Blackout

Wolne Lektury nie otrzymały dofinansowania Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z priorytetu Kultura Cyfrowa.

To oznacza, że nasza trudna sytuacja właśnie stała się jeszcze trudniejsza.

Dziś z Wolnych Lektur korzysta ok. 6 milionów (!) czytelników. Nie ma w Polsce popularniejszej biblioteki, ani internetowej, ani papierowej. Roczne koszty prowadzenia Wolnych Lektur są naprawdę niewysokie - porównywalne z kosztami prowadzenia niewielkiej, osiedlowej biblioteki publicznej.

Będziemy się odwoływać od tej decyzji i liczymy na to, że Premier odwołanie uwzględni ze względu na ważny interes społeczny.

Jak nam pomóc?

1. Wpłacając darowiznę. Niewielkie, ale stałe wpłaty mają wielką moc! Z góry dziękujemy za wsparcie!

2. Przekazując na Wolne Lektury 1% podatku. To nic nie kosztuje, wystarczy podać w formularzu PIT numer KRS: 0000070056 i organizacja: fundacja Nowoczesna Polska

3. Zamieszczając informację o zbiórce na Wolne Lektury w mediach społecznościowych. Czasami wystarczy jedno dobre słowo!

W Wolnych Lekturach często mawiamy, że nasza praca to "czytanie dzieciom książek". Robimy to od 12 lat. Dziś Wolne Lektury potrzebują Twojej pomocy - bez wsparcia nie będziemy mogli tego robić dalej.

Tak, chcę pomóc Wolnym Lekturom!
Nie chcę pomagać, chcę tylko czytać
Wesprzyj nas

Wesprzyj nas!

x

Spis treści

    1. Czas: 1
    2. Historia: 1
    3. Miasto: 1
    4. Ogień: 1
    5. Prawda: 1
    6. Proroctwo: 1
    7. Słońce: 1
    8. Syn marnotrawny: 1
    9. Śmierć: 1
    10. Trup: 1
    11. Wizja: 1
    12. Wojna: 1

    Józef Czechowiczdzień jak codzieńwąwozy czasu

    1

    Miastosiedemnastego maja o siódmej godzinie

    złoty wieczór się kładzie na siwym lublinie

    lampy na smukłych słupach biją jak wodotryski

    płynące złotem szemrzą o zachodzie okna

    5

    ulic klingi placów regularne dyski

    futra skwerów zlał blask tego ognia

    tak w śródmieściu się pali dzień dogasający

    Słońceinaczej tu o milę od murów

    za sitowiem zapada słońce

    10

    jak ciężka szala wagi na której zmierzch urósł

    Czasczas

    wieczność czasu

    szare wąwozy czasu

    czas

    15

    ścieka w kroplach urasta otchłanie zapełnia

    wieje chaosem rzeczy co są lecz się topią

    w obłokach ciepłych noc dzień przepadły zupełnie

    półbrzask jedynie wisi mętny szary popiół

    obrazy marcoussisa[1] piorun sen kruk sztandar

    20

    świeca morze pociski przyjaciółki ukłon

    katalog róg ulicy pieśń mej matki żandarm

    wszystko hurgoce w chmurach mgieł sztywnych jak sukno

    krzyczący wir wybuchem znienacka uderza

    wir niepokoju powstał może z przeczytanych książek

    25

    zagmatwał strugę czasu spruł ją wskroś i przeżarł

    szczelinę wydrążył

    przez ręką wiru smagłą uczyniony wyłom

    widać jak w teleskopie gwiazdę to co było

    z daleka namiot cyrku z bliska transatlantyk

    30

    zasłonił nieba niebieski fajans

    Historiaod ryku osypały się urwisk żółte kanty

    mastodont stąpa zagniewany

    rozpycha wieczór skórę tak wieczorem chłodzi

    nagle zwinęły się liście paprotne po gajach

    35

    zaszumiały pianą

    to nic to ta chwila odchodzi

    w chmurnej szczelinie inna sprzed tysiącoleci

    pyłem drobnym jak petit na szpaltę nadleci

    wiatr nurt zgrzebny dymem odurza

    40

    gwiezdny jakże piękny jest ognisk purpurowy żużel

    za obozem kołysały się wzgórza

    grzbietami wielkich wołów

    drewniane niezdarne łamały szuwar koła

    i tu chaos mosiężne ręce miecze karki

    45

    naszyjniki z krzemieni oczy w ogniu jarkim

    oto burza postaci w skórach i kożuchach

    stosy rozbijające płomieniami łun nów

    aż znowu zaszumiało w szumach półbrzask bucha

    pochłania miękka paszcza obłoku tłum hunnów[2]

    50

    potem się w nowych światłach powoli rozchyla

    i jak balon nad miastem niedawna tkwi chwila

    Ogień, Wojnamuł w rzekach kolczastego drutu

    Śmierć, Trupwśród bomb ginących twarze

    złuszczył je ból jak belki łuszczy płomień w pożarze

    55

    ziemia i pułki butów

    dnie stojące na płytkich okopach

    mitraliez[3] kaszle i świsty

    na ogniach nocny popas

    niebo ogniste

    60

    miasto mdlejące przestrzeń która rzęzi

    armaty rozpalone rwące się z uwięzi

    w ogniach nicość

    nagle odmęt białawy zawrzał w głos zanucił

    jesteśmy pod lublinem który zorzą płonie

    65

    Syn marnotrawnydzień dzisiejszy powrócił

    powrócił jak syn marnotrawny

    ucałujmy jego skronie

    bo gdzie spojrzeć jak dawniej

    budynki w oddaleniu lśniące

    70

    a tu o milę od murów

    za trzciną i sitowiem zagubia się słońce

    jak ciężka szala wagi na której zmierzch urósł

    czas

    wieczność czasu

    75

    szare wąwozy czasu

    czas

    Prawda, Proroctwo, Wizjawizje nie nasycają są zawiłym haftem

    czy z tego alfabetu co będzie odczytam

    po cóż czytać i tak wiem chyba to jest prawdą

    80

    pytania odpowiedzi brzmią jak odpowiedzi pytań

    Przypisy

    [1]

    Marcoussis Louis — przyjęty w 1912 r. pseudonim Ludwika Kazimierza Markusa, polskiego malarza działającego w Paryżu, reprezentanta nurtu kubistycznego i surrealistycznego. [przypis redakcyjny]

    [2]

    Hunowie — staroż. plemiona koczownicze, które w IV w. n. e. przybyły z Azji Środkowej i opanowały Europę, przyczyniając się m. in. do upadku Cesarstwa Rzymskiego. [przypis redakcyjny]

    [3]

    mitralieza (przestarz.; fr. mitrailleuse) — karabin maszynowy. [przypis redakcyjny]

    Close
    Please wait...