Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x
X
Support!
Help free the book!George Orwell - Rok 1984
collected: 6372.50 złneeded: 18750.00 złuntil fundraiser end:
Help free the book!

5645 free readings you have right to

Language Language

Na weselu córki Sergiusza Kapitonycza Achiniejewa, poważanego nauczyciela, roznosi się plotka: Sergiusza Kapitonycz ma romans z Marfą, grubą kucharką. Skąd takie podejrzenia?

Otóż na weselu miano podać jesiotra. Mężczyzna przed przyjęciem zajrzał do kuchni, by sprawdzić czy wszystko gotowe — na widok smakowitej ryby aż mlasnął z zachwytu. Czy wywinie się od podejrzeń gości?

Anton Czechow był jednym z najsłynniejszych rosyjskich nowelistów i dramatopisarzy, którego lata twórczości obejmują przede wszystkim drugą połowę XIX wieku. Znany przede wszystkim ze swoich „małych form literackich” o tematyce obyczajowej. Odtwarzał w nich obrazy z życia przeciętnych ludzi, głównie kupców, urzędników, ziemian. W jego utworach dominowały wątki społeczno-psychologiczne, nie stronił również od satyry. Jego twórczość dramatyczna od lat cieszy się zainteresowaniem reżyserów i jest wystawiana na deskach teatru w wielu krajach.

    See also:

    Information about the work

    Author: Anton Czechow

    Ur.
    29 stycznia 1860 r. w Taganrogu (Rosja)
    Zm.
    15 lipca 1904 r. w Badenweiler (Niemcy)
    Najważniejsze dzieła:
    Śmierć urzędnika (1883), Nieciekawa historia (1889), Sala nr 6 (1892), Wyprawa na Sachalin (1895); Mewa (1896), Wujaszek Wania (1900), Trzy siostry (1901), …
    Source of the book in CBN Polona
    Source XML file
    Book on Editor's Platform
    Mix this book
    Close

    * Loading