Wesprzyj

Wspieraj Wolne Lektury

x

Spis treści

    1. Anioł: 1
    2. Błoto: 1
    3. Bóg: 1
    4. Cierpienie: 1
    5. Dworzanin: 1
    6. Dwór: 1
    7. Dziedzictwo: 1
    8. Fircyk: 1
    9. Krew: 1
    10. Łzy: 1
    11. Miasto: 1
    12. Miłosierdzie: 1 2 3
    13. Nienawiść: 1
    14. Oko: 1
    15. Pielgrzym: 1
    16. Polak: 1
    17. Próżność: 1
    18. Przeczucie: 1
    19. Religia: 1
    20. Rosja: 1
    21. Rozpacz: 1
    22. Samotnik: 1
    23. Społecznik: 1
    24. Szatan: 1
    25. Sztuka: 1 2
    26. Urzędnik: 1 2 3
    27. Wieża Babel: 1
    28. Władza: 1 2
    29. Zbrodnia: 1
    30. Zima: 1

    Adam MickiewiczDziadów części III UstępPetersburg

    1

    Miasto, RosjaDziedzictwo, SztukaZa dawnych greckich i italskich czasów

    Lud się budował pod przybytkiem Boga,

    Nad źródłem nimfy, pośród świętych lasów,

    Albo na górach chronił się od wroga.

    5

    Tak zbudowano Ateny, Rzym, Spartę. —

    W wieku gotyckim[1] pod wieżą barona[2],

    Gdzie była cała okolic obrona,

    Stawały chaty do wałów przyparte;

    Albo pilnując spławnej rzeki cieków

    10

    Rosły powoli z postępami wieków.

    Wszystkie te miasta jakieś bóstwo wzniosło,

    Jakiś obrońca lub jakieś rzemiosło.

    Ruskiej stolicy jakież są początki?

    Skąd się zachciało sławiańskim tysiącom

    15

    Leźć w te ostatnie swoich dzierżaw kątki

    Wydarte świeżo morzu i Czuchońcom[3]?

    WładzaTu grunt nie daje owoców ni chleba,

    Wiatry przynoszą tylko śnieg i słoty;

    Tu zbyt gorące lub zbyt zimne nieba,

    20

    Srogie i zmienne jak humor despoty!

    BłotoNie chcieli ludzie; — błotne okolice

    Car upodobał, i stawić rozkazał,

    Nie miasto ludziom, lecz sobie stolicę:

    Car tu wszechmocność woli swej pokazał. —

    25

    Zbrodnia, KrewW głąb ciekłych piasków i błotnych zatorów

    Rozkazał wpędzić sto tysięcy palów

    I wdeptać ciała stu tysięcy chłopów.

    Potem, na palach i ciałach Moskalów

    Grunt założywszy, inne pokolenia

    30

    Zaprzągł do taczek, do wozów, okrętów,

    Sprowadzać drzewa i sztuki kamienia

    Z dalekich lądów i z morskich odmętów[4].

    SztukaPrzypomniał Paryż — wnet paryskie place

    Kazał budować. Widział Amsterdamy —

    35

    Wnet wodę wpuścił i porobił tamy.

    Słyszał, że w Rzymie są wielkie pałace —

    Pałace stają. Wenecka stolica,

    Co wpół na ziemi, a do pasa w wodzie

    Pływa jak piękna syrena–dziewica,

    40

    Uderza cara — i zaraz w swym grodzie

    Porznął błotniste kanałami pole,

    Zawiesił mosty i puścił gondole.

    Ma Wenecyją, Paryż, Londyn drugi,

    Prócz ich piękności, poloru, żeglugi.Bóg, Szatan

    45

    U architektów sławne jest przysłowie:

    Że ludzi ręką był Rzym budowany,

    A Wenecyją stawili bogowie;

    Ale kto widział Petersburg, ten powie:

    Że budowały go chyba Szatany.

