Spis treści

    1. Anioł: 1
    2. Choroba: 1
    3. Chrystus: 1 2 3 4
    4. Ciało: 1 2
    5. Cierpienie: 1 2 3 4
    6. Cnota: 1
    7. Córka: 1
    8. Dziecko: 1 2
    9. Dziewictwo: 1
    10. Grzech: 1 2 3 4
    11. Kobieta: 1 2 3
    12. Kobieta "upadła": 1 2 3
    13. Kochanek: 1 2
    14. Kondycja ludzka: 1
    15. Konflikt wewnętrzny: 1
    16. Krew: 1
    17. Matka: 1
    18. Mąż: 1 2
    19. Miłość: 1
    20. Obowiązek: 1 2
    21. Ogień: 1
    22. Oko: 1
    23. Okręt: 1
    24. Pieniądz: 1
    25. Pożądanie: 1 2
    26. Przemiana: 1
    27. Śmierć: 1 2
    28. Tęsknota: 1
    29. Wąż: 1
    30. Woda: 1

    Jan KasprowiczHymnyHymn Marii Egipcjanki

    MARIA EGIPCJANKA ŚPIEWA

    1

    Idę-ć ja, biedna Maryja,

    idę-ć przez piaski pustyni

    hen! ku tej rzece nieznanej,

    gdzie Chrystus cuda swe czyni.

    5

    Tęskność mnie wielka niesie,

    a słońce skronie mi piecze —

    daleko-ć jeszcze do celu,

    wylękłe serce człowiecze!

    Nie znałam Pańskiej męki

    10

    i czym mi drzewo krzyżowe?

    W perły kosztowne mą szyję,

    w róże zdobiłam mą głowę.

    Nadeszły głuche wieści

    o wielkiej uczcie Pana:

    15

    Gdzie jesteś, kraino gwoździ?

    Gdzie jesteś, rzeko nieznana?

    Gdzie jesteś, góro Judasza?

    Ziemio Piotrowej zdrady?…

    Anioł, TęsknotaIdę–ć, a przy mnie kroczy

    20

    tęsknicy anioł blady…

    Tam, na krawędzi tej pustki,

    na sinym nieboskłonie,

    wznoszą się kurzu tumany —

    Byt w tej kurzawie tonie,

    25

    Może bramami świata

    tłumna się ciżba leje!

    Chrystus, CierpienieMoże ból Jego ujrzę,

    spełnią się moje nadzieje!

    Chciwą źrenicą się wpiję

    30

    w gasnące Jego oczy

    Grzech, Krewi krwią orzeźwię usta,

    co Mu się z boku toczy.

    Umieraj, Chryste Panie,

    straszliwe znoś katusze!

    35

    Bez Twoich wszak udręczeń

    ja, grzeszna, zginąć muszę…

    WodaSzukam wieczystej wody,

    żadnej krynicy nie minę:

    nie ma takiego źródła,

    40

    gdzie bym swą zmyła winę…

    Tylko krwi Twojej świętej

    zbawi mnie pomazanie —

    każ Sobie przekłuć ręce,

    umieraj, Chryste Panie!

    MARIA EGIPCJANKA ŚPIEWA

    45

    GrzechA któż mi śmie powiedzieć,

    że grzech w mym sercu noszę?

    Że świętszym jest wyrzeczenie

    nad święte me rozkosze?

    Cierpienie, Ogień, Oko, PożądanieŻe te w źrenicach Bólu

    50

    przymarłe skry są świętsze,

    niż jasny płomień żądzy,

    co me rozpala wnętrze?

    Nie znam-ci Pańskiej męki

    i czym mi drzewo krzyżowe?

    55

    W perły kosztowne mą szyję,

    w róże ozdobię mą głowę!

    Chrystus, Ciało, Kobieta, Miłość, ŚmierćSłyszałam głuche wieści, że

    młodzian zszedł z niebiosów

    w bursztynach jędrnego ciała,

    60

    w złocie jutrznianych włosów.

    Po co Ci, bogów wybrańcze,

    dla ludzkiej ginąć nędzy?

    Szczęściem ma warga się śmieje,

    scałuj to szczęście co prędzej!…

    65

    Wgryź się w te moje piersi,

    do mego przylgnij łona,

    ja Ci swe kwiecie rozwinę,

    jak róża w słońcu spłoniona…

    Idę-ć ja, grzeszna Maryja,

    70

    idę-ć przez piaski pustyni,

    hen! ku tej rzece nieznanej,

    gdzie Chrystus cuda swe czyni…

    Tęskność mnie wielka niesie,

    dusza się cała pali —

    75

    gdzie jesteś, moja radości?

