Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Tadeusz Miciński, W mroku gwiazd, Strąceni z niebiosów, Lucifer
Kain → ← Czarne Xięstwo

Spis treści

    Melancolia

    Tadeusz MicińskiStrąceni z niebiosówLucifer[1]

    1
    Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
    lecący z jękiem w dal — jak głuchy dzwon północy —
    ja w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
    iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
    5
    Ja komet król — a duch się we mnie wichrzy
    jak pył pustyni w zwiewną piramidę —
    ja piorun burz — a od grobowca cichszy
    mogił swych kryję trupiość i ohydę.
    Ja — otchłań tęcz — a płakałbym nad sobą
    10
    jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach,
    jam blask wulkanów — a w błotnych nizinach
    idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
    Na harfach morze gra — kłębi się rajów pożoga —
    i słońce — mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.

    *

    15
    Mój duch łańcuchem skuty do ziemi
    zwisa się w przepaść piekielnych łon,
    a kiedy targnie skrzydły dźwięcznemi
    głuche się echo ozwie jak dzwon.
    U stropu mego gwiazda się żarzy
    20
    [serce me niegdyś kochało ją]
    w przeanieleniu złotych witraży
    ona się moją syciła krwią.
    I znowu płynie gwiaździsta rosa
    pocałunkami morderczych zórz —
    25
    oh, duszo moja, — oh, me niebiosa
    rzućcie swe płomię w toń zimnych mórz.
    Nie pragnę słońca — osamotniony —
    z krzykiem złowieszczym upiornych snów,
    bogowie mogił — jam był pojony
    30
    jak wy — ambrozyą — i mlekiem lwów.
    Organy grają Requiem żalu,
    organy grają Centaurów zgon,
    jak Damajanti płacze po Nalu,
    tak burze, wichry, grady i szron —
    35
    wieczne są we mnie, jak łzy w opalu.

    Melancolia

    Żyje we mnie jakiś głuchy płacz — jakiś szloch i płacz żyją we mnie —
    niby w grocie kropel wieczny szmer, monotonnych kropel tajny jęk.
    Ach, to pewno przez zbójców zamkniona ze złotymi włosami królewna,
    (kasztelanka lub może pasterka) — z pól słonecznych, zielonych porwana,
    40
    zapomniana i w grocie zamknięta i na ostrych się głazach krwawiąca
    złotowłosa mej duszy królewna.
    Łzy jej płyną jak zimne opale — łzy jej płyną wśród nocy bez końca
    i w kryształy się lodów zwisają — w zamyślenia wiszące kryształy.
    Raz przypełznął za szmerem do groty — wąż kusiciel tych głuchych podziemi,
    45
    usta chciwie przyłożył do zdroju, lecz się wzdrygnął przed blaskiem nieznanym.
    A wtem ujrzał w szafirach królewnę — i swe oczy głębokie, zielone —
    swoje oczy widzące w ciemnościach utkwił w bladą płaczącą królewnę —
    i mądrymi oczyma pocieszał i prowadził ją w otchłań głęboką —
    fosforycznie oczyma przyświecał — i prowadził ją w otchłań głęboko.
    50
    Aż pod ręką skrwawioną, co szuka w mroku oparcia
    grać poczęły jak dzwony bólów zamarzłych kryształy:
    chór wyklętych pielgrzymów nuci pieśń grobu świętego,
    tarcze błyskają, miecze — wśród kolumn czarnych bazaltu —
    wstają z grobów olbrzymy — szał rozpędzonych rumaków
    55
    niesie ich w ogniach kłębiących przed gniewny w piorunach Majestat.
    Nagle śpiewy zamilkły — głucha rozwarła się otchłań —
    widać wśród ścian obślizgłych mgłą wirujące jezioro.
    I na zwilgłym grobowcu drżąca spoczęła królewna
    w otchłań patrzy bezgwiezdną — w świątyń zagasłych jezioro.
    60
    Wtem ją mocne ramiona objęły w krzyku bezdźwięcznym
    i uniosły nad otchłań skrzydeł sześcioro
    i ujrzała cudowną w blasku miesięcznym — twarz Lucifera.

    *

    Oto mej duszy świątynia — z czarnych, jak miłość, marmurów,
    gdziem lud spiżowych posągów zaklął nad głębią rozpaczy.
    65
    Niech wicher morski gra, niech strąca lwów — Poskramiaczy
    w płynny wulkanów żar — w ogniowy pałac Ahurów.
    Tu napowietrzny most z bolesnych krwawych stygmatów
    między górami na morzu, jakoby nici pajęcze —
    i tu Cię będę niósł, jak chmura porwaną tęczę,
    70
    na ten najwyższy cypl — w zorzy polarnej dwóch światów.
    I Tobie oddam regiony, co w skalnych zboczach mej duszy,
    jak ametysty lśnią: sny prerye; sny jak miesiąc w borze,
    i tę ścieżynę modlitwy, ktorą szedł Chrystus raz w mroku.
    A dla mnie to bezbrzeżne kraterów gasnących morze,
    75
    upiory świateł, wieczność, której już nic nie poruszy —
    chyba ten Bóg — co przyszedł mię potępić — w Twoim wzroku.

    Przypisy

    [1]

    Lucifer — utwór Micińskiego Lucifer bywa traktowany jako kwadryptyk, którego część pierwszą stanowi utwór o tym właśnie tytule, drugą fragment poetycki o incipicie Mój duch łańcuchem skuty do ziemi (…), część trzecią wiersz Melancolia, a czwartą fragment zaczynający się od słów Oto mej duszy świątynia — z czarnych jak miłość marmurów (…). Dwie pierwsze części kwadryptyku znajdują się już w bibliotece, również pod tytułem Lucifer. [przypis edytorski]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca