Blackout

Od 12 lat Wolne Lektury udostępniają książki nieodpłatnie i bez reklam
Jesteśmy najpopularniejszą biblioteką w Polsce: w 2019 roku 5,9 miliona unikalnych użytkowników odwiedziło nas 21 milionów razy. Wszyscy zasługujemy na bibliotekę, która gwarantuje dostęp do najwyższej jakości wydań cyfrowych.

Stoi przed nami realna groźba zamknięcia
Niestety, z milionów czytelników wspiera nas jedynie niewiele 190 osób. Środki, jakie do tej pory pozyskiwaliśmy ze źródeł publicznych, są coraz mniejsze.

Potrzebujemy pomocy Przyjaciół
Nie uda się utrzymać tej niezwykłej biblioteki bez Twojego wsparcia. Jeśli możesz sobie na to pozwolić, zacznij wspierać nas regularnie. Potrzeba minimum 1000 Przyjaciół, żeby Wolne Lektury dalej istniały.

Zostań naszym Przyjacielem!

Tak, chcę pomóc Wolnym Lekturom!
Nie chcę pomagać, chcę tylko czytać
Wesprzyj

Wspieraj Wolne Lektury

x

Spis treści

    1. Błoto: 1
    2. Bóg: 1 2 3 4 5 6
    3. Bunt: 1
    4. Buntownik: 1
    5. Chrystus: 1 2 3 4
    6. Ciało: 1
    7. Cierpienie: 1 2
    8. Dziecko: 1
    9. Gotycyzm: 1
    10. Grzech: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
    11. Kara: 1
    12. Kobieta: 1 2 3 4 5 6 7 8
    13. Kobieta "upadła": 1 2 3 4 5 6
    14. Kondycja ludzka: 1 2 3 4
    15. Koniec świata: 1
    16. Krew: 1
    17. Kwiaty: 1
    18. Los: 1
    19. Mężczyzna: 1 2
    20. Narodziny: 1
    21. Oko: 1 2 3
    22. Pokusa: 1 2
    23. Pożądanie: 1
    24. Rozpacz: 1
    25. Sąd: 1 2 3
    26. Strach: 1
    27. Upadek: 1 2
    28. Walka: 1
    29. Wąż: 1 2 3 4
    30. Wygnanie: 1
    31. Wzrok: 1
    32. Zdrada: 1
    33. Zemsta: 1
    34. Zesłaniec: 1

    Jan KasprowiczHymnyDies Irae[1]

    1

    Koniec świataTrąba dziwny dźwięk rozsieje,

    ogień skrzepnie, blask ściemnieje[2],

    w proch powrócą światów dzieje.

    Z drzew wieczności spadną liście

    5

    na Sędziego straszne przyjście,

    by świadectwo dać Psalmiście…

    A ty, psalmisto Pański, nastrój harfę swoją

    już na ostatni ton!

    Grzech krwią czarną duszę plami…

    10

    Bez obrońcy staniem sami —

    któż zlituje się nad nami?

    Kyrie elejson[3]!…

    O Boże! Ty bądź naszą łaską i obroną!

    Kyrie elejson!

    15

    ChrystusO Głowo, owinięta cierniową koroną,

    gasnącym wieki wieków spojrzyj na nas okiem!

    O spojrzyj na nas z tej głuszy,

    która swym tchnieniem głębokiem

    ogarnia światów bezmiary,

    20

    a którą ty wypełniasz swych bólów ogromem,

    o Głowo, owinięta cierniową koroną!

    Grzech, Kara, Kondycja ludzka, LosŻałobna drogo nieochybnej kary,

    broczącej we łzach i przy jęków wtórze

    w ten pozbawiony końca

    25

    Pańskiego gniewu dzień,

    w którym w pożarach spokojnego słońca

    Kobieta, Kobieta "upadła", Kwiatyszatańskim chichotem płoną

    świeże, niezwiędłe róże

    grzechu i winy!

    30

    Na ich purpurze

    osiadł posępny i siny

    tej Konieczności cień,

    z której przepastnej głębiny,

    z łona, pełnego niweczących tchnień,

    35

    nad boskiej woli złomem

    wyrosły zabójcze kwiaty

    w Pańskiego gniewu nieskończony dzień…

    A Ewa jasnowłosa, matka gwiazd i ziemi,

    upaja się ich wonią, schylona nad niemi.

    40

    Kyrie elejson!

    Przez ciebie w proch nicości wracają Twe światy,

    o Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!

    Od Twego drzewa oderwany liść,

    pędzi duch ludzki i naprzód i wstecz,

    45

    niby garść kurzu, porwana cyklonem:

    przed nim i za nim płomienisty miecz

    iskrzy się ostrzem czerwonem;

    przed nim i za nim wstają z swych cmentarzy

    upiory wieków, naznaczone sromem

    50

    winy i grzechu,

    i klną i bluźnią i płaczą,

    jęczą i syczą i dyszą

    nieustającą rozpaczą,

    od szaleńczego zamierają śmiechu

    55

    w ten Pańskich gniewów nieskończony dzień…

    ChrystusO Głowo, owinięta cierniową koroną,

    Ty, co rozpierasz Swej męki ogromem

    pierś Konieczności! Oko, WzrokO Głowo,

    której źrenice, jako dwie pochodnie

    60

    dogasające, płoną

    nad krętą, pustą, nieskończoną drogą

    i gasną, gasną, a zgasnąć nie mogą,

    zawrzyj Swe oczy nad nami,

    nie patrz na boleść i zbrodnię!…

    65

    Jedno jest tylko w przestworzach widomem,

    jedno w zachodniej płomienieje zorzy

    nad płomiennymi falami

    wiekuistego Żywota

    i nigdy w ciemnię grobu się nie złoży

    70

    i nigdy ciężkich stóp swych nie poruszy,

    by iść i iść i iść

    poza granice duszy —

    jedno jest tylko Jednem,

    grzmiącym miedzianą surmą archanioła

    75

    ponad pokoleń pokoleniem biednem

    w Pańskiego gniewu nieskończony dzień:

    wielki, wszechmocny Ból.

    O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!

    Niech łaska Twoja winy nam odpuści…

    80

    A ty swe skronie tul

    do zimnych opok, do strzaskanych grani,

    sterczących smutnie nad gardłem czeluści,

    i płacz…

    Surma jęczy, surma woła!

    85

    Giną w chmurach wirchów[4] czoła;

    wałem mżących mgieł dokoła

    nieznany oddech miota,

    jakieś potworne, dzikie kształty tworzy

    i po dolinach rozpędza ich stada

    90

    i znów je skupia w przepastnej otchłani

    i ku niebiosom wyrzuca ich kłąb

    i w jakieś czarne rozsnuwa całuny

    ten niewidzialny, dreszcz budzący Tkacz

    i ciężką, mokrą tą przędzą pokrywa

    95

    wszystko, co jest…

    O biada!…

    Biada!… Pierś światów przed chwilą tak żywa,

    kona pod strasznym ciężarem…

    Olbrzymy świerków padają strzaskane;

    100

    las się położył na skalisty zrąb;

    węże kosówek, wyprężywszy ciała

    w kurczach śmiertelnych, drętwieją bezwładne;

    wrzos na granitów podścielisku szarem

    spełznął na wieki;

    105

    kozice stromą oblepiły ścianę

    i patrząc trwożnie w bezmierny, daleki,

    w ten nieskończony chaos mgieł i cieni,

    runęły w żlebny grób…

    Rozkrzyżuj silne ramiona

    110

    i paznokciami wpij się w twardy głaz

    i odwróć oczy od onej przestrzeni,

    w której rozsadza horyzontów krańce

    ta Głowa, w cierń uwieńczona!

    Grzech, Kobieta, Kobieta "upadła"Nie patrz, gdzie siadła jasnowłosa Ewa,

    115

    wygnana z raju na wieczysty czas,

    mająca zbrodnię u swych białych stóp,

    wieczyście żarta płomienistą żądzą

    winy i grzechu…

    O duszo, pełna miłości,

    120

    a którą nieustanne szarpią niepokoje!

    Pańskiego gniewu zwalił się już dzień!

    Trombita Sądu nad tobą rozbrzmiewa

    piorunną mocą archanielskich tchnień

    w Pańskiego gniewu nieskończony dzień…

    125

    Niechaj mnie sądzą,

    niechaj mnie karzą —

    tak, mnie, Adama, com na barki swoje

    zabrał z Ogrodu to nadludzkie brzemię

    przygniatającej winy

    130

    i wieki wieków pnę się z tym ciężarem

    ku wiekuistej wyży[5]

    i zbladłą nie śmiem odwrócić się twarzą

    Grzech, Kobieta, Kobieta "upadła", Wążtam, ku tym zmrokom, co zaległy ziemię,

    tam, ku piekielnej przełęczy,

    135

    na której siadła jasnowłosa Ewa

    z padalcem grzechu u swych białych stóp…

    Miliardy krzyży,

    opromienione okręgami tęczy,

    z padolnych Styksów powstają głębiny

    140

    w Pańskiego gniewu nieskończony dzień

    i rosną, rosną w jakiś straszny las,

    co wierzchołkami swych bolesnych drzew

    przeszywa wszystkie mgły

    i wszystkie blaski, które lśnią nad mgłami,

    145

    wypływające z Wszechmocy Istnienia.

    O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!

    Twojego gniewu nadszedł wielki czas,

    głos już zagrzmiał hiobowy,

    niebios walą się posowy[6],

    150

    Krew, Cierpienie, Chrystusz owiniętej cierniem Głowy

    rzeką i morzem płynie ciepła krew,

    w rzekę i morze krwi jej ból się zmienia…

    W świątyni bożej zamilkł święty śpiew,

    już się zasłona rozdarła na dwoje,

    155

    mur się już wali i skała już pęka…

    A krew w tych morzach, w tych czerwonych rzekach

    ścięła się w ciemny lód…

    Kyrie elejson!

    Ciało, CierpienieOgromna, niesłychana, wiekuista męka,

    160

    z nieprzygasłymi oczyma,

    milcząca, cicha i, jak zmierzch, pobladła,

    na wklęsłych skroniach siadła,

    na wpółotwartych powiekach

    i na wydętych piersiach tych olbrzymich ciał,

    165

    które do krzyżów przybiła

    nielitościwa Dłoń…

    W kleszczach je swoich trzyma,

    wpija się w kąty ust,

    ramiona w kabłąk gnie

    170

    dręcząca wieki niezmożona siła

    i, jak śmiertelny szał,

    zastygły, skamieniały w godzinie konania,

    swoim ciężarem się wgniata

    w zwiędłe, z przepasek odsłonięte brzuchy

    175

    i biodra spłaszcza, kolana rozsuwa

    i pokrzywione, czarne palce nóg,

    pokrytych siecią fioletowych żył,

    w zamarłych kurczach wydłuża…

    O grozo świata!

    180

    O widma, płynące w dal,

    w ten przestwór ślepy i głuchy,

    w wilgotny, mgławy pył,

    w te ciemne wnętrza bezsłonecznych brył,

    w potworne gmachy nadszczytowych chmur!

    185

    Jeszcze nie zapiał kur,

    a na piekielnej przełęczy,

    Grzech, Kobieta, Kobieta "upadła", Zdradanad dnem Styksowych otchłani,

    siedzi pod złomem niebotycznej grani

    pramatka Grzechu, jasnowłosa Ewa,

    190

    z gadziną zdrady u swych białych stóp.

    Kyrie elejson!

    Straszny przed nami otworzyłeś grób…

    BłotoI płyną, płyną te milczące krzyże

    razem z ruchomym, wielkim trzęsawiskiem,

    195

    które swą rdzawą kałużą oblewa

    męczeńskie drzewa.

    Wszystko, co było dalekim i bliskiem,

    co opadało w niedojrzaną głąb

    i w niedojrzane wznosiło się wyże,

    200

    teraz tym wielkim, grząskim bagnem płynie

    w Pańskiego gniewu ostatniej godzinie…

    Kyrie elejson!

    Światy pochłania nieprzebyty muł,

    światy, od bożych odepchnięte bram.

    205

    Pokusa, Wąż, GotycyzmA spod korzeni jadowitych ziół,

    spod kęp sitowia i trzciny i traw,

    z rowów, przepadlisk, wądolców[7] i jam,

    pokrytych opalowym szkliwem zgniłych wód,

    zaczyna wypełzywać[8] żmij skłębiony płód:

    210

    czarne pijawki, zielone jaszczury

    wiją się naprzód wpław

    i oplatają kręgami śliskiemi

    męczeńskich krzyżów smutne miliardy,

    z bagnistej wyrosłe ziemi,

    215

    zapadłe w bagnisty kał…

    I oto głowy swoje, dziwne, ludzkie głowy,

    świecące trupim tłuszczem zżółkłych, łysych czół,

    o szczękach, otulonych kłębem czarnych bród,

    kładą na łonach tych pomarłych ciał…

    220

    I skośne, mętne oczy podnoszą do góry

    ku ich schylonym skroniom…

    I biodra opasawszy w lubieżnym uścisku,

    zwilgotniałymi usty

    szepczą im słowa rozpusty…

    225

    O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!

    W królestwie Śmierci staje nagi szał.

    W niedoścignionym błysku

    tchnienie żywota przenika

    to, co od wieków zagasło…

    230

    W Pańskiego gniewu ostatniej godzinie

    krew świeża płynie

    z odrywających się od krzyżów rąk,

    z odrywających się od krzyżów nóg…

    I Głowa, owinięta cierniową koroną,

    235

    ta Głowa, która przestwór wypełnia bezbrzeżny,

    podnosi ciężkie powieki i patrzy…

    Jakaż to orgia dzika!

    Jakiż to chaos mąk!

    Kyrie elejson!

    240

    Idą na się zmartwychwstali,

    ogniem wojny świat się pali,

    tłumy w krwawej brodzą fali!

    Grzech, Pokusa, Kobieta, Kobieta "upadła", Mężczyzna, Upadek, WążAdamie potępiony, zwróć się z strasznych dróg!

    Zawiśnij na swym krzyżu, sterczącym w niebiosa,

    245

    i nie patrz, gdzie w spokoju Ewa jasnowłosa,

    piekielny zająwszy próg,

    do rozpustnego przytula się gada!

    O biada! —

    Rozpacz, ZemstaIdą na się zmartwychwstali —

    250

    w oku mściwy skrzy się gniew,

    rozpaczy kurcz wypręża rozchylone wargi,

    kroplisty pot oblewa policzki zapadłe,

    kudły włosów zlepia gęsta krew.

    Z wyciem hien, z rykiem lwów,

    255

    z psów szczekaniem, z rżeniem koni,

    które cugli nie zaznały,

    łkając, jęcząc, grożąc, klnąc,

    poszarpane miecąc[9] skargi,

    pędzi tuman ludzkich żądz.

    260

    Ten upada, ten się broni,

    temu dłoń ścisnęła krtań,

    ten się w swojego brata paznokciami wrył,

    a tamten zęby szczerzy, poszarpawszy ramię,

    a ten olbrzyma ręką pochwycił dwie nogi

    265

    i rozdarł na dwie szczypy tułów Heraklowy

    i w ciemną rzucił bezdeń, w Sądu straszną noc…

    Oko, StrachA z parą szklanych, martwych kul,

    rozsadzających oczodoły,

    biegnie bez końca, bez końca, bez końca,

    270

    gnając przed sobą bratobójczy huf,

    niemy i głuchy Strach…

    Grzech, Kobieta, Mężczyzna, UpadekZakryj błędne źrenice, ścigany Adamie!

    Nad tobą tam! u szczytu

    złocistowłosa Ewa!

    275

    Jej grzechu ciężar zgniótł cię, stanąłeś wpół drogi

    Zakryj błędne źrenice i na wieki wieków

    rzuć się w przepastny żleb!…

    Enoch i Eliasz z proroczymi księgi

    przyszli obwieścić szalonemu światu

    280

    Pańskiego gniewu moc.

    Lecz nim zdołali rozedrzeć swój płaszcz,

    nim głos wytrysnął z przepełnionych łon,

    padli w zamęcie spadających gwiazd,

    zgaśli, jak słońca,

    285

    na to wzniecone w przedpoczątkach bytu,

    ażeby zgasły… Amen.

    Szum się wielki stał dokoła,

    kiedy surma[10] archanioła

    na Ostatni Sąd zawoła.

    290

    Głos rozlega się ponury,

    jak grzmot leci złotopióry,

    z dolinami równa góry.

    Drży strwożona światów dusza,

    a on głębie mórz wysusza,

    295

    kości wieków w grobach rusza.

    Gwiazdy z orbit wytrąciła

    archanielskiej trąby siła,

    już rozwarła się mogiła.

    Bunt, WalkaIdą na się zmartwychwstali,

    300

    ogniem buntu świat się pali,

    tłumy w krwawej broczą fali.