    50

    Wieża BabelUlice wszystkie ku rzece pobiegły:

    Szerokie, długie, jak wąwozy w górach

    Domy ogromne: — tu głazy, tam cegły,

    Marmur na glinie, glina na marmurach;

    A wszystkie równe i dachy, i ściany,

    55

    Jak korpus wojska na nowo ubrany.

    Urzędnik, WładzaNa domach pełno tablic i napisów:

    Śród pism tak różnych, języków tak wielu,

    Wzrok, ucho błądzi, jak w wieży Babelu.

    Napis: Tu mieszka Achmet, Chan Kirgisów,

    60

    Rządzący polskich spraw departamentem

    Senator. — Napis: „Tu monsieur Żoko

    Lekcyje daje paryskim akcentem,

    Jest kuchtą dworskim, wódczanym poborcą,

    Basem w orkiestrze, przy tym szkół dozorcą.”

    65

    Napis: „Tu mieszka Włoch Piacere Gioco.

    Robił dla frejlin Carskich salcesony,

    Teraz panieński pensyjon otwiera.”

    ReligiaNapis: „Mieszkanie pastora Dienera,

    Wielu orderów Carskich kawalera.

    70

    Dziś na kazanie wykłada z ambony,

    Że Car jest Papież z Boskiego ramienia,

    Pan samowładny wiary i sumnienia.

    I wzywa przy tym braci kalwinistów,

    Socynijanów i anabaptystów,

    75

    Aby jak każe Imperator ruski

    I jego wierny Alijant, Król pruski,

    Przyjąwszy nową wiarę i sumnienie,

    Wszyscy się zeszli w jedno zgromadzenie[5].”

    Napis: „Tu stroje damskie” — dalej: „Nuty”;

    80

    Tam robią: „Dzieciom zabawki” — tam: „Knuty”.

    ZimaW ulicach kocze, karety, landary

    Mimo ogromu i bystrego lotu

    Na łyżwach błysną, znikną bez łoskotu,

    Jak w panorama czarodziejskie mary.

    85

    Na kozłach koczów angielskich brodaty

    Siedzi woźnica; szron mu okrył szaty,

    Brodą i wąsy, i brwi; biczem wali;

    Przodem na koniach lecą chłopcy mali

    W kożuchach, istne dzieci Boreasza;

    90

    Świszczą piskliwie i gmin się rozprasza,

    Pierzcha przed koczem saneczek gromada,

    Jak przed okrętem białych kaczek stada.

    Tu ludzie biegą, każdego mróz goni,

    Żaden nie stanie, nie patrzy, nie gada;

    95

    Każdego oczy zmrużone, twarz blada;

    Każdy trze ręce i zębami dzwoni,

    I z ust każdego wyzioniona para

    Wychodzi słupem, prosta, długa, szara.

    Widząc te dymem buchające gminy,

    100

    Myślisz, że chodzą po mieście kominy[6].

    Dwór, DworzaninPo bokach gminnej cisnącej się trzody

    Ciągną poważnie dwa ogromne rzędy,

    Jak procesyje w kościelne obrzędy

    Lub jak nabrzeżne bystrej rzeki lody.

    105

    I gdzież ta zgraja wlecze się powoli,

    Na mróz nieczuła jak trzoda soboli? —

    Przechadzka modna jest o tej godzinie;

    Zimno i wietrzno, ale któż dba o to!

    Wszak Cesarz tędy zwykł chodzić piechoto,

    110

    I cesarzowa, i dworu mistrzynie.

    Idą marszałki, damy, urzędniki,

    W równych abcugach[7]: pierwszy, drugi, czwarty,

    Jako rzucane z rąk szulera karty,

    Króle, wyżniki, damy i niżniki[8],

    115

    Starki i młodki, czarne i czerwone,

    Padają na tę i na ową stronę,

    Po obu stronach wspaniałej ulicy,

    Po mostkach lsnącym wysłanych granitem.

    Urzędnik, PróżnośćA naprzód idą dworscy urzędnicy:

    120

    Ten w futrze ciepłem, lecz na wpół odkrytem,

    Aby widziano jego krzyżów cztery;

    Zmarznie, lecz wszystkim pokaże ordery,

    Wyniosłym okiem równych sobie szuka

    I, gruby, pełznie wolnym chodem żuka,

    125

    FircykDalej gwardyjskie modniejsze młokosy,

    Proste i cienkie jak ruchome piki,

    W pół ciała tęgo związane jak osy.

    UrzędnikDalej z pochyłym karkiem czynowniki,

    Spode łba patrzą, komu się pokłonić,

    130

    Kogo nadeptać, a od kogo stronić;

    A każdy giętki, we dwoje skurczony,

    Tuląc się pełzną jako skorpijony.

    Pośrodku damy jako pstre motyle,

    Tak różne płaszcze, kapeluszów tyle;

    135

    Każda w paryskim świeci się stroiku

    I nóżką miga w futrzanym trzewiku,

    Białe jak śniegi, rumiane jak raki. —

    Wtem dwór odjeżdża; stanęły orszaki.

    Podbiegły wozy, ciągnące jak statki

    140

    Obok pływaczów w głębokiej kąpieli.

    Już pierwsi w wozy wsiedli i zniknęli;

    Za nimi pierzchły piechotne ostatki.

    Niejeden kaszlem suchotniczym stęknie,

    A przecież mówi: „Jak tam chodzić pięknie!

    145

    Cara widziałem, i przed Jenerałem

    Nisko kłaniałem, i z paziem gadałem!”

    RozpaczSzło kilku ludzi między tym natłokiem,

    Różni od innych twarzą i odzieniem,

    Na przechodzących ledwo rzucą okiem,

    150

    Ale na miasto patrzą z zadumieniem.

    Po fundamentach, po ścianach, po szczytach,

    Po tych żelazach i po tych granitach

    Czepiają oczy, jakby próbowali,

    Czy mocno każda cegła osadzona;

    155

    I opuścili z rozpaczą ramiona,

    Jak gdyby myśląc: człowiek ich nie zwali!

    Pielgrzym, Samotnik, NienawiśćDumali — poszli — został z jedenastu

    Pielgrzym[9] sam jeden, zaśmiał się złośliwie,

    Wzniósł rękę, ścisnął i uderzył mściwie

    160

    W głaz, jakby groził temu głazów miastu.

    Potem na piersiach założył ramiona

    OkoI stał dumając, i w cesarskim dworze

    Utkwił źrenice dwie jako dwa noże;

    I był podobny wtenczas do Samsona,

    165

    Gdy zdradą wzięty i skuty więzami

    Pod Filistynów dumał kolumnami.

    Na czoło jego nieruchome, dumne

    Nagły cień opadł, jak całun na trumnę,

    Twarz blada strasznie zaczęła się mroczyć;

    170

    Rzekłbyś, że wieczór, co już z niebios spadał,

    Naprzód na jego oblicze osiadał

    I stamtąd dalej miał swój cień roztoczyć.

    Społecznik, MiłosierdziePo prawej stronie już pustej ulicy

    Stał drugi człowiek — nie był to podróżny,

    175

    Zdał się być dawnym mieszkańcem stolicy;

    Bo rozdawając między lud jałmużny,

    Każdego z biednych po imieniu witał,

    Tamtych o żony, tych o dzieci pytał.

    Odprawił wszystkich wsparł się na granicie

    180

    Brzeżnych kanałów i wodził oczyma

    Po ścianach gmachów i po dworca szczycie,

    Lecz nie miał oczu owego pielgrzyma;

    I wzrok wnet spuszczał, kiedy szedł z daleka

    Biedny, żebrzący żołnierz lub kaleka.

    185

    Wzniósł w niebo ręce, stał i dumał długo —

    Cierpienie, Miłosierdzie, Łzy, AniołW twarzy miał wyraz niebieskiej rozpaczy.

