Spis treści

    1. Czary: 1
    2. Kara: 1
    3. Kochanek: 1
    4. Miłość: 1
    5. Pokusa: 1
    6. Woda: 1

    Adam MickiewiczBallady i romanseŚwitezianka[1][2]

    1

    MiłośćJakiż to chłopiec piękny i młody?

    Jaka to obok dziewica?

    Brzegami sinej Świtezi[3] wody

    Idą przy świetle księżyca.

    5

    Ona mu z kosza daje maliny,

    A on jej kwiatki do wianka;

    Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny,

    Pewnie to jego kochanka.

    Każdą noc prawie, o jednej porze,

    10

    Pod tym się widzą modrzewiem.

    Młody jest strzelcem w tutejszym borze;

    Kto jest dziewczyna? ja nie wiem.

    Skąd przyszła? darmo śledzić kto pragnie,

    Gdzie uszła? nikt jej nie zbada.

    15

    Jak mokry jaskier wschodzi na bagnie,

    Jak ognik nocny przepada.

    — „Powiedz mi piękna, luba dziewczyno,

    Na co nam te tajemnice —

    Jaką przybiegłaś do mnie drożyną?

    20

    Gdzie dom twój, gdzie są rodzice?

    Minęło lato, zżółkniały liścia[4]

    I dżdżysta nadchodzi pora:

    Zawsze mam czekać twojego przyścia

    Na dzikich brzegach jeziora?

    25

    Zawszeż po kniejach jak sarna płocha,

    Jak upiór błądzisz w noc ciemną?

    Zostań się lepiej z tym, kto cię kocha,

    Zostań się, o luba, ze mną!

    Chateczka moja stąd niedaleka

    30

    Pośrodku gęstej leszczyny;

    Jest tam dostatkiem owoców, mleka,

    Jest tam dostatkiem źwierzyny”.

    Kochanek— „Stój, stój, odpowie, hardy młokosie,

    Pomnę, co ojciec rzekł stary;

    35

    Słowicze wdzięki w mężczyzny głosie,

    A w sercu lisie zamiary.

    Więcej się waszej obłudy boję,

    Niż w zmienne ufam zapały;

    Możebym prośby przyjęła twoje:

    40

    Ale czy będziesz mnie stały?” —

    Chłopiec przyklęknął, chwycił w dłoń piasku[5],

    Piekielne wzywał potęgi,

    Klął się przy świętym księżyca blasku…

    Lecz czy dochowa przysięgi?

    45

    „Dochowaj, strzelcze, to moja rada:

    Bo kto przysięgę naruszy,

    Ach, biada jemu, za życia biada!

    I biada jego złej duszy!” —

    To mówiąc, dziewka więcej nie czeka,

    50

    Wieniec włożyła na skronie,

    I pożegnawszy strzelca z daleka,

    Na zwykłe uchodzi błonie.

    Próżno się za nią strzelec pomyka,

    Rączym wybiegom nie sprostał;

    55

    Znikła jak lekki powiew wietrzyka,

    A on sam jeden pozostał.

    Sam został, dziką powraca drogą,

    Ziemia uchyla się grząska.

    Cisza wokoło, tylko pod nogą

    60

    Zwiędła szeleszcze gałązka[6].

    Czary, WodaIdzie nad wodą, błędny krok niesie,

    Błędnemi strzela oczyma:

    Wtem wiatr zaszumiał po gęstym lesie,

    Woda się burzy i wzdyma.

    65

    Burzy się, wzdyma, pękają tonie,

    O niesłychane zjawiska!

    Ponad srebrzyste Świtezi błonie

    Dziewicza piękność wytryska.

    Jej twarz, jak róży bladej zawoje,

    70

    Skropione jutrzenki łezką:

    Jako mgła lekka, tak lekkie stroje

    Obwiały postać niebieską.

    Pokusa— „Chłopcze mój piękny, chłopcze mój młody,

    Zanuci czule dziewica —

    75

    Po co wokoło Świteziu wody

    Błądzisz przy świetle księżyca?

    Po co żałujesz dzikiej wietrznicy,

    Która cię zwabia w te knieje,

    Zawraca głowę, rzuca w tęsknicy,

    80

    I może jeszcze się śmieje?

    Daj się namówić czułym wyrazem:

    Porzuć wzdychania i żale,

    Do mnie tu, do mnie, tu będziem razem

    Po wodnym pląsać krysztale.

    85

    Czy zechcesz, niby jaskółka chybka,

    Oblicze tylko wód muskać,

    Czy zdrów jak rybka, wesół jak rybka,

    Cały dzień ze mną się pluskać,

    A na noc w łożu srebrnej topieli,

    90

    Pod namiotami źwierciadeł,

    Na miękkiej wodnych lilijek bieli,

    Śród boskich usnąć widziadeł”. —

    Wtem z zasłon błysną piersi łabędzie…

    Strzelec w ziemię patrzy skromnie,

    95

    Dziewica w lekkim zbliża się pędzie,

    I — „do mnie, woła, pójdź do mnie!”

    I na wiatr lotne rzuciwszy stopy,

    Jak tęcza śmiga w krąg wielki,

    To znowu siekąc wodne zatopy,

    100

    Srebrnemi pryska kropelki.

    Podbiega strzelec… i staje w biegu…

    I chciałby skoczyć i nie chce;

    Wtem modra fala, prysnąwszy z brzegu,

    Z lekka mu w stopy załechce.

    105

    I tak go łechce i tak go znęca,

    Tak się w nim serce rozpływa,

    Jak gdy tajemnie rękę młodzieńca

    Ściśnie kochanka wstydliwa.

    Zapomniał strzelec o swej dziewczynie,

    110

    Przysięgą pogardził świętą,

    Na zgubę oślep bieży w głębinie,

    Nową zwabiony ponętą.

    Bieży i patrzy, patrzy i bieży,

    Niesie go wodne przestworze,

    115

    Już z dala suchych odbiegł wybrzeży,

    Na średnim igra jeziorze.

    I już dłoń śnieżną w swej ciśnie dłoni,

    W pięknych licach topi oczy,

    Ustami usta różane goni,

    120

    I skoczne okręgi toczy:

    Wtem wietrzyk świsnął, obłoczek pryska,

    Co ją w łudzącym krył blasku…

    Poznaje strzelec dziewczynę z bliska…

    Ach, to dziewczyna spod lasku!

    125

    Kara— „A gdzie przysięga? gdzie moja rada?

    Wszak kto przysięgę naruszy,

    Ach, biada jemu, za życia biada!

    I biada jego złej duszy!

    Nie tobie igrać przez srebrne tonie,

    130

    Lub nurkiem pluskać w głąb jasną,

    Surowa ziemia ciało pochłonie,

    Oczy twe żwirem zagasną.

    A dusza przy tem świadomem[7] drzewie

    Niech lat doczeka tysiąca,

    135

    Wiecznie piekielne cierpiąc zarzewie

    Nie ma czem zgasić gorąca”. —

    Słyszy to strzelec, błędny krok niesie,

    Błędnemi rzuca oczyma;

    A wicher szumi po gęstym lesie,

    140

    Woda się burzy i wzdyma.

    Burzy się, wzdyma i wre aż do dna,

    Kręconym nurtem pochwyca.

    Roztwiera paszczę otchłań podwodna,

    Ginie z młodzieńcem dziewica.

    145

    Woda się dotąd burzy i pieni;

    Dotąd przy świetle księżyca

    Snuje się para znikomych cieni:

    Jest to z młodzieńcem dziewica.

    Ona po srebrnym pląsa jeziorze,

    150

    On pod tym jęczy modrzewiem.

    Któż jest młodzieniec? Strzelcem był w borze.

    A kto dziewczyna? Ja nie wiem.

    Przypisy

    [1]

    Jest wieść, że na brzegach Świtezi pokazują się Ondiny, czyli Nimfy wodne, które gmin nazywa Świteziankami [przyp. poety]. [przypis autorski]

    [2]

    Balladę tę przetłumaczył piętnastoletni Zygmunt Krasiński na łacinę, w której pełno było zwrotów z Owidiusza i Wergilego. [przypis redakcyjny]

    [3]

    Mickiewicz używa obu form: Świteziu i Świtezi; obie były wówczas w użyciu. [przypis redakcyjny]

    [4]

    liścia — lm od zbiorowej formy: liście. [przypis redakcyjny]

    [5]

    przyklęknął, chwycił w dłoń piasku — zwyczaj ludowy kazał przysięgać w ten właśnie sposób. [przypis redakcyjny]

    [6]

    Wersy 61–65 przypominają balladę Goethego Der Fischer. [przypis redakcyjny]

    [7]

    Drzewo było „świadomym” przysięgi strzelca. [przypis redakcyjny]

    Zamknij
    Proszę czekać…