Spis treści

    1. Cnota: 1
    2. Dorosłość: 1
    3. Drzewo: 1
    4. Dworzanin: 1 2
    5. Dwór: 1 2 3 4
    6. Fałsz: 1 2
    7. Flirt: 1
    8. Grzeczność: 1 2
    9. Kłamstwo: 1
    10. Pan: 1
    11. Plotka: 1 2
    12. Pochlebstwo: 1
    13. Pozory: 1
    14. Pozycja społeczna: 1 2
    15. Prawda: 1 2
    16. Sługa: 1
    17. Starość: 1
    18. Theatrum mundi: 1
    19. Wieś: 1
    20. Złodziej: 1

    Ignacy KrasickiSatyry, Część pierwszaŻycie dworskie

    1

    Dorosłość, StarośćJoachimie! Już młodość porywcza uciekła

    I wieku dojźrzałego już pora dociekła[1],

    Ta pora, w której żądze słabieć zaczynają.

    Dworzanin, DwórStrawiłeś lata twoje między dworską zgrają.

    5

    Zrazu młodzian, dojźrzalszy potem, profes teraz,

    Zyskający, zdradzony, oszukany nieraz,

    Zgoła dworak. Więc naucz, świadom znamienicie,

    Na czym zawisło, jakie u dworu jest życie?

    Milczysz? Znać, żeś jest dworak. Ja, wieśniak, opowiem.

    10

    Najprzód (trzeba te rzeczy brać z letka), albowiem

    Obraziłbym i wielu, gdybym prawdę szczerą

    Objawiał, a nie zwykłą dworom manijerą.

    Dworzanin, Dwór, GrzecznośćGrzeczność — talent nie lada, ten rad w dworach gości,

    Ten kształci oświecone jasne wielmożności,

    15

    Ten jest cechą każdego, co się dworu ima,

    Co pozoru ma nazbyt, a istoty nie ma,

    Zgoła co jest dworakiem. Panie Joachimie,

    Cnota, PrawdaPowiedz, co tam w ohydzie, a co tam w estymie[2]?

    Cnota. Waszmość żartujesz. Kunsztem wielorakiem

    20

    Umiałeś żyć u dworu i jesteś dworakiem.

    A ja prostak, a przecież chciałbym z tego toru[3]

    Coś pojąć i określić, jak żyją u dworu.

    Źlem się udał, daremniem staranie postradał;

    A któż się u dworaków o prawdzie wybadał?

    25

    Więc coś nie opowiedział, choć wiesz, a wiesz ściśle,

    Ja, co nie wiem, na domysł powiem i określę. Dwór, Grzeczność, PrawdaDwór jest to wybór ludzi, tak mówi świat grzeczny[4],

    Ale świat pospolity zdaniu temu sprzeczny.

    Kto z nich lepiej osądził? Grzeczny mówi wdzięcznie:

    Cnotę, dowcip, talenta, umieszczone zręcznie,

    30

    Dwór najlepiej obwieszcza. Fałsz, Kłamstwo, ZłodziejŚwiat prosty a szczery,

    Jak z łupin człeka łuszcząc z dobrej manijery,

    Gdy nie patrzy, kto czyni, lecz o co rzecz chodzi,

    Wszystko zwie po imieniu: Piotr kradł, więc Piotr złodziej.

    To prawda, lecz niegrzeczna, wyraz[5] zbyt dosadnie.

    35

    Jakże to pięknie nazwać, kiedy Piotr okradnie?

    Można prawdę powiedzieć, ale tonem grzecznym:

    Piotr się wsławił w rzemiośle trochę niebezpiecznym,

    Piotr zażył[6], a nie swoje, kunsztownie pożyczył. —

    Zgoła tyle sposobów grzecznych będziesz liczył,

    40

    Tak fałsz będziesz uwieńczał, do prawdy sposobił,

    Że na to wreszcie wyjdzie: Piotr kradł, dobrze zrobił. PozoryFałsz grzeczny to styl dworów i moneta w kursie,

    Wszędzie on się tam mieści, w dziełach i w dyskursie,

    I choć na kształt liczmanów[7] z siebie nic nie waży[8],

    Nadali mu panowie walor[9] do przedaży.

    45

    Więc ten fant wielce zdatny i każdy go chowa;

    Stąd grzeczne oświadczenia, stąd pieszczone słowa,

    Stąd ostrożna nienawiść i podejścia sztuczne,

    Stąd łaski, oświadczenia łaknącym nietuczne[10],

    Stąd zgoła wszystko pozór, a mało istoty,

    50

    Fałszywe słowa, dzieła, dobrodziejstwa, cnoty,

    Stąd… ale dość już tego. Chciwy o puściznę,

    Wlecze się Piotr z poranku na dzienną pańszczyznę.

