Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury są za darmo i bez reklam, bo utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.

Na stałe wspiera nas 379 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Potrzebujemy Twojej pomocy!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x
Zalotnicy → ← Grabarz

Spis treści

    I
  1. II
  2. III
  1. Bieda: 1
  2. Dar: 1
  3. Żebrak: 1

Władysław SyrokomlaGawędyO chwale bożej i chwale królewskiejGawęda z żebrackiego żywota

I

W kruchcie jednéj niedzieli, wynędzniali, nieśmieli,
Dwaj żebracy siedzieli.
A że wcześnie dość było, a gawędzić tak miło,
Więc się sobie gwarzyło.
Gwarzą różnie a różnie, satyrycznie, ostróżnie,
O panach, o jałmużnie,
O kalectwie i latach, o szatach i o łatach,
O dziadowskich intratach[1].
O żebrackim swym stanie, o dzwonach, o organie,
I o księdzu plebanie.
I rzekł Szczudło koledze: «Wiész, że doma[2] nie siedzę.
Czasem wioski odwiedzę.
Czasem sobie zachodzę pod figurę przy drodze,
I tam piosnki wywodzę[3].
Jest przychód jaki taki, na dzień ze dwa szostaki,
Na kupienie tabaki.
Żebrak, Bieda, DarAle najlepsza rada, iść, gdzie odpust wypada,
Gdzie narodu[4] gromada;
Mówić święte pacierze i śpiéwać piosnki szczerze, —
A pewno się grosz zbierze.
Ale jedna przestroga, módl się tylko do Boga,
Nie patrz, czy kwota mnoga.
Bierz jak podarek Boży, kto ci do ręki włoży,
A Pan Bóg ci przymnoży.
I twych modłów nie straci, za jałmużnę współbraci,
Dobrodziejom zapłaci!»
Słuchał Kostél téj mowy — «Rozum — rzecze — wart głowy,
Koncept wielce jałowy.
Iść pod krzyżyk… a może!… zbierzesz skarby nieboże,
Pan Bóg ci dopomoże.
A ja idę we dwory, choć żebrackie ubiory
Psy szarpają ze sfory.
Mam jałmużny do syta, król mię żywi — i kwita.
Pełna moja kaléta.
Człek się wesprze na kuli, idzie pod zamek króli,
Do muru się przytuli.
Tam zjeżdżają się pany, wojewody, hetmany,
Każdy w złoto przybrany.
Spojrzy który k'tej stronie, ja się nisko pokłonię,
I wyciągam me dłonie;
Z panami trudna rada, czasem jaśna gromada
Ani spojrzy na dziada.
Czasem bywa człek w biédzie, gdy się wymknie po przedzie,
Bo ktoś koniem najedzie.
Albo gorzéj się zdarzy, kiedy żołdak ze straży
Halabardą nędzarzy!
Czasem — dworskie swawole — rzuci kamień pacholę,
Wlepi siniec na czole.
— Lecz często, zamiast psoty, ze szczególnej szczodroty,
Rzuci czerwony złoty.
Albo pan jaki raczy dać do ręki żebraczéj
Sto złotych, nie inaczéj.
Ha! każdy ma swe gusty, ja wolę kąsek tłusty,
A ty — sielskie[5] odpusty.
Bóg dobry! tak kolego, lecz król… to co innego,
Król to żywi biédnego!
Nie Król, to dwór, co hula, ciebie Pan Bóg rozczula,
Co do mnie, wolę króla.
Wejdź pod królewskie znamię[6], siądź przy zamkowéj bramie,
Obaczysz, czy ja kłamię?»
Szczudło głową coś kiwa, wtém organ głos przerywa,
Wyszła święta wotywa[7].
Boga, ten króla chwali, a król, stojąc w oddali,
Podsłuchał, co gadali.

II

W tydzień — znów dziady społem; król z senatorskiém kołem,
Wysiada przed kościołem.
Idzie, gdzie dwaj żebracy, za nim niosą dworacy
Dwa bocheny na tacy.
Król z uśmiéchem na twarzy obu biédnych nędzarzy
Własnoręcznie obdarzy.
Szczudło, co chwalił Boga, dostał bochen piéroga, —
Bułka cienka[8] i droga.
Kostél z królewskiej chwały wziął chléb czarny i mały,
Ciężki jakby ze skały.
Szczudło w rogu cmentarza tylko pacierz powtarza,
Na podarek nie zważa.
Oparł ręce u kija, wzrokiem niebo przebija,
Mówi Zdrowaś Maryja!
Kostél, chwalca królowy, nie raz z bułki razowéj,
Szedł po rozum do głowy:
Skradł się cicho i zaczém, Szczudło modli się z płaczem,
Zmienił bułkę cichaczem.
Szczudło w rogu cmentarza ciągle pacierz powtarza,
Zamiany nie uważa.
Po mszy świętéj, po sumie[9], modląc się, jak kto umie,
Ludzie wychodzą w tłumie.
Mniej już ludu co chwila, każdy gdzieś się posila,
Rzekł Szczudło do Kostyla:
«Czas nam użyć swobody, weźmiem chleba i wody,
Siądziem wedle gospody[10].
Zjemy obiad żebraczy, niech Bóg nagrodzić raczy,
Naszych dobrych wspieraczy!»
Dobył chléb zza pazuchy, czarny, ciężki i suchy,
Aż się sypią okruchy.
«No, syć się Bożą chwałą (rzekł mu Kostél zuchwało),
Patrz, co mi się dostało!
Ja za królewskie zdrowie, mam bułkę co się zowie,
Jadam jako panowie».
Szczudło spójrzał przez ramię, chléb swój suchy rozłamie:
«Boże! czy wzrok mój kłamie?!
Cóż to? skąd się to wzięło? Opatrznościż[11] to dzieło?»
Z chleba złoto sypnęło!
Bo król hojny w potrzebie, wdzięczen pochwał dla siebie,
Zapiekł złoto we chlebie!
Ze dwie garści niemałe, by okazać swą chwałę.
Że ma serce wspaniałe.
I Kostéla nędzarza, co na Boga nie zważa,
Własnoręcznie obdarza.
Lecz Pan Bóg przeinacza, On podarek bogacza
Swemu chwalcy przeznacza.
Więc się Szczudło rozczula, choć chromieje i kula,
Szedł dziękować do króla.
Król krzyknął: «Precz beznogu! do kościelnego progu,
Dziękuj tam Panu Bogu!»
Bo wstyd się w oczach zdradza, że nie królewska władza,
Lecz Pan Bóg wynagradza.

III

Szczudło za swe dukaty wyniósł kościół bogaty,
Dał złote apparaty[12].
Zbudował dwa szpitale i sam przy Bożéj chwale,
Żył pobożnie, wspaniale.
Aż syt Pańskiej opieki, poszedł na kraj daleki,
Królować z Nim na wieki.

28 maja 1849

Przypisy

[1]

intrata — dochód, zarobek. [przypis edytorski]

[2]

doma (daw.) — w domu. [przypis edytorski]

[3]

wywodzić — tu: śpiewać, wyśpiewywać. [przypis edytorski]

[4]

naród — ludzie, lud. [przypis edytorski]

[5]

sielski — wiejski. [przypis edytorski]

[6]

znamię — tu: znak; wejść pod znamię: wejść w służby. [przypis edytorski]

[7]

wotywa — w kościele katolickim msza odprawiana w specjalnej intencji a. msza poranna, śpiewana. [przypis edytorski]

[8]

bułka cienka — bułka z drobno mielonej mąki. [przypis edytorski]

[9]

sumie — uroczysta, długa msza, odprawiana w południe. [przypis edytorski]

[10]

wedle gospody — pod gospodą. [przypis edytorski]

[11]

Opatrznościż — konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy Opatrzności. [przypis edytorski]

[12]

apparaty — sprzęty liturgiczne. [przypis edytorski]

Close
Please wait...