Maria Rodziewiczówna
Straszny dziadunio
Słońce biegło po fali, po koronach drzew, złociło krzyż kaplicy, słało się po łąkach i...
Słońce biegło po fali, po koronach drzew, złociło krzyż kaplicy, słało się po łąkach i...
Słońce wstało. Drzewo pełne ptaków śpiewało donośnie. Spływała zeń pieśń niby sok z grona ściskanego...
Wtem złota łuna oblała szafir nieba, wieszcząc zachód słońca i kładąc kres tej słownej utarczce...
Słońce wzeszło w obręczy z mgły i oświetliło morze, którego powierzchnię marszczył lekko świeży, pomyślny...
Bambi wyskoczył z gąszczu.
Olbrzymia radość ogarnęła go z tak czarodziejską mocą, że natychmiast zapomniał...
Jakże tam wspaniale słońce zachodzi!
Tak umiera bohater! godnie uwielbienia!
Prymarną jego cechą jest siła życiodajna — z tego powodu słońce było niegdyś bogiem' (np. w Europie starożytnym). Rozprasza ciemności, przynosząc nadzieję; wydobywa rzeczy na światło dzienne (a więc też wyjaśnia, odkrywa tajemnice). W chrześcijaństwie powiązane zostało z Bogiem Ojcem, a także jego synem, Chrystusem — jako tym, który przynosi prawdę i wyjaśnia ludziom zamiary boskie. Motywem tym zaznaczamy również fragmenty mówiące o słońcu w znaczeniu dosłownym, jako o jednej z gwiazd, opisujące zjawiska związane z wschodami i zachodami słońca — ale też zaćmieniami słońca (którym zwykle przypisywano rolę omenu, złowieszczego znaku, jak pokazał to np. Prus w Faraonie).