Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Adam Mickiewicz, Farys

Spis treści

    1. Ciało: 1
    2. Duch: 1
    3. Gotycyzm: 1 2
    4. Gwiazda: 1
    5. Koń: 1
    6. Niebo: 1 2
    7. Obłok: 1
    8. Podróż: 1
    9. Przestrzeń: 1 2
    10. Ptak: 1
    11. Pustynia: 1 2 3 4 5
    12. Serce: 1
    13. Trup: 1 2
    14. Walka: 1
    15. Wiatr: 1
    16. Wzrok: 1 2
    17. Zwycięstwo: 1
    18. Żywioły: 1

    Adam MickiewiczFarys[1]Kasyda[2] na cześć emira Tadż-ul-Fechra[3][4] ułożona. Janowi Kozłow [5] na pamiątkę przypisana

    1
    Koń, Podróż, PustyniaJak łódź wesoła, gdy uciekłszy z ziemi,
    Znowu po modrym zwija się krysztale,
    I pierś morza objąwszy wiosły lubieżnemi,
    Szyją łabędzią buja ponad fale:
    5
    Tak Arab, kiedy rumaka z opoki
    Na obszar pustyni strąca,
    Gdy kopyta utoną w piaszczyste potoki
    Z głuchym szumem, jak w nurtach wody stal gorąca.
    Już płynie w suchym morzu koń mój i rozcina
    10
    Sypkie bałwany piersiami delfina.
    Coraz chyżej, coraz chyżej,
    Już po wierzchu żwir zamiata;
    Coraz wyżej, coraz wyżej,
    Już nad kłąb kurzu wylata.
    15
    Czarny mój rumak jak burzliwa chmura,
    Gwiazda na czole jego jak jutrzenka błyska,
    Na wolę wiatrów puścił strusiej grzywy pióra,
    A nóg białych polotem błyskawice ciska[6].
    Pędź, latawcze białonogi!
    20
    Góry z drogi, lasy z drogi!
    Daremnie palma zielona
    Z cieniem i owocem czeka:
    Ja się wydzieram z jej łona,
    Palma ze wstydem ucieka,
    25
    Kryje się w głębi oazy
    I szmerem liści z mojej dumy się uśmiecha.
    Owdzie granic pustyni pilnujące głazy
    Dziką na Beduina poglądają twarzą,
    Kopyt końskich ostatnie podrzeźniając echa,
    30
    Taką za mną groźbą gwarzą:
    Pustynia«O szalony! gdzie on goni!
    Tam od ostrych słońca grotów
    Głowy jego nie uchroni,
    Ni palma zielonowłosa,
    35
    Ni białe łono namiotów,
    Tam jeden namiot — niebiosa.
    Tylko skały tam nocują,
    Tylko gwiazdy tam koczują».
    Daremnie grożą, daremnie!
    40
    Pędzę i podwajam razy.
    Spojrzałem, aż dumne głazy
    Zostały z dala ode mnie,
    Uciekają rzędem długim,
    Kryją się jeden za drugim.
    45
    Ptak, GotycyzmSęp usłyszał ich groźbę i ślepo uwierzył,
    Że Beduina weźmie na pustyni jeńcem,
    I w pogoń za mną skrzydłami uderzył,
    Trzykroć czarnym obwinął głowę moję wieńcem:
    Pustynia, Trup«Czuję — krakał — zapach trupi[7],
    50
    Jeździec głupi, rumak głupi.
    Jeździec w piaskach szuka drogi,
    Szuka paszy białonogi.
    Jeźdcze[8], koniu, pusta praca,
    Kto tu zaszedł, nie powraca.
    55
    Po tych drogach wiatr się błąka,
    Unosząc z sobą swe ślady;
    Nie dla koni jest ta łąka,
    Ona tylko pasie gady.
    Tylko trupy tu nocują,
    60
    Tylko sępy tu koczują».
    WzrokKracząc, lśniącymi szpony w oczy mi urągał,
    I spojrzeliśmy sobie trzykroć oko w oko.
    Któż się uląkł? — Sęp uląkł i uciekł wysoko.
    Kiedym go chciał ukarać i majdan[9] naciągał,
    65
    I gdym sępa oczyma poza sobą tropił,
    Już on wisiał w powietrzu, jako plamka szara,
    Wielkości wróbla — motyla — komara —
    Potem się całkiem w błękicie roztopił.
    Pędź, latawcze białonogi!
    70
    Skały z drogi, sępy z drogi!
    Obłok, PustyniaWtenczas obłok zachodni wyrwał się spod słońca,
    Gonił mię białym skrzydłem po błękitnym sklepie[10];
    On w niebie za takiego chciał uchodzić gońca,
    Jakim ja byłem na stepie!
    75
    Nad głową moją zawisnął,
    Taką groźbę za mną świsnął:
    «O szalony! gdzie on goni!
    Tam pragnienie piersi stopi,
    Obłok deszczem nie odkropi
    80
    Osypanej kurzem skroni;
    Strumień na błoniu jałowem
    Nie ozwie się srebrnym słowem,
    Rosa, nim na ziemię spadnie,
    Wiatr ją głodny w lot rozkradnie».
    85
    Daremnie grozi! pędzę i podwajam razy;
    Obłok strudzony zaczął po niebie się słaniać,
    Coraz niżej głowę skłaniać;
    Potem oparł się na głazy.
    A gdym oczy raz jeszcze ze wzgardą obrócił,
    90
    Jużem o całe niebo w tyle go porzucił.
    Widziałem z twarzy, co on w sercu knował:
    Zaczerwienił się od złości,
    Oblał się żółcią zazdrości,
    Na koniec jak trup sczerniał i w górach się schował.
    95
    Pędź, latawcze białonogi,
    Sępy z drogi, chmury z drogi!
    Przestrzeń, PustyniaTeraz oczy kręgiem słońca
    Okręciłem koło siebie.
    I na ziemi, i na niebie
    100
    Już nie było za mną gońca.
    Tu natura snem ujęta
    Nigdy ludzkich stóp nie słyszy,
    Tu żywioły drzemią w ciszy,
    Jak niepłoszone zwierzęta,
    105
    Których stado nie ucieka,
    Widząc pierwszą twarz człowieka.
    Trup, Duch, GotycyzmPrzebóg! Ja tu nie pierwszy! Śród piaszczystej kępy
    Oszańcowane świecą się zastępy,
    Czy błądzą, czy z zasadzki czatują na łupy?
    110
    Jeźdce[11] w bieli i konie straszliwej białości!
    Przybiegam — stoją; wołam — milczą; to są trupy!
    Starożytna karawana
    Wiatrem z piasku wygrzebana!
    Na skieletach[12] wielbłądów siedzą jeźdców kości.
    115
    Przez jamy, gdzie były oczy,
    Przez odarte z ciała szczęki
    Piasek strumieniem się toczy
    I złowrogie szemrze jęki:
    «Beduinie opętany!
    120
    Gdzie lecisz? tam huragany[13]!»
    Ja pędzę, ja nie znam trwogi.
    Pędź, latawcze białonogi!
    Trupy, huragany z drogi!
    Żywioły, WalkaWiatrHuragan, z afrykańskich pierwszy wichrzycieli,
    125
    Przechadzał się samotny po żwiru topieli.
    Obaczył mię z daleka, wstrzymał się i zdumiał,
    I kręcąc się na miejscu, tak do siebie szumiał:
    «Co tam za jeden z wichrów, moich młodszych braci,
    Tak poziomego lotu, nikczemnej postaci,
    130
    Śmie deptać lądy, którem w dziedzictwie osiągnął?»
    Ryknął i ku mnie w kształcie piramidy ciągnął.
    Widząc, żem był śmiertelny i nieustraszony,
    Ze złości ląd nogą trącił,
    Całą Arabiją[14] zmącił
    135
    I jak gryf[15] ptaka porwał mnie w swe szpony.
    Oddechem ognistym palił,
    Skrzydłami kurzawy walił,
    Ciskał w górę, bił o ziemię,
    Nasypywał żwiru brzemię.
    140
    Ja zrywam się, walczę śmiało,
    Targam jego członków kłęby,
    Ćwiertuję piaszczyste ciało,
    Gryzę go wściekłymi zęby.
    Huragan chciał z mych ramion w niebo uciec słupem:
    145
    Nie wydarł się; w pół ciała zerwał się i runął,
    Deszczem piasku z góry lunął
    I legł u nóg mych długim jak wał miejski trupem.
    Gwiazda, Niebo, Przestrzeń, Ciało, ZwycięstwoOdetchnąłem! ku gwiazdom spoglądałem dumnie;
    I wszystkie gwiazdy, oczyma złotemi,
    150
    Wszystkie poglądały ku mnie;
    Bo oprócz mnie nie było nikogo na ziemi.
    Jak tu mile oddychać piersiami całemi!
    Oddycham pełno! szeroko!
    Całe powietrze w Arabistanie[16]
    155
    Ledwo mi na oddech stanie.
    WzrokJak tu mile poglądać oczyma całemi!
    Wytężyło się me oko
    Tak daleko! tak szeroko!
    Że więcej świata zasięga,
    160
    Niż jest w kole widnokręga.
    Jak miło się wyciągnąć ramiony całemi!
    Wyciągnąłem ku światu ramiona uprzejme,
    Zda się, że go ze wschodu na zachód obejmę.
    Myśl moja ostrzem leci w otchłanie błękitu,
    165
    Wyżej, wyżej i wyżej, aż do niebios szczytu.
    Serce, NieboJak pszczoła topiąc żądło i serce z nim grzebie,
    Tak ja za myślą duszę utopiłem w niebie!