    Uprzedził go Mikołaj. Ściskają się oba:

    „Jak się masz, przyjacielu? Jak ci się podoba

    55

    Dzień dzisiejszy?” „Pogodny”. „Cieszę się”. „Ja wzajem”.

    Idzie dyskurs uprzejmy zwykłym obyczajem.

    Fałsz, PlotkaJuż się sobie zwierzyli, o czym i nie myślą.

    Więc obcych wizerunki malują i kreślą.

    „Jan?” — „To oszust”. „Bartłomiej?” — „To szuler wierutny”.

    60

    „Jędrzej?” — „Mędrek”. „Wincenty?” — „Dziwak bałamutny”.

    „Franciszek?” — „On ma rozum tylko przy kieliszku”.

    Wchodzi. Aż ci do niego: „Witajże, braciszku!”

    A braciszek, co właśnie z nich czynił igrzyska:

    „Witajcież, kochankowie”. Całuje i ściska.

    65

    Już ciżba[11]; ci w dyskursach, ci szepcą do ucha,

    Ten niby z drugim gada, a trzeciego słucha;

    Tamten łże, a co słucha[12], łżącemu nie wierzy.

    Tomasz stoi, a z boku układa i mierzy:

    Jędrzej mu nie do kroju[13], więc Jędrzej ladaco.

    70

    Stawia sidła, a dzienną nie zwątlony pracą,

    PlotkaPatrzy w ciżbę, gdzie natrzeć; jakoż się już wtłoczył,

    Już świeżego wśród zgrai domatora zoczył,

    Już przyjaciel serdeczny, sekretów się zwierza,

    A na znak poufałych afektów przymierza

    75

    Zmyślił piękną nowinę, szeptając do ucha.

    Ten już przedał, co kupił; wieść nie lada grucha.

    Dopieroż w politykę. Nim pan wszedł do sali,

    Już jedne państwa znieśli, drugie rozebrali:

    Jędrzej zyskał Neapol za królową Bonę,

    80

    Marek ojcu świętemu darował Lizbonę,

    Nie masz Turków, rwą Persy, strach koło Japonów. Pan, Pochlebstwo, Pozycja społecznaDrzwi się z nagła otwarły. Aż tysiąc ukłonów.

    Wchodzi pan; już umilkła świegotliwa zgraja,

    Każdy się inszym kształtem łasi i przyczaja.

    Każdy patrzy na pana, a z wzroku docieka,

    85

    Czego albo się chroni, albo na co czeka.

    Wszystkie się usta śmieją, ciągną wszystkie szyje,

    Ten się pcha, ten potrąca, ten się jak wąż wije,

    Wszyscy na to, kogo by pan gestem oznaczył;

    Wspojźrzał pan na Szymona, dniem dobrym uraczył[14]:

    90

    Ażci Szymon w promieniach śmieje się i mruga.

    Jan go kocha serdecznie, Piotr najniższy sługa,

    Bartłomiej go uwielbia, a Krzysztof go ściska,

    Wszyscy hurmem do niego z daleka i z bliska,

    A Szymon pełen wdzięków i niby pokorny,

    95

    Mając zaraz na przedaż uśmiech i gest dworny,

    Tym go daje w dwójnasób, a tym przez połowę.

    Łapią w lot, a już szczęścia stąd biorąc osnowę,

    Ten, który trzema słowy Szymona się szczycił,

    Gardzi tym, który tylko półtora uchwycił.

    100

    Piotr dostał pół uśmiechu, Jędrzej ćwierć wspojźrzenia.

    Szczęśliwy, kto z przyjaznej fortuny zdarzenia

    Tyle zyskał czekając przez niejeden tydzień,

    Że wypadł z ust Szymona dla niego dobrydzień.

    I nie próżno, bo mniejszych choć fawor[15] nie szczyci,

    105

    Są z łaski faworytów wicefaworyci;

    Dwór, DrzewoUrząd to niewysoki, lecz przecie wygodny,

    A przemysł[16] dworu, zawżdy w kunszta nowe płodny,

    Dzieląc fawor jak wilgoć w drzewie przez zawiązki,

    Z pnia w konary, z konarów przesącza w gałązki.

    110

    O barwie[17] faworytów niech się nikt nie pyta.

