Karel Čapek
Hordubal
Wtem dostał sztachetą w głowę, i jeszcze, i jeszcze. Dwóch, trzech, czterech ludzi w milczeniu...
Wtem dostał sztachetą w głowę, i jeszcze, i jeszcze. Dwóch, trzech, czterech ludzi w milczeniu...
Ciężka żelazna laska spadła na jego głowę. Skulona czarna postać rzuciła mu się z tyłu...
Szli coraz prędzej. Spostrzegłszy wreszcie jakiś opuszczony placyk, zasypany gruzem i budulcem, udali się tam...
Środkiem bulwaru, całując się co krok, idzie przytulona do siebie para. Mały, zagięty kapelusik. Długie...
Z twarzą nabiegłą krwią rudy człowiek parł wprost na rzęsiście oświetloną werandę.
Goście, w panice...
— Usuń się, pókim cię jeszcze pięścią pomiędzy oczy nie uderzył! — krzyknął kulawiec i uderzył jednorękiego...
Musiałem być bardzo zdenerwowany tego dnia, gdyż starłem się z Zygmuntem — i to dosyć ostro...
— Czy zęby mu wypadły?
— To za mało powiedziane!
— Wyrwali mu?
— To już bliższe prawdy… Wybili...
Tamci też się uśmiechnęli, ale już ostatni raz. Tego, uważasz, co gadał, Szczerbaty wyrżnął pięścią...
Piotr, podniecony bólem, poczuł, że ostatnie słowa zasyczały jak rozpalone żelazo, przytknięte do jego ciała...