Wesprzyj

Wspieraj Wolne Lektury

x

5558 free readings you have right to

Language

Footnotes

By first letter: all | 0-9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z

By type: all | author's footnotes | Wolne Lektury editorial footnotes | source editorial footnotes | translator's footnotes

By qualifier: all | dawne | gwara, gwarowe | włoski | łacina, łacińskie

By language: all | English | lietuvių | polski


362 footnotes found

T. Burek, Zamiast powieści, Warszawa 1972, s. 295. [przypis autorski]

T. Jefferson, The Writings of Thomas Jefferson, Edited by Andrew A. Lipscomb and Albert Ellery Bergh. 20 vols. Washington: Thomas Jefferson Memorial Association, 1905, dostęp pod adresem: http://press-pubs.uchicago.edu/founders/print_documents/a1_8_8s12.html. [przypis autorski]

T. Kuryś, Jamb, w: Poetyka. Zarys encyklopedyczny. Dział III: Wersyfikacja. T. IV: M. Dłuska, T. Kuryś, Sylabotonizm, pod red. Z. Kopczyńskiej i M. R. Mayenowej, Wrocław 1957, s. 213; Dziewczyny autor nie wymienia. [przypis autorski]

T. Manteuffel, Historia powszechna. Średniowiecze, Warszawa 1999, s. 388, A. Brigs, P. Burke, Społeczna historia mediów…, s. 17 oraz 31, M. Juda, Przywileje drukarskie w Polsce, Lublin 1992, s. 3, Ch. May, S. K. Sell, Intellectual property rights. A critical history, London 2006, s. 57. [przypis autorski]

T. Peiper, Metafora teraźniejszości, w: Tędy. Nowe usta, Kraków 1972, s. 56. [przypis autorski]

T. Peiper Tędy. Nowe usta, Kraków 1972, s. 27. [przypis autorski]

T. Różewicz, Zdjęcie ciężaru, w tomie: Poezje zebrane, Wrocław 1971, s. 508. [przypis autorski]

T. S. Eliot Muzyka poezji w: Szkice krytyczne, Warszawa 1973, s. 15–16. [przypis autorski]

T. Turner, On Copyright in Design in Art and Manufactures (London: n.p., 1849), dostępny pod adresem https://ia600307.us.archive.org/19/items/oncopyrightindes00turniala/oncopyrightindes00turniala_bw.pdf (dostęp 08.02.2014), s. 14. [przypis autorski]

Ta chłosta wymierzana przez społeczeństwo dzieciom, których nędza i zaniedbanie… — ci, co polecają chłostę, twierdzą, że ból i upokorzenie czynią zatwardziałych uległymi. Przytaczano np. fakt, że prosta groźba chłosty skłoniła jednego więźnia do uległości. To jednak nie przeszkodziło mu po wyjściu z więzienia nowe przestępstwo popełnić. Okaże się też, że ani jeden z tych, których chłostą skłaniano do posłuszeństwa, nie poprawił się. Powracają w tym samym stanie zdziczenia do społeczeństwa, które przez brutalne i okrutne kary mnoży występki wynikające z brutalności i okrucieństwa. [przypis autorski]

Ta cywilizacja Rusi zasługuje na podstawie takich świadectw, jako też Roxolanji Klonowicza, na odrębne przedstawienie. [przypis autorski]

Ta część jego [Krzywickiego] analizy w niejednym przypomina tezy i sposób argumentacji Wacława Nałkowskiego w studium „Forpoczty ewolucji psychicznej i troglodyci”Forpoczty. Książka zbiorowa napisana przez W. Nałkowskiego, M. Komornicką i C. Jellentę, Lwów 1895, s. 5–50. [przypis autorski]

ta jego cecha (…) piękna — tę dziwną bezwrażliwość wobec liryzmu Danta zdradza znany erudyt Scartazzini, który dopatruje się u poety charakterystycznego braku Liebenswürdigkeit. Czy nie miał czasem na myśli Gemüthlichkeit?… [przypis autorski]

Ta mania porywania wyrażeń nowych, zwłaszcza cudzoziemskich, brzęczenia wyrazami (…) tarły się o siebie w najdziwniejszych kombinacjach Ideały, Prawdy, Dobra, Bóg i Piękno — S. Witkiewicz, Impresjonizm, „Kurier Warszawski” 1891, nr 353. [przypis autorski]

Ta sama myśl napisania (…)Na marginesie: Zamiast tej całej gadaniny może wystarczy, co następuje: Brulard (Maria Henryk) urodził się w Grenobli w 1783, w dobrej mieszczańskiej rodzinie z pretensjami do szlachectwa; w dziewięć lat później, w 1792, nie było dumniejszych od nich arystokratów. B. od wczesnego dzieciństwa patrzał na złośliwość i hipokryzję pewnych ludzi, stąd instynktowna nienawiść do religii. Jego dzieciństwo było szczęśliwe do śmierci matki, którą stracił mając siedem lat, później księża zmienili je w piekło. Żeby się z niego wydobyć, studiował z entuzjazmem matematykę i w 1797 czy 98 uzyskał pierwszą lokatę, podczas gdy pięciu uczniów przyjętych w miesiąc później do Szkoły Politechnicznej miało tylko drugą. Przybył do Paryża nazajutrz po 18 brumaire'a (9 listopada 1799), ale ani myślał poddać się egzaminowi do Szkoły Politechnicznej. Wyruszył na ochotnika z armią rezerwową i dotarł na przełęcz Św. Bernarda w dwa dni po Pierwszym Konsulu. Kiedy się znalazł w Mediolanie, pan Daru, jego krewniak, wówczas inspektor rewii przy armii, przydzielił go w randze kwatermistrza, a potem podporucznika do szóstego pułku dragonów, którego pułkownikiem był pan Le Baron, jego przyjaciel. W swoim pułku B., który miał 150 franków miesięcznej pensji i uważał się za bogatego (miał siedemnaście lat), został nie najlepiej przyjęty: zazdroszczono mu; mimo to otrzymał dobre świadectwo z Rady Administracji. W rok później został adiutantem dzielnego generała, porucznika Michaud, brał udział w bitwie nad Mincio, gdzie przeciwnikiem był generał Bellegarde, poznał głupotę generała Brune, stał garnizonem w uroczym Brescia i Bergamo. Zmuszony opuścić generała Michaud, gdyż pełnienie funkcji adiutanta wymagało co najmniej stopnia porucznika, dogonił szósty pułk dragonów w Alba i Savigliano w Piemoncie. W Saluzzo był umierający, czternaście razy puszczono mu krew; miał tam śmieszną przygodę z wielką damą. Zbrzydziwszy sobie towarzyszy, wojaków, B. przybył do Grenobli i zakochał się w pannie Wiktorynie M[ounier]; korzystając z krótkiego pokoju, podał się do dymisji i wyjechał do Paryża, gdzie spędził samotnie dwa lata na lekturze Listów perskich Montaigne'a, Cabanisa, Tracy'ego; co wówczas uważał za zabawę, w rzeczywistości było dopełnieniem edukacji. [W dalszej części zostały uwzględnione tylko najważniejsze z marginaliów; red. WL] [przypis autorski]

Ta wyspa, żeglująca w otchłani — to chmura! — z wierzchołka gór, wyniesionych nad krainę obłoków, jeżeli spojrzymy na chmury, płynące ponad morzem, zdaje się, że leżą na wodzie w kształcie wielkich wysp białych. Ciekawy ten fenomen oglądałem z Czatyrdahu. [przypis autorski]

taberany — złe duchy. [przypis autorski]

tabu — świętość, moc święta. [przypis autorski]

Tace, fatua! (łac.) — milcz, głupia. Słów tych użył Zygmunt do Bony w innych okolicznościach. Przeździecki, Jagiellonki polskie… [przypis autorski]

Tacyt (Historiae V, 2) i Justinus (XXXVI, 2) zostawili nam świadectwo historycznej podstawy Księgi Wyjścia, które jest nader pouczające i w najwyższym stopniu ciekawe dla oceny historycznej podstawy innych ksiąg Starego Testamentu. Czytamy tam, że faraon nie chciał dłużej tolerować w czystym Egipcie intruzów żydowskich, dotkniętych wstrętnymi i plugawymi chorobami (świerzbem), które groziły epidemią Egipcjanom, dlatego kazał ich okrętami zawieźć na brzeg Arabii i tam wysadzić. Prawdą jest, że wysłano za nimi oddział żołnierzy egipskich, lecz nie po to, aby ich przyprowadzić z powrotem (byli przecież zesłańcami), lecz odebrać im skradzione złote naczynia z świątyń — skradzione, bo któż by takiej hołocie czegoś pożyczył! Prawdą jest także, że zamiar Egipcjan został udaremniony przez kataklizm przyrody. W pustyni arabskiej był wielki brak wody. Wtedy jakiś śmiałek obiecał dostarczyć wody, gdy lud go usłucha i pójdzie za nim. Oto proza, na której zbudowano poezję Księgi Wyjścia. Że przy tym Justinus (tj. Pompejus Trogus) popełnia anachronizm (tzn. anachronizm według naszych przypuszczeń, opierających się na Ks. Wyjścia), wcale mnie to nie razi, gdyż sto anachronizmów nie przedstawia dla mnie takiej trudności, jak jedno miraculum [łac.: cud; red. WL]. Z powyżej cytowanych dwóch klasyków rzymskich widzimy także, jak bardzo u wszystkich ludów i we wszystkich czasach żydzi byli pogardzani. Może to w części stąd pochodzić, że byli oni jedynym narodem, który człowiekowi nie przypisywał istnienia pozagrobowego, dlatego pewnie uważano ich za zwierzęta, wyrzutki ludzkości, lecz i za wielkich mistrzów w kłamstwie. [przypis autorski]

Tacyt (…) przyznaje zarazem, że życiem sobie cześć powszechną zyskałaad gloriam vertit. [przypis autorski]

Tadeusz Żeleński dzieli dowcipnie Młodą Polskę na tatrzańską i szatańską — T. Żeleński, Początki Młodej Polski, „Wiadomości Literackie” 1938, nr 48. [przypis autorski]

Tadeusz Żeleński (…) wskazał, że w „Życiu”' propagowani byli, nawet przez Przybyszewskiego, przede wszystkim pisarze francuscy — Boy-Żeleński Francja w Młodej Polsce, „Wiadomości Literackie” 1935, nr 22. [przypis autorski]

Tadż-ul-Fechr — Pod tym imieniem znany był na Wschodzie Wacław hr. Rzewuski (tadź znaczy wieniec, fechr sława). [przypis autorski]

Tai Gražina, moteriškė — didžiūnas. — Būdas ir pasielgimas Gražinos gali nevienam išrodyti per daug romantiškas ir nesutinkantis su anų laikų papročiais; nes, kaip rašėjai pasakoja, padėjimas moteriškių pas senovės lietuvius buvęs gana vargingas. Gyveno jos paniekinime, veik kaip nelaisvėj. Iš kitos vėl pusės, pas tuos pat rašėjus randame suvis priešingus padavimus. Ir taip, ant prūsiškų paparčių ir ant senovės pingų, pripažįsta Schuetz (Kotzebue t. I., p. 291), matęs paveikslus apvainikuotos moteriškės; iš ko galima numanyti, kad toj šalyj kadaise viešpatavo moteriškė. Daug tikresnes, nes ik musų laikų užsilikusias, turime žinias apie garbias, paguodotas vaidilytes: apie Gezaną ir Katiną, kurių drapanos ir relikvijos da ilgai buvo užlaikomos krikščioniškose bažnyčiose. Pasakojo man, pažystąs gerai tėvynišką istoriją P. Onacevičius, kad rankraštyje kronikierius iš Volyniaus yra papasakota apie garbės vertą pasielgimą moteriškių tūlos lietuviškos pilies. Išėjus vyrams į karę, jos pačios vienos gynė pilies mūrus, o negalėdamos apsiginti nuo priešo, geriaus velijo pražūti, nei pakliūti nelaisvėn. Panėšiai pasakoja ir Kromeris (Polonia, p. 26) apie atsitikimą pilyj Pullen… Yra teipgi žinoma, kaip narsus, rūstus kareivis Kęstutis karštai mylėjo Byrutą, kurią, nors ji buvo pašvęsta dievams, nežiūrint į pavojų ir priešingumus, išvedė iš šventynės ir, nors buvo dukteris paprasto bajoro, padarė ją kunigaikštiene. Arba vėl, kaip pati Vytautą bukliai [bukliai — klastingai. red. WL.] ir drąsiai išgelbėjo patį iš kalėjimo ir nuo artimo myrio. [przypis autorski]

Taip Nemun’s, tėvas laivų, botį, vyčių — Netoli nuo Rumšiškių yra Nemune didelė ropa [ropa — upės slenkstis, rėva. red. WL.], labai pavojinga laivams, vadinta Rumšiškių Milžinu. [przypis autorski]

Taipgi regėjau yr’ klonis pas Kauną. — Keletas varsnų nuo Kauno, tarpe kalnų, tęsiasi klonis, apdengtas gėlėmis, per kurio vidurį sriovi upelis. Yra tai viena iš puikesnių vietų Lietuvoj. Dabar tas klonis vadinasi klioniu Mickevičiaus. [przypis autorski]

„Tak było napisane” — muzułmańskie wyrażenie stosowane do niemal każdego wydarzenia w życiu. [przypis autorski]

tak, jak żyła pani de La Fayette — wiadomo, że ta sławna kobieta napisała, prawdopodobnie na współkę z panem de La Rochefoucauld, powieść o Księżnej de Clèves i że ta para autorów spędziła w doskonałej przyjaźni ostatnich dwadzieścia lat życia. To właśnie miłość w stylu włoskim. [przypis autorski]

tak… jest to jednak zgoła co innego, niż przyjmować, że twórczość jest tylko jakąś emanacją gotowego świata — S. Brzozowski, Fryderyk Nietzsche, Stanisławów 1907, s. 29–30. [przypis autorski]

Tak Katarzyna II, która nie tylko pod swoim rządem czyni pracowitego rolnika niewolnikiem niewolnika-szlachcica, ale sama tysiące chłopów, gdyby tysiące wołów, w podarunkach rozdaje, odtąd nie potrafi zasłonić barbarzyństwa Moskwy, wystawiając szlachtę polską za hordę Kozaczyzny i Tatarów — Patrz manifest Dworu Petersburskiego przeciwko Szwecji: tak w nim nazywa Polaków. [przypis autorski]

Tak: L. R. Patterson, podaję za: J. Loewenstein, The author's due: printing and the prehistory of copyright, Chicago 2002, s. 160. [przypis autorski]

Tak m.in. Louise Bance, grawer i wydawca. K. Scott, Art and Industry: A Contradictory Union: Authors, Rights and Copyrights during the Consulat, „Journal of Design History”, Vol. 13, No. 1 (2000), s. 13. [przypis autorski]

Tak m.in. twierdził pozwany w sprawie Tonson v. Collins z 1762 roku. Cytat za: D. Saunders, Authorship and copyright…, s. 62. [przypis autorski]

Tak mówił Claude Anthelm Costaz, ówczesny szef Biura Sztuki i Manufaktur. Wytwory sztuki użytkowej były bowiem chronione do 1823 w ramach ustawy z 1793 roku. K. Scott, Art and Industry… [przypis autorski]

Tak mówił w 1795 roku o prawach autorów, które w tej chwili należały jednak do niego, L. Bance, grawer i wydawca, podczas sporu z innym przedsiębiorcą, Pierre Simone, którego pozywał o wykorzystanie pewnych wzorów w produkcji tapet. Cytat za: K. Scott, Art and Industry: A Contradictory Union: Authors, Rights and Copyrights during the Consulat, „Journal of Design History”, Vol. 13, No. 1 (2000), s. 13. [przypis autorski]

Tak od Freuda do Adlera rozkwita „Pałuba” (…) — Twierdzenia o adleryzmie Pałuby, wyżej podane, słusznie prostuje i poszerza młody krytyk Ryszard Zengel. Oto jego ujęcie: „Irzykowski poszedł znacznie dalej. Sięgnął poza Freuda, do systemu psychologii indywidualnej Adlera. I to prekursorstwo dostrzegł Wyka. Ale wyjaśnił je jednostronnie, biorąc pod uwagę dwa zasadnicze twierdzenia Adlerowskiej psychologii. Pierwsze: że życie człowieka nie jest bezładne i przypadkowe, lecz zorganizowane za pomocą celów, jakie człowiek sobie wyznacza i które w walce z otoczeniem ustawicznie realizuje. Jest to wyimaginowana przez niego przewodnia linia życia, która określa jego gesty zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne. Drugie twierdzenie wiązało się ściśle z pierwszym. Mianowicie cel postępowania człowieka i jego linia przewodnia związane są z wizją świata, jaką posiada dana jednostka. Ale obok tych dwu twierdzeń istnieje jeszcze jedno podstawowe twierdzenie Adlerowskiego dzieła, które określało jego opozycję w stosunku do Freuda, do Freudowskiej koncepcji człowieka. Koncepcji dramatycznej i pesymistycznej, widzącej ewolucję ludzkości w powszechnej śmierci, gdyż z dwóch popędów człowieka: miłości i zniszczenia, ten drugi miał w końcu zatriumfować. Dla Adlera cechą najgłębiej tkwiącą w ludzkiej naturze, jej cechą pierwotną, było poczucie wspólności, jedności ze społeczeństwem. Z natury swojej jest więc człowiek istotą społeczną, a nie skrajnie indywidualistyczną. I dopiero samo życie narusza ten dziecięcy kapitał wspólnoty, tworzy sytuacje, w których wykształcają się fałszywe i niebezpieczne tendencje mocy, mające w szukaniu wyższości własnej znaleźć rekompensatę kompleksu niższości. W taki dramat wplątany jest Piotr Strumieński” ([Ryszard Zengel,] „Pałuba” po latach, „Twórczość” 1958, nr 11, s. 128). I w tym duchu Zengel interpretuje słusznie i subtelnie społeczne wysferzenie Strumieńskiego oraz szukanie rekompensaty właśnie w swym psychicznym wnętrzu jako jednej z „zastępczych form życia pozaspołecznego”. [Przypisek z r. 1959]. Przedwczesna śmierć nie pozwoliła temu wybitnie uzdolnionemu krytykowi na dalsze rozwinięcie omawianej problematyki, a dopiero będące w przygotowaniu wydanie jego prac krytycznych pozwoli odpowiedzieć, o ile zagadnienia te owocowały w dalszym jego dorobku. (Por. Tomasz Burek Niepokoje pogranicza, „Twórczość” 1968, nr 4). [przypis autorski]

Tak ojciec Niemen (…)/ Gdy Rumszyskiego napotka olbrzyma — niedaleko miasteczka Rumszyszek jest największa rapa [rapa: rafa; skalny próg na rzece; red. WL] w Niemnie, żegludze niebezpieczna, zwana Olbrzym. [przypis autorski]

tak pojmowane pojęcie pokolenia jest hipotezą kierowniczą, pomocniczą zasadą, a nie środkiem wyjaśnienia historycznego — F. Mentré, Les générations sociales, 1920, s. 448. [przypis autorski]

tak radośnemi i pożądliwemi oczyma ją gonił, iż nakazać musiano, aby mu się więcéj nie nawijałaadeo contentis et tumentibus oculis prosecutus est eam [w oryg.: …oculis prosecutus est, ut custoditum sit ne umquam in conspectum ei posthac ueniret, Swetoniusz, Żywot Tyberiusza 7]. [przypis autorski]

Tak samo musiały wyglądać najścia Krzyżaków (…) zagony Tatarów — Oglądając w roku tysiąc dziewięćset czterdziestym ósmym wspaniały film Eisensteina Aleksander Newski, uderzony byłem siłą podobnie zaczerpniętej z najdawniejszej przeszłości analogii wizualnej i historiozoficznej zarazem. [przypis autorski]

Tak samo mylnie objaśnił Janko (str. 212), co tu jeszcze dodam, kult Wił, „wskazujących prawdopodobnie znaczeniem swoim podstawowym kult martwych i to kobiet martwych… przypuszczam w tych baśniach o istotach kobiecych głównie wytwory fantazji kobiet starosłowiańskich, obdarzonych osobliwszą skłonnością ku tajemniczym rzeczom, chociaż i mężczyźni w takie istoty uwierzyli” itd. [przypis autorski]

Tak ujęty system, mimo mnóstwa drobnych niekonsekwencji i jaskrawych dowolności myśli, uderzał swą niewątpliwą jednolitością uczuciową. Podstawą jej była osobowość pisarza psychopaty, mistyczny żar (…) ujawniał z monotonią człowieka prymitywnego, niezdolnego do wyjścia poza ciasne podwórko własnych doznań — J. Krzyżanowski, Neoromantyzm polski 1890–1918, Wrocław 1963, s. 30, 31. Wypowiedzi Przybyszewskiego na temat celów i zadań sztuki w ogóle stały się ostatnio przedmiotem rozpraw, raczej tylko porządkujących te wystąpienia, aniżeli wskazujących nowe ich rozumienie: K. Janicka, O poglądach estetycznych Stanisława Przybyszewskiego, „Sztuka i Krytyka” 1956, nr 3/4; J. Bartnicka, Stanisław Przybyszewski jako teoretyk sztuki, „Przegląd Humanistyczny” 1962, nr 5; R. Taborski, wstęp do Wyboru pism Przybyszewskiego (BN, S. I, nr 190), rozdział: Poglądy estetyczne Przybyszewskiego (s. XIX–XXIX) [przypis autorski]

Tak w liście do burmistrza Bostonu określił siebie Ch. Dickens, za: D. Saunders, Authorship and copyright, London 1992, s. 158. [przypis autorski]

tak ważką dla dziejów naszego teatru fizjonomię Tadeusza Pawlikowskiego (…) — weźmy choćby taką kwestię. Pawlikowski znany jest w dziejach teatru polskiego jako człowiek, który stracił duży majątek na teatr (co mu zresztą jedynie przyczyniło glorii). Otóż jeden z bliskich uczestników tej epoki udowadniał mi matematycznie, że Pawlikowski nie stracił grosza na teatrze, który mimo wszystko się opłacał; jedynie wydał swój majątek przy okazji prowadzenia teatru na ów szeroki tryb życia, który starsi i niestarsi nawet aktorzy doskonale pamiętają. Nie obchodzi mnie tu sama ta kwestia; chcę jedynie dać przykład, jak wątpliwe i sporne są najbardziej „murowane” elementy legendy. A, powtarzam, bez tej podszewki życiowego realizmu, wszelka historia jest jedynie bajką dla dzieci. [przypis autorski]

Tak więc, drugim zasadniczym prawem Europy jest, że wszelki handel z obcą kolonią uważany jest za czysty monopol, podlegający karom wedle praw krajowych; nie trzeba tedy sądzić o tym wedle praw i przykładów starożytnych ludów — Z wyjątkiem Kartagińczyków, jak się to widzi z traktatu, który zakończył pierwszą wojnę punicką. [przypis autorski]

tak zwane nowe idee (…) — Dalej w rękopisie wykreślone powyżej słowa: „(zamierzam dalej obszernie o tem mówić) pominąwszy to na teraz, powtarzam, iż”. [przypis autorski]

tak zwanej — wyrazy, wydrukowane tu kursywą, cenzor wykreślił. [przypis autorski]

Taka interpretacja wynikała zarówno z historii uchwalenia tej ustawy, jak i z brzmienia art. 428 Kodeksu Karnego Napoleona, który wspominał jedynie o wystawianiu utworów dramatycznychhttp://www.napoleon-series.org/research/government/france/penalcode/c_penalcode3b.html, (dostęp 16.02.2014). [przypis autorski]

Taka jest człowieka natura, której odmienić nie jest w mocy szlachty, takie są polityczne krajów związki, których odmienić sama Polska nie może. — Polsce nie potrzeba wiele miast [tyczy się licznych bardzo miast prywatnych, tworzonych z wsi przez dziedziców jedynie w celu ustanowienia targów i pomnożenia dzięki nim dochodów swoich o opłaty targowe, oraz z powiększenia wyszynku wódki; S.Cz.], ale potrzeba jej miast wielkich i bogatych. Przeto dobrze uczynią dziedzice, aby zaprzestali podnosić więcej tych miast, które to ani miastem, ani wsią nazywać się nie mogą. Nie potrzeba pozwalać królom żadnej władzy nadawania przywilejów miastom. [przypis autorski]

Taka pieśń moja o Aldony losach — Nazwaliśmy powieść naszą historyczną, bo charaktery działających osób i wszystkie ważniejsze wspomnione w niej zdarzenia skreślone są podług historii. Ówczesne kroniki, w cząstkowych rozerwanych spisach nieraz odgadywane tylko i domysłami dopełniane być muszą, by z nich jaką całość historyczną utworzyć. Lubo w dziejach Wallenroda pozwoliłem sobie domysłów, mam nadzieję usprawiedliwić je podobieństwem do prawdy. Podług kronik, Konrad Wallenrod nie pochodził ze sławnej w Niemczech rodziny Wallenrodów, chociaż udawał się za jej członka. Miał być czyimś synem z nieprawego łoża. Kronika królewiecka (biblioteki Wallenroda) powiada: er war ein Pfaffenkind [niem.: był on synem klechy; Red. WL]. O charakterze tego dziwnego człowieka różne i sprzeczne czytamy podania. Większa część kronikarzy wyrzuca mu dumę, okrucieństwo, pijaństwo, srogość dla podwładnych, małą gorliwość o wiarę i nawet nienawiść ku duchownym. „Er war ein rechter Leuteschinder” [niem.: Był prawdziwym ciemiężcą; Red. WL] (Kronika biblioteki Wallenroda). „Nach Krieg, Zang und Hader hat sein Hertz immer gestanden; und ob er gleich ein Gott ergebener Mensch von wegen seines Ordens seyn sollte, doch ist er allen frommen geistlichen Menschen Gräuel gewesen” [niem.: Jego serce było zawsze oddane wojnie, kłótni i waśniom; a choć powinien był być równie Bogu oddany z racji swej przynależności do Zakonu, jednak dla wszystkich pobożnych osób duchownych stanowił wcielenie zgrozy; Red. WL] (David Lucas). „Er regierte nicht lang, denn Gott plagte ihn inwendig mit dem laufenden Feuer” [niem.: Nie panował długo, gdyż Bóg nękał jego wewnętrznie trawiącym ogniem; Red. WL]. Z drugiej strony przyznają mu ówcześni pisarze wielkość umysłu, męstwo, szlachetność i moc charakteru: jakoż bez rzadkich przymiotów nie mógłby władzy swojej utrzymać śród powszechnej nienawiści i klęsk, które na Zakon sprowadził. Przypomnijmy teraz postępowanie Wallenroda. Kiedy objął rządy Zakonu, sposobna zdarzała się pora wojowania z Litwą: bo Witołd przyrzekał sam Niemców na Wilno prowadzić, i hojnie im posiłki wynagrodzić. Wallenrod jednak zwlekał wojnę, co gorsza, zraził Witołda i tak mu niebacznie zaufał, że ten książę, pogodziwszy się tajemnie z Jagiełłą, nie tylko z Prus uszedł, ale po drodze, wchodząc do zamków niemieckich jak przyjaciel, palił je i załogi wycinał. W tak niepomyślnej zmianie okoliczności należało wojnę zaniechać albo bardzo ostrożnie przedsiębrać. Wielki Mistrz ogłasza krucjatę, wysypuje skarby Zakonu na przygotowania (5 000 000 marek, około miliona złotych węgierskich; suma na owe czasy niezmierna), ciągnie do Litwy. Mógłby Wilno zdobyć, gdyby czasu na ucztach i oczekiwaniach posiłków nie zmarnował. Nadeszła jesień; Wallenrod, zostawiwszy obóz bez żywności, w największym bezładzie uchodzi do Prus. Kronikarze i późniejsi historycy nie mogą zgadnąć przyczyny tak nagłego odjazdu, nie znajdując w ówczesnych okolicznościach żadnego doń powodu. Niektórzy przypisywali ucieczkę Wallenroda pomieszaniu rozumu. Wszystkie tu wymienione sprzeczności w charakterze i postępowaniu naszego bohatera dają się pogodzić, jeśli przypuścimy, że był Litwinem i że wszedł do Zakonu, aby się nad nim zemścił. Jakoż, panowanie jego zadało najsroższy cios potędze Krzyżaków. Przypuszczamy, że Wallenrod był owym Walterem Stadionem, skracając tylko o lat kilkanaście czas ubiegły między odjazdem Waltera z Litwy i ukazaniem się Konrada w Maryjenburgu [Malborku; Red. WL]. Wallenrod umarł r. 1394 śmiercią nagłą; dziwne wypadki miały towarzyszyć jego zgonowi. „Er starb, powiada kronika, in Raserei ohne letzte Oehlung, ohne Priestersegen. Kurz vor seinem Tode wütheten Stürme, Regengüsse, Wasserfluthen; die Weichsel und die Nogat durchbrachen ihre Dämme… hingegen wühlten die Gewässer sich eine neue Tiefe da, wo jetzt Pilau steht” [niem.: Zmarł w furii, bez ostatniego namaszczenia, bez kapłańskiego błogosławieństwa. Krótko przed jego śmiercią szalały burze, ulewy i powodzie; Wisła i Nogat przerwały swoje wały… naprzeciw wody wyżłobiły sobie nową głębinę tam, gdzie dziś znajduje się Piława; Red. WL]. Halban, czyli jak go zowią kronikarze doktor Leander von Albanus, mnich, jedyny i nieodstępny towarzysz Wallenroda, lubo udawał pobożność, był podług kronikarzy heretykiem, poganinem, a może czarownikiem. O zgonie Halbana nie ma pewnych wiadomości. Niektórzy piszą, że utonął; inni, że uszedł tajemnie lub od szatana porwany został. Kroniki przywodziliśmy po większej części z dzieła Kotzebuego: Preussens Geschichte, Belege und Erläuterungen. Hartknoch, nazywając Wallenroda unsinnig [niem.: niedorzeczny; Red. WL], bardzo krótką o nim daje wiadomość. Lubo rodzaj wiersza, użyty w Powieści Wajdeloty, mało jest znany, nie chcemy wykładać powodów, które nas do tej nowości skłoniły, aby nie uprzedzać zdania czytelników. Za miarę zgłosek uważaliśmy akcent zachowujący się w wymawianiu: radziliśmy się też uwag zawartych w ważnym dziele Królikowskiego. Wprawdzie w kilku miejscach odstąpiliśmy od podanych przezeń prawideł: tłumaczyć się tu jednak z tego względu nie poczytujemy za rzecz stosowną i potrzebną. Oto jest kilku wierszy skandowanie: Skąd Li | twini wra | cają | z nocnej wra | cają wy | cieczki (Āă | Āăă | Āă | Āăă | ăă | ĀĂ) / Wiozą | łupy bo | gate | w zamkach i | cerkwiach zdo | byte. (Āă | Āăă | Āă | Āăă | ăă | ĀĂ) / Sama nie | widzi co | robi | wszyscy mi | to powia | dają (Āăă | Āăă | Āă | Āăă | Āăă | ĀĂ). W budowie wiersza naśladowano heksametr grecki, z tą różnicą, że w miejscu spondejów (ĀĀ), używano najczęściej trochejów (Āă) albo (ĀĂ). W dwóch lub trzech miejscach daktyle zastąpione są przez antibacchius (ĀĀă), którego średnia zgłoska nie jest wyraźnie długą np.: krzyk mojej matki (Ā Ăă Āă). [przypis autorski]

