Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury są za darmo i bez reklam, bo utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.

Na stałe wspiera nas 373 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Potrzebujemy Twojej pomocy!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków.

x
Płaszcz królewski → ← Baśń mojej piastunki

Spis treści

    1. Głód: 1
    2. Kara: 1
    3. Praca: 1
    4. Śmierć: 1

    Wincenty KorotyńskiCzem chata bogata, tem radaPrzednówek[1]

    (dnia 25 marca)

    Szła bita droga k'wielkiemu grodowi[2],
    Snuli się po niej konni i wozowi,
    I jeden pieszy — blady cień człowieka.
    — »Wiosno! — rzekł — wiosno! kto ciebie nie czeka?
    Komu nie świetlej, nie raźniej na duszy,
    Kiedy twój deszczyk ziemicę poprószy,
    Gdy z ziemi matki paluszki dobywa
    Dziewicza trawka, lub choćby pokrzywa?
    Każdy cię wita, och! duszą radosną…
    A jednak, jednak niegodnaś ty, wiosno!
    Związałaś słonko, że idzie nieskoro[3],
    I wszystko drzemie pod lodową korą…
    — Panie łaskawy! nie trzeba koszyka?
    Nie trzeba!… Zimno aż kości przenika:
    Na chleb przedałem świtę[4] u Chaima,
    I chleba nié ma, i odziewku nié ma
    I biedna żona — ot, umrze z zgryzoty…
    — Obdarz biednego, paneczku mój złoty!
    Żona mi chora — dzieci niebożęta,
    Jak rude myszy… Niech Bóg nie pamięta!…
    Mówili starzy: w święto Zwiastowanie,
    Pliszka, usiadłszy na skrzydło bocianie,
    Przynosi wiosnę z dalekiego nieba…
    Praca, Głód— Panie! roboty może jakiej trzeba?
    Ja umiem robić z siekierą i piłą;
    Zapłacisz za to choć skorupą zgniłą,
    Bóg ci nagrodzi za ten chleba kawał…
    Bodaj nikt dobry tego nie doznawał!…
    Dziwna! dopóki jest za czym — przy trudzie
    Człek nie masz czasu i westchnąć jak ludzie,
    Praca za pracą, jak kawki na słotę;
    A teraz, głodny, czy znajdziesz robotę?
    Mój mocny Boże! czemu tak się dzieje?
    Jeden pracuje, aż krwawy pot leje,
    I puchnie głodem — a drudzy siedzieli,
    Jak ptaszek w gnieździe… nierówno Bóg dzieli…
    — Już umrzeć chyba; lecz dusza rogata…
    Boże mój Boże, zabierz mnie ze świata.
    Wszak ja słyszałem w Twym świętym kościele:
    Że kiedy luda zebrało się wiele,
    W dzikiej pustyni, by Ciebie słuchało,
    Toś cudem rzeszę nakarmił zgłodniałą.
    Łaskawy Boże, i dzisiaj Tyś taki:
    Cudem nakarmisz znędzniałe biedaki,
    I mym sierotkom, gdy ojca nie stanie,
    Z jasnego nieba ześlesz zlitowanie.
    Może zgrzeszyłem — i karzesz ich za to;
    Zginę — otworzysz kleć Twoję bogatą;
    Rozkażesz słonku, by śniegi pożarło,
    By rozegrzało ziemię obumarłą,
    Gdy grom ją wstrząśnie, gdy deszczyk napoi,
    Wyłoni ziółka, zgłodniałych ukoi:
    Oni niewinni! Jeszcze świat ich łudzi,
    Jeszcze kochają i Ciebie, i ludzi…
    Śmierć— Żebyż to, Boże, nim dusza wyleci,
    Okruchę chleba… nie dla mnie — dla dzieci…
    Wyleci — pewno… bo serce już pęka,
    Nogi się chwieją… kościenieje ręka…
    Litośny Boże! nie karz mnie surowo!…«
    KaraI w mętną fosę potoczył się głową,
    I zginął człowiek z wybladłym obliczem,
    I nikt nie widział — bo wszystkim był niczém.
    Któż więc na Sądu straszliwym obrzędzie
    O bratobójstwo obwinionym będzie?

    Przypisy

    [1]

    przednówek — okres przed pierwszymi po zimie zbiorami, zagrażający chłopom głodem. [przypis edytorski]

    [2]

    k'wielkiemu grodowi — w stronę wielkiego grodu. [przypis edytorski]

    [3]

    nieskoro — powoli. [przypis edytorski]

    [4]

    świta — okrycie wierzchnie. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...