Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Dzieciaki korzystające z Wolnych Lektur potrzebują Twojej pomocy!
Na stałe wspiera nas jedynie 445 osób.

Aby działać, potrzebujemy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Wybierz kwotę wsparcia
Tym razem nie pomogę
Pracuj dla Wolnych Lektur

Pracuj dla Wolnych Lektur! Szukamy fundraiserek i fundraiserów >>>

x
Sen → ← Zwiewność

Spis treści

    1. Ciało: 1
    2. Czas: 1
    3. Dom: 1
    4. Droga: 1
    5. Dusza: 1
    6. Dzieciństwo: 1
    7. Klęska: 1
    8. Łzy: 1
    9. Ojciec: 1
    10. Przemijanie: 1
    11. Rośliny: 1
    12. Słońce: 1
    13. Światło: 1
    14. Wizja: 1
    15. Wspomnienia: 1

    Bolesław LeśmianNapój cienistyWspomnienie

    1
    Wspomnienia, Dzieciństwo, Łzy, DrogaTe ścieżyny, których stopą dziecięcą
    Dotykałem… Co z nimi? Gdzie one?
    Tak się kręcą, jak łzy się kręcą,
    Z oczu w nicość strącone!
    5
    Słońce, ŚwiatłoBudziła mnie poranku wilgoć świeża,
    A słońce malowało mi na ścianie
    Złote psy — złote wybrzeża,
    Złote skrzypce — złote otchłanie…
    WizjaKto dość zaklinająco spogląda
    10
    W światło, nawidocznione milczeniem,
    Musi w końcu zobaczyć słonecznego wielbłąda
    I zbójcę słonecznego ze skrzystym spojrzeniem…
    OjciecDomPrzy śniadaniu patrzyłem w stół jak w pustynię,
    Śniąc, że na wielbłądzie jadę… Zbójcą jestem…
    15
    A ojciec, jakby wiedząc, że wielbłąd go wyminie
    Czytał dziennik ze spokojem i szelestem…
    Karafka naświetlała haftem troistej tęczy
    Wąs ojca — i gzyms szafy — i róg serwety białej,
    Osa w firankach pogmatwanie brzęczy,
    20
    Jakby same firanki nićmi w słońcu brzęczały…
    RoślinyPodłoga zwierciedliła, lśniąc sennym nabytkiem,
    Palmy liść z jaśniejszym nieco spodem,
    Ale tak, że mętniał w rozcieńczeniu płytkiem,
    Jakby zieleń ktoś rozlał mimochodem…
    25
    Fotel, trawiąc ciszę aksamitną,
    Ociężale wygodniał i płowiał…
    Cukier igrał skrą błękitną,
    Bochen chleba — różowiał…
    Czas, Przemijanie, KlęskaZegar wytrząsał ze sprężynowych zwojów
    30
    Dłużącą się nutę w głąb sali.
    W umeblowanym półśnie słonecznych pokojów
    Wszyscy trwali i nie umierali.
    A potem coś się stało… Źle, że coś się stało…
    Ten sam zegar w innych miastach bił nieśmielej…
    35
    Dusza, CiałoI dusza się potknęła o nieoględne ciało, —
    I kolejno umierać zaczęli…
    Zamknij
    Proszę czekać…
    x