    W jakiej majaczysz dali?

    Gdzie jesteś, wszechmocna Siło,

    co ból wypędzisz z ziemi?

    Garnę się, żądna, ku tobie

    80

    oczami płomiennemi.

    Chwiejne wyciągam ręce,

    spragnione otwieram usta:

    niech mnie udusi twa rozkosz,

    niech mnie twa zgnębi rozpusta!

    85

    Cierpienie, Kondycja ludzkaNa co ta gorzka pokuta?

    Daleką jeszcze mam drogę?

    Tumany kurzu tam widzę,

    lecz Ciebie dojrzeć nie mogę…

    To ludzka ciżba się sypie,

    90

    a każdy na swoim grzbiecie

    ciężar Twej męki dźwiga,

    co go na wieki gniecie…

    I płacz rosami opada

    i jęki szumią bez końca,

    95

    a westchnień mgławy opar

    przyćmiewa okrąg słońca.

    Pomiędzy trupów kłęby,

    gdzie świeża krew się dymi,

    wbiłeś znak Twego istnienia,

    100

    Twej śmierci znak olbrzymi.

    Szaleństwem pijane widma,

    gdzieś w pustce gubiąc oczy,

    wrzeszczą nad klęską Żywota,

    że ból go z Tobą jednoczy.

    105

    A ja pod krzyżem stoję —

    nie Matka Boleściwa —

    i nie wiem, czemu cierpienie

    takim się wrzaskiem odzywa.

    Nie wiem, dlaczego ma kalać

    110

    słoneczność Twego ołtarza,

    kiedy mnie rozkosz rozpiera,

    co żywot mi nowy stwarza.

    Chrystus, Ciało, KochanekPo co Ci, bogów wybrańcze,

    dla ludzkiej ginąć nędzy?

    115

    Szczęściem ma warga się śmieje,

    scałuj to szczęście co prędzej.

    Spójrz uśmiechniętą źrenicą

    w tę wiecznie kwitnącą wiosnę,

    gdzie w kłębach ciał obnażonych

    120

    gra opętanie miłosne.

    Gdzie mi najpierwsi młodzieńce

    obiodrza[1] ściągają z ciała —

    wszystkich, jak owad, odpędzę,

    Ciebiem jednego wybrała!

    125

    Na co ta gorzka pokuta?

    Daleką jeszcze mam drogę?

    Tumany kurzu tam widzę,

    lecz Ciebie dojrzeć nie mogę…

    MARIA EGIPCJANKA ŚPIEWA

    W jaką wasz okręt podróż

    130

    odbija od tych wybrzeży?

    W stronę on życia czy śmierci

    po tych odmętach bieży?

    Hej, dobrzy ludzie, słuchajcie!

    Czy wam się w sercu pomieści,

    135

    że gdzieś tam, w ziemi dalekiej,

    spełnia się uczta Boleści?

    Czy jest wiadomo na świecie,

    że powstał Zbawca jedyny,

    co grzechy krwią Swoją maże,

    140

    co wszystkie przebacza winy?

    Kobieta "upadła", GrzechSzłam-ci ja, biedna Maryja,

    szłam-ci przez piaski pustyni,

    hen! ku tej rzece dalekiej,

    gdzie Chrystus cuda swe czyni.

    145

    Szłam-ci, gdzie rozgwar wichrów,

    szłam-ci, gdzie cisza głucha,

    bo taka rozpacz mną targa

    i taki wstyd i skrucha,

    Choroba, PożądanieStraszna skorupa trądu

    150

    mniej jest obrzydła i wstrętna,

    nizili sromota mej duszy.

    niż te mej chuci tętna.

    Chciałabym do nóg Mu upaść

    i wielkim zapłakać płaczem,

    155

    by się w swej łasce zlitował

    nad Grzechu życiem tułaczem.

    Włosami łzy me obetrę,

    co święte stopy Mu zleją,

    i wołać będę przez wieki:

    160

    Tyś jeden mą nadzieją!

    Tak idę, biedna Maryja,

    tak mijam drogę za drogą,

    szukam i patrzę i słucham,

    zmysły go znaleźć nie mogą.

    165

    Gdzieś tylko na krańcach świata

    zobaczę jakieś widziadła:

    jak gdyby krzyż się unosił,

    jakby go zgraja opadła.

