Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 379 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
Moje zaduszki → ← Elegia czwarta

Spis treści

    1. Arkadia: 1
    2. Dźwięk: 1
    3. Niebezpieczeństwo: 1
    4. Noc: 1
    5. Rzeka: 1
    6. Światło: 1
    7. Warszawa: 1
    8. Wiatr: 1
    9. Wieczór: 1

    Józef Czechowicznuta człowieczapolacy

    Warszawa, Światłowięc najpierw blaski pną się po domach
    wyżej i wyżej i gasną na rosie okien
    warszawa wisła w układzie zodiakalnym nieomal
    bo widzę wodnika pannę ryby
    Wieczórwieczór niweluje zieleń i purpurę
    wchodzi po schodach wyżyn na niebo krok za krokiem
    otrząsa się w zenicie zatrzymuje rdzawe obłoki
    ciemno
    jak gdyby
    aksamitu fałdy urosły w całą górę
    wieczór codzienna daremna
    forma syntez
    Rzekawsparci wzrokiem o rzekę o kratowany most
    dajemy się ogarniać muzyce horyzontu
    błyski w wodzie chodzą gwintem
    gwintem spływa hałas uliczny
    rozplusk mokry klaszcze dłońmi czarnymi o ponton
    Noc, Niebezpieczeństworejestrując zdarzenia milczmy
    bowiem pod świateł strażą sypią się perły uroku
    pod świateł strażą błogo leją się wieczór i lato
    Wiatrwiatr żarliwy radośnie parska
    zginęły w drzew zadymce geniusze mroku
    jest tak jakby nie grzmiała granica zamorska
    jakby nigdy przez falę nie stąpał skrzydlaty tanatos[1]
    przypomnij
    przypomnij przypomnij
    za miastem sprężona droga
    przestrzeń mdli na niej w okrytych pyłem stopach
    rozpostarły się szerokie rozłogi[2]
    zły ugór pod noc podsuwa się bezdomnie
    o uwierzyć że to ona
    obmyta w zimnych potopach
    jak ranni
    Dźwiękw syntez formie którą jest wieczór
    utkwił po rękojeść głos
    jego stal drży
    jego smukłość wyrywa się z porządku rzeczy
    Arkadiawe mnie to czy w nas czy za mną
    ten gniew bez żalu
    czyś to ty ojczyzno serce los
    czyś to ty słoneczna Jeruzalem[3]

    Przypisy

    [1]

    tanatos (mit. gr.) — syn Nocy i Erebu, brat bliźniak Hypnosa, uosobienie śmierci. [przypis redakcyjny]

    [2]

    rozłogi — otwarta przestrzeń, rozległy teren, szerokie pole. [przypis redakcyjny]

    [3]

    Jeruzalem — dziś: Jerozolima, jedno z najstarszych miast kananejskich, powstałe w 3 w. p.n.e., święte miasto chrześcijan, żydów i muzułmanów, do którego odbywają się pielgrzymki wiernych; przenośnie: ojczyzna dana narodowi wybranemu przez Boga, ojczyzna doskonała i jako taka stanowiąca cel dążeń. [przypis redakcyjny]

    Close
    Please wait...