Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
1% dla Wolnych Lektur

Czy wiesz, że możesz nam pomóc rozwijać Wolne Lektury, przekazując 1% swojego podatku? To bardzo proste - wystarczy, że w zeznaniu podatkowym podasz nasz numer KRS 0000070056.

x
Duch mój zamieszkał... → ← Umarły świat

Spis treści

      Tadeusz MicińskiNoce polarneWidma

      Płyną z mogił duchy białe,
      jak męczonych ofiar dym —
      i swe szpony zlodowiałe
      zatapiają w sercu mym.
      I powstaje niepożyta
      rozoranej ziemi moc —
      wicher świszcze, wicher zgrzyta,
      to upiorów sądna noc.
      Kto jesteście — biali króle —
      co szeptacie w sercu mem?
      wyją bomby, świszczą kule —
      i z reduty płynie dym.
      Jak ten żołnierz się krwawi… idź precz!
      szubienica skrzypi i powiewa —
      kto obróci w mojem sercu miecz —
      temu serce moje pieśń zaśpiewa.
      Ha — coś tętni — karawan i grób —
      ha, to jest — sędziego tron —
      widzę — siedzi w gwiazdach On —
      krwią bez głowy ściekający trup.
      A dokoła groźny stanął huf —
      zamarznięty na bezdrożach lud —
      lśnią na barkach czarne pióra sów —
      a na hełmach ich gwiazdy — jak cud.
      I ugiąłem przed nimi kolano —
      i swą głowę złożyłem na pień —
      wtem zapłakał mi tęczowy Cień:
      czy miłością i ciebie zbłąkano?
      Ja odrzekłem: wyleję swą krew
      za ten jeden z mego serca śpiew —
      za ten jeden z ręki Bożej cud —
      za bijący w niebiosa grom — lud!
      Lecz zahuczał przeraźliwy śmiech —
      i na koniu poleciałem wcwał —
      a z pod kopyt rozpryskiwał grzech —
      a na trąbie grał śpiżowej — Szał.
      I nie żądam już więcej aniołów —
      nie podaję już siebie na zgon —
      czuję — leci do mych oczodołów —
      z czarnej ręki sypiący się szron.
      I rozpędzam swego konia wcwał
      i przelatam żywe groby wskok —
      a na trąbie gra śpiżowej Szał —
      a gwiazdami osypuje — Mrok.
      Close
      Please wait...
      x