Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Józef Czechowicz, nuta człowiecza (tomik), Polacy
Moje zaduszki → ← Elegia czwarta

Spis treści

    1. Arkadia: 1
    2. Dźwięk: 1
    3. Niebezpieczeństwo: 1
    4. Noc: 1
    5. Rzeka: 1
    6. Światło: 1
    7. Warszawa: 1
    8. Wiatr: 1
    9. Wieczór: 1

    Józef Czechowicznuta człowieczapolacy

    1
    Warszawa, Światłowięc najpierw blaski pną się po domach
    wyżej i wyżej i gasną na rosie okien
    warszawa wisła w układzie zodiakalnym nieomal
    bo widzę wodnika pannę ryby
    5
    Wieczórwieczór niweluje zieleń i purpurę
    wchodzi po schodach wyżyn na niebo krok za krokiem
    otrząsa się w zenicie zatrzymuje rdzawe obłoki
    ciemno
    jak gdyby
    10
    aksamitu fałdy urosły w całą górę
    wieczór codzienna daremna
    forma syntez
    Rzekawsparci wzrokiem o rzekę o kratowany most
    dajemy się ogarniać muzyce horyzontu
    15
    błyski w wodzie chodzą gwintem
    gwintem spływa hałas uliczny
    rozplusk mokry klaszcze dłońmi czarnymi o ponton
    Noc, Niebezpieczeństworejestrując zdarzenia milczmy
    bowiem pod świateł strażą sypią się perły uroku
    20
    pod świateł strażą błogo leją się wieczór i lato
    Wiatrwiatr żarliwy radośnie parska
    zginęły w drzew zadymce geniusze mroku
    jest tak jakby nie grzmiała granica zamorska
    jakby nigdy przez falę nie stąpał skrzydlaty tanatos[1]
    25
    przypomnij
    przypomnij przypomnij
    za miastem sprężona droga
    przestrzeń mdli na niej w okrytych pyłem stopach
    rozpostarły się szerokie rozłogi[2]
    30
    zły ugór pod noc podsuwa się bezdomnie
    o uwierzyć że to ona
    obmyta w zimnych potopach
    jak ranni
    Dźwiękw syntez formie którą jest wieczór
    35
    utkwił po rękojeść głos
    jego stal drży
    jego smukłość wyrywa się z porządku rzeczy
    Arkadiawe mnie to czy w nas czy za mną
    ten gniew bez żalu
    40
    czyś to ty ojczyzno serce los
    czyś to ty słoneczna Jeruzalem[3]

    Przypisy

    [1]

    tanatos (mit. gr.) — syn Nocy i Erebu, brat bliźniak Hypnosa, uosobienie śmierci. [przypis redakcyjny]

    [2]

    rozłogi — otwarta przestrzeń, rozległy teren, szerokie pole. [przypis redakcyjny]

    [3]

    Jeruzalem — dziś: Jerozolima, jedno z najstarszych miast kananejskich, powstałe w 3 w. p.n.e., święte miasto chrześcijan, żydów i muzułmanów, do którego odbywają się pielgrzymki wiernych; przenośnie: ojczyzna dana narodowi wybranemu przez Boga, ojczyzna doskonała i jako taka stanowiąca cel dążeń. [przypis redakcyjny]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca