Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x
← Okropna przygoda Zosi, co się zapałkami bawiła

Spis treści

      Artur OppmanNapowietrzna podróż Frania próżniaka

      Rzekła mama raz do Frania:
      „Weź się, synku, do pisania,
      A gdy lekcya się powiedzie,
      Będzie spacer po obiedzie”.
      Poszła mama, a u synka
      Nieszczególna jakoś minka,
      Okiem zerka, głową kręci,
      Ale pisać nie ma chęci.
      „Ej, co mi tam! Wiem co zrobię!
      Pan Franciszek myśli sobie.
      Ot, nie mówiąc nic nikomu
      Na kwadransik wyjdę z domu.
      Pada!… Na to się poradzi,
      Jest parasol przecie dziadzi”.
      I deszczochron wielki z kąta
      Nasz leniuszek wnet uprząta,
      Nie pomny zaś przestróg mamy,
      Milczkiem, chyłkiem, zbiegł do bramy.
      I do koła spoglądając,
      Na ulicę smyrk! jak zając.
      Idzie sobie z gęstą miną,
      A po niebie chmury płyną.
      Wtem odrazu wiatr się zrywa.
      Burza! Burza! Ach, straszliwa!
      Parasolem wiatr pomiata,
      Gwałtu! Franio w górę wzlata!
      Czapkę wiatr gdzieś poniósł w pola…
      Trzymajże się parasola!
      Szczęściem podróż była krótka:
      Wpadł pan Franio do ogródka.
      Lecz choć bardzo potłuczony,
      Biegł do domu jak szalony.
      Z płaczem mamę ucałował.
      Odtąd nigdy nie próżnował,
      A pamiątki miał z podróży:
      Cztery sińce i guz duży.
      Close
      Please wait...
      x