Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Przekaż 1% na Wolne Lektury

Przekaż 1% podatku na Wolne Lektury. Wpisz w PIT nasz KRS 00000 70056
Nazwa organizacji: Fundacja Nowoczesna Polska

Jeśli zrobiłeś / zrobiłaś to w poprzednim roku, nie musisz nic zmieniać. Kliknij, by dowiedzieć się więcej >>>>

x
Rzeczy niepokój → ← Serce

Spis treści

    1. Czas: 1
    2. Dzieciństwo: 1
    3. Historia: 1
    4. Lustro: 1
    5. Pamięć: 1
    6. Przemiana: 1
    7. Przemijanie: 1
    8. Rzeka: 1 2 3 4 5
    9. Woda: 1

    Krzysztof Kamil BaczyńskiRzeka

    Rzeka, Lustro, Pamięć, Przemiana, Przemijanie, Historia, CzasPłyń, ziemio. Góry ciemne. Rzeka wszystko niesie.
    Lądy wzdłuż wody pękną. Jak wiosło milczenia
    rzeka wszystko podzieli na wiosnę i jesień,
    na zimy siwe, pory wszystkich lat.
    Niosą się ptaki, a brzegi tajemne
    świat smutku otwierają i radości świat.
    RzekaTo taka waga srebrna, uśmiech nieba w ziemi,
    ujrzy nas i uniesie z rękami ciemnemi
    od pracy, utrudzonych przygarnie i z odbić
    gdzieś na krańcu żywota może się odczyta
    nasze twarze milczące. Będziemy podobni
    sami swoim odbiciom w niej albo podobni
    ciemnościom, które niesie, albo nieskalane
    twarze w srebrze zostaną, a niepokonane.
    Płyń, ziemio. Długi wieczór i ptaki u lic,
    zdaje się, rzęsy trzepot przyjacielskich oczu,
    i jaskółki cieniami ciepłymi migocą,
    i noc zapada ciężko, i pierzasty świt
    podnosi chmur powiekę. Tratwy suną w mrok,
    owoce ciężkie niosą; jabłka — jakby grad
    burz dostałych[1] opadły z drzew minionych lat.
    DzieciństwoCóż będziemy czynili? Domki na wybrzeżu
    jak zabawki czekają na dziecinną dłoń,
    a wokoło zwierzęta utrudzone leżą
    i na biegunach cieni w głąb pastwiska koń —
    przebiega. Ludzie oczy unoszą z daleka,
    uśmiechają się, ręce w powitania kwiat
    wznoszą, jakby mówili: «Płyńcie. Tyle lat».
    I z uśmiechem zostają pogodni i sami
    z tym sercem rozdzielonym na światło i kamień.
    RzekaA ta rzeka unosi nie trwając ni chwili,
    a czasem takie ręce żelazne unosi,
    a czasem w niej westchnienie, co o oddech prosi,
    i myją krwawe dłonie ci, którzy zabili.
    I czasem łza upadnie, jakby popiół padł
    powitaniem: «O płyńcie! Ileż jeszcze lat?».
    Rzeka, WodaA to tych ziem spalonych włosy albo dym,
    a to skrwawionych chłopców, których ścina kat,
    matki ciała obmyją, nim oczy sczernieją,
    jeszcze rzeka wskrzeszeniem, daremną nadzieją,
    albo dziewczątka ciche o oczach z ołowiu,
    jakieś serca rozdarte i trumny w niej łowią,
    a to przebite ręce upiory zanurzą,
    oczy powydzierane jak kamienie dnem
    potoczą się, zahuczą, nim się staną różą,
    co nad wodą wyrośnie, i jak skrzepła krew
    u hełmów złych zwycięzców przypięta — przepali
    i będzie jako grot z milczenia i ze stali.
    RzekaPłynie rzeka spokojna. Dobra ziemio, płyń,
    rzeka wszystko rozdzieli na zbrodnię i czyn
    i spokojna, żelazna, uniesie, pogodzi,
    dymy splątanych odbić na kwiaty narodzin,
    na barki trumien głuchych. Zapomniany głos
    jeszcze w niej woła cicho, jeszcze bieli włos
    zapatrzonych na brzegu. Jeszcze trawy długie,
    jeszcze jaskółki przetną i zważą powietrze
    maleńkim ruchem skrzydeł. Jeszcze westchnie przestrzeń.
    Kończy się ciemna rzeka i zapada czas.

    9 VII 1942 r.

    Przypisy

    [1]

    dostały (daw.) — tu: dojrzały. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...
    x