Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Bolesław Leśmian, Napój cienisty, W nicość śniąca się droga (cykl), Marsjanie
Pan Błyszczyński → ← Słowa do pieśni bez słów

Spis treści

    1. Bóg: 1
    2. Ciało: 1
    3. Cierpienie: 1
    4. Czary: 1
    5. Gwiazda: 1
    6. Kobieta: 1
    7. Miłość: 1 2
    8. Nieśmiertelność: 1
    9. Obcy: 1 2
    10. Obraz świata: 1
    11. Pies: 1
    12. Prorok: 1
    13. Śmiech: 1
    14. Tajemnica: 1
    15. Wiedza: 1

    Bolesław LeśmianNapój cienistyMarsjanie

    1
    Obraz świataZagrzmi w niebie okrętów napowietrznych tęt,
    Niepokojąc międzygwiezdnych mgieł rozwiewisko.
    Zniknie złuda przestrzeni, wyzwolonej z pęt, —
    Dość pomyśleć, że daleko, a już jest — blisko.
    5
    ObcyNa oścież się zasrebrzy księżycowy wstęp
    Do bożyzny — daleczyzny, w szmer i otchłanie, —
    A dołem — szumy leśne, zgiełk drozdów i ziemb, —
    I na ziemię wylądują zwiewni Marsjanie.
    Stopą obcą dotknięta — westchnie ziemi twardź,
    10
    I na chwilę to, co ziemskie, chętnie się zaćmi.
    Po wiekach wyczekiwań i tych z niebem starć
    Spokrewnimy się obłocznie z nowymi braćmi.
    W ich oczach — wiary w Oddal niegasnący płom,
    A w ich piersi — bezmiar żywy, swoisty, rdzenny.
    15
    Poczną nam się przyglądać w bezczasie jak snom, —
    I na zawsze się ustali ten pogląd senny…
    A przywiozą nam z nieba — rozmodlone ćmy,
    I zwierzęta zadumane — i zgubne baśnie.
    I nagle zrozumiemy, że to jeszcze — my, —
    20
    Że nie mogło być inaczej — tylko tak właśnie!…
    Prorok, Wiedza, BógW uczonej złocistości ich wróżebnych ksiąg
    Wieszcz, co bogów nie odróżnia od chmur i łątek, —
    W czasie przeszłym — dni przyszłych opowiada ciąg
    I pośmiertną wiedzą krzepi istnienia wątek…
    25
    Jakiś bóg z ich orszaku (złoć się, mrzonko, złoć!)
    Zawieruszy się w jeziornym nieba odbiciu
    I, malejąc w docześnie srebrniejącą płoć,
    Modrą wieczność w tym podwodnym wchłonie przeżyciu.
    Cierpienie, GwiazdaA ich elfy, co cierpią z dala od swych gwiazd
    30
    Na bezsenność wpośród kwiatów (o, gwiezdniej cierpcie!)
    W żal pobiegną przez nagle urojony chwast,
    Aż w tym chwaście zaszeleszczą ich żwawe kierpcie.
    Czary, KobietaSłyną z czarów Marsjanki!… Niezgadniona płeć
    Od ust naszych je przegrodzi — ledwo snu miedzą…
    35
    Byle tylko miłować i naglić i chcieć, —
    A nauczą nowych pieszczot, bo o czymś wiedzą…
    Któż się zdoła domyśleć, jaki strach i szał
    Pała w oczach, co się w słońcu mienią na opal!
    Czym jest wobec tych niebem nasyconych ciał
    40
    Nasze ziemskie dziewuszątko i jego — chłopal?…
    Miłość, Ciało, Tajemnica, ObcyZ nich jedna — wiem na pewno, że pokocha mnie,
    Ku mnie ciałem — wzbronnym światu — występnie spłonie.
    Miłość, NieśmiertelnośćObczyzno, przyswojona w pieszczocie i śnie!…
    Tajemnico, co posiadasz — usta i dłonie!
    45
    Za jej sen — w mym uścisku, za pieszczotę nóg,
    Za wniknięcie pocałunkiem w jej czary żyzne —
    Oddam chętnie, natychmiast — na rozstaju dróg —
    Żywot wieczny i tę całą — zagrobowiznę!
    PiesW ślad za nią będzie kroczył niewidzialny mops,
    50
    Co, podziemne węsząc zmory, wyje w niebiosy
    Lub szczeka głosem czujnie rozśpiewanych kobz,
    By odstraszyć złe uroki — złe sny — złe losy.
    Jak brzmieć będzie jej imię — nie wiem, ale wiem,
    Że wprowadzi mnie w głąb cudów — przez szum i trawę
    55
    Tak, że drzewa, roślinny przerywając zdrzem,
    Z jednej jawy wejdą w drugą — i w trzecią jawę!…
    A wy, coście szarzyzny uprawiali brzydź
    I zbiorową w pyskach złudę srożyli dumnie,
    Czy zdołacie tym życiem, co was wydrwi, żyć
    60
    I w zawrotny przepych słońca wejść bezrozumnie?
    Już odtąd — z odwróconym do błękitu łbem,
    Z wiarą w nową zaobłoczność, w odkrycia niebne
    Pobrniecie niedołężnie — między snem a snem —
    Od przydrożnych wierzb przyjmując — guzy chwalebne!…
    65
    Guzy, które złagodzą pychę waszych wad
    I okupią uporczywość ślepego grzechu…
    ŚmiechA my — śmiać się z nich będziem — śmiać się w cały świat!
    Jakże tęskno mi już dzisiaj — do tego śmiechu!
    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    x
    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca