Spis treści

    1. Bunt: 1
    2. Ciało: 1
    3. Drzewo: 1
    4. Dziewictwo: 1 2
    5. Gotycyzm: 1 2
    6. Grzech: 1
    7. Kobieta: 1 2 3
    8. Kobieta demoniczna: 1
    9. Kobieta "upadła": 1
    10. Kochanek: 1 2
    11. Krew: 1
    12. Król: 1
    13. Mężczyzna: 1
    14. Miłość: 1 2 3 4
    15. Miłość silniejsza niż śmierć: 1
    16. Morze: 1 2
    17. Natura: 1
    18. Obrzędy: 1
    19. Oko: 1
    20. Pan: 1
    21. Pocałunek: 1 2
    22. Pożądanie: 1 2
    23. Raj: 1
    24. Sługa: 1 2
    25. Szantaż: 1
    26. Szatan: 1
    27. Śmierć: 1 2
    28. Taniec: 1 2 3 4
    29. Trup: 1 2
    30. Wampir: 1
    31. Wizja: 1
    32. Władza: 1 2
    33. Żywioły: 1

    Jan KasprowiczHymnySalome[1]

    1

    Kobieta demoniczna, Miłość silniejsza niż śmierć, PożądanieO przyjdź!

    O boski przyjdź proroku!

    Salome ciebie woła z płomieniami w oku!

    Na tę słoneczną miłości polanę,

    5

    pomiędzy żądz rozkwitłe czarodziejskie zioła

    Salome cię woła!

    O przyjdź!…

    Salome, kłęby włosów rozwiawszy miedziane,

    niby wieków pożaru krwawiące się łuny,

    10

    w złocistej harfy uderzyła struny

    i śpiewa…

    O przyjdź!…

    O przyjdź, proroku blady!

    Ogień żywy obleje twe liliowe skronie,

    15

    ogień żywy na licu–ć przygasłym zapłonie

    od mych gorących warg!

    Grzech, Raj, Drzewo, KobietaSalome, białolistny kwiat Herodiady,

    zerwany ręką grzechu z świadomości drzewa,

    w pożarne wieków łuny rzuca pieśń swą krwawą,

    20

    swą nieskończoną pieśń —

    i woła cię, proroku! Przyjdź!…

    W królewskiej komnacie

    kazałam służebnicom rozesłać kobierce,

    utkane z miękkiej wełny owiec z Galaadu;

    25

    majestat ciężkich kotar otula me łoże,

    moje łabędzie puchy!…

    Ach! jak się trwożę!

    Jak lęka się ma dusza, aby promyk złoty

    nie przedarł się zuchwale do mojej tęsknoty!

    30

    By jakiś listek mirtowy,

    gdy wiatr z kryjówek gaju ciche szumy płoszy,

    nie zadrżał, posłyszawszy stłumione rozmowy

    naszej mdlejącej rozkoszy!…

    Nie wejdzie nikt, prócz ciszy, w ten przybytek głuchy,

    35

    prócz ciszy i prócz żaru mojego pragnienia,

    co mi rozdźwięcza serce,

    że śpiewa pieśń, idącą w wieków majestacie

    przez świat, ogromny świat —

    tę nieskończoną pieśń:

    40

    O przyjdź, proroku, przyjdź!…

    Ciało, DziewictwoSkąpałam swą dziewiczość w przejrzystym marmurze,

    gdzie zdrój różanej wody z kształtnych dziobów tryska,

    a słońce przez zazdrosne ciśnie się kryształy,

    ażeby rozcałować mych biódr[2] marmur biały,

    45

    mej piersi oroszone, wpółzamknięte róże…

    Kazałam się namaścić maściami wonnymi,

    a uśmiech ubezwładniał me rozwarte usta

    w przeczuciu nieznanej pieszczoty,

    gdy Jezabel, ta płocha, ta dziewczyna pusta,

    50

    namaszczająca me łono

    i mleczną szyję mą,

    szeptała mi do duszy, żem ja winne grono,

    najwyborniejsze z gron!

    Ach! złocę się w słonecznym, błękitnym przestworzu

    55

    i czekam na winnicach engaddyjskiej ziemi,

    aż przyjdzie pragnący On,

    aż przyjdzie żniwiarz wybrany

    i niecierpliwą dłoń

    wzniesie po owoc ten złoty…

    60

    Ach! przyjdź!…

    Na oceany

    niewyczerpanych żądz

    rzuć swoich żagli płótna

    i płyń!…

    65

    Ach! przyjdź!…

    Czekam na ciebie smutna…

    Ach! przyjdź!…

    Czekam na ciebie wesoła, radosna

    onym pragnieniem, co się spełnić ma,

    70

    jako ta kwieciem pękająca wiosna!

    Ach! przyjdź!

    Powieki mi się kładły na przepastne głębie

    moich senliwych[3] ócz,

    gdy gdzieś, na dnie ich, wielkim, jak za krańcem świata

    75

    nieogarnięta oceanów toń,

    kąpały się obrazy, rozkoszne, jak woń,

    płynąca z Raju, gdzie — brat zabił brata!…

    A były–ć w swej rozkoszy zabójcze, jak śmierć,

    co na tę misę rzeźbioną

    80

    rzuciła mi w swym szale lubieżnym twą skroń,

    owitą w włosów krucz[4],

    ociekających krwią…

    Ach przyjdź!…

    Jak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

    85

    Kochanek, Miłość, Śmierć, TrupO ty kochanku mój!

    O mój jedyny kochanku!

    Rozpalę w alabastrach kosztowne oleje,

    otoczę światłościami jedwabiste łoże,

    z nocy dzień biały stworzę!

    90

    Niech tych światłości zdrój

    oblewa naszą miłość, by lśniła, jak zorze

    konającego dnia!…

    O Jezabel[5], ty płocha, ty dziewczyno pusta!

    O Jezabel, przed tobą ma się dusza śmieje

    95

    i moje wargi drżą,

    moje rozwarte usta!…

    Lub zgaszę w drogich czarach płonące pochodnie,

    szkarłatem, jak mrok gęstym, łożnicę osłonię,

    promieniom gwiazd przystępu w ten kościół zabronię,

    100

    niech nasza miłość utonie

    w wieczystej, nieodgadłej, niezgłębionej nocy!…

    A z tajemniczych uścisków,

    gdy dusza twa, proroku, mą duszę pochłonie,

    gdy w oczach twych przymkniętych czar twojej Salomy

    105

    urośnie w niespodzianej rozkoszy ogromy,

    gdy świat się cały zamknie w pragnienia wszechmocy,

    a ty gdy cały zginiesz w nasyceń powodzi,

    niech się zbawiciel narodzi

    lub szatan, co po wszystkie globów widnokręgi

    110

    rozepnie wiekuistą, nieśmiertelną zbrodnię!…

    Niech płynie głos triumfu po życia odmętach,

    lub jęk i żal, w skazańców wychowany pętach,

    niech bije w bramy śmierci swym rozpaczy młotem,

    niech dźwiga się po krzyżach, szubienicach, palach,

    115

    ku niemym stropom niebios, w chmury czy błękity,

    a ty, proroku, niesyty —

    ty słuchaj mojej pieśni, nieskończonej pieśni,

    rozbrzmiewającej po bezbrzeżnych dalach,

    i przyjdź!

    120

    Niechaj się łamią potęgi,

    niechaj się w gruzy rozpada

    ten tron, na którym twórcza nieśmiertelność siada;

    ta ziemia i te gwiazdy, słońca i księżyce

    niech się rozprysną w mgławice;

    125

    niech sen wiekuistości jako sen się prześni,

    ty słuchaj mojej pieśni

    i przyjdź!

    O ty kochanku mój!

    O ty jedyny kochanku!…

    130

    OkoJak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

    PocałunekA o poranku,

    o świcie któż mnie budzi całowaniem w oczy?

    To on, to prorok boży!

    Kto pieści miedź złotawą rozwitych warkoczy

    135

    i budzi całowaniem z słodkich snów omdlenia?

    To on, to prorok boży!

    Któż głowę mą podnosi i do ust przyciska

    i znowu ją na puchach jedwabnych położy

    i budzi całowaniem i sen mój przemienia

    140

    w rozkoszną, słodką jawę?

    To on, to prorok boży!

    Ach! przyjdź!

    Któż piersi me odsłania i z swego ogniska,

    z ogniska żądnej duszy sypie iskry krwawe

    145

    na moje łono białe,

    na moje włosy złotawe,

    na oczy, z rozkosznego zdumienia rozwarte,

    i budzi całowaniem zdumienie rozkoszy?

    To on, to prorok boży!

