Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Dzieciaki korzystające z Wolnych Lektur potrzebują Twojej pomocy!
Na stałe wspiera nas jedynie 443 osób.

Aby działać, potrzebujemy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Wybierz kwotę wsparcia
Tym razem nie pomogę
Pracuj dla Wolnych Lektur

Pracuj dla Wolnych Lektur! Szukamy fundraiserek i fundraiserów >>>

x
gorąc → ← sometimes it snows in april

Spis treści

      Miłosz Biedrzycki*Hrastnik[1]

      1
      co pewien czas konduktor wsuwał głowę przez drzwi
      i wykrzykiwał coś, czego zupełnie nie rozumiałem
      choć był to w końcu język mojego dzieciństwa. chyba
      chodziło mu o to, czy nie dosiadł się ktoś nowy
      5
      komu mógłby oglądnąć bilet — czułem się taki spo-
      kojny i rozluźniony, lubiłem myśleć o sobie jak o kimś
      kto po prostu przyjmuje krajobrazy przesuwające się
      za oknem w ukośnych promieniach słońca, kogo czeka
      wieczór, frustrujące pół godziny na wylotówce w
      10
      kierunku granicy, odwrót do Mariboru, autobus
      nie taki w końcu strasznie drogi, noc na betonie
      pod nieukończonym wiaduktem. Czech który woła
      „oni — Brno i ja — Brno!” i cały jest radością
      z włosami rozwianymi w biegu do furgonetki właśnie
      15
      hamującej daleko w przodzie, spacer poboczem autostrady
      z chwilowym znajomym — Rumunem, mówiącym tylko po węgiersku,
      wracającym do siebie do obozu w Traiskirchen.
      ząb wyłamany na orzeszku ziemnym w samochodzie
      młodego Austriaka, powolne oswajanie się z myślą
      20
      że czas jednak istnieje i tyle, tyle rzeczy
      których nadejścia nie mógł nawet przeczuwać.

      Przypisy

      [1]

      Hrastnik — miejscowość w Słowenii; w spisie treści wiersz występuje jako pobocza autostrady. [przypis edytorski]

      Zamknij
      Proszę czekać…
      x