Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 373 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków.

x
lub marsz jamników → ← każdy ma swoje pięć minut

Spis treści

      Agnieszka Wolny-HamkałoNikon i Leicacyt

      Nomen omen Pustków Wilczkowski,
      gdzie na Placu Wariatów kradłeś mandarynki,
      zrozumiałam, że Bauman jest Bogiem,
      a kremówka z Wadowic
      uzyskała status cudownego ciastka.
      Zanim dzieci z główkami czarnymi jak śliwka
      częstowały nas mączką kostną —
      umieraliśmy w kakofonii krużganków.
      Twoje oczy połyskiwały jak czarny bez
      w laboratoriach in vitro.
      Finiszujemy pod opieką policji,
      postulując powrót do ciała, bo szpilki
      w torebce aż miauczą, żeby je ubrać.
      Ta sukienka jak złoże werniksu
      przegląda się w czterdziestokaratowym
      uśmiechu. Jak ty to robisz?!
      — Dieta niełączenia. Zmyłki rzeki,
      kiedy boksuje piach i tli się.
      Close
      Please wait...