Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 373 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków.

x
Pomnik Piotra Wielkiego → ← Przedmieścia stolicy

Spis treści

    1. Anioł: 1
    2. Błoto: 1
    3. Bóg: 1
    4. Cierpienie: 1
    5. Dworzanin: 1
    6. Dwór: 1
    7. Dziedzictwo: 1
    8. Fircyk: 1
    9. Krew: 1
    10. Łzy: 1
    11. Miasto: 1
    12. Miłosierdzie: 1 2 3
    13. Nienawiść: 1
    14. Oko: 1
    15. Pielgrzym: 1
    16. Polak: 1
    17. Próżność: 1
    18. Przeczucie: 1
    19. Religia: 1
    20. Rosja: 1
    21. Rozpacz: 1
    22. Samotnik: 1
    23. Społecznik: 1
    24. Szatan: 1
    25. Sztuka: 1 2
    26. Urzędnik: 1 2 3
    27. Wieża Babel: 1
    28. Władza: 1 2
    29. Zbrodnia: 1
    30. Zima: 1

    Adam MickiewiczDziadów części III UstępPetersburg

    Miasto, RosjaDziedzictwo, SztukaZa dawnych greckich i italskich czasów
    Lud się budował pod przybytkiem Boga,
    Nad źródłem nimfy, pośród świętych lasów,
    Albo na górach chronił się od wroga.
    Tak zbudowano Ateny, Rzym, Spartę. —
    W wieku gotyckim[1] pod wieżą barona[2],
    Gdzie była cała okolic obrona,
    Stawały chaty do wałów przyparte;
    Albo pilnując spławnej rzeki cieków
    Rosły powoli z postępami wieków.
    Wszystkie te miasta jakieś bóstwo wzniosło,
    Jakiś obrońca lub jakieś rzemiosło.
    Ruskiej stolicy jakież są początki?
    Skąd się zachciało sławiańskim tysiącom
    Leźć w te ostatnie swoich dzierżaw kątki
    Wydarte świeżo morzu i Czuchońcom[3]?
    WładzaTu grunt nie daje owoców ni chleba,
    Wiatry przynoszą tylko śnieg i słoty;
    Tu zbyt gorące lub zbyt zimne nieba,
    Srogie i zmienne jak humor despoty!
    BłotoNie chcieli ludzie; — błotne okolice
    Car upodobał, i stawić rozkazał,
    Nie miasto ludziom, lecz sobie stolicę:
    Car tu wszechmocność woli swej pokazał. —
    Zbrodnia, KrewW głąb ciekłych piasków i błotnych zatorów
    Rozkazał wpędzić sto tysięcy palów
    I wdeptać ciała stu tysięcy chłopów.
    Potem, na palach i ciałach Moskalów
    Grunt założywszy, inne pokolenia
    Zaprzągł do taczek, do wozów, okrętów,
    Sprowadzać drzewa i sztuki kamienia
    Z dalekich lądów i z morskich odmętów[4].
    SztukaPrzypomniał Paryż — wnet paryskie place
    Kazał budować. Widział Amsterdamy —
    Wnet wodę wpuścił i porobił tamy.
    Słyszał, że w Rzymie są wielkie pałace —
    Pałace stają. Wenecka stolica,
    Co wpół na ziemi, a do pasa w wodzie
    Pływa jak piękna syrena–dziewica,
    Uderza cara — i zaraz w swym grodzie
    Porznął błotniste kanałami pole,
    Zawiesił mosty i puścił gondole.
    Ma Wenecyją, Paryż, Londyn drugi,
    Prócz ich piękności, poloru, żeglugi.Bóg, Szatan
    U architektów sławne jest przysłowie:
    Że ludzi ręką był Rzym budowany,
    A Wenecyją stawili bogowie;
    Ale kto widział Petersburg, ten powie:
    Że budowały go chyba Szatany.
    Wieża BabelUlice wszystkie ku rzece pobiegły:
    Szerokie, długie, jak wąwozy w górach
    Domy ogromne: — tu głazy, tam cegły,
    Marmur na glinie, glina na marmurach;
    A wszystkie równe i dachy, i ściany,
    Jak korpus wojska na nowo ubrany.
    Urzędnik, WładzaNa domach pełno tablic i napisów:
    Śród pism tak różnych, języków tak wielu,
    Wzrok, ucho błądzi, jak w wieży Babelu.
    Napis: Tu mieszka Achmet, Chan Kirgisów,
    Rządzący polskich spraw departamentem
    Senator. — Napis: „Tu monsieur Żoko
    Lekcyje daje paryskim akcentem,
    Jest kuchtą dworskim, wódczanym poborcą,
    Basem w orkiestrze, przy tym szkół dozorcą.”
    Napis: „Tu mieszka Włoch Piacere Gioco.
    Robił dla frejlin Carskich salcesony,
    Teraz panieński pensyjon otwiera.”
    ReligiaNapis: „Mieszkanie pastora Dienera,
    Wielu orderów Carskich kawalera.
    Dziś na kazanie wykłada z ambony,
    Że Car jest Papież z Boskiego ramienia,
    Pan samowładny wiary i sumnienia.
    I wzywa przy tym braci kalwinistów,
    Socynijanów i anabaptystów,
    Aby jak każe Imperator ruski
    I jego wierny Alijant, Król pruski,
    Przyjąwszy nową wiarę i sumnienie,
    Wszyscy się zeszli w jedno zgromadzenie[5].”
    Napis: „Tu stroje damskie” — dalej: „Nuty”;
    Tam robią: „Dzieciom zabawki” — tam: „Knuty”.
    ZimaW ulicach kocze, karety, landary
    Mimo ogromu i bystrego lotu
    Na łyżwach błysną, znikną bez łoskotu,
    Jak w panorama czarodziejskie mary.
    Na kozłach koczów angielskich brodaty
    Siedzi woźnica; szron mu okrył szaty,
    Brodą i wąsy, i brwi; biczem wali;
    Przodem na koniach lecą chłopcy mali
    W kożuchach, istne dzieci Boreasza;
    Świszczą piskliwie i gmin się rozprasza,
    Pierzcha przed koczem saneczek gromada,
    Jak przed okrętem białych kaczek stada.
    Tu ludzie biegą, każdego mróz goni,
    Żaden nie stanie, nie patrzy, nie gada;
    Każdego oczy zmrużone, twarz blada;
    Każdy trze ręce i zębami dzwoni,
    I z ust każdego wyzioniona para
    Wychodzi słupem, prosta, długa, szara.
    Widząc te dymem buchające gminy,
    Myślisz, że chodzą po mieście kominy[6].
    Dwór, DworzaninPo bokach gminnej cisnącej się trzody
    Ciągną poważnie dwa ogromne rzędy,
    Jak procesyje w kościelne obrzędy
    Lub jak nabrzeżne bystrej rzeki lody.
    I gdzież ta zgraja wlecze się powoli,
    Na mróz nieczuła jak trzoda soboli? —
    Przechadzka modna jest o tej godzinie;
    Zimno i wietrzno, ale któż dba o to!
    Wszak Cesarz tędy zwykł chodzić piechoto,
    I cesarzowa, i dworu mistrzynie.
    Idą marszałki, damy, urzędniki,
    W równych abcugach[7]: pierwszy, drugi, czwarty,
    Jako rzucane z rąk szulera karty,
    Króle, wyżniki, damy i niżniki[8],
    Starki i młodki, czarne i czerwone,
    Padają na tę i na ową stronę,
    Po obu stronach wspaniałej ulicy,
    Po mostkach lsnącym wysłanych granitem.
    Urzędnik, PróżnośćA naprzód idą dworscy urzędnicy:
    Ten w futrze ciepłem, lecz na wpół odkrytem,
    Aby widziano jego krzyżów cztery;
    Zmarznie, lecz wszystkim pokaże ordery,
    Wyniosłym okiem równych sobie szuka
    I, gruby, pełznie wolnym chodem żuka,
    FircykDalej gwardyjskie modniejsze młokosy,
    Proste i cienkie jak ruchome piki,
    W pół ciała tęgo związane jak osy.
    UrzędnikDalej z pochyłym karkiem czynowniki,
    Spode łba patrzą, komu się pokłonić,
    Kogo nadeptać, a od kogo stronić;
    A każdy giętki, we dwoje skurczony,
    Tuląc się pełzną jako skorpijony.
    Pośrodku damy jako pstre motyle,
    Tak różne płaszcze, kapeluszów tyle;
    Każda w paryskim świeci się stroiku
    I nóżką miga w futrzanym trzewiku,
    Białe jak śniegi, rumiane jak raki. —
    Wtem dwór odjeżdża; stanęły orszaki.
    Podbiegły wozy, ciągnące jak statki
    Obok pływaczów w głębokiej kąpieli.
    Już pierwsi w wozy wsiedli i zniknęli;
    Za nimi pierzchły piechotne ostatki.
    Niejeden kaszlem suchotniczym stęknie,
    A przecież mówi: „Jak tam chodzić pięknie!
    Cara widziałem, i przed Jenerałem
    Nisko kłaniałem, i z paziem gadałem!”
    RozpaczSzło kilku ludzi między tym natłokiem,
    Różni od innych twarzą i odzieniem,
    Na przechodzących ledwo rzucą okiem,
    Ale na miasto patrzą z zadumieniem.
    Po fundamentach, po ścianach, po szczytach,
    Po tych żelazach i po tych granitach
    Czepiają oczy, jakby próbowali,
    Czy mocno każda cegła osadzona;
    I opuścili z rozpaczą ramiona,
    Jak gdyby myśląc: człowiek ich nie zwali!
    Pielgrzym, Samotnik, NienawiśćDumali — poszli — został z jedenastu
    Pielgrzym[9] sam jeden, zaśmiał się złośliwie,
    Wzniósł rękę, ścisnął i uderzył mściwie
    W głaz, jakby groził temu głazów miastu.
    Potem na piersiach założył ramiona
    OkoI stał dumając, i w cesarskim dworze
    Utkwił źrenice dwie jako dwa noże;
    I był podobny wtenczas do Samsona,
    Gdy zdradą wzięty i skuty więzami
    Pod Filistynów dumał kolumnami.
    Na czoło jego nieruchome, dumne
    Nagły cień opadł, jak całun na trumnę,
    Twarz blada strasznie zaczęła się mroczyć;
    Rzekłbyś, że wieczór, co już z niebios spadał,
    Naprzód na jego oblicze osiadał
    I stamtąd dalej miał swój cień roztoczyć.
    Społecznik, MiłosierdziePo prawej stronie już pustej ulicy
    Stał drugi człowiek — nie był to podróżny,
    Zdał się być dawnym mieszkańcem stolicy;
    Bo rozdawając między lud jałmużny,
    Każdego z biednych po imieniu witał,
    Tamtych o żony, tych o dzieci pytał.
    Odprawił wszystkich wsparł się na granicie
    Brzeżnych kanałów i wodził oczyma
    Po ścianach gmachów i po dworca szczycie,
    Lecz nie miał oczu owego pielgrzyma;
    I wzrok wnet spuszczał, kiedy szedł z daleka
    Biedny, żebrzący żołnierz lub kaleka.
    Wzniósł w niebo ręce, stał i dumał długo —
    Cierpienie, Miłosierdzie, Łzy, AniołW twarzy miał wyraz niebieskiej rozpaczy.
    Patrzył jak anioł, gdy z niebios posługą
    Między czyscowe dusze zstąpić raczy:
    I widzi całe w męczarniach narody,
    Czuje, co cierpią, mają cierpieć wieki —
    I przewiduje, jak jest kres daleki
    Tylu pokoleń zbawienia — swobody.
    Oparł się płacząc na kanałów brzegu,
    Łzy gorzkie biegły i zginęły w śniegu;
    Lecz Bóg je wszystkie zbierze i policzy,
    Za każdą odda ocean słodyczy.
    Późno już było, oni dwaj zostali,
    Oba samotni, i chociaż odlegli,
    Na koniec jeden drugiego postrzegli,
    I długo siebie nawzajem zważali.
    Miłosierdzie, PolakPierwszy postąpił człowiek z prawej strony:
    „Bracie, rzekł, widzę, żeś tu zostawiony
    Sam jeden, smutny, cudzoziemiec może;
    Co ci potrzeba, rozkaż w Imię Boże[10];
    Chrześcijaninem jestem i Polakiem,
    Witam cię Krzyża i Pogoni znakiem”.
    Pielgrzym, zbyt swymi myślami zajęty,
    Otrząsnął głową i uciekł z wybrzeża;
    PrzeczucieAle nazajutrz, gdy myśli swych męty
    Z wolna rozjaśnia i pamięć odświeża,
    Nieraz żałuje owego natręta;
    Jeśli go spotka, pozna go, zatrzyma;
    Choć rysów jego twarzy nie pamięta,
    Lecz w głosie jego i w słowach coś było
    Znanego uszom i duszy pielgrzyma —
    Może się o nim pielgrzymowi śniło.

    Przypisy

    [1]

    wiek gotycki — średniowiecze. [przypis redakcyjny]

    [2]

    baron — tu w znaczeniu: średniowieczny pan feudalny. [przypis redakcyjny]

    [3]

    Wydarte świeżo morzu i Czuchońcom — Finowie, po rosyjsku zwani Czuchońcami albo Czuchnami, mieszkali na brzegach błotnistych Newy, gdzie potem założono Petersburg. [przypis autorski]

    [4]

    Z dalekich lądów i z morskich odmętów — u wielu historyków znaleźć można opisanie założenia i budowania Petersburga. Wiadomo, iż mieszkańców do tej stolicy gwałtem spędzano i że ich więcej niż sto tysięcy w czasie budowania wymarło. Granit i marmur zwożono morzem ze stron dalekich. [przypis autorski]

    [5]

    Wszyscy się zeszli w jedno zgromadzenie — wyznania, które się odłączyły od Kościoła katolickiego, są protegowane szczególniej w Rosji; naprzód stąd, iż zwolennicy tych wyznań z łatwością przechodzą na wiarę grecką za przykładem niemieckich księżniczek i książąt; potem, że pastorowie są najlepszą podporą despotyzmu, wmawiając ludowi ślepe posłuszeństwo dla władzy świeckiej, nawet w rzeczach sumnienia, w których katolicy odwołują się do decyzji Kościoła. Wiadomo, iż wyznania auszburskie i genewskie na rozkaz króla pruskiego połączyły się w jeden Kościół. [przypis autorski]

    [6]

    Myślisz, że chodzą po mieście kominy. Para z ust wychodząca w czasie tęgich mrozów daje się widzieć w kształcie słupa, długiego częstokroć na kilka łokci. [przypis autorski]

    [7]

    W… abcugach — (z niem.) w odstępach. [przypis redakcyjny]

    [8]

    wyżniki… niżniki — dawne nazwy figur w kartach. [przypis redakcyjny]

    [9]

    Pielgrzym — Konrad o znamionach Mickiewicza. [przypis redakcyjny]

    [10]

    w Imię Boże — jest to zatem człowiek zapowiedziany Konradowi przez ks. Piotra, zob. wyżej VIII 632. [przypis redakcyjny]

    Close
    Please wait...