    Patrzył jak anioł, gdy z niebios posługą

    Między czyscowe dusze zstąpić raczy:

    I widzi całe w męczarniach narody,

    190

    Czuje, co cierpią, mają cierpieć wieki —

    I przewiduje, jak jest kres daleki

    Tylu pokoleń zbawienia — swobody.

    Oparł się płacząc na kanałów brzegu,

    Łzy gorzkie biegły i zginęły w śniegu;

    195

    Lecz Bóg je wszystkie zbierze i policzy,

    Za każdą odda ocean słodyczy.

    Późno już było, oni dwaj zostali,

    Oba samotni, i chociaż odlegli,

    Na koniec jeden drugiego postrzegli,

    200

    I długo siebie nawzajem zważali.

    Miłosierdzie, PolakPierwszy postąpił człowiek z prawej strony:

    „Bracie, rzekł, widzę, żeś tu zostawiony

    Sam jeden, smutny, cudzoziemiec może;

    Co ci potrzeba, rozkaż w Imię Boże[10];

    205

    Chrześcijaninem jestem i Polakiem,

    Witam cię Krzyża i Pogoni znakiem”.

    Pielgrzym, zbyt swymi myślami zajęty,

    Otrząsnął głową i uciekł z wybrzeża;

    PrzeczucieAle nazajutrz, gdy myśli swych męty

    210

    Z wolna rozjaśnia i pamięć odświeża,

    Nieraz żałuje owego natręta;

    Jeśli go spotka, pozna go, zatrzyma;

    Choć rysów jego twarzy nie pamięta,

    Lecz w głosie jego i w słowach coś było

    215

    Znanego uszom i duszy pielgrzyma —

    Może się o nim pielgrzymowi śniło.

    Przypisy

    [1]

    wiek gotycki — średniowiecze.

    [2]

    baron — tu w znaczeniu: średniowieczny pan feudalny.

    [3]

    Wydarte świeżo morzu i Czuchońcom — Finowie, po rosyjsku zwani Czuchońcami albo Czuchnami, mieszkali na brzegach błotnistych Newy, gdzie potem założono Petersburg. [przypis autorski]

    [4]

    Z dalekich lądów i z morskich odmętów — u wielu historyków znaleźć można opisanie założenia i budowania Petersburga. Wiadomo, iż mieszkańców do tej stolicy gwałtem spędzano i że ich więcej niż sto tysięcy w czasie budowania wymarło. Granit i marmur zwożono morzem ze stron dalekich. [przypis autorski]

    [5]

    Wszyscy się zeszli w jedno zgromadzenie — wyznania, które się odłączyły od Kościoła katolickiego, są protegowane szczególniej w Rosji; naprzód stąd, iż zwolennicy tych wyznań z łatwością przechodzą na wiarę grecką za przykładem niemieckich księżniczek i książąt; potem, że pastorowie są najlepszą podporą despotyzmu, wmawiając ludowi ślepe posłuszeństwo dla władzy świeckiej, nawet w rzeczach sumnienia, w których katolicy odwołują się do decyzji Kościoła. Wiadomo, iż wyznania auszburskie i genewskie na rozkaz króla pruskiego połączyły się w jeden Kościół. [przypis autorski]

    [6]

    Myślisz, że chodzą po mieście kominy. Para z ust wychodząca w czasie tęgich mrozów daje się widzieć w kształcie słupa, długiego częstokroć na kilka łokci. [przypis autorski]

    [7]

    W… abcugach — (z niem.) w odstępach.

    [8]

    wyżniki… niżniki — dawne nazwy figur w kartach.

    [9]

    Pielgrzym — Konrad o znamionach Mickiewicza.

    [10]

    w Imię Boże — jest to zatem człowiek zapowiedziany Konradowi przez ks. Piotra, zob. wyżej VIII 632.

    Close
    Please wait...