Oferta dla Przyjaciół

Czytaj teksty współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Ty decydujesz, ile płacisz!

Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Przekaż 1% na Wolne Lektury

Przekaż 1% podatku na Wolne Lektury. Wpisz w PIT nasz KRS 00000 70056
Nazwa organizacji: Fundacja Nowoczesna Polska

Jeśli zrobiłeś / zrobiłaś to w poprzednim roku, nie musisz nic zmieniać. Kliknij, by dowiedzieć się więcej >>>>

x
Dżananda → ← Wiersz księżycowy

Spis treści

    1. Czas: 1
    2. Duch: 1
    3. Klęska: 1
    4. Kondycja ludzka: 1
    5. Marzenie: 1 2
    6. Miłość: 1
    7. Praca: 1 2 3
    8. Śmierć: 1 2
    9. Tajemnica: 1
    10. Zaświaty: 1

    Bolesław LeśmianNapój cienistyDziewczyna

    Władysławowi Jaroszewiczowi, Jego entuzjastycznym zapałom dla dzieł twórczych i szczerym wyczuciom czarów poetyckich

    Kondycja ludzka, Marzenie, Miłość, TajemnicaDwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
    A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.
    I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,
    I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie…
    Mówili o niej: „Łka, więc jest!” — I nic innego nie mówili,
    I przeżegnali cały świat, — i świat zadumał się w tej chwili…
    PracaPorwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!
    I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?
    „O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!” —
    Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.
    ŚmierćAle daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
    Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!
    Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną…
    I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!
    Czas, Duch, Praca, ZaświatyLecz cienie zmarłych — Boże mój! — nie wypuściły młotów z dłoni!
    I tylko inny płynie czas — i tylko młot inaczej dzwoni…
    I dzwoni wprzód! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!
    I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?
    „O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!”
    Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.
    ŚmierćLecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!
    I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera…
    I nigdy dość, i nigdy tak, jak tego pragnie ów, co kona!…
    I znikła treść — i zginął ślad — i powieść o nich już skończona!
    Lecz dzielne młoty — Boże mój! — mdłej nie poddały się żałobie!
    I same przez się biły w mur, huczały spiżem same w sobie!
    Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!
    I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?
    „O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!” —
    Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.
    I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!
    Klęska, Marzenie, PracaLecz poza murem — nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!
    Niczyich oczu, ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!
    Bo to był głos i tylko — głos, i nic nie było, oprócz głosu!
    Nic — tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
    Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?
    Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów.
    Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudów.
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?
    Close
    Please wait...
    x