    Poznać z miny zuchwałej sługę faworyta.

    Theatrum mundiChoć nierówne teatrum[18], gdzie są umieszczeni,

    Co pan w izbie, to słudzy dokazują w sieni.

    Pozycja społeczna, SługaPaweł, co w dworskiej służbie lat strawił trzydzieści,

    115

    Śwista z szpakiem ministra, z psem się jego pieści,

    Podchlebuje lokajom, z lauframi się wita,

    Dobrze mu się też każda nadaje wizyta;

    Jemu szwajcar otwiera drzwi z wdzięcznym uśmiechem,

    Jemu lokaje służyć gotowi z pośpiechem,

    120

    A co większa, ów pański strzelec poufały

    Raczy słuchać te, co mu opiewa, pochwały;

    FlirtNawet jejmość (nie jejmość, jak to pierwej zwali

    Ci, co z prosta tak pańskie żony mianowali),

    Ale jejmość afektów, jejmość wdzięcznej chęci,

    125

    Jejmość miłosnowładna na dowód pamięci

    Uszczypnęła go w ramię. Kontent, głodny czeka,

    Już ujźrzał perspektywę szczęścia, choć z daleka.

    Wkrótce bowiem skutecznej łaskę uprzejmości

    Zyskał: przez garderobę wchód do jegomości.

    130

    W pierwiastkach nieświadomy Rzym praktyk faworu,

    Stawiał cnoty przysionek przed domem honoru[19].

    Przyszły pany, upadły szacowne świątnice,

    A przybytków Fortuny dumne okolice

    Objął przysionek podchlebstw, matactwa i datków.

    135

    Otóż dwór, Joachimie, z skutków i zadatków;

    Tymi ścieżki iść musi, kto dworu się trzyma.

    WieśWsi swobodna! Szczęśliwy, kto ciebie się ima.

    Niekształtne twoje zyski, prawda, ale trwałe.

    Niech dwór stawia złudzonym widoki wspaniałe,

    140

    Niechaj cieszy nadzieją, niźli się ta ziści.

    Lepsze małe, lecz pewne, wieśniackie korzyści.

    Przypisy

    [1]

    dociec — dobiec. [przypis redakcyjny]

    [2]

    estyma — poważanie, szacunek. [przypis redakcyjny]

    [3]

    tor — tu: sposób postępowania. [przypis redakcyjny]

    [4]

    grzeczny — wytworny. [przypis redakcyjny]

    [5]

    wyraz — wyrażone, określone. [przypis redakcyjny]

    [6]

    zażył — tu: wziął, przywłaszczył. [przypis redakcyjny]

    [7]

    liczman — znaczek umownej wartości zastępujący pieniądze przy grze karcianej. [przypis redakcyjny]

    [8]

    z siebie nic nie waży — sam nie stanowi żadnej wartości. [przypis redakcyjny]

    [9]

    walor — cena, wartość. [przypis redakcyjny]

    [10]

    nietuczne — nietuczące, niesycące. [przypis redakcyjny]

    [11]

    ciżba — tłum. [przypis edytorski]

    [12]

    a co słucha — a ten, co słucha, słuchający. [przypis redakcyjny]

    [13]

    być do kroju — przypaść do upodobania. [przypis redakcyjny]

    [14]

    dniem dobrym uraczył — powiedział mu „dzień dobry”. [przypis redakcyjny]

    [15]

    fawor — łaska, życzliwość. [przypis redakcyjny]

    [16]

    przemysł — przemyślność, przebiegłość. [przypis redakcyjny]

    [17]

    barwa — liberia służby, odmienna kolorem w każdym domu magnackim. [przypis redakcyjny]

    [18]

    teatrum — ulubiona metafora w. XVIII: „teatr życia ludzkiego”. [przypis redakcyjny]

    [19]

    Rzym… stawiał cnoty przysionek przed domem honoru — w mitologii Cnota „miana jest za boginią i czczona w ubiorze poważnej matrony, a częstokroć szędziwej, na kamieniu czworogranistym siedzącej. Tej Markus Marcellus wspaniały poświęcił kościół, przy którym zaraz i Honorowi bazylikę wystawić postarał się, ale tak żeby przez kościół Cnoty do bazyliki Honoru było przejście, czym chciał pokazać, iż inaczej do honoru wstąpić nie można, tylko przez cnotę”. (F. Pomey, Pantheum mithicum, albo bajeczna bogów historia, Warszawa 1768, s. 352–353). [przypis redakcyjny]

    Zamknij
    Proszę czekać…