Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.


Na stałe wspiera nas 400 czytelników i czytelniczek.
Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców.


Dołącz do darczyńców! Przyjaciele Wolnych Lektur zyskują wcześniejszy dostęp do nowych publikacji!
Potrzebujemy Twojej pomocy!

TAK, wpłacam
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Informacje o nowościach

Informacje o nowościach w naszej bibliotece w Twojej skrzynce mailowej? Nic prostszego, zapisz się do newslettera. Kliknij, by pozostawić swój adres e-mail.

x
Romantyczność → ← Powrót taty

Spis treści

    1. Kobieta: 1
    2. Kochanek: 1
    3. Rycerz: 1 2
    4. Zwierzęta: 1

    Adam MickiewiczBallady i romanseRękawiczka[1]

    (z Schillera)

    RycerzChcąc być widzem dzikich bojów,
    Już u zwierzyńca podwojów
    Król zasiada.
    Przy nim książęta i panowie Rada[2];
    A gdzie wzniosły[3] krążył ganek,
    Rycerze obok kochanek.
    Król skinął palcem, zaczęto igrzysko,
    ZwierzętaSpadły wrzeciądze: ogromne lwisko
    Z wolna się toczy;
    Podnosi czoło,
    Milczkiem obraca oczy
    Wokoło;
    I ziewy rozdarł straszliwie,
    I kudły zatrząsł na grzywie,
    I wyciągnął cielska brzemię,
    I obalił się na ziemię.
    Król skinął znowu.
    Znowu przemknie się krata:
    Szybkiemi skoki, chciwy połowu
    Tygrys wylata.
    Spoziera z dala,
    I kłami błyska,
    Język wywala,
    Ogonem ciska,
    I lwa dokoła obiega;
    Topiąc wzrok jaszczurczy,
    Wyje i burczy;
    Burcząc, na stronie przylega.
    Król skinął znowu:
    Znowu podwój otwarty:
    I z jednego zachowu[4]
    Dwa wyskakują lamparty.
    Łakoma boju, para zajadła
    Już tygrysa opadła,
    Już się tygrys z niemi drapie,
    Już obydwu trzyma w łapie:
    Wtem lew podniósł łeb do góry,
    Zagrzmiał — i znowu cisze —
    A dzicz z krwawemi pazury
    Obiega, za mordem dysze,
    Dysząc, na stronie przylega.
    Kobieta, Kochanek, RycerzWtem leci rękawiczka z krużganków pałacu,
    Z rączek nadobnej Marty,
    Pada między tygrysa i między lamparty
    Na środek placu.
    Marta z uśmiechem rzecze do Emroda:
    „Kto mię tak kocha, jak po tysiąc razy
    Czułemi przysiągł wyrazy,
    Niechaj mi teraz rękawiczkę poda”.
    Emrod przeskoczył zapory,
    Idzie pomiędzy potwory,
    Śmiało rękawiczkę bierze.
    Dziwią się panie, dziwią się rycerze;
    A on w zwycięskiej chwale
    Wstępuje na krużganki.
    Tam, od radosnej witany kochanki,
    Rycerz jej w oczy rękawiczkę rzucił:
    „Pani, twych dzięków nie trzeba mi wcale”.
    To rzekł i poszedł, i więcej nie wrócił.

    Przypisy

    [1]

    Przekład napisał poeta w kwietniu 1820 r. w Kownie. Przekład ten nie jest dosłowny, a imiona osób zmienił Mickiewicz na milsze uszom polskim. [przypis redakcyjny]

    [2]

    panowie Rada — zwrot staropolski na oznaczenie senatu. [przypis redakcyjny]

    [3]

    wzniosły — wzniesiony. [przypis redakcyjny]

    [4]

    z zachowu — z zamkniętego miejsca. [przypis redakcyjny]

    Close
    Please wait...
    x