Wesprzyj Wolne Lektury 1,5% podatku — to nic nie kosztuje! Wpisz KRS 00000 70056 i nazwę fundacji Wolne Lektury do deklaracji podatkowej. Masz czas tylko do końca kwietnia :)

Przekaż 1,5%

Przekaż 1,5% podatku na Wolne Lektury KRS 00000 70056
Ufunduj darmowe książki dla tysięcy dzieciaków.
WIĘCEJ

Szacowany czas do końca: -
Henryk Zbierzchowski, Impresye, Wiersze różne, Wicher rozpętany
Uroczyska → ← Noc świętojańska

Spis treści

    1. Drzewo: 1
    2. Las: 1
    3. Wiatr: 1

    Uwspółcześniono pisownię łączną / rozdzielną: zwolna > z wolna; wkrąg > w krąg.

    Uwspółcześniono interpunkcję - dodano przecinek przed wołaczem: grajcie mi, moce ziemi.

    Henryk ZbierzchowskiImpresyeWicher rozpętany

    1
    Nikt nie zgadnie, jak i kiedy przyszedł na ten świat,
    Czy po falach księżycowych z gwiazd na ziemię spadł,
    Czy się podniósł z bagien leśnych i zmurszałych den,
    Gdzie na wodnych traw podłożu zmógł go długi sen,
    5
    Czy go zrodził bór, co nocą w czarnych głębiach huczy,
    Czy ten ugór martwy, siny, gdzie się Rozpacz włóczy.
    Przypadł cicho w trawy śpiące i jak martwy legł,
    Objął w uścisk boru mroczny, skamieniały brzeg,
    Las drgnął tylko, tak jak człowiek zbudzony ze snu,
    10
    Kilka liści spadło z wolna na podłoże mchu,
    Szmer poleciał w górę — w górę: ponad mroczną tonią
    Słychać w ciszy szelest skrzydeł i gwiazdy gdzieś dzwonią.
    I rozbudził naprzód tłumnie wszystkie trawy łąk;
    Fala kłosów kołysanych rozlewa się w krąg,
    15
    Coraz dalej, coraz szerzej płynie szmerów chór,
    Aż uderza huczną falą o uśpiony bór.
    LasPochwyciły hasło wiatru dęby, sosny, jodły —
    Las i łąka wzniosły w niebo przedwieczorne modły.
    A szumże mi — szum melodio przebudzonych drzew!
    20
    Chłonę w siebie niby w muszlę ten rozgłośny śpiew.
    Jakiś dech rozpiera piersi — hen w gwiaździsty łan
    Rzucam myśli, dźwięki, słowa w rozhukany tan,
    I pieśń śpiewam — taką górną, wielką, niepojętą…
    Czuwaj duszo! Już się zbliża tajemnicze święto!
    25
    Wicher porwał się jak wściekły z wąwozów i traw,
    Wzburzył do dna i zamącił śpiący leśny staw,
    Rozbił brudną smugę wody o skalisty zrąb,
    jak kula wpadł znienacka w ciemną boru głąb.
    Cicho… cicho… jakieś drganie po drzewach się włóczy,
    30
    Tylko w głębiach coś się kłębi, przewala i huczy!
    DrzewoWypadł z gąszczy taki mocny, potężny i zły,
    Strącił z włosów rozwichrzonych gałęzie i mchy,
    Obtarł cielsko o murawę, wyprężył się, wzrósł
    I pochwycił w obręcz wirów kępę białych brzóz.
    35
    Hej! deszcz liści wątłych, srebrnych, z wiatrem leci… leci…
    «Zmiłuj, zmiłuj się nad nami!» — szeplenią jak dzieci…
    Potem wstrząsnął wierzby chore, zdarł gałęzi pęk,
    W próchnie drzewa wstaje cicho jakiś szklany jęk,
    Pręty tłuką się o siebie, szara kora drży,
    40
    A po liściach spływa woda niby brudne łzy.
    Drzewa wiją się i jęczą w beznadziejnej walce
    I do nieba wyciągają pokurczone palce.
    WiatrDuszo! duszo! skądże w tobie taka wielka moc,
    Żeś zbudziła wiatr uśpiony w tę przeklętą noc,
    45
    Że się podniósł z bagien leśnych i zmurszałych den,
    Gdzie na wodnych traw podłożu zmógł go długi sen,
    Że go zrodził bór, co nocą w tajnych głębiach huczy,
    I ten ugór martwy, siny, gdzie się Rozpacz włóczy.
    Hej! grajcie mi, moce ziemi — bom wielki — bom Pan!
    50
    Cisnę gwiazdy jednym rzutem w rozhukany tan,
    Będę pieścił słuch łoskotem spadających brył,
    Cały w oczach płomienisty od nadmiaru sił,
    I zaśpiewam pieśń ogromną, górną, niepojętą:
    Duszo! duszo! wielkie święto! — tajemnicze święto!…
    55
    Nikt nie zgadnie, jak i kiedy zamarł po nim ślad,
    Czy po falach księżycowych hen na gwiazdy spadł,
    Czy powrócił do uroczysk i zmurszałych den,
    Gdzie na wodnych traw podłożu zmógł go ciężki sen,
    Czy go wchłonął bór, co nocą w czarnych głębiach huczy,
    60
    Czy ten ugór martwy, siny, gdzie się Rozpacz włóczy!
    x