Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x
(Módlmy się śród drzew...) → ← Po deszczu

Spis treści

    1. Ciało: 1
    2. Czas: 1
    3. Filozof: 1
    4. Krew: 1
    5. Maszyna: 1
    6. Miasto: 1
    7. Miłość: 1
    8. Obraz świata: 1
    9. Poeta: 1 2
    10. Poezja: 1
    11. Polityka: 1
    12. Przemoc: 1
    13. Słowo: 1
    14. Strój: 1
    15. Śmiech: 1
    16. Taniec: 1
    17. Urzędnik: 1
    18. Zabawa: 1
    19. Zaświaty: 1

    Bolesław LeśmianNapój cienistyPejzaż współczesny

    Czas, KrewDzieje się w krwi pożywką podchmielonym czasie.
    Tak nie można trwać nadal, ale nadal trwa się…
    A co jutro? — Jest wróżka w Paryżu i Pniewie,
    I już wszystkim wiadomo — i jeszcze nikt nie wie!
    ŚmiechA właśnie w kabarecie wśród figlów pośpiechu
    Muchą zdobna łysina trzęsie się od śmiechu,
    PolitykaA w sali naprzeciwko grzmi odczyt publiczny,
    Jak ustalić w niebycie — byt ekonomiczny?
    FilozofÓw zbój, co Bożym grobkiem obzywa świątynię,
    We mgle Inteligenta już zwęszył po minie —
    I nie w kość — i nie w duszę, lgnącą do bezdroża,
    Lecz uderza w tę minę, co szła na lep noża!
    Miłość, Przemoc, MaszynaW zgrozach izby piwnicznej, śniąc kątem w noc słotną,
    Robot tuli w objęciu dziewkę bezrobotną
    I dłonią, jak spiżowym dąsów poskramiakiem,
    Zmusza pierś do układów z miłości straszakiem.
    Strój, Taniec, ZabawaA w kawiarni Kolektyw ze złotym zegarkiem,
    We fraku, posmutniałym od niezgody z karkiem,
    Z burżujką, co się pudrem w pusty zaświat śnieży,
    Tańczy tango dlatego, że mu się należy.
    Urzędnik, CiałoPan minister na balu w gronie dziennikarzy,
    Dbając, by w własnej twarzy było mu do twarzy,
    Z uśmiechem, który pilnie przygotował w domu,
    Twierdzi, że… nie odbiera nadziei nikomu.
    Poeta, PoezjaPo smugach od latarni i po srebrnym błocie,
    Ślubując śpiewną grdykę społecznej zgryzocie,
    PoetaPoeta na arytmię dwojga skrzydeł chory,
    Kroczy w poszukiwaniu znikłej metafory.
    Słowo, ZaświatySłowo się nie spokrewnia z pozasłownym trwaniem, —
    Porównanie się stało tylko — porównaniem.
    Skąpiąc niebu pośmiertnej w głębi jezior maski,
    Chce życie w rodzajowe pokurczyć obrazki.
    Wyzbyty kłopotliwej skrzydeł tajemnicy,
    Święci swe Wyzwolenie z Wyżyn — na ulicy, —
    Miasto, Obraz świataA ulica zaledwo, że to on, — dostrzega
    I, biegnąc w mgłę następną, nigdzie nie dobiega!
    I te sklepy, co w świateł mizdrzą się potopie!
    I te drzewa, co wiedzą, że tkwią w Europie!
    I księżyc, co na dachach dolśnił się do czczości!
    I niebo — nad dachami! Niebo bez przyszłości.
    Close
    Please wait...