    Przypisy

    [1]

    farys — jeździec. Jest to zaszczytne nazwanie u Arabów Beduinów, znaczące to samo, co chevalier, rycerz w wiekach średnich. [przypis autorski]

    [2]

    kasyda — forma poezji arabskiej, ukształtowana w okresie przedmuzułańskim; poemat monorymiczny, podzielony na ściśle ustalone części, treść najczęściej pochwalna. [przypis edytorski]

    [3]

    Tadż-ul-Fechr — Pod tym imieniem znany był na Wschodzie Wacław hr. Rzewuski (tadź znaczy wieniec, fechr sława). [przypis autorski]

    [4]

    Tadż-ul-Fechr, własc. Wacław Rzewuski (1784–1831) — orientalista, podróżnik, poeta; syn hetmana Seweryna Rzewuskiego, jednego z przywódców konfederacji targowickiej. Kształcił się w elitarnej szkole Theresianum w Wiedniu; dzięki kontaktom ze swym wujem, podróżnikiem i pisarzem, autorem Rękopisu znalezionego w Saragossie, Janem Potockim, zainteresował się kulturą Wschodu. W latach 1818–1820 podróżował po krajach arabskich: Syrii, Iraku, Libanie, Palestynie; jego opowieści z tych podróży krążyły później w formie anegdot i zyskały sobie miano „awantur arabskich”, ale zostały także spisane w formie pamiętnikarsko-naukowej relacji Sur Les Chevaux Orientaux et provenants des Races Orientales, opatrzonej mapami, rysunkami i zapisami nutowymi, stanowiącymi szczególnie cenne źródło wiedzy etnograficznej na temat Beduinów. Wydane zostały jedynie poetyckie wspomnienia i wrażenia z Syrii pt. Podróż do Palmiry (1821). Żyjąc wśród Arabów, zyskał sobie tytuł emira. Założyciel czasopisma „Mines de l'Orient” („Oblicza Orientu”; wyd. w Wiedniu 1809–1818) oraz pierwszego w Europie instytutu badań orientalistycznych, członek wielu towarzystw naukowych (w Getyndze, w Monachium i Warszawie). Słynął również jako miłośnik i znawca koni oraz wyśmienity jeździec. Po powrocie do kraju, w rodzinnym majątku na Podolu, zajmował się hodowlą koni; żywo zajmowała go rodzima kultura ukraińska. Włączył się również w działalność patriotyczną, w latach 1825–26 należał do Towarzystwa Patriotycznego; podczas powstania listopadowego dowodził wystawionym przez siebie oddziałem kawalerii. Po bitwie pod Daszowem zginął w niewyjaśnionych okolicznościach (domysły na ten temat przedstawił Juliusz Słowacki w Dumie o Wacławie Rzewuskim). [przypis edytorski]

    [5]

    Jan Kozłow (1779–1840) — poeta ros., tłumacz Sonetów Krymskich Mickiewicza. [przypis edytorski]

    [6]

    Czarny mój rumak (…) błyskawice ciska — Te cztery wiersze, zawierające opisanie konia, są tłumaczone z arabskiego czterowiersza, umieszczonego w notach do Antologii arabskiej de Lagrange'a. [przypis autorski]

    [7]

    Czuję, karakał, zapach trupi — Powszechny na Wschodzie przesąd, że sępy czują śmierć z daleka i krążą za człowiekiem mającym umrzeć. Jakoż zaledwie skona podróżny, wnet kilka ich zjawia się w okolicy, chociaż pierwej nie były widziane. [przypis autorski]

    [8]

    jeźdcze — dziś popr. forma W. lp: jeźdźcze. [przypis edytorski]

    [9]

    majdan (daw.) — część środkowa łęczyska (prętu) łuku, będąca uchwytem dla dłoni łucznika. [przypis edytorski]

    [10]

    sklep — tu: sklepienie. [przypis edytorski]

    [11]

    jeźdce — w innych wydaniach: jezdce a. jeźdze; dziś popr. forma M. lm: jeźdźcy. [przypis edytorski]

    [12]

    skielet — dziś: szkielet. [przypis edytorski]

    [13]

    huragan — jest to wyraz amerykański urikan, i oznacza straszliwą burzę tropikową. Ponieważ znajomy powszechnie w Europie, użyliśmy go zamiast wyrazów arabskich Semum, Serser, Asyf itp. w znaczeniu wichru albo trąby powietrznej, zasypującej niekiedy całe karawany. Persowie nazywają go Girdebad. [przypis autorski]

    [14]

    Arabiją — dziś popr. forma B. lp: Arabię. [przypis edytorski]

    [15]

    gryf — zwierzę fantastyczne o ciele lwa oraz głowie i skrzydłach orła, obecne w ikonografii asyryjskiej i egipskiej, a w mit. gr. poświęcone Apollinowi. [przypis redakcyjny]

    [16]

    Arabistan — Arabia, nazwa całego Półwyspu Arabskiego, daw. również europejskiej części Turcji, zamieszkałej przez ludność kamówiącą po arabsku. [przypis redakcyjny]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    x
    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca