Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.


Na stałe wspiera nas 400 czytelników i czytelniczek.
Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców.


Dołącz do darczyńców! Przyjaciele Wolnych Lektur zyskują wcześniejszy dostęp do nowych publikacji!
Potrzebujemy Twojej pomocy!

TAK, wpłacam
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
Świteź → ← Romantyczność

Spis treści

    1. Czary: 1
    2. Dziecko: 1
    3. Kara: 1
    4. Kobieta: 1
    5. Kochanek: 1
    6. Matka: 1
    7. Miłość: 1
    8. Rozczarowanie: 1
    9. Sługa: 1
    10. Woda: 1
    11. Zdrada: 1
    12. Zwierzęta: 1

    Adam MickiewiczBallady i romanseRybka

    (ze śpiewu gminnego)

    Dziecko, Kochanek, Matka, Miłość, SługaOd dworu, spod lasa, z wioski,
    Smutna wybiega dziewica,
    Rozpuściła na wiatr włoski
    I łzami skropiła lica.
    Przybiega na koniec łączki,
    Gdzie w jezioro wpada rzeka;
    Załamuje białe rączki
    I tak żałośnie narzeka:
    Zdrada, Rozczarowanie„O wy, co mieszkacie w wodzie,
    Siostry moje, Świtezianki,
    Słuchajcie w ciężkiej przygodzie
    Głosu zdradzonej kochanki.
    Kochałam pana tak szczerze,
    On mię przysięgał zaślubić;
    Dziś księżnę za żonę bierze,
    Krysię ubogą chce zgubić.
    Niechże sobie żyją młodzi,
    Niech się z nią obłudnik pieści,
    Niech tylko tu nie przychodzi
    Urągać[1] się z mych boleści.
    Dla opuszczonej kochanki
    Cóż pozostało na świecie?
    Przyjmijcie mię, Świtezianki:
    Lecz moje dziecię… ach dziecię!”
    To mówiąc rzewnie zapłacze,
    Rączkami oczy zasłoni,
    I z brzegu do wody skacze,
    I w bystrej nurza się toni.
    Wtem z lasu, gdzie się dwór bieli,
    Tysiączne świecą kagańce,
    Zjeżdżają goście weseli,
    Muzyka, hałas i tańce.
    Lecz mimo tego hałasu
    Płacz dziecięcia słychać w lesie;
    Wierny sługa wyszedł z lasu,
    I dziecię na ręku niesie.
    Ku wodzie obraca kroki,
    Gdzie łoza gęsto spleciona
    Wzdłuż wykręconej zatoki
    Okryła rzeki ramiona.
    Tam staje w ciemnym zakątku,
    Płacze i woła: — „Niestety!
    Ach! któż da piersi dzieciątku?
    Ach! gdzie ty, Krysiu, ach, gdzie ty?”
    — „Tu jestem, w rzece, u spodu, —
    Cichy mu głos odpowiada —
    Tutaj drżę cała od chłodu,
    A żwir mnie oczki wyjada.
    Przez żwir, przez ostre kamuszki
    Fale mnie gwałtowne niosą;
    Pokarm mój koralki, muszki,
    A zapijam zimną rosą”.
    Lecz sługa jak na początku,
    Tak wszystko woła[2]: — „Niestety!
    Ach! któż da piersi dzieciątku?
    Ach! gdzież ty, Krysiu, ach, gdzie ty?”
    Kobieta, Woda, ZwierzętaWtem się coś z lekka potrąci
    Śród kryształowej przeźroczy,
    Woda się z lekka zamąci,
    Rybka nad wodę podskoczy;
    I jak skałka[3] płaskim bokiem,
    Gdy z lekkich rąk chłopca pierzchnie,
    Tak nasza rybka podskokiem
    Mokre całuje powierzchnie.
    Złotemi plamki nadobna,
    Kraśne ma po bokach piórka,
    Główka jak naparstek drobna,
    Oczko drobne jak paciórka.
    Wtem rybią łuskę odwinie,
    Spojrzy dziewicy oczyma;
    Z głowy jasny włos wypłynie,
    Szyjka cieniuchna się wzdyma.
    Na licach różana krasa,
    Piersi jak jabłuszka mleczne,
    Rybią ma płetwę do pasa,
    Płynie pod chrusty nadrzeczne.
    I dziecię bierze do ręki,
    U łona białego tuli:
    — „Luli, woła, mój maleńki,
    Luli, mój maleńki, luli”. —
    Gdy dziecię płakać przestało,
    Zawiesza kosz na gałęzi,
    I znowu ściska swe ciało,
    I główkę nadobną zwęzi.
    Znowu ją łuski powleką,
    Od boków wyskoczą skrzelki,
    Plusła, i tylko nad rzeką
    Kipiące pękły bąbelki.
    Tak co wieczora, co ranka,
    Gdy sługa stanie w zakątku,
    Wraz wypływa Świtezianka,
    Żeby dać piersi dzieciątku.
    Za cóż jednego wieczora
    Nikt nie przychodzi na smugi?
    Już zwykła przemija pora:
    Nie widać z dziecięciem sługi.
    Nie może on przyjść tą stroną,
    Musi zaczekać troszeczkę,
    Bo właśnie teraz pan z żoną
    Poszli przechadzką nad rzeczkę.
    Wrócił się, czekał z daleka,
    Za gęstym usiadłszy krzakiem:
    Lecz próżno czeka i czeka,
    Nikt nie powracał tym szlakiem.
    Wstaje, i dłoń w trąbkę zwinął[4],
    I patrzył przez palców szparę,
    Ale i dzień już przeminął,
    I mroki padają szare.
    Czekał długo po zachodzie,
    A gdy noc gwiazdy zapala,
    Zbliża się z lekka ku wodzie
    I śledzi oczyma z dala.
    Czary, KaraPrzebóg! cudy, czy moc piekła?
    Uderza go widok nowy:
    Gdzie pierwej rzeczułka ciekła,
    Tam suchy piasek i rowy.
    Na brzegach porozrzucana
    Wala się odzież bez ładu;
    Ani pani, ani pana,
    Nie widać nigdzie ni śladu.
    Tylko z zatoki połową[5]
    Sterczał wielki głazu kawał,
    I dziwną kształtu budową,
    Dwa ludzkie ciała udawał.
    Zdumiewa się wierny sługa,
    Rozpierzchłych myśli nie złowił;
    Przeszła godzina, i druga,
    Nim wreszcie słówko przemówił.
    „Krysiu, o Krysiu!” zawoła:
    Echo mu „Krysiu” odpowie;
    Lecz próżno patrzy dokoła,
    Nikt nie pokazał się w rowie.
    Patrzy na rów i na głazy,
    Otrze pot na licu zbladłem,
    I kiwnie głową trzy razy,
    Jakby chciał mówić: już zgadłem.
    Dzieciątko na ręce bierze,
    Śmieje się dzikim uśmiechem,
    I odmawiając pacierze,
    Wraca do domu z pośpiechem.

    Przypisy

    [1]

    urągać — naśmiewać się z kogoś. [przypis edytorski]

    [2]

    wszystko woła (z białorus.) — ciągle woła. [przypis redakcyjny]

    [3]

    skałka — płaski kamyk nadbrzeżny, umiejętnie rzucony odbija się kilkakroć od powierzchni wody. [przypis redakcyjny]

    [4]

    dłoń w trąbkę zwinął — aby lepiej dostrzec z odległości. [przypis redakcyjny]

    [5]

    z zatoki połową — w połowie zatoki. [przypis redakcyjny]

    Close
    Please wait...
    x