Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Ankieta czytelników Wolnych Lektur

Wypełnij ankietę i pomóż nam rozwijać Wolne Lektury. Zajmie Ci to kilka minut, a nam pomoże stworzyć bibliotekę, która odpowiada na potrzeby naszych Czytelników i Czytelniczek.

x
Figlik mojego dziadka → ← Przednówek

Spis treści

    1. Natura: 1
    2. Niebezpieczeństwo: 1
    3. Pamięć: 1 2
    4. Piękno: 1
    5. Pogrzeb: 1
    6. Pokój: 1
    7. Smutek: 1
    8. Strój: 1

    Wincenty KorotyńskiCzem chata bogata, tem radaPłaszcz królewski(Podanie historyczne)

    PogrzebJedną z uliczek odległych Krakowa,
    Po dniu majowym, o zmroku już dobie,
    Przy niebios lampie, co nad miastem pływa,
    Zwolna ją orszak otacza w żałobie,
    Aż kilku xięży poprzedza z daleka,
    Zlewa się z płaczem pieśnia[1] żałościwa,
    Gwarne we dzwony rozlega się bicie,
    Mnóstwo chorągwi i świateł sowicie;
    Lecz trumnę — stary tylko szmat[2] obleka.
    Jakiś przychodzień, jak widać z odzieży,
    Szedł tędy — czoło uchylił pobożnie;
    Potem k'jednemu ze starców podbieży,
    I z uczciwością zapyta nieśmiało:
    „Z wszystkiego widzę, że w domu zamożnie,
    Dlaczegóż łachman okrywa to ciało?
    Czyż mu na całun godniejszy nie stało[3]?”
    — „Nie bluźń! — odrzecze mu starzec surowo —
    Chcesz? Jać opowiem; lecz my Chrześcijanie!”
    I poszedł dalej z nachyloną głową,
    I młodzian za nim.
    Już ostatnie słowo:
    „Wieczny spoczynek daj mu, Chryste Panie! ”
    Chwiejąc się, z wolna wzleciało ku niebu;
    Już ziemia wraca na rodzicy łono.
    Zdjęto łachmany z trumiennego wieka
    I ze czcią w piękny pokrowiec złożono.
    Obcy człek tajni z ócz starca docieka;
    Starzec skwapliwie[4] wziął rękę młodziana:
    „Gdyśmy spełnili powinność człowieka,
    Niech inszych stypa przynęca pijana —
    Pójdźmy inędy[5]! ”
    I poszli z pogrzebu,
    Tam, kędy wstęga błyszczy się wiślana.
    — „Nie dziś to było, nie za moich latek,
    Chociaż ta głowa ośm krzyżyków[6] dźwiga.
    Był i za domem, i w domu dostatek,
    I cześć u ludzi, i łaska u Pana,
    Gdy Króla Chłopków[7] latorość[8] kochana,
    Gdy nam władała po Piastach Jadwiga[9].
    Było wszystkiego.. . Lecz piękna królowa,
    Świętym małżeństwem związawszy dwa kraje,
    Przelała władzę — i krew Olgierdowa[10]
    Nagrody, kary po prawdzie rozdaje; —
    StrójZłożyła przepych — i ludzkości gwoli[11]
    Oddała swoje klejnoty, dostatki,
    Na podźwignienie tonących w niedoli,
    Na odrodzenie naszej Almy-matki[12]
    Sama, jak gdyby nie na tron stworzona,
    Zakonną suknię przywdziała jak wdowa,
    I prostym płaszczem okryła ramiona.
    Znali ją przedsię i czcili poddani,
    I hołdy nieśli nie sukni, a pani.
    Było to w jesień — pięknego coś rana,
    Jak to się mówi, w dzień babiego lata.
    Wyszła dnia gwiazda, otyła, rumiana,
    Lecz bez uśmiechu, coś jakby zaspana,
    Zimno spojrzała na obszary świata.
    Siwizną wieku szron oblekł naturę,
    Milczy — snadź[13] w piersiach już głosu nie stanie[14].
    Ściska za serce uczucie ponure,