    Z wyciem hien, z rykiem lwów,

    łkając, jęcząc, grożąc, klnąc

    pędzi tuman ludzkich żądz…

    305

    BógA On,

    potężne Łono, przepotężnych łon,

    Jasność jasności,

    Zmrok zmroków,

    Łaska łask i gniewów Gniew,

    310

    stanął nad skonem Żywota

    i, rękę położywszy na głowie Boleści,

    na niezmierzonej, cierniem opasanej Głowie,

    wypełniającej wszechświatów przestwory,

    rozpoczął Sąd.

    315

    Biją pioruny,

    a nad pioruny idzie Jego zew!

    Ogrom bytu błyskawic wszystkich nie pomieści,

    a Jego światłość złota

    strzela nad pełnię, nad ogniste łuny

    320

    błyskawicowych potoków…

    Bóg, Grzech, Kondycja ludzkaCzym jestem wobec Ciebie, ja, com z rajskich włości

    zabrał z sobą, wygnaniec, tę łamiącą winę

    i teraz ginę,

    od Wschodu do Zachodu tułacz nieszczęśliwy,

    325

    pod nieuchronnych wyroków

    w początkach dnia i nocy wzniesionym obuchem?!

    Stopę Swoją złożyłeś na pokoleń grzbiecie

    i sądzisz! Kyrie elejson!

    Płaczów i jęków słuchasz niesłyszącym uchem

    330

    i sądzisz! Kyrie elejson!

    Na mękę wieków patrzysz niewidzącym okiem

    i sądzisz! Kyrie elejson!

    Bóg, Dziecko, Grzech, Kobieta, NarodzinyNiewiasta z rozpaczliwym krzykiem rodzi dziecię,

    Ty jego duszę grzechu oblewasz hyzopem[11]

    335

    i sądzisz! Kyrie elejson!

    Wichr idzie po rozdrożach westchnieniem głębokiem

    ku Twojej wyży[12],

    modlitwy niesie krwawe, przybite do krzyży,

    Ty sądzisz! Kyrie elejson!

    340

    Bóg, Grzech, Kondycja ludzka, SądA kto mnie stworzył na to, ażebym w tej chwili,

    odziany potępienia podartą żałobą,

    kawałem kiru, zdjętym z mar Twojego świata,

    wił się i czołgał przed Tobą,

    Okoi martwym, osłupiałym z przerażenia okiem

    345

    strasznego Sądu wyławiał płomienne,

    świat druzgocące rozkazy?

    Kobieta, Kobieta "upadła", Pożądanie, WążA kto mi kazał patrzeć na te czarne głazy,

    rozpadające się na gruz pod mocą

    Twojego gniewu, przeraźliwy Boże —

    350

    na głazy te, gdzie straszny owoc Twego drzewa,

    złocistowłosa Ewa,

    do piersi pierś padalca tuli obnażoną?…

    ChrystusO Głowo, przepasana cierniową koroną!…

    Któż się nad dolą zlituje sierocą,

    355

    nad moją dolą,

    której, Boże, Twe ręce, z kajdan nie wyzwolą?

    Kyrie elejson!

    Patrzaj!… Kyrie elejson!

    Ona swą białą dłoń

    360

    kładzie na jego skroń —

    na trupią, zapadniętą, zżółkła skroń zleniałą…

    Kyrie elejson!

    I podczas, Bóg, Sądgdy Swe Sądy sprawiasz Ty, o morze

    niewyczerpanych gniewów,

    365

    ona swym okiem patrzy w jego oczy —

    omdlewającym okiem!

    Kyrie elejson!

    Jej nagie uda drżą,

    palcami rozczesuje złoto swych warkoczy

    370

    i falą złocistych włosów

    osłania jego nagość i pieści i pieści

    ustami czerwonymi bladość jego ust.

    Kyrie elejson!

    Wężowe jego kręgi opasują biodra

    375

    rozlubieżnionej Boleści,

    a ona, wyprężywszy swe rozpustne ciało,

    nienasyconym oddycha pragnieniem.

    Kyrie elejson!

    Na łonie jej spoczęła czarna, lśniąca broda

    380

    rozpalonego Szatana,

    co świat umierający okrył swoim cieniem,

    a ona,

    w zbrodniczych pieszczot rozdawaniu szczodra,

    zamknęła w drżące go biodra,

    385

    w nabiegłe żądzą ramiona…

    Kyrie elejson!

    Bóg, Kondycja ludzka, SądMą duszę pali wieczna, niezamknięta rana!

    Któż mi lekarstwo poda?