„taką atmosferą oddychać musimy dziś my, pokolenie zrodzone po wypadkach 1863 r.” (…) „Nieobcą jest piersi naszej gorąca, szczera chęć pracy dla społeczeństwa” — obydwa cytaty z artykułu Zamiast programu, „Ognisko” 1889, nr 1. [przypis autorski]

Taką interpretację, najoczywiściej świadczącą, że jest wyrazem potrzeb pokolenia, powtarza Brzozowski na cichszym rejestrze tak w Współczesnej powieści, jak w Współczesnej krytyce — S. Brzozowski, Dzieła wszystkie, VI, Warszawa 1936, s. 68–70, 158–165. [przypis autorski]

Taki człowiek czułby zrazu jedynie swą słabość; byłby bezgranicznie lękliwy. Gdyby trzeba doświadczenia w tej mierze, to znaleziono wszak w lasach ludzi dzikich: wszystko ich przyprawia o drżenie, wszystko pobudza do ucieczki. — Świadkiem dziki, którego znaleziono w lasach hanowerskich i którego oglądano w Anglii za panowania Jerzego I. [przypis autorski]

Taki człowiek z samej natury swej był (…) predestynowany do sympatii, do dogłębnego wyjaśniania, do błyskotliwej niekiedy, innym zaś razem śmiesznej obrony »mgiełkowatych« tworów swych przyjaciół (…) najbardziej brakowało wyczucia dla zmysłowej siły poezji — W. Dilthey, Leben Schleiermachers, s. 290. [przypis autorski]

Taki miał koniec zajazd ostatni na Litwie — Bywały i później jeszcze zajazdy, lubo nie tak sławne, dosyć jednak głośne i krwawe. Około roku 1817 obywatel U… w województwie nowogródzkim pobił na zajeździe cały garnizon nowogródzki i dowódców zabrał w niewolę. [przypis autorski]

Taki model twórczości — w którym twórca tworzy w celu sprzedaży swojego utworu — może być określany mianem modelu producenta. Obok niego występują jednak przynajmniej dwa inne modele: model użytkownika, w którym celem/bodźcem do tworzenia innowacji jest chęć/potrzeba czerpania korzyści z samego faktu korzystania z innowacji (bezpośrednie czerpanie korzyści) oraz model otwartej współpracy (ang. open collaboration), polegający na dzieleniu się wytworzonymi innowacjami. Por. szerzej: C. Y. Baldwin, E. Hippell, Modeling a Paradigm Shift: From Producer Innovation to User and Open Collaborative Innovation, „Harward Buisness School Working Paper” 10–048, 136; K. Gliściński, Rola modelu ochrony dóbr niematerialnych w ramach Społecznego Systemu Wspierania Innowacji — zarys analizy, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego”, Prace z Prawa Własności Intelektualnej, nr 3(121)/2013, Kraków 2013. [przypis autorski]

Taki zabieg był również wygodny ze względu na wewnętrzną procedurę ustawodawczą USA, która przyznaje szersze kompetencje Prezydentowi Stanów Zjednoczonych w odniesieniu do umów o charakterze handlowym. [przypis autorski]

taki ziemi kawał, który by się wołową skórą nakryć dawał — Królowa Dydo kazała porznąć na pasy skórę wołową i tym sposobem zamknęła w obrębie skóry obszerne pole, gdzie wystawiła Kartaginę. Wojski wyczytał opis tego zdarzenia nie w Eneidzie, ale zapewne w komentarzach scholiastów. [przypis autorski]

Takich odrębnych państw niemieckich w XVIII wieku było około 300. M. Woodmansee, The Genius and the Copyright: Economic and Legal Conditions of the Emergence of the 'Author', „Eighteenth-Century Studies”, Vol. 17, No. 4, Special Issue: The Printed Word in the Eighteenth Century (Summer 1984), s. 438. [przypis autorski]

Takie podejście zaliczane jest do tzw. statycznych teorii wykładni prawa, które zakładają stałe rozumienie przepisu prawnego i niezmienność jego znaczenia. Obok nich występują jednak tzw. dynamiczne teorie wykładni, które z kolei podkreślają znaczenie adekwatności prawa do obowiązujących aktualnie stosunków społecznych. W konsekwencji w ramach tych teorii uznaje się dostosowywanie znaczenia przepisów prawnych poprzez odwoływanie się do względów słuszności i celowości. Por. J. Nowacki, Z. Tobor, Wstęp do prawoznawstwa, Kraków 2002, s. 245. [przypis autorski]

Takie rozszerzenie dotyczyło w szczególności prawa wyłącznego publicznego wykonywania utworów muzycznych dla zysku w prawie USA. C. A. Greco, Copyright Protection and Radio Broadcasting, „La. L. Rev”. (1940), http://digitalcommons.law.lsu.edu/lalrev/vol3/iss1/18, (dostęp 10.04.2014), s. 205. [przypis autorski]

Takie rozumienie pojęcia droit d’auteur związane było przede wszystkim z wystawianiem sztuk w teatrach publicznych komercyjnych. G. S. Brown, After the fall…, s. 490. [przypis autorski]

Takie są proste nagrobki Turków. Często spotyka je podróżny w dzikich ustroniach pomiędzy skałami, oznaczają mogiły poległych w czasie buntu, albo zamordowanych od zbójców. [przypis autorski]

Takie słowa w ustach despoty o Polakach nie Polaków odtąd, ale jego ohydzą — Patrz dzieło Fryderyka II. [przypis autorski]

Takie zagadnienia, jak merkantylizacja prasy (…) podpadły pod jego bystrą uwagę — jest to artykuł Kapitalizm w sztuce i nauce („Prawda” 1891, nr 41) oraz cykl artykułów Kapitalizm a dziennikarstwo („Prawda” 1891, nr 42–47). Uformował z nich Krzywicki wstępną partię tomu W otchłani (s. 1–50). [przypis autorski]

takiż sam obraz znajdował się za ołtarzem (…) W refektarzu był jego portret — podróżnik, z którego ten nasz opis bierzemy, znalazł obrazy uszkodzone i jeden zegar popsuty przez Francuzów w 1812 r. [przypis autorski]

Także i w filmie umiano niekiedy tę łączność wyzyskać. Przypomnę Forda Młodość Chopina, kolędę Lulajże, Jezuniu i scherzo Chopina na tym oparte motywie, rozbrzmiewające w śnieżnym pejzażu Warszawy. Zaś w Robinsonie warszawskim Andrzejewskiego i Zarzyckiego pomysł o wiele pamiętniejszy — w noc wigilijną w okopach wśród pustyni wypalonego miasta pieśń Stille Nacht, heilige Nacht (przypis z r. 1957). [przypis autorski]

Talon — znany ówczesny restaurator. [przypis autorski]

tam gdzie Zola piętrzy potworne masy kamieni(…) białe lilie kołyszące się wokół lśniących ołtarzy — S. Przybyszewski, Aufden Wegen der Seele, Berlin 1896, s. 58–59. [przypis autorski]

Tam nieszczęśliwy, znikły we złym wichrze czerwony upiór… — są to wszystko wyobrażenia ukraińskiego ludu. Według mniemań jego, wiatr kręcący się po polu, który wreszcie po tutejszych nieobejrzanych płaszczyznach nierzadko widzieć, jest coś niezmiernie złego. Opowiadają przykłady ludzi, których wicher ten spotkał na swojej drodze i którzy odtąd nie wiedzieć gdzie zniknęli. Inną razą nóż poświęcony, rzucony w słup kręcącego się wichru, upadł na ziemię w tym miejscu krwią obryzgany. Do tego wyobrażenia stosuje się wiersz w Marii Malczewskiego: „Ale bo też na stepie czart harce wyprawiał.” Spadająca gwiazda jest, podług ich mniemania, latawiec (rodzaj powietrznego złego ducha). O jego miłostkach z kobietami często posłyszeć można. Myślą także, iż zmarłe bez chrztu dzieci błąkają się w powietrzu, jęcząc i narzekając, póki kto nie ośmieli się ich przywołać i chrztu udzielić. [przypis autorski]

Tamże, s. 344–345. Pozagrobowa dyskusja poetycka [przypis autorski]

Tamże, s. 92. Problematyka folklorystyczno-filozoficzna Klechd polskich została przedstawiona w rozprawie Lidii Ligęzy „Klechdy polskie” B. Leśmiana na tle folklorystycznym, „Pamiętnik Literacki” 1968, z. 1. [przypis autorski]

Tamże, t. II: Warszawa 1954, s. 588. [przypis autorski]

Close

* Loading