Chcemy, aby każde dziecko w Polsce miało wygodny i bezpłatny dostęp do lektur szkolnych - zróbmy to razem! Wspieraj Wolne Lektury stałą wpłatą

Dorzucam się!
Tym razem nie pomogę
Ufunduj e-książki dla dzieciaków

Lektury szkolne za darmo dla każdego dzieciaka? To możliwe dzięki wsparciu darczyńców takich jak Ty! Kliknij i dorzuć się >>>

x
Dzisiaj Verdun → ← Światło po południu

Spis treści

    1. Dzieciństwo: 1
    2. Głód: 1
    3. Matka: 1
    4. Miasto: 1
    5. Poezja: 1
    6. Syn: 1
    7. Wojna: 1

    Józef Czechowiczdzien jak co dzienjedyna

    1
    Miastopatrzę patrzę
    smutne i wesołe rzeczy są jednakowe
    przystanek tramwajowy wciska w ramiona głowę
    fabryka zatopiona powietrza oceanem
    5
    grzeje kominami wieczór i tak już nagrzany
    w domy nim je zamazał letni zmierzch smagły —
    paciorki lamp chłodnawe sypnęły się gradem nagłym
    sennie brzęczą witryny wtórując kołom krokom
    bełkoce za żołnierzem pękaty wypukły bukłak[1]
    10
    okna lampy gazeta żołnierze marokko
    patrzę patrzę
    i rzeczywistość tak jakoś sama w rękach jak granat wybuchła
    fabryka domy przystanki może czekają
    zmierzch tuli się do ulic może chce uwierzyć
    15
    na drobnych przedmiotach niepokój śniegiem leży
    Matkarzeczy matek nie mają
    a moja
    patrzę patrzę
    schodzi ze schodów uśmiech siwy
    20
    twarz zmarszczek siatka geograficzna
    według niej żegluję między ludźmi szczęśliwy
    to szczęście w jakich wyliczyć liczbach
    dzieciństwo złe szczenię szczekało w dni wodospadach
    25
    głodnego na tapczanie gorączka mnie żarzyła i jadła
    połatane ubranko szeptem opowiada
    ręce chropawe od pracy dla mnie kradły
    pani na pierwszem piętrze ma powieki płatki liliowe
    gdym poznał że malowane jak ciężko dusiły łzy
    30
    Syn, Wojnamatka z gniewem chłonęła moją spowiedź
    krzyczała pięścią groziła światu że zły
    jeden kąt
    w roku wojny
    w rodzinnej izdebce szlocha
    35
    gdy synek wlecze się na front
    zranione nogi ciągnąc w dróg prochu
    wsparty towarzyszem karabinem
    patrzę patrzę
    teraz ręce oczy jak most przerzucają się do mnie
    40
    most miłości wspomnień przebaczeń zapomnień
    fabryka palce kominów w ciepłym zmierzchu macza
    przystanek czerwonym wzrokiem zerknął tu szyderczy
    Poezjaprzedmioty czyżbym się wstydzić was musiał
    dla was powiem słowa inaczej
    45
    siwy uśmiech silniejszy od śmierci
    matusiu

    Przypisy

    [1]

    bukłak — pojemnik na napoje. [przypis redakcyjny]

    Zamknij
    Proszę czekać…
    x