    Gdzieś tylko za tym obrębem,

    170

    w którym się zbrodnia wylęga,

    jak gdyby szczyt się promienił

    i rzeki błyszczała wstęga.

    Żądne wyciągam ręce,

    spragnione otwieram usta —

    175

    krzyż gaśnie i rzeka ginie,

    a przy mnie otchłań pusta.

    Czasami tylko wicher

    piaskiem mi w oczy uderzy,

    a uszy moje usłyszą

    180

    ryk oszalałych zwierzy.

    WążCzasem się z wolna, po cichu

    przyczołga widmo węża,

    stal zimnych ócz we mnie topi,

    kręgi swe ku mnie wypręża.

    185

    Czasem upadnę, znużona,

    przy jakimś sępa szkielecie,

    albo przy trupie wędrowca,

    co Zbawcy szukał po świecie.

    I wtedy czerń obszarpańców,

    190

    ze wszystkich zaułków zbiegła,

    „Pijana ladacznica” —

    wrzeszczy — „pod płotem legła!”

    A ciągle — o moja dolo!

    O moja hańbo! O wstydzie —

    195

    tłum grzechów na mnie się wali,

    sromotna ciżba idzie.

    Złych duchów moc się gromadzi

    i w świat mnie, chutną, wypędza

    i przez stulecie mnie goni,

    200

    a za mną ciągnie się nędza.

    Wczoraj-ci z lat ja dziecięcych

    prawie nie wyszłam jeszcze,

    a oto w objęciach starca

    jego znużeniem się pieszczę.

    205

    Kiedyś uciekłam od matki

    i, wziąwszy Szatana pod ramię,

    łzom jej urągam i prośbom,

    dusze niewinne plamię.

    Matroną jestem w dzień biały,

    210

    nocą się staczam w kałużę,

    a gdzieś tam, w rojnym mieście,

    zwiędła w rozpuście, rajfurzę.

    Biedna ja, grzeszna Maryja,

    idę przez piaski pustyni,

    215

    hen! ku tej rzece nieznanej,

    gdzie Chrystus cuda swe czyni.

    Dziecko, Kobieta, Mąż, ObowiązekW drodze ku brzegom zbawienia

    wędrując tak przez wieki,

    znalazłam-ci ja męża

    220

    w jakiejś krainie dalekiej.

    Wróg wszedł do mego domu

    z przyjaźni zdradną wymową:

    rzuciłam męża i dzieci,

    miłość miłuję nową.

    225

    Sierotek łzy mnie dławią

    i srom się za mną wlecze:

    za wiele łez i sromu

    na jedno serce człecze!

    Biedna ja, grzeszna Maryja,

    230

    W drodze ku brzegom zbawienia

    zaszłam pod dach mej siostry,

    siostry się życie przemienia,

    Uwiodłam oblubieńca,

    w sieć uwikłałam jej męża —

    235

    wicher mi w oczy bije,

    wąż ku mnie się wypręża.

    Krwawe przekleństwo mnie ściga,

    zwierz dziki w pustce ryczy —

    Zdeptana wierność żony!

    240

    Utracon wstyd dziewiczy!…

    Jakże pożądam Twej łaski!

    Gdzież Twoje zlitowanie?

    Idę tą gorzką drogą,

    szukam Cię, Chryste Panie!

    245

    OkrętW jaką wasz okręt podróż

    odbija od tych wybrzeży?

    W stronę on życia czy śmierci

    po tych odmętach bieży?

    Zmierzacie ku rzece nieznanej?

    250

    płyniecie w kraj ten daleki,

    gdzie Chrystus cuda swe czyni

    i miłosierdzie przez wieki?

    Słuchajcie mnie, dobrzy ludzie!

    Nowy się żywot rodzi!

    255

    Weźcie mnie z sobą na głębie,

    do swojej weźcie mnie łodzi!

    Do nóg mu cała upadnę

    i wielkim zapłaczę płaczem,

    by się w Swej łasce zlitował

    260

    nad Grzechu życiem tułaczem,

    Niewiele miejsca zabiorę —

    powój o pręt się owija!

    W ostatni kącik się wtulę,

    biedna ja, grzeszna Maryja.

    265

    Kobieta "upadła", PieniądzCzym wam zapłacę? Ha! prawda!

    Idąc w tę drogę pokuty,

    ubogim złoto rozdałam,

    mam niedostatek luty.

    KochanekCzym wam zapłacę? Ha! prawda!

