Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Przekaż 1% na Wolne Lektury

Przekaż 1% podatku na Wolne Lektury. Wpisz w PIT nasz KRS 00000 70056
Nazwa organizacji: Fundacja Nowoczesna Polska

Jeśli zrobiłeś / zrobiłaś to w poprzednim roku, nie musisz nic zmieniać. Kliknij, by dowiedzieć się więcej >>>>

x

Spis treści

    1. Ciało: 1
    2. Duch: 1
    3. Gotycyzm: 1 2
    4. Gwiazda: 1
    5. Koń: 1
    6. Niebo: 1 2
    7. Obłok: 1
    8. Podróż: 1
    9. Przestrzeń: 1 2
    10. Ptak: 1
    11. Pustynia: 1 2 3 4 5
    12. Serce: 1
    13. Trup: 1 2
    14. Walka: 1
    15. Wiatr: 1
    16. Wzrok: 1 2
    17. Zwycięstwo: 1
    18. Żywioły: 1

    Adam MickiewiczFarys[1]Kasyda[2] na cześć emira Tadż-ul-Fechra[3][4] ułożona. Janowi Kozłow [5] na pamiątkę przypisana

    Koń, Podróż, PustyniaJak łódź wesoła, gdy uciekłszy z ziemi,
    Znowu po modrym zwija się krysztale,
    I pierś morza objąwszy wiosły lubieżnemi,
    Szyją łabędzią buja ponad fale:
    Tak Arab, kiedy rumaka z opoki
    Na obszar pustyni strąca,
    Gdy kopyta utoną w piaszczyste potoki
    Z głuchym szumem, jak w nurtach wody stal gorąca.
    Już płynie w suchym morzu koń mój i rozcina
    Sypkie bałwany piersiami delfina.
    Coraz chyżej, coraz chyżej,
    Już po wierzchu żwir zamiata;
    Coraz wyżej, coraz wyżej,
    Już nad kłąb kurzu wylata.
    Czarny mój rumak jak burzliwa chmura,
    Gwiazda na czole jego jak jutrzenka błyska,
    Na wolę wiatrów puścił strusiej grzywy pióra,
    A nóg białych polotem błyskawice ciska[6].
    Pędź, latawcze białonogi!
    Góry z drogi, lasy z drogi!
    Daremnie palma zielona
    Z cieniem i owocem czeka:
    Ja się wydzieram z jej łona,
    Palma ze wstydem ucieka,
    Kryje się w głębi oazy
    I szmerem liści z mojej dumy się uśmiecha.
    Owdzie granic pustyni pilnujące głazy
    Dziką na Beduina poglądają twarzą,
    Kopyt końskich ostatnie podrzeźniając echa,
    Taką za mną groźbą gwarzą:
    Pustynia«O szalony! gdzie on goni!
    Tam od ostrych słońca grotów
    Głowy jego nie uchroni,
    Ni palma zielonowłosa,
    Ni białe łono namiotów,
    Tam jeden namiot — niebiosa.
    Tylko skały tam nocują,
    Tylko gwiazdy tam koczują».
    Daremnie grożą, daremnie!
    Pędzę i podwajam razy.
    Spojrzałem, aż dumne głazy
    Zostały z dala ode mnie,
    Uciekają rzędem długim,
    Kryją się jeden za drugim.
    Ptak, GotycyzmSęp usłyszał ich groźbę i ślepo uwierzył,
    Że Beduina weźmie na pustyni jeńcem,
    I w pogoń za mną skrzydłami uderzył,
    Trzykroć czarnym obwinął głowę moję wieńcem:
    Pustynia, Trup«Czuję — krakał — zapach trupi[7],
    Jeździec głupi, rumak głupi.
    Jeździec w piaskach szuka drogi,
    Szuka paszy białonogi.
    Jeźdcze[8], koniu, pusta praca,
    Kto tu zaszedł, nie powraca.
    Po tych drogach wiatr się błąka,
    Unosząc z sobą swe ślady;
    Nie dla koni jest ta łąka,
    Ona tylko pasie gady.
    Tylko trupy tu nocują,
    Tylko sępy tu koczują».
    WzrokKracząc, lśniącymi szpony w oczy mi urągał,
    I spojrzeliśmy sobie trzykroć oko w oko.
    Któż się uląkł? — Sęp uląkł i uciekł wysoko.
    Kiedym go chciał ukarać i majdan[9] naciągał,
    I gdym sępa oczyma poza sobą tropił,
    Już on wisiał w powietrzu, jako plamka szara,
    Wielkości wróbla — motyla — komara —
    Potem się całkiem w błękicie roztopił.
    Pędź, latawcze białonogi!
    Skały z drogi, sępy z drogi!
    Obłok, PustyniaWtenczas obłok zachodni wyrwał się spod słońca,
    Gonił mię białym skrzydłem po błękitnym sklepie[10];
    On w niebie za takiego chciał uchodzić gońca,
    Jakim ja byłem na stepie!
    Nad głową moją zawisnął,
    Taką groźbę za mną świsnął:
    «O szalony! gdzie on goni!
    Tam pragnienie piersi stopi,
    Obłok deszczem nie odkropi
    Osypanej kurzem skroni;
    Strumień na błoniu jałowem
    Nie ozwie się srebrnym słowem,
    Rosa, nim na ziemię spadnie,
    Wiatr ją głodny w lot rozkradnie».
    Daremnie grozi! pędzę i podwajam razy;
    Obłok strudzony zaczął po niebie się słaniać,
    Coraz niżej głowę skłaniać;
    Potem oparł się na głazy.
    A gdym oczy raz jeszcze ze wzgardą obrócił,
    Jużem o całe niebo w tyle go porzucił.
    Widziałem z twarzy, co on w sercu knował:
    Zaczerwienił się od złości,
    Oblał się żółcią zazdrości,
    Na koniec jak trup sczerniał i w górach się schował.
    Pędź, latawcze białonogi,
    Sępy z drogi, chmury z drogi!
    Przestrzeń, PustyniaTeraz oczy kręgiem słońca
    Okręciłem koło siebie.
    I na ziemi, i na niebie
    Już nie było za mną gońca.
    Tu natura snem ujęta
    Nigdy ludzkich stóp nie słyszy,
    Tu żywioły drzemią w ciszy,
    Jak niepłoszone zwierzęta,
    Których stado nie ucieka,
    Widząc pierwszą twarz człowieka.
    Trup, Duch, GotycyzmPrzebóg! Ja tu nie pierwszy! Śród piaszczystej kępy
    Oszańcowane świecą się zastępy,
    Czy błądzą, czy z zasadzki czatują na łupy?
    Jeźdce[11] w bieli i konie straszliwej białości!
    Przybiegam — stoją; wołam — milczą; to są trupy!
    Starożytna karawana
    Wiatrem z piasku wygrzebana!
    Na skieletach[12] wielbłądów siedzą jeźdców kości.
    Przez jamy, gdzie były oczy,
    Przez odarte z ciała szczęki
    Piasek strumieniem się toczy
    I złowrogie szemrze jęki:
    «Beduinie opętany!
    Gdzie lecisz? tam huragany[13]
    Ja pędzę, ja nie znam trwogi.
    Pędź, latawcze białonogi!
    Trupy, huragany z drogi!
    Żywioły, WalkaWiatrHuragan, z afrykańskich pierwszy wichrzycieli,
    Przechadzał się samotny po żwiru topieli.
    Obaczył mię z daleka, wstrzymał się i zdumiał,
    I kręcąc się na miejscu, tak do siebie szumiał:
    «Co tam za jeden z wichrów, moich młodszych braci,
    Tak poziomego lotu, nikczemnej postaci,
    Śmie deptać lądy, którem w dziedzictwie osiągnął?»
    Ryknął i ku mnie w kształcie piramidy ciągnął.
    Widząc, żem był śmiertelny i nieustraszony,
    Ze złości ląd nogą trącił,
    Całą Arabiją[14] zmącił
    I jak gryf[15] ptaka porwał mnie w swe szpony.
    Oddechem ognistym palił,
    Skrzydłami kurzawy walił,
    Ciskał w górę, bił o ziemię,
    Nasypywał żwiru brzemię.
    Ja zrywam się, walczę śmiało,
    Targam jego członków kłęby,
    Ćwiertuję piaszczyste ciało,
    Gryzę go wściekłymi zęby.
    Huragan chciał z mych ramion w niebo uciec słupem:
    Nie wydarł się; w pół ciała zerwał się i runął,
    Deszczem piasku z góry lunął
    I legł u nóg mych długim jak wał miejski trupem.
    Gwiazda, Niebo, Przestrzeń, Ciało, ZwycięstwoOdetchnąłem! ku gwiazdom spoglądałem dumnie;
    I wszystkie gwiazdy, oczyma złotemi,
    Wszystkie poglądały ku mnie;
    Bo oprócz mnie nie było nikogo na ziemi.
    Jak tu mile oddychać piersiami całemi!
    Oddycham pełno! szeroko!
    Całe powietrze w Arabistanie[16]
    Ledwo mi na oddech stanie.
    WzrokJak tu mile poglądać oczyma całemi!
    Wytężyło się me oko
    Tak daleko! tak szeroko!
    Że więcej świata zasięga,
    Niż jest w kole widnokręga.
    Jak miło się wyciągnąć ramiony całemi!
    Wyciągnąłem ku światu ramiona uprzejme,
    Zda się, że go ze wschodu na zachód obejmę.
    Myśl moja ostrzem leci w otchłanie błękitu,
    Wyżej, wyżej i wyżej, aż do niebios szczytu.
    Serce, NieboJak pszczoła topiąc żądło i serce z nim grzebie,
    Tak ja za myślą duszę utopiłem w niebie!

    Przypisy

    [1]

    farys — jeździec. Jest to zaszczytne nazwanie u Arabów Beduinów, znaczące to samo, co chevalier, rycerz w wiekach średnich. [przypis autorski]

    [2]

    kasyda — forma poezji arabskiej, ukształtowana w okresie przedmuzułańskim; poemat monorymiczny, podzielony na ściśle ustalone części, treść najczęściej pochwalna. [przypis edytorski]

    [3]

    Tadż-ul-Fechr — Pod tym imieniem znany był na Wschodzie Wacław hr. Rzewuski (tadź znaczy wieniec, fechr sława). [przypis autorski]

    [4]

    Tadż-ul-Fechr, własc. Wacław Rzewuski (1784–1831) — orientalista, podróżnik, poeta; syn hetmana Seweryna Rzewuskiego, jednego z przywódców konfederacji targowickiej. Kształcił się w elitarnej szkole Theresianum w Wiedniu; dzięki kontaktom ze swym wujem, podróżnikiem i pisarzem, autorem Rękopisu znalezionego w Saragossie, Janem Potockim, zainteresował się kulturą Wschodu. W latach 1818–1820 podróżował po krajach arabskich: Syrii, Iraku, Libanie, Palestynie; jego opowieści z tych podróży krążyły później w formie anegdot i zyskały sobie miano „awantur arabskich”, ale zostały także spisane w formie pamiętnikarsko-naukowej relacji Sur Les Chevaux Orientaux et provenants des Races Orientales, opatrzonej mapami, rysunkami i zapisami nutowymi, stanowiącymi szczególnie cenne źródło wiedzy etnograficznej na temat Beduinów. Wydane zostały jedynie poetyckie wspomnienia i wrażenia z Syrii pt. Podróż do Palmiry (1821). Żyjąc wśród Arabów, zyskał sobie tytuł emira. Założyciel czasopisma „Mines de l'Orient” („Oblicza Orientu”; wyd. w Wiedniu 1809–1818) oraz pierwszego w Europie instytutu badań orientalistycznych, członek wielu towarzystw naukowych (w Getyndze, w Monachium i Warszawie). Słynął również jako miłośnik i znawca koni oraz wyśmienity jeździec. Po powrocie do kraju, w rodzinnym majątku na Podolu, zajmował się hodowlą koni; żywo zajmowała go rodzima kultura ukraińska. Włączył się również w działalność patriotyczną, w latach 1825–26 należał do Towarzystwa Patriotycznego; podczas powstania listopadowego dowodził wystawionym przez siebie oddziałem kawalerii. Po bitwie pod Daszowem zginął w niewyjaśnionych okolicznościach (domysły na ten temat przedstawił Juliusz Słowacki w Dumie o Wacławie Rzewuskim). [przypis edytorski]

    [5]

    Jan Kozłow (1779–1840) — poeta ros., tłumacz Sonetów Krymskich Mickiewicza. [przypis edytorski]

    [6]

    Czarny mój rumak (…) błyskawice ciska — Te cztery wiersze, zawierające opisanie konia, są tłumaczone z arabskiego czterowiersza, umieszczonego w notach do Antologii arabskiej de Lagrange'a. [przypis autorski]

    [7]

    Czuję, karakał, zapach trupi — Powszechny na Wschodzie przesąd, że sępy czują śmierć z daleka i krążą za człowiekiem mającym umrzeć. Jakoż zaledwie skona podróżny, wnet kilka ich zjawia się w okolicy, chociaż pierwej nie były widziane. [przypis autorski]

    [8]

    jeźdcze — dziś popr. forma W. lp: jeźdźcze. [przypis edytorski]

    [9]

    majdan (daw.) — część środkowa łęczyska (prętu) łuku, będąca uchwytem dla dłoni łucznika. [przypis edytorski]

    [10]

    sklep — tu: sklepienie. [przypis edytorski]

    [11]

    jeźdce — w innych wydaniach: jezdce a. jeźdze; dziś popr. forma M. lm: jeźdźcy. [przypis edytorski]

    [12]

    skielet — dziś: szkielet. [przypis edytorski]

    [13]

    huragan — jest to wyraz amerykański urikan, i oznacza straszliwą burzę tropikową. Ponieważ znajomy powszechnie w Europie, użyliśmy go zamiast wyrazów arabskich Semum, Serser, Asyf itp. w znaczeniu wichru albo trąby powietrznej, zasypującej niekiedy całe karawany. Persowie nazywają go Girdebad. [przypis autorski]

    [14]

    Arabiją — dziś popr. forma B. lp: Arabię. [przypis edytorski]

    [15]

    gryf — zwierzę fantastyczne o ciele lwa oraz głowie i skrzydłach orła, obecne w ikonografii asyryjskiej i egipskiej, a w mit. gr. poświęcone Apollinowi. [przypis redakcyjny]

    [16]

    Arabistan — Arabia, nazwa całego Półwyspu Arabskiego, daw. również europejskiej części Turcji, zamieszkałej przez ludność kamówiącą po arabsku. [przypis redakcyjny]

    Close
    Please wait...
    x