    150

    Któż sen mi płoszy?

    WampirKtóż sen mi całowaniem płoszy na wiek wieków,

    ażebym wieki wieków tuląc twoją szyję

    w uścisku drżących ramion i do twego łona,

    jak jemioła do dębu, ciałem przylepiona

    155

    i duszą, z rozwartymi wciąż śniła oczyma,

    że twoją duszę piję,

    że twym się ciałem sycę!

    Kobieta, Mężczyzna, Miłość, Pan, Sługa, WładzaŻe duszę twą i ciało miłość moja trzyma,

    ażeby nie wybiegły za przybytku progi,

    160

    gdzie ja, gdzie moja miłość ogniem ogniów skrzy się!

    Gdzie ja, gdzie twoja luba, twa droga, wybrana,

    twa jedna i jedyna ma swojego pana

    i swego sługę w tobie, Gotycyzm, Trupo luby, o drogi,

    o słodki, o wybrany, o jeden jedyny,

    165

    o na złocistej położony misie

    w czerwieni krwi najdroższej, krwi najkosztowniejszej!

    Któż mnie, kochanku,

    o srebrnym budzi poranku,

    że mogę twoje blade rozcałować lice,

    170

    że mogę wyczesywać z włosów krew zakrzepłą!?

    Że mogę tą źrenicą, z rozkoszy oślepłą,

    spoglądać w twoje źrenice —

    jak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

    Że mogę twe powieki rozwierać palcami,

    175

    tą ręką, którą krew twa przekosztowna plami,

    i patrzeć w twoje źrenice —

    jak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

    Jak one płoną ogromnie!

    Gotycyzm, Krew, TaniecO moje wy służebne! przyjaciółki moje!

    180

    Na oścież otwierajcie pałacu podwoje!

    Rozsuńcie nad posłaniem oponę czerwoną!

    Kochanek zbliża się do mnie!

    Uderzcie w lutnie i harfy!

    Zatańczcie! niech radosny korowód się złoży!

    185

    Przy mnie kochanek mój!

    Przy mnie jest prorok boży!

    W tym wirze,

    w którym ach! wszystek świat wiruje ze mną,

    krew cieknie z misy, cieknie strugą ciemną!

    190

    Zedrzyjcie ze mnie te szarfy!

    Zedrzyjcie drogie powłoki!

    Niech krew ta cieknie po mym łonie białem!

    Niech się spokrewni z mym ciałem

    ten przekosztowny zdrój!

    195

    O święte objawienie mej boskiej urody!

    Te oczy,

    w które wpatrywać się będzie

    ten mój kochanek młody,

    aż mu się z szału wszystek świat zamroczy!

    200

    Ach! przyjdź!…

    Te moje włosy miedziane,

    w które on rękę zanurzy

    i będzie na swej dłoni ich sypkość promienną

    z rozkosznym ważył uśmiechem!

    205

    Ach! przyjdź!…

    Te usta, szkarłatem zlane,

    barwami od świtowych ros wilgotnej róży!

    Ach! przyjdź!

    PocałunekTe moje piersi drzemiące!

    210

    Z parą łabędzi porówna je senną

    i potem je pożarem całunków przebudzi,

    aż spłomienieją od rozkosznych znamion!

    Ach! przyjdź!…

    Te biodra, które zamknie pierścieniem swych ramion!

    215

    Ach! przyjdź!…

    Ach! przyjdź, kochanku, przyjdź!…

    Dlaczego głos mój w pustym rozbrzmiewa przestworzu?

    Dlaczego mu potężnym nie odpowie echem

    głos twój, proroku, by wieścił przemianę

    220

    okręgów świata pod mocą

    miłości mojej niesytej?

    Proroku! niebios błękity

    złączą się z ziemią, przez ciebie wezwane,

    w tajemnic jeden cud

    225

    i ty objąłeś istotę stworzenia,

    objąwszy miłość mą!

    O! jakie blaski w twoich oczach drżą!

    W jakąż muzykę głos się twój przemienia!

    Jak rozkrysztala się w srebrnych oparach!

    230

    Jak z światów cudotwórczym zlewa się oddechem!

    Głos twój, przy moich zająwszy się żarach,

    błyskawicami moich żądz brzemienny,

    huczący grzmotem namiętnego szału,

    który od końca do końca

    235

    przenika głębie, moją przepełnione duszą,

    wstrząśnie tej ziemi macierzystym łonem

    i nowe siły wywiedzie z jej wnętrza.

    Z przepaści ciemnie się ruszą

    i jutrznie, owinięte obrzeżem czerwonem!

    240

    Do boju stanie dzień z nocą;

    pomrok ucieknie, jak tchórz;

    łyskliwe wody zagrają pieśń fal

    pod tchnieniem rannych zórz,

    pod lubieżnymi całunkami słońca,

    245

    które powstanie, rozbudzone głosem

    twojej natchnionej, a mnie pełnej pieśni.

    O wskrześnij, wiosno, o wskrześnij!

    Kobieta, Kochanek, Miłość, NaturaPo łąk kwitnących obszarach

    rozpromienieją się rosy,

    250

    a ty je strącać będziesz stopy swemi,

    przed siebie idąc z głową, wzniesioną w niebiosy,

    dumny, że z stworzeń najpierwsza,

    że ta najczystsza i ta najgorętsza

    na niewolnika wzięła cię swej wielkiej,

    255

    swej wszechpotężnej miłości,

    która jest jedną na niebie i ziemi,

    która stworzyła te jutrznie, te zorze,

    te słońca i te rosy słoneczne kropelki

    i to rozkwitłe zboże,

    260

    uginające przed tobą swe kłosy…

    Las się rozszumi, a ty, o proroku,

    jeden na ziemi i niebie,

    słuchać go będziesz i, idąc przed siebie,

    wciąż zasłuchany w tę szumiącą dal,

    265

    zgłębisz tę głębię szumu,

    ujrzysz w nim duszę Salomy

    i śpiewać będziesz jej chwałę,

    że była przedtem, nim w wierzchołkach drzew

    ten tajemniczy zaszeleścił śpiew…

    270

    Przeze mnie, przeze mnie

    przenikniesz wieków ciemnie

    i rozsłonecznisz to, co legło w mroku!

    Przeze mnie, przeze mnie

    rozpoznasz związek pomiędzy obłoku

    275

    rozsłonecznioną urodą,

    a szmaragdową jętką, co nad wodą,

    nad szeleszczącą trzciną skrzydły przejrzystemi

    lśni w promienistym słońcu

    i nad wieczności zagadką przelata,

    280

    nad życiem i śmiercią ziemi.

    Przeze mnie, przeze mnie

    poznasz, co w gwiazd się kryje milionie,

    a onym kurzu, który wiatr południa

    wzrusza po drogach i rzuca na świeże,

    285

    po burtach rowów i miedzach rosnące

    kępy krwawników i śniade szaleje!

    Przeze mnie, przeze mnie

    rozpoznasz związek pomiędzy spokojem

    w tę północ letnią, a drganiem powietrza

    290

    nad rozległymi rżyskami

    w sierpniowy skwar,

    gdy słońce stanie na szczycie.

    Miłość, Śmierć, TaniecPrzeze mnie, przeze mnie

    rozpoznasz związek między pluskiem ryby,

    295

    zostawiającej kręgi na jeziorze,

    a wulkanicznym ogniem, który w łonie

    rodzącej ziemi płonie

    i wre i huczy i lawy

    wyrzuca potok krwawy,

    300

    że ziemia z grzmotem pęka i walą się miasta

    i giną miłości nadzieje,

    a w śmierci pełnej pustce rozpacza niewiasta!

    I nic nie widzi, tylko oczu dwoje,

    płonące ogniem wulkanu!

    305

    I nic nie słyszy, tylko wrzące tchnienie

    swej rozszalałej piersi!

    I nic nie liczy tylko one chwile,

    kiedy na świata mogile

    stanie z tą misą złocistą

    310

    i krąg szalony zatoczy —

    ten krąg radości i bólu…

    Dziewictwo, Król, TaniecA ty, o królu Herodzie,

    życia i śmierci barbarzyński królu:

    w taniec przed tobą pójdzie wstyd dziewiczy,

    315

    tylko mi pozwól wziąć

    głowę bożego proroka!…

    A wy służebne! przyjaciółki moje!

    Słuchajcie dźwięków mej harfy!

    Zedrzyjcie ze mnie te szarfy!

    320

    Niech padnie ta droga powłoka,

    niech barbarzyński król życia i śmierci

    moim się ciałem upije!

    ŻywiołyNiech go powali ten taniec

    zapamiętałych żywiołów!

