Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Tadeusz Miciński, W mroku gwiazd, Strąceni z niebiosów, Czarne Xięstwo
Lucifer → ← Orland Szalony

Spis treści

      Tadeusz MicińskiStrąceni z niebiosówCzarne Xięstwo

      1
      Pną się we mnie czarne kwiaty —
      złote kwiaty,
      krwawe kwiaty.
      Nim Adonai przeklął Kainowe plemię
      5
      wirowały już te światy
      w ogniach Mocy i Tronów —
      i z kryształowych dzwonów
      płynęły w rajskich melodyach na ziemię.
      Ach, moich szaleństw złowieszcze bachmaty
      10
      wichrem spadających komet
      uniosły mię w zamek Chimery —
      gdzie na krzyżach rozpięte
      ciała męczonych Andromed
      i niemych Sfingów twarze wniebowzięte.
      15
      (…fosforycznie przyświecają
      w studniach głębokich —
      jednookich
      olbrzymów do się zapraszają…)
      Na rubinowym szczycie, oplątana w liany
      20
      zodyaków i w sennych mgławic protosfery —
      ta Jeruzalem piekielna.
      Jako płonące świeczniki
      żarzą się wichrem rozszumione cedry.
      Wśród kolumn czarnych olbrzymiej katedry
      25
      zaklęta postać leży Bereniki.
      (…a hymn jej grają
      zimowe bezdroża —
      a skrzydła nad nią roztaczają
      Samumy…)

      *

      30
      Pośród nocy miesięcznej przez bory
      orszak magów płynie w adoracyi —
      nad słoniami złota kiść akacyi —
      to królowie wyklętej Gomory.
      W tańcu zwiewnym czarne bajadery
      35
      lśnią skarbami podziemnej Golkondy —
      na warkoczach skrzą gwiazdy, drżą szmery,
      jak kwiat mango w ściskach anakondy.
      Wrzask tympanów, brzmią dzikie litaury,
      od pochodni goreją świątynie —
      40
      to na Olimp się wdarły Centaury
      i w zadumie patrzą na boginię:
      (a hymn jej grają
      zimowe bezdroża —
      a skrzydła nad nią roztaczają
      45
      Samumy).
      Nad cysterną — wśród gorącej splątanej zieleni
      kwiat niewoli brudną krwią się mieni
      i zatapia w mrok siny swe łona —
      duch za kratą wytęża ramiona.

      *

      50
      Kiedy w rajskim dziwnym śnie,
      kołysany szeptem tulipanów,
      w mgły srebrzyste przyoblokłem Cię
      na dalekiej wyspie Oceanów
      (w dziwnym rajskim śnie) —
      55
      szafirową w ogniach różę
      wydałem z mojego łona
      i łzy szczęścia w gwiazd wichurze
      przetopiłem w blask Oryona —
      ach, ujrzałem Cię:
      60
      przezemnie wyśnioną,
      przezemnie na wiek potępioną.
      Bóg mściwy wyrwał ten mój serca kwiat
      i wśród jaskiń księżyca pustyni
      duchy wężów się wzniosły w las pinij —
      65
      a ze skał niebosiężnych gdzie był chram
      patrzył na mnie fosforyczny zimny gad —
      ze skał, gdzie się tuli śmierć do bram.

      *

      Ponad głębiami czarnych wód
      leżę w bezchwiejnym cichym śnie
      70
      i marzę — że ty przyjdziesz mnie
      tam strącić — w swój piekielny gród.
      Na uczcie króla Baltazara
      sfałszował mag żydowski Daniel
      jej złote imię Upharisim.
      75
      A imię znaczy:
      — nieśmiertelny
      — i bogom równy!
      — zejdź w zimny wilgny loch kościelny
      — i zabij tę, co w trumnie śni —
      80
      — Mené — Mené — co w mroku lśni —
      — jej duszę — serce twe —
      — Mené — Mené!…
      — a ja Cię wzniosę — bóg piekielny —
      — ponad aniołów czyn niedokonany
      85
      — ponad najgłębszą z gwiazd
      — o której mędrce marzą i szatany…
      O pani konających, nasyć oczy moje.
      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca