Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 400 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
Rękawiczka → ← Pani Twardowska

Spis treści

    1. Dziecko: 1 2
    2. Miłość: 1
    3. Modlitwa: 1 2
    4. Niebezpieczeństwo: 1
    5. Podróż: 1
    6. Religia: 1
    7. Rodzina: 1 2
    8. Tęsknota: 1
    9. Wspomnienia: 1
    10. Zbrodnia: 1

    Adam MickiewiczBallady i romansePowrót taty

    Dziecko, Modlitwa„Pójdźcie, o dziatki, pójdźcie wszystkie razem
    Za miasto, pod słup, na wzgórek;
    Tam przed cudownym klęknijcie obrazem,
    Pobożnie zmówcie paciórek.
    Tato nie wraca: ranki i wieczory
    TęsknotaWe łzach go czekam i trwodze;
    Rozlały rzeki, pełne zwierza bory,
    I pełno zbójców na drodze”.
    Słysząc to dziatki, biegą wszystkie razem,
    Za miasto, pod słup, na wzgórek;
    Tam przed cudownym klękają obrazem,
    I zaczynają paciórek.
    Całują ziemię, potem: w imie Ojca,
    Syna i Ducha Świętego,
    Bądź pochwalona przenajświętsza Trojca
    Teraz i czasu wszelkiego.
    Potem: Ojcze nasz i Zdrowaś i Wierzę,
    Dziesięcioro i koronki[1],
    A kiedy całe zmówili pacierze,
    Wyjmą książeczkę z kieszonki:
    I litaniją do Najświętszej Matki
    Starszy brat śpiewa, a z bratem:
    „Najświętsza Matko, przyśpiewują dziatki,
    Zmiłuj się, zmiłuj nad tatem!”
    Podróż, Miłość, RodzinaWtem słychać tarkot, wozy jadą drogą,
    I wóz znajomy na przedzie;
    Skoczyły dzieci, i krzyczą, jak mogą:
    „Tato, ach tato nasz jedzie!”
    Obaczył kupiec, łzy radośne leje,
    Z wozu na ziemię wylata:
    „Ha, jak się macie, co się u was dzieje?
    Czyście tęskniły do tata?
    Mama czy zdrowa? ciotunia? domowi?
    A ot! rozynki w koszyku…”
    Ten sobie mówi, a ten sobie mówi,
    Pełno radości i krzyku.
    „Ruszajcie! kupiec na sługi zawoła,
    Ja z dziećmi pójdę ku miastu”.
    NiebezpieczeństwoIdzie… aż zbójcy obskoczą dokoła,
    A zbójców było dwunastu.
    Brody ich długie, kręcone wąsiska,
    Wzrok dziki, suknia plugawa;
    Noże za pasem, miecz u boku błyska,
    W ręku ogromna buława.
    Dziecko, Modlitwa, Religia, Rodzina, ZbrodniaKrzyknęły dziatki, do ojca przypadły,
    Tulą się pod płaszcz na łonie,
    Truchleją sługi, struchlał pan wybladły,
    Drżące ku zbójcom wzniósł dłonie:
    „Ach! bierzcie wozy, ach! bierzcie dostatek,
    Tylko puszczajcie nas zdrowo,
    Nie róbcie małych sierotami dziatek,
    I młodej małżonki wdową”.
    Nie słucha zgraja, ten już wóz wyprzęga,
    Zabiera konie, a drugi:
    „Pieniędzy” krzyczy, i buławą sięga;
    Ów z mieczem wpada na sługi.
    Wtem: „Stójcie, stójcie!” krzyknie starszy zbójca,
    I spędza bandę precz z drogi,
    A wypuściwszy i dzieci i ojca,
    „Idźcie, rzekł, dalej bez trwogi”.
    Kupiec dziękuje, a zbójca odpowie:
    „Nie dziękuj! wyznam ci szczerze,
    Pierwszybym pałkę strzaskał na twej głowie,
    Gdyby nie dziatek pacierze.
    Dziatki sprawiły, że uchodzisz cało,
    Darzą cię życiem i zdrowiem;
    Im więc podziękuj za to, co się stało,
    A jak się stało, opowiem:
    Z dawna już słysząc o przejeździe kupca,
    I ja i moje kamraty,
    Tutaj za miastem, przy wzgórku, u słupca,
    Zasiadaliśmy na czaty.
    WspomnieniaDzisiaj nadchodzę, patrzę między chrusty:
    Modlą się dziatki do Boga;
    Słucham, z początku porwał mię śmiech pusty,
    A potem litość i trwoga.
    Słucham, ojczyste przyszły na myśl strony,
    Buława upadła z ręki:
    Ach! ja mam żonę, i u mojej żony
    Jest synek taki maleńki[2].
    Kupcze, jedź w miasto; ja do lasu muszę.
    Wy, dziatki, na ten pagórek
    Biegajcie sobie, i za moją duszę
    Zmówcie też czasem paciórek”.

    Przypisy

    [1]

    koronki — tu: rodzaj modlitwy polegający na powtarzaniu w określonej kolejności i określoną liczbę razy różnych modlitw. [przypis edytorski]

    [2]

    maleńki — rymuje się z ręki stosownie do stałej wymowy Mickiewicza: panięka, skączyłem. [przypis redakcyjny]

    Close
    Please wait...
    x