TPWL

Wolne Lektury potrzebują pomocy! Wesprzyj bezpłatną bibliotekę internetową i przeczytaj opowiadanie Pawła Sołtysa napisane specjalnie dla Ciebie.

x

Spis treści

    1. Ciało: 1
    2. Duch: 1
    3. Gotycyzm: 1 2
    4. Gwiazda: 1
    5. Koń: 1
    6. Niebo: 1 2
    7. Obłok: 1
    8. Podróż: 1
    9. Przestrzeń: 1 2
    10. Ptak: 1
    11. Pustynia: 1 2 3 4 5
    12. Serce: 1
    13. Trup: 1 2
    14. Walka: 1
    15. Wiatr: 1
    16. Wzrok: 1 2
    17. Zwycięstwo: 1
    18. Żywioły: 1

    Adam MickiewiczFarys[1]Kasyda[2] na cześć emira Tadż-ul-Fechra[3][4] ułożona. Janowi Kozłow [5] na pamiątkę przypisana

    1

    Koń, Podróż, PustyniaJak łódź wesoła, gdy uciekłszy z ziemi,

    Znowu po modrym zwija się krysztale,

    I pierś morza objąwszy wiosły lubieżnemi,

    Szyją łabędzią buja ponad fale:

    5

    Tak Arab, kiedy rumaka z opoki

    Na obszar pustyni strąca,

    Gdy kopyta utoną w piaszczyste potoki

    Z głuchym szumem, jak w nurtach wody stal gorąca.

    Już płynie w suchym morzu koń mój i rozcina

    10

    Sypkie bałwany piersiami delfina.

    Coraz chyżej, coraz chyżej,

    Już po wierzchu żwir zamiata;

    Coraz wyżej, coraz wyżej,

    Już nad kłąb kurzu wylata.

    15

    Czarny mój rumak jak burzliwa chmura,

    Gwiazda na czole jego jak jutrzenka błyska,

    Na wolę wiatrów puścił strusiej grzywy pióra,

    A nóg białych polotem błyskawice ciska[6].

    Pędź, latawcze białonogi!

    20

    Góry z drogi, lasy z drogi!

    Daremnie palma zielona

    Z cieniem i owocem czeka:

    Ja się wydzieram z jej łona,

    Palma ze wstydem ucieka,

    25

    Kryje się w głębi oazy

    I szmerem liści z mojej dumy się uśmiecha.

    Owdzie granic pustyni pilnujące głazy

    Dziką na Beduina poglądają twarzą,

    Kopyt końskich ostatnie podrzeźniając echa,

    30

    Taką za mną groźbą gwarzą:

    Pustynia«O szalony! gdzie on goni!

    Tam od ostrych słońca grotów

    Głowy jego nie uchroni,

    Ni palma zielonowłosa,

    35

    Ni białe łono namiotów,

    Tam jeden namiot — niebiosa.

    Tylko skały tam nocują,

    Tylko gwiazdy tam koczują».

    Daremnie grożą, daremnie!

    40

    Pędzę i podwajam razy.

    Spojrzałem, aż dumne głazy

    Zostały z dala ode mnie,

    Uciekają rzędem długim,

    Kryją się jeden za drugim.

    45

    Ptak, GotycyzmSęp usłyszał ich groźbę i ślepo uwierzył,

    Że Beduina weźmie na pustyni jeńcem,

    I w pogoń za mną skrzydłami uderzył,

    Trzykroć czarnym obwinął głowę moję wieńcem:

    Pustynia, Trup«Czuję — krakał — zapach trupi[7],

    50

    Jeździec głupi, rumak głupi.

    Jeździec w piaskach szuka drogi,

    Szuka paszy białonogi.

    Jeźdcze[8], koniu, pusta praca,

    Kto tu zaszedł, nie powraca.

    55

    Po tych drogach wiatr się błąka,

    Unosząc z sobą swe ślady;

    Nie dla koni jest ta łąka,

    Ona tylko pasie gady.

    Tylko trupy tu nocują,

    60

    Tylko sępy tu koczują».

    WzrokKracząc, lśniącymi szpony w oczy mi urągał,

    I spojrzeliśmy sobie trzykroć oko w oko.

    Któż się uląkł? — Sęp uląkł i uciekł wysoko.

    Kiedym go chciał ukarać i majdan[9] naciągał,

    65

    I gdym sępa oczyma poza sobą tropił,

    Już on wisiał w powietrzu, jako plamka szara,

    Wielkości wróbla — motyla — komara —

    Potem się całkiem w błękicie roztopił.

    Pędź, latawcze białonogi!

    70

    Skały z drogi, sępy z drogi!

    Obłok, PustyniaWtenczas obłok zachodni wyrwał się spod słońca,

    Gonił mię białym skrzydłem po błękitnym sklepie[10];

    On w niebie za takiego chciał uchodzić gońca,

    Jakim ja byłem na stepie!

    75

    Nad głową moją zawisnął,

    Taką groźbę za mną świsnął:

    «O szalony! gdzie on goni!

    Tam pragnienie piersi stopi,

    Obłok deszczem nie odkropi

    80

    Osypanej kurzem skroni;

    Strumień na błoniu jałowem

    Nie ozwie się srebrnym słowem,

    Rosa, nim na ziemię spadnie,

    Wiatr ją głodny w lot rozkradnie».

    85

    Daremnie grozi! pędzę i podwajam razy;

    Obłok strudzony zaczął po niebie się słaniać,

    Coraz niżej głowę skłaniać;

    Potem oparł się na głazy.

    A gdym oczy raz jeszcze ze wzgardą obrócił,

    90

    Jużem o całe niebo w tyle go porzucił.

    Widziałem z twarzy, co on w sercu knował:

    Zaczerwienił się od złości,

    Oblał się żółcią zazdrości,

    Na koniec jak trup sczerniał i w górach się schował.

    95

    Pędź, latawcze białonogi,

    Sępy z drogi, chmury z drogi!

    Przestrzeń, PustyniaTeraz oczy kręgiem słońca

    Okręciłem koło siebie.

    I na ziemi, i na niebie

    100

    Już nie było za mną gońca.

    Tu natura snem ujęta

    Nigdy ludzkich stóp nie słyszy,

    Tu żywioły drzemią w ciszy,

    Jak niepłoszone zwierzęta,

    105

    Których stado nie ucieka,

    Widząc pierwszą twarz człowieka.

    Trup, Duch, GotycyzmPrzebóg! Ja tu nie pierwszy! Śród piaszczystej kępy

    Oszańcowane świecą się zastępy,

    Czy błądzą, czy z zasadzki czatują na łupy?

    110

    Jeźdce[11] w bieli i konie straszliwej białości!

    Przybiegam — stoją; wołam — milczą; to są trupy!

    Starożytna karawana

    Wiatrem z piasku wygrzebana!

    Na skieletach[12] wielbłądów siedzą jeźdców kości.

    115

    Przez jamy, gdzie były oczy,

    Przez odarte z ciała szczęki

    Piasek strumieniem się toczy

    I złowrogie szemrze jęki:

    «Beduinie opętany!

    120

    Gdzie lecisz? tam huragany[13]

    Ja pędzę, ja nie znam trwogi.

    Pędź, latawcze białonogi!

    Trupy, huragany z drogi!

    Żywioły, WalkaWiatrHuragan, z afrykańskich pierwszy wichrzycieli,

    125

    Przechadzał się samotny po żwiru topieli.

    Obaczył mię z daleka, wstrzymał się i zdumiał,

    I kręcąc się na miejscu, tak do siebie szumiał:

    «Co tam za jeden z wichrów, moich młodszych braci,

    Tak poziomego lotu, nikczemnej postaci,

    130

    Śmie deptać lądy, którem w dziedzictwie osiągnął?»

    Ryknął i ku mnie w kształcie piramidy ciągnął.

    Widząc, żem był śmiertelny i nieustraszony,

    Ze złości ląd nogą trącił,

    Całą Arabiją[14] zmącił

    135

    I jak gryf[15] ptaka porwał mnie w swe szpony.

    Oddechem ognistym palił,

    Skrzydłami kurzawy walił,

    Ciskał w górę, bił o ziemię,

    Nasypywał żwiru brzemię.

    140

    Ja zrywam się, walczę śmiało,

    Targam jego członków kłęby,

    Ćwiertuję piaszczyste ciało,

    Gryzę go wściekłymi zęby.

    Huragan chciał z mych ramion w niebo uciec słupem:

    145

    Nie wydarł się; w pół ciała zerwał się i runął,

    Deszczem piasku z góry lunął

    I legł u nóg mych długim jak wał miejski trupem.

    Gwiazda, Niebo, Przestrzeń, Ciało, ZwycięstwoOdetchnąłem! ku gwiazdom spoglądałem dumnie;

    I wszystkie gwiazdy, oczyma złotemi,

    150

    Wszystkie poglądały ku mnie;

    Bo oprócz mnie nie było nikogo na ziemi.

    Jak tu mile oddychać piersiami całemi!

    Oddycham pełno! szeroko!

    Całe powietrze w Arabistanie[16]

    155

    Ledwo mi na oddech stanie.

    WzrokJak tu mile poglądać oczyma całemi!

    Wytężyło się me oko

    Tak daleko! tak szeroko!

    Że więcej świata zasięga,

    160

    Niż jest w kole widnokręga.

    Jak miło się wyciągnąć ramiony całemi!

    Wyciągnąłem ku światu ramiona uprzejme,

    Zda się, że go ze wschodu na zachód obejmę.

    Myśl moja ostrzem leci w otchłanie błękitu,

    165

    Wyżej, wyżej i wyżej, aż do niebios szczytu.

    Serce, NieboJak pszczoła topiąc żądło i serce z nim grzebie,

    Tak ja za myślą duszę utopiłem w niebie!

