Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury są za darmo i bez reklam, bo utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.

Na stałe wspiera nas 398 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Potrzebujemy Twojej pomocy!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x

Spis treści

    1. Kondycja ludzka: 1
    2. Los: 1
    3. Ofiara: 1
    4. Strach: 1
    5. Szczęście: 1 2
    6. Wróg: 1

    Fryderyk SchillerPierścień Polikratesa[1]tłum. Walenty Chłędowski

    SzczęścieStał na wzniesieniu swych gmachów wysokiem
    Pan wyspy Samos i radosnym okiem
    Mierzył rozległe jej niwy.
    „Tym wszystkim — rzecze do Egiptu króla —
    Zarządza moja samowładna wola.
    Wyznaj, że jestem szczęśliwy!”
    „Szczodrze bogowie łask ci udzielili!
    WrógCi, którzy przedtem równi tobie byli,
    Ulegli twej władzy z trwogą;
    Lecz jeden jeszcze pomstę w piersiach kryje,
    Usta więc moje, póki wróg ten żyje,
    Szczęśliwym zwać cię nie mogą”.
    I zanim jeszcze król tych słów domawia,
    Goniec z Miletu[2] wysłany się stawia,
    Wchodzi w podwoje tyrana:
    „Każ, panie, bogom ofiarne wznieść wonie,
    Wesoły wawrzyn niech wieńczy twe skronie,
    Stanowcza bitwa wygrana!
    Twój nieprzyjaciel legł od włóczni w boju;
    Nic niech już twego nie miesza pokoju,
    To ci przeze mnie wódz głosi”.
    I wtem pomyślną poświadczając mowę,
    Z czarnej miednicy, dobrze znaną głowę
    Z przestrachem wszystkich podnosi.
    Król się odwraca na ten widok krwawy,
    I rzecze, wzrokiem rzucając obawy:
    „Szczęściu nie ufaj za wiele!
    Zważ, na żywiołu niesfornego grzbiecie
    Los floty twojej; burza ją rozmiecie,
    Pochłoną morskie topiele”.
    I zanim jeszcze wymówił te słowa,
    Już od przystani grzmi wiadomość nowa,
    Radośny okrzyk się wzbija:
    Ładowny cudzych owocem zabiegów,
    Z licznymi skarby[3], do ojczyzny brzegów
    Gęsty las żagli zawija.
    „Dziś, widzę, dobrze twe szczęście ci służy —
    Rzekł król zdumiony — lecz nie wierz mu dłużej.
    Często uśmiecha się zdradnie.
    Śmiały Kreteńczyk zebrał hufce zbrojne,
    Zgubną zza morza przynosi ci wojnę,
    Wnet piękne Samos napadnie”.
    I zanim jeszcze król tych słów domawia,
    Okrzyk radośny z okrętów się wznawia
    I tysiąc głosów wykrzykło:
    „Zwycięstwo z nami! Wojna ukończona,
    Kreteńska flota przez burze zniszczona,
    Niebezpieczeństwo już znikło!”
    Gość z przerażeniem słucha tych odgłosów:
    Kondycja ludzkaKtóż by szczęśliwych nie przyznał ci losów?
    Jednak o ciebie drżę cały;
    Zawiści bogów lękać się potrzeba!
    Szczęścia bez zmiany nigdy jeszcze nieba
    Śmiertelnym doznać nie dały.
    I mnie niebiosa sprzyjają łaskawe:
    Lud rządy moje, świat podziwia sławę,
    W dostatkach szczęśliwy żyłem;
    Lecz życia mego nadzieja jedyna
    Zgasła w mych oczach: postradałem syna.
    Tak szczęściu dług mój spłaciłem.
    Jeśli więc chcesz się uchronić od zguby,
    Błagaj przedwiecznych, pokorne czyń śluby,
    Niech w szczęście smutek wmieszają.
    Nikt jeszcze życia nie skończył spokojnie,
    Na kogo zawsze dłonie niebios hojnie
    Zdrój szczodrej łaski zlewają.
    A gdy ci tego nie użyczą bogi,
    OfiaraChciej przyjaciela posłuchać przestrogi:
    Sam sprowadź smutek na siebie,
    Przejdź szczerą myślą skarby twoje mnogie,
    Co z nich najwięcej sercu twemu drogie,
    Niechaj to morze zagrzebie!
    A on, przejęty trwogą, odpowiada:
    „Ze wszystkich skarbów, co Samos posiada,
    Ten pierścień skarb mój jedyny.
    Chcę go więc bogom-mścicielom przeznaczyć,
    Może mi raczą me szczęście przebaczyć”.
    I rzuca klejnot w głębiny.
    I ledwie dzionek zaświta,
    Nieznany rybak o księcia się pyta;
    Radośny przed księciem staje:
    „Panie! Tę rybę wczora w sieć dostałem,
    Pierwszy[4] to połów w moim życiu całem,
    Tobie ją w hołdzie oddaję”.
    Los, Szczęście, StrachI gdy kuchenny rzadką rybę sprawia,
    Zmieszany dziwem, jakie mu się zjawia,
    Wpada na pańskie pokoje:
    „Patrz, panie! Pierścień, któryś w morze rzucił,
    W wnętrznościach ryby do ciebie powrócił.
    Bez granic jest szczęście twoje”.
    Gość na ten widok zrywa się z przestrachem:
    „Pod jednym z tobą nie mogę być dachem
    Ni przyjaciela mieć w tobie.
    Zgubny sąd bogów nie może cię minąć,
    Uchodzę śpiesznie, nie chcę z tobą ginąć”.
    Rzekł i odpłynął w tej dobie[5].

    Przypisy

    [1]

    Polikrates (VI w. p.n.e.) — tyran Samos, górzystej wyspy gr. u brzegów Azji Mniejszej. [przypis redakcyjny]

    [2]

    Milet (staroż.) — bogate gr. miasto handlowe na wybrzeżu Azji Mniejszej. [przypis redakcyjny]

    [3]

    skarby — dziś popr. forma N.lm: skarbami. [przypis edytorski]

    [4]

    pierwszy — tu: najlepszy. [przypis edytorski]

    [5]

    w tej dobie (daw.) — w tym momencie. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...
    x