    Ojcze rozpusty! Kyrie elejson!

    390

    Nic, co się stało pod sklepem niebiosów[13],

    bez Twej się woli nie stało!

    Kyrie elejson!

    O źródło zdrady! Kyrie elejson!

    Przyczyno grzechu

    395

    i zemsty i rozpaczy szaleńczego śmiechu!

    Kyrie elejson!

    Sądź, Sprawiedliwy!

    Krusz światów posady,

    rozżegnij wielki pożar w tlejącej iskierce,

    400

    na popiół spal Adama oszukane serce

    i płacz!

    Z nim razem płacz, kamienny, lodowaty Boże!

    Niech Twa surma przeraźliwa

    echem płaczu się odzywa

    405

    nad pokosem Twego żniwa…

    Dwujęzycznego smoka,

    Szatana o trzech grzbietach zwalczył w wielkim boju

    archanioł pański, Michał, i zginął w otchłani. Amen.

    I stał się koniec świata… O chwilo spokoju!

    410

    Zgasł płomienny głos proroka,

    i wieczności noc głęboka

    nieprzejrzaną jest dla oka.

    Buntownik, Wygnanie, ZesłaniecA ja, wygnaniec z Raju, tułacz nieszczęśliwy,

    zesłany, aby konać, na te ziemskie niwy,

    415

    i patrzeć, jak pod złomem niebotycznej grani

    usiadła matka Śmierci, Ewa jasnowłosa,

    pieszcząca węża Grzechu, posyłam w niebiosa,

    opadłe nad wieczności tajemniczym mrokiem,

    to moje wiekuiste, nieprzebrzmiałe: Amen!

    420

    Amen[14]!

    W umarłych bytów milczeniu głębokiem

    słychać jedynie Amen, moje straszne Amen.

    O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!

    Kyrie elejson!

    425

    GrzechPrzede mną przepaść, zrodzona przez winę,

    przez grzech Twój, Boże!… Ginę! ginę! ginę!

    Amen.

    A cóż powstanie ponad nicościami,

    gdzie ongi były światy

    430

    i Ja, w chęć życia bogaty,

    a dziś w umarłych postawiony rzędzie?

    Niech nic nie będzie!

    Amen!

    Bo cóż być może, jeślim ja zaginął?…

    435

    Na wszystko mrok nicości nieprzebyty spłynął —

    Amen.

    Przypisy

    [1]

    Dies irae (łac.) — dosł. dzień gniewu, tj. dzień Sądu Ostatecznego; tytuł średniowiecznej pieśni religijnej autorstwa wł. poety Tomasza z Celano (1190–1260), jej gł. przesłanie stanowi zapowiedź nadejścia dnia kary bożej za grzechy; do dzisiaj Dies Irae wchodzi w skład Requiem, czyli utworu wykonywanego z okazji uroczystości pogrzebowych. [przypis edytorski]

    [2]

    ogień skrzepnie, blask ściemnieje — nawiązanie do kolędy Bóg się rodzi. [przypis edytorski]

    [3]

    Kyrie eleison (gr.) — Panie, zmiłuj się. [przypis edytorski]

    [4]

    wirchy a. wierchy (gw.) — szczyty gór. [przypis edytorski]

    [5]

    wyż (neol.) — wysokość. [przypis edytorski]

    [6]

    posowa (gw.) — sufit. [przypis edytorski]

    [7]

    wądolec — forma augmentatywna (zgrubienie) od: wądół; niewielka dolinka, zagłębienie terenu. [przypis edytorski]

    [8]

    wypełzywać — dziś popr. forma: wypełzać. [przypis edytorski]

    [9]

    miecąc (daw. forma) — dziś: miotając; rzucając. [przypis edytorski]

    [10]

    surma — bęben używany w wojsku, pomagał komenderować i nadawać rytm marszowi oddziałów. [przypis edytorski]

    [11]

    hyzop — roślina (półkrzew), z którego olejek używany był przez staroż. Żydów w oczyszczających obrzędach rytualnych. [przypis edytorski]

    [12]

    wyż (neol.) — wysokość. [przypis edytorski]

    [13]

    pod sklepem niebiosów (daw. formy) — dziś: pod sklepieniem niebios. [przypis edytorski]

    [14]

    amen (z hebr.) — tak, zaiste; niech się stanie; w judaizmie i chrześcijaństwie formuła uroczystego potwierdzenia i zgody. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...