Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Biblioteka Wolne Lektury to podstawowe źródło bezpłatnych lektur szkolnych dla uczniów i nauczycieli. Jesteśmy za darmo, bo utrzymujemy się z dobrowolnych darowizn i dotacji. Na stałe wspiera nas 326 czytelników i czytelniczek. Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Potrzebujemy Twojej pomocy!

Jak nam pomóc?

1. Wpłacając niewielką, comiesięczną darowiznę. Stałe wpłaty mają wielką moc, bo dają bibliotece stabilność! Z góry dziękujemy!

2. Przekazując na Wolne Lektury 1% podatku. To nic nie kosztuje, wystarczy podać w formularzu PIT numer KRS: 0000070056 i organizacja: fundacja Nowoczesna Polska.

3. Zamieszczając informację o zbiórce na Wolne Lektury w mediach społecznościowych. Czasami wystarczy jedno dobre słowo!

W Wolnych Lekturach często mawiamy, że nasza praca to „czytanie dzieciom książek”. Robimy to od 12 lat. Dziś Wolne Lektury potrzebują Twojej pomocy — bez wsparcia nie będziemy mogli tego robić dalej.

Dorzuć się do Wolnych Lektur!
Przejdź do biblioteki
Wesprzyj nas

Wesprzyj nas!

x

Spis treści

    1. Arkadia: 1
    2. Dźwięk: 1
    3. Niebezpieczeństwo: 1
    4. Noc: 1
    5. Rzeka: 1
    6. Światło: 1
    7. Warszawa: 1
    8. Wiatr: 1
    9. Wieczór: 1

    Józef Czechowicznuta człowieczapolacy

    1

    Warszawa, Światłowięc najpierw blaski pną się po domach

    wyżej i wyżej i gasną na rosie okien

    warszawa wisła w układzie zodiakalnym nieomal

    bo widzę wodnika pannę ryby

    5

    Wieczórwieczór niweluje zieleń i purpurę

    wchodzi po schodach wyżyn na niebo krok za krokiem

    otrząsa się w zenicie zatrzymuje rdzawe obłoki

    ciemno

    jak gdyby

    10

    aksamitu fałdy urosły w całą górę

    wieczór codzienna daremna

    forma syntez

    Rzekawsparci wzrokiem o rzekę o kratowany most

    dajemy się ogarniać muzyce horyzontu

    15

    błyski w wodzie chodzą gwintem

    gwintem spływa hałas uliczny

    rozplusk mokry klaszcze dłońmi czarnymi o ponton

    Noc, Niebezpieczeństworejestrując zdarzenia milczmy

    bowiem pod świateł strażą sypią się perły uroku

    20

    pod świateł strażą błogo leją się wieczór i lato

    Wiatrwiatr żarliwy radośnie parska

    zginęły w drzew zadymce geniusze mroku

    jest tak jakby nie grzmiała granica zamorska

    jakby nigdy przez falę nie stąpał skrzydlaty tanatos[1]

    25

    przypomnij

    przypomnij przypomnij

    za miastem sprężona droga

    przestrzeń mdli na niej w okrytych pyłem stopach

    rozpostarły się szerokie rozłogi[2]

    30

    zły ugór pod noc podsuwa się bezdomnie

    o uwierzyć że to ona

    obmyta w zimnych potopach

    jak ranni

    Dźwiękw syntez formie którą jest wieczór

    35

    utkwił po rękojeść głos

    jego stal drży

    jego smukłość wyrywa się z porządku rzeczy

    Arkadiawe mnie to czy w nas czy za mną

    ten gniew bez żalu

    40

    czyś to ty ojczyzno serce los

    czyś to ty słoneczna Jeruzalem[3]

    Przypisy

    [1]

    tanatos (mit. gr.) — syn Nocy i Erebu, brat bliźniak Hypnosa, uosobienie śmierci. [przypis redakcyjny]

    [2]

    rozłogi — otwarta przestrzeń, rozległy teren, szerokie pole. [przypis redakcyjny]

    [3]

    Jeruzalem — dziś: Jerozolima, jedno z najstarszych miast kananejskich, powstałe w 3 w. p.n.e., święte miasto chrześcijan, żydów i muzułmanów, do którego odbywają się pielgrzymki wiernych; przenośnie: ojczyzna dana narodowi wybranemu przez Boga, ojczyzna doskonała i jako taka stanowiąca cel dążeń. [przypis redakcyjny]

    Close
    Please wait...