    Zda się, że patrzysz — na wielkie konanie.
    Dzień ten — to uśmiech, co[15] darzy młodziana
    Z łoża boleści gasnąca kochana…
    Krzemienie serce chyba nie usłucha
    Przyjść na wezwanie cierpiącego ducha.
    Stare Wawelu rozwarły się wrota:
    PięknoKrólowa wyszła ponad brzeg wiślany,
    Z nią piękny orszak od srebra a złota,
    Dworskie służebne, panięta i pany.
    Lecz mimo złota i drogich kamieni,
    Wśród nich Jadwiga, jak lilia wśród cierni,
    Jak perła w konsze, jak jutrznia wśród cieni:
    Byliby piękni — przy niej są mizerni.
    Bóg ją ubarwił nieziemskimi wdzięki[16]
    I pięknym ciałem odział duszę piękną:
    Jeden jej uśmiech — już zleczył twe męki,
    Jedno skinienie — tysiące uklękną,
    Spojrzy — to Miłość i Wiara z Nadzieją,
    A zacznie mówić — ptaszęta niemieją.Smutek
    Lecz dzisiaj… dzisiaj coś sama nieswoja;
    Darmo ją bawić chcą słudzy najszczersi:
    Jak niezabudka kwitnąca u zdroja,
    Powisła główką ku szlachetnej piersi.
    Nagle zawrzały ponadbrzeżne chatki:
    „Pani! tam Pani!” — i dziatwy gromada
    Jak pszczółek z ula z chałupek wypada.
    „Pani! hej, pani!” — i wprost jak do matki,
    Jak do rodzonej, skoczyły pisklęta;
    Ruch, gwar, jak w czasie Kurkowego święta.
    Tłum różnowzorny otoczył Królową;
    Ten u jej kolan, ten już na jej ręku…
    — „Tak dawno! dawno!”… — „Bo byłam daleko,
    Za siódmą górą, za dziewiątą rzeką…
    No, jak się-ż macie? a w domu czy zdrowo?
    I ty tu, rybko!… a! i ty błazenku!
    Jakże się macie? jak idą pacierze?”
    I zabrzęczała niesforna rozmowa,
    Spór o pierwszeństwo, o Zdrowaś, o Wierzę;
    I wpół ucięte, zagadkowe słowa,
    Co miłujące tylko serce streści,
    Związała w jedno najświętsza osnowa:
    Dźwięk zespolonej miłości i cześci[17].
    NiebezpieczeństwoLecz gdzie krom[18] smutku Bóg radość nadarza?
    Życie tych uczuć amalgamat[19] ścisły…
    Gdy wkoło pani natłok się pomnaża,
    Trącon znienacka młodzieńczyk kotlarza
    Stoczył się z brzegu we wrzący nurt Wisły —
    I grób ruchomy zasklepił swe brody…
    Pani krzyknęła: „O! kto w Boga wierzy!”
    I wnet co było ze dworskiej młodzieży
    Wszyscy na ratunk skoczyli do wody.
    Po chwili — strasznej niepewności chwili,
    Co życie całe skupiwszy w minucie,
    Szarpie i miota osłupiałe czucie —
    Śmiali pływacze z wód się wynurzyli.
    Dziecię zdrętwiałe u królowej łona
    Zwisło na ręku jak trawka skoszona.
    Gdy z przerażenia ochłonięto przecie,
    Jadwiga, zdjąwszy swój płaszcz zakonniczy,
    Skrzepłe od zimna otuliła dziecię;
    Jeden i drugi chętnymi ramiony
    Przynieśli pomoc dla Królowej żony;
    I B ó g to sprawia, czego dusza życzy:
    Cicho… nieznacznie odetchnął chłopczyna,
    I mętne oczki otwierać zaczyna.
    Tedy z modlitwą ku Najświętszej Pannie,
    Pocieszycielce niedoli człowieczéj,
    Królewskim płaszczem okryte starannie,
    Oddano dziecię macierzyńskiej pieczy…
    Biedny, kto nie czuł matczynej wdzięczności,
    Kto łez matczynych, kto nie zna radości!
    I pani, zawsze tak uprzejma, miła,
    Dzięków nie słucha, twarz dłonią zakryła —
