TPWL

Wolne Lektury potrzebują pomocy! Wesprzyj bezpłatną bibliotekę internetową i przeczytaj utwory napisane specjalnie dla Ciebie.

x

Spis treści

      Władysław SyrokomlaGawędyKradzionePrzypowieść szlachecka. Podsłuchano

      1

      — W ręce[1] aspana[2], Panie Jakubie,

      Mówisz: kradzione lepsze i chcesz tego dowieść;

      Ja sobie rozmaite przypowieści lubię,

      Powiem aspanu przypowieść:

      5

      W samym końcu zaścianku, pilnując swéj niwy,

      Żył sobie szlachcic poczciwy, —

      A miał syna wyrostka z wąsem wyżéj nosa,

      Chłopiec dobre miał serce, ale w głowie za to

      Okropnie było pstrokato,

      10

      Zwyczajnie jak u młokosa.

      A tutże mój mospanie, obok ich stodoły

      Ciągnął się wygon sąsiada,

      Na którym pasły się stada,

      Konie, owieczki i woły.

      15

      — Czy wiecie co, tatulu (tak mówił raz młody),

      Fraszki to — praca i cnota,

      U nas panie poczciwość, trudy, niewygody,

      A w domu wieczna hołota[3];

      Czy to Pan Bóg uważa[4], że ludziska giną,

      20

      Poczciwym nie da talarka,

      Dla jednego pomyślność odmierza ośminą[5],

      Drugiemu liczy na ziarnka.

      Na przykład choćby u nas: — ot idą zapusty,

      A w domu ni to, ni owo,

      25

      Hola, jakby to dobrze, by na Czwartek Tłusty

      Utuszyć pieczeń wołową!

      — A skądże weźmiesz wołu?

      — Czy to wielka sztuka,

      Niby to dostać nie możem,

      30

      Chodzą woły sąsiada — po gardlisku nożem,

      Niech potém sąsiad poszuka. —

      — Cóż to! — zawołał ojciec — to kradzież wyraźnie,

      To jakaś sztuka zbójecka;

      A siódme przykazanie? a sumienie? — błaźnie,

      35

      A nasza wiara szlachecka?…

      — At myśleć, co się godzi, a co się nie godzi,

      Za cóż my biedni i głodni?

      Nas jeden wół przeżywi przez kilka tygodni,

      Czy to po ludziach nie chodzi? —

      40

      Na takie argumentum ojciec mruknął z cicha:

      — Cóż robić? szatan cię uczy,

      Ukradniem jutro wołu — lecz pomnij do licha,

      Nigdy kradzione nie tuczy!

      Wieczorem stary ojciec poszedł do sąsiada,

      45

      Cichaczem kupił wołu, napił się borysza[6];

      Nazajutrz bierze syna, niby się podkrada,

      I z wołem… het! do zacisza.

      Zaraz nożem po gardle, nieszczęsnego byka

      Rozćwiartowali w stodole,

      50

      I jak słowo powiedzieć[7], już u czynszownika[8]

      Wołowa pieczeń na stole.

      — Wiesz co teraz, mój synku? — odmierzym się w pasie,

      Zjadając mięsko tak cudnie,

      Będziem wiedzieć Mospanie, po niejakim czasie,

      55

      Kto z nas utyje? kto schudnie? —

      Zmierzyli się; — i każdy na swojej poprędze[9]

      Zaznaczył kreskę czerwoną.

      — Co to gadać tatulu, schudzeni przez nędzę,

      Teraz utuczym się pono[10]! —

      60

      Przez całe trzy tygodnie gody[11] u szlachcica,

      Co dzień przysmaczek od wołu:

      Dzisiaj rura do barszczu, jutro polędwica,

      Po jutrze pieczeń u stołu.

      A tu rozruch w zaścianku, sąsiad niby jęczy,

      65

      Niby to szuka wołu, niby ludzi zowie,

      Syn dręczy się obawą jak duch potępieńczy,

      Już mu i jadło nie w głowie;

      Czy kto skrzypnie we wrotach — on w nocy i we dnie

      Marzy o przyjściu sąsiada;

      70

      W obiedzie… strach, zgryzota, co chwila poblednie,

      A ojciec smaczno zajada.

      Syn był młody i zdrowy, jak dębina krzepka;

      Ojca wiek zniszczył i znoje;

      Lecz kiedy zjedli wołu — syn wysechł jak szczepka,

      75

      A ojciec utył we dwoje.

      — A co błaźnie! (rzekł stary) pamiętaj przysłowie:

      Że maleparta[12] do czarta,

      Ja zakupiłem wołu, — toć mi szło na zdrowie,

      Ty kradnąc schudłeś na charta. —

      *

      80

      — A cóż panie Jakubie, jak przypowieść zda się?

      — Moralna! sens na wierzchu jakby gwiazda świeci.

      — Ja umiem jeszcze lepsze — a w swobodnym czasie

      Więcej opowiem waszeci. —

      12 marca 1849

      Przypisy

      [1]

      w ręce czyjeś — formuła ofiarowania, dedykacji, także toastu. [przypis edytorski]

      [2]

      aspan — skrócona, potoczna forma zwrotu grzecznościowego. [przypis edytorski]

      [3]

      hołota — gołota; bieda. [przypis edytorski]

      [4]

      uważać — tu: zwracać uwagę na coś. [przypis edytorski]

      [5]

      ośmina — daw. miara objętości (także: achtel; korzec), używana np. do odmierzania zboża; równa 32 garncom (1 garniec w XIX w. był równy 4 litrom). [przypis edytorski]

      [6]

      borysz — podarek pieniężny lub poczęstunek przy sprzedaży albo kupnie; także: litkup. [przypis edytorski]

      [7]

      jak słowo powiedzieć — szybko i łatwo. [przypis edytorski]

      [8]

      czynszownik — osoba niebędąca właścicielem, ale dzierżawiąca ziemię za czynsz. [przypis edytorski]

      [9]

      popręga — pasek noszony na wierzchnim ubraniu. [przypis edytorski]

      [10]

      pono — podobno, prawdopodobnie. [przypis edytorski]

      [11]

      gody — święto. [przypis edytorski]

      [12]

      maleparta — właśc. male parta (łac.): źle nabyte; część łac. przysłowia: male parta male dilabuntur, czyli: źle nabyte marnieje; pol. popularne porzekadło: male parta do czarta. [przypis edytorski]

      Close
      Please wait...