    Przypisy

    [1]

    farys — jeździec. Jest to zaszczytne nazwanie u Arabów Beduinów, znaczące to samo, co chevalier, rycerz w wiekach średnich. [przypis autorski]

    [2]

    kasyda — forma poezji arabskiej, ukształtowana w okresie przedmuzułańskim; poemat monorymiczny, podzielony na ściśle ustalone części, treść najczęściej pochwalna. [przypis edytorski]

    [3]

    Tadż-ul-Fechr — Pod tym imieniem znany był na Wschodzie Wacław hr. Rzewuski (tadź znaczy wieniec, fechr sława). [przypis autorski]

    [4]

    Tadż-ul-Fechr, własc. Wacław Rzewuski (1784–1831) — orientalista, podróżnik, poeta; syn hetmana Seweryna Rzewuskiego, jednego z przywódców konfederacji targowickiej. Kształcił się w elitarnej szkole Theresianum w Wiedniu; dzięki kontaktom ze swym wujem, podróżnikiem i pisarzem, autorem Rękopisu znalezionego w Saragossie, Janem Potockim, zainteresował się kulturą Wschodu. W latach 1818–1820 podróżował po krajach arabskich: Syrii, Iraku, Libanie, Palestynie; jego opowieści z tych podróży krążyły później w formie anegdot i zyskały sobie miano „awantur arabskich”, ale zostały także spisane w formie pamiętnikarsko-naukowej relacji Sur Les Chevaux Orientaux et provenants des Races Orientales, opatrzonej mapami, rysunkami i zapisami nutowymi, stanowiącymi szczególnie cenne źródło wiedzy etnograficznej na temat Beduinów. Wydane zostały jedynie poetyckie wspomnienia i wrażenia z Syrii pt. Podróż do Palmiry (1821). Żyjąc wśród Arabów, zyskał sobie tytuł emira. Założyciel czasopisma „Mines de l'Orient” („Oblicza Orientu”; wyd. w Wiedniu 1809–1818) oraz pierwszego w Europie instytutu badań orientalistycznych, członek wielu towarzystw naukowych (w Getyndze, w Monachium i Warszawie). Słynął również jako miłośnik i znawca koni oraz wyśmienity jeździec. Po powrocie do kraju, w rodzinnym majątku na Podolu, zajmował się hodowlą koni; żywo zajmowała go rodzima kultura ukraińska. Włączył się również w działalność patriotyczną, w latach 1825–26 należał do Towarzystwa Patriotycznego; podczas powstania listopadowego dowodził wystawionym przez siebie oddziałem kawalerii. Po bitwie pod Daszowem zginął w niewyjaśnionych okolicznościach (domysły na ten temat przedstawił Juliusz Słowacki w Dumie o Wacławie Rzewuskim). [przypis edytorski]

    [5]

    Jan Kozłow (1779–1840) — poeta ros., tłumacz Sonetów Krymskich Mickiewicza. [przypis edytorski]

    [6]

    Czarny mój rumak (…) błyskawice ciska — Te cztery wiersze, zawierające opisanie konia, są tłumaczone z arabskiego czterowiersza, umieszczonego w notach do Antologii arabskiej de Lagrange'a. [przypis autorski]

    [7]

    Czuję, karakał, zapach trupi — Powszechny na Wschodzie przesąd, że sępy czują śmierć z daleka i krążą za człowiekiem mającym umrzeć. Jakoż zaledwie skona podróżny, wnet kilka ich zjawia się w okolicy, chociaż pierwej nie były widziane. [przypis autorski]

    [8]

    jeźdcze — dziś popr. forma W. lp: jeźdźcze. [przypis edytorski]

    [9]

    majdan (daw.) — część środkowa łęczyska (prętu) łuku, będąca uchwytem dla dłoni łucznika. [przypis edytorski]

    [10]

    sklep — tu: sklepienie. [przypis edytorski]

    [11]

    jeźdce — w innych wydaniach: jezdce a. jeźdze; dziś popr. forma M. lm: jeźdźcy. [przypis edytorski]

    [12]

    skielet — dziś: szkielet. [przypis edytorski]

    [13]

    huragan — jest to wyraz amerykański urikan, i oznacza straszliwą burzę tropikową. Ponieważ znajomy powszechnie w Europie, użyliśmy go zamiast wyrazów arabskich Semum, Serser, Asyf itp. w znaczeniu wichru albo trąby powietrznej, zasypującej niekiedy całe karawany. Persowie nazywają go Girdebad. [przypis autorski]

    [14]

    Arabiją — dziś popr. forma B. lp: Arabię. [przypis edytorski]

    [15]

    gryf — zwierzę fantastyczne o ciele lwa oraz głowie i skrzydłach orła, obecne w ikonografii asyryjskiej i egipskiej, a w mit. gr. poświęcone Apollinowi. [przypis redakcyjny]

    [16]

    Arabistan — Arabia, nazwa całego Półwyspu Arabskiego, daw. również europejskiej części Turcji, zamieszkałej przez ludność kamówiącą po arabsku. [przypis redakcyjny]

    Close
    Please wait...