Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Władysław Syrokomla, Gawędy, Kradzione
Bywało! → ← O moim starym domku

Spis treści

      Władysław SyrokomlaGawędyKradzionePrzypowieść szlachecka. Podsłuchano

      1
      — W ręce[1] aspana[2], Panie Jakubie,
      Mówisz: kradzione lepsze i chcesz tego dowieść;
      Ja sobie rozmaite przypowieści lubię,
      Powiem aspanu przypowieść:
      5
      W samym końcu zaścianku, pilnując swéj niwy,
      Żył sobie szlachcic poczciwy, —
      A miał syna wyrostka z wąsem wyżéj nosa,
      Chłopiec dobre miał serce, ale w głowie za to
      Okropnie było pstrokato,
      10
      Zwyczajnie jak u młokosa.
      A tutże mój mospanie, obok ich stodoły
      Ciągnął się wygon sąsiada,
      Na którym pasły się stada,
      Konie, owieczki i woły.
      15
      — Czy wiecie co, tatulu (tak mówił raz młody),
      Fraszki to — praca i cnota,
      U nas panie poczciwość, trudy, niewygody,
      A w domu wieczna hołota[3];
      Czy to Pan Bóg uważa[4], że ludziska giną,
      20
      Poczciwym nie da talarka,
      Dla jednego pomyślność odmierza ośminą[5],
      Drugiemu liczy na ziarnka.
      Na przykład choćby u nas: — ot idą zapusty,
      A w domu ni to, ni owo,
      25
      Hola, jakby to dobrze, by na Czwartek Tłusty
      Utuszyć pieczeń wołową!
      — A skądże weźmiesz wołu?
      — Czy to wielka sztuka,
      Niby to dostać nie możem,
      30
      Chodzą woły sąsiada — po gardlisku nożem,
      Niech potém sąsiad poszuka. —
      — Cóż to! — zawołał ojciec — to kradzież wyraźnie,
      To jakaś sztuka zbójecka;
      A siódme przykazanie? a sumienie? — błaźnie,
      35
      A nasza wiara szlachecka?…
      — At myśleć, co się godzi, a co się nie godzi,
      Za cóż my biedni i głodni?
      Nas jeden wół przeżywi przez kilka tygodni,
      Czy to po ludziach nie chodzi? —
      40
      Na takie argumentum ojciec mruknął z cicha:
      — Cóż robić? szatan cię uczy,
      Ukradniem jutro wołu — lecz pomnij do licha,
      Nigdy kradzione nie tuczy!
      Wieczorem stary ojciec poszedł do sąsiada,
      45
      Cichaczem kupił wołu, napił się borysza[6];
      Nazajutrz bierze syna, niby się podkrada,
      I z wołem… het! do zacisza.
      Zaraz nożem po gardle, nieszczęsnego byka
      Rozćwiartowali w stodole,
      50
      I jak słowo powiedzieć[7], już u czynszownika[8]
      Wołowa pieczeń na stole.
      — Wiesz co teraz, mój synku? — odmierzym się w pasie,
      Zjadając mięsko tak cudnie,
      Będziem wiedzieć Mospanie, po niejakim czasie,
      55
      Kto z nas utyje? kto schudnie? —
      Zmierzyli się; — i każdy na swojej poprędze[9]
      Zaznaczył kreskę czerwoną.
      — Co to gadać tatulu, schudzeni przez nędzę,
      Teraz utuczym się pono[10]! —
      60
      Przez całe trzy tygodnie gody[11] u szlachcica,
      Co dzień przysmaczek od wołu:
      Dzisiaj rura do barszczu, jutro polędwica,
      Po jutrze pieczeń u stołu.
      A tu rozruch w zaścianku, sąsiad niby jęczy,
      65
      Niby to szuka wołu, niby ludzi zowie,
      Syn dręczy się obawą jak duch potępieńczy,
      Już mu i jadło nie w głowie;
      Czy kto skrzypnie we wrotach — on w nocy i we dnie
      Marzy o przyjściu sąsiada;
      70
      W obiedzie… strach, zgryzota, co chwila poblednie,
      A ojciec smaczno zajada.
      Syn był młody i zdrowy, jak dębina krzepka;
      Ojca wiek zniszczył i znoje;
      Lecz kiedy zjedli wołu — syn wysechł jak szczepka,
      75
      A ojciec utył we dwoje.
      — A co błaźnie! (rzekł stary) pamiętaj przysłowie:
      Że maleparta[12] do czarta,
      Ja zakupiłem wołu, — toć mi szło na zdrowie,
      Ty kradnąc schudłeś na charta. —

      *

      80
      — A cóż panie Jakubie, jak przypowieść zda się?
      — Moralna! sens na wierzchu jakby gwiazda świeci.
      — Ja umiem jeszcze lepsze — a w swobodnym czasie
      Więcej opowiem waszeci. —

      12 marca 1849

      Przypisy

      [1]

      w ręce czyjeś — formuła ofiarowania, dedykacji, także toastu. [przypis edytorski]

      [2]

      aspan — skrócona, potoczna forma zwrotu grzecznościowego. [przypis edytorski]

      [3]

      hołota — gołota; bieda. [przypis edytorski]

      [4]

      uważać — tu: zwracać uwagę na coś. [przypis edytorski]

      [5]

      ośmina — daw. miara objętości (także: achtel; korzec), używana np. do odmierzania zboża; równa 32 garncom (1 garniec w XIX w. był równy 4 litrom). [przypis edytorski]

      [6]

      borysz — podarek pieniężny lub poczęstunek przy sprzedaży albo kupnie; także: litkup. [przypis edytorski]

      [7]

      jak słowo powiedzieć — szybko i łatwo. [przypis edytorski]

      [8]

      czynszownik — osoba niebędąca właścicielem, ale dzierżawiąca ziemię za czynsz. [przypis edytorski]

      [9]

      popręga — pasek noszony na wierzchnim ubraniu. [przypis edytorski]

      [10]

      pono — podobno, prawdopodobnie. [przypis edytorski]

      [11]

      gody — święto. [przypis edytorski]

      [12]

      maleparta — właśc. male parta (łac.): źle nabyte; część łac. przysłowia: male parta male dilabuntur, czyli: źle nabyte marnieje; pol. popularne porzekadło: male parta do czarta. [przypis edytorski]

      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      x
      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca