Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Dzieciaki korzystające z Wolnych Lektur potrzebują Twojej pomocy!
Na stałe wspiera nas jedynie 427 osób.

Aby działać, potrzebujemy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Wybierz kwotę wsparcia
Tym razem nie pomogę
Ufunduj e-książki dla dzieciaków

Lektury szkolne za darmo dla każdego dzieciaka? To możliwe dzięki wsparciu darczyńców takich jak Ty! Kliknij i dorzuć się >>>

x
Noc majowa → ← Madonna Dolorosa

Spis treści

      Tadeusz MicińskiIn loco tormentorumReinkarnacya

      1
      Z bram czarnych idę Babilonu,
      z ruin, gdzie ptastwo dzikie jęczy,
      w mroku się bijąc o pierś dzwonu.
      A ciała królów poszarpane
      5
      przez widm złowieszcze wardałaki,
      a rzeki krwawą toczą pianę.
      W pałacach pustych błądzą straże —
      łańcuchem skuli czaszkę moją,
      w piekielnym zanurzając warze.
      10
      Abbadon czekał z mię ofiary,
      lecz anioł Boży wszedł do lochu —
      legł z mieczem w sercu człowiek stary.
      Po skałach zbiegłem stromych w morze,
      śpiewem otchłani jęczą fale,
      15
      konchy, jak łzy me lśnią w pokorze.
      Słucham objawień Twych w głębinie —
      komety się krzyżują w mroku,
      okręt mój w Ciemność Bożą płynie.
      Na włosach zmarłej gram pieśń Wschodu,
      20
      bym Cię nie przeklął Hieruzalem,
      obłąkanego Ty narodu
      Matko! — a bólem Twoim się opaszę,
      a głowę swą na gwiazdach złożę,
      wieczność, jak wino zleję w czaszę.
      25
      A kości moje wezmę z ziemi,
      którą przyciemnił Duch Twój Pański,
      i odtąd ziarnem bujnem plemi.
      Krwi mej czerwone bystre prądy,
      co wypłynęły z gór Taboru, —
      30
      nowe przelśnione ujrzą lądy.
      Serce mam owoc z tego drzewa,
      co kwitnie w raju snem Cherubów,
      a ptak żałoby nad nim śpiewa.
      A śpiew ten z harfy jest proroków,
      35
      z płomienia gwiazd i z męczenników,
      z piorunów, z wichrów i obłoków
      i z onych Judasza srebrników,
      jenżmi Cię kupił człowiek, Boże.
      Tyś tajemnicze posiał znaki,
      40
      abym powrócić mógł do Ciebie,
      jak słońce w ojczyste zodyaki.
      Ale mój okręt wiry niosą —
      przebóg! pod więzień ślizgie ściany —
      rozpacz mię krwawą zlewa rosą.
      45
      I szydzą ze mnie czarni straże
      i krzyż gotują mi jutrzenki —
      wracam w mych więzień kurytarze.
      I to wszak darem z Twojej ręki —
      ból — wieczność męki…
      Zamknij
      Proszę czekać…
      x