    Władczyni świata, łez matce zazdrości:
    Och! biedna, biedna — bo matką nie była…
    Takąśmy mieli służebnicę Pana
    I takie króle, mój młody człowieku…
    Natura, PamięćGdyby umiała ta struga wiślana
    Ludzkimi słowy opowiedzieć jaśnie[20],
    Co ona pomni z dawniejszego wieku —
    Dzisiejsi ludzie wzięliby za baśnie!
    Bo cóż im powie ten piasek ruchawy,
    Ten zimny kamień, lub trawka krzewiasta?
    Takie to dziwnie pospolite sprawy!
    A wszakże tutaj, na tejże wybrzeży
    Świeża, jak trawka, co wiecznie odrasta,
    I ta pamiątka przyczajona leży;
    Patrzy z kamienia, z roślinki oddycha,
    Oku za drobna, słuchowi za cicha.
    Bo dziś nam dosyć obecną żyć chwilką,
    Bo dziś my przeszłość niezdarnym pustkowiem
    A sami w pysze wielkimi się zowiem;
    Prawda, że wielcy — żal, iż w słowiech[21] tylko…
    Ale odbiegłem mój rzeczy osnowy.
    Po krótkiej dobie[22] od owej przygody,
    Świąteczną barwę przywdział gród zamkowy
    I stary Kraków wyładniał jak młody.
    Przyszło pociechy z nią wesela siła[23],
    Szczęście ze szczęściem biegło na wyścigi:
    PokójBo też nie lada uroczystość była
    Powrót od Litwy i święto Jadwigi.
    Właśnie się w Litwie i tarło, i mełło;
    Pani zjechała, ku zgodzie ją chyli:
    I mężny Witold[24] ze srogim Skirgiełłą[25],
    Obadwaj szorstkie puszcz litewskich syny,
    Obaj na siebie srożsi od gadziny,
    Ku czci Jadwidze w pochwy miecz złożyli,
    I obiecali pohamować wodze
    I mieć ją sędzią w polubownej drodze,
    Nim znowu rzucą żagiew rozpaloną.
    Ona wróciła na stolicy łono.
    Owoż, gdy natłok na zamku się gniecie,
    Przyszły i cechu kotlarskiego posły,
    I za płaszcz, którym okryła ich dziecię,
    Nowy a piękny Jadwidze przyniosły.
    Najstarszy z posłów i wiekiem, i zdaniem
    Rzekł do królowej odwiecznym zwyczajem:
    „Życzliwym sercem, choć prostym gadaniem,
    Tobie, Królowo i Matko, cześć dajem.
    Jako umiemy, parobkowie prości,
    Dusznie Ci życzym: daj Bóg długie lata,
    Daj Bóg Ci dożyć ze wnuków radości
    I łaski Boskiej jak cześci u świata!
    A co się tyczy owego zaś płaszcza,
    Który, gdy dziecku na zgubę się wiodło,
    Utulił, ogrzał ptaszeczkę ochłodłą,
    Co mu wydała zazdrościwa paszcza:
    Toć prosim, nie gardź, co dajem w zamianie,
    A płaszcz ów zasię niech przy nas zostanie.
    Niechaj snadź z ojca na syna przechodzi,
    I trumnę zdobi, jak życie okrasza;
    Niechaj się uczą więc starzy, więc młodzi,
    Czym jest Królowa oraz Matka nasza”.
    Pani ich słowem przychylnym obdarzy,
    I szczerej prośbie uczyniła zadość;
    I była wielka, bardzo wielka radość,
    Gdy płaszcz królewski został u kotlarzy.
    PamięćI długie wieki przepłynęły z wodą,
    To piorunami, to znowu pogodą; —
    Ale do uczuć nie przyszło utraty:
    Płaszcz ów na zawsze pozostał w swej cenie,
    I każdy kotlarz, ubogi, bogaty,
    Weń się ubiera na wieczne spocznienie…
    I pozostały na relikwię — szmaty…
    Lecz myśl — duch wieczny — po czasu powodzi,
    Jako ów święty, suchą nogą chodzi.

