Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury są za darmo i bez reklam, bo utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.

Na stałe wspiera nas 374 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Potrzebujemy Twojej pomocy!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków.

x
  1. Ambicja: 1
  2. Bieda: 1 2 3
  3. Bitwa: 1 2 3 4
  4. Broń: 1
  5. Buntownik: 1
  6. Cień: 1
  7. Dama: 1
  8. Duma: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15
  9. Dusza: 1 2
  10. Dzieciństwo: 1
  11. Fircyk: 1
  12. Głód: 1 2 3 4 5
  13. Gniew: 1
  14. Gra: 1
  15. Grzeczność: 1 2 3
  16. Gwiazda: 1
  17. Honor: 1 2 3 4 5 6 7
  18. Idealista: 1
  19. Jedzenie: 1 2 3 4 5 6 7
  20. Jesień: 1 2
  21. Kobieta: 1 2 3 4 5
  22. Konflikt wewnętrzny: 1
  23. Kradzież: 1
  24. Krew: 1
  25. Księżyc: 1 2 3
  26. List: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
  27. Los: 1
  28. Łzy: 1 2
  29. Mądrość: 1
  30. Mężczyzna: 1 2
  31. Miasto: 1
  32. Miłość: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15
  33. Miłość niespełniona: 1 2 3 4
  34. Moda: 1 2 3 4 5
  35. Muzyka: 1 2
  36. Niebezpieczeństwo: 1 2 3 4
  37. Noc: 1 2 3
  38. Odwaga: 1 2 3 4 5
  39. Ojczyzna: 1
  40. Pocałunek: 1 2
  41. Podróż: 1 2
  42. Podstęp: 1 2
  43. Poeta: 1 2 3
  44. Poezja: 1 2 3 4
  45. Pogarda: 1
  46. Pojedynek: 1
  47. Poświęcenie: 1
  48. Przemoc: 1
  49. Rozpacz: 1 2 3
  50. Rzeka: 1
  51. Salon: 1
  52. Serce: 1 2
  53. Sława: 1 2
  54. Słońce: 1
  55. Słowo: 1
  56. Służalczość: 1
  57. Strój: 1
  58. Szaleństwo: 1
  59. Szczęście: 1
  60. Szlachcic: 1 2 3 4 5 6 7
  61. Szpieg: 1 2
  62. Śmierć: 1 2 3 4 5
  63. Światło: 1
  64. Tchórzostwo: 1
  65. Teatr: 1 2 3 4 5 6 7
  66. Tęsknota: 1 2
  67. Uczta: 1
  68. Uroda: 1 2 3 4 5
  69. Walka: 1 2 3 4
  70. Wdowa: 1 2
  71. Wiadomość: 1
  72. Wierność: 1 2
  73. Wino: 1 2 3
  74. Wojna: 1 2
  75. Wolność: 1
  76. Wróg: 1
  77. Wyrzuty sumienia: 1
  78. Zaświaty: 1
  79. Zazdrość: 1
  80. Zdrada: 1
  81. Zemsta: 1 2
  82. Złodziej: 1 2 3
  83. Żałoba: 1 2
  84. Żart: 1 2 3 4 5
  85. Żołnierz: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
  86. Żona: 1 2 3 4
  87. Życie jako wędrówka: 1

Poprawiono błędy źródła:

Bertrand (w spisie osób) > Bertrandou; ze śmietanę > ze śmietaną; Richeliey (w przypisie) > Richelieu; strzaskałam > strzaskałem; Felida > Filida; mężczyzni -> mężczyźni; wązki mi -> wąskimi; staje z się -> stajesz się; do Krystyna -> do Chrystiana; doć -> dać; jakgdyby -> jak gdyby; Kapucyan -> Kapucyn; Mos-panie wynalazco -> Mospanie, wynalazco; bez wątpienie -> bez wątpienia; Nie niebezpieczniejszego -> Nic niebezpieczniejszego; W głębir uch -> W głębi ruch; przyiązana -> przywiązana; zielonłych -> zielonych; kwając -> kiwając; Nie czekałem (kwestia siostry Marty) -> Nie czekałam; pryzjacielu -> przyjacielu; pieli -> pięli; Lękałam się (kwestia Cyrana) -> Lękałem się; wsta -> wita; wybacznie -> wybaczcie; kononada -> kanonada; nieladajki -> nie lada jaki; ońskie przechwałki -> Gaskońskie przechwałki (uzup. wg oryg.); to co? -> A to co? (uzup.); artezyańska > arlezjańska; Dwa razy tracą > Dwa razy tracę (kwestia Roksany);

Uwspółcześnienia:

Wprowadzono obowiązujące zasady dotyczące pisowni łącznej i rozdzielnej oraz pisowni wielką i małą literą, zmieniono nieortograficzną dziś pisownię (np. tłómacz > tłumacz, puhacz > puchacz). Konsekwentnie zastąpiono współczesnymi formami wyrazy z dawnym é oraz zmieniono końcówki w Msc. i N. lp i lm. -em na -ym (np. tem -> tym, zagadkowem > zagadkowym) oprócz pozycji rymowych. Dostosowano do współczesnych zasad pisownię joty, pozostawiając wyjątkowo: Dyana > Dyjana, ze względu na rytm. Uwspółcześniono ubezdźwięcznienia i udźwięcznienia. Wyeliminowano niekonsekwencje pisowni (np. rivesalto, Rivesalto > rivesalto). Uwspółcześniono zapis skrótów, wyrazów dźwiękonaśladowczych oraz liczebników. Uwspółcześniono zapis imion i nazwisk obcych, także w przypadkach zależnych (np. Thalia > Talia; Barro > Baro, Bergerac'a > Bergeraca; Bergerac'em > Bergerakiem; Richelieu'go > Richelieugo;)

Uzupełniono i zmodernizowano interpunkcję. Uzupełniono brakujące cudzysłowy otwierające lub zamykające przytoczenia. Nazwę czasopisma „Merkury” ujęto w cudzysłowy zamiast wyróżnienia kursywą. Pominięto występujące w źródle wyróżnienia kursywą obcych nazw własnych: Fronda, de la Porte St. Martin, Hôtel de Bourgogne, Marais itp.

Z uwagi na fakt, że mamy do czynienia z tłumaczeniem tekstu francuskiego, nie zaś z oryginałem, w tekście sztuki dokonano pomniejszych zmian fleksyjnych, leksykalnych lub składniowych (np.: mólu > molu; salę wypróżnić > salę opróżnić; sowizrzał > sowizdrzał; szlę > ślę), w didaskaliach wprowadzając znaczniejsze uwspółcześnienia (np.: dwoje dzieci, weszłych > dwoje dzieci, które weszły; wchodowy > wejściowy; widne > widoczne; plecyma > plecami; frazes muzyczny > frazę muzyczną; przetwiera okno > otwiera okno; ukazując na głowę > wskazując na głowę; opanowywa się > opanowuje się; przygotowywa się > przygotowuje się; dryndając sobą > chwiejąc się; Noc zapada nieznacznie > Noc zapada niepostrzeżenie).

Poza pozycjami rymowymi orzeczniki imienne w N. zmieniono na M., np.: została narażoną > została narażona; pisaną była > pisana była.

Dodano brakujące nagłówki postaci. Dodano pominięty nagłówek drugiej sceny trzeciego aktu oraz didaskalia pod nim. Dodano pominięty w tłumaczeniu pierwszy akapit didaskaliów piątego aktu.

Poprawiono tłumaczenie: na wóz Pyrama > na wzór Pyrama; czyli więc godzinę > czyli też godzinę; szyszak > hełm; kopia, kopijnicy (pique, piquiers jako piechota) > pika, pikinierzy; dwór bawił w Compiègne już od ranka (la cour est à Fontainebleau) > dwór bawił w Fontainebleau od ranka.

Edmond RostandCyrano de BergeracKomedia bohaterska w pięciu aktachtłum. Maria Konopnicka, Włodzimierz Zagórski

Dedykacja autora

Chciałem duszy CYRANA poświęcić ten poemat.

Gdy jednak dusza jego wcieliła się w ciebie, COQUELINIE[1], poświęcam go Tobie.

E.R.

Słówko od tłumaczów

1

Sztuka, którą dziś w polskim przekładzie czytelnikom podajemy, nie schodzi od czasu swego zjawienia się z afisza paryskiego teatru de la Porte St. Martin, gdzie niezrównany Coquelin w tytułowej roli co wieczór wznieca zachwyty oczarowanych widzów i słuchaczów. Wydana w książce, rozeszła się ona w olbrzymiej, przez najpoczytniejsze powieści najpoczytniejszych autorów nieosiągniętej liczbie 200,000 egzemplarzów[2]! Dane te same już świadczą o niepospolitej wartości dzieła; jedynie bowiem tylko utwór znakomity i górujący nad całą literacką produkcją chwili bieżącej, przede wszystkim zaś utwór, w którym dane społeczeństwo odczuje żywe tętno swojego ducha, a więc utwór, posiadający wszelkie warunki arcydzieła, może osiągnąć powodzenie tak niezwykłe!

2

Olbrzymie to powodzenie zaintrygowało krytykę w wysokim stopniu i można śmiało powiedzieć, że o Bergeracau, który się w początku bieżącego roku ukazał, napisano w ciągu niewielu miesięcy małą biblioteczkę. Mianowicie krytykom nie-Francuzom wydawało się powodzenie to zagadkowym; każdy z nich przeto[3], doszukując się jego przyczyny, usiłował ją wytłumaczyć na swój sposób. Jedni z nich, zbyt pochopni do tak rozwielmożnionego[4] w krytyce „prorokowania literackiej pogody”, dopatrywali się tutaj oczywistego jakoby bankructwa realistycznych prądów, przewodniczących spółczesnej[5] literackiej produkcji, i reakcji w kierunku dawno pogrzebanego romantyzmu. Inni, bacząc na obecny upadek Francji, starali się wytłumaczyć owo powodzenie tą potrzebą, jaka nas w dobie upadku skłania do poglądania[6] ku minionej, jaśniejszej przeszłości.

3

Nie da się zaprzeczyć, iż od tych poronionych płodów, jakimi nas pod hasłem naturalizmu à outrance[7] zasypywano w nowszych czasach, odbiega Bergerac bardzo daleko. Wszelako równie daleko stoi on od tego, co właściwą cechę romantyzmu stanowi. „Jesteśmy tu — jak słusznie powiedziano — w świecie podniet naturalnych, myśli zdrowych i jasnych, uczuć prostych, silnych, szukających szczerego wyrazu i szczery wyraz znajdujących sobie”, a to i owo, co romantyzmem tchnąć się zdaje w Bergeracu, jest wynikiem samego przedmiotu i kolorytem epoki. Czy można mówić o romantycznej reakcji w tych warunkach?

4

Co prawda, oświetlenie tutaj, tak samo jak i w Trzech muszkieterach[8] poetyckim[9] jest, a ktokolwiek czytał Pamiętniki kardynała de Retz[10], ten wie, iż ci ludzie Frondy[11], którą w Bergeracu czuć już tętniącą w powietrzu, cokolwiek innymi byli, aniżeli ich przedstawiają poeci. Również wie każdy Francuz, znający swe dzieje, że ów Cyrano, który w naszej sztuce tak jasnym i czystym jest bohaterem, był jednym z najgorliwszych popleczników kardynała Mazarina[12], co niewątpliwie pewien cień rzuca na jego osobę. Jeżeli więc Francuzi z taką lubością poglądają ku ludziom Frondy w Trzech muszkieterach, jeżeli się tak zachwycają Bergerakiem, to nie dlatego, by im postaci te przypominały jaśniejsze jakieś, świetniejsze czasy; wszakże z daleko większą słusznością mogliby wzrok swój zwracać ku napoleońskiej epopei. Postaci te pociągają ich głównie dlatego, że w nich odnajdują tego warchoła, który w każdym Francuzie tkwi, któremu na imię tak samo być może Déroulède[13] lub Rochefort[14], jak i Zola[15], a którego tu znajdują usprawiedliwionym i wyidealizowanym!

5

Oczywista rzecz, iż poza tą świetnie scharakteryzowaną, specyficznie francuską krewkością, zabarwiającą niejako wszystkie czynności Bergeraca, są jeszcze ogólnie ludzkie uczucia, będące tych czynności pobudką, a dochodzące w nich do bardzo pięknego i silnego wyrazu. Jest męstwo, jest nienawiść wszystkiego, co podłe, jest szlachetna duma, jest miłość, jest poświęcenie! Tymi musi on wziąć każdego szlachetnie myślącego człowieka i nie ma obawy, by — jak przypuszczano — Bergerac mógł być u nas nieodczutym i niezrozumianym, to zaś tym bardziej że, toute proportion gardée[16], pomiędzy naszymi ludźmi z XVII wieku dałoby się odnaleźć dość zbliżone typy. Chęć wydobycia tego podobieństwa i zachowania utworowi owej archaicznej myszki, która pierwowzorowi jest właściwą, była powodem, dlaczego tłumacze w swoim przekładzie starali się od czasu do czasu przynajmniej zaznaczyć język z XVII w. Zdawało im się, że w tej szacie bardziej swojsko będzie tej mieszaninie wykwintu i rubaszności, które cechują styl utworu, tudzież owej retoryce, która tu i ówdzie w dłuższych tyradach Bergeraca dochodzi do wyrazu.

6

Niemniej płonną — jak sobie pochlebiają tłumacze — była wyrażona z pewnych stron obawa, że niepodobna będzie oddać ducha utworu w przekładzie polskim. Trudności były wielkie, tak z powodu nadzwyczaj ruchliwego stylu autora, jak i z przyczyny licznych aluzji do spółczesnej Cyranowi literatury, którymi sztuka jest przepełniona. Mimo to mogą sobie tłumacze oddać tę sprawiedliwość, iż trudności te szczęśliwie pokonali, pochwyciwszy ruch stylowy, utworowi właściwy, i nie zatraciwszy żadnej z artystycznych intencji autora. Ażeby zresztą czytelnikom wniknięcie w ducha utworu ułatwić, zamieszczają oni na końcu drugiego tomu objaśniające przypiski[17], które mniej obeznanym z literaturą francuską posłużą jako klucz do zrozumienia artystycznych zamierzeń autora.

Włodzimierz Zagórski

Cyrano de Bergerac

OSOBY:

  1. Cyrano de Bergerac
  2. Baron Chrystian de Neuvillette
  3. Hrabia de Guiche
  4. Ragueneau — pasztetnik
  5. Le Bret, Cuigy, Brissaille — szlachta, przyjaciele Cyrana
  6. Kapitan Carbon de Castel-Jaloux
  7. Pierwszy, Drugi, Trzeci, Czwarty, Piąty, Szósty, Siódmy, Ósmy — kadeci
  8. Lignière — poeta pijak
  9. Wicehrabia de Valvert — dworzanin hr. de Guiche
  10. Pierwszy, Drugi, Trzeci — margrabiowie
  11. Montfleury, Bellerose, Jodelet — aktorowie
  12. Szwoleżer[18]
  13. Muszkieter
  14. Drugi muszkieter
  15. Odźwierny
  16. Mieszczanin
  17. Jego syn
  18. Rzezimieszek
  19. Widz
  20. Gwardzista
  21. Pierwszy muzyk
  22. Drugi muzyk
  23. Natręt
  24. Pierwszy, Drugi, Trzeci — poeci
  25. Pierwszy, Drugi, Trzeci – pasztetnicy[19]
  26. Kapucyn
  27. Bertrandou — fajfer[20]
  28. Oficer hiszpański
  29. Roksana
  30. Liza — żona Raguenau'a
  31. Ochmistrzyni Roksany
  32. Aktorka
  33. Subretka[21]
  34. Kwiaciarka
  35. Roznosicielka chłodników
  36. Matka Małgorzata
  37. Siostra Marta
  38. Siostra Klara
  39. Pierwszy, Drugi, Trzeci — paziowie
  40. Tłum, mieszczanie, margrabiowie, muszkieterzy, rzezimieszki, pasztetnicy, poeci, gaskońscy kadeci, komedianci, skrzypiciele[22], dzieci, hiszpańscy żołnierze, widzowie obojej płci[23], „wykwintnisie”, komediantki, mieszczanki, zakonnice itd.

Rzecz dzieje się w pierwszych czterech aktach w r. 1640, w piątym akcie w r. 1655.

AKT PIERWSZY

Przedstawienie teatralne w Hôtel de Bourgogne.

(przekład W. Zagórskiego)

TeatrScena przedstawia salę teatralną w Hôtel de Bourgogne w r. 1640. Jest to rodzaj szopy do gry w piłkę (jeu de pomme), przeobrażonej i udekorowanej odpowiednio swojemu nowemu celowi.
Sala jest długim prostokątem, widzianym z boku, tak iż jedna z jej ścian tworzy głąb, idącą od pierwszego planu po prawej ku ostatniemu planowi po lewej stronie, gdzie tworzy kąt ze sceną widzianą z boku.
Po obu stronach sceny tej, wzdłuż kulis, stoją rzędy ławeczek. Kurtynę tworzą dwie kotary, które można rozsuwać. Nad płaszczem Arlekina[24] herb królewski. Z estrady schodzi się do sali szerokimi schodami; po obu stronach tych schodów miejsca dla skrzypków. Przy rampie rząd świec.
Dwa rzędy galerii bocznych, jeden nad drugim; górny rząd podzielony na loże. Nie ma krzeseł w parterze, ten bowiem jest właśnie widownią teatru. W głębi tegoż parteru, tj. na prawo, na pierwszym planie, kilka ławeczek, których dalsze rzędy wznoszą się coraz wyżej. Pod schodami, które prowadzą do górnych miejsc, lecz których widać tylko początek, rodzaj bufetu, oświeconego kandelabrami[25] i udekorowanego wazonami kwiatów, szkłem, porcelaną, ciastami, butelkami itd.
W środku ściany tworzącej głąb, pod galeriami lóż, drzwi prowadzące do sali, które się otwierają, ilekroć wchodzą goście. Na drzwiach, jako też na widocznych miejscach: na bufecie itd. czerwone afisze z napisem „Chlorisa”.
W chwili podniesienia się kurtyny tonie sala jeszcze w półmroku i jest zupełnie pusta. Pająki[26] nad parterem pospuszczane oczekują na lampiarzy.

SCENA PIERWSZA

Publiczność schodzi się powoli. Odźwierny, Rajtarzy[27], Lokaje, Mieszczanin, Syn jego, Paziowie, Rzezimieszki itd., później Roznosicielka, „Margrabiowie”, Cuigy, Brissaille itd.
Słychać za drzwiami wrzenie zmieszanych głosów; nagle wchodzi szybkim krokiem Rajtar.

ODŹWIERNY

biegnąc za nim
Hola!… Piętnaście soldów[28]!….

RAJTAR

Nie płacę!…

ODŹWIERNY

Dlaczego?

RAJTAR

Służę w lekkiej chorągwi domu królewskiego.

ODŹWIERNY

do drugiego rajtara, który wszedł tymczasem
A waść?

DRUGI RAJTAR

Mam wolny wstęp…

ODŹWIERNY

niedowierzająco
Aa!…

DRUGI RAJTAR

Jestem muszkieterem[29]!…

PIERWSZY RAJTAR

do drugiego
Pustki!…
wskazuje pospuszczane pająki
Nie zapalono świateł nad parterem.
Mamy czas popróbować floretów[30]
Krzyżują florety, które ze sobą przynieśli, i zaczynają się bić.

LOKAJ

wchodząc
Pst, Jacku!

DRUGI LOKAJ

przedtem przybyły
A co tam?…

PIERWSZY LOKAJ

pokazując mu karty i kości, które dobywa z kieszeni
Karty!… Kości!…
siada na ziemi
Grajmy!…

DRUGI LOKAJ

drwiąco
Po omacku?…

PIERWSZY LOKAJ

dobywając z kieszeni świecę, którą zapala i przylepia do podłogi
Świsnąłem panu memu świecę…

DRUGI LOKAJ

siadając do gry
To się chwali…

GWARDZISTA

do przechodzącej kwiaciarki
Najbardziej lubię teatr, kiedy ciemno w sali.
Bierze ją wpół.

JEDEN Z SZERMIERZY

dając sztych[31]
Tusz![32]

JEDEN Z GRACZÓW

Żołądź[33]!…

GWARDZISTA

do kwiaciarki, ciągnąc ją ku sobie
Daj całuska!

KWIACIARKA

wyrywając się
Jeszcze ktoś zobaczy!

GWARDZISTA

pociągając ją w ciemny kąt
Nie ma strachu!…

JAKIŚ JEGOMOŚĆ

siadając na ziemi i rozwijając paczkę z jedzeniem
Przynajmniej człowiek się uraczy…

MIESZCZANIN

prowadzący syna
Stańmy tutaj!…

JEDEN Z GRACZÓW

Trzy tuzy[34]!…

PODPITY JEGOMOŚĆ

wyciąga butelkę z kaftana i, siadając na ziemi, do siebie
Tak, mój przyjacielu!
Pijmy burgundzkie wino…
pije, po czym z uśmiechem zadowolenia do siebie
…w Burgundzkim Hotelu[35]!…

MIESZCZANIN

do swego syna
Ta sala tak wygląda jak mordownia jaka…
pokazując końcem laski pijaka
Pijaki!…
jeden z szermierzy potrąca go wśród szermierki
Zabijaki!…
zataczając się na grających
Szulery!

GWARDZISTA

do kwiaciarki, której nie przestał nagabywać
Buziaka!…

MIESZCZANIN

zgorszony, do syna
Chodźmy stąd!…
uprowadzając go, z patosem
I pomyśleć, że to w takiej sali
Zacnego grali Rotrou[36]!…

MŁODZIENIEC

tymże tonem
I Corneille'a[37] grali!…

RÓJ PAZIÓW

wpada, trzymając się za ręce, i śpiewa, tańcząc farandolę[38]
Trula!… Traderidera!… Traderi!… Trullala!…

ODŹWIERNY

surowym tonem
Paziowie! Bez tych zbytków[39]!…

PIERWSZY PAŹ

tonem obrażonej godności
Panie, zarzut taki…
Żartspostrzegając, że się odźwierny odwrócił, skwapliwie do drugiego pazia
Szpagat masz? …

DRUGI PAŹ

Mam dwa kłębki…

PIERWSZY PAŹ

I haki?…

DRUGI PAŹ

I haki!…

PIERWSZY PAŹ

Będziem z góry na wędkę łowili peruki…

ZłodziejRZEZIMIESZEK

zgromadziwszy około siebie kilku podejrzanych drabów
Pamiętajcie, andrusy[40], na moje nauki:
Doliniarz[41] musi zawsze ślepia mieć otwarte.
Mówi dalej szeptem, z którego później wybrzmiewają pojedyncze wyrazy.

ŻartDRUGI PAŹ

woła z parteru do trzeciego pazia na galerii
Hop! hop! Czy masz dmuchawkę?

TRZECI PAŹ

z góry
Mam, i grochu kwartę!
Strzela z galerii grochem na dół.

MŁODZIENIEC

do swego ojca
Co dziś grają?…

MIESZCZANIN

Chlorisę

MŁODZIENIEC

Czyja to rzecz?…

MIESZCZANIN

uroczyście
Bara[42].
To jest sztuka pasterska…

JEDEN Z GRAJĄCYCH

Wygrywam talara[43]!…

RZEZIMIESZEK

robiąc znak wyciągania chusteczki, za sprawą drobnych ruchów
Chusteczki!…

MIESZCZANIN

do syna
Baro słynie z wykwintu swych wierszy.

TeatrJEDEN Z WIDZÓW

do drugiego, pokazując mu miejsce na galerii
Siedziałem tam, gdy Cyda grano po raz pierwszy.

MIESZCZANIN

do syna
Poznasz sławnych aktorów i sławne aktorki,
Jak Montfleury, Bellerose, Jodelet…

RZEZIMIESZEK

robiąc znak wyciągania zegarka
Sikorki[44]!

JEDEN Z SZERMIERZY

dając sztych
Tusz znowu!… To już drugi!…

GŁOS Z WYŻSZYCH GALERII

Zaświećcież pająki!…

ZłodziejRZEZIMIESZEK

Nożyczkami ostrożnie obcinać koronki…

JEDEN Z PAZIÓW

na parterze
Idzie roznosicielka!…

ROZNOSICIELKA

ukazując się za bufetem
Owoce!… Bakalie!…
Orszada[45]!… Limonada[46]!…

GŁOS DYSZKANTOWY

w tłumie
Precz z drogi, kanalie!…

JEDEN Z LOKAJÓW

zdziwiony
Margrabiowie!… W parterze?…

DRUGI LOKAJ

uspokajająco
At, by drwić z publiki;
Pójdą wnet…
Wchodzi rój „Margrabiów”[47].

Teatr, SzlachcicPIERWSZY MARGRABIA

widząc, że sala w połowie jest pusta
Cóż, waszmoście, wchodzimy jak łyki[48],
Bez wrzawy, bez awantur, nie depcąc po nogach.
O pfe, pfe! …
spotykając kilku szlachty pierwej już przybyłych
Cuigy!… Brissaille!…
Całują się.

TeatrCUIGY

tonem wesołym
Codziennie w tych progach,
A wszyscy, jako Talii[49] wielbiciele stali
Przychodzim, choć jak w rogu ciemno jeszcze w sali…

MARGRABIA

Ach, nie wspominaj waszmość o tej mi ohydzie!

DRUGI MARGRABIA

Pociesz się, mój margrabio: oto lampiarz idzie!…

SALA

witając zjawienie się lampiarza
Aaaa!…
Publiczność grupuje się około świeczników, które lampiarz zapala. Kilka osób zasiada na galeriach. Lignière wchodzi do parteru, prowadząc pod ramię Chrystiana de Neuvillette. Lignière w stroju nieco zaniedbanym wygląda na pijaka z lepszych sfer. Chrystian, ubrany wykwintnie, lecz niemodnie, zdaje się wielce czymś zajęty i rozgląda się po lożach.

SCENA DRUGA

Ciż sami. Chrystian, Lignière; później Ragueneau i Le Bret.

CUIGY

Lignière!…

BRISSAILLE

śmiejąc się
Trzeźwy jeszcze?…

LIGNIÈRE

z cicha do Chrystiana
Przedstawić waćpana[50]?…
Chrystian przytwierdza skinieniem głowy
Baron de Neuvillette…
Ukłony.

SALA

podczas gdy do góry podciągają pierwszy świecznik zapalony
Aaaa!…

CUIGY

patrząc na Chrystiana, półgłosem do Brissaille'a.
Twarzyczka cacana!

PIERWSZY MARGRABIA

który to posłyszał
Phi!…

LIGNIÈRE

przedstawiając ich Chrystianowi
Panowie de Cuigy… de Brissaille…

CHRYSTIAN

z ukłonem
Szacunek!

ModaPIERWSZY MARGRABIA

do drugiego
Niebrzydki, tylko w kryzie[51] ten układ koronek
I ta w kaftanie fałda to dziś już niemodnie.

LIGNIÈRE

do Cuigy'ego
Pan przyjeżdża z prowincji…

CHRYSTIAN

Właśnie trzy tygodnie
Jak przybyłem, wojaczki pragnąc zakosztować.
Od jutra służę w gwardii, w kadetach…

CUIGY

uprzejmie
Winszować!…

PIERWSZY MARGRABIA

przyglądając się osobom wchodzącym do lóż
Oto prezydentowa Aubry…

ROZNOSICIELKA

Ciastka, mleko!…

TeatrCUIGY

do Chrystiana, wskazując mu salę napełniającą się powoli
Schodzą się…

CHRYSTIAN

Tak, i licznie…

PIERWSZY MARGRABIA

Płynie jakby rzeką
Cały świat wielki…
Wymieniają panie w miarę, jak te wchodzą do lóż, bardzo strojne. Wymiana ukłonów i uśmiechów.

DRUGI MARGRABIA

Patrzcie, oto wchodzą panie
De Guéméné…

CUIGY

De Bois-Daufin…

PIERWSZY MARGRABIA

Moje kochanie!…

BRISSAILLE

Charigny…

DRUGI MARGRABIA

Ta, której służy ku zabawce
Męka serc…

LIGNIÈRE

Aaa, pan Corneille siedzi w drugiej ławce!…

MŁODZIENIEC

do ojca
Czy jest kto z Akademii[52]?

MIESZCZANIN

Owszem, członków wielu:
Patrz, tam obok Boissata, de la Chambre w fotelu;
A tu Colomby, Boudu, Arbaud przy Bourdonie…
z emfazą
Nie umrze żadne z imion świecących w tym gronie.
Jak to piękne!… Ach!…

PIERWSZY MARGRABIA

Baczność! Wyższa lóż galeria;
Przybyły „wykwintnisie”[53]. Oto Felikseria,
Obok Urimedonta i Bartenoita,
Cassandaca…

DRUGI MARGRABIA

Ach Boże!… Ach to znakomita!…
Jakże cudne imiona, którymi się wabią!…
Margrabia znasz je wszystkie?…

PIERWSZY MARGRABIA

uroczyście
Znam wszystkie, margrabio!

LIGNIÈRE

pociągając Chrystiana za sobą na bok
Przyszedłem tu jedynie tylko dla waćpana.
Bogdanki[54] twej nie widać, wracam więc do dzbana.

CHRYSTIAN

tonem błagalnym
Zostań!… Waść[55], co znasz wszystkich w mieście i na dworze,
Wyjawisz mi, dla kogo serce moje gorze[56].

KAPELMISTRZ

uderzając smyczkiem o pulpit
Panowie skrzypki, proszę…

ROZNOSICIELKA

Soki!… Winogrona…

CHRYSTIAN

głosem wzruszonym
Ach, duszę mi uciska trwoga nieskończona,
Gdy myślę, że to może kokietka wybredna!…
Cóż jej powiem? — Z rozpaczy schnie mi głowa biedna!…
Choć żołnierz, jam nieśmiały; obca mi ta swada,
Z którą dziś tu swe myśli każdy wypowiada…
z przygnębieniem
Ta wymuskana mowa miesza mnie i trwoży…
wskazując pustą lożę
Ona tu zwykle siedzi, na prawo w tej loży!…

LIGNIÈRE

zabierając się do wyjścia
Idę już.

CHRYSTIAN

zatrzymując go jeszcze
Zostań!

LIGNIÈRE

Muszę! W karczmie na mnie czeka
D'Assoucy[57]. Tutaj człowiek z pragnienia się wścieka.

ROZNOSICIELKA

przechodząc obok z pełną tacą
Oranżada?…

LIGNIÈRE

Pfe!…

ROZNOSICIELKA

Mleko?…

LIGNIÈRE

Dbrum!…

WinoROZNOSICIELKA

Riv'zalto[58]?…

LIGNIÈRE

Zgoda!
do Chrystiana
Zostaję…
do roznosicielki
Niech mi aśćka[59] rivesalta poda!…
Siada przy bufecie. Roznosicielka nalewa mu lampkę wina.

PUBLICZNOŚĆ

witając wejście uciesznego grubasa
Ragueneau!…

LIGNIÈRE

do Chrystiana
Poznasz waćpan zacnego dziwaka!

RAGUENEAU

w stroju wyświątecznionego pasztetnika[60], podchodząc skwapliwie ku Lignière'owi
Czy wasza cześć nie widział pana Bergeraca?…

LIGNIÈRE

przedstawiając go Chrystianowi
Komediantów pasztetnik to i rymotworów!

RAGUENEAU

tonem uciesznego protestu
Ooooo!…

LIGNIÈRE

Wszakżeś Mecenasem[61] jest tych głodomorów?…

RAGUENEAU

Ee, żarty!… Ci panowie stołują się u mnie…

LIGNIÈRE

Na kredyt… Sam jest zdolnym poetą…

RAGUENEAU

Tak szumnie!…
To jeno[62] goście moi łaskawie tak bają[63]!…

LIGNIÈRE

Kocha się w rymach…

RAGUENEAU

zapalając się
To prawda, że mnie upajają!…
Ach tak!… Za małą odę, albo też sonecik…

LIGNIÈRE

Dajesz autorom pasztet…

RAGUENEAU

Malutki pasztecik!…

LIGNIÈRE

na stronie
Poczciwiec! Jak się broni!…
głośno
Przecież wiem, człowieku,
Żeś dał tort za triolet[64]

RAGUENEAU

Strucelkę!…

LIGNIÈRE

surowo
Na mleku!
A teatr lubisz?…

RAGUENEAU

z zapałem
Lubić?… Ja za nim przepadam!…

LIGNIÈRE

Odpowiedz mi otwarcie; pytanie ci zadam:
Za wstęp ciastkami płacąc, musiałeś dać wiele
Za wejście twoje dzisiaj?…

RAGUENEAU

Ej nie, bagatelę:
Trzy babki i piętnaście pączków ze śmietaną…
rozglądając się z niepokojem po sali
To dziwna, że nie widać pana de Cyrano!…

LIGNIÈRE

Czemu?…

RAGUENEAU

z przejęciem
Montfleury gra dziś…

LIGNIÈRE

Istotnie ta fasa[65]
Dzisiaj w roli Fedona owieczki tu pasa;
Lecz jakiż to ma związek z Cyrana osobą?…

RAGUENEAU

To wasza miłość nie wie?… Mają coś ze sobą:
Pan Cyrano przez miesiąc wzbronił grać tej hadzi[66]

LIGNIÈRE

No i…

RAGUENEAU

z uciesznym naciskiem
Montfleury gra dziś…

CUIGY

który uprzednio zbliżył się do tej grupy
Cóż na to poradzi?…

RAGUENEAU

Ho, ho!… Ja coś przeczuwam!…

PIERWSZY MARGRABIA

Kto zacz ten Cyrano[67]?…

CUIGY

To chłopczyk, co w ukropie duszę ma kąpaną!…

DRUGI MARGRABIA

Szlachcic?…

CUIGY

Tak!… Służy w gwardii, w kadetach Carbona.
wskazując szlachcica, który chodzi tam i sam[68] po sali, jak gdyby kogoś szukał
Lecz oto właśnie Le Bret, druh tego Gaskona;
On nam powie…
woła go
He, Le Bret…
Le Bret podchodzi
Waść szukasz Cyrana?…

LE BRET

Tak… jestem niespokojny!

CUIGY

Prosimy waćpana.
Powiedz co to za człowiek, wszak z sobą żyjecie?…

LE BRET

z miłością
Znakomitszej istoty nie ma na tym świecie!…

RAGUENEAU

Rymopis!…

LE BRET

Muzyk zdolny!…

BRISSAILLE

Fizyk!…

CUIGY

Zawadiaka!…

LIGNIÈRE

A jaki cudak pyszny, butna mina jaka!…

RAGUENEAU

Szlachcic, DumaO, tak, tak, dziwak z niego!… I wątpię okrutnie,
By tę postać, co z tłumu odrywa się butnie,
Uroczysty pan Champaigne[69] uwiecznił na płótnie…
Lecz przesadny, dziwaczny, pocieszny, szalony,
Dla Callota[70] on jakby umyślnie stworzony,
Ten warchoł ponad wszystkie cudacki warchoły:
Kapelusz… o trzech czubach!… kaftan… sześciopoły!…
I płaszcz, który zadziera z tyłu jego buta
Szpadą… niby zuchwały ogon u koguta…
Butniejszy niźli wszystkie Gaskończyki[71] razem,
Dumnego Artabana[72] będący obrazem,
Dźwiga on ponad sutą kryzą Pulcinelli[73]
Nos… Ach, waszmoście mili, czyście też widzieli
Ten nos?… Na widok jego, gdy się z nim przechadza,
Zbiera nas chęć zawołać: „Ależ nie, przesadza!…”
I patrzym, zali[74] tego nie złoży toboła…
Ale pan de Cyrano nie składa go zgoła!…

LE BRET

potakując głową
O, nie — i śmiercią karci każde o nim słowo!

RAGUENEAU

z dumą
Jego szpada nożyczek Parki[75] jest połową!…

PIERWSZY MARGRABIA

wzruszając ramionami
Nie przyjdzie!…

RAGUENEAU

Trzymam zakład.

PIERWSZY MARGRABIA

O co?…

RAGUENEAU

O kuraka
À la[76] Ragueneau!

MARGRABIA

śmiejąc się
Dobrze!…
Szmer podziwu w sali. Roksana zjawiła się w swej loży i siada na przodzie; ochmistrzyni jej w głębi. Chrystian, płacąc roznosicielce za wino wypite przez Lignière'a, nie spostrzega na razie Roksany.

UrodaDRUGI MARGRABIA

w zachwycie
Jakaż piękna, jaka!…
Nie, po prostu przeraża blaskiem swej urody!…

PIERWSZY MARGRABIA

Brzoskwinia, co się dwiema uśmiecha jagody[77]

DRUGI MARGRABIA

A tak świeża, że patrzeć nie można bez szkody,
I zakatarzysz serce, stając przy niej z bliska!…

CHRYSTIAN

podnosi głowę, spostrzega Roksanę i porywając Lignière'a za ramię, z żywością
To ona!…

LIGNIÈRE

patrząc
A, to ona?…

CHRYSTIAN

Mów!… Lęk mnie uciska!…

LIGNIÈRE

pijąc drobnymi haustami swe rivesalto
To Magdalena Robin, przezwiskiem Roksana,
Wykwintnisia…

CHRYSTIAN

Niestety!

LIGNIÈRE

Kuzynka Cyrana,
O którym tu mówiono… Jest panną, sierotą;
Mieszka z swą ochmistrzynią…
Tymczasem wszedł do loży Roksany pan wykwintnie ubrany, z błękitną wstęgą orderową przez plecy[78], i stojąc, począł rozmawiać z Roksaną.

CHRYSTIAN

gorączkowo
Ten człowiek tam, kto to?…

LIGNIÈRE

którego już trunek zaczyna rozmarzać, przymrużając oczy
He,he, he, to de Guiche jest!… Hrabia… Pan bogaty…
Zadurzony w Roksanie na śmierć, lecz żonaty
Z siostrzanką Richelieugo[79]… Więc swata ją z innym,
Który jest wicehrabią…
z szyderczym naciskiem
razem i… uczynnym!…
Ten kmotr[80] zwie się de Valvert… Panna się opiera,
Ale de Guiche jest możny i wielki przechera[81]
Może zgnieść, zdusić pannę, samą, nie ze szlachty!
Zresztą już odsłoniłem w piosnce te konszachty…
Cięta jest… zwłaszcza koniec… Muszą źli być srodze!…
Czy chcesz waćpan posłuchać?…
Powstaje z podniesioną szklanicą, chwiejąc się, gotów śpiewać.

CHRYSTIAN

Nie, dzięki!… Odchodzę.

LIGNIÈRE

Gdzie?

CHRYSTIAN

Szukać tego Valvert.

LIGNIÈRE

Nie idź… W sieć ich wpadłszy,
Zginiesz jak mucha…
pokazując mu okiem Roksanę
Zostań. Roksana tu patrzy!…

CHRYSTIAN

Prawda…
Od tej chwili, z głową podniesioną, z ustami rozwartymi, nie przestaje na nią patrzeć w zachwycie. Grupa rzezimieszków, widząc go zagapionego w ten sposób, zbliża się do niego powoli.

LIGNIÈRE

To ja odchodzę… Chcę pić… W karczmie czeka
D'Assoucy…
Wychodzi, zataczając się.

LE BRET

który obszedłszy całą salę, zbliżył się do Ragueneau'a, z otuchą
Coś nie widać naszego człowieka!…

RAGUENEAU

Przyjdzie…

LE BRET

z otuchą
Może ceduły[82] nie czytał dziś wcale!…

SALA

Nuże!… Fora!… Kurtyna!… Zaczynać, guzdrale!

SCENA TRZECIA

Ciż sami, oprócz Lignière'a de Guiche, Valvert, później Montfleury.

PIERWSZY MARGRABIA

widząc hrabiego de Guiche, który zeszedłszy z loży Roksany, idzie przez parter, otoczony usłużną szlachtą, między którą wicehrabia de Valvert.
Patrz!… De Guiche!… Z jakim dworem!… Phi, phi!… Tam do kata!…

DRUGI MARGRABIA

Znowu jeden Gaskończyk…

PIERWSZY MARGRABIA

Gaskon dyplomata,
Taki dojdzie wysoko… Słuchaj, moja rada:
Submitować[83] mu nasze atencje[84] wypada…
Podchodzą ku niemu.

ModaDRUGI MARGRABIA

Jaka to barwa tych cudnych szarf, hrabio Guiche:
Baise moi ma mignonne[85], czyli też ventre de biche[86]?

DE GUICHE

To Espagnol malade[87] jest…

PIERWSZY MARGRABIA

Barwa ta nie kłamie,
Krucho będzie z Hiszpanem, gdy pozna twe ramię.

DE GUICHE

wskazując na scenę
Idę tam, a waszmościów scena czy nie zwabia?
Chodźmy, chodźmy!…
Podąża ku scenie w towarzystwie margrabiów i szlachty. W drodze przystaje i woła
No, Valvert, chodźże!…

CHRYSTIAN

który to wszystko widział i słyszał, drgnął, usłyszawszy to nazwisko
Wicehrabia.
Rękawicę mu rzucę w twarz; zabiję w walce…
Złodziej, KradzieżSięga do kieszeni i znalazłszy tam rękę rzezimieszka, odwraca się zdumiony…
Co?…

RZEZIMIESZEK

Aj!…

CHRYSTIAN

nie wypuszczając jego ręki
Szukam rękawic…

RZEZIMIESZEK

z kwaśnym uśmiechem
A znalazł waść palce!…
zmieniając ton, półgłosem i skwapliwie
NiebezpieczeństwoPuść mnie, waszmość. W zamianę powiem tajemnicę.

CHRYSTIAN

nie wypuszczając jego ręki
Jaką?

RZEZIMIESZEK

Lignière, co stąd przed chwilą wyszedł na ulicę…

CHRYSTIAN

No i cóż?…

RZEZIMIESZEK

…umrze dzisiaj… Pewien pan — figura!…
Śmiertelnie się obraził piosnką jego pióra,
I stu ludzi — ja z nimi! — pod zmrok wieczorowy
Ma dziś czekać w zasadzce… Nie uniesie głowy!…

CHRYSTIAN

Kto zacz ów pan?…

RZEZIMIESZEK

To sekret!…

CHRYSTIAN

wzruszając ramionami
Głupiś!…

RZEZIMIESZEK

z wielką godnością
Zawodowy…

CHRYSTIAN

Gdzież stanie ta zasadzka?…

RZEZIMIESZEK

Brama Nesle, przy wieży…
On musi iść tamtędy… Niech waść ostrzec bieży[88]!!

CHRYSTIAN

wypuszczając wreszcie jego rękę
Lecz gdzież znajdę go teraz?

RZEZIMIESZEK

Od szynku do szynku
Musi go waszmość szukać wszędzie, bez spoczynku.
Pod Paskiem, który trzeszczy, pod Trzema Lejkami,
Pod Złotą Prasą, pod Szyszką, Dwiema Pochodniami,
A wszędzie pozostawić karteczkę dla niego…

CHRYSTIAN

Tak, lecę!… Ha, łajdaki!… Stu!… Stu na jednego!…
spoglądając z czułością na Roksanę
Kochana! Ją porzucić…
rzucając wściekłe spojrzenie Valvertowi
i jego zostawić!…
Lecz Lignière!… Lecę, muszę z matni go wybawić!…
Wybiega skwapliwie. De Guiche, wicehrabia, margrabiowie i szlachta znikają za kotarą, by się usadowić w ławeczkach na scenie. Parter szczelnie zapełniony, tudzież loże i galerie.

WSZYSCY

Fora!…

ŻartMIESZCZANIN

którego peruka unosi się, poderwana wędką przez pazia z drugiej galerii.
Moja peruka!…

GŁOSY WŚRÓD TŁUMU

Łysy, patrzcie, łysy!…
Ha, ha, ha!… Brawo pazie!…

MIESZCZANIN

wygrażając pięścią, rozwścieczony
Hultaje!… Urwisy!…

ŚMIECHY

z początku bardzo głośne, potem coraz cichsze
Ha, ha, ha!… Ha, ha, ha, ha!… Ha, ha, ha!… Ha, ha, ha!…
Milczenie zupełne.

LE BRET

zdziwiony
Co to?… Zamilkli nagle?
jeden z widzów szepce mu coś do ucha
Aaa!…

WIDZ

Ręczył mi za to…

SZMERY WŚRÓD PUBLICZNOŚCI

Przyszedł!… Gdzież tam!… Z pewnością!… Jest w loży za kratą…
Wszystkie oczy zwracają się w stronę zakratowanej loży.
Ha, Kardynał!… Kardynał!… Kardynał!… Kardynał!…

JEDEN Z PAZIÓW

Przepadł kawał, a tak się uciesznie zaczynał!

GŁOS JEDNEGO Z MARGRABIÓW

za kotarą, wśród milczenia
Rozjaśnijcież tę świecę!…

DRUGI MARGRABIA

wystawiwszy głowę spoza kotary
Stołka!…
Podają krzesło ponad głowami z ręki do ręki. Margrabia bierze je, nie zaniedbawszy rzucić kilku całusków w stronę lóż.

JEDEN Z WIDZÓW

Cyt! Kurtyna!…
TeatrW tej chwili słychać trzy stuknięcia, obwieszczające początek przedstawienia. Kotara się rozsuwa. Widać margrabiów, siedzących po obu stronach sceny w postawach zuchwałych. Kurtyna w głębi przedstawia dekorację do sztuki pasterskiej. Cztery małe kryształowe świeczniki oświecają scenę. Skrzypki grają przyciszonym głosem.

LE BRET

z cicha do Ragueneau'a
Montfleury wyjdzie pierwszy?…

RAGUENEAU

również z cicha
Tak, to on zaczyna!…

LE BRET

No, oddycham nareszcie: nie ma Bergeraca…
Ach, jakże mnie to cieszy!…

RAGUENEAU

Przegrałem kuraka!…

LE BRET

żartobliwie
Tym lepiej!… Byłby twardy z Cyrana przyprawą!…
TeatrSłychać głos kobzy i Montfleury ukazuje się na scenie, ogromny, w kostiumie pasterza ze sztuki pasterskiej, w kapeluszu osadzonym na bakier i przystrojonym różami, dmuchając w kobzę[89], której jedna duda wstążkami jest ubrana.

PARTER

klaszcząc
Montfleury!… Ha, Montfleury!… Brawo!… Brawo!… Brawo!…

MONTFLEURY

dziękuje, kłaniając się na wszystkie strony, po czym zaczyna grać rolę Fedona
„Szczęsny[90], komu bogowie zażyć dają wczasów[91]
W ustroni, z dala dworu, w pośród ciszy lasów,
I gdy Zefir[92] w drzew liściach szumi pieśń arfianą[93]…”

GŁOS

z głębi parteru
Łajdaku!… Wszak przez miesiąc grać ci zakazano!…
Przerażeni. Wszyscy odwracają się w stronę głosu. Szemrania.

ZMIESZANE GŁOSY

Cóż to?… Co tam za hałas?…
Publiczność w lożach powstaje, by móc widzieć.

CUIGY

Ha, to on!…

LE BRET

osłupiały
Cyrano!…

GŁOS

Ruszaj stąd, królu błaznów!…

CAŁA SALA

z oburzeniem
Ooo!…

MONTFLEURY

Ależ!…

GŁOS

Precz z sali!…

GŁOSY

z parteru i lóż
Cicho!… Dość już!… Montfleury!… Nie bój się!… Graj dalej!…

MONTFLEURY

niepewnym głosem
„Szczęsny, komu bogowie zażyć dają…”

GŁOS

coraz groźniejszy
Nuże!
Czy chcesz, bym ci las kijów zaszczepił na skórze?…
Ponad głowami ukazuje się ramię, które laską wygraża.

MONTFLEURY

coraz słabszym głosem
„Szczęsny ko…”
Laska wygraża.

GŁOS

Precz w tej chwili!…

PARTER

Och!…

MONTFLEURY

zdławionym głosem
„…komu bogowie…”

CYRANO

wskoczywszy na krzesło wśród parteru, z założonymi rękami, w kapeluszu o kryzie do góry nad czołem podniesionej; wąs najeżony, nos przerażający.
Ejże!… Bo się rozgniewam.
Wrażenie ogromne.

SCENA CZWARTA

Ciż sami, Cyrano; później Bellerose i Jodelet.

MONTFLEURY

do margrabiów
Ratujcie panowie!…

JEDEN Z MARGRABIÓW

niedbale
Grajże! Co będziesz słuchał!…

GniewCYRANO

Słysz[94], ty: wara!… zasię[95]!…
Bobyś mnie zmusił pysk ci trzepać, ty grubasie.

MARGRABIA

Dość już!…

CYRANO

Niech markiziątka milczą, radzę szczerze,
Inaczej laską moją wstążki ich przemierzę!…

WSZYSCY MARGRABIOWIE

zrywają się
To zanadto!… Montfleury!…

CYRANO

Precz z nim, póki proszę,
Bo mu uszy obetnę i brzuch wypatroszę!…

GŁOS JAKIŚ

Jednak…

CYRANO

Precz z nim!…

INNY GŁOS

Lecz…

CYRANO

Cóż to?… On jeszcze tu stoi?…
zakasując rękawy
Dobrze!… Idę na scenę, by jako przystoi
Pokrajać w płatki ową mortadelę włoską!…

MONTFLEURY

z wymuszoną godnością
Lżąc mnie, obrażasz waszmość ciężko Talię boską!…

CYRANO

z ironiczną grzecznością
O, gdyby muza owa, dla której waść niczem,
Miała zaszczyt się spotkać z waszmości obliczem,
To, widząc cię jestestwem tak tłustem, a durnem,
Palnęłaby cię — wierz mi! — gdzieś swoim koturnem!…

PARTER

Montfleury!… No, Montfleury!… Nuże!… Sztuka Bara!…

CYRANO

do tych, którzy wołają w jego sąsiedztwie
Błagam was! Cierpliwości przebierze się miara!…
Pochwa moja znudzona rzygnie ostrzem miecza!…

TŁUM

cofając się
Och!… Och….

CYRANO

do Montfleury'ego
Precz mi ze sceny!…

TŁUM

stojący za Cyranem, następuje, mrucząc:
Ech! Ech!

CYRANO

zwracając się żywo w tę stronę
Ktoś zaprzecza!?
Tłum cofa się znowu skwapliwie; wokoło Cyrana wytwarza się próżne miejsce.

GŁOS JAKIŚ

z głębi parteru, śpiewając:
Tańczyć każe nam Cyrano
Tak, jak jego gra organik,
Lecz Chlorisa będzie graną,
Chce, czy nie chce nasz tyranik!…

CAŁA SALA

śpiewa
I Chlorisa będzie graną!…

CYRANO

Jeśli mi się ozwiecie[96] jeszcze jednym tonem,
To zatłukę was wszystkich!…

JAKIŚ MIESZCZANIN

Waść nie jest Samsonem[97]!…

CYRANO

Czy nie raczysz mi waszmość pożyczyć swej szczęki?…

JAKAŚ DAMA

w loży
Niesłychane!…

JAKIŚ PAN

To skandal!…

MIESZCZANIN

To prawdziwe męki!…

JEDEN Z PAZIÓW

A to kawał!…

PARTER

Ksy, ksy, ksy!… Montfleury!… Cyrano!…

CYRANO

Milczeć!…

PARTER

rozochocony
Bee!… Kukuryku!… Hau, hau, hau!… Hi-haa-o!…

CYRANO

Ja wam…

JEDEN Z PAZIÓW

Miau!…

CYRANO

Ja wam pisnąć zakazuję słowo,
I cały — jak jest! — parter wyzywam zbiorowo!…
Otwieram listę!… Sam tu[98], młody bohaterze!…
Każdy w swojej kolei, numer po numerze!…
Dalej!… Kto chce rozpocząć poczet znakomity?…
do pojedynczych widzów w swym sąsiedztwie, którzy zaprzeczają gestem
Waćpan?… Nie!… Może waść?… Nie!… Z wszelkimi zaszczyty[99]
Wyprawię tego, który pierwszy stanie w walce!…
Niech w górę ci, co umrzeć chcą, podniosą palce!…
Milczenie.
Czy skromność waszą razi widok nagiej stali?…
Co?… Nikt?… Żadnego palca?… Dobrze!… Idźmy dalej!…
Otóż chcę teatr leczyć z tego opuchnięcia
Gdy samo nie ustąpi…
uderzając dłonią po szpadzie
przejdziemy do cięcia!…
Złazi z krzesła i usiadłszy w środku koła, jakie się wytworzyło, poczyna tak, jak gdyby był u siebie w domu.

MONTFLEURY

Ja…

CYRANO

do niego
Słuchaj: klasnę trzykroć, a kiedy „trzy” powiem,
Pamiętaj pełnio jedna, abyś stał się nowiem!…

PARTER

rozochocony
Ha, ha, ha, ha!…

MONTFLEURY

Ja sądzę…

JAKIŚ GŁOS

z loży
Zostań!…

CYRANO

klaszcząc w dłonie
Raz!…

PARTER

Zostanie!…
Nie zostanie!…

MONTFLEURY

Panowie, takie moje zdanie!…

CYRANO

ta sama gra
Dwa!…

MONTFLEURY

Jestem przekonany, że lepiej niżeli…

CYRANO

ta sama gra
Trzy!…
Montfleury znika, jak gdyby się zapadł w ziemię. Burza śmiechu, gwizdania i szyderczych okrzyków.

SALA

Hu!… Hu!… Podły!… Wróć się!…

CYRANO

rozpromieniony, rozpierając się i zakładając noga na nogę
Niechaj się ośmieli!…

JAKIŚ MIESZCZANIN

Orator sceny!…
Bellerose zjawia się; ukłon.

LOŻE

Aa!… A!… Bellerose raport składa!…

BELLEROSE

wykwintnie
Wysoka szlachto!…

PARTER

Nie!… Nie!… Jodelet niech gada!…

JODELET

występuje i tonem błazna przez nos
Cielęta!…

PARTER

Brawo!… Ha, ha!… Wybornie!…

JODELET

Bez brawa!…
Tragik, co wam tak brzuchem do serca przystawa[100],
Uczuł nagle…

PARTER

Tchórz podły…. Pfe!… Przed groźbą strusiał!…

GŁOSY

Niech powróci!…

JODELET

Nie może!…

GŁOS JAKIŚ

Czemu?…

JODELET

Bo wyjść musiał!…
Śmiechy.

MŁODZIENIEC

do Cyrana
Koniec końców, mój panie, jakie masz powody
Tak ścigać Montfleury'ego?…

CYRANO

z udaną uprzejmością
Mój gąsiaku młody,
Mam ich dwa, zaś już każdy z nich za siebie starczy,
Naprzód lichy to aktor, bo drze się i warczy,
Rąbiąc ze stękiem drwala takie wiersze, które
Winny ulatać lekko, swobodnie… Po wtóre…
To mój sekret…

STARY MIESZCZANIN

siedzący za krzesłem Cyrana
Toż waszmość bezwzględnie, wyniośle
Nie dajesz nam Chlorisy słuchać…

CYRANO

zwracając się z krzesłem ku niemu, z udanym szacunkiem
Stary ośle,
Wiersze starego Bara ni z mięsa, ni z pierza[101],
Ściśle mówiąc, niewarte nawet i halerza[102].
Bez wyrzutu sumienia krzyczę zatem: haro![103]

WYKWINTNISIE

w lożach
Ach!… Ach!… Moja kochana!… Słyszałaś?… Nasz Baro!…
Boże!… Co za zuchwalstwo!…

CYRANO

zwracając się ku lożom z galanterią[104]
Poezja, KobietaŚliczne moje panie,
Promieniejcie, kwitnijcie, to wasze zadanie!
Czarujcie nas uśmiechem w słodkie sny i bądźcie
Muzami naszych wierszy, ale ich nie sądźcie!…

BELLEROSE

Oj, te pieniądze, które zwrócić nam wypadnie!…

CYRANO

zwracając się krzesłem ku scenie
Tyś jeden tu przemówił roztropnie i składnie!
Dziury nie chciałbym zrobić w Tespisowej[105] szacie.
wstaje i rzuca na scenę kieskę[106] z pieniędzmi
Łapcie!… Hopla!… I milczeć; wszak krzywdy nie macie!…

SALA

w zdumieniu
Ach!… Ach!…

JODELET

podnosi kieskę i ważąc ją w dłoni
Gdy waszmość zechcesz, to po takiej cenie
Możesz nam choćby co dzień zrywać przedstawienie.

SALA

Hu!… Hu!…

JODELET

Niech z nas urąga, kto chce, niechaj syka!…

BELLEROSE

do Jodeleta
Trzeba salę opróżnić!…

JODELET

do publiczności
Teatr się zamyka!…
Publiczność zaczyna wychodzić. Cyrano przypatruje się temu z zadowoleniem. Jednakże, przysłuchując się następującej scenie, tłumy przystają. Kobiety w lożach, które wstały i ubrały się w płaszcze, zatrzymują się, nasłuchując, i siadają po chwili znowu.

LE BRET

do Cyrana
To szaleństwo!…

NATRĘT

zbliżając się do Cyrana
Montfleury!… Panie, co za skandal.
Wszak to protegowany książęcia de Candale!…
Czy masz pan protektora?…

CYRANO

Nie mam!…

NATRĘT

Nie masz?…

CYRANO

Zgoła!…

Duma, Szlachcic, BrońNATRĘT

Co? Nie masz waść magnata, co cię bronić zdoła?…

CYRANO

zniecierpliwiony
Mówiłem już!… Aść[107], widzę, w uszach masz zatyczkę!…
Nie, protektora nie mam…
kładąc dłoń na rękojeści
lecz orędowniczkę!…

NATRĘT

To pewnie waść opuścisz gród nasz?…

CYRANO

To zależy!…

NATRĘT

Ba, panie, to nie żarty, niech mi waszmość wierzy!
Książę de Candale ramię długie ma i duże.

CYRANO

Nie dłuższe od mojego…
wskazując szpadę
Gdy go tym przedłużę.

NATRĘT

Toż waść nie zechcesz twierdzić…

CYRANO

Owszem, twierdzę właśnie!…

NATRĘT

Lecz…

CYRANO

zniecierpliwiony
Dość już!… Teraz ruszaj asan[108]! Niech cię jaśnie…
Albo nie, stój!… I niechaj mi asindziej[109] powie,
Czemu się tak przyglądasz mojemu nosowi?…

NATRĘT

osłupiały
Ja… ja…

CYRANO

następując
Cóż w nim dziwnego?…

NATRĘT

cofając się
Wasza miłość raczy
Mylić się…

CYRANO

jak wyżej
Zali krzywy jest jak dziób puchaczy?…

NATRĘT

jak wyżej
Ja…

CYRANO

Czy też może dynda na wzór trąby słoniej?…

NATRĘT

Ależ…

CYRANO

Może brodawek pełny?…

NATRĘT

Niech Bóg broni!…

CYRANO

Więc jeśli czasem mucha po nim sobie chodzi,
Czy to dziw?…

NATRĘT

Ależ panie…

CYRANO

Szydzić czyż się godzi?…

NATRĘT

Toż ja z waszmości nosa ani myślę szydzić.
Ja na niego nie patrzę, ja go nie chcę widzieć!…

CYRANO

Aść nie chcesz widzieć?… Czemu? Proszę uniżenie!…

NATRĘT

Och…

CYRANO

Czyż swym widokiem budzi obrzydzenie?…

NATRĘT

Ależ ja…

CYRANO

Barważ[110] jego, sądzisz aść, niezdrowa?…

NATRĘT

Ja…

CYRANO

Kształt nieprzyzwoity…

NATRĘT

Niechże Bóg uchowa!…

CYRANO

Dlaczegóż mu się asan przypatrujesz drwiąco?
Pewnie ci wielkość jego zdaje się rażącą?…

NATRĘT

P-p-rzeciwnie p-pan masz m-m-mały… m-maciupeńki nosek!

CYRANO

groźnie
Co?… Jak?… Do kroć tysięcy piorunowych krzosek[111]!
Jak asan śmiesz posądzać mnie o śmieszność taką?
Mój nos mały? O, hola!…

NATRĘT

B-b-boże mój!…

CYRANO

Pokrako!
Płaskonosie ty nędzny, głupcze niedołężny,
Wiedz o tym, że mój nos jest olbrzymi… potężny!
I że z narośli takiej jestem wielce dumny,
Gdyż nos wielki mieć może tylko mąż rozumny,
Uprzejmy, dobry, hojny, sprawiedliwy, mężny,
Wspaniałomyślny, miły — słowem miary takiej
Jak ja!… miary, do której, hetko[112] lada jaki,
Ty nie dorośniesz nigdy, bo niesławne lico,
Którego tu karzącą dotykam prawicą…
Daje mu policzek.

NATRĘT

Aj!…

CYRANO

…z polotu, z liryzmu, z ducha cech, z godności,
Ze znamion cnót szlachetnych i z malowniczości,
Krótkimi słowy: z nosa równie jest wyzute…
obraca go plecami ku sobie i łącząc gest ze słowami
Jak ta w końcu twych pleców, w którą godzę butem!…

NATRĘT

uciekając
Gwałtu!… Rety!… Dla Boga!…

CYRANO

Nauczka dla kpiarzy,
Co by chcieli dworować[113] ze środka mej twarzy,
Przy tym mam zaszczyt donieść jeszcze, że jeżeli
Ów dworniś, który z niego szydzić się ośmieli,
Pieczętuje się herbem jako urodzony,
Mam zwyczaj nieco wyżej i z przeciwnej strony,
Wprzód nim go z moich ręku[114] w świat wypuszczę dalej,
Przykładać mu nie skórę, lecz… kawałek stali!…

DE GUICHE

który z „margrabiami” zeszedł był[115] ze sceny
Ależ ten pan nas nudzi…

WICEHRABIA DE VALVERT

wzruszając ramionami
Chwali się i chwali!…

DE GUICHE

Niktże[116] mu nie odpowie?…

WICEHRABIA

Czekaj, mości grafie[117],
Ja mu tę brzydką gębę wnet zamknąć potrafię.
Powiem mu coś… Zobaczysz, jak ja mu dogodzę…
Podchodzi do Cyrana, który na niego patrzy, i stanąwszy przed nim ze śmieszną butą
Waszmość masz nos… cha, cha, cha!… srodze wielki…

CYRANO

z powagą
Srodze!…

WICEHRABIA

śmiejąc się
Cha, cha!…

CYRANO

I to już wszystko?…

WICEHRABIA

Ależ.

CYRANO

Nie, młokosie,
To krótko!… Można było rzec o moim nosie
Daleko więcej. Tonów przebiegając skale,
Można było na przykład powiedzieć: Zuchwale:
„Ja, mosanie[118], nos mając wyrosły tak szpetnie,
Biegłbym do cyrulika[119], niech mi go obetnie”.
Przyjaźnie: „Z takim nosem pić nie sposób z czarek,
Wać[120] byś się zaopatrzyć powinien w lewarek!”
Ze swadą, uroczyście: „Ten nos to zrąb skały!
To przylądek!… Co mówię? To półwysep cały!…”
Ciekawie: „Na co służy ten długi futerał?
Czyżby kałamarz lub też nożyczki zawierał?…”
Z magnacka: „Hej, człowieku, czy ten hak jest modny?
Jako wieszadło sukien, musi być wygodny!…”
Z przymileniem: „Czy aść się tak kochasz w przyrodzie,
Żeś tu postawił grzędziel[121] ptaszkom ku wygodzie?…”
Z prostacka: „A wściórności[122]! To ci nos! Dla Boga!
Musi to albo dynia, albo rzepa sroga!…”
Lirycznie: „Waszmość chyba musisz być trytonem[123],
Że z taką chodzisz konchą!”… Bakalarskim[124] tonem:
„Jedynie zwierz ów, który w Arystofanesie[125]
Hippokampelefantokamelosem zwie się,
Mógł się poszczycić równie potężnym tobołem
Kości, chrząstek i mięsu, wiszących pod czołem!”
Troskliwie: „Strzeż się waszmość!… Nosa twego brzemię
Gotowo[126] cię pociągnąć i bęcniesz na ziemię!…”
Przezornie: „Kup futerał aść dla swego nosa,
By nie zjadły barw jego słońce, deszcz i rosa!…”
Jowialnie: „Mówią ludzie, że gdy waszeć[127] pali
Fajeczkę, to mu z nosa dym tak gęsty wali,
Że sąsiady wołają: »Pali się w kominie!…«”
Stylem epickim: „Krew, gdy z tego nosa płynie,
W szeroką się rozlewa toń Czerwone Morze!…”
Z szacunkiem: „Pozwól waćpan, że mu hołd swój złożę,
To się nazywa dwór mieć, srogą basztą zbrojny!…”
Z emfazą: „Zakatarzyć — o nosie dostojny! —
Mógłby cię tylko powiew Boreasza[128] skrzydeł…”
Z podziwem: „Cóż za godło dla składu pachnideł!…”
Naiwnie: „Kiedyż zwiedzić można ten budynek?…”
Z żołnierska: „Szwadron!… Baczność!… Bojowy ordynek[129]!…
Marsz, marsz!… Broń do ataku!… Hura na baterię!…”
Praktycznie: „Puść asindziej nos ten na loterię;
Zaiste nos tak wielki będzie wielkim losem!…”
Wreszcie na wzór Pyrama[130] poszlochując głosem:
„Patrzcie, to nos, którego przewrotność zbrodnicza
Zepsuła władcy swemu harmonię oblicza!
Łotr, teraz wstydem płonie!…” Oto w krótkim słowie,
Coś mógł acan powiedzieć, mając olej w głowie.
Lecz sprytu, lecz dowcipu nie ma w twej stodole,
O, najnędzniejszy z tworów na tym łez padole!
A wiedza twa nie wznosi się nad poziom sfery,
Objętej wiadomymi czterema litery!
Zresztą, choćbyś miał wiedzy i dowcipu prawie,
Byś mógł ku tych szlachetnych galerii zabawie
Uraczyć mnie podobnie szalonymi żarty,
Wiedz, iżby ćwierć ćwiarteczki jednej części czwartej
Pierwszego słowa z ust twych nie wyszła bezkarnie,
Bo to, com tu o nosach powiedział figlarnie,
Wybaczam, po przyjaźni, sobie, gdy je głoszę,
Lecz wara!… z ust innego żadnych drwin nie znoszę!…

DE GUICHE

chcąc odciągnąć wicehrabiego, oszołomionego tą napaścią
Wicehrabio, daj spokój!…

Szlachcic, Moda, PogardaWICEHRABIA

zdławionym głosem
Jak się to nadyma!
Szlachetka, co… co nawet rękawiczek nie ma,
I bez wstęg, bez koronek wchodzi w te podwoje[131]!…

CYRANO

Honor, Duma, Moda, Strój, Fircyk, SzlachcicJa, mój młody łaskawco, moralnie się stroję.
Fircykom pozostawiam blichtr, wstęgi, pętlice,
Lecz jeśli mniej wykwintny, dbałością się szczycę!…
Ja bym się niezasromion[132] ludziom nie pokazał
Pod brzemieniem obelgi, której bym nie zmazał,
Z rozespanym sumieniem, ze czcią nadszarganą
Ze skrupułami, którym milczeć nakazano…
Mnie blichtr obcy! Lecz na wzór strusich pióropuszy,
Stroi mnie dumna szczerość nieugiętej duszy;
Więc krygowną postacią stać nie pragnąc w świecie,
Kryguję ducha mego hardo jak w gorsecie,
A w sławne czyny strojny, by[133] w cenne gipiury[134],
Podkręcam me dowcipy, jak wąsa do góry,
I w szacie tego kroju idąc świata drogą,
Dzwonię wokół prawdami, butnie…. jak ostrogą!…

WICEHRABIA

Ależ…

CYRANO

Honor, ModaJa nie mam rękawiczek?… To nie żarty!…
Miałem jedną… sierotę po siostrze podartej,
Lecz widząc, że biedaczki pocieszyć nie mogę,
W łeb ją cisnąłem komuś, co mi wlazł był w drogę!…

ŻartWICEHRABIA

wybuchając
Heciak!… Śmieszny pyszałek!… Gbur z pałką narwaną!…

CYRANO

z ukłonem, udając, iż zrozumiał, że mu tymi słowy wicehrabia się przedstawił
A! Bardzo mi przyjemnie!… A jam jest Cyrano
De Bergerac!…
Śmiechy.

WICEHRABIA

zdławionym głosem
To błazen!…

CYRANO

krzywiąc się, jak gdyby nagle dostał kurczowego napadu
Aj!…

WICEHRABIA

który chciał już odejść, zatrzymując się
Co to?…

CYRANO

krzywiąc się boleśnie
Drętwieje!…
Trzeba by ją rozruszać!… Tak zwykle się dzieje,
Gdy zbyt długo w spokoju gnuśnym[135] pozostanie!…
Aj!…

WICEHRABIA

Cóż tam do licha?…

CYRANO

Czuję w szpadzie rwanie…

WICEHRABIA

dobywając szpady
Dobrze!…

CYRANO

z wdziękiem
Dam aści sztyczek[136] przedziwny, mosanie!…

Poeta, PoezjaWICEHRABIA

pogardliwie
Poeta!…

CYRANO

Tak: poeta! I takiego kroju,
Że zaimprowizuje wierszyk w czasie boju,
I podczas gdy z waszmością tu skrzyżuję szpadę,
Równocześnie ułożę balladę…

WICEHRABIA

Balladę?…

CYRANO

Waszmość zda się nie wiedzieć, co to jest ballada?…

WICEHRABIA

Ależ…

CYRANO

recytując, jakby lekcję wydawał[137]
Ballada tedy[138] z trzech się zwrotek składa,
Każda po osiem wierszy…[139]

WICEHRABIA

drepcząc ze złości
Och!…

CYRANO

ciągnie dalej
…i z zakończenia,
Które jest czterowierszem, lecz rymów nie zmienia.

WICEHRABIA

Waść…

Pojedynek, PoezjaCYRANO

Tak jest! Właśnie taką ułożę balladę,
A przy ostatnim wierszu… szpadą cię przejadę!…

WICEHRABIA

Nigdy!…

CYRANO

Nigdy?…
deklamując
„Ballada o tym pojedynku,
Który w burgundzkiej sali odbył się budynku,
Między panem Cyrano a pewnym półgłówkiem”.

WICEHRABIA

Co?… Jak?…

CYRANO

To, panie, tytuł, zwany też nagłówkiem!

SALA

zaciekawiona do najwyższego stopnia
Ustąpcie!… To wyborne!… Cyt!… Sza!… Bez chichotów!…
Dokoła Cyrana i wicehrabiego tworzy się koło ciekawych. W parterze „margrabiowie”, oficerowie, zmieszani z mieszczanami i ludem. Paziowie wspinają się na barkach widzów, by lepiej widzieć. Wszystkie kobiety w lożach powstają. Z prawej strony de Guiche i jego dworzanie. Z lewej Le Bret, Ragueneau, Cuigy itd.

CYRANO

zamykając oczy na chwilę
Czekajcie!… Szukam rymów!… Mam, mam!… Jużem gotów!…
ilustrując słowa stosownym gestem
Pełnym wdzięku ruchem dłoni
Rzucam moje w kąt manatki
I płaszcz zwlekam, co mię słoni[140],
I… dobywam mojej szpadki.
Grzeczny, lekki, zwinny, gładki.
Trwam, mój aść, przy słowach mych,
Że przy końcu mej balladki
Tym szpikulcem dam ci sztych!…
Składają się pierwsze chody.
Sam bies[141] aści nie ochroni,
Choć mam kłopot iście rzadki,
Jaki cel wziąć dla mej broni:
Brzuch…. czy serce tej dzierlatki?…
Sieje broń ma skrawe płatki,
Niby roje muszek pstrych,
Ach, tak! Z końcem mej balladki
W brzuszek dam waszmości sztych!
Tu mi rymu brak na „oni”;
Waść pobladłeś jak opłatki,
Bym mógł rzec: „Ha, w piętkę goni!…”
Szach!… Odbiłem sztych z przysiadki,
I rżnę młyńca wprost z paradki[142],
Gładko, równo, jak pod sztrych[143]!…
Czuj duch! Idzie kres balladki,
A przy końcu będzie sztych!…
Uroczyście
Posłanie!
Módl się, waszeć!… Idą jatki,
Za spełniony żałuj grzech;
Prima!… Tercja!…[144] kres balladki!
daje sztych
Tusz!…
Wicehrabia chwieje się; Cyrano z ukłonem
Mówiłem, będzie sztych!…
Okrzyki, oklaski z lóż. Kwiaty i chusteczki sypią się na dół. Oficerowie, otoczywszy Cyrana, winszują mu. Ragueneau tańczy w zachwycie. Le Bret jest zrozpaczony i szczęśliwy. Podtrzymując wicehrabiego, wyprowadzają go przyjaciele z sali.

TŁUM

w jednym długim okrzyku podziwienia
Aaa!…

RAJTAR

Wspaniałe!…

JEDNA Z KOBIET

Zabawne!…

RAGUENEAU

Niebotyczne!…

JEDEN Z MARGRABIÓW

Nowe!…

LE BRET

Szalone!…

ZMIESZANE GŁOSY

wśród zgiełku około Cyrana
Brawo!… Czołem!… Życzenia zbiorowe!…

JEDNA Z KOBIET

To bohater!…

JEDEN Z MUSZKIETERÓW

podchodząc z wyciągniętą dłonią
Mosanie, jesteś waszmość chwatem!
To było wcale dobre!… Znam się trochę na tem!…
Tupałem aż z uciechy, widząc grę waćpana!…
Odchodzi.

CYRANO

do Cuigy'ego
Mój drogi, kto to taki?…

CUIGY

Nie znasz d'Artagnana[145]?…
To on!…

LE BRET

biorąc Cyrana za rękę
Chodź, pogadamy!…

CYRANO

Niech tłum wyjdzie z sali!
do Belterose'a
Mogę zostać?…

BELLEROSE

z uszanowaniem
Ooo, proszę!…
Słychać krzyk na dworze.
Cóż to?… Czy się pali?…

JODELET

który wyszedł był zobaczyć, wracając
To Montfleury'ego lżą tak!…

BELLEROSE

uroczyście
Sic transit![146]
zmieniwszy ton, do odźwiernego i lampiarza
No, dalej!
Zamknąć! Zamieść! Nie gasić!… Już szósta godzina;
Skoro wrócim z obiadu, próba się zaczyna…
Jodelet i Bellerose wychodzą, kłaniając się Cyranowi nisko.

Bieda, DumaODŹWIERNY

do Cyrana
A wasza miłość nie pójdzie jeść?…

CYRANO

Ja?… Nie!…

LE BRET

Dlaczego?…

CYRANO

butnie
Bo nie chcę…
spostrzegłszy, że się odźwierny oddalił, i zmieniając ton
…bo halerza nie mam złamanego!…

LE BRET

Żarty!… Jak to pieniędzy nie masz?…
robiąc ruch rzucenia czegoś
A talary?…

CYRANO

jak wyżej
To lafa[147], którą ojciec mi przysyła stary!…

LE BRET

z żywością
Całomiesięczny fundusz?…

CYRANO

jak wyżej
Poszedł, z dymem pary!…

LE BRET

Ach, cóż to za szaleństwo rzucenie tej kieski!…

CYRANO

Tak! Być może…
z gestem dumnego zadowolenia
…lecz przyznaj, co za ruch królewski!…

ROZNOSICIELKA

pokaszlując nieśmiało dla zwrócenia uwagi
Hm, hm!… Nie mogę ścierpieć, że się waszmość głodzi;
Tu jest wszystko, co trzeba… Niech waćpan dobrodziej!…
Proszę…

CYRANO

zdejmując kapelusz
Moja dziecino, chociaż mi zabrania
Gaskońska buta z twego korzystać wezwania,
Jednak ci nie chcę smucić odmową serduszka…
Podchodzi ku bufetowi i wybiera.
Więc biorę… z tego grona…
Ona kładzie na talerz skwapliwie wskazane grono.
…o nie!… dość ziarnuszka.
Jedno ziarnko to dosyć!… Szklankę wody…
Ona chce mu dolać wina.
czystej!…
I pół makaronika!…
Oddaje drugą połowę.

LE BRET

wzruszając ramionami, do siebie
Wariat oczywisty!…

ROZNOSICIELKA

nalegając
Niech waszmość raczy przyjąć… Są owoce, pączki!…
Może coś przecie?…

CYRANO

Owszem… pocałunek rączki!…
Całuje rękę jej z takim szacunkiem, jakby to była ręka księżniczki.

ROZNOSICIELKA

wzruszona
Och!… Przepraszam!…
ukłon
Dobranoc!…
wychodzi.

SCENA PIĄTA

Cyrano, Le Bret, później Odźwierny.

CYRANO

do Le Breta
No, więc… gadu-gadu!…
staje przed bufetem i rozkładając przed sobą: makaronik…
Obiad!…
…szklankę wody…
Napitek!…
…i winną jagodę
Wety[148]!…
siada
Siadam do obiadu!…
Ach, głodny byłem wściekle!…
gryząc makaronik
Więc mówisz, mój drogi?…

LE BRET

Że te pyszałki butne o postawie srogiej,
Jeśli ich słuchać będziesz, przewrócą ci w głowie…
Pytaj ludzi roztropnych, niech ci który powie:
Te dzisiejsze wybryki twoje tak zuchwałe,
Jakie one wywarły wrażenie?…

CYRANO

dogryzając makaronika
Wspaniałe!…

LE BRET

Kardynał…

CYRANO

zaciekawiony, radośnie
Co?… Kardynał?… Zaliż[149] on był przy tym?…

LE BRET

pesymistycznie
Był, był!… Och, on to nazwie…

CYRANO

przerywając
Arcyznakomitym!…

LE BRET

Jednak…

CYRANO

No, wszak należy do pisarskiej rzeszy;
Żem nie dał grać kolegi — czyż go nie ucieszy?…

LE BRET

Zbyt wiele sobie ludzi narażasz bez celu!…

CYRANO

Czym[150] istotnie dziś sobie naraził tak wielu?…

LE BRET

Najmniej pół setki; przy tym cała armia babia…

CYRANO

No, licz!…

LE BRET

Montfleury… mieszczuch… de Guche… wicehrabia…
Baro, wraz z akademią…

CYRANO

Dość, jestem w zachwycie!…

Życie jako wędrówkaLE BRET

Gdzież ty zajdziesz, mój drogi, wiodąc takie życie?…
Jakie masz plany?…

CYRANO

Byłem jakby wśród manowca[151].
Sto krętych dróg się słało przed okiem wędrowca…
Wybrałem…

LE BRET

Którą?…

CYRANO

Ależ najprostszą w tym rzędzie.
Oto: zdumiewać ludzi we wszystkim i wszędzie!…

LE BRET

Dobrze. Lecz powiedz, jaka mucha cię ubodła,
Ścigać tak Montfleury'ego?…

CYRANO

ZazdrośćOch, ta fasa podła,
Co, niby wieprz w karmniku, ledwie brzuch swój tacza,
Ma się za serc niewieścich wielkiego zjadacza,
I — ględząc, tak jak ględzą rubaszne pastuchy —
Robi słodziutkie oczy… ślepiami ropuchy!…
Nie cierpię go od chwili, gdym raz z oburzeniem
Spostrzegł, że się ośmielił ślinić… ją!… spojrzeniem!…
Zdawało mi się wzrokiem, gdy dotknął jej lica,
Że widzę, jak po róży… pełza gąsienica…

LE BRET

ze zdziwieniem
Co? Jak?… Czy to możliwe?…

CYRANO

Bym kochał?…
zmieniając ton
Niestety!…

Miłość niespełnionaLE BRET

Tyś nie mówił… nie wspomniał nigdy…

CYRANO

Tej kobiety?…
Ach, pomyśl! Ta ironia!… Gdy mi nie pozwala
Ten nos, co tak jak laufer[152] poprzedza mnie z dala,
Bym śnił, żem jest kochany, choćby przez brzydala,
To ja!… Lecz to konieczne! to nieuniknione!…
Ja kocham… To tak proste, ach, a tak szalone!…
Ja kocham najpiękniejszą w świecie…

LE BRET

Najpiękniejszą?…

CYRANO

Najbardziej złotowłosą…
z przygnębieniem
i najwykwintniejszą!…

LE BRET

Na Boga, mów, kto ona?…

CYRANO

MiłośćHazard[153] sercom gwoli[154],
Rozkoszny — mimo wiedzy, groźny — mimo woli.
Pułapka zdrad natury, róża, w której łonie
Amor[155] czyha w zasadzce, srogie ostrząc bronie!…
Ten, kto poznał jej uśmiech, poznał doskonałość.
Ona w najmniejszy drobiazg zaklina wspaniałość,
I umie w każdym ruchu zamknąć bóstwa całość!…
Nie!… Ty byś nie umiała, boska Afrodyto[156],
Wstąpić w konchę, jak ona w lektykę odkrytą,
Ni ty, czysta Dyjano[157], kroczyć tak po lesie,
Jak ona po paryskim bruku kroki niesie!…

LE BRET

Ach, rozumiem!… To jasne!…

CYRANO

Łatwo zrozumiane!

LE BRET

Ty kochasz twą kuzynkę Robin?…

CYRANO

Tak!… Roksanę!…

LE BRET

Ano, tym lepiej!… Kochasz?… Powiedz jej… Masz prawo,
Zwłaszcza dziś, gdy w jej oczach okryłeś się sławą!…

CYRANO

Miłość niespełnionaPrzypatrz mi się, kochany! Czyż mi nie zabrania
Ta narośl śnić o błogich zachwytach kochania?…
O, nie, ja się nie łudzę! Chyba że chwilowo
Zakwili we mnie rzewność w porę wieczorową,
Kiedy w woń się rozpłyną sny kwiatów miłosne,
A mój drągal-nosisko wciąga w siebie wiosnę!…
I zdarza się, że błądząc w promieniach księżyca,
Spotkam w ogrodzie parę: z młodzieńcem dziewica!
Wzruszony, za śladami stóp ich biegnę okiem,
I myślę, że to dobrze, chodzić wolnym krokiem
W księżycu, ręka w rękę, z ukochaną w parze,
A wtedy zapominam — unoszę się — marzę!…
Aż znienacka zobaczę, spojrzawszy z ukosa,
Na ogrodowym murze cień mojego nosa!…

LE BRET

Mój drogi!…

CYRANO

O, mój drogi, miewam ja rozpacze,
I gdy jestem samotny…

LE BRET

ze współczuciem
To płaczesz…

CYRANO

z protestem
ŁzyJa?… Płaczę?…
Nie, to by nazbyt szpetnym było, gdyby rosa
Łez popłynęła kiedy wzdłuż takiego nosa,
I nie pozwolę na to, póki we mnie siła,
Aby ich boska piękność kiedy się splamiła
Związkiem z taką brzydotą… Toż nie znajdziesz przecie
Nic zgoła, od łez bólu, świętszego na świecie;
Więc nie chcę, by z tych pereł jedna z mej przyczyny
Została na szydercze narażona drwiny…

LE BRET

pocieszając
Nie smuć się!… MiłośćCzas sposobność i radę ci poda.
Wszak prawem, co miłością rządzi, jest przygoda.

CYRANO

z goryczą
Nie! Nie! Nie!… Jest stosunek! Jest ład! I jest miara!…
Ja kocham Kleopatrę[158] — mamże[159] twarz Cezara?…
Ubóstwiam Berenikę[160] — licoż mam Tytusa?…

LE BRET

z żywością
Lecz twój rozum! Twe męstwo!…
wskazując miejsce, na którym stała przedtem roznosicielka
Złożyłeś całusa
Na ręku tej tu małej, rumieniąc niebogę.
Wszak widziałeś jej oczy — czyż były ci wrogie?…

CYRANO

zdziwiony
To prawda!…

LE BRET

I Roksana, gdy Valvert pchnął szpadą,
Godząc w ciebie, okropnie blada była…

CYRANO

zdziwiony
Blada.

LE BRET

Już dzisiaj twoje męstwo, dowcip pokochała.
Śmiało!… Idź do niej…. wyznaj…

CYRANO

Aby mnie wyśmiała?…
Nie znam trwogi, lecz myśleć nie mogę bez drżenia…

ODŹWIERNY

wprowadzając kogoś ode drzwi
Pytają o waćpana!…

CYRANO

spostrzegłszy ochmistrzynię
Boże! Jej duenna[161]!…

SCENA SZÓSTA

Cyrano, Le Bret, Ochmistrzyni.

OCHMISTRZYNI

z głębokim ukłonem
Walecznego kuzyna w dniu jutrzejszym z rana
Pragną widzieć tajemnie…

CYRANO

wstrząśniony
Mnie widzieć?

OCHMISTRZYNI

dygając
Waćpana!…
Chcą mu się z czymciś[162] zwierzyć…

CYRANO

Mnie?…

OCHMISTRZYNI

z nowym dygiem
Tak!…

CYRANO

słaniając się
O, mój Boże!…

OCHMISTRZYNI

Skoro jutro na niebie pierwsze błysną zorze,
Pójdą mszy świętej słuchać u Świętego Rocha…

CYRANO

opierając się na ramieniu Le Breta
O, mój Boże!…

OCHMISTRZYNI

Wracając, by pomówić trocha,
Gdzie mają wstąpić?…

CYRANO

jakby oszalały
Gdzie?… Ha?… Zaraz!… O, mój Boże!…

OCHMISTRZYNI

Mów waszmość!…

CYRANO

O, mój Boże!… Zaraz!… Szukam w głowie!…
W paszteciarni Ragueneau'a…

OCHMISTRZYNI

Gdzież to? Niech waść powie!

CYRANO

Ulica Honoriusza… ciasta w okien szybie…

OCHMISTRZYNI

dygając
Przyjdziem… Godzina siódma… Bądź waszmość!…

CYRANO

Nie chybię[163]!…
Ochmistrzyni wychodzi.

SCENA SIÓDMA

Cyrano, Le Bret, później Komedianci, Komediantki, Cuigy, Brissaille, Lignière, Odźwierny, Skrzypiciele.

MiłośćCYRANO

rzucając się w objęcia Le Breta
Ja?… Z nią?… Schadzkę?…

LE BRET

wesoło
Cóż smutek?… Już inny wiatr wieje?…

CYRANO

Przynajmniej wie, że żyję!… Szaleję… Szaleję!…

LE BRET

Takie mi tu bajałeś przed chwilą androny;
Teraz będziesz spokojny?…

CYRANO

zapalając się
Przeciwnie!… Szalony!…
Nieprzeparty, jak piorun, gdy w miał kruszy skałę!…
Sam mi tu całą armię! Wojsko dajcie całe!…
Mam dziesięć serc! Dwadzieścia ramion!… Wielkie nieba!…
Precz z karlęcą hołotą!…
wrzeszczy na całe gardło
Olbrzymów mi trzeba!…
Od jakiegoś czasu poruszają się cienie komediantów i komediantek w głębi na scenie. Słychać szmery i gwary. Próba się odbywa. Skrzypiciele zajęli swe miejsce.

GŁOS ZE SCENY

Ciszej!… Próbę zaczęto!… O spokojność prosim!…

CYRANO

śmiejąc się
Chodźmy!…
Zmierzają ku wyjściu. W tej chwili otwierają się wielkie drzwi. Wchodzą Cuigy, Brissaille i kilku oficerów, podtrzymując spitego Lignière'a.

CUIGY

Cyrano?…

CYRANO

Co tam?…

CUIGY

śmiejąc się
Bąka ci przynosim[164]!…

CYRANO

poznając Lignière'a
Lignière!… Co z tobą, chłopcze?…

CUIGY

Został bez noclega!…

Niebezpieczeństwo, Odwaga, SzaleństwoBRISSAILLE

Nie może wrócić do dom…

CYRANO

nie rozumiejąc
Co?…

LIGNIÈRE

bełkocąc i pokazując papier pomięty
Ten list ostrzega
O zasadzce… Stu zbirów zasadzono na mię[165]
To z powodu mej piosnki… Tour de Nesle, przy bramie…
Iść do domu koniecznie muszę popod[166] wieżę!…
Pozwól mi się dziś przespać na twojej kwaterze!…

CYRANO

z żywością
Stu ludzi, mówisz?… Brawo!… Będziesz spał u siebie!…

LIGNIÈRE

przerażony
Ależ…

CYRANO

straszliwym głosem
Jam salvaguardią[167] twoją, jak Bóg w niebie!…
pokazując mu latarnię, którą w ręku trzyma odźwierny, przysłuchujący się tej scenie
Weź tę latarnię!…
Lignière bierze ją skwapliwie.
Naprzód marsz!…
do oficerów
Waszmoście z nami!…
W oddaleniu… Wy tylko jesteście świadkami!…

CUIGY

tonem przestrogi
Lecz stu ludzi!…

CYRANO

Dziś właśnie na stu chrap[168] mnie zbiera!…
Komedianci i komediantki zeskakują ze sceny i podbiegają w rozmaitych kostiumach.

LE BRET

Lecz na cóż łba nadstawiać…

CYRANO

O, Le Bret już gdera!…

LE BRET

Dla opilca takiego?…

CYRANO

Bo ten pijaczyna,
Bo ta kadź rosolisu[169], bo ta beczka wina,
Miłość, PoświęcenieWykonał w moich oczach czyn bardzo subtelny,
Oto, gdy dama jego raz po mszy niedzielnej
Umaczała paluszki wedle obyczaju
W kropielnicy, on skoczył, przypiął się do skraju,
I choć nie cierpi wody, wypił wszystko do dna!…

JEDNA Z KOMEDIANTEK

kostium subretki[170]
Aaa! To rzecz bardzo ładna i pochwały godna!…

CYRANO

Co, nieprawdaż, subretko?…

SUBRETKA

do drugiej komediantki
Ciekawam też, czemu
Stu, aż stu zasadzili przeciwko jednemu?…

CYRANO

Idziem…
do oficerów
A waściów proszę, niech się nikt nie waży
Spieszyć do mnie z sukursem[171], cokolwiek się zdarzy!…

JEDNA Z KOMEDIANTEK

zeskakując ze sceny
Nie, ja to widzieć muszę!…

CYRANO

Dalej!…

JEDNA KOMEDIANTKA

przyłącza się i woła starego komedianta
Chodź, Kasandrze[172]!…

CYRANO

Chodźcie wszyscy: doktorze, subretko, Leandrze!
Dalej, szalone pałki! Pójdziem wszyscy zatem!
Złączymy włoską farsę z hiszpańskim dramatem…
Niech chrapliwy jęk śmierci wesoła drużyna
Brzękiem dzwonków otoczy, jak krąg tamburyna!…

WSZYSTKIE KOBIETY

skacząc z radości
Brawo!… Gdzie mój kapturek?… Mój płaszcz!…

JODELET

Idźmy!… Brawo!…

CYRANO

do skrzypków
Panowie muzykanci zagrają nam żwawo!…
Skrzypiciele przyłączają się do pochodu. Wszyscy porywają świece płonące przy rampach. Pochód przybiera wygląd capstrzyku[173] z pochodniami
Brawo! Oficerowie, damy, skrzypiciele,
Światła. A o dwadzieścia kroków…
idzie naprzód
…ja na czele,
Sam pod mym pióropuszem!… Gotowo?…

POCHÓD

Gotowo…

CYRANO

I niech się nikt nie waży pomagać mi!… Słowo?…
Choćby mi śmierć groziła, słowo!… No, ruszamy!
Raz, dwa trzy!… Hej, odźwierny! Otwieraj nam bramy!…
Odźwierny otwiera podwójne drzwi sali, a w świetle księżyca ukazuje się malowniczy zaułek starego Paryża.
Miasto, Noc, Księżyc, RzekaPatrzcie, ha! Paryż senny, mroczny, niby mglisty;
Z dachów spływa księżyca blask, jak deszcz srebrzysty!
Oto jest dekoracja sceny, jak dobrana!
Tam pod szarfą mgieł srebrnych toczy się Sekwana,
Tajne zwierciadło nocy, tak złote o świcie…
A teraz zobaczycie to, co zobaczycie!…

WSZYSCY

Dalej, do bramy Nesle!… Marsz!…

CYRANO

z progu do subretki
Waćpanna pytała,
Słysząc, że tam w zasadzce setka leży cała,
Czemu rąk na jednego zbrojono tak wiele?…
wyciąga szpadę i ze spokojem
Dlatego, iż wiedziano, żeśmy przyjaciele!…
Wychodzi, a za nim cały pochód. Na czele Lignière z latarnią, zataczając się, za nim Cyrano; dalej komediantki, oparte na ramieniu oficerów, i komedianci w podskokach. Kroczą przy dźwięku skrzypiec w zmroku nocnym, oświeceni blaskiem świec.
Kurtyna.

AKT DRUGI

Paszteciarnia poetów.

(przekład W. Zagórskiego)

Scena przedstawia gospodę restauratora-pasztetnika Ragueneau. Jest to duża sala na rogu ulic Saint Honoré i Arbre-Sec, które przez szklane drzwi w głębi widnieją, zarysowujące się w pierwszych brzaskach świtu.
Na lewo pierwszy plan: bufet pod baldachimem z kutego żelaza i porozwieszanymi na nim gęsiami, kaczkami i białymi pawiami. W wielkich fajansowych wazonach ogromne bukiety z kwiatów, głównie słoneczników. Po tejże stronie drugi plan: olbrzymi komin, przy którego ogniu, między żelaznymi podstawami, dźwigającymi rondelki i rynki, smażą się w brytfannach pieczenie.
Po prawej stronie pierwszy plan ze drzwiami. Na drugim planie schody prowadzące do małej salki w półpięterku, której wnętrze, widoczne przez otwartą okiennicę, zajmuje stół nakryty, oświecony małym flamandzkim pająkiem. Jest to gabinet, w którym podają gościom jedzenie i picie. Drewniana galeria, będąca niejako przedłużeniem schodów, zdaje się prowadzić do podobnych gabinetów.
W środku wielka obręcz żelazna, którą można za pomocą sznurów podciągać i spuszczać, niby pająk jaki, a na której, przyczepione hakami, wiszą grubsze sztuki zwierzyny.
W piecach pomieszczonych w cieniu pod schodami tli się żar. Miedź rondli świeci się. Rożny obracają się za pomocą sprężynowej maszynerii. Jarzyny i mięso, przygotowane do kuchni, leżą w piramidach, szynki wiszą. Jest to chwila, kiedy przyrządzają śniadanie. Spłoszone kuchciki potrącają się wzajemnie; ogromni kucharze i małe kuchciki krzątają się pilnie. Pełno czapek z kogucimi piórami lub skrzydłami pantarek[174]. Co chwila wnoszą na blachach lub plecionych z wikliny noszach stosy potraw i ciast.
Stoły zastawione ciastami i potrawami; inne, ponakrywane i krzesłami otoczone, czekają na gości. Mały stoliczek w kącie, zarzucony papierami. W chwili podniesienia się kurtyny siedzi przy nim Ragueneau i pisze.

SCENA PIERWSZA

Ragueneau, Pasztetnicy; później Liza.
JedzenieRagueneau siedzi przy małym stoliku, z miną natchnioną, liczy na palcach i pisze.

PIERWSZY PASZTETNIK

wnosząc półmisek z pieczystym, przystrojonym w ogon pawi
Pieczony paw!…

DRUGI PASZTETNIK

z półmiskiem ciasta
Ciasteczka!…

TRZECI PASZTETNIK

z blatem[175] placków
Placki migdałowe!…

CZWARTY PASZTETNIK

z babką
Babka!…

KUCHCIK

z półmiskiem
Duszone mięso!…

RAGUENEAU

odkłada pióro i podnosi głowę
Promienie różowe
Świtu błyszczą na rondlów miedzi jak polewa…
Każ milczeć temu Bogu, który w tobie śpiewa
O, Ragueneau!… Godzina lutni później spłynie;
Trzeźwa godzina pieca trzyma berło ninie[176]
wstaje, przygląda się jakiemuś półmiskowi i do jednego z kucharzy
Ten sos tu jest za krótki!… Przedłużyć go można…

KUCHARZ

O ile?…

RAGUENEAU

O trzy stopy[177]
Oddala się.

KUCHARZ

zdziwiony
Co?… Jak?…

KUCHCIK

wnosząc półmisek
Prosię z rożna!…

RAGUENEAU

stanąwszy przed kominem
Jedzenie, PoezjaOdwróć oczy, o, boska muzo, pełne czarów,
By ich nie zaczerwienił skwar kuchennych żarów!…
do jednego z pasztetników, pokazując mu ciastka
W tych ciastkach całkiem krzywo siedzi konfitura:
Hemistychy[178] po bokach, a w środku cezura[179]!…
do drugiego, pokazując mu pasztet niedokończony
Uwieńczyć dachem trzeba te grzankowe mury!…
do Kuchcika, który siedząc na ziemi, wdziewa na rożen sztuki drobiu
A ty, co drób na rożnie mieścisz różnopióry,
Przełóż skromne kurczęta wspaniałym indykiem,
Jak Malherbe[180] długie wiersze króciutkim wierszykiem,
Tutaj stopę przedłużaj, a tam znowu skracaj,
I strofki pieczystego przy ogniu obracaj!…

JedzenieINNY UCZEŃ

wnosząc półmisek przykryty serwetą
Jegomość! Z brioszowego[181] ciasta i ze sera
Upiekłem niespodziankę dla was… Patrzcie!…
Odkrywa półmisek, na którym widnieje duża lira z ciasta.

RAGUENEAU

zachwycony
Lira!…

UCZEŃ

Struny jej, patrzcie jeno, z czystego karmelu!…

RAGUENEAU

wzruszony
A laur ze strączków grochu!…
daje mu pieniądz jakiś
Masz, mój przyjacielu!…
Wypij za moje zdrowie dobrą wina flaszkę!…
spostrzegając wchodzącą Lizę
Ale sza!… Oto jejmość[182]!… Pieniądz schowaj w taszkę[183],
I zmykaj!…
do Lizy, pokazując jej lirę z miną zakłopotaną
Patrz, waćpani, to ładne?…

LIZA

To śmieszne!…
Kładzie na bufecie stos torebek z papieru.

RAGUENEAU

Aaa!… Tutki[184]?… Dzięki!…
przypatruje im się
Boże!… Me książki ucieszne!…
Wiersze moich przyjaciół podarte, pocięte!…
O, waćpani wznowiłaś tu dzieło przeklęta!
Aby w tutki zawijać pączki i krokantki[185],
Rozdarłaś Orfeusza[186], jak niegdyś bachantki[187]!…

LIZA

A toż lepszego zrobić nie sposób użytku
Z tego, co wpływa w zamian jadła i napitku,
Jakie waść każesz dawać tym nędznym piszczykom[188]!…

RAGUENEAU

uroczyście
Mrówko!… Nie bluźń natchnionym tym pasikonikom!…

LIZA

Nim się w konszachty wdałeś waść z tymi półgłówki,
Nie lżyłeś od bachantki mi, ani od mrówki…

RAGUENEAU

Do tego użyć wierszy!…

LIZA

Phi!…

RAGUENEAU

Mdleję ze zgrozy!…
Jakiż tedy użytek robisz aśćka z prozy?…

SCENA DRUGA

Ciż sami. Dwoje dzieci, które weszły do paszteciarni.

RAGUENEAU

Co dać dzieciom?…

PIERWSZE DZIECKO

Trzy ciastka!…

RAGUENEAU

obsługując
Parzone na winie…
Rumiane… prosto z pieca…
Chce je wręczyć.

DRUGIE DZIECKO

Niech waćpan zawinie!…

RAGUENEAU

stropiony, na stronie
Niestety w tutki one zawijać je muszę!…
bierze jedną z torebek, a w chwili, gdy ma włożyć ciastka, czyta
„Już złotowłosy Febus[189] napina swą kuszę…”
Nie ten…
odkłada ją na bok, bierze inną, a w chwili, gdy ma włożyć ciastka, czyta
„Jako Ulisses[190]…” Nie!…
Ta sama gra.

LIZA

niecierpliwie
Cóż tak powoli?…

RAGUENEAU

Już! już!…
wziął trzecią torebkę, przypatruje jej się, i z rezygnacją
Wiersz do Filidy[191]!… A jednak to boli
Zawijać ciastka w rymy…
do dziecka
Masz tu, moje dziecię!…

LIZA

drwiąco
Bogu dzięki, że w końcu namyślił się przecie!
Wyłazi na stołek i ustawia półmiski na górnych półkach kredensu.

RAGUENEAU

korzystając z tego, że się odwróciła, przywołuje dzieci, będące już u drzwi
Pst! pst!… Słuchajcie, dziatki, wróćcie mi woreczek,
A zamiast trzech w papierze, dam wam sześć ciasteczek!…
Dzieci zwracają torebkę, biorą żywo ciasteczka i odchodzą. Ragueneau wyprostowuje papier i czyta uroczyście
„Filis…” Na tym imieniu brzydka plama tłusta!…
„Filis okrutna!”…
Cyrano wchodzi szybko.

SCENA TRZECIA

Ragueneau, Liza, Cyrano; później Muszkieter.

CYRANO

Która tam godzina?…

RAGUENEAU

z ukłonem służbistym
Szósta!…

CYRANO

Mam czas…
Wchodzi do środka sklepu.

RAGUENEAU

idąc za nim
Brawo!… Widziałem…

CYRANO

Co, mój przyjacielu?…

RAGUENEAU

Walkę waszmości…

CYRANO

Którą?…

RAGUENEAU

W Burgundzkim Hotelu!…

CYRANO

z lekceważeniem
A, tak, mój pojedynek!…

RAGUENEAU

Gdzie stal rymem dzwoni!…

LIZA

Wciąż mówi o tej bitwie…

CYRANO

Niech zdrów mówi o niej!

RAGUENEAU

dając sztych pochwyconym rożnem
„Będzie sztych…”

CYRANO

Która teraz?…

RAGUENEAU

pozostając w pozycji, spogląda na zegar
Szósta trzy minuty!…
dając sztych, jak wyżej
„Będzie sztych!…” Ha, wyborne, „będzie sztych!…” i skłuty!…
podnosząc się
O, napisać balladę!…

LIZA

do Cyrana, który przechodząc obok bufetu, uścisnął jej był rękę uprzejmie
Waść ma krew na dłoni?…

CYRANO

To nic!…

RAGUENEAU

Waszmość w terminach[192] byłeś?…

CYRANO

Niech Bóg broni!…

LIZA

wygrażając mu palcem
Ej, czy waszmość nie kłamie?

Cyrano

żartobliwie
Z nosaż mi się kurzy?
W tym razie dym by musiał okrutnie być duży!…
zmieniając ton
Czekam tutaj na kogoś; jeśli mi nie skrewi[193],
Pozostawisz nas samych…

RAGUENEAU

Żal mi!… Waszmość nie wie:
Poeci moi przyjdą…

LIZA

ironicznie
Na pierwsze śniadanie!…

CYRANO

Oddalisz ich skinieniem, gdy ci dam wezwanie…
Godzina?…

RAGUENEAU

Pięć po szóstej!…

CYRANO

siada z gorączkowym pośpiechem przy stoliku i biorąc papier do ręki
Pióra!…

RAGUENEAU

podając mu wyjęte z za ucha
Jest łabędzie!…

MUSZKIETER

z wąsem zabójczym, wchodzi i głosem stentorowym[194]
Czołem!…

LIZA

podchodzi ku niemu z żywością

CYRANO

odwracając się
Co tam?…

RAGUENEAU

Przyjaciel mej żony, jak wszędzie
Głosi, wojownik straszny….

CYRANO

odsuwając Ragueneau'a gestem
ListCyt!… Napiszę… złożę…
Podam jej…. i ucieknę!… Tchórz!… Lecz wielki Boże!
Czyż zdołałbym powiedzieć jej słowo choć jedno
Z tych wszystkich, co mi głowę rozsadzają biedną,
Podczas gdy w liście…
bierze pióro do ręki
Dobrze!… Więc piszmy list ony[195],
Stokrotnie pomyślany, stokroć przerobiony,
Tak, iż spowiedź mej duszy…
wskazując na serce
…dawno tu gotowa,
I mogę ją odpisać, nie zmieniając słowa!…
Pisze. Za szybami okazują się sylwetki chudych postaci, które się krzątają tam i sam, jakby się wahały wejść.

SCENA CZWARTA

Ragueneau, Liza, Muszkieter, Cyrano (zajęty pisaniem przy małym stoliku).
Poeci czarno ubrani, pończochy opadłe, trzewiki zabłocone.

LIZA

wchodząc, do Ragueneau'a
Brudasy jegomości!…

PIERWSZY POETA

wchodząc, do Ragueneau'a
Parnasowa[196] gwiazdo!…

DRUGI POETA

potrząsając jego dłonią
Orle kucharzy!…
węsząc
Mile woni[197] twoje gniazdo!…

TRZECI POETA

Kolega mój po piórze!…

CZWARTY POETA

Mój po lutni bracie!…

PIĄTY POETA

Apollo pasztetniku!…

PIERWSZY POETA

Febie parzygnacie!…

RAGUENEAU

otoczony, całowany, ściskany
Jak to z nimi od razu człek rozmawia śmiele!…

PIERWSZY POETA

Spóźnilim się, spotkawszy w drodze ludu wiele
Przy bramie Nesle…

DRUGI POETA

Jak ryby sprawione, pod wieżą
Z otwartym brzuchem trupy ośmiu zbójów leżą…

CYRANO

podnosząc głowę na chwilę
Myślałem: tylko siedmiu…

RAGUENEAU

do Cyrana
Kto im ścielił łoże?
Czy wasza miłość nie wie?…

CYRANO

niedbale
Ja?… Nie!…

LIZA

do muszkietera
A waść?…

MUSZKIETER

podkręcając wąsa
Może!…

CYRANO

pisząc na stronie. Od czasu do czasu wymawia, mrucząc, wyraz jakiś
„Kocham Cię…”

PIERWSZY POETA

Powiadają, że te nieboszczyki
Poraził jeden człowiek…

CYRANO

pisząc
„…oczu twych promyki…”

DRUGI POETA

Zbójów było tam siła[198]. Niby zżęte kłosy
Leżą na bruku pałki, piki…

CYRANO

ta sama gra
„…me niebiosy…”

PIERWSZY POETA

O, to było ciekawe!… Na całej ulicy
Leżą tam kapelusze…

CYRANO

ta sama gra
„…w przesłodkiej tęsknicy…”

PIERWSZY POETA

Zdziałać to mógł jedynie olbrzym jakiś srogi…

CYRANO

ta sama gra
„A gdy twój głos posłyszę, to omdlewam z trwogi…”

DRUGI POETA

ściągając ciastko
Coś napisał, Ragueneau?…

CYRANO

ta sama gra
„…wpatrzony jak w tęczę…”
Zatrzymuje się chwilę, mając list podpisać; potem składa go żywo, chowa do kieszeni i wstaje.
Nie potrzeba podpisu. Sam jej go doręczę.

JedzenieRAGUENEAU

do drugiego poety
Pewien przepis na ciastko przystroiłem w rymy…

TRZECI POETA

stając przy półmisku pączków ze śmietaną
A tak, przepis na ciastka!… Prosimy! prosimy!…

CZWARTY POETA

przypatrując się brioszce, którą ściągnął
Tej brioszce czepek na łbie dziwacznie się boczy!…
Zdejmuje go zębami.

PIERWSZY POETA

Spod cykatowych[199] powiek strzelają z uboczy
Na mnie tego piernika migdałowe oczy!…
Zabiera go.

TRZECI POETA

ściskając z lekka pączek ze śmietaną
Ten pączek jak w uśmiechu usteczka otwiera!…

DRUGI POETA

nadgryzając lirę z ciasta
Słuchamy!… Po raz pierwszy żywi mnie dziś lira!…

RAGUENEAU

przygotowuje się do deklamacji, kaszle, poprawia czapkę na głowie i staje w pozycji.
Przepis wierszem…

DRUGI POETA

do pierwszego, potrącając go łokciem
Ty śniadasz?…

PIERWSZY POETA

do drugiego
Jem, co jest gotowe!…

RAGUENEAU

Przepis, jak się torciki robi migdałowe.
Bij na piankę jajek kilka,
A gdy przejdzie czasu chwilka,
Ściśnij w dłoni swej cytrynę
Odrobinę.
Kiedy spłynie sok na piankę,
Niechaj dłużej nikt nie czeka,
I z migdałów słodkich mleka
Doda szklankę!…
Mając dzieła już połowę,
Rozrób ciasto śmietankowe,
I pilnując ściśle normy —
Włóż do formy!
Przy czym szybko niech twój palec
Z tego ciasta zrobi walec,
I otoczy nim jej boki —
W krąg szeroki!…
Do samego teraz środka
Niechaj spłynie pianka słodka.
I skończona oto heca,
Oprócz pieca.
Nim godzina jednak minie,
Jeśli dobry żar w kominie,
Pyszny torcik migdałowy —
Masz gotowy!…[200]

JEDEN Z POETÓW

dławiąc się
Hompf!…

INNI POECI

z pełną gębą
Przewyborne!… Pyszne!…
Idą w głąb sklepu, zajadając.

CYRANO

który zauważył ich postępowanie, podchodząc do Ragueneau
Czerwony jak rydze,
Tokujesz, nic nie wiedząc, a oni żrą…

RAGUENEAU

przytłumionym głosem, uśmiechając się
Widzę,
Nie patrząc tam, by głodnej nie zawstydzić rzeszy;
A taka deklamacja podwójnie mnie cieszy,
Bo folgując słabostce miłej w takiej chwili,
Pozwalam jeść biedakom, którzy głodni byli!…

CYRANO

klepiąc go po ramieniu
Podobasz mi się, wasze[201]
Ragueneau odchodzi, podążając za swoimi przyjaciółmi. Cyrano odprowadza go oczyma, potem nagle i nieco szorstko
Lizo!…
Liza, czułą rozmową z muszkieterem zajęta, zadrżała, i podchodzi spiesznie ku Cyranowi
Ten wojskowy
Smali aśćce cholewki[202]

Liza

tonem obrażonym
Oo! Mój wzrok surowy
Zwycięsko myśli gromić zwykł nieprzyzwoite!…

CYRANO

Jak na zwycięzców… oczy aśćki są podbite!…

LIZA

dławiąc się gniewem
Ależ…

CYRANO

Dość! Mąż twój sercu mojemu jest drogi,
Zabraniam więc surowo przypinać mu rogi…

LIZA

Ależ ja…

CYRANO

który podniósł był głos dostatecznie, by słyszanym być przez galanta[203]
Kto zrozumiał, niech z tego skorzysta!…
Kłania się znacząco muszkieterowi, po czym, spojrzawszy na zegar, idzie ku drzwiom wejściowym w głębi sceny i stanąwszy przy nich, wygląda na ulicę.

LIZA

do muszkietera, który odkłonił się był Bergeracowi
Nie pojmuję waćpana!… Piękny mi gwardzista!…
Powiedz mu coś o nosie…

MUSZKIETER

O nosie, o nosie…
Odchodzi skwapliwie; Liza idzie za nim.

CYRANO

ode drzwi, przy których stanął, dając znak Ragueneau'owi, by uprowadził poetów
Pst!…

RAGUENEAU

do poetów
Niepodobna wierszy czytać w tym chaosie…

CYRANO

niecierpliwiąc się
Pst! pst!…

RAGUENEAU

wskazując im drzwi na prawo
Tam będzie nam wygodniej!…
pociągając ich za sobą
Lepiej się zabawim!…

PIERWSZY POETA

zrozpaczony, z pełną gębą
A ciastka?…

DRUGI POETA

Zabierzemy!… Toż ich nie zostawim!…
Wychodzą wszyscy procesjonalnie za gospodarzem, unosząc z sobą kilka półmisków.

SCENA PIĄTA

Cyrano, Roksana, Ochmistrzyni.

CYRANO

Jeśli mi stąd wybłyśnie cień nadziei cienia,
Oddam jej list mój…
Roksana w masce, poprzedzając swą ochmistrzynię, ukazuje się w szybach drzwi wejściowych. Cyrano żywym ruchem otwiera drzwi.
Proszę!…
Przystępując do ochmistrzyni
Dwa słówka duegna!…

OCHMISTRZYNI

Sześć!…

JedzenieCYRANO

Czy asińdźka[204] bardzo łakoma?…

OCHMISTRZYNI

Jak kotka!…

CYRANO

biorąc z bufetu jedną z papierowych torebek
Masz więc tu Benserade'a[205] odę…

OCHMISTRZYNI

Co?…

CYRANO

…do środka
Ciasteczek śmietankowych kilka aśćce wkładam.

OCHMISTRZYNI

Ooo!…

CYRANO

A pączki czy lubisz?…

OCHMISTRZYNI

Za nimi przepadam,
Zwłaszcza gdy zawierają w sobie bitą piankę!…

CYRANO

Sześć pączków więc asińdźce zawijam w sielankę
Saint-Amanta[206]!… Zaś w wiersze pana Chapelaina[207],
Składam tutaj smacznego kawał baumkuchena[208].
Asińdźka lubisz ciastka świeże?…

OCHMISTRZYNI

Bez różnicy!…

CYRANO

wręczając jej napełnione torebki
Raczże te tutaj wszystkie spożyć na ulicy.

OCHMISTRZYNI

Ależ…

CYRANO

popychając ją z lekka ku drzwiom
I nie powracać do nas aż po ich spożyciu!
Zamknąwszy za nią drzwi, powraca do Roksany i odkrywszy głowę, pełen szacunku, zatrzymuje się w przyzwoitym oddaleniu.

SCENA SZÓSTA

Cyrano, Roksana, Ochmistrzyni przez małą chwilę.

CYRANO

Błogosławiona stokroć ta chwila w mym życiu,
Gdy wspomniawszy, że żyję, zeszłaś tutaj, pani,
Aby… aby?…

ROKSANA

która zrzuciła maskę
Najsamprzód[209] hołd ci złożyć w dani[210].
Widziałam bój waćpana. Ach, jak byłam radą[211],
Kiedyś tego nicponia upokorzył szpadą;
Bo musisz waszmość wiedzieć, że się kocha we mnie
Pewien magnat potężny…

CYRANO

De Guiche?…

ROKSANA

I nikczemnie
Narzuca mi innego; a ów pokonany
To właśnie upatrzony dla mnie mąż…

CYRANO

Słomiany!…
z ukłonem
Tym ci lepiej!… To dla mnie odkryciem jest miłe:
Nie o mój nos — o piękne twe oczy walczyłem!…

ROKSANA

Potem… chciałam… DzieciństwoLecz mówiąc to, co tu wyjawię,
Musiałabym odnaleźć tego brata prawie,
Z którym niegdyś igrałam[212] w parku, przy jeziorze…

CYRANO

Tak! Zjeżdżaliście do nas co rok w letniej porze…

ROKSANA

Szpadą z drzewa staczałeś urojone walki…

CYRANO

Kukurydza swą nacią stroiła twe lalki…

ROKSANA

To był czas psoty…

CYRANO

Cacek…

ROKSANA

Łakotek…

CYRANO

Chowanki…

ROKSANA

Czas, gdy waszmość spełniałeś wszystkie me zachcianki…

CYRANO

Roksana w krótkiej sukni była Madzią wtedy…

ROKSANA

Czy byłam wówczas ładna?…

CYRANO

żartobliwie
Tak!… Dosyć!… Od biedy!…

ROKSANA

Czasem, dłoń skaleczywszy przy jakimś psikusie,
Przybiegałeś… Ja wtedy, udając matusię,
Wołałam, groźnie memu każąc dźwięczeć słowu:
„I gdzież mi się tak ślicznie urządziłeś znowu?…”
zatrzymuje się osłupiała
A to co?…
Cyrano usiłuje cofnąć rękę
Pokaż zaraz!… Nie, to strach!… W tym wieku
Jeszcze!… Gdzież to złapałeś, niedobry człowieku?…

CYRANO

Bawiąc się w okolicy wieży Nesle, przy bramie…

ROKSANA

siada na krześle i maczając chustkę w szklance wody
Pokaż…

CYRANO

siadając przy niej
Nie sposób takiej opierać się mamie!…

ROKSANA

obmywając mu rękę
I powiedzże mi, waszmość, jak się wszystko działo;
Iluś miał przeciw sobie?…

CYRANO

E, setkę niecałą!…

ROKSANA

Mów!…

CYRANO

Nie! To nieciekawe!… Powiedz pani raczej,
Czegoś wprzód rzec nie śmiała…

Miłość niespełnionaROKSANA

nie wypuszczając jego ręki
O, teraz inaczej!
Teraz woniami wspomnień dziecinnych owiana,
Ośmieliłam się… Otóż, jestem zakochana!

CYRANO

Ach!…

ROKSANA

W kimś, co tego nie wie…

CYRANO

Ach!…

ROKSANA

Dotychczas jeszcze!…

CYRANO

Ach!…

ROKSANA

Lecz komu, gdy nie zgadł, wkrótce to obwieszczę!…

CYRANO

Ach!…

ROKSANA

Jest to biedny chłopiec, który o mnie marzy,
A kochania mi swego wyznać się nie waży…

CYRANO

Ach!…

ROKSANA

obwiązując mu ręką swą chusteczką
Pozwól tętno zbadać… Masz gorączkę małą!…
Widziałam, jak na ustach wyznanie mu drżało!…

CYRANO

Ach!…

ROKSANA

kończąc opatrunek
I wyobraź sobie — to pewno coś wróży!…
Ten chłopiec, mój kuzynie, w twoim pułku służy!…

CYRANO

Ach!…

ROKSANA

śmiejąc się
W twojej kompanii właśnie…

CYRANO

Ach!…

ROKSANA

Umysł szlachetny
Widnieje z jego oczu… Geniusz, dowcip świetny,
Młodość, waleczność, duma z czoła jego świeci,
Układny, piękny…

CYRANO

zrywając się, pobladłszy
Piękny!…

ROKSANA

Co to?… Co waszeci?…

CYRANO

Mnie?… Nic, nic!…
pokazując rękę z uśmiechem
To ta buba[213]!…

ROKSANA

Wkrótce się zagoi.
Widuję go w teatrze tylko z loży mojej…

CYRANO

Nie mówiliście z sobą?…

ROKSANA

Nie!… Tylko oczyma!…

CYRANO

Skądżeś się dowiedziała?…

ROKSANA

Czyż kumoszek nie ma?…
Na placu Royale o tym mi opowiadano…

CYRANO

Więc on w kadetach służy?…

ROKSANA

W gwardii…

CYRANO

Jego miano?…

ROKSANA

Chrystian baron de Neuvillette…

CYRANO

Mylisz się pani;
Takiego u nas nie ma…

ROKSANA

Owszem, jest w kompanii
Kapitana de Carbon. Służy od dziś rana…

CYRANO

Jak to?… I tak od razu jużeś zakochana?…

OCHMISTRZYNI

otwierając drzwi w głębi
Wasza miłość, spożyłam wszystkie już ciasteczka…

CYRANO

To idź asińdźka wiersze odczytać z woreczka…
Ochmistrzyni oddala się
Lubując się w dowcipie, w wymowie wybredna,
Wykwintna! — Cóż natenczas poczniesz moja biedna,
Jeśli to dziki prostak, co dwóch słów nie sklei?…

ROKSANA

Skądże?… Ma przecież włosy jak pasterz z Astrei[214]!…

CYRANO

Lecz jeśli to jest płytka, choć trefiona głowa?…

ROKSANA

Nie, nie!… On może tylko piękne mówić słowa!…

CYRANO

Prawda, skoro wąs piękny!… Lecz gdyby duch karła
W tym bożku?… gdyby głupi był?…

ROKSANA

tupiąc nogą
Tobym umarła!…

CYRANO

po chwili milczenia
Wezwałaś mnie tu pani, by mi to powiedzieć?
Przyznam, że myślą celu nie mogę wyśledzić!…

ROKSANA

Bo to, słyszałam wczoraj rzecz, która mnie straszy.
Mówiono, że jesteście tam w kompanii waszej
Gaskończykami wszyscy…

CYRANO

I sprawiamy tuzy[215]
Żółtodzióbkom, co do nas włażą jak intruzy,
Nie będąc Gaskonami, jak my, z krwi i kości?…
Czy takie miałaś pani o nas wiadomości?

ROKSANA

Tak!… O, ja drżę o niego!…

CYRANO

półgłosem przez zaciśnięte zęby
Słusznie, jak Bóg żywy!…

ROKSANA

Ale wczoraj w teatrze, gdyś karcił, straszliwy,
Tego łotra, gdyś czoło stawiał trutniom onym,
Widząc cię takim wielkim i tak niezwalczonym,
Pomyślałam: O, gdyby ta stal, co tam brząka…

CYRANO

z uśmiechem
Rozumiem już!… Zasłonię twojego baronka!…

ROKSANA

Nieprawdaż, ty go w każdej obronisz potrzebie?
Ja zawsze taką przyjaźń żywiłam dla ciebie!…

CYRANO

Tak, tak!…

ROKSANA

Będziesz mu druhem?…

CYRANO

Będę!…

ROKSANA

Kartelusze[216]
Żadne go nie dosięgną?…

CYRANO

Nie, na moją duszę!…

ROKSANA

O, ja cię bardzo kocham!… Już do dom iść muszę!…
wkładając maskę i zarzucając na głowę koronkową mantylę[217], w roztargnieniu
Aleś mi nic nie mówił waść o swoim boju.
Musiał być srogi!… W strasznym byłam niepokoju!…
Mów mu, niech pisze do mnie!…
rzucając mu ręką całuska
Kocham cię, kuzynie!…

CYRANO

Tak, tak!…

ROKSANA

Stu ludzi przeciw tobie? Żegnaj ninie!
Nie zapomnę ci tego w ostatniej godzinie!…

CYRANO

Tak, tak!…

ROKSANA

Niech pisze!… Jeden na stu, wielki Boże!
Teraz nie mogę; powiesz mi to w innej porze…
Jeden przeciw stu ludziom! To strach, co za męstwo!…

CYRANO

kłaniając się półgłosem
Większe od tego czasu odniosłem zwycięstwo!…
Roksana wychodzi. Cyrano pozostaje, jak w ziemię wryty, nieruchomy, z oczyma spuszczonymi. Chwila milczenia. Potem otwierają się drzwi na prawo i Ragueneau wystawia głowę.

SCENA SIÓDMA

Cyrano, Ragueneau, Poeci, Carbon de Castel-Jaloux, Kadeci, Tłum, później de Guiche.

RAGUENEAU

Czy można?…

CYRANO

nie ruszając się z miejsca
Tak!…
Ragueneau daje znak swym przyjaciołom, aby weszli. Poeci wchodzą, a równocześnie przez drzwi w głębi wchodzi Carbon de Castel-Jaloux, w stroju kapitana gwardii, wymachując rękami na widok Cyrana.

CARBON DE CASTEL-JALOUX

drżąc z uciechy
A, jesteś wreszcie?…

CYRANO

podnosząc głowę
Kapitanie!…

CARBON

Nasz bohater!… Już wiemy wszystko!… Tam w altanie
Naprzeciwko kadetów ze trzydziestu czeka…

CYRANO

cofając się
Ależ…

CARBON

chcąc go pociągnąć ze sobą
Chodź, chcą cię widzieć…

CYRANO

Nie!…

CARBON

Toż niedaleka
Droga!… Piją naprzeciw, pod Krzyżem, na dworze.

CYRANO

Ja…

CARBON

podchodzi ku drzwiom i wrzeszczy tubalnym głosem
Bohater się wzdraga… W kwaśnym jest humorze!…

GŁOS

za drzwiami
Ach! Sandious![218]
Zgiełk za drzwiami; słychać szczęk szpad i łoskot kroków w ciężkich butach.

CARBON

zacierając ręce
Już!… Już idą!… Już są na ulicy!…

KADECI

wchodząc do paszteciarni
Milledious!… Capdedious!… Mordious!… Pocapdedious!…[219]

RAGUENEAU

cofając się z przerażeniem
To waszmoście tu wszyscy sami Gaskończycy?…

KADECI

Wszyscy!…

PIERWSZY KADET

do Cyrana
Brawo!…

CYRANO

Baronie!…

DRUGI KADET

ściskając mu ręce
Niech żyje!…

CYRANO

Baronie!…

TRZECI KADET

całując go
Buzi!…

CYRANO

Baronie!…

KILKU KADETÓW

wyciągając do niego ręce
Pozwól uścisnąć twe dłonie!…

CYRANO

nie wiedząc już, któremu z nich odpowiedzieć
Baronie!… Ach, baronie, łaski!…

RAGUENEAU

Pan Bóg z nami!…
To waszmoście jesteście wszyscy baronami?…

KADECI

Wszyscy!…

RAGUENEAU

Ej, czy to waście powiadacie szczerze?…

PIERWSZY KADET

Z perełek naszych koron zbudowałbyś wieżę!…

LE BRET

wszedłszy, podbiega ku Cyranowi
Szukają cię! Tłum ludzi w gorączce tu śpieszy;
Ci, co szli wczoraj z tobą przodują tej rzeszy!…

CYRANO

Nie mówiłeś, gdzie jestem?

LE BRET

Owszem, powiedziałem!…

JAKIŚ MIESZCZANIN

wchodząc na czele kilku ludzi
Wasza cześć! Marais[220] całe pędzi tu nawałem.

LE BRET

uśmiechając się, z cicha do Cyrana
A ona?…

CYRANO

z żywością
Milcz!…

LICZNE GŁOSY

za sceną
Cyrano!…
Tłum wpada do paszteciarni. Okrzyki, zgiełk, ścisk, potrącania.

RAGUENEAU

wylazłszy na stół
Przewrócą sklep cały,
Cha, cha, cha!!… Tłuką wszystko!… To widok wspaniały!…

LUDZIE

otaczający Cyrana
Przyjacielu kochany, drogi przyjacielu!…

CYRANO

Wczoraj jeszcze nie miałem przyjaciół tak wielu.

LE BRET

w zachwycie
Powodzenie!…

JEDEN Z MARGRABIÓW

podbiegając z wyciągniętymi rękami
Ach, gdybyś ty wiedział, mój drogi…

CYRANO

Gdybyś?… Ty?… Czyśmy razem pasali bezrogi?…

INNY MARGRABIA

Chcę waćpana przedstawić damom, które trawi
Ciekawość…

CYRANO

Lecz asindziej, kto mi go przedstawi?…

LE BRET

zdumiony
Co tobie?…

CYRANO

Milcz!…

JAKIŚ LITERAT

z przyborami do pisania
Czy mogę prosić o szczegóły?…

CYRANO

Nie!…

LE BRET

potrącając go łokciem
To jest Teofrastus Renaudot[221], bibuły
Gazeciarskiej inwentor[222] znakomity…

CYRANO

Basta!…

LE BRET

Ten świstek, nowin pełny ze świata i z miasta,
Jak mówią, rolę wielką odegra w przyszłości!…

JEDEN Z POETÓW

podchodząc
Wasza cześć!…

CYRANO

Jeszcze?…

POETA

Chciałbym z nazwiska waszmości
Ułożyć pięcioraki akrostych[223]

KTOŚ Z TŁUMU

podchodząc
Mości panie!…

CYRANO

Dosyć!…
Poruszenie. Obecni dają rum wchodzącemu hrabi de Guiche i jego orszakowi. Cuigy, Brissaille i oficerowie, którzy na końcu pierwszego aktu towarzyszyli Cyranowi. Cuigy podchodzi ku niemu z żywością.

CUIGY

do Cyrana
Hrabia de Guiche!…

TŁUM

ustępując miejsca hrabiemu
Aaa!…

CUIGY

Przynosi posłanie
Od marszałka Gassiona!…

DE GUICHE

kłaniając się Cyranowi
…który za mą sprawą
Hołd imprezie[224] najnowszej aści składa…

TŁUM

Brawo!…

CYRANO

uchylając czoła
Jegomość pan marszałek na odwadze zna się.

DE GUICHE

Nie wierzył, aż przysięgli obecni w tym czasie
Pod bramą, że widzieli…

CUIGY

Oczyma własnymi.

LE BRET

z cicha do Cyrana, który zda się być nieprzytomny
Ależ…

CYRANO

Milcz!…

DumaLE BRET

Cierpisz, widzę…

CYRANO

drgnąwszy, podnosi głowę żywym ruchem
Co? Przed ludźmi tymi
wąsy jego stroszą się, pierś się nadyma
Ja cierpieć?… Wnet zobaczysz!…

DE GUICHE

któremu Cuigy coś szeptał do ucha
Waść już tyle wieńców
Zdobyłeś?… Waćpan służysz w pułku tych szaleńców,
Gaskończyków.

CYRANO

sucho
W kadetach służę, mości panie!

JEDEN Z KADETÓW

głosem tubalnym
U nas!…

DE GUICHE

spoglądając na Gaskończyków, zgrupowanych za Cyranem
Więc ci panowie z miną niesłychanie
Butną to są…

CARBON DE CASTEL-JALOUX

Cyrano….

CYRANO

Mości kapitanie!…

CARBON

Ponieważ tu kompania zebrana w całości,
Zechciej ją waść przedstawić hrabi jegomości!…

CYRANO

postąpiwszy dwa kroki naprzód ku Hrabiemu i pokazując ręką Gaskończyków
Szlachcic, Duma, WalkaGaskońskie oto są junaki…[225]
Carbona de Castel-Jaloux;
Bezczelni łgarze, zabijaki,
Gaskońskie oto są junaki!…
Tak dumni każdy, jak król jaki,
Bo w każdym łotr, lecz szlachty dwu;
Gaskońskie oto są junaki
Carbona de Castel-Jaloux!…
Wzrok orli, czapli chód, lwie kłaki,
Wąs rysi, głód wilczego kłu!
W puch walą podły gmin wszelaki
Wzrok orli, czapli chód, lwie kłaki!…
Ich kapelusze — to przetaki,
Lecz za to czub — od diabłów stu!
Wzrok orli, czapli chód, lwie kłaki,
Wąs rysi, głód wilczego kłu!…
„Rozwal-mu-pysk” i „Pruj-mu-flaki” —
Tak zową się z krwawego chrztu!
Krew chłepcą tak, jak lwie szczeniaki
„Rozwal-mu-pysk” i „Pruj-mu-flaki”!…
Gdzie gra na pięść-kij-nóż-tasaki,
He-hej! w lot pędzą tam co tchu;
„Rozwal mu pysk” i „Pruj-mu-flaki” —
Tak zową się z krwawego chrztu!
Gaskońskie oto są junaki,
Co mężom spokój trują snu!
Kobietko — diable siedmioraki! —
Gaskońskie oto są junaki!…
Niech rogal z gniewu ssie kułaki[226];
Graj trąbko, graj: Tra-ta!… Ku-ku!…
Gaskońskie oto są junaki,
Co mężom spokój trują snu!…

Poeta, DumaDE GUICHE

rozparłszy się niedbale w fotelu, który mu skwapliwie był przystawił Ragueneau
Poeta to dziś zbytek, co się płaci drogo.
Chcesz waść należeć do mnie?…

CYRANO

O nie, do nikogo!…

DE GUICHE

Stryj mój, kardynał, dość się nacieszyć nie może
Twą werwą…. Forytować[227] mogę…

LE BRET

olśniony
Wielki Boże!…

DE GUICHE

Waćpan pięć aktów rymem napisałaś pono[228]?…

LE BRET

do Cyrana na ucho
Słuchaj! Twa Agrypina[229] będzie wystawioną!…

DE GUICHE

Zanieś mu je!…

CYRANO

uradowany, na wpół ulegając
Prawdziwie!…

DE GUICHE

On się w znawcę bawi,
Wszystkiego kilka wierszy może ci poprawi…

CYRANO

którego twarz zamroczyła się natychmiast
Nie sposób, mości panie! Krew się we mnie pieni,
Na myśl samą, że komę[230] jedną mi ktoś zmieni…

DE GUICHE

Lecz w zamian, jeśli wiersz go upieści przyjemnie,
Drogo płaci za niego…

CYRANO

Nie drożej ode mnie,
Bo najlepszą zapłatą za wiersz, który zrobię,
Jest to, że mnie upaja, gdy go nucę sobie!…

DE GUICHE

Waćpan dumny!…

CYRANO

Prawdziwie? Waszmość zauważył?…

JEDEN Z KADETÓW

wchodząc, z nadzianymi na szpadę swą zatłuszczonymi i podziurawionymi kapeluszami o połamanych piórach
Patrz, Cyrano, zwierzyna, jaką los nam zdarzył!…
Kapelusze te naszlim[231] rano na bulwarku[232];
To po tych, co zmykali, mając śmierć na karku!…

CARBON

Świetne łupy!…

WSZYSCY

śmiejąc się
Cha, cha, cha!…

CUIGY

Ten, co te łajdaki
Posłał, wściekać się musi!…

BRISSAILLE

Kto to mógł być taki?

DE GUICHE

To ja!…
Śmiechy milkną; po pauzie
Gdy własne ręce brudzi praca taka,
Ukarać im kazałem poetę-pijaka!…
Ogólne zakłopotanie; wszyscy milczą.

KADET

półgłosem do Cyrana, pokazując mu kapelusze
Co z tym zrobić?… Tłuszcz kapie!… Udusić w śmietanie?…

CYRANO

biorąc szpadę, na której zawieszone są kapelusze, i zsuwając je w ukłonie do stóp Hrabi
Racz to swym przyjaciołom zwrócić, mości panie!…

DE GUICHE

zerwawszy się, głosem gromkim, sucho
Lektyka! Służba moja!… Idę precz! Dość tego!…
do Cyrana gwałtownie
A waszmość…

GŁOS NA ULICY

wołając
Hej, kolebka[233] jaśnie wielmożnego
De Guiche!…

DE GUICHE

opanowawszy się, z uśmiechem
Waść Don Kichota[234] czytałeś?…

CYRANO

z ukłonem
Czytałem,
I głowę przed tym wzniosłym kłonię sowizdrzałem[235]!…

DE GUICHE

Więc polecam…

HAJDUK[236] HRABIEGO

we drzwiach
Kolebka czeka przede drzwiami!…

IdealistaDE GUICHE

Rozdział, gdzie opisuje walkę z wiatrakami…

CYRANO

z ukłonem
Rozdział trzynasty!…

DE GUICHE

Właśnie, bo się czasem zdarza,
Że tego, co napadać na nie się odważa…

CYRANO

Napadam więc na ludzi, których wiatr obraca?

DE GUICHE

Wiatrak młyńcem swych ramion po żebrach pomaca,
I porwawszy go w wiry napowietrznej jazdy,
Wbije w błotną kałużę…

CYRANO

Lub unosi w gwiazdy!…
De Guiche wychodzi. Widać, jak wsiada do lektyki. Szlachta oddala się, szepcząc między sobą. Le Bret odprowadza gości do drzwi. Tłum się rozchodzi.

SCENA ÓSMA

Cyrano, Le Bret, Kadeci, którzy obsiedli stoły po prawej i po lewej i którym usługa paszteciarni podaje jadło i napitek.

CYRANO

kłaniając się tym, którzy wychodzą, nie śmiejąc go pożegnać
Czołem, waszmoście!… Czołem!…

LE BRET

zrozpaczony, powracając ode drzwi, z podniesionymi ramionami
Ubrałeś się caca!…

CYRANO

O, ty! ty musisz gderać!…

LE BRET

Czyż ta wroga praca
Przeciw fortunie[237], gdy się uśmiechnie w przelocie,
Nie jest dziełem szaleńca?…

CYRANO

Szaleję w istocie!…

LE BRET

tryumfująco
Aaa!

CYRANO

Czynię to z zasady, bo to czasem rzeźwi,
Być szalonym narwańcem, gdy inni zbyt trzeźwi…

Duma, Honor, SłużalczośćLE BRET

Gdybyś twą muszkieterską chciał okiełzać duszę,
Grosz, sława…

CYRANO

Cóż więc w celu tym uczynić muszę?…[238]
Uczepić się gdzieś klamki na magnackim dworze
I jak ów bluszcz, po dębu pełzający korze,
Piąć się w górę służalstwem, a nie własną siłą?…
Nie, dzięki!… Dedykować, jak tylu zrobiło,
Wiersze swe mecenasom głupim i przywyknąć,
By słuchając ich bredni, w nos śmiechem nie ryknąć?
Na błazna lisi ogon w pióropusz zamienić,
By chmurną twarz ministra śmiechem rozpromienić?…
Nie, dzięki!… Mydlić oczy i pić te mydliny,
Rankoru[239] swej infamii[240] nie zdradzając z miny?
Od czołgania się w prochu brudne mieć kolano,
Skórę na brzuchu zdartą, do cna wyświechtaną?…
Nie, dzięki!… Chorągiewką być, która co chwilka
Zwraca się do kapusty? — do kozy? — do wilka?
Być ręką, która, myjąc drugą, siebie brudzi?
Trybularzem[241], co marnych nos okadza ludzi?…
Nie, dzięki!… Ze szczebelków pnąc się na szczebelki,
Zajaśnieć w małym kółku jako pisarz wielki,
I w łodzi, którą wiosło madrygałów[242] żenie[243],
Płynąć, unosząc w żaglach starych bab westchnienie?…
Nie, dzięki!… Własnym sumptem[244] swe tłoczyć piosenki
U starego wydawcy Sercy[245]?… O, nie! dzięki!…
Dać się wybrać papieżem na onych synodach,
Co sejmują przy dzbanie w szynkownych gospodach?…
Nie, dzięki!… Skrzętnie kuszcze[246] podlewać laurowe,
Zdobyte sonecikiem, miast[247] sięgać po nowe?…
Dzięki!… Przyznawać talent marnym tylko chłystkom?
Submitować się kornie dziennikarskim świstkom?
Budzić się co dnia z myślą: ach, byle me imię
Redaktor „Merkurego” zachował w estymie[248]?…
Nie, dzięki!… Drżąc ze strachu, ważyć każde słowo?
Torować sobie drogę czapką, a nie głową?
Uniżać się do prośby? Dać się forytować?…
Nie, dzięki! dzięki! dzięki!… Chcę sobie dworować,
Śpiewać, śnić, mym natchnieniom folgując swawolnym,
Być samotnym, to prawda, lecz sobą! lecz wolnym! —
Nieskrępowany zgoła, pełnię animuszu
Wylewać w madrygale, albo w karteluszu!
Bez troski, czy grosz kapnie, czy sława przyświeca,
Tworzyć swą zamierzoną Podróż do księżyca[249]!
Słóweczka nie napisać, co by nie wyrosło
Z najgłębszej ducha treści, i z dumą wyniosłą
Móc sobie mówić co dnia: Tak, tak, mój maleńki,
Lubuj się kwiatów twoich woniami i wdzięki,
Bo to wszystko jest plonem twej głowy i ręki!
A jeśli w końcu tryumf zdobyć się poszczęści,
Nikomu cezarowej nie być dłużnym części[250],
Słowem, bluszcz depcąc, choćby dębem się nie było,
Niewysoko się może wznieść, lecz własną siłą!…

LE BRET

Zgoda!… Gardzisz paktami, drogą życia zatem
Idź sam! Ale nie szukaj walki z całym światem!
Skąd ci się wziął ten nałóg, najgorszy z nałogów —
Wszędzie na każdym kroku wzniecać sobie wrogów?…

CYRANO

Pytasz skąd?… To przywarło do mnie tak, mój bracie,
Gdym ujrzał, jak przyjaciół tłum sobie jednacie,
Jak Kastora[251] uśmiechem wierny Polluks durzy[252],
Sznurując wargi swoje jak kuperek kurzy!…
Wolę, gdy łotr, obrażon, nie skłoni mi głowy;
Wtedy wołam z uciechą: Przybył mi wróg nowy!…

LE BRET

Co za szaleństwo?…

CYRANO

Buntownik, DumaPrawda! Tym umysł mój grzeszy!
Lubię się nie podobać; nienawiść mnie cieszy!…
Ach, gdybyś wiedział, drogi, jak pewnie się kroczy,
Gdy nienawiścią prażą nas niechętne oczy,
I jak ucieszne plamy na połach kaftana
Zostawia żółć zawistnych i nikczemnych piana!…
— Ta miękka przyjaźń, co w nią każdy z was tak wierzy,
Podobną jest do sutych italskich kołnierzy,
W których miękkiej koronce niewieścieje szyja…
Wygodne to, lecz zgoła prezencji nie sprzyja,
Bo głowa nie znajdując podpory, jak w puchu,
Przywyka do chwiejnego na wsze strony ruchu!…
Mnie zaś nienawiść stroi co dnia w kryzy nowe,
Których krochmal przymusza górą nosić głowę.
Każdy wróg nowy — dla mnie jest karbikiem nowym,
Który ciśnie, lecz blaskiem ozłaca tęczowym,
Bo do kryzy hiszpańskiej podobną niewolą,
Nienawiść jest garrotą[253] — lecz jest… aureolą!…

LE BRET

po chwili, biorąc go pod ramię
Głośno folguj goryczy… możeć[254] ulży trocha!
Lecz cicho musisz przyznać: ona cię nie kocha!…

CYRANO

z żywością
Milcz!…
W czasie tej rozmowy wszedł był Chrystian, usiłując się do kadetów zbliżyć. Widząc jednak, iż mu nie odpowiadają, usiadł przy osobnym stoliku, obsługiwany przez Lizę.

SCENA DZIEWIĄTA

Cyrano, Le Bret, Kadeci, Chrystian de Neuvillette.

JEDEN Z KADETÓW

siedzący ze szklanką w ręku przy stoliku w głębi
Cyrano!…
Cyrano zwraca twarz ku niemu
Relacja z walki!…

CYRANO

W tym momencie!…
Oddala się wsparty na ramieniu Le Breta; rozmawiają z cicha.

PIERWSZY KADET

powstając i podchodząc
To będzie najwłaściwsze nauk rozpoczęcie
zatrzymując się przy stoliku Chrystiana
Dla tego nieśmiałego uczniaczka…

CHRYSTIAN

podnosząc głowę
Uczniaczka?…

DRUGI KADET

Do usług północnego cherlaczka!…

CHRYSTIAN

z żywością
Cherlaczka?…

PIERWSZY KADET

rubasznie drwiąco
Panie de Neuvillette! Niech wasza cześć pamięta,
Że tu w naszej parafii jest pewna rzecz święta,
O której pary puścić nie wolno nikomu.
Jak nie mówią o stryczku we wisielca domu!…

CHRYSTIAN

Cóż to jest?…

DRUGI KADET

głosem groźnym
Spojrzyj na mnie!…
przykłada trzykroć z miną tajemniczą palec do nosa
Zrozumiałeś wasze?…

CHRYSTIAN

Ach, to…

TRZECI KADET

Cyt! Nigdy słowo to przez usta nasze
Wymienione nie bywa, bo źle jadać kaszę
pokazuje Cyrana, który rozmawia w głębi z Le Bretem
Z tym oto zawadiaką…

CZWARTY KADET

który podczas gdy Chrystian twarzą był zwrócony ku poprzedzającym, zaszedł z cicha i usiadł na stole za jego plecami.
Wszakże w gniewu chwili
Dwóch zabił, za to jeno, że przez nos mówili…

PIĄTY KADET

głosem grobowym; wyłażąc spod stołu, gdzie wlazł był cichaczem na czworakach
Kto nie pragnie przed czasem poślubić Kostusi,
Wzmianki o tej nieszczęsnej chrząstce strzec się musi.

SZÓSTY KADET

kładąc Chrystianowi rękę na ramieniu
Dość słowa, gestu! Chustkę wyciągnąć w potrzebie,
Znaczy, mosanie, całun wyciągnąć dla siebie!…
Milczenie. Wszyscy kadeci ze skrzyżowanymi ramionami patrzą na Chrystiana. On wstaje i podchodzi do Carbona, który rozmawiając z jakimś oficerem, zdaje się nie zwracać uwagi na to, co się dzieje.

CHRYSTIAN

Kapitanie!…

CARBON

odwracając się i mierząc go oczyma
A co tam?…

CHRYSTIAN

Jaka na to rada.
Gdy południak dmie nosa?…

CARBON

Dowieść mu wypada,
Że można być z Północy i odważnym…
Odwraca się od niego.

CHRYSTIAN

Gratia![255]

PIERWSZY KADET

do Cyrana
Teraz twoja relacja!…

WSZYSCY

Relacja!…

CYRANO

podchodząc
Relacja?…
Wszyscy przysuwają swoje stołki, grupując się dokoła niego, i nadstawiają uszu. Chrystian siadł okrakiem na krześle.
ANoc, Księżyc więc szedłem sam jeden na spotkanie owo.
Księżyc mi jak zegarek świecił ponad głową,
Kiedy nagle zegarmistrz jakiś zbyt troskliwy
Przeciągnął po nim obłok waty i oliwy,
Czyszcząc srebrną kopertę jego cyferblata,
I noc się uczyniła czarna wokół świata,
W której tonął przede mną i bulwark, i szosa,
Tak, iż widziałem — Mordious![256] — ledwo…

CHRYSTIAN

Koniec nosa!…
Milczenie. Wszyscy powstają z wolna, patrząc na Cyrana z przestrachem. Cyrano milczy zdumiony. Ogólne oczekiwanie.

CYRANO

Kto jest ów człowiek?…

JEDEN Z KADETÓW

półgłosem
Przybyły dziś rano
Kadet nowozaciężny…

CYRANO

dając krok naprzód ku Chrystianowi
Dzisiaj?…

CARBON

półgłosem
Jego miano
Baron de Neuvil…

CYRANO

przystając, głucho
Dobrze!…
Blednie, rumieni się, robi znowu ruch, jakby się miał rzucić na Chrystiana, po czym hamuje się i dodaje głosem zdławionym
Bardzo dobrze nawet!…
spokojnie
O czymże to mówiłem?
z wybuchem wściekłości w krzyku
Do miliona lawet!…
ciągnąc zwykłym głosem dalej
Aa, tak! że było ciemno!… Idę tedy nocą,
I myślę sobie w duchu, że licho wie po co
Drażnię jakiegoś panka, który mi — co robię —
Zakarbuje[257]

CHRYSTIAN

Na nosie!…

CYRANO

z wściekłością
Mordious!
powściągnąwszy się, zdławionym głosem
na wątrobie…
I myślę, że nie rozum w rozszczepioną kłodę[258]
Wtykać…

CHRYSTIAN

Nos!…

CYRANO

…rękę — płocho[259] wyzywać przygodę.
A nuż klin skoczy, drzewo zuchwalca przycapie
Jak w kluby[260] i oberwę…

CHRYSTIAN

Po nosie!…

CYRANO

obcierając sobie pot z czoła
…po łapie!
Lecz rzekłem sobie: Naprzód!… Niechaj świat się wali,
Rób, co każe powinność!… Marsz Cyrano!… Dalej!…
I ruszam z myślą oną, co grzmi jak pobudka,
Gdy wtem pośród ciemności ktoś mi pali…

CHRYSTIAN

Szczutka[261]!…

CYRANO

Odbijam cios, w noc dalej zasuwam się ciemną,
Nagle stu zbrojnych drabów stanęło przede mną.

CHRYSTIAN

Nos w nos!…

CYRANO

rzucając się ku niemu z wściekłością
Do kroćset kroci tysięcy!…
Wszyscy zrywają się i cisną, by widzieć. Cyrano, doszedłszy do Chrystiana, zatrzymuje się i ochłonąwszy, ciągnie dalej
Woń zgniła
Wina, glejty[262], cebuli od drabów tych biła…

CHRYSTIAN

Prosto w nos!…

WalkaCYRANO

Walę naprzód z pochyloną głową,…

CHRYSTIAN

Z nosem w górę zadartym!…

CYRANO

…prosto w kupę ową.
Rozprułem dwóch, strzaskałem łeb trzeciemu płazem[263],
Aż tu ktoś godzi we mnie: Paf!… Ja mu żelazem…

CHRYSTIAN

Pif!…

CYRANO

wybuchając
Mordious!… Precz stąd wszyscy!…
Wszyscy kadeci rzucają się ku drzwiom.

PIERWSZY KADET

Lew ze snu zbudzony!…

CYRANO

Precz wszyscy!… Niech zostanie tylko człowiek ony!…

DRUGI KADET

Posieka go na bigos…

RAGUENEAU

Na bigos?…

TRZECI KADET

Wróciwszy,
Najdziesz go aść w pasztecie…

RAGUENEAU

podnosząc ręce ku niebu
Sędzio najstraszliwszy!…
Siwieję z trwogi, wątły jestem jak serweta!…

CARBON

Chodźmy!…

CZWARTY KADET

Wiór nie zostanie z pięknego kadeta!…

INNY

Mrę z trwogi na myśl samą, co się tutaj stanie!…

INNY

zamykając drzwi z prawej
Coś przerażającego!…
Wszyscy wychodzą bądź to głównymi w głębi, bądź to bocznymi drzwiami, bądź wreszcie schodami. Cyrano i Chrystian patrzą przez chwilę na siebie.

SCENA DZIESIĄTA

Cyrano, Chrystian.

CYRANO

Uściskaj mnie!…

CHRYSTIAN

Panie?…

CYRANO

Dzielny!…

CHRYSTIAN

Do kroćset! Ależ!…

CYRANO

I bardzo!… Dość na tem!…

CHRYSTIAN

Powiesz mi waść?…

CYRANO

Uściskaj mnie. Jestem jej bratem!…

CHRYSTIAN

Czyim?…

CYRANO

Jej!…

CHRYSTIAN

Hę?…

CYRANO

Roksany!…

CHRYSTIAN

podbiegając ku niemu
Nie wiedziałem o tem!…
Waćpan jej bratem?…

CYRANO

Prawie! Jestem jej pociotem!…

CHRYSTIAN

Ona waszmości?…

CYRANO

Wszystko powiedziała!

CHRYSTIAN

Boże!…
Ja oszaleję!… Kocha mnie ona?…

CYRANO

Być może!…

CHRYSTIAN

biorąc go za ręce
Jakże jestem szczęśliwy, żem poznał waćpana!…

CYRANO

To się zwie czułość nagła i niespodziewana!…

CHRYSTIAN

Wybacz mi!…

CYRANO

przyglądając mu się i kładąc mu rękę na ramieniu
Że jest piękny ten łotr, przyznać muszę.

CHRYSTIAN

Od chwili, gdym cię poznał, zabrałeś mi duszę!…

CYRANO

Lecz te nosy, coś do mnie…

CHRYSTIAN

Cofam je sprzed mety!…

CYRANO

Roksana czeka listu wieczorem…

CHRYSTIAN

Niestety!…

CYRANO

Co…

CHRYSTIAN

Przestając być cichym, zgubię siebie…

CYRANO

Zalić[264]
Nie dość szczęścia?…

CHRYSTIAN

Ze wstydu winien bym się spalić,
Takem głupi!…

CYRANO

Tak mówiąc, dowodzisz niekłamnie,
Żeś nim nie jest. A zresztą uderzałeś na mnie
Tutaj przed chwilą wcale nie jako półgłówek!…

CHRYSTIAN

Ba! Kto idzie do szturmu, temu nie brak słówek!…
Chociaż mam pewien dowcip łatwy i wojskowy…
Wobec kobiet najlepiej gram rolę niemowy.
Ich oczy takie dobre dla mnie, gdy przechodzę!

CYRANO

Ich serca nie sąż lepsze, gdy przystajesz w drodze?

CHRYSTIAN

Nie! Gdyż jestem z tych — wiem to i drżę z nieśmiałości! —
Co wcale nie umieją mówić o miłości!…

CYRANO

Gdybym pięknych był kształtów, co mi ducha słoni,
Byłbym z tych, którym dano gładko mówić o niej!…

CHRYSTIAN

O, z wdziękiem móc wyrażać to, co serce tłoczy!…

CYRANO

Być pięknym muszkieterem, co ulicą kroczy!…

CHRYSTIAN

Wybrednisią, niestety, jest piękna Roksana
I na pewno zostanie mną rozczarowana!

PodstępCYRANO

patrząc na Chrystiana
Gdyby dano mej duszy podobne oblicze!…

CHRYSTIAN

z rozpaczą
Trzeba by mi wymowy!…

CYRANO

nagle
Ja ci jej użyczę!…
Ty mi udziel zwycięskiej fizycznej piękności,
By z nas dwóch powstał jeden bohater miłości!…

CHRYSTIAN

Co?…

CYRANO

Czy mógłbyś powtórzyć, co każdego rana
Wyryłbym w twej pamięci?…

CHRYSTIAN

Chcesz, abym…

CYRANO

Roksana
Nie dozna rozczarowań!… Mów, jesteśmy sami:
Chcesz, byśmy ją zdobyli wspólnymi siłami,
Bym tchnął ducha pod twoją kurtę haftowaną
Spod mej kurty ze skóry bawolej?…

CHRYSTIAN

Cyrano,
Ależ!…

CYRANO

Chcesz? Mów, Chrystianie!…

CHRYSTIAN

Ja się ciebie boję!

CYRANO

Chcesz, by wargi twe odtąd oraz słowa moje
Współdziałały?… Już wkrótce zyskasz pocałunek
Tej, o której dziś serce trapi cię frasunek[265]!…

CHRYSTIAN

Oczy twe błyszczą!…

CYRANO

Chcesz więc?…

CHRYSTIAN

To by ci sprawiło
Taką przyjemność?…

CYRANO

w upojeniu
To by…
poprawiając się po artystowsku
To by mnie bawiło!
Poetę próba taka skusiłaby w niebie.
Czy chcesz mnie uzupełnić, bym dopełniał ciebie?
W twym cieniu pójdę, kędy[266] losy mnie zawiodą;
Ja będę twym umysłem, ty moją urodą!…

CHRYSTIAN

Lecz żądanego przez nią dziś listu nie zdoła
Napisać moja ręka…

ListCYRANO

wyjmując z zanadrza list, który napisał
Oto epistoła[267]!…

CHRYSTIAN

Jak to?…

CYRANO

W liście tym wszystko jest, oprócz adresu.

CHRYSTIAN

Ja…

CYRANO

Och, możesz go posłać. Bądź pewien sukcesu!…

CHRYSTIAN

Miałeś?…

CYRANO

PoetaMamy w kieszeniach zawsze, my poeci,
Epistoły do Chloryd[268], które z łba się kleci,
Z tych będąc, którzy mają za przedmiot westchnienia
Sen tylko, tchnięty w bańkę jakiegoś imienia!
Weź, a w prawdę przemienisz te moje bajania!
Na los szczęścia rzuciłem skargi i wyznania;
Dzięki tobie to ptactwo wędrowne osiędzie.
Poznasz sam, że w tym liście, jak i zresztą wszędzie,
Przeważyła nie szczerość, lecz moja wymowa!
Weź go tedy, i skończmy!…

CHRYSTIAN

Może jakie słowa
Należałoby zmienić?… Z fantazji pisany
Czyż list ten odpowiedni będzie dla Roksany?…

CYRANO

Jak rękawiczka…

CHRYSTIAN

Ale…

CYRANO

Pewna niepoznaka!
Łatwowierność miłości własnej bywa taka,
Że Roksana uwierzy, iż ta epistoła
Pisana była dla niej!…

CHRYSTIAN

Druhu mój!…
Pada w objęcia Cyrana. Uściski.

SCENA JEDENASTA

Ciż sami, Kadeci, Muszkieter, Liza.

JEDEN Z KADETÓW

uchylając drzwi
Nic zgoła!
Jakby śmierć przeszła tędy… Cicho jak w kościele…
Nie śmiem spojrzeć…
wyziera
Hę?…

WSZYSCY KADECI

wchodzą i widząc Cyrana z Chrystianem w uścisku
Ach!… Ooo!…

JEDEN Z KADETÓW

Tego już za wiele!…
Konsternacja.

MUSZKIETER

rubasznie
Cóż to?…

CARBON

Bies w kościelnego się przedzierzgnął sługę.
Palnij go w nozdrze jedno, on nastawi drugie!

MUSZKIETER

Można więc teraz mówić mu o nosie jego?…
wołając Lizę z miną tryumfującą
Hej, Lizo!… Pójdź na hecę!…
węsząc z afektacją[269]
Och, to coś dziwnego!
Co tu czuć?
podchodząc ku Cyranowi
Aść to zwęszył?… Skraśniały mu lica!…
Powiedz że nam, co tutaj tak pachnie?…

CYRANO

policzkując go
Pieprzyca!…[270]
Kadeci wywracają koziołki z uciechy. Zasłona.

AKT TRZECI

Pocałunek Roksany.

(przekład M. Konopnickiej)

Mały placyk w dawnej dzielnicy Marais. Stare domy. Perspektywa kilku wąskich uliczek. Na prawo dom Roksany i mur ogrodowy, spoza którego wychyla się bogata zieleń. Nade drzwiami domu okno i balkon. Przed progiem ławka. Bluszcz pnie się po murze; lekkie gałęzie jaśminu oplatają balkon i powiewnie opuszczają się z niego.
Naprzeciwko staroświecki dom w tymże stylu, z cegły i z kamienia. U drzwi wejściowych młotek owinięty płótnem, niby chory palec. Przy podniesieniu zasłony widać Ochmistrzynię siedzącą na ławce. Balkonowe okno Roksany na oścież otwarte.
W pobliżu Ochmistrzyni stoi Ragueneau, odziany w suknie dworzanina i, ocierając z łez oczy, kończy swe opowiadanie.

SCENA PIERWSZA

Ragueneau, Ochmistrzyni, później: Roksana, Cyrano i dwóch Paziów.

RAGUENEAU

…A potem mi uciekła z pewnym muszkieterem…
Sam, w ruinie, wieszam się. Czymże mi świat? Zerem!
Wtem pan Bergerac wchodzi fortunnym momentem,
Odwiesza i swej krewnej czyni intendentem[271].

OCHMISTRZYNI

Lecz skąd asindziejowi ta nagła ruina?

RAGUENEAU

Liza lubiła Marsa[272], a ja — Apolina.
Co zbyło od poetów, zjadały mundury…
Rozumiesz teraz, aśćka, takie koniunktury[273]

OCHMISTRZYNI

podnosi się i woła ku otwartemu oknu
Roksano! Czyś gotowa? Czekają nas…

GŁOS ROKSANY Z OKNA

Kładę
Płaszcz.

SalonOCHMISTRZYNI

do Ragueneau, ukazując przeciwległą bramę
Idziem naprzeciwko. Na ważną naradę.
Do Klomiry. Tam u niej damy się zbierają.
I dziś właśnie O czułym dyskursować[274] mają.[275]

RAGUENEAU

O… Czułym?

OCHMISTRZYNI

mizdrząc się
Ależ… tak jest!
woła ku oknu
Roksano! Schodź zaraz!
Spóźnimy się na Czułe i będzie ambaras[276]

GŁOS ROKSANY

Idę…
MuzykaSłychać zbliżający się brzęk teorbanów[277].

GŁOS CYRANA

śpiewającego w kulisach
La… La… La…

OCHMISTRZYNI

mile zadziwiona
Grają!… Dla nas grają, zda się!…

CYRANO

za którym postępują dwaj paziowie z teorbanami
Nuta trzykroć wiązana, potrójny głuptasie!

PIERWSZY PAŹ

ironicznie
A! To wasza cześć ekspert także co do tego?…

CYRANO

Bom muzyk, jako wszyscy ucznie Gassendiego[278]!

DRUGI PAŹ

grając i śpiewając razem
La… La…

CYRANO

wyrywa mu teorban i sam kończy frazę muzyczną
…La… La… La…

ROKSANA

ukazuje się na balkonie
To waść?…

CYRANO

śpiewając na nutę poprzedniej przygrywki
To ja… Niosę w dani
Cześć twym liliom… i pokłon różom twoim… pani!

ROKSANA

Schodzę…
Znika z balkonu.

OCHMISTRZYNI

wskazując paziów
A! Wasza miłość wirtuozów wiedzie?

CYRANO

To zakład, com go wygrał wczoraj po obiedzie
Od Assoucy'ego. Szło nam o składnię. On swoje,
Ja swoje. Gdy wtem spostrzegł tych drągalów dwoje,
Niezgorsze dławidudy[279] ze swego orszaku,
Więc stawił dzień muzyki, i przegrał — do znaku!
Nim tedy Febus z nieba wóz ściągnie ognisty,
Po piętach oto depcą mi teorbanisty
I cokolwiek uczynię, melodią mi wtórzą…
Z rana mnie to bawiło, lecz teraz — mniej dużo.
do Teorbanistów
Hola! Ruszajcie zagrać ode mnie pawanę[280]
Montfleury'emu!
Paziowie odchodzą w głąb.
Do Ochmistrzyni
Przyszedłem zapytać Roksanę,
Jak co wieczór…
do Paziów
…A rżnijcie fałszywie i długo!…
do Ochmistrzyni
Czy przyjaciel jej duszy zawsze miłym sługą?

ROKSANA

wychodząc z domu
Miłym, pięknym i mądrym, jak przedtem, tak ninie!

CYRANO

z uśmiechem
Taki mądry?…

ROKSANA

O, mędrszy od ciebie, kuzynie!

CYRANO

Zgoda na to!

Mężczyzna, Mądrość, UrodaROKSANA

Nikt inny nie umie pod słońcem
Tak pieścić drobnym słówkiem tkliwym, czarującym,
Co jest wszystkim w miłości! Czasem go natchnienie
Opuszcza… Lecz za chwilę mówi — jak marzenie!

CYRANO

z niedowierzaniem
Być nie może!

ROKSANA

Jest właśnie! Ci mężczyźni — Boże!
Że piękny, to już zaraz mądrym być nie może!

CYRANO

Więc w sprawach serca mówi biegle? Więc je czuje?

ROKSANA

Mówi? O, nie, mój panie!… On w nich dysertuje[281]!

CYRANO

A… pisze?

ROKSANA

Jeszcze lepiej! Słuchaj… To z tysięcy
Jeden przykład:
deklamując
„Im serca mego bierzesz więcej,
Tym go mam więcej!”
tryumfująco do Cyrana
A co?

CYRANO

Phi!…

ROKSANA

Lub to:
„Katusze
Gdy znosić mam miłosne, wszak serce mieć muszę!
Racz mi więc przysłać swoje, bo moje zostało
U ciebie”…

CYRANO

To go nadto ma… to znowu mało…
Czegóż on chce właściwie?

ROKSANA

Gniewam się, kuzynie.
Tak zazdrość…

CYRANO

wzdrygnąwszy się
Co?…

ROKSANA

…pisarska przemawia jedynie!
A to… Czy nie ostatni wykwint jest w języku
Miłości?
deklamując
List, Pocałunek, Serce„Serce moje rwie się w jednym krzyku
Do Ciebie! Pocałunkiem gdyby były skargi,
Nie Twe oczy by list ten czytały, lecz — wargi!”

CYRANO

uśmiechając się z mimowolnym zadowoleniem
Sprytny ladaco!…

ROKSANA

A to?

CYRANO

z zachwytem
Więc pani te listy
Umiesz na pamięć?…

ROKSANA

Wszystkie!

CYRANO

Honor oczywisty
Dla skrybenta[282]

ROKSANA

To mistrz jest!

CYRANO

skromnie
Och, mistrz… Jeszcze czego…

ROKSANA

stanowczo
Owszem, mistrz!

CYRANO

Niechaj będzie!

OCHMISTRZYNI

która się oddaliła w głąb, a teraz spiesznie powraca
Spostrzegam hrabiego…
Pana de Guiche… Tu idzie!…
do Cyrana, popychając go ku domowi
A wy, wejdźcie, panie…
Bo może lepiej będzie, gdy was nie zastanie!
Mógłby co zwęszyć…

ROKSANA

O tak… Lubą tajemnicę
Duszy mej! Jest potężny, silną ma prawicę,
Kocha mnie… Trzeba strzec się… Mógłby zabić moje
Szczęście, razem z miłością… Idź, idź… Ja się boję…

CYRANO

Dobrze… Dobrze już… Dobrze…
Znika we drzwiach domu. Ukazuje się de Guiche.

SCENA DRUGA

Roksana, De Guiche, z boku Ochmistrzyni.

ROKSANA

oddając ukłon
Właśniem jest na drodze
Do wyjścia…

DE GUICHE

A ja, pani, żegnać cię przychodzę.

ROKSANA

Wasza dostojność jedzie?…

DE GUICHE

Na wojnę.

ROKSANA

A!

DE GUICHE

W nocy
Przyszedł rozkaz. Pod Arras[283] spieszym ku pomocy
Oblegającym.

ROKSANA

Czy tak?… Więc to oblężenie?

DE GUICHE

Mój odjazd dziwi panią, widzę, nieskończenie…

ROKSANA

Och!

DE GUICHE

Kiedyż cię znów ujrzę?… Tak mam pierś wezbraną…
Pani wiesz, że mi główne dowództwo oddano…

ROKSANA

obojętnie
A, brawo!

DE GUICHE

…regimentu[284] kadetów?

ROKSANA

uderzona tym słowem
Co?… ka… det…

DE GUICHE

Służy w nim kuzyn pani. Człowiek nie bez zalet,
Lecz pyszałek. Pod Arras nie ujdzie mej sieci…
Będę umiał się zemścić!

ROKSANA

przygnębiona
Jak to?… Więc kadeci…

DE GUICHE

śmiejąc się
Wszakże to mój regiment!

ROKSANA

upada na ławkę, szepcząc na stronie
Chrystian!…

DE GUICHE

Lecz na Boga!
Co ci, pani?

ROKSANA

walcząc ze wzruszeniem
Ten odjazd… Ach… To wieść zbyt sroga!
Jestem w rozpaczy… Możnaż[285] pomyśleć spokojnie,
Że ktoś… ktoś sercu miły… jest tam… na tej wojnie!

DE GUICHE

zadziwiony i uradowany
I słyszeć po raz pierwszy słowa te w godzinie
Odjazdu!… Po raz pierwszy!…

ROKSANA

zmienia ton i wachluje się
Więc… na mym kuzynie
Pragniesz się zemścić, hrabio?

DE GUICHE

Pani — za nim?

ROKSANA

Wcale!

DE GUICHE

On tu bywa?…

ROKSANA

Dość rzadko.

DE GUICHE

Widuję go stale
Z pewnym kadetem… Ne… Neu… Z miną lalowatą,
Blond…

ROKSANA

z pośpiechem
…Rudy…

DE GUICHE

…Piękny, ale głupi.

ROKSANA

…Patrzy na to!
zmienia ton
Zemsta, KobietaWięc… hrabio… Twoja zemsta?… Wystawić Cyrana
Na grad kul to dla niego byłaby — wygrana.
Uwielbia wojnę. Wiem[286] ja inną zemstę krwawą!

DE GUICHE

Jaką?

ROKSANA

Tu go zostawić, tam — okryć się sławą!
Niech z swymi kadetami, założywszy ręce,
Siedzi w Paryżu! Nic się tej nie zrówna męce!
Wściekły będzie, znam ja go! I on, i kadety!
Ani powąchać prochu!…

DE GUICHE

Kobiety! Kobiety!
Kobieta tylko zdolna wymyślić tę sztuczkę!

ROKSANA

Zagryzie się, a hrabia dasz jemu nauczkę!

DE GUICHE

Więc pani chodzi o mnie?… W tym lubym[287] udziale
W planach mych dowód serca widzę doskonale…

ROKSANA

Tak… drobny…

DE GUICHE

pokazuje jej kilka zapieczętowanych pakietów, które wyjmuje z kieszeni
Ot, do moich kompanii wezwanie,
Za chwilę je odbiorą, prócz kadetów. Panie…
Panie Cyrano!… Ha… Ha!… Będziesz śpiewał basem!
— Więc pani lubisz stroić ludziom figle?

ROKSANA

skromnie
…Czasem…

DE GUICHE

zbliżając się do niej
O szaleństwo przyprawiasz mnie! Czyż więc mogę,
Widząc cię tak wzruszoną dziś — puszczać się w drogę!
Posłuchaj… W orleańskiej — tu blisko — ulicy,
Jest konwent[288] kapucynów… Dobrzy zakonnicy
Nie puszczają przez próg swój laików[289] — ni nogą…
Ale mnie w swój szeroki rękaw ukryć mogą.
Pytasz — jak? To pokorni słudzy kardynała
Richelieu, mego wuja! Ot przyczyna cała.
Nieobecny dla wszystkich, wrócę tu pod maską…
O piękna fantastyczko, daruj mnie tą łaską[290]!…
Pozwól!…

ROKSANA

Lecz gdy się wyda, hrabio… Twoja sława…

DE GUICHE

Ba!…

ROKSANA

Lecz — Arras…

DE GUICHE

Tym gorzej! Bogini łaskawa
Pozwól!

ROKSANA

z udaną czułością
Jedź!… Muszę wzbronić!…

DE GUICHE

Ach!…

ROKSANA

na stronie
…Chrystian zostaje…
głośno
Chcę mieć cię bohaterem, Antoni!…

DE GUICHE

O, kraje
Rajskie!… Więc kochasz tego…

ROKSANA

Kto w sławy celu!

DE GUICHE

z radosnym uniesieniem
Jadę!
całuje jej rękę
Jesteś kontenta[291]?

ROKSANA

Tak, mój przyjacielu!
De Guiche oddala się.

OCHMISTRZYNI

składając mu szyderczy ukłon za plecami
…Tak mój przy…

ROKSANA

…Ani słówka, jak ta rzecz wypadła,
Cyrano by się gniewał, żem mu wojnę skradła!
woła, zwrócona ku drzwiom
Kuzynie!

SCENA TRZECIA

Roksana, Ochmistrzyni, Cyrano.

ROKSANA

wskazując dom Klomiry
My idziemy. Alkandra dziś będzie
Dyskurs mieć z Lisimonem…

OCHMISTRZYNI

kładąc w ucho mały palec
Ale mi orędzie
Daje mój mały palec, że przyjdziem po czasie.
A on, hultaj, choć mały, dobrze na tym zna się!

CYRANO

do Roksany
Spóźnić się na małpiarstwa te byłoby smutne!
Przechodzą placyk i stają przed domem Klomiry.

OCHMISTRZYNI

z zachwytem
A patrzcież państwo!… Młotek owinięty płótnem!
do młotka
Jak łątkę[292] cię spowito, ty mały brutalu,
By pięknych słów nie głuszył brzęk twego metalu!
Podnosi młotek z tysiącznymi ceregielami i delikatnie nim uderza.

ROKSANA

widząc, że się drzwi otwierają
Chodźmy!
w progu, do Cyrana
A gdyby Chrystian nadszedł, jak się tego
Spodziewam, niech zaczeka.

CYRANO

żywo, widząc, że Roksana odchodzi
A…
Roksana odwraca się ku niemu
A według swego
Zwyczaju, o co pani pytać go zamierza?

ROKSANA

O…

CYRANO

O…

ROKSANA

Lecz — będziesz milczał?

CYRANO

Jak mur… Jak ta wieża.

ROKSANA

O nie. Powiem mu tylko: Jak potok ze skały
Pędź… Improwizuj miłość… Bądź wspaniały!

CYRANO

uśmiechając się
Dobrze!

ROKSANA

Ale sza o tym!

CYRANO

Sza!… Sza!…

ROKSANA

Ani słowa!
Wchodzi i zamyka za sobą drzwi.

CYRANO

składa ukłon przed zamkniętymi już drzwiami
Weź dank[293]!…
Drzwi otwierają się. Roksana wysuwa głowę.

ROKSANA

Mógłby obmyślać…

CYRANO

On?…

ROKSANA

A ta rozmowa,
Chcę, ażeby wypadła całkiem niespodzianie!
oboje razem
Więc sza… sza…
Drzwi zamykają się.

CYRANO

Ciężko będzie.
woła
Chrystian!… Chrystianie!…

SCENA CZWARTA

Cyrano, Chrystian.

CYRANO

Wiem już wszystko. Pójdź bracie. Wytęż pamięć całą,
Masz przepyszną sposobność okrycia się chwałą.
Nie traćmy chwili czasu! Precz z dąsem na Feba!
Idźmy stąd… Nauczę cię…!

CHRYSTIAN

Nie chcę!

CYRANO

Co?…

CHRYSTIAN

Nie trzeba.

CYRANO

Ciebie co podleciało? Chodź prędko!

CHRYSTIAN

Zostanę
Tu.

CYRANO

Czy cię giez ugryzł?

CHRYSTIAN

Tu chcę czekać na Roksanę!
Dość mi tych pożyczanych i listów, i słówek,
Tego strachu, tej roli! Nie jestem półgłówek,
To dobre na początek było. Dziś mnie kocha.
Nie lękam się. Dziękuję. Spróbuję sam trocha…

CYRANO

Ajaj!…

CHRYSTIAN

I skąd ta pewność, że sam nie poradzę?
Mnie też nie w ciemię bito! I to miej w uwadze,
Że mi twe dawne lekcje coś także posłużą…
Dziś umiem o miłości mówić. Nawet dużo!
A wreszcie… co tam słowa! Cóż u bomb miliona!
Nie potrafię jej ścisnąć?…
spostrzega wychodzącą od Klomiry Roksanę
…Stój, bracie… To ona!

CYRANO

Mów sam, mój mości panie!
Oddala się i znika za ogrodowym murem.

SCENA PIĄTA

Chrystian, Roksana, Ochmistrzyni (przez chwilę).
Roksana wychodzi z domu Klomiry w towarzystwie Dam, z którymi się rozstaje. Pożegnalne ukłony.

ROKSANA

Alkandro!… Gremiono!…
Barthenoido!…

OCHMISTRZYNI

stroskanym głosem
Znów się na Czułe spóźniono!
Wchodzi do domu Roksany.

ROKSANA

kłaniając się jeszcze
Urimethondo!… Adieu![294]
Damy żegnają Roksanę, kłaniają się sobie nawzajem, rozłączają się i oddalają w różnych kierunkach wąskimi uliczkami.
Spostrzega Chrystiana.
To ty!… To wy, panie!…
Idzie ku niemu, żywo.
Już mrok… Już są daleko… Żadne nam spotkanie
Tu nie grozi. Jak cicho na ziemi i niebie…
Siądźmy… Mów, o mów do mnie! Słucham…
Chrystian siada przy niej na ławce. Chwila milczenia.

CHRYSTIAN

Kocham ciebie!

ROKSANA

przymykając oczy
Tak… Mów mi o miłości!…

CHRYSTIAN

Kocham!

ROKSANA

To początek…
Tło, pod wzorzystość słów twych… Snuj ten wątek,
O, snuj go!… O, zasnuwaj różami i złotem…
Haftuj!… haftuj!…

CHRYSTIAN

Tak kocham… Tak cię…

ROKSANA

Wiem już o tem!
Lecz co dalej?

CHRYSTIAN

Co dalej?… Rad bym, byś wzajemnie
Kochała! Powiedz, kochasz?…

ROKSANA

z dąsem
Waść stawiasz przede mnie
Lemieszkę[295], gdym czekała kremu! Dalej… Dalej…
Puść wodze swym uczuciom!… Bądź kaskadą… Szalej…
Mów, jak kochasz?…

CHRYSTIAN

O bardzo!

ROKSANA

Jak twe serce bije?…

CHRYSTIAN

Twa szyja… Chciałbym ciebie pocałować w szyję!

ROKSANA

Chrystianie!

CHRYSTIAN

Kocham ciebie…

ROKSANA

powstając
Jeszcze?

CHRYSTIAN

zatrzymując ją, żywo
Co się ze mną dzieje?
To jest… nie kocham…

ROKSANA

siadając
Szczęściem!

CHRYSTIAN

Czczę…

ROKSANA

Och!…
Wstaje i oddala się.

CHRYSTIAN

I głupieję!

ROKSANA

Widzę to!… I tak waszmość stajesz się niemiły,
Jakby razem z rozumem Gracje[296] cię rzuciły!

CHRYSTIAN

Lecz…

ROKSANA

Waść za swą w rozsypce będącą wymową
Idź!…

CHRYSTIAN

Ja…

ROKSANA

Wiem, wiem już! Kochasz. Żegnam waści!

CHRYSTIAN

Słowo!…
Jedno słowo!… Ja…

ROKSANA

otwierając drzwi
Wiem, czcisz! Dość mam już tej gadki.
Idź waszmość!

CHRYSTIAN

Ja chcę tylko…
Roksana zamyka mu drzwi przed nosem.

CYRANO

który już od chwili nadszedł, nie będąc widziany
A to sukces rzadki!

SCENA SZÓSTA

Chrystian, Cyrano, Paziowie (przez chwilę).

CHRYSTIAN

Ratuj!

CYRANO

Ja? Ani myślę!

CHRYSTIAN

Palnę sobie święcie
W łeb, gdy do łask nie wrócę zaraz w tym momencie.

CYRANO

W momencie?… Tam do diaska!… A to palnij sobie!
Jakże cię, tak od śliny, nagle mądrym zrobię?…

CHRYSTIAN

chwytając go za ramię
O, patrz!… Ona!…
Okno balkonowe oświetla się.

CYRANO

wzruszony
Jej okno…

CHRYSTIAN

Umrę!

CYRANO

Mówże z cicha!…

CHRYSTIAN

półgłosem
Umrę…

CYRANO

Noc jak but ciemna…

CHRYSTIAN

Co mówisz?

CYRANO

Do licha…
Mówię, że to naprawię… Niedołęgi kawał!
Stań tu.
Stawia go przed balkonem.
Ja pod balkonem… Będę ci poddawał.

CHRYSTIAN

Lecz…

CYRANO

Bądź cicho!
W głębi ukazują się paziowie.

PAZIOWIE

do Cyrana
Hej! Panie!

CYRANO

Cyt!…
Daje znak, żeby mówili cicho.

PIERWSZY PAŹ

Już my sprawili
Rżnięcie dla Montfleury'ego…

CYRANO

Stańcież, moi mili,
Tam jeden, ówdzie drugi, na rogach ulicy.
A gdyby nadchodzili jacy natrętnicy,
Zagracie…

DRUGI PAŹ

A co zagrać, panie gassendysta?

CYRANO

Jeżeli dama — skocznie, a — rzecz oczywista —
Ponuro, gdy mężczyzna!
Paziowie oddalają się i znikają na wylotach ulicy.
do Chrystiana
Wołaj ją!

CHRYSTIAN

Roksano!

CYRANO

zbiera kamyki i rzuca je w szyby
Czekaj… Kilka kamyków…

ROKSANA

otwiera okno
Czy jestem wołaną?…
Kto woła?

CHRYSTIAN

To ja…

ROKSANA

Kto — ja?

CHRYSTIAN

Chrystian!

ROKSANA

niechętnie
Waść łaskawie
Wraca?…

CHRYSTIAN

Dwa słowa tylko!…

CYRANO

do Chrystiana
Dobrze… Szeptem prawie…

ROKSANA

Nie chcę. Mam dość rozmowy. Idź waść!

CHRYSTIAN

Rozkaz srogi!

ROKSANA

Waszmość mnie już nie kochasz więcej!

CHRYSTIAN

któremu podpowiada Cyrano
Wielkie Bogi!
Oskarżać mnie, że więcej nie kocham, w zapale
Gniewu, gdy kocham więcej!

ROKSANA

Ależ… Nieźle wcale!

CHRYSTIAN

ta sama gra
Duszę mą, burzą uczuć wstrząsaną nieznośnie,
Amor wziął za kolebkę swoją i w niej — rośnie!

ROKSANA

podchodzi na brzeg balkonu
Wcale nieźle! Lecz jeśli Amor tak jest srogi,
Zdusić go trzeba było, nim stanął na nogi.

CHRYSTIAN

ta sama gra
Jużem ci ja próbował, ale nadaremnie,
Bo to Herkules[297] mały, mocniejszy ode mnie!

ROKSANA

Dużo lepiej!…

CHRYSTIAN

Berbeć to, a dwa węże chrobrze[298]
Zmógł: Dumę i Nieufność.

ROKSANA

opiera łokcie na balkonie
Dobrze! Bardzo dobrze!
Lecz czemuż to waść dzisiaj mówisz tak nieraźnie?
Miałżebyś na pedagrę[299] chorą wyobraźnię?

CYRANO

wciąga Chrystiana pod balkon, a sam wysuwa się na jego miejsce
Cyt… Gra coraz trudniejsza!
do Roksany półgłosem, jak Chrystian
Noc, Serce, MiłośćPani, noc jest głucha,
Słowa me po omacku szukać muszą ucha.

ROKSANA

A czemuż tej trudności ja nie mam z wymową?…

CYRANO

O, to proste! W me serce idzie każde słowo,
A ja mam serce wielkie, pani uszko drobne.
Zresztą słowa twe schodzą, zbiegają nadobne[300],
A moje — w górę muszą…

ROKSANA

Lecz już im lżej, wnoszę…

CYRANO

Tak, do tej gimnastyki nawykły po trosze…
Zawsze jednak, by wspiąć się, czasu im potrzeba.

ROKSANA

Istotnie, mówię z wyżyn…

CYRANO

Sprawiedliwe nieba!
Z wyżyn takich, że padłbym trupem, pani miła,
Gdybyś mi twarde słówko na serce rzuciła!

ROKSANA

z odpowiednim ruchem
Schodzę…

CYRANO

żywo
Nie!

ROKSANA

To wejdź waszmość na ławkę przy murze…

CYRANO

O nie!

ROKSANA

Dlaczego?

CYRANO

Nie… Nie!… Pozostań tam, w górze…
Zerwijmy kwiat uroków tej czarownej chwili.
I mówmy — nie widząc się — jakeśmy mówili!

ROKSANA

Nie widząc?

CYRANO

Kobieta, Miłość, Cień, ŚwiatłoO tak, pani! To rozkosz tak żywa!
Zgadujesz czarność płaszcza, co z ramion mi spływa.
Mnie świeci biel twej szaty przezroczym[301] marzeniem…
Ty jesteś tylko światłem, a ja — tylko cieniem.
Nie domyślasz się nawet, czym dla mnie te chwile…
Jeślim kiedy wymowny był…

ROKSANA

O, razy tyle!

CYRANO

Me słowa nigdy przecież dotąd żywą wodą
Nie trysły z serca!

ROKSANA

Czemu?

CYRANO

Bom walczył z przeszkodą,
Mówiąc przez… wskroś…

ROKSANA

Wskroś?…

CYRANO

…Dreszczu, który wstrząsa duszą
Tych, co pod jasnym wzrokiem twoim mówić muszą.
Dziś więc, gdy głos mój wznoszę w mroków tych ukryciu,
Zda mi się, że raz pierwszy mówię z tobą w życiu!

ROKSANA

Prawda, że głos twój, panie, jakby inny słyszę!…

CYRANO

podchodząc, gorąco
O tak! I błogosławię tę noc i tę ciszę,
W której dziś po raz pierwszy śmiem być sobą!…
zatrzymuje się i mówi z ekstazą
Ale…
Gdzież się unoszę w moim wzruszeniu i szale!
O, przebacz! Rzecz to dla mnie tak ogromnie nowa!

ROKSANA

Nowa?…

CYRANO

walcząc ze wzruszeniem i usiłując zapanować nad słowami
Ależ tak… Dla mnie… ta szczera rozmowa…
Strach, by nie być wyśmianym, ściskał mnie jak zbroja…

ROKSANA

Wyśmianym?

CYRANO

Za mój zapał… Miłość, Gwiazda, SłowoDotąd miłość moja
Za dowcip, za kunszt słowa wstydliwie się kryła!
Ileż razy ku gwieździe, co z nieba świeciła,
Rwałem się, gdy wtem, lękiem śmieszności wstrzymany,
Nie gwiazdy — kwietnych słówek zbierałem liczmany[302]!…

ROKSANA

Te kwietne słówka — pachną…

CYRANO

Pogardźmy dziś nimi!

ROKSANA

Nigdyś nie mówił, panie, słowy podobnymi…

CYRANO

MiłośćO, gdyby od kołczanu i od strzał Amora
Uciec ku świeższym rzeczom, choć tego wieczora!
Zamiast kropla po kropli mdłe Lignonu[303] wody
Czerpać złotym naparstkiem — i nie czuć ochłody.
Iść tam, w ten świat ogromny, nowy i daleki,
Gdzie dusza, z wielkiej życia napawa się rzeki!

ROKSANA

A dowcip?…

CYRANO

Pod twe stopy rzuciłem go, pani,
By cię zatrzymać… Teraz — pożądam otchłani!
— Bluźnilibyśmy nocy tej, tej wielkiej chwili,
Gdybyśmy jak pasterze z sielanki mówili…
O, niech niebo gwiazd pełne, co nad nami stoi,
Z kunsztu nas miłosnego rozbierze, rozbroi!
Gdyż drżę o to, by z filtru słówek zbyt subtelnych,
Nie uleciał aromat uczuć nieśmiertelnych…
By dusza, w tej grze pustej nie wystygła z słońca,
By końcem subtelności nie był koniec końca…

ROKSANA

A rozum?…

CYRANO

Ja nim gardzę, gdy idzie o serce!
Zbrodnia kochać, a gust w tej znajdować szermierce,
Zresztą musi przyjść chwila — i takich żałuję,
Dla których nie przychodzi — kiedy dusza czuje
Prostotę swej miłości… i gdy ją zasmuca,
Jeśli ktoś ją, jak piłkę, rzuca i odrzuca.

Miłość, SłońceROKSANA

Więc dobrze! Lecz gdy dla nas przyszła ta godzina,
Jakież słowa mi powiesz?…

CYRANO

Wszystkie, o jedyna,
Jakie mi kwitną w sercu… Nie wiążąc ich w snopy,
Zroszone ci je rzucę garściami pod stopy…
Bo cię kocham, bo one swą wonią mnie duszą,
I — jeśli zginąć nie mam — do ciebie dojść muszą!
Imię twoje w mym sercu jest jak serce w dzwonie…
A gdy mówię, gdy słuchasz mnie na twym balkonie,
Drży dzwon serca i w piersi mej uderza młotem…
A w dzwonie imię twoje dźwięczy szczerym złotem!
Każdy drobiazg mi drogi, co dotyka — ciebie…
Przed rokiem był poranek i maj stał na niebie,
Puściłaś luźno włosy i szłaś — złota cała…
Więc jak w tarczę słoneczną, gdy nad ziemią pała[304],
Wzrok, zbyt długo utkwiony, nie widzi nic zgoła
Prócz rumianej światłości złocistego koła,
Tak ja, po twoim przejściu olśnion od promieni
Włosów twych, wszędzie jasność widziałem w przestrzeni!

ROKSANA

głosem wzruszonym
Tak… To jest miłość…

Miłość, SzczęścieCYRANO

Miłość zazdrosna, okrutna,
Miłość przez nic szczęśliwa, i znów — przez nic — smutna.
To miłość!… Samolubna nie jest ona przecie!
Dla szczęścia twego, pani, dałbym wszystko w świecie,
Gdybym chociaż niekiedy i chociaż przez szpary,
Widzieć mógł uśmiech szczęścia z mej zrodzon ofiary!
Czy rozumiesz mnie teraz?… znasz?… Czujesz, jak z cienia
Duch mój ku tobie wzlata podmuchem płomienia?…
O, słodka chwilo! Nocy, bądź błogosławiona!
Ja ci śmiem to wyznawać… ty — słuchasz wzruszona…
Chcę umrzeć!… Bom już zaznał szczęścia na tej ziemi!
Bo ta gałąź zadrżała pod słowy mojemi…
Bo ty sama jak listek drżysz tam… Bo ja czuję…
Bo twe drżenie tu, do mnie, po listkach zstępuje!…
Całuje z uniesieniem zwieszającą się z balkonu gałąź jaśminu.

ROKSANA

Tak… drżę, płaczę i kocham, tobą upojona…
Jestem twoja…

CYRANO

O, śmierci! Do ciebie ramiona
Wznoszę! Przyjdź!… To ja słodki podałem jej trunek
Upojenia!… I jedno jeszcze tylko… jedno…

CHRYSTIAN

spod balkonu
…pocałunek…

ROKSANA

cofając się
Co?

CYRANO

Ach!

ROKSANA

Żądasz…

CYRANO

Żądałem…
do Chrystiana
Diabli z tym pośpiechem!

CHRYSTIAN

z cicha
Nie korzystać z wzruszenia?… Toć[305] było by grzechem!

CYRANO

do Roksany
Żądałem… tej rozkoszy chwilą oszalały,
Lecz wiem, że to zuchwalstwo… że byłem zbyt śmiały…

ROKSANA

z lekkim rozczarowaniem
Więc… waszmość… nie nalegasz…

CYRANO

O tak, tak, nalegam!
Ale — bez nalegania! Bo oto spostrzegam
Niewinność twoją w trwodze… dziewiczość w frasunku…
Tak… Ja pragnę… Lecz ty mi odmów pocałunku!

CHRYSTIAN

ciągnąc go za płaszcz
Dlaczego?…

CYRANO

Milcz, Chrystianie!

ROKSANA

wychyla się
Co tak szepczesz z cicha?…

CYRANO

Łaję się, żem z twych lilii pić pragnął kielicha,
I mówię: milcz, Chrystianie!
słychać odzywające się teorbany
do Roksany
Na chwilkę…
Roksana usuwa się z balkonu i zamyka okno. Cyrano nasłuchuje teorbanistów, z których jeden gra skoczną piosenkę, a drugi ponurą arię.
…Do licha!
Mężczyzna czy kobieta? A to kaptur mnicha!
Ukazuje się Kapucyn z latarnią zapaloną i chodząc od domu do domu, drzwi ogląda.

SCENA SIÓDMA

Cyrano, Chrystian, Kapucyn.

CYRANO

do Kapucyna
Cóż to, wasza wielebność gra w Diogenesa[306]?

KAPUCYN

Szukam domu imć[307] pani…

CHRYSTIAN

do Cyrana, niecierpliwie
Niech rusza, do biesa!

KAPUCYN

Imć Magdaleny Robin…

CHRYSTIAN

Wyślij go do diaska.

CYRANO

ukazując oddaloną, stromo pnącą się uliczkę
Tędy, pobożny ojcze, tędy, jeśli łaska!
W górę!… Wciąż prosto, w górę… Do miejskiego szańca[308]!

KAPUCYN

Bóg zapłać! Zmówię za was, panie, część różańca,
Aż do grubego ziarnka… Aż do Ojcze nasza…

CYRANO

Szczęść Boże twym ogórkom!… Spiesz, pobożność wasza!
Powraca do Chrystiana.

SCENA ÓSMA

Cyrano, Chrystian.

CHRYSTIAN

wrzący
Pocałunek… Zdobądź go!

CYRANO

Nie.

CHRYSTIAN

I cóż to zmienia?

CYRANO

Prawda!… Przyjdzie ta chwila z dreszczem upojenia,
Kiedy się wasze wargi poczną szukać wzajem,
Bo ty masz piękny wąsik. — Jej usta tchną majem!
do siebie
Wolę, że z innej racji…
Słychać trzask otwieranych okiennic. Chrystian kryje się pod balkon.

SCENA DZIEWIĄTA

Cyrano, Chrystian, Roksana.

PocałunekROKSANA

idzie ku przodowi balkonu
To wy?… Więc na nowo
Mówimy o… o… o…

CYRANO

O pocałunku. Słowo
Przesłodkie! Czemuż przed nim drżą usta z korali?
I cóż to będzie z rzeczą, gdy nazwa już pali!
O niechaj cię to czyste nie przestrasza płomię[309]!…
Wszak nieraz mimowolnie, nawet nieświadomie,
Przechodziłaś wśród żartu i bez przerażenia
Do westchnień od uśmiechu — do łez od westchnienia.
To przejście, tak subtelne, chciej przedłużyć chwilką…
Od łez do pocałunku dreszcz jeden jest tylko!

ROKSANA

w pomieszaniu
Milcz, waszmość…

CYRANO

…Bo nareszcie, cóż jest pocałunek?
Maleńki ust zadatek, na serca rachunek…
Punkt różowy, po słowie „kocham” postawiony…
Sekret luby, nie uchu, lecz ustom zwierzony…
Moment wieczności, który brzęczy, niby pszczoła…
Komunia lilii białej, z ust wzięta anioła…
Sposób, by dyszeć chwilę słodką serca wonią
I pokosztować duszy, z warg, co ci się kłonią…

ROKSANA

Milcz! Milcz!…

CYRANO

Jest pocałunek tak szlachetną rzeczą —
Czego mi i kroniki świata nie zaprzeczą —
Że królowa francuska z ust swoich korala
Najszczęśliwszemu z lordów zabrać go pozwala…
Sama królowa, pani!

ROKSANA

Więc…

CYRANO

z wzrastającą egzaltacją
I ja cierpiałem
Jak Buckingham[310], w milczeniu… I z równym zapałem
Wielbię królowę, którą ty jesteś, o damo!
Jak on — wierny i smutny…

ROKSANA

I piękny tak samo!

CYRANO

na stronie, z rozczarowaniem
A prawda! Zapomniałem… Piękny jest! Do licha!

ROKSANA

A więc pójdź! Zerwij kwiat ten, co niebem oddycha!…

CYRANO

popychając ku balkonowi Chrystiana
Właź!

ROKSANA

…Pójdź więc i pokosztuj tego smaku duszy!

CYRANO

do Chrystiana
Właźże!

ROKSANA

Niech złota pszczoła brzękiem nas ogłuszy
Wieczności…

CYRANO

niecierpliwie
Właźże prędzej!

CHRYSTIAN

Kiedy mi się zdaje,
Że źle robię….

ROKSANA

Weź lilię, co ci się oddaje…

CYRANO

z pasją
Mamże podsadzać jeszcze?… Przystawiać ci zydle?
A właźże, niedołęgo jakiś! Właźże, bydlę!…
Chrystian rzuca się ku balkonowi, skacze na ławkę, czepia się słupów i dosięga balustrady, którą okracza.

CHRYSTIAN

Ach, Roksano!…
Obejmuje ją i pochyla się nad nią w długim pocałunku.

CYRANO

Aj, serce!… Aj, jak w sercu kole!…
Otom Łazarz[311] zgłodniały przy bogacza stole…
Lecz i mnie okruszyna z stołu tego spada…
Tak… I Łazarz w tej uczcie czystkę swą posiada!
Bo wszak na jego ustach Roksana całuje
Moje słowa, mą duszę… Ja to wiem… Ja czuję…
Słychać odzywające się teorbany.
Marsz żałobny… Gawota[312]… To kapucyn.
udaje, że przybiega z daleka i woła pełnym głosem
Hola!…

ROKSANA

Co to?

CYRANO

Nic. Ja. Czy Chrystian nie zszedł jeszcze z pola?

CHRYSTIAN

udając mocne zadziwienie
A! Cyrano!…

ROKSANA

Kuzynie!

CYRANO

pozdrawiając
Kuzynko!

ROKSANA

Wnet schodzę!
Znika z balkonu. W głębi ukazuje się kapucyn.

CHRYSTIAN

Ten znowu!…
Idzie za Roksaną.

SCENA DZIESIĄTA

Cyrano, Chrystian, Roksana, Kapucyn, Ragueneau.

KAPUCYN

przyświecając sobie latarnią
Tu, z pewnością… Uf, jakżem się srodze
Zmęczył! Tu… Ma-gda-lena — Robin —

CYRANO

Mój wielebny!
Wszakżeś wyraźnie mówił — Rolin…

KAPUCYN

Niepotrzebny
Zamęt! Mówiłem: Ro-bin. B. I. N. Czy jasno?

ROKSANA

ukazuje się na progu domu. Za nią Ragueneau z wysoko osadzoną latarnią i Chrystian.
Co takiego?…

List, PodstępKAPUCYN

List, pani!

CHRYSTIAN

List?

KAPUCYN

Z pieczęcią własną
Świątobliwego pana! Więc i w jego liście
O święte rzeczy chodzić musi, oczywiście!

ROKSANA

do Chrystiana
To de Guiche pisze…

CHRYSTIAN

On śmie?…

ROKSANA

To po raz ostatni…
zrywając pieczęć
Kocham cię i jeżeli…
czyta przy świetle latarni półgłosem
„Pani. Strzał armatni
Dał znak. Warczą już bębny. Regiment podpina
Pancerze. Ruszy w pochód, nim minie godzina.
Myślę, żem go wyprzedził, a ja w tym momencie,
Nieposłuszny ci, pani, kryję się w konwencie…
Kapucynów i — przyjdę, choćbym miał być skaran…
Wieść ślę naprzód, przez mnicha głupiego jak baran,
Który się na tych rzeczach nie rozumie zgoła…
Nadto mi się uśmiechły twe usta anioła…
Muszę ujrzeć je znowu! Oddal więc każdego
Natrętnika i przyjmij od sługi winnego,
Lecz który przebaczenia czeka…
et caetera[313]…”
do Kapucyna
Posłuchajże, mój ojcze, co list ten zawiera.
Wszyscy się przybliżają. Roksana czyta głośno
„Mościa panno!
Trza ulec woli kardynała,
Choćby ci się ta twardą i nieznośną zdała.
Spieszę uprzedzić o tym i ta jest przyczyna,
Dla której w piękne ręce ślę przez kapucyna
List ten, wybrawszy perłę całego konwentu.
Mądry jest i dyskretny. On tegoż momentu
Błogosławieństwo…
przewraca kartę
…ślubne udzieli wam w domu,
Gdyż Chrystian ma twym mężem zostać po kryjomu.
Posyłam go, choć znam wstręt, jaki masz do niego.
Więc, zgódź się, mościa panno, z wolą Najwyższego,
I przyjmij, wierne służby, które…
et caetera”.

KAPUCYN

Godny pan! A mówiłem, że list ten zawiera
Rzeczy święte! Wiedziałem i byłem bez trwogi…

ROKSANA

cicho do Chrystiana
No jakże? Umiem czytać listy?

CHRYSTIAN

Hum!

ROKSANA

głośno, z rozpaczą
O srogi
Losie!…

KAPUCYN

kierując światło latarni na Cyrana
To wasza miłość?…

CHRYSTIAN

Nie. Ja.

KAPUCYN

kieruje światło na Chrystiana i widząc jego urodę, mówi tonem wątpliwości
Ależ…

ROKSANA

żywo
Jeszcze
Nieskończone jest owo poselstwo złowieszcze!
odwraca list i czyta
„Postscriptum[314]: A na konwent chciej dać sto dukatów[315]”.

KAPUCYN

Godny pan! Ba!… Pan z panów! Z godnych antenatów[316]!
do Roksany
Zrezygnuj się waćpanna!…
z cicha
Sto dukatów w złocie!…

ROKSANA

głosem męczennicy
Muszę!… A cóż mi czynić niebogiej sierocie!…
Podczas gdy Ragueneau otwiera drzwi domu Kapucynowi, którego Chrystian do wejścia zaprasza, Roksana mówi z cicha do Cyrana
De Guiche ma tutaj przybyć. Wstrzymaj go, kuzynie,
Póki ślub…

CYRANO

Hm… Rozumiem…
do Kapucyna
Ojcze kapucynie!
Jak długo to tam potrwa?

KAPUCYN

Z kwadrans.

CYRANO

popychając wszystkich ku drzwiom
Ja zostaję.
Idźcie!

ROKSANA

do Chrystiana
Pójdź!
Wchodzą.

CYRANO

zamyśla się
Jak go wstrzymać?… Mam! Kolumba jaje[317].
Wskakuje na ławkę i po murze na balkon się wdziera
Dobry plan!
Teorbany odzywają się żałobnym marszem.
Hm… mężczyzna…
ponure tremolo[318]
Hm… Gonią na oko…
Jakaś gruba zwierzyna!
Staje na balkonie, opuszcza brzeg kapelusza, naciska go na oczy, odpina szpadę, drapuje[319] się w płaszcz, wychyla i patrzy w dół.
…Nie. Nie za wysoko.
Siada okrakiem na balustradzie, przyciąga długą, zwieszającą się zza muru gałąź i chwyta ją oburącz, gotów do skoku.
…Spokojną atmosferę lekko wzburzyć muszę…

SCENA JEDENASTA

Cyrano, De Guiche.

DE GUICHE

wchodzi zamaskowany, macając wśród ciemności
…Co tam ten mnich przeklęty robi?…

CYRANO

Na mą duszę,
A głos? Wnet by go poznał!
puszcza się jedną ręką gałęzi i czyni ruch, jakby obracał niewidzialny klucz w zamku
Krik… Krak… Już gotowo!
Cyrano Bergeraca głos bierze i słowo.

DE GUICHE

zwrócony ku domowi Roksany
To tu. Ale jak ciemno! Jak komin ulica…
Zbliża się, chce wejść, Cyrano skacze z balkonu, trzymając się gałęzi, która się ugina pod nim, tak że Cyrano zawisa między drzwiami domu a de Guichem. Wtedy puszcza gałąź i ciężko, jak gdyby z wielkiej wysokości pada, rozpłaszcza się na ziemi i przez chwilę, jakby ogłuszony, nieruchomo leży.

DE GUICHE

uskakując w tył
Wszelki duch…
podnosi głowę, ale gałąź już się odprostowała, a De Guiche, oszołomiony, nie widzi nic prócz firmamentu
…Skąd ten człowiek spada?…

CYRANO

siada i mówi akcentem Gaskończyka
Ja? Z księżyca!

DE GUICHE

zdumiony
Z księżyca?

CYRANO

Cóż to? Noc? Dzień?

DE GUICHE

Czyli[320] stracił zmysły?…

CYRANO

Co za kraj jest i pora? — Chcę respons[321] mieć ścisły!

DE GUICHE

Waść…

CYRANO

Zupełniem[322] ogłuszon! Bo też dla szlachcica
Spaść z księżyca!…

DE GUICHE

Ależ waść…

CYRANO

zrywając się z pasją
Do kroćset, z księżyca!

DE GUICHE

cofając się
Dobrze, dobrze, spadasz waść!
do siebie
Fiksat[323] jakiś, widzę.

CYRANO

następując na niego
I to nie w metaforze żadnej! Ja nie szydzę!

DE GUICHE

Ależ…

CYRANO

…Choć czym[324] wiek leciał, czyli też godzinę
Z tej bomby szafranowej — jeśli wiem, niech zginę!

DE GUICHE

Wierzę, wierzę, puść mnie waść!…

CYRANO

A waszmość bądź szczery!
Nic mi nie skrywaj! Miasta, wieku, nawet ery!
Spadam tak niespodzianie… Chciałbym wiedzieć przy tem,
Gdzie właściwie mam honor być aerolitem[325]?

DE GUICHE

Tam do licha!

CYRANO

…W tym pędzie, łatwo pojmiesz wasze,
Nie wybierałem drogi. Wpadam, jak trzmiel w kaszę,
Wprost nie wiem, na jakiego planetę[326] w tym spadku
Ściągnął mnie punkt ciężkości mojego pośladku!

DE GUICHE

Ależ powiadam waści…

CYRANO

z krzykiem przerażenia, przed którym de Guiche znów się cofa
Ha!… Czy śnię, czy marzę?…
Jam w kraju, w którym ludzie czarne mają twarze!

DE GUICHE

mimowolnie podnosi ręce do twarzy
Jak to?…

CYRANO

Więc ja w Algierze?… A waść tu — krajowiec?…

DE GUICHE

namacawszy maskę
To maska.

CYRANO

uspokojony nieco
Więc w Genui lub w Wenecji?… Powiedz!…

DE GUICHE

usiłując przejść
Puść waść! Czeka mnie dama!

CYRANO

zupełnie uspokojony
Dama?… Jestem w domu!
Więc ja spadłem w Paryżu? Hę? Jak się to komu
Podoba?

DE GUICHE

śmiejąc się mimo woli
Ot, wesołek!

CYRANO

Waść się śmiejesz?

DE GUICHE

Śmieję,
I chcę przejść!

CYRANO

Paryż! Proszę! A to mi się dzieje!…
z zupełną swobodą otrzepuje się, kłania, szasta, śmieje i przybiera ton paryżanina
PodróżWięc Paryż! Jakżem szczęśliw! Wasza miłość raczy
Darować… Taka podróż, dalibóg[327], coś znaczy!
Właśnie ostatnią trąbą przybywam z mej drogi…
ogląda się po sobie
Jeszcze z Lwa konstelacji mam sierść u ostrogi,
Jeszcze na mnie eteru[328] nieco się zostało,
I w oczach gwiaździstego pyłu mam niemało…
Ogromnie taka podróż niszczy toalety!
zbiera coś niewidzialnego
Patrz, cześć wasza! Na weście[329] jeszcze włos z komety.
Zdmuchuje.

DE GUICHE

zniecierpliwiony
Mój mości…

CYRANO

w chwili gdy de Guiche chce go minąć, wystawia nogę, jakby dla pokazania czegoś i zatrzymuje go w ten sposób
PodróżA ot mi Niedźwiedzicy Wielkiej ząb do ikry
Łydkę przebił… Patrz, waszmość, co za casus[330] przykry,
Kiedy się to stać mogło? Wiem! Mam! Gdym Trójzęba
Neptuna[331] uchodzący[332], pośród Wag stanął dęba,
I siadł w szali, co dotąd mój ciężar wskazuje…
Co to za tarapaty, gdy człek podróżuje!
De Guiche chce się przedrzeć, Cyrano chwyta go za guzik
A nos!… Gdybyś cześć wasza mój nos w palcach ścisnął,
Strumień mleka by z niego natychmiast wytrysnął!

DE GUICHE

Mleka?

CYRANO

Tak. Z Mlecznej Drogi.

DE GUICHE

wściekle
Piekło!…

CYRANO

Niebo właśnie!…
…A czy wie też cześć wasza, iż Syrius[333], nim zaśnie,
Pakuje na łysinę ogromną szlafmycę?…
Tak, tak!
poufale
Widziałem także Niedźwiedzicę,
Nie gryzie. Nie ma jeszcze zębów…
śmiejąc się
Lecz gdym mijał
Lirę, przerwałem strunę. Długom ją nawijał,
Na kwintę[334]
z dumą
Lecz to wszystko w księdze będzie stało!
A gwiazdki-asteroidy[335], których kopę całą
Po kieszeniach mam w płaszczu, w weście… gdzie nie baczę[336],
W księdze tej służyć będą mi za odsyłacze.

DE GUICHE

Dobrze. Lecz koniec końców…

CYRANO

…A wasza cześć do mnie
Przyjdziesz, żądny wiedzy, jak żak słuchać skromnie.
Z czego zrobiony księżyc, co się na nim czyni,
Kto mieszka w okrągłościach tej błyszczącej dyni…

DE GUICHE

krzycząc z pasją
Ależ nie. Ja chcę…

CYRANO

…Wiedzieć, jakem się tam dostał?
Miałem sposób, któremu nie każdy by sprostał!

DE GUICHE

zniechęcony
Wariat jest!

CYRANO

pogardliwym tonem
Jam głupiego orła nie małpował,
Co go Regiomontanus[337] niezdarnie sformował,
Ani gołębia, którym Architas[338] się wsławił!

DE GUICHE

Wariat uczony…

CYRANO

Obum za sobą zostawił!
De Guiche zdołał nareszcie przejść i ku drzwiom zmierza. Cyrano idzie za nim, gotów go za kark pochwycić
Na sześć sposobów mogę lazur nieobjęty
Zgwałcić…

DE GUICHE

odwraca się
Sześć?

CYRANO

…Mogę nagi jak turecki święty,
Uzbroiwszy się w flaszki pełne srebrnej rosy,
Którą w majowy ranek spłakały niebiosy,
Wyjść na żar słońca, iżby potężną swą siłą,
Ssąc rosę, i mnie z rosą wessało, wypiło…

DE GUICHE

uderzony, robi krok ku Cyranowi
To prawda! To już jeden!

CYRANO

czyniąc krok w tył, by go od domu odciągnąć
Mogę, miłość wasza,
Bez uzdy i na oklep dosiąść Boreasza,
Rozrzedziwszy wiatr w skrzyni z cedru, mości panie,
Palącymi zwierciadły o dwudziestościanie!

DE GUICHE

robi krok nowy
To dwa.

CYRANO

cofa się ciągle
…Mogę, mechanik tęgi, jak się patrzy,
Grzbiet szarańczy, o cynglach ze stali, dosiadłszy,
Strzał po strzale z saletry dając, użyć jazdy
Po tych błękitnych błoniach, gdzie pasą się gwiazdy.

DE GUICHE

idzie za nim, nie spostrzegając się i licząc na palcach
To trzy…

CYRANO

I z dymem mogę, co rwie się do góry,
Zamknąwszy go w glob[339] mocny, zerwać się pod chmury!

DE GUICHE

coraz bardziej zaciekawiony
Cztery…

CYRANO

Iż Febus z woła szpik ssie, znane waści?…
Ergo[340]: ciągnie mnie w górę, gdy szpik mnie namaści!

DE GUICHE

ciągle idąc za nim
Prawda! Pięć…

CYRANO

który mówiąc, odprowadził go ku ławce stojącej w drugiej stronie placyku
…Mogę, wreszcie, na żelaznej blasze
Stanąć, kawał magnesu wziąć, rozumiesz wasze,
I cisnąć nim w powietrze! Sposób doskonały,
Bo za magnesem blacha leci na kształt strzały!
Oczywiście, mieć trzeba magnesy w zapasie,
I ciskać je w tej mierze, jak przystojne[341] zda się.

DE GUICHE

Sześć! Prawda! Sześć sposobów nowych na wzlatanie!
Którego żeś waść użył?

CYRANO

chełpliwie
Siódmego, mosanie!

DE GUICHE

Dlaboga! Powiadajże!

CYRANO

Niech wasza cześć zgadnie!

DE GUICHE

A to ucieszny kondel[342]! Człek nie wie, gdzie padnie!

CYRANO

naśladując rzut i szum fali szerokimi, tajemniczymi gestami i głosem
Humm!… Humm!…

DE GUICHE

Powiadaj prędzej!…

CYRANO

A wasza cześć może
Już zgadłeś?

DE GUICHE

Ale gdzie tam!

CYRANO

To prosta rzecz — morze!
Gdy księżyc co najpilniej ciągnął z wód gardzieli
Falę, padłem na piasek po morskiej kąpieli
I głową naprzód — o tym pamiętać potrzeba,
Bo we włosach najdłużej wody — chlust do nieba!
Tandem[343]: wzbiłem się w górę prosto, jak anieli…
Notandum[344]: głową naprzód, po morskiej kąpieli.
Gdy wtem znienackam utknął na…

DE GUICHE

Na…
siada zaciekawiony na ławce

CYRANO

głosem naturalnym
Mości panie,
Kwadrans minął, ślub wzięty. Skończone gadanie.
Uwalniam waszą miłość.

DE GUICHE

zrywając się
Olaboga! Czy pijaną
Głowę mam, czyli głos ten…
Drzwi domu otwierają się. We drzwiach ukazują się pokojowcy[345] z zapalonymi świecznikami. Czyni się jasno. Cyrano zdejmuje kapelusz
Ten nos!… To — Cyrano!

CYRANO

z ukłonem
Do usług, mości hrabio! Właśnie też w tej chwili
Oblubieńcy pierścienie ślubne zamienili!

DE GUICHE

Kto? Co?…
Odwraca się. Obraz. Za pokojowcami Chrystian i Roksana idą, trzymając się za ręce. Kapucyn drepce za nimi uśmiechnięty. Ragueneau niesie wysoko osadzoną latarnię. Oszołomiona Ochmistrzyni w nocnym letniczku[346] zamyka ten orszak.
Nieba!

SCENA DWUNASTA

Ciż sami, Roksana, Chrystian, Kapucyn, Ragueneau, pokojowcy. Ochmistrzyni.

DE GUICHE

do Roksany
To pani?…
poznając Chrystiana z osłupieniem
To on?… Mąż i żona?…
kłaniając się Roksanie z przesadną admiracją[347]
Mój respekt, piękna damo, szpaczkami karmiona[348]!
do Cyrana
Czołem, czołem, mospanie, wynalazco lotów!
Świętego u wrót raju zatrzymać byś gotów…
A zakonotuj, radzę, to, coś mi powiadał!
Bo nużby który sposób naprawdę się nadał.

CYRANO

z ukłonem
Nie omieszkam. Ta rada to już liść wawrzynu!

KAPUCYN

wskazuje Hrabiemu kochanków, potrząsając z zadowoleniem długą, białą brodą
Pięknąś parę, ni słowa, skojarzył, mój synu!

DE GUICHE

patrząc na niego wzrokiem lodowatym
Tak.
do Roksany
Radzę męża pożegnać, najpiękniejsza pani!

ROKSANA

Co?…

DE GUICHE

do Chrystiana
Śpiesz waść z regimentem! Wszyscy już wysłani!

ROKSANA

Jak to?… Teraz?… Na wojnę?…

DE GUICHE

Ależ — bez wątpienia.

ROKSANA

Wszak kadeci zostają?

DE GUICHE

Idą. Rzecz się zmienia.
wyjmuje z kieszeni opieczętowany pakiet
Oto rozkaz.
podaje go Chrystianowi
Śpiesz, waszmość, chorągiew już czeka.

ROKSANA

rzucając się w objęcia Chrystiana
Chrystian!

DE GUICHE

do Cyrana szyderczo
O, noc poślubna jest jeszcze daleka!

CYRANO

do siebie
I myśli, że mi mówi coś bardzo przykrego!

CHRYSTIAN

do Roksany
Twoje usta!… O, jeszcze!…

CYRANO

Dość już! Dosyć tego!

CHRYSTIAN

trzymając w objęciach Roksanę
O, jak trudno rzucić!… O, ty nie wiesz o tem!

CYRANO

odciągając go
Wiem. Marsz.
Słychać bębny.

DE GUICHE

odchodząc w głąb
Regiment już rusza.

ROKSANA

do Cyrana, nie puszczając Chrystiana, którego Cyrano odciąga
O, strzeż go z powrotem!
O przyrzecz, że nie będzie życia hazardował!

CYRANO

Spróbuję. Lecz przyrzekać?… Chybabym go schował.

ROKSANA

Że będzie się oszczędzał!…

CYRANO

Rad bym przyrzec, ale…

ROKSANA

Że się w tym oblężeniu nie zaziębi wcale!
Że dotrzyma mi wiary…

CYRANO

Ależ… oczywiście!

ROKSANA

Że będzie często pisał!

CYRANO

Słowo! List po liście!
Zasłona.

AKT CZWARTY

Gaskońscy kadeci.

(przekład M. Konopnickiej)

Posterunek chorągwi kapitana Carbon de Castel-Jaloux w obozie pod Arras.
W głębi przerzynający całą scenę szaniec. Poza nim kraj widnokrężnie równy, pokryty oblężniczymi robotami. W oddaleniu rysują się na horyzoncie mury miasta Arras, sylwety jego wież i dachów.
Na pierwszym planie namioty, broń w kozłach[349], bębny, itp. Ogniska. Gaskońscy kadeci śpią owinięci w płaszcze. Czuwa tylko Le Bret i Carbon de Castel-Jaloux. Obaj wychudli i bardzo bladzi. Chrystian śpi w burce[350] wśród innych Kadetów na przodzie sceny. Twarz jego oświetla ognisko.

SCENA PIERWSZA

Chrystian, Carbon de Castel-Jaloux, Kadeci; później Cyrano.

LE BRET

To straszne!…

CARBON

Żeby na ząb!

LE BRET

Siarczyste!

CARBON

daje znak, aby nie mówił głośno
Klnij z cicha…
Zbudzisz ich!
do Kadetów
Śpijcie, śpijcie!
do Le Breta
Kto śpi — syt…

LE BRET

Do licha,
Bezsenny taki obiad! A ja nie śpię właśnie!
Co za głód!…
W oddaleniu raz po raz pada kilka muszkietowych strzałów.

CARBON

A, żeby ich!… A niech piorun trzaśnie!…
do Kadetów, którzy podnoszą głowy
Śpijcie, śpijcie!
Słychać nowe, bliższe strzały.

JEDEN Z KADETÓW

rzucając się
Czy diabli…

CARBON

To nic, nic! To warta.
To Cyrano powraca…

GŁOS WARTY

w oddaleniu
Kto idzie, do czarta?

GŁOS CYRANA

Bergerac!

GŁOS WARTY

stojącej na szańcu
Do pioruna, kto idzie?…

CYRANO

ukazuje się na okopie
Cymbale,
Bergerac, mówię!
Schodzi z szańca. Le Bret biegnie ku niemu z niepokojem.

LE BRET

Rannyś?

CYRANO

Nie krzycz tak! Ja?… Wcale?
Przywykły mnie już chybiać te hetki-pętelki!

LE BRET

Ależ to jest szaleństwo czyste! Boże wielki?…
Dla listu życie stawiać na hazard co rana?

CYRANO

zatrzymując się przed Chrystianem
Kiedym przyrzekł!
przypatruje mu się
Żołnierz, Głód, WojnaŚpi chudziak! Oj, żeby Roksana,
Jak jej kanaczek[351] tutaj głodem mrze, wiedziała!…
A zawsze, hultaj, piękny!

LE BRET

Godzina niecała
Do pobudki! Spać ruszaj!

CYRANO

Nie zrzędź, nie zrzędź, stary!
A wiedz, żem znalazł u nich takie mysie szpary,
Gdzie co noc są urżnięci. Tamtędy przechodzę.

LE BRET

No to mógłbyś nam przynieść choć chleba po drodze!

CYRANO

Jak ptak trza tam być lekkim! Lecz wracam z nowiną:
Jeśli mnie wzrok nie myli, to nasi lub zginą
Dziś, albo jeść dostaną.

LE BRET

Powiadaj, dlaboga!

CYRANO

Nic pewnego. Zobaczysz.

CARBON

Co za hańba! Wroga
Oblegać, a samemu ogłodzonym zostać!

LE BRET

Diablo skomplikowaną wzięły rzeczy postać!
Wpadliśmy w pastkę[352], z której nikt się nie wybiega:
My oblegamy Arras, nas — Infant[353] oblega.

CYRANO

śmiejąc się
Warto, by znów z kolei ktoś obległ Infanta…

LE BRET

Mnie wcale nie do śmiechu!

CYRANO

Ho! Ho!…

LE BRET

Dla furfanta[354]
Takiego, ważyć co dzień życie na posługi,
By list zanieść!
widząc, że Cyrano idzie ku namiotowi
Gdzie idziesz?

CYRANO

Idę pisać drugi.
Podnosi płótno i znika w namiocie.

SCENA DRUGA

Ciż sami oprócz Cyrana.
Dzień obrzasł. W powietrzu jasność różana. Arras wyzłaca się na widnokręgu. Rozlega się strzał armatni, po którym bezpośrednio następuje bicie w bębny, zrazu w znacznej odległości na lewo. Inne bębny odzywają się bliżej, i tak kolejno odpowiadając sobie, zbliżają się coraz, wybuchają razem prawie że na samej scenie, po czym oddalają się ku stronie prawej, przebiegając obóz i budząc go. Wrzawa. Zamieszanie. Ludzie zrywają się ze snu. Daleka komenda oficerów.

Głód, ŻołnierzCARBON

z westchnieniem
Już hejnał!…
Kadeci poruszają się i przeciągają pod płaszczami.
Śnie pożywny, kończysz się, niestety!
Z góry wiem, czym dzień przyjmą niebogie[355] kadety.

PIERWSZY KADET

podnosząc się i siadając
Jeść!…

DRUGI KADET

Zdycham z głodu!

INNI

Aaa!…

CARBON

Wstawać, wiara! Kogo
Mam podnieść?…

TRZECI KADET

Do cnam[356] osłabł…

CZWARTY KADET

Ni ręką, ni nogą!

PIERWSZY KADET

przeglądając się w napierśniku pancerza
Język żółty… Niestrawna tutaj atmosfera…

INNY

Moja czapka barońska za kawałek sera!

INNY

Za zraz pieczeni herb mój: krzyż i dwie podkowy!

INNY

Ja, jeśli natychmiast mój sok żołądkowy
Nie przerobi mi kwarty chylu[357], to, do biesa,
Cofam się w cień namiotu, wzorem Achillesa[358].

INNY

Chleba!…

CARBON

podchodzi do namiotu Cyrana i woła półgłosem
Cyrano!…

WSZYSCY

Chleba!…

GŁOSY

Zdechnąć przyjdzie z czczości[359]!

CARBON

jak wyżej, półgłosem, u wejścia do namiotu
Dlaboga, ratuj! Ty, co słyniesz z wesołości,
Pójdź ich rozruszać trochę!

DRUGI KADET

rzucając się ku pierwszemu, który coś żuje
Co tam, u kaduka[360],
Gryziesz?

KADET

A kłaki z działa[361]. Arcyprzednia sztuka!
Usmażono je wczoraj na mazi z maźnicy[362]
Na honor, mało zwierza jest w tej okolicy!

INNY

wchodząc
Byłem na polowaniu.

INNY

podobnie
Ja z wędką na skarpie.
Kadeci zrywają się i rzucają na przybyłych.

KADECI

I cóż?… Coś przyniósł?… Bażant?… Dawaj prędzej! Karpie?…
Dawaj!…

RYBAK

Jest miętus…

ŁOWIEC

Wróbel.

WSZYSCY

rozjątrzeni
A żeby was diabli!…
Zbuntujmy się!

CARBON

Cyrano!
Czyni się dzień biały.

SCENA TRZECIA

CYRANO

wychodzi z namiotu spokojny. Za uchem pióro, w ręku książka
Cóż tam?
do jednego z kadetów
Waść od szabli
Rapcie[363] po piętach wleczesz?…

Głód, ŻołnierzKADET

Brzuch mi uciekł w pięty.

CYRANO

Kubek w kubek, tak jak mnie! Casus niepojęty!

KADET

No, i uciska waści?

CYRANO

Nie. Podwyższa znacznie.

DRUGI KADET

Głodnym, że gryzłbym ziemię!

CYRANO

Niejeden ją zacznie
Gryźć dziś jeszcze!

TRZECI KADET

Mnie z czczości to aż burczy w brzuchu…

CYRANO

A to capstrzyk[364] odbębnim dziś na nim, mój zuchu!

INNY

Mnie z głodu w uszach dzwoni…

CYRANO

Kłamiesz, głodomorze!
Kto głodny, ten jest głuchy, więc słyszeć nie może!

INNY

Oj, jeść!… Choć na oleju…

CYRANO

zdejmując mu hełm i wskazując na głowę
A mój asindzieju!
O, kapuściana głowa! Brak tylko oleju!

INNY

Jeść! Jeść! Co by tu pogryźć?…

CYRANO

rzucając mu książkę
Masz, molu! Iliada[365]!

INNY

A pan minister wojny[366] w Paryżu zasiada
Cztery razy do stołu…

CYRANO

Więc choć kuropatwą
Mógłby waści obesłać?…

KADET

I winem! To łatwo.

CYRANO

Richelieu czy też burgund[367]?… Waści na co łaska?
Eminencja, co we łbie zawraca? Do diaska…

INNY

Jak pies głodnym!

CYRANO

Łap muchy! Dobra psu i mucha!

INNY

Chleba!…

CYRANO

Tak, to dla brzucha. A co chcesz dla ducha?…

KADET

wzruszając ramionami
Zawsze żarty i słowa!…

CYRANO

I tak bym chciał umierać. Zorza purpurowa
Nad głową, w piersi rana, co wiedzie do sławy,
Po bohaterskim boju i dla świętej sprawy,
Z ręki wroga, którego męstwo — mego warte,
Z dala od łóż szpitalnych, pod niebem otwartem,
Na wielkim bojowisku, na chwały kobiercu,
Z dowcipnym słówkiem w ustach i ze sztychem w sercu!…

WSZYSCY

krzycząc
Jeść! Jeść!

CYRANO

krzyżując ramiona
A waszmościowie tylko o żołądku!…
Muzyka, Ojczyzna, TęsknotaHej, grajek! Pójdź no, dziadu, i graj po porządku,
Wszakże byłeś pasterzem? Bertrandou ci imię?
Grajże tym pasibrzuchom, co w nich dusza drzymie,
Te nasze stare pieśni, których nuta słodka
Śpiewa jak siostra, a jak matka — płacze zwrotka…
Pieśni, w których głos słychać kochanej dziewczyny…
Pieśni, co się tak wolno ciągną jak dym siny,
Gdy nad wioską rodzinną zadymi się strzecha…
Pieśni, co prowansalskie[368], lube mają echa!
Stary grajek siada i dobywa flecik.
Niechaj ta wiejska fletnia, dziś surma[369] bojowa,
Maj przypomni, gdy wokół brzmiała nią dąbrowa!…
Gdy po niej puścisz palce z ptaszęcym świergotem,
Niech wspomni, że wpierw z trzciny, a z hebanu[370] potem
Była… Niech ją zdumieje pienie[371] twe pastusze…
Niech w nim sielskiej młodości swej odnajdzie duszę!
Bertrandou zaczyna grać stare langwedockie[372] pieśni.

CYRANO

Słuchajcie, Gaskończycy! To nie róg bojowy,
To fujarka siół[373] naszych, to flecik wierzbowy…
To nie surma wojenna, co śmierci znak niesie,
To piszczałka pastusza rozbrzmiewa po lesie…
Słuchajcie! To są nasze pola, łąki, wrzosy,
To gra mały koniarek[374] sczerniały i bosy…
To szept zielonych gajów… to szum modrej rzeki…
To jest Gaskonia nasza!… Kraj drogi, daleko!
Wszystkie głowy pochyliły się, ten i ów ukradkiem ociera łzę rękawem albo połą płaszcza.

CARBON

do Cyrana półgłosem
Masz tobie! Teraz znów mi płaczą te sieroty!…

CYRANO

Płaczą, ale nie z głodu! Płaczą, lecz z tęsknoty…
Wolę, że ich cierpienie zmieniło nazwiska
I że to serce teraz biedakom się ściska!

CARBON

Ależ osłabną w męstwie!

CYRANO

Co znów, kapitanie!
Każdy ma bohatera we krwi, który wstanie
Na pierwsze hasło boju, gdy bęben zawarczy…
Daje znak, dobosz bije w bęben.

KADECI

zrywając się i chwytając broń z kozłów
Gdzie? Co?… Jak?…

CYRANO

z uśmiechem
Wszak mówiłem, że hasło wystarczy,
Żegnajcie sny i żale!… Żegnaj, kraju miły!
Wyczarował was flecik, a bębny — zgłuszyły.

JEDEN Z KADETÓW

patrząc w głąb
Ach, ach, pan de Guiche idzie!

WSZYSCY

z groźnym pomrukiem
Huu!…

CYRANO

uśmiechając się
Pochlebne szmery!

JEDEN Z KADETÓW

Dość go mamy!

INNY

Do diabła, takie bohatery,
W koronkowych kołnierzach na zbroi!

INNY

A może
Wrzód szpetny ma na karku?

INNY

Ma. Dworską obrożę.

DRUGI KADET

Godny stryjka synowiec[375]!

CARBON

A Gaskończyk przecie!

PIERWSZY KADET

Ba, fałszywy! A taki najgorszy na świecie!
Każdy prawy Gaskończyk musi być wariatem…
Nic niebezpieczniejszego niż rozumny zatem.

LE BRET

Ależ blady!

KADET

Bo głodny, jak i piechur prosty,
Żołądek jego przecież, gdy kurczą go posty,
Błyska w słońcu, bo na nim szmelcowane[376] blachy…

CYRANO

GraI my uszy do góry! Co? Nieprawda, brachy?
Sam[377] fajki, kości, karty! Rżnijcie, choć w drużbarta[378],
Czy my klechy, czy baby?…
Kadeci dobywają kości i karty. Zaczynają w nie grać na bębnach, na ławach, na płaszczach rozciągniętych. Wielu zapala długie fajki.
— Ja czytam Dekarta[379].
Przechadza się wzdłuż i wszerz, czytając małą, z kieszeni dobytą książkę. De Guiche wchodzi. Wszyscy udają wielkie zajęcie się grą i zupełne zadowolenie. De Guiche jest bardzo blady. Zbliża się do Carbona.

SCENA CZWARTA

Ciż sami. De Guiche.

DE GUICHE

do Carbona
Dzień dobry!
przypatrują się sobie przez chwilę. Na stronie, z satysfakcją
Pozieleniał!…

CARBON

podobnież
…Oczy tylko w głowie!

DE GUICHE

patrząc na Kadetów
A! Ichmoście warchoły!… Tak, moi panowie,
Ze wszech stron mnie ucinki waszmościów dochodzą….
Perigordzkie[380] baronki, co ślepo się rodzą
Jak trufle!… Bearneńskie[381] szlachetki!… Do kata!
Nie mam łask u waszmościów! Wiem! Każdy brat łata[382]
Intrygantem mnie tutaj i dworakiem zowie!…
Koronkowy mój kołnierz mierzi was, panowie!…
I tego mi darować, jak słyszę, nie chcecie,
Że Gaskończyk nie jestem — jak wy — hołysz[383] przecie!
Milczenie. Wszyscy palą, grają.
Mamże ukarać waściów przez ich kapitana?
Nie!…

CARBON

Zresztą, winy nie widzę i nie mam tu pana!

DE GUICHE

A!…

CARBON

Ta chorągiew mym własnym sumptem jest nabyta[384],
Pełnię swoją powinność żołnierską, i kwita.

DE GUICHE

Na honor, to wystarcza!
Walka, Tchórzostwozwracając się do Kadetów
Gardzić tylko mogę
Przycinkami ichmościów! Wie świat, że sam drogę
Grzmiącym zabiegam działom! Wszak wczoraj widziano,
Jak w Bapaume[385] z mym szwadronem sztuką niesłychaną
Męstwa na łeb na szyję pobiłem hrabiego
Boucquoi[386], trzykroć gromem spadając na niego!

CYRANO

Nie podnosząc oczu od książki.
A pańska szarfa, hrabio?…

DE GUICHE

mile zadziwiony
A!… Waszmość wiesz o tem?
Istotnie! Tocząc koniem, by trzecim nawrotem
Uderzyć w bukińczyków i znieść ich do szczętu,
Zostałem uniesiony wśród tego zamętu
Rozsypki, którąm zdziałał, aż za linię wroga…
Mogli chwycić, rozstrzelać, jak nic! Wtem myśl błoga
Błysła mi. Rozwiązuję szarfę tę zdradziecką,
Po której wodza armii poznałoby dziecko,
Szarfa spada, do swoich powracam bezpiecznie,
Zbieram szwadron i wroga gromię ostatecznie!
Hę? Jakże? Dobry kawał? To były nie żarty!…
Cóż waszmość mówisz na to?
Kadeci, którzy dotychczas zdawali się nie słuchać, teraz zatrzymują nagle karty i kości w ręku, a dym w wydętych policzkach. Oczekiwanie.

CYRANO

Mówię — Henryk Czwarty[387],
Choćby wszystkich dział wroga groziły mu strzały,
Nigdy by się nie zniżył o pióropusz biały.
Cicha radość. Kości i karty padają, dym ulatuje w kłębach.

DE GUICHE

Lecz sztuka się udała!
Toż samo oczekiwanie zatrzymujące w drodze dym, karty i kości.

CYRANO

Honor, Odwaga, WrógMoże. Nie wiem tego,
Lecz służyć za cel wrogom to zaszczyt, z którego
Mężny nie abdykuje!
Karty i kości padają, dym ulatuje kłębami z wzrastającą brawurą i ukontentowaniem.
Gdybym ja był przy tym
— I ta jest między twoim, hrabio, znakomitym
Męstwem a moim różność — podniósłbym ją z ziemi,
Aby się nią przepasać rękami własnemi.

DE GUICHE

Phi… Gaskońskie przechwałki.

CYRANO

Przechwałki? Nie, wcale!
Pożycz mi, hrabio, wstęgi, a ja dziś na wale
Przepasany nią stanę i pierwszy wieczorem
Do ataku się rzucę — jej znaczny[388] kolorem.

DE GUICHE

Chwal się waść! Wszak została aż za linią wroga,
Gdzie dawno kartaczami[389] wymieciona droga,
Gdzie nawet najmężniejszy po nią się nie waży.

CYRANO

wyjmując z kieszeni białą szarfę i podając mu ją
Oto jest.
Cisza. Kadeci parskają śmiechem, zasłaniając się kartami i kubkami od rzucania kości. De Guiche odwraca się i patrzy na nich. Natychmiast przybierają poprzednią powagę i grają dalej. Jeden z nich gwiżdże od niechcenia piosenkę, którą grał na fleciku Bertrandou.

DE GUICHE

biorąc szarfę
Dzięki. Właśnie dobrze się to darzy[390]!
Ten biały szmatek będzie służył mi sygnałem,
Którego do tej chwili użyć się wahałem.
SzpiegIdzie ku szańcowi, wstępuje nań i powiewa kilka razy szarfą.

WSZYSCY

Co to?

WARTOWNIK NA SZAŃCU

A tam człek jakiś zmyka, aż się kurzy!…

DE GUICHE

To nic. To szpieg fałszywy, co nam przednio służy,
Nosząc Hiszpanom wieści, jakie mu poddaję,
Tak, że się bez mej woli nic u nich nie staje.

CYRANO

Łajdak!

DE GUICHE

Ale wygodny. — Cośmy to mówili…
A, tak! Szpieg, ZdradaMiałem powiedzieć ichmościom w tej chwili,
Że dziś w nocy marszałek z obozu cichaczem
Wyprawił się po prowiant, ku Dourlens[391]. Zatem,
By dotrzeć mógł bezpiecznie i wrócić z tej drogi,
Wziął ze sobą tak znaczną część naszej załogi,
Że gdyby tak Hiszpanie zrobili wycieczkę
I wpadli, toby mogli zerżnąć nas — na sieczkę!

CYRANO

Tak, to byłoby ważne, gdyby mogli wiedzieć!

DE GUICHE

Wiedzą. To właśnie chciałem ichmościom powiedzieć.

CARBON

Ach!

DE GUICHE

Mój szpieg mi to doniósł, przydając: „W tę stronę
Zwrócą atak, gdzie miejsce najsłabiej strzeżone
Wskażę im”. A ja na to: „Dobrze! Wyjdź za szaniec
I patrz. Gdzie znak powieje, tam niech zaczną taniec!”

Bitwa, OdwagaCARBON

do Kadetów
Szykujcie się, panowie!
Wszyscy powstają. Szczęk broni i rynsztunku, w który się przybierają Kadeci.

DE GUICHE

Bitwa — za godzinę.

PIERWSZY KADET

A, tak?…
Wszyscy siadają; przerwana gra rozpoczyna się na nowo.

DE GUICHE

do Carbona
Na czasie zyskać trzeba, nim drużynę
Swą przywiedzie marszałek.

CARBON

By zyskać na czasie?…

ZemstaDE GUICHE

Chorągiew waszmość pana z łaski swojej da się
Zabijać!

CYRANO

Więc to — zemsta?…

DE GUICHE

By wybór tej chwili
Decydował wzgląd na to, żeście mi zbyt mili,
Nie powiem! Ale słysząc, iż się żadne męstwo
Z waszym nie równa, wam to oddaję zwycięstwo.
Czyli zaś własnej zemście i niechęci płużę[392],
Mniejsza z tym, kiedy razem[393] i królowi służę!

CYRANO

Przyjmij, hrabio, wyłączne me podziękowanie!

DE GUICHE

Waść w pojedynkę na stu rad chadzasz, mospanie!…
Będziesz miał dzisiaj pole!
Oddala się z Carbonem de Castel-Jaloux.

CYRANO

do Kadetów
Więc pod herbem Gaskonii dziś będziem walczyli,
By do sześciu szewronów[394] jego starej sławy,
Z lazuru i ze złota — dodać siódmy — krwawy!
De Guiche rozmawia w głębi półgłosem z kapitanem Carbon de Castel-Jaloux. Rozkazy się krzyżują. Przygotowuje się obrona. Cyrano idzie ku Chrystianowi, który stoi nieruchomo, skrzyżowawszy ręce.

CYRANO

uderzając go po ramieniu
A co, bracie?…

CHRYSTIAN

potrząsa głową
Roksana!

CYRANO

Ha!…

List, ŁzyCHRYSTIAN

Gdybym choć duszę
Mógł wylać w pięknym liście, gdy żegnać ją muszę!

CYRANO

Miarkowałem[395] ci ja to, co się dzisiaj stanie,
I…
wyjmując list z zanadrza
…już ją pożegnałem.

CHRYSTIAN

żywo
Daj to pożegnanie!
Daj ten list!

CYRANO

Czy chcesz tego?

CHRYSTIAN

biorąc list
Ależ oczywiście!
otwiera go, czyta i nagle zatrzymując się
A to co?

CYRANO

Co?

CHRYSTIAN

To kółko?…

CYRANO

odbiera żywo list i patrząc naiwnie
Kółko?…

CHRYSTIAN

Łza w tym liście!

CYRANO

Być może… A, prawda! Tak… ta mała plama…
Tak… Bo, widzisz, poetę — rozczula gra sama!
On tak się, widzisz, rolą… rozumiesz… przejmuje,
Że płacze.

CHRYSTIAN

Jak to, płacze?…

CYRANO

Bo widzisz, ja czuję…
Śmierć to śmierć! Lecz co straszne, to już nigdy w świecie
Nie ujrzeć… Bo wszak ja jej… bo wszak my jej przecie…
Bo wszak ty…

CHRYSTIAN

wyrywając mu list
Dawaj list ten!
Słychać wrzawę w obozie w pewnym oddaleniu.

WARTOWNIK NA SZAŃCU

Kto idzie?
Strzały, głośne wołania, dzwonki.

CARBON

A tam co, u kata?

WARTOWNIK NA SZAŃCU

Kareta!
Wszyscy rzucają się, aby ją zobaczyć.

KRZYKI

— Do obozu?… — Prosto jak armata!
— Zdaje się, od hiszpańskiej strony tutaj wali!
— Wjechała — Ognia! — Nie! Nie! — Czy diabli nadali…
— Woźnica krzyczał z kozła! — Co krzyczał, u diaska?
— Krzyczał: Królewska służba!…
Wszyscy są na szańcu i patrzą poza scenę. Dzwonki bliższe coraz.

DE GUICHE

…Królewska kolaska[396]?
Kadeci schodzą z pośpiechem i ustawiają się szeregiem.

CARBON

Odkryć głowy!…

DE GUICHE

Co?… Króla?…
do obozowych pospolitaków
Na bok tam, hołoto!
By pojazd łuk wspaniały mógł zatoczyć oto!
Wjeżdża tęgim kłusem kareta, błotem i kurzem pokryta. Firanki w oknach zapuszczone. Dwóch hajduków za nią. Woźnica osadza konie w miejscu.

CARBON

komenderując
Bębny! Marsz!…
Bicie bębnów, Kadeci odkrywają głowy.

DE GUICHE

Spuścić stopnie!
Dwóch ludzi rzuca się do stopni pojazdu. Drzwiczki się otwierają.

ROKSANA

wyskakując z karety
Dzień dobry!
Na dźwięk kobiecego głosu wszystkie nisko pochylone głowy podnoszą się nagle. Ogólne osłupienie.

CARBON

półgłosem, przecierając oczy
Czy zmora?…

SCENA PIĄTA

Ciż sami, Roksana.

DE GUICHE

Służba królewska?… Pani?…

ROKSANA

Tak. Króla Amora!

CYRANO

Wielki Boże!

CHRYSTIAN

rzucając się
Ty?… Czemu?…

ROKSANA

Zbyt długo trwa bowiem
Oblężenie!

CHRYSTIAN

Lecz czemu!…

ROKSANA

Później ci to powiem.

CYRANO

na dźwięk głosu Roksany jakby wrósł w ziemię, stoi nieruchomy, nie śmiejąc oczu na nią zwrócić.
Mamże spojrzeć?

DE GUICHE

Lecz pani zostać tu nie może!

ROKSANA

wesoło
Owszem, mogę! A hrabia niechaj mi pomoże
Przysunąć bęben!
siada na bębnie, który przysuwają z pośpiechem Kadeci
Dzięki!…
śmieje się
Do mojej karety
Strzelano!…
z dumą
Nasze strzelały pikiety[397]!
Bo też ta cała arka od dołu do góry
Jak w bajce — pudło z tykwy, a służba jak szczury!
przesyła pocałunek od ust Chrystianowi
Drogi mój!…
patrząc po obecnych
Ależ źle wam, miarkując po minie!
Jak to Arras daleko!…
spostrzega Cyrana
Dzień dobry, kuzynie!

WojnaCYRANO

zbliża się
Ach tak!… Jakim sposobem…

ROKSANA

Znalazłam was?… Boże!
Bardzo prostym! Przez zgliszcza, przez stłoczone zboże,
Śladem wojny jechałam… Ach, jeśli te klęski,
Którym uwierzyć trudno, to pochód zwycięski
Służby waszego króla, to mój więcej warty!

CYRANO

Ależ to jest szaleństwo!… Którędyż, przez warty,
Dostałaś się tu, pani?

ROKSANA

Którędy? A prosto
Przez Hiszpanów!

PIERWSZY KADET

Złośliwa! To słówko — nam chłostą!

Grzeczność, Dama, Szlachcic, MiłośćDE GUICHE

Lecz jak pani zdołałaś przebyć ich pikiety?

LE BRET

Ciężko było!

ROKSANA

Nie bardzo. Przez drzwiczki karety,
Która zwyczajnym truchtem toczyła swe koła,
Jeśli jaki hidalgo[398] namarszczył zbyt czoła,
Wystawiałam z uśmiechów moich najpiękniejszy!
A iż rycerze owi, co niech nie umniejszy
Sławy Francuzów, dla dam są pierwszymi w świecie
Galantami, przebyłam obóz najprościej w karecie.

CARBON

Ba! Taki uśmiech, wierzę, za przepustkę służy!…

DE GUICHE

Ależ musiano pytać o cel tej podróży?

ROKSANA

O, nawet bardzo często była o tym wzmianka!
A ja odpowiadałam stale: „Do kochanka!”.
I wnet królewskim gestem hidalgo ponury
Muszkietów, już zniżonych ku mnie, wznosił rury,
I pyszny swą grandezzą[399], a szpicem ostrogi
Spod koronkowych falban błyszczący u nogi,
W kapeluszu z którego powiewa piór kita,
Schylał głowę i mówił: „Więc jedź, seniorita[400]!”

CHRYSTIAN

Roksano!

ROKSANA

…Do kochanka — przebacz, żem mówiła!
Gdybym rzekła: do męża, żadna ludzka siła
Nie mogłaby ich skłonić, żeby mnie puścili!…

CHRYSTIAN

Lecz…

ROKSANA

Cóż jeszcze?…

Niebezpieczeństwo, Żona, WiernośćDE GUICHE

Pani się musi stąd w tej chwili
Oddalić!

ROKSANA

Ja?

CYRANO

Tak!

LE BRET

Zaraz…

CHRYSTIAN

Tak!

ROKSANA

Ależ, dlaczego?

CHRYSTIAN

z zakłopotaniem
Bo tu…

CYRANO

podobnież
…Za trzy kwadranse…

DE GUICHE

tak samo
Lub coś koło tego…

CARBON

tak samo
Więc lepiej…

ROKSANA

Bitwa będzie!

WSZYSCY

O, nie!

DE GUICHE

Za godzinę…

ROKSANA

rzucając się w objęcia Chrystiana
Tu mąż mój, więc i ja tu! Zginie? — I ja zginę!

CHRYSTIAN

Jak twe oczy dziś patrzą!…

ROKSANA

Powiem ci dlaczego…

DE GUICHE

z rozpaczą
To posterunek straszny!

ROKSANA

odwracając się
Tak?

CYRANO

Dowodem tego,
Że hrabia nam pozwolił nadłożyć tu głową…

ROKSANA

do de Guiche'a
Ach, tak? Więc, mości grafie, chciałeś mnie pan… wdową?

DE GUICHE

Lecz przysięgam…

ROKSANA

Od przysiąg wstrzymaj się łaskawie!
Jestem tu i zostanę!… Zresztą — ja się bawię!

CYRANO

Ejże!… Więc w wytwornisi tkwiła heroina?…

ROKSANA

O, panie de Bergerac! Wszakżem twa kuzyna!

PIERWSZY KADET

Bronić będziem cześć waszą, dopóki tchu w ciele!

DRUGI KADET

z upojeniem
W całym obozie irys…

ROKSANA

Wierzę, przyjaciele!
A właśnie mam kapelusz, który doskonale
Będzie wyglądał w bitwie! Nieprawdaż?…
patrząc na de Guiche'a
Ach, ale
Pora by może była odejść dla hrabiego!
Mogliby zacząć strzelać…

DE GUICHE

A, już znów co tego,
To nadto! Do dział moich odchodzę na chwilę,
I zaraz tu powracam. A pani masz tyle
Czasu, żeby odmienić swe postanowienie!

ROKSANA

Nigdy!
De Guiche odchodzi.

SCENA SZÓSTA

Ciż sami, oprócz de Guiche'a.

CHRYSTIAN

błagalnie
Roksano!…

ROKSANA

Nie! Nie!

PIERWSZY KADET

do innych
Zostaje!…

Żołnierz, HonorWSZYSCY

tłocząc się, popychając i przekomarzając wzajem
Grzebienia!
— Pękł mi skórzeń[401]! — Gdzie nici? — Nie ma który szydła?
— Hej, lusterko! — Żelazko do wąsów! — Daj mydła!
— Sam wstęga! — Rękawice! — Jakże tak do bitwy?
— Mankiety! — Pas!… Gdzie pas mój? — A który chce brzytwy?

ROKSANA

do Cyrana, który ją jeszcze błaga
Nie, kuzynie! Nie ruszy mnie stąd żadna siła!

CARBON

który podobnie jak inni opasał się, uzbroił, otrzepał z kurzu, wyszczotkował kapelusz, naprostował na nim pióro i wywinął mankiety, zbliża się do Roksany i mówi dworskim tonem
Jeśli tak, to może by rzecz przystojna była,
Iżbym tu sprezentował kilku przyjacieli,
Z tych, co umrzeć w twych oczach zaszczyt będą mieli!
Roksana skłania się i oczekuje stojąc, wsparta na ramieniu Chrystiana. Carbon przedstawia.
…Baron de Pegrescon de Colignac.

KADET

z ukłonem
Pani!

CARBON

przedstawia dalej
…Baron de Casterac de Cahuzac-Lagni.
Widam[402] de Malgoyre-Estressac Lesbas d'Escrabiotte.
Kawaler d'Antignac-Juret. Baron de Hillotte
De Blagnac-Salèchan de Castel Malupy.

ROKSANA

Ileż nazwisk ma każdy z panów?

BARON HILLOTTE

Całe kupy!

Żołnierz, GrzecznośćCARBON

do Roksany
A teraz, racz otworzyć rękę, która trzyma
Chusteczkę!

ROKSANA

otwiera rękę, chusteczka upada
Czemu?
Cała kompania rzuca się po chusteczkę.

CARBON

podnosząc ją
Dotąd chorągiew ta nie ma
Sztandaru. Lecz, na honor, dziś ją w pole chwały
Powiedzie — najpiękniejszy z wszystkich!…

ROKSANA

Trochę mały.

CARBON

przytwierdzając chusteczkę do drzewca swej kapitańskiej piki[403]
Lecz za to — koronkowy!

PIERWSZY KADET

z westchnieniem
Byłażby pociecha
Zginąć przed tym buziakiem, gdybym choć orzecha
Miał w żołądku!

CARBON

dosłyszawszy go, zgorszony
Wstydź się waść!… Gdy wytworna dama…

JedzenieROKSANA

Właśnie! Wiatr obozowy trawi, i ja sama
Głód czuję! Pasztet, kurczę, sektu[404] kubek mały…
Oto prawie i wszystko… prawie obiad cały.
Który z panów mi to poda?

DRUGI KADET

To wszystko? Niestety!
Skąd wziąć te specjały?

ROKSANA

spokojnie
A z mojej karety.

WSZYSCY

Co?… Jak?…

ROKSANA

Lecz sami sobie usłużyć musicie…
Przypatrzcie się, panowie, tylko należycie,
Woźnicy! Wszak go znacie? Kuchmistrz doskonały!
Rozgrzeje zaraz sosy, jeżeli stężały.

KADECI

rzucając się do karety
To Ragueneau!
okrzyki
Ho!… Ho!… Ho!…

ROKSANA

patrząc za nimi
Biedni!… Biedaczyska!…

CYRANO

całując jej rękę
Dobra wróżko!

RAGUENEAU

stoi na koźle[405] jak jarmarczny szarlatan
Początek oto widowiska!…
Panowie!

KADECI

Brawo! Brawo!
Powszechny zapał.

RAGUENEAU

W chwili gdy Hiszpanie
Ujrzeli moją panią — prześlepli śniadanie.
Oklaski.

GŁOSY

Brawo!

CYRANO

z cicha do Chrystiana
Chrystian! Chrystianie!…

RAGUENEAU

Galanterią zdjęci,
Nie spostrzegli…
wyciąga spod kozła półmisek i wznosi go
…że się tu galantyna[406] święci!
Oklaski. Półmisek przechodzi z rąk do rąk.

CYRANO

do Chrystiana z cicha
Na słowo…

RAGUENEAU

…A wdziękami Wenery[407] olśnieni,
Nie widzieli z połowu Dyjany…
dobywa ćwierć sarniny i buja nią w powietrzu
…pieczeni!
Zapał wzrasta, dziesiątki rąk wyciągają się do zwierzyny.

CYRANO

z cicha do Chrystiana
Chciałbym pomówić z tobą…

ROKSANA

do Kadetów, którzy wracają obciążeni półmiskami
Tutaj… tu, na ziemi!
Rozkłada na trawie obrus przy pomocy hajduków, którzy się poruszają z tym samym sztywnym spokojem, z jakim za karetą stali.

ROKSANA

do Chrystiana, w chwili kiedy go Cyrano chciał odciągnąć na bok
Pomagaj mi, mój panie!
Chrystian śpieszy jej pomagać. Niespokojny ruch Cyrana.

RAGUENEAU

JedzenieTruflami przedniemi
Paw nadziany!

PIERWSZY KADET

wraca rozpromieniony, odkrawając szeroki płat szynki
Siarczyste! Więc los się nam stara
O ostatnią wyżerkę!…
miarkuje się żywo, ujrzawszy Roksanę
…Ucztę Baltazara[408]!

RAGUENEAU

wyrzucając poduszki z karety
W poduszkach kuropatwy! Mięso, a nie pierze!
Tumult. Wrzawa. Kadeci rozrywają poduszkę. Śmiechy. Ogólna radość.

DRUGI KADET

O, zacny stary ośle! Zacny reniferze!…

WinoRAGUENEAU

podając butelki z czerwonym i białym winem
Zdrój płynnego rubinu! Tu zaś — topaz[409] płynny!

ROKSANA

rzuca zwinięty obrus Cyranowi
Rozciągnij go, kuzynie! Dalejże! Bądź zwinny!…

RAGUENEAU

bujając wyrwaną z karety latarnią
Czarnoksięska latarnia! Co niby latarnia,
A niby znów apteczka i niby spiżarnia!…

CYRANO

półgłosem do Chrystiana, z którym rozkłada obrus
Zanim z nią mówić będziesz, muszę mówić z tobą…

RAGUENEAU

z wzrastającym liryzmem
Kiełbaso arlezjańska[410], biczyska ozdobo!…
Odwija ją z wolna z biczyska.

Uczta, OdwagaROKSANA

nalewając wino i usługując kadetom
Dali nas na śmierć?… Dobrze! To my za to drwijmy
Z reszty armii! I sami jedzmy, sami pijmy!
Wszystko dla Gaskończyków! A w razie jeśliby
De Guiche zjawił się tutaj, to milczmy — jak ryby!
chodząc od jednego do drugiego
Nie śpieszcie się! Nie jedzcie tak prędko, panowie!
Mamy czas! Pijcie proszę! Naszej garstki zdrowie!
— A waszmość czego płaczesz?

PIERWSZY KADET

chlipiąc i jedząc zarazem
Takie doskonałe!…

ROKSANA

uspokajając go
Cicho… cicho!
innym tonem
Panowie! Czerwone, czy białe? —
— Chleba dla kapitana! — Nóż?… — Talerz waszmości! —
— Jeszcze sarny! — Jarząbek! — To! — tam same kości! —
— Służę panu! — Szampana! — Skrzydełko kapłona[411]!
Jeszcze trochę!… Wątróbka!

CYRANO

który za Roksaną z półmiskami chodzi i częstować pomaga — dwuznacznie
…Moja ulubiona!…

ROKSANA

podchodząc do Chrystiana
A pan mój?…

CHRYSTIAN

Nic.

ROKSANA

Koniecznie!… Choć wina… choć tyle…
I biszkopt!…

CHRYSTIAN

próbując ją zatrzymać
Powiedz, czemuś przybyła?

ROKSANA

Za chwilę…
Pierwej, widzisz, biedaków tych nakarmić trzeba!

LA BRET

który się oddalił w głąb, aby wartownikowi z szańca podać chleb na pice zatknięty, powraca.
De Guiche!

CYRANO

Prędko półmiski chować!… Flaszki… bocheny chleba…
Rynki[412]
do Ragueneau
…Ty w skok na kozioł!
do kadetów
Ten drób!… Kosz zwierzyny!…
I — jak gdyby nic nigdy — takie miejmy miny!
Gotowo?
W mgnieniu oka znika cała zastawa pod namiotami, pod płaszczami, westami, w kapeluszach. De Guiche wchodzi żywo i nagle zatrzymuje się, węsząc. Milczenie.

SCENA SIÓDMA

Ciż sami. De Guiche.

DE GUICHE

Jak tu pachnie!…

KADET

To proch, generale!
Bliskość niebezpieczeństwa!

DE GUICHE

Coś innego wcale.

WinoDRUGI KADET

nuci z roztargnieniem
To-lo-lo!…

DE GUICHE

zatrzymuje się i patrzy na niego
Co to waści? Waść czerwony cały!…

KADET

Mnie? Nic. To krew się burzy! Gra!… Czuje już strzały!

INNY KADET

Pum!… pum!… pum!…

DE GUICHE

odwraca się szybko
A to co znów?

KADET

z lekka podchmielony
To?… Taka piosenka…
Taka mała…

DE GUICHE

marszczy się
Coś waści wesoło, do sęka!…

KADET

Przed bitwą!…

DE GUICHE

woła kapitana Carbon de Castel-Jaloux dla wydania mu rozkazu
Kapitanie! Ja…
spojrzawszy na Carbona, zatrzymuje się
…Do paralusza[413]!
Waszmość wyglądasz jak ćwik[414]!

CARBON

purpurowy, chowa za plecami butelkę z gestem wykrętnym
O… gdy się w bój rusza…

DE GUICHE

Mniejsza z tym. Na baterii jeszcze się zostało
Jedno, które kazałem tutaj przenieść, działo.
Stanie tam…
wskazuje miejsce w kulisach
…W tamtym kącie. Chorągiew waszmości
Posłużyć się nim może.

PIERWSZY KADET

chwiejąc się
Zbytek troskliwości!

DRUGI KADET

uśmiechając się do de Guiche'a z wdziękiem
Słodka pieczołowitość!…

DE GUICHE

zirytowany
Ci co?… Zwariowali?…
sucho
A mieć się na baczności, gdy działo wypali
I gdy się cofać zacznie!

PIERWSZY KADET

Fiut!

DE GUICHE

idzie na niego z furią
Co to, u kata?!

PIERWSZY KADET

prostuje się i z dumą
Nigdy się Gaskończyków nie cofa armata!

DE GUICHE

chwyta go za ramię i wstrząsa nim wściekły
Waść masz w czubie? Z czegóż to?…

KADET

drwiąco
Już mówiłem… Z prochu!

DE GUICHE

puszcza go, wzrusza ramionami, odwraca się i żywo idzie ku Roksanie
Raczyłaś się namyślić, pani?

ROKSANA

Tak. Po trochu…

DE GUICHE

I cóż?…

ROKSANA

Zostaję.

DE GUICHE

Uchodź!

ROKSANA

Nigdy!

DE GUICHE

Kiedy tak, to… Hola,
Niech mi przyniosą, muszkiet!

CARBON

Co?…

DE GUICHE

Dostoję wam pola!

CYRANO

Nareszcie, mości hrabio, męstwo wzięło górę!

PIERWSZY KADET

Byłżeby Gaskończykiem, mimo swą gipiurę[415]?

ROKSANA

Jak to?

DE GUICHE

W niebezpieczeństwie nie rzucam kobiety.

PIERWSZY KADET

do drugiego
Jak myślisz? Dać mu kurze łapy albo grzbiety?
DumaWszystkie zapasy ukazują się, jak za dotknięciem czarodziejskiej laski.

DE GUICHE

wodząc po nich rozpalonym okiem
Prowiant!…

DRUGI KADET

I co za prowiant!

DE GUICHE

opanowuje się i mówi wyniośle
Nie dbam o to jadło!
Nie będę zbierał tego, co wam z wąsów spadło!

CYRANO

kłaniając mu się
Co za postępy, hrabio!…

DE GUICHE

dumnie, z lekkim gaskońskim akcentem
Gardzę waszą strawą,
I na czczo się bić będę!

PIERWSZY KADET

Ma akcent.

DE GUICHE

śmiejąc się mimo woli
Ja?…

KADECI

Brawo
Gaskończyk!
Tańczą około niego.

Żołnierz, GrzecznośćCARBON

który był zniknął za szańcem, ukazuje się na nim
Pikinierzy w szeregu już stają!
Ukazuje linię pik, które błyszczą zza okopów.

DE GUICHE

podając ramię Roksanie
Zrobimy przegląd. — Pani! Przyjmij rękę moją!

ROKSANA

opiera się na jego ramieniu. Wstępują na szaniec, obecni odkrywają głowy i udają się za nimi.

CHRYSTIAN

idąc, żywo do Cyrana
Mów prędko!
W chwili kiedy Roksana ukazuje się na szańcu, piki schylone w pokłonie znikają, wznosi się okrzyk. Roksana się kłania.

PIKINIERZY

za sceną
Wiwat!

CHRYSTIAN

Co za tajemnica była?

ListCYRANO

Słuchaj, gdyby Roksana o listach mówiła…

CHRYSTIAN

Wiem. To cóż?

CYRANO

Nie zrób głupstwa i nie dziw się…

CHRYSTIAN

Czemu?

CYRANO

No, listom!

CHRYSTIAN

Jak to, listom?

CYRANO

Gadaj tu takiemu!
Nie dziw się, żeś je pisał tak często!

CHRYSTIAN

Jak często?

CYRANO

No częściej, niźli myślisz!

CHRYSTIAN

Aż tak?… Phi! To gęsto!

CYRANO

Widzisz, chciała mieć listy, więc dla jej spokoju
Pisałem, nie pytając…

CHRYSTIAN

Jakże to?… Tak w boju?…
W czas blokady?…

CYRANO

Wielka rzecz! Nosiłem przed świtem.

CHRYSTIAN

Tak!… Nosiłeś, i życie narażałeś przy tem!
Czy to także był zapał poety? Artysty?
I jakże, proszę, często pisałem te listy?
Dwa? Trzy razy na tydzień?…

CYRANO

Więcej…

CHRYSTIAN

Dnia każdego?

CYRANO

Tak… każdego… dwa razy.

CHRYSTIAN

gwałtownie
Dosyć! Dość mi tego!
I to cię upajało… I przez to jedynie
Życieś ważył!

CYRANO

widząc powracającą Roksanę
Nie przy niej!…
Wchodzi spiesznie do namiotu.

SCENA ÓSMA

Roksana, Chrystian. W głębi ruch idących i wracających Kadetów. Carbon i de Guiche wydają rozkazy.

ROKSANA

biegnąc do Chrystiana
A teraz, Chrystianie…

List, MiłośćCHRYSTIAN

ujmując jej ręce
Teraz mi powiedz, czemu taką straszną drogę,
Przez to żołdactwo całe, tę rajtarię[416] wrogą
Ważyłaś się aż tutaj?… Toż szał oczywisty!
Szukać mnie aż w obozie!

ROKSANA

To przez twoje listy!

CHRYSTIAN

Co mówisz?

ROKSANA

Jeślim tutaj do ciebie śpieszyła,
To twoja, mój jedyny, to ich wina była!
Ileżem ja tych listów przez miesiąc dostała.
A co jeden — piękniejszy!

CHRYSTIAN

Jak to? Kartka mała,
Mały liścik miłosny — w tej u ciebie cenie?…

ROKSANA

Nie mów tak! Nawet nie wiesz, jakie mi złudzenie
Dawał każdy z tych listów!… Prawda, mój jedyny,
Podobałam cię[417] dawniej… Lecz od tej godziny,
Gdy w tym głosie, któregom u ciebie nie znała,
Dusza twa ku mnie, z mroków, płomieniem wyjrzała,
Pamiętasz? Pod mym oknem wtedy?… Pod balkonem?…
Kocham cię i ubóstwiam czuciem nieskończonem!
Więc czytając twe listy, widzisz, od miesiąca,
Żyłam, głosu owego ciągle słuchająca,
Ciągle nim upojona i oczarowana…
I jeślim tu, to wina jest mojego pana!
Gdyby do Penelopy[418], co przędła przykładnie
Jegomość pan Ulisses[419] pisywał tak ładnie,
Pewno by nie siedziała, czekając u krosna,
Lecz jak Helena[420], szałem porwana, miłosna,
Leciałaby ku niemu, gubiąc kłębki z wełną…

CHRYSTIAN

Lecz…

ROKSANA

…Czytałam, znów czytałam… Byłam ciebie pełną…
Byłam tak bardzo twoją!… Każda ćwiartka biała
Płatkiem z kwiatu twej duszy być mi się zdawała…
Każde słówko jak ogień… Jak płomień litera…
W każdej czuć serce, które z tęsknoty umiera…
Potężna, szczera miłość w każdej się maluje.

CHRYSTIAN

Ach? Potężna i szczera? To się czuje?

ROKSANA

Czuje!

Miłość, Dusza, UrodaCHRYSTIAN

Więc przybywasz…

ROKSANA

Do mego kochanka i — pana!
Podniósłbyś mnie, wiem o tym, gdybym na kolana
Padła tu! Więc ma dusza przed tobą uklęka
(I tej podnieść nie zdoła odtąd twoja ręka)
I błaga przebaczenia (A właśnie w tej chwili
Przebaczyć musisz! Nużby w bitwie mnie zabili!),
Żem cię zrazu, jak motyl lecący w ogrody,
Znieważyła — kochając dla samej urody!

CHRYSTIAN

Ach, Roksano!

ROKSANA

A później, jak ptasze, gdy w sieci
Gałązek się trzepocze, nim w lazur uleci,
W połowiem[421] piękność ducha twojego i ciała,
Wahając się pomiędzy obiema, kochała.

CHRYSTIAN

A teraz?

ROKSANA

Miłość, Uroda, DuszaO, sam teraz zwyciężyłeś siebie!
Twój ptak wyrwał się z kwiecia i utonął w niebie…
Teraz duszę twą tylko, najdroższy, miłuję!

CHRYSTIAN

Ach, Roksano!

ROKSANA

Czy pan mój szczęśliwy się czuje?
Bo powiedz! Być kochanym dla tego, czym ręka
Losu na krótko stroi nas, to męka
Sercu, chciwemu wielkiej, szlachetnej miłości!
Lecz teraz, kiedy ciału twój duch nie zazdrości,
Gdy wieczystym swym pięknem promieni ci lice,
Odkryłam twej urody całą tajemnicę.
I widzę ją dziś lepiej — bo nie widzę wcale!

CHRYSTIAN

Ach!

ROKSANA

Czy o swym zwycięstwie wątpisz jeszcze?

CHRYSTIAN

Ale
Roksano!…

ROKSANA

O cóż chodzi, niedowiarku miły!…

CHRYSTIAN

Ja tej miłości nie chcę! Ja chcę, by wróciły
Dnie, kiedyś mnie kochała po prostu dlatego,
Że…

ROKSANA

Że?… Widzicie państwo człeka niewdzięcznego!
Więc, że kocham dziś lepiej, więcej niż kochałam,
To się skarży!… Płacz jeszcze!… Jeszcze ręce załam!

CHRYSTIAN

Nie! Pierwej było lepiej!…

ROKSANA

Nie znasz się, mój panie!
Teraz właśnie jest wielkie, prawdziwe kochanie!
Ubóstwiam cię, i choćbyś nawet mniej był świetny.

CHRYSTIAN

O, nie…

ROKSANA

Choćby i wcale, choćbyś był i szpetny,
Choćby cała twa piękność z wiatrem uleciała…

CHRYSTIAN

Nie mów tak!…

ROKSANA

Owszem! Mówię!… Jeszcze bym kochała!

CHRYSTIAN

Brzydkiego?…

ROKSANA

Tak, brzydkiego! Przysięgam ci!

CHRYSTIAN

Boże!…

ROKSANA

Jesteś teraz szczęśliwy?

CHRYSTIAN

głosem zdławionym
Tak…

ROKSANA

Co ci?…

CHRYSTIAN

odpychając ją lekko
Pójdziesz na chwilę do tych — wszak czekają
Na twój uśmiech! — co w oczach twoich polec dzisiaj mają.
Wskazuje garstkę kadetów w głębi.

ROKSANA

rozczulona
Ty drogi mój!
Idzie ku kadetom, którzy ją otaczają z pełnym uszanowania pośpiechem.

SCENA DZIEWIĄTA

Chrystian, Cyrano. W głębi Roksana rozmawia z kapitanem Carbon de Castel-Jaloux i kilkoma kadetami.

CHRYSTIAN

woła ku namiotowi Cyrana
Cyrano!

CYRANO

wychodzi z namiotu w rynsztunku bojowym
Co?… Przez Boga w niebie!
Jakżeś blady!…

Konflikt wewnętrzny, MiłośćCHRYSTIAN

Nie kocha mnie.

CYRANO

Co?…

CHRYSTIAN

Kocha ciebie.

CYRANO

Jak to?… Czyliś oszalał?…

CHRYSTIAN

Kocha duszę moją.

CYRANO

Więc?…

CHRYSTIAN

Więc ciebie! — A ty ją! Ot, jak rzeczy stoją.

CYRANO

Ja?…

CHRYSTIAN

Wiem.

CYRANO

Prawda.

CHRYSTIAN

Jak wariat!…

CYRANO

Więcej.

CHRYSTIAN

Mów z nią zatem!

CYRANO

Nigdy!

CHRYSTIAN

Czemu?

CYRANO

Z tym nosem?…

CHRYSTIAN

Nie zależy na tem…
Kochałaby mnie brzydkim.

CYRANO

Mówiła?!…

CHRYSTIAN

Mówiła.

CYRANO

z uniesieniem
O, bądź błogosławiona, pani moja miła!…
innym tonem
Ale nie! Nie wierz temu! Wszak to sensu nie ma!
Nie chwytaj jej za słowa rękoma obiema!
Ja… już i tak szczęśliwy, że myśl litościwą
Miała powiedzieć ci to!… Ale jako żywo
Nie wierz! I strzeż się zbrzydnąć, bo by ci tej zmiany
Nie przebaczyła!

CHRYSTIAN

Owszem! Niech wiem, czym kochany!

CYRANO

Nie… Nie!

CHRYSTIAN

Tak! Niech wybiera. Wyznaj wszystko szczerze!

CYRANO

O nie! O, byle nie to!

CHRYSTIAN

Tak! Niechaj wybierze.
Mamże, dla mej urody, szczęście twoje w grobie
Złożyć?

CYRANO

A ja, mam szczęście twoje wydrzeć tobie,
Iż traf mi przyrodzony wyrazić pozwala
To, co ty — może — czujesz?…

CHRYSTIAN

Nie! Dość mi rywala
Własnego nosić w sobie!

CYRANO

Nie kuś mnie! O Boże!…

CHRYSTIAN

Ślub nasz był potajemny, zerwany być może.
Jeżeli ja nie zginę lub ty — w tej potrzebie…

CYRANO

Zaciął się!…

CHRYSTIAN

Tak, zaciąłem! Chcę albo dla siebie
Samego być kochanym, alboli też — wcale!
Słuchaj. Pójdę zobaczyć, co robią na wale…
Nim wrócę, rozmów się z nią i niechaj wybierze
Jednego z nas.

CYRANO

O, ciebie!…

CHRYSTIAN

Tak! Tak! Ufam… wierzę…
woła
Roksano!

CYRANO

Nie!…

ROKSANA

przybiegając
Wołałeś?

CHRYSTIAN

Cyrano coś ważnego tobie
Ma powiedzieć!

ROKSANA

odwraca się żywo do Cyrana. Chrystian wychodzi.
Ważnego?…

CYRANO

tracąc głowę
Poszedł!… Co ja zrobię!…
do Roksany
Ależ nie! Nic ważnego! Znasz go, pani, przecie!
Nadaje wagę rzeczom najbłahszym na świecie!

ROKSANA

żywo
Bo może wątpi o tym, com mu tu mówiła?…
Tak… Widziałam, że wątpi!

CYRANO

biorąc jej rękę
Lecz… to prawda była?…

ROKSANA

O tak!… Kochałabym go, choćby…
waha się przez chwilę

CYRANO

ze smutnym uśmiechem
Ciężko pani
Wyrzec to słowo przy mnie!…

ROKSANA

O!…

CYRANO

Ono nie zrani
Mnie! Więc — choćby był — brzydki?

ROKSANA

Tak…
Strzały za sceną.
Ha! Otóż i strzały!

CYRANO

płomiennie
Okropny?…

ROKSANA

Tak! Okropny!

CYRANO

Zeszpecony cały?
Straszny?…

ROKSANA

Tak! Choćby straszny!… Choćby oszpecony…

CYRANO

I chociaż byłby — śmieszny?…

ROKSANA

Śmieszny?… W oczach żony?…

CYRANO

Kochałabyś go, pani?…

ROKSANA

Nawet więcej może!

CYRANO

pomieszany na stronie
Więc prawda! Więc to może szczęście!… Wielki Boże…
do Roksany
Ja… Posłuchaj…

Wiadomość, Żona, RozpaczLE BRET

wchodzi nagle i woła półgłosem
Cyrano!…

CYRANO

odwracając się
Hę?…
Le Bret mówi mu po cichu dwa słowa.

CYRANO

wypuszczając rękę Roksany — z krzykiem
Ha!…

ROKSANA

Co takiego?

CYRANO

z osłupieniem do siebie
Skończone!
Słychać nowe strzały.

ROKSANA

Znów strzelają!…
Idzie w głąb chcąc wyjrzeć za scenę.

CYRANO

jak wyżej
Nigdy już jej tego
Nie powiem!

ROKSANA

chce wybiec
Co się stało?

CYRANO

zatrzymując ją żywo
Nic!
Wchodzą Kadeci, ukrywając między sobą dźwigany ciężar i grupując się tak, aby Roksanie przystępu nie dać.

ROKSANA

z niepokojem
Ci ludzie?…

CYRANO

odprowadzając ją na bok
Ale
Nic! Nic!

ROKSANA

Więc chciałeś mówić?…

CYRANO

Ja? Chciałem? Nic wcale!
Ja nic nie chciałem mówić!… Mogę przysiąc!… Zgoła!…
uroczyście
Przysięgam: Wielki umysł i duszę anioła
Miał Chrystian!
spostrzega się ze zgrozą
To jest — ma je!

ROKSANA

z wielkim krzykiem
Miał!…
Rzuca się ku garści stojących kadetów i roztrąca ich.

CYRANO

Wszystko skończone.
Roksana spostrzega Chrystiana leżącego na ziemi w płaszczu.

ROKSANA

Chrystian!…

LE BRET

do Cyrana
Wziął pierwszą kulę! To szczęście szalone!
Roksana rzuca się na ciało Chrystiana. BitwaStrzały. Szczęk broni. Łoskot. Bębny.

CARBON DE CASTEL-JALOUX

wbiega na scenę z dobytą szpadą w ręku
Atak!… Do broni!…
Przebiega na drugą stronę szańca. Kadeci śpieszą za nim.

ROKSANA

Chrystian!…

GŁOS CARBONA

z drugiej strony okopów
…Kadeci tu staną!…
…Stój!… Formuj się!…

ROKSANA

Mój Chrystian!…

CARBON

Mierz… lont!
Ragueneau przybiega niosąc wodę w hełmie.

Śmierć, Żona, RozpaczCHRYSTIAN

gasnącym głosem
Ach… Roksano…

CYRANO

szybko i cicho do ucha Chrystiana, podczas gdy nieprzytomna z bólu Roksana rozrywa na własnych piersiach bieliznę i macza płótno w wodzie.
Bracie! Wszystkom jej wyznał! Kocha tylko ciebie!
Chrystian zamyka oczy.

ROKSANA

Co, drogi?…
do Cyrana
Lecz… na Boga w niebie!
On nie umarł?… On żyje?…

CARBON

Ładunek — zębami!…

ROKSANA

Ach… ach!… Twarz jego stygnie pod mymi ustami!

CARBON

Cel!

ROKSANA

List…
otwiera
…do mnie!…

CYRANO

Mój list…

CARBON

Pal!…
Strzały muszkietów. Krzyki. Wrzawa bitwy.

CYRANO

usiłując uwolnić rękę, którą trzyma klęcząca Roksana
Ale tam się bije
Chorągiew moja!

Żona, RozpaczROKSANA

przytrzymując go
Jeszcze chwilę!… On — nie żyje,
A tyś go znał!…
płacze z cicha
…Nieprawdaż?… To duch był wybrany!…

CYRANO

stojąc z odkrytą głową
Tak, Roksano!

ROKSANA

…Poeta wzniosły… niesłychany!

CYRANO

Tak, Roksano!

ROKSANA

…Miał umysł genialny… natchniony!

CYRANO

Tak, Roksano!

ROKSANA

…A serce… serce — za miliony!…
Duszę zachwycającą… tkliwą…

CYRANO

silnie
Tak, Roksano.

ROKSANA

rzucając się na ciało Chrystiana
I umarł!… I ja tracę tę duszę kochaną!…

Bitwa, HonorCYRANO

dobywając szpadę, na stronie
Ha! Nic mi nie zostaje, jak polec! Dlaboga,
Wszak mnie w nim opłakała!…
Słychać trąby w oddali.

DE GUICHE

ukazując się na szańcu z odkrytą głową, ranny w czoło, mówi głosem grzmiącym
Trzymać! Trzymać wroga
Na sobie!… To gra sygnał!… To nasi o staje[422]

ROKSANA

Krew i łzy na tym liście…

GŁOS

za sceną krzyczy
Zdaj się!…[423]

GŁOS KADETÓW

Nie! Nie zdaję!

RAGUENEAU

który wdrapawszy się na wierzch karety, patrzy na pole bitwy ponad szańcem
Będzie kasza!…

CYRANO

do de Guiche'a, wskazując mu Roksanę
Ja natrę, a ty, hrabio, z tego
Miejsca ją zabierz, błagam!

ROKSANA

całuje list i mówi gasnącym głosem
Łzy jego… Krew jego…

RAGUENEAU

zeskakuje z karety i bieży do niej
Mdleje…

DE GUICHE

na szańcu do kadetów wściekle
Trzymać ich!… Kroćset…

GŁOS ZA SCENĄ

Złóż broń!

GŁOS KADETÓW

Nie! Nie złożę!

CYRANO

do de Guiche'a
Pozwól, hrabio, niech ja tam ręki mej przyłożę!
Jesteś ranny, dowiodłeś rzetelnego męstwa,
Ocal i ją, i siebie!

DE GUICHE

śpieszy do Roksany i bierze ją w ramiona
A nam do zwycięstwa
Czasu tylko!…

CYRANO

To dobrze!
woła ku Roksanie, którą de Guiche przy pomocy Ragueneau unosi zemdloną
Żegnaj mi, Roksano!
Wrzawa. Krzyki. Zamieszanie. Ranni Kadeci schodzą i padają na scenie. W chwili gdy Cyrano chce się rzucić na szaniec, zatrzymuje go Carbon de Castel-Jaloux krwią ociekły.

CARBON

Łamią nas… Dwakroć jestem ranny partyzaną[424].

CYRANO

krzyczy do Gaskończyków
Stać w kroku! Śmiało, wiara!
do Carbona, podtrzymując go
To nic, kapitanie!
Mam pomścić dwoje trupa, więc siły mi stanie:
Chrystiana i — me szczęście!…
Zstępują. Cyrano potrząsa piką, do której drzewca przywiązana jest chusteczka Roksany
Wiej, wiej, znaczny jej cyfrą, ty mały sztandarze!
zatyka drzewce w ziemię; do kadetów
W nich!… Bij, zabij!… W nich, wiara!…
do grajka
Stary! Na fujarze!…
Grajek gra. Na dźwięk pieśni dźwigają się ranni. Wyparci z szańca Kadeci obstępują Cyrana i mały, powiewający z drzewca proporzec. Kareta pokrywa się, napełnia ludźmi, najeża rusznicami i zmienia w redutę[425].

JEDEN Z KADETÓW

ukazuje się na szańcu, cofając się i bijąc ciągle, woła
Wchodzą na szaniec!
i pada martwy.

CYRANO

Zaraz ich tu powitają.
Na szańcu ukazuje się nagle zwarty hufiec nieprzyjaciół. W powietrzu powiewają wielkie sztandary cesarskich.

CYRANO

komenderując
Pal!…
Huk palby z wszystkich muszkietów naraz.

KRZYK

w szeregach nieprzyjacielskich
Pal!…
Mordercza kanonada. Kadeci zewsząd padają trupem.

OFICER HISZPAŃSKI

odkrywając głowę
Któż są ci, co się tak zabijać dają?

CYRANO

stając wśród świstu lecących kul, deklamuje
Oto gaskońskie są junaki
Carbona de Castel-Jaloux;
Bezczelni łgarze, zabijaki
Oto gaskońskie…
Reszta ginie w śmiertelnej wrzawie bitwy.

AKT PIĄTY

Gazeta Cyrana.

(przekład W. Zagórskiego)

Piętnaście lat później, w 1655. Ogród klasztorny Pań od Krzyża[426] w Paryżu.
Dużo cienia. Na lewo dom, obszerny taras, na który wychodzi wiele drzwi. W pośrodku sceny półkole, a na nim olbrzymie drzewo. Z prawej strony na pierwszym miejscu, pośród wielkich zarośli, kamienna ławka półkolista.
W głębi sceny aleja z drzew kasztanowych, które dochodzą z prawej, na czwartym planie, do drzwi kaplicy, wyłaniającej się spoza drzew. Poprzez podwójną firankę drzew tej alei widać zakręty trawników, inne aleje, gaiki, zagłębienia parku, niebo.
Kaplica posiada małe drzwi boczne pod kolumnadą, opasaną zaczerwienionym winogradem[427], który chowa się z prawej, na pierwszym planie za bukszpanami.
Jesień.
Ciemne plamy bukszpanów i cisów zielonych jeszcze.
Znaczna ilość żółtych liści pod każdym drzewem. Liście te zaścielają całą scenę, trzeszcząc pod stopami w alejach, pokrywają do połowy taras i ławki.
Między ławką z prawej a drzewem wielkie krosna do haftowania; przed nimi małe krzesełko. Koszyczki pełne motków i kłębków. Tkanina zaczęta. Siostry wchodzą i wychodzą z parku; kilka z nich siedzi na kamiennej ławce koło starszej zakonnicy. Liście spadają.

SCENA PIERWSZA

Matka Małgorzata, Siostra Marta, Siostra Klara, Siostry.

SIOSTRA MARTA

do matki Małgorzaty
Siostra Klara w zwierciadło dwa razy spojrzała,
Jak wygląda w kornecie[428] twarzyczka jej biała.

MATKA MAŁGORZATA

do siostry Klary
To brzydko tak zaglądać często do zwierciadła.

SIOSTRA KLARA

A siostra Marta dzisiaj z tortu śliwkę zjadła:
Widziałam to, gdyż właśnie refektarz[429] otwarto.

MATKA MAŁGORZATA

do siostry Marty
To szkaradnie od rana tak jeść, siostro Marto.

SIOSTRA KLARA

Przechodząc, mimo woli w zwierciadłom spojrzała!

SIOSTRA MARTA

Śliweczka, którą zjadłam, była taka mała!

MATKA MAŁGORZATA

Opowiem to wieczorem panu Cyranowi.

SIOSTRA KLARA

przestraszona
Ach, nie! Bo kpić z nas będzie.

SIOSTRA MARTA

I niechybnie powie,
Że mniszki są zalotne!

SIOSTRA KLARA

Żarłoczne!

MATKA MAŁGORZATA

z uśmiechem
Lecz za to
Bardzo dobre.

SIOSTRA KLARA

Nieprawdaż, matko Małgorzato,
Że pan Cyrano bywa tutaj co sobota
Od lat dziesięciu?

MATKA MAŁGORZATA

Więcej! Gdyż odkąd Wdowa, Tęsknota, Żałobatęsknota
I serdeczny żal jego uroczej kuzynki —
Skłonił ją, by zmieniła na czepiec beginki[430]
Krepę świeckiej żałoby. Czternaście lat temu
Spadła jakby z niebiosów do tego eremu[431],
Pośród nas stając nagle na klasztornej ziemi,
Niby wielki ptak czarny pomiędzy białemi.

SIOSTRA MARTA

On jeden, odkąd ona osiadła w klasztorze,
Umie koić frasunek, co zniknąć nie może.

WSZYSTKIE SIOSTRY

Tak wesoło, gdy przyjdzie! — On taki zabawny!
— Kochamy go też bardzo, bo to druh nasz dawny.
— Przekomarza się z nami! — Mówi nam balladki!
— Bardzo chętnie dla niego robimy opłatki!

SIOSTRA MARTA

Szkoda, że doskonałym nie jest katolikiem!

SIOSTRA KLARA

Lecz my go nawrócimy z ojcem spowiednikiem.

SIOSTRY

Tak! tak!

MATKA MAŁGORZATA

Zabraniam jeszcze wam działać w tym względzie.
Nie dręczcie go, bo rzadziej przychodzić tu będzie!

SIOSTRA MARTA

Lecz… Boże!… Jeśli duszy swojej nie pokrzepi…

MATKA MAŁGORZATA

Miej ufność, moje dziecię: Pan Bóg zna ją lepiej.

Duma, Bieda, GłódSIOSTRA MARTA

Co sobota, gdy przyjdzie, wnet głosem Stentora[432]
Mówi jednak: „Wiesz, siostro, mięso jadłem wczora!”.

MATKA MAŁGORZATA

Ach! Tak do ciebie mówi? Choć, niestety, kiedy
Był tu po raz ostatni, dwa dni nie jadł z biedy.

SIOSTRA MARTA

Kto ci, matko, powiedział, że on w takiej biedzie?

MATKA MAŁGORZATA

Pan Le Bret.

SIOSTRA MARTA

I czyż nikt mu z pomocą nie przyjdzie?

MATKA MAŁGORZATA

Nie, on jest bardzo dumny, więcby się rozgniewał!

SIOSTRA MARTA

Mój Boże! Dwa dni nie jadł — kto by się spodziewał!
W głębi alei widać ukazującą się Roksanę, ubraną czarno, w czepcu wdowim, z długim welonem;De Guiche, wspaniały i podstarzały, idzie obok niej. Idą wolnym krokiem. Matka Małgorzata wstaje.

MATKA MAŁGORZATA

Cyt! Pani Magdalena przechadza się w parku
Z pewnym gościem… Wracajmy — cichutko, bez gwarku.

SIOSTRA MARTA

cicho do siostry Klary
Czy to książę-marszałek de Grammont?

MATKA MAŁGORZATA

Za chwilę
Nadejda, śpieszmy się.

SIOSTRA KLARA

patrząc
Tak, jeśli się nie mylę.

SIOSTRA MARTA

Dawno jej nie odwiedzał, od kilku miesięcy!

SIOSTRY

Ha, dwór! — Obóz! — Zabawy!

SIOSTRA KLARA

Zajmują go więcej!
Odchodzą. De Guiche i Roksana nadchodzą w milczeniu i zatrzymują się przy krosnach. Pauza.

SCENA DRUGA

Roksana, Książę de Grammont, dawny hrabia de Guiche, potem Le Bret i Ragueneau.

Wdowa, Żałoba, Wierność, ListKSIĄŻĘ

I tu mieszkasz, na przekór śnieżnej swej białości
Wciąż w żałobie?

ROKSANA

Wciąż.

KSIĄŻĘ

Zawsze wierna swej miłości?

ROKSANA

Tak.

KSIĄŻĘ

po chwili
Czy mi przebaczyłaś?

ROKSANA

Wszak jestem w klasztorze.
Nowe milczenie.

KSIĄŻĘ

Doprawdy to był człowiek?…

ROKSANA

Znać go należało,
Chcąc właściwie ocenić.

KSIĄŻĘ

Poznałem go może,
Przyznaję się otwarcie, w istocie za mało.
…I zawsze na twym sercu ostatni list jego?

ROKSANA

Jak słodki, święty szkaplerz[433], co broni od złego.

KSIĄŻĘ

Kochasz go nawet w grobie?

ROKSANA

Nieraz mi się zdaje,
Że odszedł tylko ciałem kędyś[434] w obce kraje,
Lecz miłość jego serca wiecznie dla mnie żywa.

KSIĄŻĘ

znów po chwili milczenia
Cyrano cię odwiedza?

ROKSANA

Tak, często tu bywa.
Tu go czekam, haftując wciąż ornaty[435] mnisze.
Zegar bije godzinę, jednocześnie słyszę
— Bo nigdy nie odwracam czoła! — po tarasie
Już laska jego stuka… Zwykł o jednym czasie
Przychodzić regularnie. Tu siada w fotelu,
Pod to drzewo przynoszą go dlań od lat wielu!
Wyśmiewa moje tkactwo i niby gazeta,
Co zaszło gdzie w tygodniu…
Le Bret ukazuje się na tarasie.
A, widzę Le Breta!
Le Bret schodzi.
Jakże się druh nasz miewa?

LE BRET

Źle.

KSIĄŻĘ

Och!

ROKSANA

do księcia
On przesadza!

LE BRET

Wszystko, com przepowiedział: opuszczenie, nędza!…
A każda epistoła wrogów mu sprowadza!
Bo czy to pseudoszlachta, udający księdza,
Czy literacki złodziej — na wszystkich napada!

ROKSANA

Głęboki jednak postrach wzbudza jego szpada.
Nie trafią z nim do ładu nigdy.

KSIĄŻĘ

kiwając głową
Kto wie? Może!

LE BRET

Duma, Bieda, Niebezpieczeństwo, WolnośćŻe mogą nań gdzie napaść — o to się nie trwożę.
Samotność, głód i grudzień do jego poddasza
Wchodzący wilczym krokiem — ot, co mnie zastrasza!
Te zabijaki zmogą łacniej[436] od oręża!
Co dzień swój pas do szpady o jeden karb zwęża.
Jego nos jak pergamin wygląda najstarszy.
Ma kusy przyodziewek tylko z czarnej szarszy[437].

KSIĄŻĘ

A mimo to rogata duszyczka w mdłym ciałku!
Nie żałujcie go zbytnio.

LE BRET

z gorzkim uśmiechem
Ach, panie marszałku!…

KSIĄŻĘ

Nie żałujcie go zbytnio, mówiąc bowiem ściślej:
Żył bez paktów, tak wolny w czynach swych, jak w myśli.

LE BRET

jak wyżej
Mości książę!…

KSIĄŻĘ

wyniośle
Jam w zbytkach, jemu głód dopieka…
Lecz uścisnąłbym chętnie dłoń tego człowieka!
żegnając Roksanę
Żegnaj mi.

ROKSANA

Przeprowadzę księcia.
Książę żegna Le Breta i zwraca się z Roksaną ku tarasowi.

Wyrzuty sumieniaKSIĄŻĘ

zatrzymując się, kiedy ona uchodzi po stopniach
Ja mu skrycie
Zazdroszczę. Widzisz, komu zbyt uda się życie,
Ten ma — nie uczyniwszy, broń Boże, nic złego! —
Tysiące małych wstrętów do siebie samego,
Z których żaden sumienia wprawdzie nie obciąża,
Ale każdy zawadza. I tak płaszcz książęcy,
Gdy po szczeblach wielkości w górę się podąża,
Z szelestem suchych złudzeń wlecze zgryzot więcej,
Niźli twoja żałobna suknia — zwiędłych liści,
Gdy z parku wracasz piękna jak anieli czyści.

ROKSANA

ironicznie
Książę pan marzycielem stał się?

KSIĄŻĘ

Nie inaczej.
w chwili, kiedy ma już wyjść, nagle
Mości Le Bret!
do Roksany
Pozwolisz? Słówko.
do Le Breta półgłosem
Nie zahaczy
Druha twojego żaden śmiałek — to rzecz pewna;
Lecz za wielu ma wrogów, a chociaż nie z drewna —
Toż człek i nie z żelaza! I gdy w szachy grano,
Ktoś wczoraj u królowej rzekł mi: „Ten Cyrano
Mógłby umrzeć z powodu jakiegoś wypadku”.

LE BRET

Co?

KSIĄŻĘ

Tak. Niech siedzi w domu, aby na ostatku
Nie uległ. Niechaj ma się z ostrożna.

LE BRET

wznosząc ramiona do nieba
Z ostrożna!
Ma przyjść. Muszę go ostrzec. Tak, ale…

ROKSANA

która pozostała na tarasie, do zbliżającej się ku niej siostry
A co to?

SIOSTRA

Ragueneau chce cię widzieć, o, pani. Czy można
Tu go wpuścić?

ROKSANA

Niech wejdzie.
do księcia i Le Breta
Niegdyś trwonił złoto,
Teraz sam w nędzy. Zamiast wyrabiać pasztety,
Został autorem, potem aktorem, niestety!

LE BRET

Łaziebnikiem…

ROKSANA

Śpiewakiem…

LE BRET

Perukarzem…

KSIĄŻĘ

Boże!

ROKSANA

Pedlem[438]

LE BRET

Teorbanistą….

ROKSANA

Czym on dziś być może?

RAGUENEAU

wchodząc z pośpiechem
Ach, pani!
Spostrzega Le Breta.
Zacny panie!

ROKSANA

z uśmiechem
Niech waćpan opowie
O swych nieszczęściach imci panu Le Bretowi.
Zaraz wracam.

RAGUENEAU

Lecz…
Roksana wychodzi z księciem, nie słuchając go. Ragueneau podchodzi do Le Breta.

SCENA TRZECIA

Le Bret, Ragueneau.

RAGUENEAU

Zresztą, widząc tu waćpana,
Wolę, że ta rzecz cała będzie jej nieznana!
PrzemocSzedłem właśnie odwiedzić mego przyjaciela.
Mijam kościół, skąd kroków dwadzieścia oddziela
Gospodę, w której mieszka… gdy widzę z daleka,
Jak wychodzi. Więc biegnę. Cyrano nie czeka,
Nie spostrzegłszy mnie, skręca na rogu ulicy…
A ja biegnę… Wtem z okna wielkiej kamienicy,
Koło której przechodził — wypadkiem?… być może! —
Jakiś hajduk upuszcza kłodę drzewa.

LE BRET

Boże!
Podli!

RAGUENEAU

Przybywam, a tu…

LE BRET

Przechodzi mnie mrowie!

RAGUENEAU

Nasz druh, nasz wieszcz na ziemi, z wielką dziurą w głowie!

LE BRET

Umarł?

RAGUENEAU

Nie! Lecz… niestety! Zaniosłem rannego
Do mieszkania… Trza widzieć przytułek ów jego!

LE BRET

Cierpi bardzo?

RAGUENEAU

Nie, panie, jest bez przytomności.

LE BRET

Lekarz był?

RAGUENEAU

Przyszedł jeden, znany z uprzejmości.

LE BRET

Och, biedny mój Cyrano! — Nie mówmy Roksanie
O tym od razu! — Cóż ów doktor?

RAGUENEAU

At, mospanie
Gadał coś o gorączce, o błonie mózgowej!…
Ach, nie poznałbyś waćpan w szmatkach jego głowy!…
Śpieszmy! — Nie ma u jego wezgłowia nikogo! —
Gdyby wstał z łóżka, mógłby umrzeć!

LE BRET

ciągnąc go na prawo
Krótszą drogą
Chodźmy! Przejdźmy tamtędy! Przez kaplicę!

ROKSANA

ukazując się na tarasie i widząc Le Breta oddalającego się pod kolumnadą, która prowadzi do bocznych drzwi kaplicy.
Panie
Le Bret!
Le Bret i Ragueneau uciekają, nie odpowiadając.
Le Bret uchodzi, słysząc me wołanie?
To nowa poczciwego sprawka pasztetnika!
Schodzi z tarasu.

SCENA CZWARTA

Roksana sama, potem dwie Siostry, pauza.

ROKSANA

JesieńPrześliczny dzień w wigilię samą października!
Mój smutek się uśmiecha. Pogoda jesienna,
Wbrew przysłowiu, zda mi się, mniej niż w kwietniu zmienna.
Siada przy krosnach. Dwie siostry wynoszą z domu wielki fotel i ustawiają pod drzewem.
Oto klasyczny fotel — biedni ci klasycy! —
Dla Cyrana.

SIOSTRA MARTA

Lepszego nie ma w rozmównicy!

ROKSANA

Dzięki, siostro.
Siostry się oddalają.
Ma nadejść.
Siada. Słychać zegar bijący godzinę.
Zegar bić poczyna.
— Moje motki! — To dziwne! Wybiła godzina?
Pierwszy raz by się spóźnił? Mości Bergeracu!
Siostra strzegąca furty — mój naparstek?… w saku[439]! —
Wezwie cię do pokuty!
po chwili
Już go wzywa do niej!
— On dłużej zwlec nie może. — Zwiędły liść na dłoni! —
Odrzuca liść spadły z drzewa.
Cóż by mogło — nożyczki gdzieś mi zapodziano?…
Tam je widzę! — przeszkodzić mu przyjść!

SIOSTRA

ukazując się na tarasie
Pan Cyrano.

SCENA PIĄTA

Roksana, Cyrano, potem siostra Marta.

ROKSANA

nie odwracając się
O czym to ja mówiłam?…
Haftuje. Cyrano bardzo blady, w kapeluszu pilśniowym na oczy nasuniętym, ukazuje się. Siostra, która go przeprowadza, odchodzi. Cyrano zaczyna schodzić z tarasu, powoli, z widocznym wysiłkiem opierając się na lasce. Roksana zajęta robotą.
Te barwy spłowiały,
Hafty na tym ornacie już mają wiek cały!
Jakby je tu odświeżyć?
do Cyrana tonem przyjacielskiego łajania
Dziś po latach wielu
Pierwszy raz się spóźniłeś, drogi przyjacielu!

CYRANO

który doszedł do fotelu i usiadł, głosem wesołym, nie licującym z wyrazem twarzy
Dlatego jestem wściekły, że mnie zatrzymano!…

ROKSANA

Czym?…

CYRANO

Wizytą, całkiem dziś niespodziewaną.

ROKSANA

roztargniona, haftując
Zapewne jakiś natręt?

CYRANO

Nie, to ona była.

ROKSANA

Ale ją odprawiłeś?

CYRANO

Tak, kuzynko miła.
— Wybacz mi, powiedziałem, ale dziś sobota,
Dnia tego w pewnym domu czeka mnie robota;
Nic mnie od niej nie wstrzyma: powróć za godzinę!

ROKSANA

lekkomyślnie
Jakże śmieszną mieć będzie ta osoba minę,
Czekając na twój powrót w tempie niezbyt skorem:
Nie pozwolę ci odejść dzisiaj przed wieczorem.

CYRANO

Może będę zmuszony wcześniej się oddalić.
Zamyka oczy i milczy przez chwilę. Siostra Marta przechodzi przez park od kaplicy do tarasu. Roksana ją spostrzega i daje znak głową.

ROKSANA

do Cyrana
Już się nie przekomarzasz z siostrą Martą? Zalić[440]
Brak dowcipu?

CYRANO

Nie!
grubym, śmiesznym głosem
Zbliż się, siostro Marto, do mnie!
Siostra zbliża się ku niemu
Ha! ha! ha! Piękne oczy wciąż spuszczone skromnie!

SIOSTRA MARTA

podnosząc oczy z uśmiechem
Ależ…
spostrzega jego twarz i czyni gest zdziwienia
Och!

CYRANO

cicho, pokazując jej Roksanę
Sza! To nic, nic!
Duma, Głódgłosem chełpliwym, głośno
Wczoraj mięso jadłem!

SIOSTRA MARTA

Wiem, wiem.
na stronie
Dlatego licem przeraża wybladłem!
prędko i cicho
Do refektarza proszę przyjść za minut parę,
Gorącego bulionu dam waćpanu czarę…
Przyjdziesz aść?

CYRANO

Przyjdę, przyjdę!

SIOSTRA MARTA

Więc rzecz umówiona.
Rozsądniejszym dziś trochę waszmość jest.

ROKSANA

która słyszy ich szeptanie
Czy ona
Próbuje cię nawrócić?

SIOSTRA MARTA

Uchowaj mnie, Boże!

CYRANO

Prawda! Święta gaduła, tak zawsze w ferworze —
Milczy, zamiast kazanie wypalić mi ostre?…
ze śmieszną wściekłością
Tam, do kroćset! Ja także zadziwię wnet siostrę!
udaje, że szuka nowego pomysłu, aby się przekomarzać
Pozwalam ci w kaplicy… — ach, to rzecz nieznana! —
Po… modlić się wieczorem za duszę Cyrana.

ROKSANA

Och! Och! Och!

CYRANO

śmiejąc się
Siostra Marta milczy z osłupienia!

SIOSTRA MARTA

łagodnie
Nie czekałam waszmości na to przyzwolenia.
Odchodzi.

CYRANO

podchodząc do Roksany, pochylonej nad krosnami
Zjem diabła, jeśli kiedy te ornaty mnisze
Pokryje haft!

ROKSANA

Wiedziałam, że ten żart usłyszę.
Jesień, AmbicjaW tej chwili mały wiatr strąca z drzew liście.

CYRANO

Liście!

ROKSANA

podnosząc głowę i patrząc w głąb alei
Wenecko żółtą wszystkie barwę mają.
Przyjrzyj się, jak spadają.

CYRANO

Jak dobrze spadają!
W tej podróży tak krótkiej z gałęzi ku ziemi
Umieją pięknościami błysnąć ostatniemi,
I mimo świadomości dążenia ku błotu
Pragną, by ten upadek miał powab polotu!

ROKSANA

Cyrano w melancholii?

CYRANO

przychodząc do siebie
Nie, chyba z pozoru!

ROKSANA

Daj pokój spadającym już liściom jaworu…
I powiedz mi lepiej, co słychać nowego.
Moja gazeta?

CYRANO

Służę.

ROKSANA

Ach!

CYRANO

coraz bledszy i walcząc z bólem
Dziewiętnastego,
W sobotę, król objedzon zbytnio powidłami,
Dostał gorączki; dwoma lancetu cięciami
Uśmierzono ją przecież i chociaż źle z głową,
Najjaśniejszy puls znowu bije prawidłowo.
U królowej na balu spalono w niedzielę
Siedmset sześćdziesiąt cztery pochodnie…

ROKSANA

Tak wiele!

CYRANO

Don Juan Austriacki[441] pobity nareszcie,
Czterech czarnoksiężników powieszono w mieście;
Pieskowi pani d'Athis lewatywę dano…

ROKSANA

Proszę bardzo, zamilczeć chciej, mości Cyrano!

CYRANO

W poniedziałek dwór bawił w Fontainebleau[442] od ranka.
Wtorek… nic. Lygdamira zmieniła kochanka.

ROKSANA

Och!

CYRANO

którego twarz zmienia się coraz bardziej
We środę hrabiemu de Fiesque powiedziała
Zmienna Monglat: Nie! Czwartek: bal u kardynała;
Młody król do północy brał udział w zabawie;
Piękna Mancini[443] — Francji królową, lub prawie!
W piątek znowu: Tak! — rzekła Monglat do hrabiego;
A w sobotę…
Zamyka oczy. Głowa mu opada. Milczenie.

ROKSANA

zdziwiona, że nic już nie słyszy, odwraca się, patrzy i wstaje zmieszana.
Cyrano! Zemdlał!
Biegnie do niego z krzykiem.

CYRANO

otwierając oczy, głosem niepewnym
Co takiego?
Widzi Roksanę schyloną nad sobą i szybko poprawiając kapelusz na głowie, odsuwa się z przestrachem w głąb fotelu.
Nie, nie! To nic!

ROKSANA

Jednakże…

CYRANO

To mimo lat wielu
Moja… rana… spod Arras…

ROKSANA

Biedny przyjacielu!

CYRANO

Ale to nic. To przejdzie.
uśmiecha się z przymusem
To już zapomniane.

List, Miłość niespełniona, KrewROKSANA

stając przy nim
Każdy z nas ma swą ranę; ja mam także ranę,
Która bliznę na strzępy niekiedy rozrywa.
Ona tam, zadawniona, ta rana wciąż żywa.
kładzie rękę na piersi
Ona tam jest, pod listem, co zżółkły i blady!
Lecz widać na nim jeszcze łzy i krwawe ślady!
Zaczyna się ściemniać.

CYRANO

Jego list!… Powiedziałaś, że mi dnia którego
Może go dasz przeczytać?

ROKSANA

Ach! Pragniesz?… List jego,
Który sobie do trumny każę później włożyć?

CYRANO

Tak… Ja chcę… Jeszcze dziś…

ROKSANA

dając mu woreczek zawieszony u swej szyi
Weź!

CYRANO

biorąc go
Czy mogę otworzyć?

ROKSANA

Otwórz, czytaj!…
Wraca do swoich krosen, zwija je, układa wełnę.

CYRANO

czytając
„Roksano moja ukochano,
„Żegnaj, umieram!…”

ROKSANA

wstrzymując się, zdziwiona
Na głos?

CYRANO

czytając
„Zapewne do rana
Nie dożyję, bądź zdrowa! Tak pełną mam duszę
Niewysłowionej jeszcze miłości, a muszę
Umrzeć! Nigdy już, nigdy, mój wzrok, dla którego
One były rozkoszą…”

ROKSANA

Ach, jak ty list jego
Czytasz!

CYRANO

czytając
„Stu pocałunków nie prześle w twą stronę.
Nigdy, nigdy już oczy moje upojone
Nie będą twoich w locie ruchów całowały!
Oto widzę z nich jeden zwykły ci gest mały,
Kiedy ręką dotykasz w zamyśleniu czoła…”

ROKSANA

Ach, jak ty list ten czytasz!
Noc zapada niepostrzeżenie.

CYRANO

„I serce me woła:
Żegnaj mi!…”

ROKSANA

Ty go czytasz…

CYRANO

„O, moje śliczności,
„Kochanie moje…”

ROKSANA

Głosem…

CYRANO

„Skarbie mej miłości
Czystej, jedynej…”

ROKSANA

Głosem…

CYRANO

„Najgłębszej, najszczerszej!…”

ROKSANA

Który z pewnością słyszę już nie po raz pierwszy!
Zbliża się niepostrzeżenie, staje za fotelem, pochyla się i patrzy na list. Zmrok coraz większy.

CYRANO

„Serce me towarzyszy ci zawsze, boć przecie
I jestem, i na tamtym będę nawet świecie
Tym, który ciebie kochał bez miary; i ciebie… ”

ROKSANA

kładąc mu dłoń na ramieniu
Jak możesz teraz czytać? Już noc jest na niebie.
Cyrano wzdryga się, odwraca, widzi ją przy sobie, czyni ruch przerażenia, spuszcza głowę. Długie milczenie. Potem, w mroku zapadłym zupełnie, Roksana mówi, składając ręce.
I on od lat czternastu w tej roli udaje
Starego przyjaciela, i śmiesznym się staje!

CYRANO

Roksano!

ROKSANA

To ty byłeś.

CYRANO

Nie, nie, nie, Roksano.

ROKSANA

Domyśleć się powinnam była, gdy Cyrano
Wymówił moje imię!

CYRANO

O, nie! To był inny!

ROKSANA

To ty byłeś!

CYRANO

Przysięgam!…

ROKSANA

Spostrzegam niewinny,
Szlachetny cały podstęp: ty pisałeś listy…

CYRANO

Przysięgam, że…

ROKSANA

Mam przecież dowód oczywisty:
Słowa tchnące uczuciem namiętnym, szalonym —
Były twoje!

CYRANO

Nie!

ROKSANA

Twój to brzmiał głos pod balkonem!

CYRANO

Nie!

ROKSANA

Dusza była twoja!

CYRANO

Nie kochałem ciebie!

ROKSANA

Kochałeś mnie!

CYRANO

To tamten, co teraz jest w niebie.

ROKSANA

Kochałeś mnie!

CYRANO

Nie!

ROKSANA

Przeczyć już nie jesteś w stanie!

CYRANO

Nie, nie kochałem ciebie, me drogie kochanie!

ROKSANA

Ach! ile rzeczy przeszło… ile to powstało!
— Co ci przez lat czternaście zamilczeć kazało,
Gdy na tym oto liście, tak obcym dla niego,
Te łzy były twoimi?

CYRANO

podając jej list
Ta krew była jego!

ROKSANA

Na cóż wzniosłym milczeniem bronić prawdy nagiej,
Męczyć się dzisiaj?

CYRANO

Na co?…
Ragueneau i Le Bret wchodzą, biegnąc.

SCENA SZÓSTA

Ci sami, Le Bret i Ragueneau.

LE BRET

To szczyt nierozwagi!
Ach! Byłem tego pewny! On jest tu!

CYRANO

uśmiechając się i prostując
W klasztorze!

LE BRET

Pani! On zabił siebie, wstając!

ROKSANA

Wielki Boże!
A więc ta jego słabość przed chwilą, niestety?…

CYRANO

To prawda! Nie skończyłem dziś mojej gazety:
…A w sobotę ostatnią stała się rzecz taka:
Zamordowano imci pana Bergeraca.
Zdejmuje kapelusz; widać obandażowaną jego głowę.

ROKSANA

Cyrano! Co on mówi? Duch we mnie zamiera!
Raniony! Ach! Dlaczego?

CYRANO

Duma, ŚmierćZ ręki bohatera
Paść na szpadę, zwróconą prosto w środek serca! —
To było mym marzeniem!… Los jednak szyderca!…
I oto mnie w zasadzce spotyka śmierć pewna,
Z hajduka ręki, z tyłu, od kawałka drewna!
Bardzo dobrze. Chybiałem w życiu zawsze celu —
Zwiodła mnie nawet śmierć.

RAGUENEAU

Ach!

CYRANO

Nie płacz, przyjacielu!…
podaje mu rękę
Powiedz mi, jaka teraz jest twoja kariera?
Co porabiasz?

RAGUENEAU

zanosząc się od płaczu
Objaśniam… świece u Moliera.[444]

CYRANO

U Moliera!

RAGUENEAU

Lecz jutro pewnie go porzucę;
Z oburzeniem spostrzegłem wczoraj w jego sztuce,
Że waćpanu znów ściągnął jedną scenę…

LE BRET

Całą!

RAGUENEAU

Tak, mospanie, to słynne: „Lichoż mu kazało?…”

LE BRET

Molier wziął ją od ciebie![445]

CYRANO

Cyt! cyt! Niech mu służy!…
do Ragueneau
Scena ta niezawodnie miała sukces duży?

RAGUENEAU

łkając
Śmiano się do rozpuku!

LosCYRANO

Byłem z losem w gniewie!…
Całe życie suflerem, o którym nikt nie wie!
do Roksany
Pomnisz[446], jak pod balkonem Chrystian zbyt nieśmiały
Mówił z tobą w noc letnią? To mój żywot cały:
Gdym na dole stał w cieniu, inni bez obawy
Wzwyż się pięli po słodki pocałunek sławy.
Tak jest słusznie, przyznaję na progu mogiły:
Molier ma geniusz, Chrystian był piękny i miły!
W tejże chwili na głos dzwonka z kaplicy widać w głębi alei zakonnice, udające się na modlitwę.
Dzwon je woła — niech idą na modlitwę błogą!

ROKSANA

wstaje, aby zawołać
Siostro, ach, siostro!

CYRANO

wstrzymując ją
Nie, nie! Nie chodź po nikogo!
Zanimbyś powróciła — już mnie tu nie stanie[447].
Zakonnice wchodzą do kaplicy, słychać organy.
Brak mi było harmonii — mam ją na żądanie.

Kobieta, Uroda, MężczyznaROKSANA

Ja cię kocham, żyj!

CYRANO

O, nie! Po takim zaklęciu
Tylko w baśni się zdaje wstydliwemu księciu
Szpetność jego rozpływać od tych słów ze słońca…
Lecz ty byś mnie widziała brzydkim aż do końca.

ROKSANA

To ja wszystkiemu winnam!

CYRANO

Przeciwnie, Roksano!
Słodycz kobieca w życiu była mi nieznaną.
Matka mię nie lubiła, a siostry nie miałem,
Lękałem się kochanki z okiem drwiącem, śmiałem,
Tobiem winien, żem bywał niekiedy we dwoje,
Dzięki tobie podwika[448] weszła w życie moje.

Księżyc, ZaświatyLE BRET

pokazując mu księżyc, którego blask przechodzi przez gałęzie
Druga twa przyjaciółka wita cię, kolego.

CYRANO

uśmiechając się do księżyca
Dyjana!

ROKSANA

Dwa razy tracę kochanka jednego!

CYRANO

Le Bret, teraz się wzniosę na ten księżyc siny,
Nie trzeba mi już dzisiaj budować machiny…

ROKSANA

Co ty mówisz, Cyrano?

CYRANO

Tak jest, nie inaczej.
Bóg mi go niewątpliwie na eden[449] przeznaczy.
Niejedna tam wygnana przyjazna mi dusza:
Odnajdę Sokratesa[450] i Galileusza[451]!

LE BRET

wzburzony
Nie! nie! To nazbyt głupie, zbyt niesprawiedliwe!
Taki poeta! Serce szlachetne, uczciwe!
Umrzeć w ten sposób!… Umrzeć!…

CYRANO

A Le Bret już gdera!

LE BRET

we łzach
Drogi mój przyjacielu!…

CYRANO

wstając z okiem błędnym
Z ręki bohatera
Paść na szpadę… — Gaskońskie oto są junaki…
— Masa elementarna! Sęk nie lada jaki!
— Od owej chwili powstał wielki czasu przedział.

LE BRET

Jego wiedza… w gorączce!

CYRANO

Kopernik[452] powiedział…

ROKSANA

Och!

CYRANO

Lichoż mu kazało?… Lichoż mu kazało
Łazić na te galery?… Czy miejsca już mało?…
Filozof, fizyk,
Poeta, muzyk.
Rębacz śmiały i waleczny
Oraz żeglarz napowietrzny,
Cięty w mowie,
W każdym słowie.
Był kochankiem nie dla siebie! —
Tu spoczywa, śniąc o niebie,
Z uśmiechniętym wciąż obliczem
Imć pan Herkules-Sawiniusz
De Cyrano de Bergerac,
Co był wszystkiem i był niczem.
…Lecz odchodzę, wybaczcie, dłużej zwlec nie mogę:
Patrzcie, Dyjana promieniem wskazuje mi drogę!
Pada w siedzącej postawie na fotel. Płacz Roksany przywołuje go do przytomności, spogląda na nią, bawiąc się jej welonami.
Nie chcę, byś po tym dobrym i pięknym Chrystianie
Mniej płakała; skromniejsze jest moje żądanie:
Pragnę tylko byś dała — gdy w proch się zamienię —
Tym żałobnym welonom dwojakie znaczenie:
Żeś w żałobie po mężu i po przyjacielu.

ROKSANA

Przysięgam ci!…

Duma, Honor, ŚmierćCYRANO

wstrząsany wielkim dreszczem, wstaje nagle
Nie tutaj! Nie! Nie w tym fotelu!
Chcą mu przyjść z pomocą.
Nie podtrzymujcie mnie! Precz! Nic prócz tego drzewa!
milczenie
Już się zbliża. Jak marmur ciąży mi cholewa,
Jak ołów rękawica!
prostuje się
Och!… Już kosą dzwoni,
Zaczekam na nią, stojąc,
dobywa szpady
i ze szpadą w dłoni!

LE BRET

Cyrano!

ROKSANA

Och, Cyrano!
Wszyscy cofają się przerażeni.

CYRANO

Coś patrzy z ukosa…
Ona śmie patrzeć na mój nos, ta płaskonosa!
podnosi szpadę
Co mówisz?… To daremne?… Twój wyrok mi znany!
Lecz nie walczy się tylko w nadziei wygranej!
To piękniej, gdy na próżno, bo za ideały!
— Ale któż są ci wszyscy? — Jest was legion cały?
Poznaję starych wrogów! Na czele mych gości
Kłamstwo?
uderza szpadą w próżnię
Masz! masz! — Ha, ha, ha! Przesądy, Podłości,
Kompromisy!…
uderza
Co, chcecie, bym wchodził w ugodę?
Nigdy, nigdy! — Ach! jesteś, Głupstwo, wiecznie młode!
— Wiem, że zduszą mnie wasze uściski padalcze;
Nic nie szkodzi: ja walczę! Ja walczę! Ja walczę!
robi olbrzymie młynki i zatrzymuje się, dysząc
Wydzieracie mi wszystko, róże, laury wieszcze!
Wydzierajcie! Wbrew waszej woli jest coś jeszcze,
Co unoszę, czym teraz, gdy wejdę do Boga
Zmiotę proch w mym pokłonie z gwiaździstego proga,
Jest coś, co bez zagięcia, bez plamy, z dni chwały
Unoszę…
rzuca się z podniesioną szpadą
To jest…
Szpada wymyka się z jego rąk. Cyrano chwieje się, pada w ramiona Le Breta i Ragueneau.

ROKSANA

nachylając się nad nim i całując go w czoło
Jest to?…

CYRANO

otwiera oczy, poznaje ją i mówi z uśmiechem
Pióropusz mój biały.
Zasłona.

Przypisy

[1]

Coquelin, Benoît-Constant (1841–1909) — słynny aktor francuski, odznaczony Legią Honorową; współpracował w tworzeniu sztuki Cyrano de Bergerac i zachęcał autora do stworzenia postaci odpowiedniej dla siebie; jako wykonawca roli Cyrana podczas premiery, 28 grudnia 1897 w Theatre de la Porte Saint-Martin w Paryżu, odniósł wielki sukces; w 1900 występował w Londynie i w USA, grając na Broadwayu Cyrana z Sarą Bernhard jako Roksaną; w tym samym roku zagrał swoją jedyną rolę kinową, w zaprezentowanym na Wystawie Światowej w Paryżu dwuminutowym filmie Clémenta Maurice'a Cyrano de Bergerac, przedstawiającym scenę pojedynku (film ten, ręcznie kolorowany i zsynchronizowany z nagraniem dźwiękowym z woskowego wałka, jest uważany za pierwszy w historii film z kolorem i z dźwiękiem); w roli Cyrana Coquelin wystąpił kilkaset razy. [przypis edytorski]

[2]

egzemplarzów — dziś popr. forma D. lm: egzemplarzy. [przypis edytorski]

[3]

przeto (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]

[4]

rozwielmożniony — o zjawiskach negatywnych: rozpanoszony, nagminny. [przypis edytorski]

[5]

spółczesny (daw.) — współczesny. [przypis edytorski]

[6]

poglądać (daw.) — spoglądać, patrzeć. [przypis edytorski]

[7]

à outrance (fr.) — do przesady. [przypis edytorski]

[8]

Trzej muszkieterowie — popularna powieść o muszkieterach francuskiej gwardii królewskiej, autorstwa Aleksandra Dumasa, wyd. w 1844. [przypis edytorski]

[9]

poetyckim jest — dziś raczej: jest poetyckie. [przypis edytorski]

[10]

Pamiętniki kardynała de Retz — napisane przez Jean-François Paula de Gondi (1613–1679), kardynała de Retz, uczestnika Frondy, cenione ze względu na opisy wydarzeń i portrety postaci historycznych. [przypis edytorski]

[11]

Fronda — ruch polityczny we Francji w latach 1648–53 występujący przeciwko absolutyzmowi i rządom kardynała Mazariniego, pełniącego funkcję pierwszego ministra. [przypis edytorski]

[12]

Mazarin, Jules, właśc. Giulio Raimondo Mazzarini (1602–1661) — fr. polityk, następca kardynała Richelieu. Pochodził z Włoch, przybył do Francji jako nuncjusz papieski. Faktycznie rządził Francją jako pierwszy minister, kiedy król Ludwik XIV był jeszcze dzieckiem; dążył do wzmocnienia monarchii absolutnej kosztem przywilejów arystokracji; zmodernizował skarb państwa; zwolennik merkantylizmu. [przypis edytorski]

[13]

Déroulède, Paul (1846–1914) — francuski poeta, dramaturg i polityk, współzałożyciel prawicowej nacjonalistycznej Ligi Patriotów, dążącej do rewanżu za przegraną wojnę francusko-pruską; podczas zamachu stanu w 1889 bezskutecznie próbował nakłonić gen. Boulangera do marszu na pałac prezydencki; w 1899 po pogrzebie prezydenta Faure próbował nakłonić Rogeta i jego oddziały do zamachu stanu, został aresztowany i wygnany. [przypis edytorski]

[14]

Rochefort, hrabia — fikcyjna postać stworzona przez pisarza Aleksandra Dumasa, bohater powieści Trzej muszkieterowie oraz Dwadzieścia lat później, szpieg kardynała Richelieu oraz główny antagonista muszkieterów, później przyjaciel d'Artagnana. [przypis edytorski]

[15]

Zola, Émile (1840–1902) — francuski pisarz, główny teoretyk i przedstawiciel naturalizmu. W 1898 zaangażował się w obronę Alfreda Dreyfusa, francuskiego oficera niesłusznie oskarżonego o zdradę, publikując na pierwszej stronie paryskiego dziennika „L'Aurore” artykuł J'Accuse!… (Oskarżam!), zarzucając władzom antysemityzm i działania niezgodne z prawem. [przypis edytorski]

[16]

toute proportion gardée (fr.) — zachowując wszelkie proporcje. [przypis edytorski]

[17]

zamieszczają oni na końcu drugiego tomu objaśniające przypiski — w niniejszym wydaniu, jednotomowym, zamieszono je w formie przypisów z odsyłaczami w tekście. [przypis edytorski]

[18]

szwoleżer — żołnierz lekkiej kawalerii. [przypis edytorski]

[19]

pasztetnik (daw.) — człowiek zajmujący się przyrządzaniem potraw pieczonych w piecu, szczególnie ciast (cukiernik). [przypis edytorski]

[20]

fajfer — w dawnym wojsku muzyk przygrywający na piszczałce. [przypis edytorski]

[21]

subretka (z fr.) — pokojówka; także: typ postaci sprytnej służącej występującej w komedii. [przypis edytorski]

[22]

skrzypiciel (daw.) — skrzypek. [przypis edytorski]

[23]

obojej płci — dziś: obojga płci. [przypis edytorski]

[24]

Arlekin (z wł.) — postać sprytnego i zakochanego sługi z commedia dell'arte z końca XVII wieku. [przypis edytorski]

[25]

kandelabr — duży, ozdobny, wieloramienny świecznik stojący. [przypis edytorski]

[26]

pająk — tu: wieloramienny żyrandol zawieszany u sufitu sal bawialnych, świetlic i innych większych pomieszczeń. [przypis edytorski]

[27]

rajtar — średniozbrojny żołnierz konny, posługujący się w walce głównie bronią palną. [przypis edytorski]

[28]

sold — dawna moneta francuska, warta 1/20 liwra, czyli 12 denarów. [przypis edytorski]

[29]

muszkieter — żołnierz oddziałów specjalnych francuskiej gwardii królewskiej w XVII- i XVIII-wiecznej Francji; formacja ta była uzbrojona m.in. w muszkiety, długą broń palną ładowaną od wylotu lufy, stąd nazwa. [przypis edytorski]

[30]

floret — broń szermiercza z elastyczną, wąską, czworograniastą klingą. [przypis edytorski]

[31]

sztych — pchnięcie bronią białą. [przypis edytorski]

[32]

tusz (z fr. touche: dotknięcie) — w szermierce: trafienie przeciwnika. [przypis edytorski]

[33]

żołądź — tu: trefl, jeden z kolorów w grach karcianych. [przypis edytorski]

[34]

tuz (daw.) — w grach karcianych: as, najsilniejsza karta. [przypis edytorski]

[35]

Burgundzki Hotel — Sala, do której nas tu wprowadza autor, historyczną jest i zawdzięcza swą nazwą dawnemu pałacowi książąt Burgundii, który jednak po wygaśnięciu tego domu (r. 1477) został rozebrany. Z całego budynku pozostała tylko szopa służąca do gry w piłkę, która w XV wieku bractwom kościelnym do przedstawień pasyjnych była wynajmywaną. W r. 1640 dzierżawiła ją trupa, zwana les comediens de l'Hôtel de Bourgogne, która dzisiejszej Comedie-Française dała początek. Tłumacz pozostawił sali tej historyczną jej nazwę: Hôtel de Bourgogne, gdyż o pałacu w tych warunkach mowy być nie może. [przypis tłumacza]

[36]

Rotrou, Jean (1609–1650) — fr. dramaturg i poeta; od 1632 pisał sztuki dla aktorów występujących w Hôtel de Bourgogne. [przypis edytorski]

[37]

Corneille, Pierre (1606–1684) — fr. dramatopisarz, zwany ojcem tragedii francuskiej, doprowadził do odrodzenia teatru i przywrócenia antycznej zasady trzech jedności; jego największe dzieła to Cyd (1636) i Andromeda (1650). [przypis edytorski]

[38]

farandola — ludowy taniec z Prowansji, tańczony grupowo, w formie korowodu. [przypis edytorski]

[39]

zbytki (daw.) — figle, żarty. [przypis edytorski]

[40]

andrus (daw.) — łobuziak, psotnik. [przypis edytorski]

[41]

doliniarz (środ.) — złodziej kieszonkowy. [przypis edytorski]

[42]

Baro, Balthazar (1596–1650) — fr. poeta, dramatopisarz; autor m.in. sielankowej sztuki La Clorise, pastorale, dedykowanej kardynałowi Richelieu adaptacji epizodu z powieści Astrea, której premiera miała miejsce w Hôtel de Bourgogne w 1631. [przypis edytorski]

[43]

talar — duża moneta srebrna, bita w Europie od XV w. [przypis edytorski]

[44]

sikor (gw. przestępcza) — zegarek, naszyjnik. [przypis edytorski]

[45]

orszada — słodki napój migdałowo-mleczny. [przypis edytorski]

[46]

limonada (daw.) — lemoniada. [przypis edytorski]

[47]

„margrabiowie” — „Margrabiami” zwano podówczas to, co dziś gommeux [fr.: fircyk, modniś; red. WL] nazywają. Arogancja ich służyła Molierowi i innym pisarzom często za cel złośliwej satyry. [przypis tłumacza]

[48]

łyk (daw.) — pogard.: mieszczanin. [przypis edytorski]

[49]

Talia (mit. gr.) — muza komedii. [przypis edytorski]

[50]

waćpan — forma skrócona zwrotu grzecznościowego: waszmość pan. [przypis edytorski]

[51]

kryza — kolisty marszczony kołnierz, noszony w XVI–XVII w. [przypis edytorski]

[52]

Akademia — Akademia Francuska, instytucja założona w 1635 r. przez kardynała Richelieu, mająca na celu dbanie o dobro języka francuskiego. Członków Akademii jest zawsze 40, ich kadencje są dożywotnie. [przypis edytorski]

[53]

„wykwintnisie” — czyli raczej „wybrednisie” (les précieuses) tak powszechnie były nazywane damy hołdujące wybrednemu a przesadnemu wykwintowi w strojach, mowie i układzie, a należące do towarzystwa sławnej margrabiny de Rambouillet, w której salonach zbierała się cała ówczesna rodowa i umysłowa śmietanka. Nazywana przez sławną Ninon de l'Enclos „jansenistkami miłości”, a wyśmiane przez Molièra i Boileau z powodu swej przesady, nie zasługiwały one jednak na to lekceważenie, gdyż bądź co bądź był pałac (Hotel) Rambouillet ogniskiem i kołyską wykwintnego obyczaju. Nie należy zresztą zapominać, że panie de Sevigné i de Lafayette zaliczały się także do wybredniś. [przypis tłumacza]

[54]

bogdanka (daw.) — ukochana. [przypis edytorski]

[55]

waść — skrót od daw. formy grzecznościowej: wasza miłość. [przypis edytorski]

[56]

gorzeć — płonąć, palić się. [przypis edytorski]

[57]

d'Assoucy, Charles Coypeau (1605–1677) — francuski autor piszący burleski, muzyk, przyjaciel Cyrana de Bergerac i Moliera. [przypis edytorski]

[58]

riv'zalto — zniekszt.: rivesaltes; chodzi o muscat de Rivesaltes, słodkie wino z regionu Rivesaltes, w płd. Francji. [przypis edytorski]

[59]

aśćka (daw.) — waćpani a. waćpanna; skrót od: waszmość pani, waszmość panna. [przypis edytorski]

[60]

pasztetnik (daw.) — człowiek zajmujący się przyrządzaniem potraw pieczonych w piecu, szczególnie ciast (cukiernik). [przypis edytorski]

[61]

Mecenas właśc. Gaius Cilnius Maecenas (70 p.n.e.–8 n.e.) — rzym. polityk i pisarz, doradca i przyjaciel cesarza Augusta, opiekun i protektor najsławniejszych poetów rzymskich: Horacego, Owidiusza, Wergiliusza; jego nazwisko stało się synonimem patrona sztuki, literatury lub nauki. [przypis edytorski]

[62]

jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]

[63]

bajać — opowiadać niestworzone historie, fantazjować. [przypis edytorski]

[64]

triolet — wyrafinowana forma poetycka: ośmiowersowa strofa o dwóch rymach i schemacie rymowym: ABaAabAB, w której wers pierwszy powtarza się jako czwarty i siódmy, a drugi jako ósmy. [przypis edytorski]

[65]

fasa (daw.) — drewniane naczynie z klepek spiętych obręczami; kształtem przypominało beczkę, posiadało jednak tylko jedno dno w szerszym końcu, na którym stało pionowo. [przypis edytorski]

[66]

hadź (gwar., z ukr.) — rzecz hadka, czyli brzydka, obrzydliwa. [przypis edytorski]

[67]

Cyrano, Hektor Savignian de Cyrano, zwany de Bergerac (1620–1655) — sławny pojedynkarz i autor Podróży do księżyca, a jako taki poprzednik Verne'go i Flammariona. Oprócz tego napisał on tragedię pt. Agrypina, zawierającą wiele ustępów pełnych siły, oraz komedię pt. Le pédant joué, z której jedną scenę wcielił Molière do swego Scapina [Szelmostwa Skapena; red WL]. W czasie Frondy stanął Bergerac po stronie kardynała de Mazarin i popierał go piórem i orężem. Resztę biograficznych szczegółów zawiera sztuka sama. [przypis tłumacza]

[68]

tam i sam (daw., gw.) — tu i tam. [przypis edytorski]

[69]

Champaigne, Filip de (1602–1674) — jeden z najbardziej cenionych malarzy XVII w. Był istotnie nader uroczystym i zimnym, mimo swej sławy. [przypis tłumacza]

[70]

Callot, Jakub (1590–1635) — sławny malarz i rytownik odznaczał się śmiałością i fantastycznością swych utworów. Ulubionym jego tematem byli komedianci, cyganie i włóczęgi, z którymi w młodości swej chętnie przestawał. [przypis tłumacza]

[71]

Gaskończyk — człowiek pochodzący z Gaskonii, historycznej krainy w płd.-zach. Francji; Gaskończycy słynęli z waleczności, dumy i chełpliwości. [przypis edytorski]

[72]

Artaban — postać ze współczesnej Cyranowi powieści la Calprenède'a [12-tomowy romans rycerski Gauthiera de Coste de la Calprenède'a pt. Cléopâtre (1647–1658)], której wspomnienie utrzymało się do dziś dnia w przysłowiu: Fier comme Artaban [fr.: dumny jak Artaban; red. WL]). [przypis tłumacza]

[73]

Pulcinella (z wł. pulcino: kogucik) — postać z komedii dell'arte, zwykle występująca z kogucim piórem, charakteryzująca się złośliwością, nieuprzejmością i egoizmem. [przypis edytorski]

[74]

zali (daw.) — czy. [przypis edytorski]

[75]

Parka (mit. rzym.) — jedna z trzech bogiń przeznaczenia, przędących i przecinających nić ludzkiego losu; były to: Nona, która przędła nić życia ludzkiego, Decima, która czuwała nad nicią, oraz Morta, która nić przecinała; w mit. gr. ich odpowiednikami były Mojry. [przypis edytorski]

[76]

à la (fr.) — na sposób, w stylu. [przypis edytorski]

[77]

dwiema (…) jagody — dziś popr. forma N. lm: dwiema jagodami; jagody (daw., poet.): policzki. [przypis edytorski]

[78]

z błękitną wstęgą orderową przez plecy — na błękitnej wstędze orderowej (Cordon bleu) noszony był Order Ducha Świętego, najwyższe odznaczenie królestwa Francji, ustanowione w 1578 przez Henryka III Walezego. [przypis edytorski]

[79]

Richelieu, Armand-Jean du Plessis de (1585–1642) — francuski książę, kardynał, od 1624 roku pierwszy minister Francji. [przypis edytorski]

[80]

kmotr, kumotr — kum, ojciec chrzestny; także jako dawne określenie grzecznościowe. [przypis edytorski]

[81]

przechera (daw.) — człowiek sprytny, przebiegły. [przypis edytorski]

[82]

ceduła (daw.) — zapisana kartka, zestawienie, reklama; tu: plakat, afisz. [przypis edytorski]

[83]

submitować (daw.) — przedstawiać, oferować; submitować się: ulegać, pokornie się kłaniać. [przypis edytorski]

[84]

atencja (przestarz., z łac.) — poważanie, szacunek, względy. [przypis edytorski]

[85]

baise moi ma mignonne (fr.) — całuj mnie, mój słodki. [przypis edytorski]

[86]

ventre de biche (fr.) — brzuch łani. [przypis edytorski]

[87]

Espagnol malade (fr.) — chory Hiszpan. [przypis edytorski]

[88]

bieżyć (daw.) — biec, spieszyć, podążać. [przypis edytorski]

[89]

kobza — tu: dudy, instrument muzyczny złożony z miecha skórzanego i przytwierdzonych do niego piszczałek. [przypis edytorski]

[90]

szczęsny (daw.) — szczęśliwy, obdarzony szczęściem. [przypis edytorski]

[91]

wczas (daw.) — odpoczynek, wypoczynek, rozrywka. [przypis edytorski]

[92]

Zefir (mit. gr.) — bóg i uosobienie wiatru zachodniego, tj. łagodnego, ciepłego, wilgotnego wiatru, przynoszącego orzeźwienie, a wiosną budzącego przyrodę do życia. [przypis edytorski]

[93]

arfiany (daw.) — harfiany, związany z harfą. [przypis edytorski]

[94]

słysz (daw.) — słuchaj. [przypis edytorski]

[95]

zasię (daw.) — precz. [przypis edytorski]

[96]

ozwać się (daw.) — odezwać się. [przypis edytorski]

[97]

Samson — postać biblijna (Sdz 13–16), legendarny bohater wojen Izraelitów z Filistynami, obdarzony przez Boga niezwykłą siłą; walcząc jedynie oślą szczęką, zabił tysiąc przeciwników. [przypis edytorski]

[98]

sam tu! (daw.) — chodź tu! podejdź! [przypis edytorski]

[99]

z wszelkimi zaszczyty — dziś popr. forma N. lm: z wszelkimi zaszczytami. [przypis edytorski]

[100]

przystawa (daw.) — przystaje, pasuje do czegoś. [przypis edytorski]

[101]

Wiersze starego Bara ni z mięsa, ni z pierza — Baltazar Baro, autor licznych sztuk pasterskich, był mianowany przez Richelieugo członkiem Akademii. Utwory jego były jednak tak liche, iż pamięć ich nie przechowała się w literaturze. [przypis tłumacza]

[102]

halerz — drobna moneta używana na terenie Austro-Węgier. [przypis edytorski]

[103]

haro! (daw.) — basta! dość tego! [przypis edytorski]

[104]

galanteria (z fr.) — wyszukana grzeczność w obejściu, szczególnie w stosunku do kobiet. [przypis edytorski]

[105]

Tespis (VI w. p.n.e.) — pierwszy grecki aktor, poeta, twórca tragedii; wprowadził pierwszego aktora rozwijającego dialog z chórem i przewodnikiem chóru, co zapoczątkowało dramat jako rodzaj literacki; swoje sztuki przedstawiał, przemieszczając się pomiędzy wioskami wozem. [przypis edytorski]

[106]

kieska — kiesa, woreczek do przechowywania pieniędzy, sakiewka. [przypis edytorski]

[107]

aść (daw.) — skrót od: waść, waszmość, wasza miłość. [przypis edytorski]

[108]

asan a. acan (daw.) — skrót od: waszmość pan; starop. potoczny zwrot grzecznościowy. [przypis edytorski]

[109]

asindziej (daw.) — skrót od: asan dobrodziej, tj. pan. [przypis edytorski]

[110]

barważ — konstrukcja z partykułą pytającą -że (nadającą charakter pytania retorycznego), skróconą do -ż ; inaczej: czy barwa, czyż barwa. [przypis edytorski]

[111]

krzoska — skałka w strzelbie, która uderzona krzesiwem wytwarzała iskrę zapalającą proch. [przypis edytorski]

[112]

hetka (daw.) — marny koń, szkapa; pot.: byle kto. [przypis edytorski]

[113]

dworować (daw.) — żartować. [przypis edytorski]

[114]

z moich ręku — daw. Ms. liczby podwójnej, dziś: z moich rąk. [przypis edytorski]

[115]

zeszedł był — przykład użycia czasu zaprzeszłego, wyrażającego czynność wcześniejszą niż opisana czasem przeszłym lub niezrealizowaną możliwość; dziś: zeszedł. [przypis edytorski]

[116]

niktże — konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy nikt. [przypis edytorski]

[117]

graf — tytuł szlachecki, odpowiednik polskiego hrabiego. [przypis edytorski]

[118]

mosan a. mospan (daw.) — mości pan; poufały tytuł grzecznościowy. [przypis edytorski]

[119]

cyrulik — fryzjer wykonujący również proste zabiegi medyczne. [przypis edytorski]

[120]

wać — skrót od: wasza miłość. [przypis edytorski]

[121]

grzędziel a. grządziel — długa, czworoboczna część pługa, do której przymocowany jest korpus roboczy. [przypis edytorski]

[122]

wściórności, częściej: wciórności (gw.) — przekleństwo: diabli! [przypis edytorski]

[123]

Tryton (mit. gr., mit. rzym.) — bóstwo morskie, syn i herold Posejdona (w mit. rzym. Neptuna); przedstawiany jako postać o ludzkim tułowiu i rybim ogonie, z wielką muszlą (konchą), w którą dął, uspokajając lub wzburzając fale; czasem uznawany za ojca trytonów, podobnych sobie istot morskich. [przypis edytorski]

[124]

bakalarski — właściwy bakałarzom; bakałarz: średniowieczny uczony niższego stopnia. [przypis edytorski]

[125]

Arystofanes (ok. 445–ok. 385 p.n.e.) — grecki komediopisarz, najwybitniejszy z twórców komedii staroattyckiej. [przypis edytorski]

[126]

gotowo (daw., gw.) — gotowe. [przypis edytorski]

[127]

waszeć (daw.) — skrócona forma grzecznościowa: waszmość, tzn. wasza mość, wasza miłość. [przypis edytorski]

[128]

Boreasz (mit. gr.) — bóg i uosobienie wiatru północnego, zimnego, porywistego i srogiego. [przypis edytorski]

[129]

ordynek (z niem. Ordnung) — porządek, szyk. [przypis edytorski]

[130]

Pyram i Tysbe — w Przemianach Owidiusza byli parą kochanków, pochodzących ze zwaśnionych rodów z Babilonii. Tysbe, która przyszła pierwsza na umówione spotkanie, zobaczyła lwa i uciekła, gubiąc przy tym szal. Pyram, widząc poszarpany szal i sądząc, że Tysbe zginęła, popełnił samobójstwo. Gdy Tysbe odkryła jego ciało, również odebrała sobie życie. Ich historia znalazła odbicie m.in. w dramacie Pyram i Tysbe (1621) fr. dramaturga Théophile'a de Viau. [przypis edytorski]

[131]

podwoje — dwuskrzydłowe drzwi, z reguły odznaczające się rozmiarem i ozdobnością. [przypis edytorski]

[132]

niezasromion (daw.) — niezasromiony, niezawstydzony. [przypis edytorski]

[133]

by (daw.) — tu: niby, jakby, jak. [przypis edytorski]

[134]

gipiura — elegancka koronka o dużych oczkach i wypukłym wzorze. [przypis edytorski]

[135]

gnuśny — leniwy, niechętny działaniu. [przypis edytorski]

[136]

sztyczek — zdrobn. od sztych: pchnięcie bronią białą. [przypis edytorski]

[137]

wydawać lekcję (daw.) — odpowiadać, recytować przed kimś zadany materiał lekcyjny. [przypis edytorski]

[138]

tedy (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]

[139]

Ballada tedy z trzech się zwrotek składa, każda po osiem wierszy… — Mimo ścisłości do której dążył, musiał tutaj tłumacz z powodu nadzwyczajnych technicznych trudności odbiec od pierwowzoru, zachowując jednak ogólny tok myśli i formę balladzie właściwą, o co, zdaniem jego, jako o ważny szczegół kolorytowy głównie chodziło. [przypis tłumacza]

[140]

słonić (daw.) — dziś: osłaniać, zakrywać. [przypis edytorski]

[141]

bies — zły duch, diabeł. [przypis edytorski]

[142]

parada — w szermierce: odparcie ciosu. [przypis edytorski]

[143]

sztrych (daw., z niem.) — linia, kreska. [przypis edytorski]

[144]

prima, tercja — nazwy pozycji w szermierce. [przypis edytorski]

[145]

d'Artagnan — główny bohater cyklu powieści Aleksandra Dumasa, Gaskończyk, muszkieter króla Ludwika XIII i Ludwika XIV; wzorowany na historycznej postaci Charlesa de Batz-Castelmore hrabiego d'Artagnan (1611–1673). [przypis edytorski]

[146]

Sic transit!… (łac.) — początek sentencji: Sic transit gloria mundi: Tak przemija chwała świata. [przypis edytorski]

[147]

lafa (daw.) — pensja; żołd. [przypis edytorski]

[148]

wety (daw.) — deser. [przypis edytorski]

[149]

zaliż (daw.) — czyż. [przypis edytorski]

[150]

Czym (…) naraził — inaczej: czy naraziłem (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]

[151]

manowiec — bezdroże. [przypis edytorski]

[152]

laufer (z niem.) — goniec. [przypis edytorski]

[153]

hazard (daw.) — niebezpieczeństwo, ryzyko. [przypis edytorski]

[154]

gwoli (daw.) — dla, z powodu, w celu. [przypis edytorski]

[155]

Amor (mit. rzym.) — bóg i uosobienie miłości. [przypis edytorski]

[156]

Afrodyta (mit. gr.) — bogini miłości; narodziła się z piany morskiej u wybrzeży Cypru, często była przedstawiana jako wyłaniająca się z wielkiej muszli (konchy). [przypis edytorski]

[157]

Dyjana (mit. rzym.) — dziś: Diana, dziewicza bogini łowów i księżyca, odpowiednik gr. Artemidy. [przypis edytorski]

[158]

Kleopatra VII Filopator (69–30 p.n.e.) — ostatnia królowa Egiptu, słynna z urody i uroku osobistego; była kochanką Gajusza Juliusza Cezara (100–44 p.n.e.), rzymskiego polityka i wodza, który dążył do przejęcia w Rzymie władzy absolutnej. [przypis edytorski]

[159]

mamże — konstrukcja z partykułą pytającą -że (nadającą charakter pytania retorycznego); inaczej: czy mam, czyż mam. [przypis edytorski]

[160]

Berenika (28–ok. 79) — najstarsza córka Heroda Agrypy I, króla Judei, królowa Chalkis i Cylicji, znana z burzliwego życia miłosnego; jej związek z rzymskim wodzem, a późniejszym cesarzem Tytusem (39–81) stał się tematem wielu powieści, dramatów i oper. [przypis edytorski]

[161]

duenna (daw., z hiszp. dueña) — ochmistrzyni, dama do towarzystwa młodej kobiety, towarzysząca jej w wyjściach poza dom; przyzwoitka. [przypis edytorski]

[162]

czymciś (daw., gw.) — czymś. [przypis edytorski]

[163]

chybić — tu: uchybić, zawieść. [przypis edytorski]

[164]

Bąka ci przynosim — W oryginale: „Une énorme grive”. Grive, kwiczoł, prawdopodobnie z powodu pokrewieństwa dźwięków, poczytywany jest za synonim człowieka pijanego (gris). Tłumacz sądził, iż wyraz „bąk” z powodu przysłowia „pijany jak bąk” będzie najstosowniejszym dla oddania tej intencji [mowa o bąku zwyczajnym, dużym ptaku wodnym z rodziny czaplowatych; red. WL]. [przypis tłumacza]

[165]

mię (daw.) — forma skrócona zaimka używana daw. w pozycji nieakcentowanej w zdaniu (podobnie jak „się”, „cię”); dziś używana jest tylko długa forma: mnie. [przypis edytorski]

[166]

popod (daw.) — pod. [przypis edytorski]

[167]

salvaguardia — czyli gleit, wyraz staropolski wojskowy oznaczający siłę zbrojną dodaną komuś dla bezpieczeństwa. [przypis tłumacza]

[168]

chrap — chrapka, zachcianka, chętka. [przypis edytorski]

[169]

rosolis — likier aromatyzowany płatkami róży. [przypis edytorski]

[170]

subretka (z fr.) — pokojówka; także: typ postaci sprytnej służącej występującej w komedii. [przypis edytorski]

[171]

sukurs (daw., z łac.) — wsparcie, pomoc. [przypis edytorski]

[172]

Kasander, Leander — konwencjonalne postacie z daw. komedii: Kasander to naiwny ojciec, opiekun bądź oszukiwany mąż płochej Izabelli, zaś Leander to amant Izabelli, łączący w sobie cechy prostego żołnierza, jak i zarozumiałego fircyka. [przypis edytorski]

[173]

capstrzyk — tu: przemarsz formacji wojskowej z orkiestrą przez miasto wieczorem w przeddzień uroczystości. [przypis edytorski]

[174]

pantarka — perliczka, ptak z rzędu kuraków. [przypis edytorski]

[175]

blat (daw.) — taca, płaski, podłużny półmisek na pieczone mięsa. [przypis edytorski]

[176]

ninie (daw.) — teraz. [przypis edytorski]

[177]

stopa — tu: najmniejsza jednostka miary rytmicznej wiersza albo dawna miara długości, wynosząca ok. 30 cm. [przypis edytorski]

[178]

hemistych (z gr.) — połówka wersu wiersza, wyodrębniona przez cezurę (średniówkę). [przypis edytorski]

[179]

cezura — przerwa; tu: średniówka, przerwa intonacyjna, która dzieli wers wiersza na dwie w przybliżeniu równe połowy. [przypis edytorski]

[180]

Malherbe, François de (1555–1628) — francuski poeta klasycystyczny. [przypis edytorski]

[181]

brioszowe ciasto — ciasto jak do wyrobu brioszek, tj. francuskiego lekko słodkiego pieczywa drożdżowego. [przypis edytorski]

[182]

jejmość (daw.) — tytuł grzecznościowy używany w odniesieniu do szlachcianek, pani. [przypis edytorski]

[183]

taszka (daw., z niem.) — sakiewka, woreczek; kieszeń. [przypis edytorski]

[184]

tutka — papier zwinięty w rożek, w ten sposób noszono dawniej różne drobne przedmioty: ciasteczka, owoce itp. [przypis edytorski]

[185]

krokantka (z fr.) — kruche ciastko. [przypis edytorski]

[186]

Orfeusz (mit. gr.) — niezrównany poeta i pieśniarz, jego muzyka miała wzruszać nawet zwierzęta i uspokajać wzburzone morze; zginął rozszarpany przez czcicielki Dionizosa, bachantki, gdy, pogrążony w żałobie za utraconą Eurydyką, odmówił udziału w ich misterium. [przypis edytorski]

[187]

bachantki — czcicielki boga wina Dionizosa (Bachosa); ich inna nazwa: menady, oznacza „szalejące”, ponieważ misteria dionizyjskie cechowało nieokiełznanie tańców i pieśni. [przypis edytorski]

[188]

piszczyk (daw., lekcew.) — pisarzyna, marny pisarz. [przypis edytorski]

[189]

Febus a. Feb (z gr. Fojbos: promienny; mit. gr.) — przydomek Apolla, boga światła i słońca, wróżbiarstwa i gwałtownej śmierci, opiekuna sztuk, patrona poetów i pieśniarzy; jego atrybutami były łuk i lira. [przypis edytorski]

[190]

Ulisses (mit. gr.) — Odyseusz, król Itaki, bohater Iliady i Odysei Homera, znany ze sprytu. [przypis edytorski]

[191]

Filida a. Filis — konwencjonalne imię kobiece z poezji sielankowej. [przypis edytorski]

[192]

terminy (daw.) — opały, tarapaty; sytuacje, okoliczności stanowiące zagrożenie. [przypis edytorski]

[193]

Czekam tutaj na kogoś; jeśli mi nie skrewi — W oryginale: J'attends ici quelqu'un. Si ce n'est pas sous l'orme. Niedająca się przetłumaczyć aluzja do wiersza: Attendez moi sous l'orme; vous m'attenderez longtemps [fr.: Czekaj na mnie pod wiązem, poczekasz mnie długo; z jednoaktówki Attendez moi sous l'orme Regnarda, wystawionej w 1694; red. WL], którego wspomnienie zachowało się do dziś dnia. [przypis tłumacza]

[194]

stentorowy głos — głos gromki, donośny jak głos Stentora, herolda opisanego w Iliadzie. [przypis edytorski]

[195]

ony (daw.) — ten, ów. [przypis edytorski]

[196]

Parnas — pasmo górskie w środkowej Grecji, wg mit. gr. będące siedzibą boga Apollina, opiekuna sztuk, oraz orszaku otaczających go Muz, patronek różnych kunsztów. [przypis edytorski]

[197]

wonić (daw.) — wonieć; woni: dziś popr. forma 3 os. lp cz.ter.: wonieje. [przypis edytorski]

[198]

siła (daw.) — wiele, dużo. [przypis edytorski]

[199]

cykatowy — przym. od cykata, smażone w cukrze skórki owoców. [przypis edytorski]

[200]

Bij na piankę jajek kilka… — przekład W. Ł. [przypis redakcyjny]

[201]

wasze a. waszeć (daw.) — waszmość; skrócona forma grzecznościowa. [przypis edytorski]

[202]

smalić cholewki — zalecać się. [przypis edytorski]

[203]

galant (daw.) — mężczyzna odznaczający się wyszukaną uprzejmością. [przypis edytorski]

[204]

asińdźka a. aśćka (daw.) — skrót od: waszmościanka, waszmość panna. [przypis edytorski]

[205]

Benserade, [Isaac de] (1612–1691) — marny poeta francuski. [przypis tłumacza]

[206]

Saint-Amant, [Antoine Girard de] (1594–1661) — poeta liryczny; w XVII w. bardzo ceniony z powodu swej oryginalności. [przypis tłumacza]

[207]

Chapelain, [Jean] (1595–1674) — poeta protegowany przez kardynała Richelieu i sławny swego czasu, choć bez zdolności. [przypis tłumacza]

[208]

baumkuchen (niem.) — sękacz, rodzaj biszkoptowego ciasta pieczonego na rożnie. [przypis edytorski]

[209]

najsamprzód a. nasamprzód (daw.) — najpierw; przede wszystkim. [przypis edytorski]

[210]

dań (daw.) — dar, podarunek; danina. [przypis edytorski]

[211]

rad (daw.) — zadowolony; chętny, przychylny; tu r.ż. w N.: radą. [przypis edytorski]

[212]

igrać (daw.) — bawić się. [przypis edytorski]

[213]

buba (dziec.) — skaleczenie, ranka, bolące miejsce. [przypis edytorski]

[214]

Astrea — sławna swojego czasu powieść pasterska Honoriusza d'Urfé (1567–1625), osnuta na prawdziwych zdarzeniach, a przedstawiająca pod maską pasterzy współczesne autorowi osoby. [przypis tłumacza]

[215]

tuzy (daw.) — uderzenia pięścią, kijem, guzy. [przypis edytorski]

[216]

kartelusz (daw., ze śrdw. łac. cartellus: kartka) — kawałek zapisanego papieru (np. liścik, kwitek, afisz); pismo z wyzwaniem na pojedynek. [przypis edytorski]

[217]

mantyla — lekki szal, zwykle z czarnej koronki, zakrywający ramiona i głowę kobiet. [przypis edytorski]

[218]

sandious — wykrzyknienie gaskońskie, od: sang de Dious: krew Boża. [przypis edytorski]

[219]

Milledious!… Capdedious!… Mordious!… Pocapdedious!… — wykrzyknienia gaskońskie, z charakterystycznym członem Dious, któremu odpowiada fr. Dieu, tj. Bóg. [przypis edytorski]

[220]

Marais — dzielnica Paryża na północnym brzegu Sekwany, w XVII w. najmodniejsza, arystokratyczna część miasta. [przypis edytorski]

[221]

Renaudot, Théophraste (1586–1653) — fr. lekarz, filantrop, założyciel najstarszej francuskiej gazety „La Gazette”, wydawanej od 1631 jako tygodnik. [przypis edytorski]

[222]

inwentor (daw., z łac.) — wynalazca, sprawca. [przypis edytorski]

[223]

akrostych — wiersz, w którym początkowe litery, sylaby lub słowa wersów tworzą dodatkowo pewien wyraz, frazę lub zdanie. [przypis edytorski]

[224]

impreza (daw. z wł.) — przedsięwzięcie. [przypis edytorski]

[225]

Gaskońskie oto są junaki… — I tutaj również nie mógł tłumacz z powodu nadzwyczajnych technicznych trudności być całkiem ścisłym. Zachował jednak tak samo jak w balladzie ogólny tok myśli i formę trioletów, o co jako o szczegół kolorytowy głównie chodziło. [przypis tłumacza]

[226]

kułak — pięść. [przypis edytorski]

[227]

forytować (daw.) — darzyć kogoś lub coś szczególnymi względami, popierać, protegować. [przypis edytorski]

[228]

pono (da., gw.) — ponoć, podobno. [przypis edytorski]

[229]

Agrypina — tragedia Cyrana de Bergerac La mort d'Agrippine (Śmierć Agrypiny), wydana drukiem w 1654. [przypis edytorski]

[230]

koma (daw.) — przecinek. [przypis edytorski]

[231]

naszlim (daw.) — znaleźliśmy; najść: znaleźć. [przypis edytorski]

[232]

bulwark (daw.) — bulwar, nabrzeże. [przypis edytorski]

[233]

kolebka — tu: luksusowy pojazd konny, którego pasażerowie siedzieli w kabinie zawieszonej na skórzanych pasach, żeby mniej odczuwali wstrząsy na nierównych drogach. [przypis edytorski]

[234]

Don Kichot z La Manchy — powieść Miguela de Cervantesa (1547–1616), w której tytułowy bohater motywowany wzniosłymi ideami, postanawia ruszyć w świat i wcielać w życie średniowieczny ideał rycerski, jest jednak pozbawiony poczucia rzeczywistości, przez co często naraża się na śmieszność (zasłynął m.in. walką z wiatrakiem, który wydawał mu się olbrzymem). [przypis edytorski]

[235]

sowizdrzał — człowiek niepoważny, żartowniś występujący w ludowej literaturze od XIV w. [przypis edytorski]

[236]

hajduk (z węg.) — zbrojny służący, lokaj. [przypis edytorski]

[237]

fortuna — los. [przypis edytorski]

[238]

Cóż więc w celu tym uczynić muszę?… — Cała ta długa tyrada przepełniona jest w oryginale aluzjami do licznych wierszy, przysłów, bajek, i naszpikowana specyficznie francuskimi zwrotami, które jak np. dejeuner d'un crapaud (wykonać dla przypodobania się komuś coś hańbiącego i nie zdradzić twarzą przykrości, jaką się z tego powodu doznaje) nie dają się przetłumaczyć. Tłumacz zastąpił zwroty owe polskimi odpowiednikami, i pochlebia sobie, iż oddał wiernie wszystkie intencje autora. [przypis tłumacza]

[239]

rankor (daw.) — wściekłość, uraza, gniew. [przypis edytorski]

[240]

infamia (daw., z łac.) — niesława, hańba. [przypis edytorski]

[241]

trybularz — kadzielnica; metalowe naczynie z przykrywką, w którym znajdują się rozżarzone węgle z kadzidłem o mocnym zapachu, służące do okadzania wiernych podczas rytuałów religijnych. [przypis edytorski]

[242]

madrygał — gatunek krótkiego poematu miłosnego z motywami sielankowymi. [przypis edytorski]

[243]

żenie — daw. forma od czas. gnać; znaczenie: gna, pędzi. [przypis edytorski]

[244]

sumpt (daw., z łac.) — koszt, wydatek. [przypis edytorski]

[245]

Sercy — zapewne Nicolas de Sercy (zm. 1646), paryski księgarz i wydawca z rodziny księgarzy, działający od 1638. [przypis edytorski]

[246]

kuszcz (daw.) — krzak, krzew. [przypis edytorski]

[247]

miast (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]

[248]

estyma — poważanie, szacunek. [przypis edytorski]

[249]

Podróż do księżycaHistoire comique les États et Empires de la Lune (Historia komiczna państw i cesarstw Księżyca), powieść fantastyczna Cyrana de Bergerac, opublikowana po śmierci autora, w 1657; wyd. polskie pt. Tamten świat (1956). [przypis edytorski]

[250]

cezarowej nie być dłużnym części — odniesienie do daniny płaconej cesarzom (cezarom) rzymskim. [przypis edytorski]

[251]

Kastor i Polluks (mit. gr.) — bliźniacy, synowie Zeusa i Ledy, bracia Heleny. [przypis edytorski]

[252]

durzyć (daw.) — zwodzić, bałamucić. [przypis edytorski]

[253]

garrota a. garota (z hiszp.) — dawny przyrząd do przeprowadzania egzekucji, stosowany od średniowiecza w Hiszpanii i Portugalii, mający postać zakładanego na szyję zaciskanego kołnierza lub pętli zakręconej wokół kija, który dokręcano, stopniowo zaciskając sznur. [przypis edytorski]

[254]

możeć — skrócone: może ci. [przypis edytorski]

[255]

gratia (łac.) — wdzięczność, łaska; tu zamiast popr. gratias: dzięki, dziękuję. [przypis edytorski]

[256]

mordious — przekleństwo gaskońskie, od: mort de Dious: śmierć Boża. [przypis edytorski]

[257]

zakarbować (daw.) — dobrze zapamiętać. [przypis edytorski]

[258]

nie rozum w rozszczepioną kłodę wtykać rękę (…) A nuż klin skoczy, drzewo zuchwalca przycapie… — Milon z Krotony (VI w. p.n.e.) zapaśnik grecki słynny ze swojej siły, zwycięzca wielu zawodów, kiedy zobaczył w lesie pień drzewa z wbitymi klinami, próbował go rozerwać, jednak kliny obsunęły się, ręce uwięzły mu w szczelinie i bezbronny Milon zginął rozszarpany przez wilki. [przypis edytorski]

[259]

płocho (daw.) — lekkomyślnie. [przypis edytorski]

[260]

kluby — dyby, imadło; daw. narzędzie tortur. [przypis edytorski]

[261]

szczutek (daw.) — prztyczek, pstryknięcie palcami w nos. [przypis edytorski]

[262]

glejta — czerwonożółta lub żółta odmiana tlenku ołowiu, używana na polewy garnków, do wyrobu kitu oraz jako barwnik do farb. [przypis edytorski]

[263]

płaz — płaska strona broni siecznej. [przypis edytorski]

[264]

zalić (daw.) — skrócone: zali ci, tj. czy ci. [przypis edytorski]

[265]

frasunek (daw.) — zmartwienie, smutek. [przypis edytorski]

[266]

kędy (daw.) — gdzie, dokąd, którędy. [przypis edytorski]

[267]

epistoła (daw.) — list. [przypis edytorski]

[268]

Chloryda a. Chloris (gr.: zielona) — konwencjonalne imię kobiece z poezji sielankowej, także: imię greckiej nimfy, boginki kwiatów, utożsamianej z rzymską Florą. [przypis edytorski]

[269]

afektacja — przesada, nienaturalność, zwłaszcza w wyrażaniu uczuć. [przypis edytorski]

[270]

Powiedz że nam, co tutaj tak pachnie?… Pieprzyca!… — W oryginale: Qu'est-ce que cela sent ici?… La giroflée! Wyraz giroflée (lewkonia) z powodu podobieństwa brzmień używany bywa jako synonim policzka (gifle). W braku odpowiedniejszego wyrazu postawił tłumacz natomiast „pieprzycę”, ażeby choć w przybliżeniu („dać komuś pieprzu” „pieprzyć”) zaznaczyć intencję autora [daw. „dać komuś pieprzu” oznaczało: dokuczyć komuś, pognębić, dać do wiwatu; red. WL]. [przypis tłumacza]

[271]

intendent — pracownik zajmujący się zaopatrzeniem i sprawami gospodarczymi. [przypis edytorski]

[272]

Mars (mit. rzym.) — bóg wojny. [przypis edytorski]

[273]

koniunktura — splot okoliczności, szczególnie tych istotnych. [przypis edytorski]

[274]

dyskursować (daw.) — prowadzić dyskurs, rozprawiać. [przypis edytorski]

[275]

Tam u niej damy się zbierają. I dziś właśnie „O czułym” dyskursować mają — w XVII w. dzieła literackie czytano i omawiano podczas regularnych zebrań towarzyskich w domach arystokratycznych lub mieszczańskich. Tego rodzaju salony literackie, gromadzące twórców, krytyków i odbiorców literatury, prowadziły często kobiety. [przypis edytorski]

[276]

ambaras (daw.) — kłopot, przykrość. [przypis edytorski]

[277]

teorban — instrument muzyczny podobny do lutni. [przypis edytorski]

[278]

Gassendi a. Gassend, Pierre (1592–1655) — fr. filozof, astronom i matematyk; uważa się, że Cyrano był jednym z jego uczniów. [przypis edytorski]

[279]

dławiduda (żart.) — organista; muzykant, grajek. [przypis edytorski]

[280]

pawana — taniec dworski pochodzenia włoskiego lub hiszpańskiego, popularny w XVI i XVII w. [przypis edytorski]

[281]

dysertować (daw.) — rozprawiać. [przypis edytorski]

[282]

skrybent (daw., łac.) — piszący, pisarz. [przypis edytorski]

[283]

Arras — miasto w płn. Francji; od końca XV w. stanowiło część należących do Hiszpanii Niderlandów; akcja sztuki rozgrywa się podczas oblężenia Arras przez wojska francuskie w 1640, które zakończyło się zdobyciem miasta i trwałym włączeniem do Francji. [przypis edytorski]

[284]

regiment (hist. wojsk.) — pułk piechoty lub kawalerii. [przypis edytorski]

[285]

możnaż — konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy można. [przypis edytorski]

[286]

wiem — tu: znam. [przypis edytorski]

[287]

luby (daw.) — miły, przyjemny, kochany. [przypis edytorski]

[288]

konwent — zakon; klasztor. [przypis edytorski]

[289]

laik — tu: osoba świecka, nienależąca do kleru. [przypis edytorski]

[290]

daruj mnie tą łaską — dziś popr.: daruj mi tę łaskę, albo: obdaruj mnie tą łaską. [przypis edytorski]

[291]

kontenta (daw., z łac.) — zadowolona. [przypis edytorski]

[292]

łątka (daw.) — lalka, kukiełka. [przypis edytorski]

[293]

dank (daw., z niem.) — podziękowanie; nagroda. [przypis edytorski]

[294]

adieu (fr.) — do widzenia (dosł.: z Bogiem). [przypis edytorski]

[295]

lemieszka — prażucha, potrawa z prażonej mąki, sypanej na gorącą wodę i mieszanej, niekiedy nawet bez soli. [przypis edytorski]

[296]

Gracje (mit. rzym.) — boginie wdzięku, piękna i radości. [przypis edytorski]

[297]

Herkules (mit. rz.) a. Herakles (mit. gr.) — heros, mityczny siłacz. [przypis edytorski]

[298]

chrobrze (daw.) — odważnie, dzielnie. [przypis edytorski]

[299]

pedagra a. pedogra (daw.) — dziś: podagra, choroba zniekształcająca i powiększająca staw dużego palca u nogi, której towarzyszą okresowe napadowe bóle. [przypis edytorski]

[300]

nadobny (daw.) — ładny, pełen powabu. [przypis edytorski]

[301]

przezroczy (daw.) — przezroczysty. [przypis edytorski]

[302]

liczman — krążek miedziany lub mosiężny zastępujący monetę, służący do rozliczania się w grze; żeton. [przypis edytorski]

[303]

Lignon — leśny potok w okolicach Forez we Francji, nad którym rozgrywa się akcja sielankowej powieści-rzeki Honoriusza d'Urfégo Astrea, publikowanej w częściach w latach 1607–1627 i cieszącej się niezmierną popularnością. [przypis edytorski]

[304]

pałać (książk.) — płonąć, roztaczać blask i ciepło. [przypis edytorski]

[305]

toć (daw.) — przecież. [przypis edytorski]

[306]

Diogenes z Synopy (413–323 p.n.e.) — filozof gr., przedstawiciel cyników; według jednej z legend chodził po mieście w dzień z zapaloną latarnią, a pytającym, co robi, odpowiadał: „szukam człowieka”. [przypis edytorski]

[307]

imć (daw.) — skrócona forma grzecznościowego „jej/jego miłość”, zwykle używana przed nazwiskiem, tytułem lub innym określeniem osoby. [przypis edytorski]

[308]

szaniec — ziemna fortyfikacja polowa składająca się z wału i fosy. [przypis edytorski]

[309]

płomię (daw.) — dziś r.m.: płomień. [przypis edytorski]

[310]

królowa francuska… Buckingham — odniesienie do rzekomego romansu pomiędzy żoną Ludwika XIII, królową Anną Austriaczką (1601-1666), a Georgem Villiers, księciem Buckingham (1592–1629), fikcji literackiej z powieści Trzej muszkieterowie Aleksandra Dumasa. [przypis edytorski]

[311]

Łazarz — tu: postać z przypowieści biblijnej (Łk 16,19–31), żebrak, który żywił się odpadkami ze stołu bogacza. [przypis edytorski]

[312]

gawota (daw.) — gawot (r.m.), dawny francuski taniec salonowy albo muzyka do tego tańca. [przypis edytorski]

[313]

et caetera (łac.) — i tak dalej. [przypis edytorski]

[314]

postscriptum (łac.) — dopisek do listu. [przypis edytorski]

[315]

dukat — złota moneta używana w Europie do XIX w.; w oryginale: pistol, francuska nazwa dublona, złotej monety hiszpańskiej, lub wzorowanego na nim francuskiego luidora (ludwika), bitego od 1640. [przypis edytorski]

[316]

antenat (daw.) — przodek. [przypis edytorski]

[317]

Kolumba jaje (daw.) — dziś: jajko Kolumba, określenie prostego rozwiązania pozornie trudnego zagadnienia, pochodzące od zadania, jakie rzekomo postawiono przed Kolumbem podczas uczty: jak postawić jajko w pionie. Kolumb rozwiązał problem, nadtłukując skorupkę. [przypis edytorski]

[318]

tremolo (muz., z wł.: drżenie) — wydobywanie wielu dźwięków o tej samej wysokości, wykonywane przez drżące ruchy smyczka, szybkie i częste szarpanie struny itp. [przypis edytorski]

[319]

drapować się — okrywać się zebraną w fałdy tkaniną. [przypis edytorski]

[320]

czyli (daw.) — czy (konstrukcja z partykułą -li). [przypis edytorski]

[321]

respons (daw., z łac.) — odpowiedź. [przypis edytorski]

[322]

zupełniem — skrócenie od: zupełnie jestem. [przypis edytorski]

[323]

fiksat (daw.) — wariat. [przypis edytorski]

[324]

czym wiek leciał — inaczej: czy wiek leciałem (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]

[325]

aerolit — meteoryt kamienny. [przypis edytorski]

[326]

na jakiego planetę (daw.) — dziś: na jaką planetę (r.ż.). [przypis edytorski]

[327]

dalibóg (daw.) — wykrzyknienie podkreślające prawdziwość wypowiedzi. [przypis edytorski]

[328]

eter — wg dawnych koncepcji hipotetyczny subtelny, lotny żywioł, z którego zbudowane miały być planety i gwiazdy. [przypis edytorski]

[329]

westa (daw.) — kamizelka. [przypis edytorski]

[330]

casus (łac.) — przypadek, traf; zdarzenie. [przypis edytorski]

[331]

Trójzęba Neptuna — w oryginale tylko le Trident (Trójząb), jednak takiej konstelacji nigdy nie było, zaś planeta Neptun, której symbolem w astronomii jest stylizowany trójząb, została odkryta dopiero w XIX wieku, 51 lat przed napisaniem tej sztuki. [przypis edytorski]

[332]

uchodzący — tu: forma imiesłowowa odpowiadająca dzisiejszemu imiesłowowi przysł. współczesnemu: uchodząc. [przypis edytorski]

[333]

Syrius (łac.) — Syriusz, najjaśniejsza gwiazda nieba północnego. [przypis edytorski]

[334]

kwinta — interwał prosty zawarty między pięcioma kolejnymi stopniami skali muzycznej; także: najcieńsza struna w skrzypcach. [przypis edytorski]

[335]

asteroida — jedno z niewielkich ciał niebieskich obiegających Słońce, w większości pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza; jest to wyraz z i niezgłoskotwórczym: asteroidy należy wymawiać „asterojdy”. [przypis edytorski]

[336]

baczyć — zwracać uwagę; dbać, pamiętać. [przypis edytorski]

[337]

Regiomontanus, właśc. Johannes Müller (1436–1476) — niemiecki astronom i matematyk, konstruktor instrumentów astron.; miał skonstruować mechanicznego orła, który poleciał na spotkanie zbliżającego się do miasta cesarza, pokłonił się i powrócił do miasta. [przypis edytorski]

[338]

Archytas z Tarentu (IV w. p.n.e.) — gr. matematyk, filozof, uczony, wg Aulusa Gelliusa (II w. n.e.) twórca drewnianego gołębia z napędem odrzutowym, zdolnego przelecieć ok. 200 m. [przypis edytorski]

[339]

glob (daw.) — kula, kulisty przedmiot. [przypis edytorski]

[340]

ergo (łac.) — więc, a zatem. [przypis edytorski]

[341]

przystojny (daw.) — odpowiedni, właściwy. [przypis edytorski]

[342]

kondel (daw.) — kundel, pies. [przypis edytorski]

[343]

tandem (łac.) — nareszcie, w końcu. [przypis edytorski]

[344]

notandum (łac.) — co należy zanotować. [przypis edytorski]

[345]

pokojowiec — służący mieszkający w domu i pomagający w codziennych czynnościach. [przypis edytorski]

[346]

letniczek (daw.) — letnia sukienka. [przypis edytorski]

[347]

admiracja (z łac.) — podziw, uwielbienie. [przypis edytorski]

[348]

szpakami karmiona — przebiegła, sprytna. [przypis edytorski]

[349]

kozioł — tu: karabiny (lub inna długa broń palna) ustawione na sztorc i oparte o siebie nawzajem. [przypis edytorski]

[350]

burka — dawne wierzchnie okrycie z grubej tkaniny, rodzaj obszernej peleryny z kapturem, zwykle używanej podczas podróży. [przypis edytorski]

[351]

kanaczek (daw.) — pieszczoszek. [przypis edytorski]

[352]

pastka — potrzask na zwierzęta, pułapka. [przypis edytorski]

[353]

infant — tytuł przysługujący dzieciom królewskim w Hiszpanii i Portugalii; tu: Ferdynand Habsburg (1609–1641), syn króla Hiszpanii Filipa III i Małgorzaty Austriaczki, kardynał, namiestnik Niderlandów Południowych, zwany Kardynałem Infantem. [przypis edytorski]

[354]

furfant (daw.) — zarozumialec, fanfaron; krętacz, oszust. [przypis edytorski]

[355]

niebogi (daw.) — biedny, nieszczęsny. [przypis edytorski]

[356]

Do cnam osłabł — inaczej: do cna osłabłem, całkiem osłabłem (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]

[357]

chyl (daw.) — płynna substancja powstająca w żołądku w czasie trawienia pokarmów. [przypis edytorski]

[358]

Achilles (mit. gr.) — legendarny bohater grecki, uczestnik wojny trojańskiej; kiedy naczelny wódz wyprawy, Agamemnon, odebrał mu ulubioną brankę, Bryzeidę, Achilles wycofał się do swojego namiotu i zaprzestał udziału w wojnie. [przypis edytorski]

[359]

czczość — uczucie głodu, pustki w żołądku. [przypis edytorski]

[360]

kaduk (daw.) — diabeł, licho. [przypis edytorski]

[361]

kłaki z działa — armaty ładowano wówczas od lufy, wsypując proch, następnie pakuły, splątane odpady włókna lnu lub konopi, które miały uszczelniać lufę, a na końcu kulę. [przypis edytorski]

[362]

maźnica — naczynie do przechowywania smaru, smoły a. dziegciu. [przypis edytorski]

[363]

rapcie — paski do podwieszania szabli u pasa. [przypis edytorski]

[364]

capstrzyk — w wojsku ustalony sygnał udania się na spoczynek nocny; pierwotnie przekazywany uderzeniami w bęben lub wykonywany na rogu albo trąbce, obecnie tylko na trąbce. [przypis edytorski]

[365]

Iliada — epos Homera, w którym bohater, Achilles, odmawia udziału w walce. [przypis edytorski]

[366]

minister wojny —- kardynał Richelieu (1585–1642), „główny minister” Ludwika XIII. [przypis edytorski]

[367]

burgund — francuskie wino z Burgundii. [przypis edytorski]

[368]

Prowansja — kraina hist. w płd.-wsch. Francji, nad M. Śródziemnym, na wschód od dolnego biegu Rodanu. [przypis edytorski]

[369]

surma — trąba używana dawniej w wojsku do celów sygnalizacyjnych. [przypis edytorski]

[370]

heban — cenne drewno egzotyczne o naturalnym czarnym kolorze, bardzo twarde i ciężkie. [przypis edytorski]

[371]

pienie (daw.) — pieśń, śpiew. [przypis edytorski]

[372]

Langwedocja — kraina hist. w płd. Francji, na zachód od Prowansji, między Pirenejami, Rodanem i M. Śródziemnym. [przypis edytorski]

[373]

sioło (daw.) — wieś, osada. [przypis edytorski]

[374]

koniarek (daw.) — pastuch koni. [przypis edytorski]

[375]

synowiec (daw.) — syn brata; bratanek. [przypis edytorski]

[376]

szmelcowany (daw.) — o metalu: pokryty gładką, szklistą powłoką zabezpieczającą przed korozją. [przypis edytorski]

[377]

sam (daw.) — tutaj; używane orzeczeniowo: sam a. sam tu: chodź, podejdź. [przypis edytorski]

[378]

drużbart — dawna gra karciana. [przypis edytorski]

[379]

Dekart, właśc. René Descartes a. Kartezjusz (1569–1650) — fr. filozof i matematyk. [przypis edytorski]

[380]

Perigord — kraina hist. w płd.-zach. Francji, której głównymi miastami są Périgueux oraz Bergerac. [przypis edytorski]

[381]

Béarn — hist. prowincja francuska w płd.-zach. Francji, na skraju Pirenejów. [przypis edytorski]

[382]

brat łata — daw.: człowiek biedny, noszący zniszczone, połatane ubrania lub zubożały szlachcic, siedzący na wsi, bez szczególnych pretensji do bycia panem; dziś: człowiek serdeczny, przystępny, łatwo wchodzący w zażyłość. [przypis edytorski]

[383]

hołysz (daw.) — biedak, zwł. stanu szlacheckiego. [przypis edytorski]

[384]

Ta chorągiew mym własnym sumptem jest nabyta — dowódca organizował oddział na własny koszt. [przypis edytorski]

[385]

Bapaume — miejscowość ok. 20 km na płd. od Arras. [przypis edytorski]

[386]

Charles Albert de Longueval, trzeci hrabia Bucquoy (1607–1663) — pełnił wysokie rangą funkcje wojskowe i cywilne w hiszpańskich Niderlandach; podczas wojny trzydziestoletniej walczył jako dowódca hiszpańskiej jazdy. [przypis edytorski]

[387]

Henryk Czwarty… Nigdy by się nie zniżył o pióropusz biały — król Francji Henryk IV (1553–1610) przed bitwą pod Ivry (1590), w obliczu przeważającego liczebnie nieprzyjaciela, miał powiedzieć do żołnierzy: „…Jeśli stracie znaki, rogi albo flagi, nigdy nie traćcie z oczu mojego białego pióropusza; dostrzeżecie go zawsze na drodze do honoru i zwycięstwa”. [przypis edytorski]

[388]

znaczny (daw.) — wyróżniający się. [przypis edytorski]

[389]

kartacz — pocisk artyleryjski zawierający w lekkiej obudowie odłamki metali lub ołowiane kule rozpryskujące się przy wybuchu; używany do XIX w. [przypis edytorski]

[390]

darzyć się (daw.) — szczęścić się, układać się po czyjejś myśli. [przypis edytorski]

[391]

Dourlens — zapewne chodzi o Doullens, miejscowość ok. 35km na płd.-zach. od Arras. [przypis edytorski]

[392]

płużyć (daw.) — działać na korzyść. [przypis edytorski]

[393]

razem (daw.) — tu: zarazem, jednocześnie. [przypis edytorski]

[394]

szewron — figura na tarczy herbu: dwie belki tworzące kształt odwróconej litery „V”. [przypis edytorski]

[395]

miarkować (daw.) — dostrzegać, orientować się, rozumieć. [przypis edytorski]

[396]

kolasa — powóz konny; kareta. [przypis edytorski]

[397]

pikieta — dawna nazwa placówki wystawianej w celu obserwowania nieprzyjaciela. [przypis edytorski]

[398]

hidalgo — hiszpański szlachcic. [przypis edytorski]

[399]

grandezza (wł.) — wyniosłość, duma i zachowanie godne wysokiego urodzenia. [przypis edytorski]

[400]

seniorita (hiszp.) — panna. [przypis edytorski]

[401]

skórzeń (rzad.) — skórzany pas. [przypis edytorski]

[402]

widam — dzierżawiący dobra biskupie, z obowiązkiem wojennej ich obrony. [przypis redakcyjny]

[403]

pika — metalowy grot osadzony na długim drzewcu, dawna broń piechoty, używana przede wszystkim przeciwko kawalerii; po wynalezieniu muszkietu pikinierzy stali się osłoną dla formacji wyposażonej w tę broń. [przypis edytorski]

[404]

sekt (z niem.) — wino musujące. [przypis edytorski]

[405]

kozioł — tu: siedzenie dla woźnicy. [przypis edytorski]

[406]

galantyna (z fr.) — danie z kawałków gotowanego mięsa z jarzynami, podawane w galarecie na zimno. [przypis edytorski]

[407]

Wenera (mit. rzym.) — Wenus, bogini miłości i piękna, odpowiednik gr. Afrodyty. [przypis edytorski]

[408]

uczta Baltazara — wg Biblii (Dn 5) król Babilonu Baltazar wydał ucztę, podczas której ukazała się w sali ręka pisząca na ścianie słowa: Mane, tekel, fares, co zwykło się tłumaczyć: „policzone, zważone, rozdzielone”. Była to przepowiednia bliskiego upadku królestwa Baltazara, która spełniła się jeszcze tej samej nocy. [przypis edytorski]

[409]

topaz — półprzejrzysty minerał o żółtawej barwie. [przypis edytorski]

[410]

arlezjańska — z miasta Arles w Prowansji. [przypis edytorski]

[411]

kapłon — kastrowany kogut, tuczony na mięso. [przypis edytorski]

[412]

rynka (reg.) — mały rondelek. [przypis edytorski]

[413]

paralusz (daw.) — paraliż; do paralusza: do cholery, do diabła. [przypis edytorski]

[414]

ćwik (daw.) — tu: kapłon, wykastrowany, specjalnie utuczony młody kogut; wyglądać jak ćwik: być zarumienionym. [przypis edytorski]

[415]

mimo swą gipiurę (daw.) — mimo z rzecz. w B.; dziś z D.: mimo swej gipiury. [przypis edytorski]

[416]

rajtaria (hist. wojsk.) — ciężkozbrojna kawaleria. [przypis edytorski]

[417]

podobać coś lub kogoś (daw.) — upodobać sobie, mieć upodobanie, lubić. [przypis edytorski]

[418]

Penelopa (mit. gr.) — opisana w Odysei żona Odyseusza, która przez 20 lat wiernie czekała na powrót męża z wojny trojańskiej. W tym czasie zwodziła ubiegających się o jej rękę zalotników, obiecując, że wyjdzie ponownie za mąż, gdy skończy tkać całun dla teścia, lecz każdej nocy pruła robioną w dzień tkaninę. [przypis edytorski]

[419]

Ulisses — inaczej: Odyseusz, król Itaki; bohater Odysei Homera. [przypis edytorski]

[420]

Helena (mit. gr.) — bohaterka Iliady Homera, najpiękniejsza kobieta na ziemi, żona Menelaosa, króla Sparty, uwiedziona i wywieziona do Troi przez Parysa, którego wspomagała Afrodyta, wdzięczna za werdykt uznający ją za najpiękniejszą boginię; stało się to przyczyną wojny trojańskiej. [przypis edytorski]

[421]

W połowiem (…) kochała — inaczej: w połowie kochałam (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]

[422]

staje — dawna miara odległości. [przypis edytorski]

[423]

Zdaj się!… (daw.) — tu: zdaj się na łaskę, poddaj się. [przypis edytorski]

[424]

partyzana — rodzaj halabardy. [przypis redakcyjny]

[425]

reduta — rodzaj samodzielnej fortyfikacji polowej. [przypis edytorski]

[426]

Panie od Krzyża (fr. Dames de la Croix), właśc.: Siostry od Krzyża (Filles de la Croix) — paryski zakon mniszek dominikańskich założony w 1627, istniejący z przerwami do 2014; od 1641 zamieszkiwały przy rue de Charonne, gdzie dysponowały kościółkiem, klasztorem oraz dużym ogrodem. [przypis edytorski]

[427]

winograd (daw.) — winorośl. [przypis edytorski]

[428]

kornet (z fr.) — tu: sztywny, biały czepiec na głowie zakonnicy. [przypis edytorski]

[429]

refektarz — sala jadalna w klasztorze lub w seminarium duchownym. [przypis edytorski]

[430]

beginki — świeckie stowarzyszenia religijne kobiet mieszkających wspólnie i oddających się dobroczynności, powstałe na pocz. XII w. na zachodzie Europy; w XIV w. niektóre odeszły od doktryny katolickiej i zostały uznane za heretyckie, część została wchłonięta przez zakony żebracze (franciszkanów i dominikanów); ostatnia z beginek zmarła w Belgii w 2013. [przypis edytorski]

[431]

erem (z gr.) — pustelnia. [przypis edytorski]

[432]

Stentor — herold w Iliadzie, słynny z donośnego głosu. [przypis edytorski]

[433]

szkaplerz — dwa małe kawałki materiału z imieniem lub wizerunkiem Matki Boskiej lub Chrystusa, połączone tasiemkami, noszone na piersiach, pod ubraniem; sukienny szkaplerz bywa zastępowany medalikiem. [przypis edytorski]

[434]

kędyś (daw., gw.) — gdzieś. [przypis edytorski]

[435]

ornat — ozdobna szata liturgiczna księży w kościele katolickim. [przypis edytorski]

[436]

łacniej (daw.) — łatwiej. [przypis edytorski]

[437]

szarsza — tkanina wełniana przetykana jedwabiem. [przypis edytorski]

[438]

pedel (daw.) — woźny. [przypis edytorski]

[439]

sak (daw.) — worek, tu: woreczek na przybory do szycia. [przypis edytorski]

[440]

zalić (daw.) — skrócone: zali ci, tj. czy ci. [przypis edytorski]

[441]

Juan José de Austria (1629–1679) — hiszp. generał i polityk; w 1658 pokonany przez siły francusko-angielskie w bitwie pod Dunkierką, co doprowadziło do zawarcia rok później pokoju pirenejskiego, w którym Hiszpania po ćwierćwieczu pogranicznych walk z Francją uznała się za pokonaną i oddała znaczne części terytoriów na północy i południu. [przypis edytorski]

[442]

Fontainebleau — miejscowość ok. 60 km na płd-wsch. od Paryża, znana z rezydencji królów Francji: reprezentacyjnego pałacu z rozległym ogrodem i parkiem. [przypis edytorski]

[443]

Mancini — jedna z pięciu sióstr Mancini, siostrzenic wpływowego kardynała Jules'a Mazarina, pierwszego ministra Francji; Olimpia (1638–1708) i Maria (1639–1715) Mancini były kochankami Ludwika XIV. [przypis edytorski]

[444]

Molier, właśc. Jean-Baptiste Poquelin (1622–1673) — największy francuski komediopisarz, aktor, dyrektor teatru; Objaśniam… świece u Moliera: anachronizm, gdyż teatr Moliera otwarto trzy lata później, w 1658. [przypis edytorski]

[445]

to słynne: „Lichoż mu kazało?…” Molier wziął ją od ciebie! — w komedii Moliera z 1671 Szelmostwa Skapena (akt II, scena XI), wzięte ze sztuki Cyrana Le pédant joué (Pedant oszukany, 1654). Cyrano nie mógł jednak o tym wiedzieć, gdyż zmarł 16 lat wcześniej. [przypis edytorski]

[446]

pomnieć (daw.) — pamiętać. [przypis edytorski]

[447]

nie stanie (daw.) — nie będzie więcej. [przypis edytorski]

[448]

podwika (starop.) — dziewczyna; kobieta. [przypis edytorski]

[449]

Eden — biblijny rajski ogród, miejsce pierwotnej szczęśliwości; tu jako synonim pośmiertnego raju w niebie. [przypis edytorski]

[450]

Sokrates (469–399 p.n.e.) — wybitny filozof grecki, żył i zmarł w Atenach, uprawiał filozofię i nauczał, wciągając do dyskusji przechodniów na ulicy. Wśród jego uczniów byli m.in. Platon, Antystenes i Ksenofont. Sokratesowi wytoczono proces o niewyznawanie bogów uznawanych przez państwo i demoralizację młodzieży. Został skazany na śmierć przez wypicie trucizny. [przypis edytorski]

[451]

Galileusz, Galileo Galilei (1564–1642) — włoski astronom, filozof, fizyk; twórca podstaw eksperymentalno-matematycznych metod badawczych w przyrodoznawstwie; odkrywca księżyców Jowisza, plam na Słońcu oraz faz Wenus; zwolennik idei Kopernika. W 1616 kościelna komisja Świętego Oficjum (inkwizycji) uznała głoszone przez niego poglądy heliocentryczne za absurdalne naukowo oraz heretyckie, otrzymał nakaz ich porzucenia oraz zakaz ich dyskutowania i obrony. W 1633 jako 69-latek z powodu dalszego propagowania heliocentryzmu został wezwany przed sąd inkwizycji, zmuszony do odwołania poglądów i skazany na dożywotni areszt domowy. [przypis edytorski]

[452]

Kopernik powiedział… — w roku 1655, gdy rozgrywa się ta scena, książka Kopernika, podobnie jak heliocentryczne dzieła jego kontynuatorów, Galileusza i Keplera, uznana za sprzeczną z doktryną katolicką, czyli heretycką, znajdowała się na kościelnym indeksie ksiąg zakazanych; w 1664 zakazano wszelkich dzieł nauczających o ruchomości Ziemi. [przypis edytorski]

Close
Please wait...