Spis treści

      Artur OppmanO panu Kręcickim i o smutnym jego wypadku

      1

      Hej! Hej! Miły Boże!

      Jak ten Jurek broić może!

      Jak ta cyga, jak ta fryga,

      To się rusza, to podryga.

      5

      Wciąż się kręci jak szalony:

      To z tej strony, to z tej strony;

      To się schyli, to się wzniesie,

      Ej, czyż on się chował w lesie?

      Patrzcież-no na tego Jurka!

      10

      Czy to chłopczyk, czy wiewiórka?

      Czy to małpka, czy to skoczek?

      A ma przecie siódmy roczek!

      Do śniadania raz pan Jerzy

      Siadł z początku jak należy.

      15

      Lecz, zaledwie przeszła chwila,

      A on już się po coś schyla.

      „Ej, siedź cicho, tatuś powie,

      Bo wnet będzie guz na głowie,

      Spadniesz z krzesła na podłogę,

      20

      I, broń Boże, zwichniesz nogę,”

      Tatuś mówi… Ale co to?…

      Jurek wciąż zajęty psotą,

      I gdy udaje pajaca,

      Trach! krzesełko się przewraca,

      25

      Figlarz spada, obrus chwyta,

      Porcelana już rozbita!

      Zdarł z nakryciem obrus cały;

      Wszystko tłucze się w kawały;

      Pokaleczył się szkłem Jurek.

      30

      Tak się też przestraszył Burek,

      Że z pod stołu, gdy umyka,

      Ugryzł w trwodze tej chłopczyka.

      A pan Jerzy wrzeszczy: „boli!”

      I z pod skorup się gramoli,

      35

      Zbity, gdyż nań wszystko spadło

      Wyglądał, jak czupiradło.

      Od wypadku jednak tego,

      Nie ma pana Kręcickiego.

      I jest teraz mały Jerzy,

      40

      Chłopczyk grzeczny, jak należy.

      Zamknij
      Proszę czekać…