    Przypisy

    [1]

    pieśnia — dziś popr. forma M.lp: pieśń. [przypis edytorski]

    [2]

    szmat — dziś popr. forma M.lp: szmata. [przypis edytorski]

    [3]

    stać (daw.) — wystarczać. [przypis edytorski]

    [4]

    skwapliwie (daw.) — szybko, chętnie. [przypis edytorski]

    [5]

    inędy — gdzie indziej. [przypis edytorski]

    [6]

    ośm krzyżyków — osiemdziesiąt lat. [przypis edytorski]

    [7]

    Król Chłopków — przydomek Kazimierza Wielkiego. [przypis edytorski]

    [8]

    latorość — latorośl, przen.: potomstwo. [przypis edytorski]

    [9]

    Jadwiga (ok. 1374–1399) — córka Ludwika Węgierskiego, w 1384 koronowana na króla Polski (prawo nie przewidywało wówczas koronacji królowej), w 1386 poślubiła Władysława Jagiełłę, co dało początek unii polsko-litewskiej. [przypis edytorski]

    [10]

    Olgierd (ok. 1296 lub ok. 1304–1377) — lit. Algirdas, wielki książę litewski, syn Giedymina; po śmierci ojca w 1341, otrzymał w spadku Auksztotę, czyli górną Litwę, rządził wspólnie z Kiejstutem, który otrzymał Żmudź. [przypis edytorski]

    [11]

    ludzkości gwoli — ze względu na dobroć i szczodrość. [przypis edytorski]

    [12]

    Alma-matka — łac. alma mater, dosł. matka żywicielka, zwyczajowe określenie uniwersytetu (tu mowa o Akademii Krakowskiej). [przypis edytorski]

    [13]

    snadź (daw.) — widocznie. [przypis edytorski]

    [14]

    stać (daw.) — wystarczyć. [przypis edytorski]

    [15]

    co — tu: którym. [przypis edytorski]

    [16]

    wdzięki — dziś popr. forma N.lm: wdziękami. [przypis edytorski]

    [17]

    cześci — dziś popr. forma D.lp: czci. [przypis edytorski]

    [18]

    krom a. okrom (daw.) — bez. [przypis edytorski]

    [19]

    amalgamat — stop metalu z rtęcią, przen. mieszanina. [przypis edytorski]

    [20]

    jaśnie — dziś popr.: jasno. [przypis edytorski]

    [21]

    w słowiech — dziś popr. forma N.lm: w słowach. [przypis edytorski]

    [22]

    po krótkiej dobie — niedługo po. [przypis edytorski]

    [23]

    siła (daw.) — wiele. [przypis edytorski]

    [24]

    Witold Kiejstutowicz, zwany Wielkim (ok. 1350–1430) — wielki książę litewski, brat stryjeczny Władysława Jagiełły. W latach 1382–1385 oraz 1390 przejściowo sprzymierzony z Krzyżakami przeciw Jagielle. [przypis edytorski]

    [25]

    Skirgiełło a. Świdrygiełło (ok. 1370–1452) — najmłodszy brat Jagiełły, przeciwnik unii polsko-litewskiej, często spiskujący z Krzyżakami. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...
    x