    270

    Któż pierwszy rękę mi poda?

    Jeszcze-ć się wznosi me łono,

    jeszczem-ci piękna i młoda!

    Ciebie pierwszego obejmę,

    pierwszym całunkiem obdarzę!

    275

    Jak nam zadrgają wargi!

    Jak spłomienieją twarze!

    W przedziwnie miękkich kędziorach

    włos ci na barki spływa —

    była li kiedy rozkosz

    280

    ach! tak gorąca?! tak żywa?!…

    Albo ty będziesz wybrany,

    ty z tą źrenicą niebieską —

    jak słodko blednąć musi,

    gdy zajdzie niewinną łezką!

    285

    Przy moim licu gładkim

    łagodnie ci głowę złożę i,

    twe powieki całując,

    mdleć będę! Boże! Boże!…

    Znałam-ci w Aleksandrii

    290

    rozkochanego lutnistę:

    śpiewem me serce zdobył,

    oczy, jak ty, miał szkliste.

    Lub ty — z tą piersią szeroką!

    Bawola siła z niej bije!

    295

    W takich uściskach mi skonać,

    zębami wgryzłszy się w szyję.

    I któż mi dzisiaj powie,

    że grzech w mym sercu noszę,

    że świętszym jest wyrzeczenie

    300

    nad święte me rozkosze?

    Że te w źrenicach Bolu

    przymarłe skry są świętsze,

    niż jasny promień żądzy,

    co me rozpala wnętrze?

    305

    Słuchajcie mnie, kochankowie!

    Nowy się żywot rodzi!

    Weźcie mnie z sobą na głębie,

    do swojej weźcie mnie łodzi!

    Czym wam zapłacę? czym? Prawda!

    310

    Któżby dziś mówił o tem?

    Miłość za miłość! ho! hejże!

    Sami sypniecie złotem!

    Ty, ciemnowłosy, dasz perły!

    Ty, najcudniejszy — nie kłamię —,

    315

    włożysz mi naramiennik

    na krwią nabiegłe ramię.

    Ty, co byś tura pochwycił

    i zwalił mi pod nogi,

    za jedną chwilę uciechy

    320

    sprawisz mi jedwab drogi.

    Tamten, ściągnąwszy ze mnie

    to pokutnicze obiodrze,

    przepaskę da kosztowną,

    kamieniem sadzoną szczodrze.

    325

    A zaś dla ciebie, nim jeszcze

    twe wyczerpanie się zdrzemie,

    z ciepłego wstanę łoża

    w iskrzącym diademie!

    I któż mi dzisiaj powie,

    330

    że grzech w mym sercu noszę,

    że świętszym jest wyrzeczenie

    nad święte me rozkosze?

    MARIA EGIPCJANKA ŚPIEWA

    Zjaw się przede mną, Chryste,

    pokaż mi swe męczarnie,

    335

    nim za mój ropny występek

    wieczna mnie noc ogarnie.

    Szłam-ci przez piaski pustyni,

    przez wielkie płynęłam morze,

    szukając, gdzie mi się spełni

    340

    Twe miłosierdzie boże.

    Szłam-ci wśród wichrów pogwaru,

    płynęłam w burzy i ciszy,

    a wszędzie rozpacz i skrucha,

    wszędzie mi grzech towarzyszy.

    345

    Pytam się smutnych przechodniów:

    Gdzie Ten, co miał litość nad nami?

    Był pono kiedyś — odrzekną —

    przed zamierzchłymi wiekami!

    Dalekoć jeszcze do celu,

    350

    wylękłe serce moje?

    Oto zmęczona i biedna

    w bramie kościoła stoję.

    Podarte na mnie łachmany

    i nogi do cna skrwawione —

    355

    tylem doznała, śpiesząc

    w tę wybawienia stronę.

    Podajcie mi kromkę chleba,

    głód mnie do ziemi powali

    w progach waszego kościoła,

    360

    w tej dla mnie obcej dali.

    Jeszczem-ci piękna i młoda:

    niech tylko siły nabiorę,

    za chleb wam wynagrodzę,

    zjawię się w samą porę.

    365

    Biedna ja, grzeszna Maryja!

    Taką przebywszy drogę,

    stoję u bramy świątyni,

    do wnętrza wejść nie mogę.

    W organach rzeka szumi,

    370

    Jordanu fala najświętsza,

    a ja, ja biedna Maryja,

    nie mogę wejść do wnętrza.

    Córka, Dziewictwo, Matka, PrzemianaŻyjesz li, matko moja?

    Jest jeszcze chata słomiana,

    375

    gdzie w rannym, cichym pacierzu

    rośnie potęga Pana?

    Żyjesz li, matko moja?

    Pamiętasz — o niech zginę! —

    kiedyś za rękę wiodła

    380

    w dom boży małą dziecinę?

    Ziół pełno rosło przy rowach,

    zboże szumiało na łanach,

    jak dziś w tym Pańskim śpiewie,

    jak dziś w tych świętych organach.

    385

    Zrywałam wrzos i rozchodnik —

    jaki kwiat w drodze się zdarzy —

    i pęk tych niewiniątek

    kładłam na stopniach ołtarzy.

    Żyjesz li? matko moja?

    390

    Jest jeszcze szereg długi

    twych komnat? Snują się jeszcze

    w dziedzińcach sługi i cugi?

    O straszna, złowróżbna chwilo!

    O straszne nieba i piekła!

    395

    kiedy się do mnie pokusa

    z żarzącym szeptem przywlekła!

    Dziecko, Kobieta, Mąż, ObowiązekGdzie jesteś, mężu zdradzony?

    O gdzie wy, moje dziecięta?

    Oddane cudzej opiece?! —

    400

    Ojciec czy o was pamięta?…

    Wzgardzone łzy mnie dławią

    i srom się za mną wlecze —

    za wiele łez i sromu

    na jedno serce człecze!

    405

    Chrystus, Cierpienie, Cnota, Grzech, Kobieta "upadła", Konflikt wewnętrznyZjaw się przede mną, o Chryste!

    pokaż mi swoje męczarnie,

    nim za mój ropny występek

    wieczna mnie noc ogarnie.

    Szłam-ci przez piaski pustyni,

    410

    przez wielkie płynęłam morze,

    szukając, gdzie mi się spełni

    Twe miłosierdzie boże.

    I oto jestem przy Tobie,

    Twe słodkie całuję rany,

    415

    ciernie wyciągam Ci z Głowy,

    o Ty mój Jezu kochany!

    Wspaniały stół mi gotujesz —

    nie ma nad ucztę Boleści!

    Jeszcze się przy Twym boku

    420

    biedna ma dusza zmieści!

    Lice mi gładzisz swą ręką,

    przebaczeń szepcesz wyrazy,

    a łzy mi gorące cieką

    na Twoje stopy bez skazy.

    425

    Przed Tobą padam cała

    i płaczę i płaczę i płaczę,

    nogi–ć włosami obcieram

    za Grzechu życie tułacze.

    Czemu Go krzyżujecie?

    430

    On mi przebaczył winę,

    sprawił mi ucztę Cierpienia,

    niech ja za Niego zginę!

    Dobrze!… Ostrzejszym gwoździem

    kłujcie mi rany w ręce…

    435

    O jak mi błogo umierać!

    O jaka rozkosz w tej męce!

    O wyżej! wyżej z tym krzyżem!

    Niech jeszcze okiem, nim skona,

    zobaczę świat, który Chrystus

    440

    zamknął w litości ramiona…

    O wyrzeczenia godzino!

    O wy rozkoszne katusze!

    Czym ja Ci, Panie, zapłacę?

    Ciało Ci oddam i duszę!

    445

    Wielka mnie gnała tęsknica —

    Któż większą słodycz mi poda?

    Bierz moje ciało i duszę —

    jeszczem-ci piękna i młoda!

    Po co Ci, bogów wybrańcze,

    450

    dla ludzkiej ginąć nędzy?

    Szczęściem ma warga się śmieje,

    scałuj to szczęście co prędzej!…

    MARIA EGIPCJANKA ŚPIEWA

    ŚmierćBiedna ja, grzeszna Maryja!

    Idę i idę przez wieki

    455

    hen ku tej rzece nieznanej,

    hen! ku tej ziemi dalekiej.

    Idę przez piaski pustyni,

    przez wielkie płynę morza,

    ku Niemu gna mnie tęsknica,

    460

    a przy mnie litość boża.

    Biedna ja, biedna Maryja — —

    — — — — — — — — — — — —

    463

    Umilkł śpiew Marii Egipcjanki, albowiem przygłuszył go hymn najwspanialszy, który cnotę zrównywa z grzechem — on, cudotwórczy hymn Śmierci — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —

    Amen.

    Przypisy

    [1]

    obiodrze — opaska na biodra. [przypis edytorski]

    Zamknij
    Proszę czekać…