    325

    Niech wie, że chociam z popiołów

    i popiołami żyję,

    przy mnie jest prorok boży,

    przy mnie kochanek mój!

    Czemu nie idziesz? czemu?

    330

    Salome, białolistny kwiat Herodiady,

    zerwany ręką grzechu z świadomości drzewa,

    pieśń żywiołów śpiewa…

    Przyjdź!

    Przyjdź!… Pośpieszymy

    335

    w miesięczną noc do gaju, gdzie cyprysów cienie

    rosną pod srebrnym księżyca zaklęciem

    w jakieś tajemne olbrzymy,

    że po nich stopa człowieka

    kroczyć się lęka…

    340

    Ale ode mnie trwoga jak daleka,

    gdy twa powiedzie mnie ręka,

    gdy przy mnie Salomy wybraniec

    z księgą tajemnic, w której zapisano

    w spełnienia rano,

    345

    co między cieniem cyprysu,

    a między krągiem[6] księżyca

    zmieściło wielkie spełnienie!…

    Wizja, WładzaAlbo się wspniemy na stromość opoki,

    przeszywającej obłoki,

    350

    Morzei, mając głębie mórz u naszych stóp,

    opanujemy los świata…

    I wielkie zbiorą się rzesze,

    przyjdą mocarze i króle

    z swojego życia zawrócą się dróg

    355

    i wszystkie skarby rozsypią przed tobą,

    byś był, jak oni,

    byś się w ich ubrał purpury

    i na ich tronach siadł

    i z niebotycznej rozkazywał góry,

    360

    byś opanował miecze i lemiesze

    i dzierżył je do końca niezliczonych lat.

    Byś serca z łon królewskich wydzierał skrwawione

    i w swojej mocy

    na misy je rzucał złociste!

    365

    A ty nad życia żałobą

    i ponad życia radością,

    nad jego blaskiem i wonią,

    nad jego nocą i dniem

    podniesiesz swą prorocką, niedosięgłą wzgardę

    370

    i, uderzywszy dłonią

    w pomarłe głazy twarde,

    że dźwięk wydadzą krwawy,

    a dotąd niesłyszany w istnienia obrębie,

    rozpoczniesz wieścić sprawy,

    375

    będące ponad istnieniem,

    nad tym, co się mieści,

    w rozkoszy czy boleści,

    między cyprysu cieniem,

    a krągiem srebrnego miesiąca.

    380

    MorzeA morze, nad bezdenne wychyliwszy głębie

    swą rozwichrzoną, niepomierną głowę,

    na której każdy włos,

    srebrzystą pianą zlany,

    dźwiga wieczności głośne oceany,

    385

    słuchać cię będzie z poszumem,

    co najgłośniejszy ból światów przygłuszy!

    SzatanLecz ponad morza szum

    pójdzie ten głos,

    który się wyrwie z twej duszy…

    390

    Lewiatan[7] się ruszy

    i oczy swe globowe z zdumienia otworzy

    i paszczę, która chłonie wieków straszny żer,

    do twej wyciągnie Salomy.

    Pragnie ją pożreć, że twemu wieszczeniu

    395

    dała tę wielką moc,

    która nad wszystkie idzie Lewiatany!

    Ale w szatańską noc,

    gdy błyskawice i gromy

    z krzykiem owijać będą swymi wstęgi

    400

    i żreć swoimi ogniami

    wieczysty byt,

    ona płomiennym mieczem swej potęgi,

    która ci duszę rozżegła

    do wieczystego płomienia,

    405

    odetnie głowę potwora

    i na złocistej ją misie

    przed tobą rozkosznie złoży,

    o ty cyprysie,

    cień rzucający olbrzymi!…

    410

    O ty proroku boży!

    O ty kochanku mój!…

    Ach przyjdź!

    Czemu twe oczy umarłe tak płoną

    w konającego dnia zorzę czerwoną?

    415

    Przyjdź!

    Kobieta "upadła", Pożądanie, Szantaż, SługaLibijczyk, królewskiego strzegący pałacu,

    śmiał ku mnie sięgnąć swym okiem!

    Zakradał się z wieczora pod białe me ściany

    aby, z westchnieniem głębokiem,

    420

    zobaczyć twojej wybranej

    ten obnażony cud,

    ścielący się na miękkie jedwabiów dywany,

    pomiędzy rozsunięte miłości osłony,

    na łoże płonących żądz.

    425

    Ach! przyjdź!

    Libijczyk do przybytku wejdzie nieproszony,

    westchnieniem miłość mą kupi,

    na jego czaszce trupiej

    me rozżarzone położą się ręce!

    430

    Do jego czarnej brody

    przylgnie ten dziwny kwiat,

    który w pożądań niweczącej męce

    zabójczym mieczem wykwita

    z mej twarzy młodej —

    435

    jak twe źrenice, choć umarłe, płoną

    w cichej bladości na tej misie złotej!

    Ach! przyjdź!

    Przyjdźże z tym głosem bożym,

    który rozbrzmiewa w świątyni

    440

    nad lud ten tłumny,

    o marmurowe łamie się kolumny

    i o sklepienia odbija się gromem

    i jehowiczne łoskoty

    na całopalne rozlewa ołtarze!

    445

    Libijczyk zwiędłoczoły opuści z mym sromem

    mojego domu próg…

    Ach! przyjdź!

    Salome cię woła…

    Salome, kłęby włosów rozwiawszy miedziane,

    450

    niby wieków pożaru krwawiące się łuny,

    w wieczystej harfy uderzyła struny

    i śpiewa —

    i wzywa cię, proroku: przyjdź! ach! przyjdź! ach! przyjdź!

    ObrzędyWeź mnie do swego kościoła!

    455

    W ręku trzymając palmy,

    zerwane z wiosennego zmartwychwstania drzewa,

    nucić będziemy psalmy,

    wielbić będziemy Boga,

    jako jest jeden Bóg,

    460

    który miłości pragnienie

    w twoją Salome wlał.

    Mirę będziemy sypać w trybularze[8],

    do ognia dokładać drew,

    niech Abrahama spełni się ofiara!

    465

    Niech głowa bożego proroka,

    który ten zrodził śpiew,

    ten śpiew wieczysty,

    spocznie na misie złocistej!

    BuntAlbo wszechmożny podniesiemy bunt!

    470

    Podważym świątynny mur —

    niech runie u naszych stóp

    wraz z Bogiem, który w piersi najprzedniejszej z cór

    zbudził rozpaczny głos,

    ciemny, jak grób,

    475

    rozbrzmiewający nad wielką nicością,

    idący w zorzę czerwoną

    konającego Żywota,

    nad tymi oczy[9], co tak strasznie płoną!…

    TaniecMiso wybrana! o miso ty złota!

    480

    wieczysta struno mej harfy!…

    Ach! przyjdź, proroku, przyjdź!…

    A wy, o moje służebne,

    zedrzyjcie ze mnie te szarfy —

    i tańczcie… i tańczcie!… i tańczcie!…

    485

    Miso wybrana! o miso ty złota!…

    Przypisy

    [1]

    Salome — żydowska księżniczka z dynastii herodiańskiej (wnuczka Heroda Wielkiego); według legendy biblijnej, gdy jej ojczym, Herod Antypas, władca Galilei, zachwycony tańcem dziewczyny obiecał spełnić każde jej życzenie, Salome za namową swej matki Herodiady zażądała głowy Jana Chrzciciela, przyczyniając się w ten sposób bezpośrednio do śmierci proroka. [przypis edytorski]

    [2]

    biódr — bioder. [przypis edytorski]

    [3]

    senliwych (neol.) — sennych. [przypis edytorski]

    [4]

    krucz — czerń, czarna barwa. [przypis edytorski]

    [5]

    Jezabel — w kulturze żydowskiej synonim kobiety próżnej, sztucznie poprawiającej swą urodę. [przypis edytorski]

    [6]

    krągiem — dziś popr.: kręgiem. [przypis edytorski]

    [7]

    Lewiatan — nazwa wspominanego w kilku miejscach w Biblii mitycznego potwora, będącego uosobieniem zła; mówi się o nim jako o wężu, smoku o kilku głowach, wielorybie lub też jednej z kochanek samego Lucyfera; istniały legendy millenijne (żywe ok. roku 1000 n.e.), według których Lewiatan został uwięziony pod Lateranem, siedzibą papieży, a jego wyzwolenie się z tego więzienia miało przynieść koniec światu. [przypis edytorski]

    [8]

    trybularz — kadzielnica. [przypis edytorski]

    [9]

    nad tymi oczy — nad tymi oczami. [przypis edytorski]

    Zamknij
    Proszę czekać…