Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.


Na stałe wspiera nas 376 czytelników i czytelniczek.
Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców.


Dołącz do darczyńców! Przyjaciele Wolnych Lektur zyskują wcześniejszy dostęp do nowych publikacji!
Potrzebujemy Twojej pomocy!

TAK, wpłacam
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni.
Kliknij, by przejść do strony płatności. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

x
← Zła żona

Spis treści

      Daniel NaborowskiZwada Marsa z Kupidynem[1]Opisana wierszem Daniela Naborowskiego a to z okazyjej zwady pana Radziejowskiego, starosty łomżeńskiego, z panem Daniłowiczem wojewodzicem ruskim na bankiecie Księcia Imci Krzysztofa Radziwiłła, wojewody wileńskiego i hetmana W. K. L. na sejmie anni[2] 1632

      Jupiter wiele bogów zaprosił do siebie,
      Sprawiwszy dla nich ucztę dosyć strojną w niebie.
      Proszone Merkuryjusz lotny zebrał bogi,
      Przybył gładki[3] Kupido, a z nimi Mars srogi.
      Już stoły zastawiono potrawy bez braku
      I Lyaeus[4] z nektarem nie omieszkał znaku.
      Jowisz goście posadzał, pilno ich częstuje,
      O wesołą myśl prosi, sam ją pokazuje.
      A skoro się odprawił obiad nieubogi,
      Zakrzątnął się z napojem piwniczy trzyrogi.
      Szarłatem wszystkich skrasił, a swym dumnym winem
      Powadził tamże zaraz Marsa z Kupidynem.
      Mars z niego zadworował[5], ale synek gładki
      Zapomniał swej natury i łaskawej matki
      Swej łagodnej zwierzchności, lubej płci i stroju,
      Choć ci i sam zwycięzca, lecz nie tego boju.
      Marsu[6] szpetnie przymówił[7], on mu też odpowie
      Trefnie[8] barzo[9], a w tym też uczynił swej mowie
      Koniec, co też bożkowi bynamniej niemiło.
      Przymówki[m] tej zapomniał, coś od zadku było.
      Znowu zaczął Kupido, Mars go ręką srogi
      Po rumianej twarzyczce sięgnął przez dwa bogi.
      Wnet bożek tą zniewagą srodze się rozżarzy,
      Rzucił się rozgniewany do Marsowej twarzy.
      Paznokty[10] go podrapał, ucieszył się z tego,
      Że krew obaczył Marsa niezwyciężonego.
      A Mars też nie do broni, nie jak bitwę zwodzą
      Waleczni zapaśnicy, gdy za pasy chodzą,
      Ale go ujął za łeb, a ręce Marsowe
      W szczerojedwabne włosy wplotły się bożkowe.
      Jako gdy jedwab robi bombiks[11], robak mały,
      Tak się ręce Marsowe w jego włosiech[12] zdały.
      Potem się wszystka orda boska poruszyła,
      Porzuciwszy dobrą myśl k broni się rzuciła.
      Huk był srogi na niebie, wszczęło się wołanie,
      Grzmot prawie niezwyczajny, broń gołych trzaskanie.
      Janus drzwi pozamykał, by snadź[13] Kupidyna
      Wenus w chmurę nie skryła, jak Pryjama syna,
      Gdy czynił[14] z Menelajem[15] o Helenę[16], który
      Bić się wyszedł z Parysem[17] przed trojańskie mury.
      Wstał potem i sam Jowisz gniewny z stołka swego,
      Że się zwada zaczęła na tej uczcie jego.
      Począł hamować innych, prosząc uniżenie,
      Aby na gospodarza chcieli mieć baczenie;
      By się z sobą jednali, Jowiszowa rada,
      Na co i sam Kupido chętnie rad przypada[18].
      Ale Mars nie pozwala, nie da się hamować,
      Chce się mu z Kupidynem po wtóre spróbować.
      Lecz przecie go bogowie z Jowiszem prosili,
      Aby się pojednawszy, zgodą z sobą żyli.
      Na co ledwie przyzwolił prośbami zmiękczony,
      A Kupido rad temu, nieborak zwątlony.
      Potem gdy już umilkli, wpośrzód wszystkich koła
      Mars do Jowisza tymi słowami zawoła:
      „Jowiszu, któregośmy pełni wszej tej chęci,
      Przebacz, proszę, ani miej tego w swej pamięci,
      Co się u ciebie stało, nie z mojej przyczyny,
      Kupido zwadę zaczął, jam bez wszelkiej winy;
      Na twój rozkaz bić się z nim i jednać gotowy,
      A teraz że przy tobie potkał mię łup nowy,
      Dajęć dobrą garść włosów jego w upominku”.
      Gdzie Mars śmiały zasiada, wara, Kupidynku!

      Przypisy

      [1]

      Kupidyn a. Amor (mit. rzym.) — syn Wenus i Marsa, bóg miłości, przedstawiany jako skrzydlaty chłopczyk z łukiem. [przypis edytorski]

      [2]

      anni (łac.) — roku. [przypis edytorski]

      [3]

      gładki (daw.) — piękny. [przypis edytorski]

      [4]

      Lyaeus (mit. gr.) — przydomek Dionizosa, boga wina. [przypis edytorski]

      [5]

      dworować (daw.) — żartować. [przypis edytorski]

      [6]

      Marsu — dziś popr. forma C.lp: Marsowi. [przypis edytorski]

      [7]

      przymówić (daw.) — uczynić złośliwą uwagę. [przypis edytorski]

      [8]

      trefnie (daw.) — żartobliwie bądź w podejrzany sposób (homonim). [przypis edytorski]

      [9]

      barzo — dziś popr.: bardzo. [przypis edytorski]

      [10]

      paznokty — dziś popr.: paznokciami. [przypis edytorski]

      [11]

      bombiks — jedwabnik. [przypis edytorski]

      [12]

      włosiech — dziś popr. forma N.lm: włosach. [przypis edytorski]

      [13]

      snadź (daw.) — widocznie. [przypis edytorski]

      [14]

      czynić (daw.) — walczyć, potykać się. [przypis edytorski]

      [15]

      Menelaos — król Sparty; porwanie przez Parysa jego żony, Heleny, stanowiło przyczynę wojny trojańskiej. [przypis edytorski]

      [16]

      Helena — najpiękniejsza kobieta na ziemi, żona Menelaosa, króla Sparty, porwana przez Parysa, którego wspomagała Afrodyta, wdzięczna za werdykt uznający ją za najpiękniejszą boginię; stało się to przyczyną wojny trojańskiej. [przypis edytorski]

      [17]

      Parys — syn Priama i Hekabe, królewicz trojański. Porwał Helenę, żonę władcy Myken Menelaosa, co było bezpośrednim powodem rozpoczęcia wojny trojańskiej. [przypis edytorski]

      [18]

      przypaść na coś (daw.) — zgodzić się na coś. [przypis edytorski]

      Close
      Please wait...