Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 374 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków.

x
X
Support!
Help free the book!Antoine de Saint-Exupéry - Mały Książe
collected: 46.00 złneeded: 4406.00 złuntil fundraiser end:
Help free the book!

5607 free readings you have right to

Language

Ciemności kryją ziemię — powieść Jerzego Andrzejewskiego, wydana w roku 1957. Osadzona w czasach hiszpańskiej inkwizycji, opisuje mechanizmy władzy, sprzeciwu wobec jej brutalnego i niemoralnego charakteru, a wreszcie — osadzania się i coraz sprawniejszego funkcjonowania jednostki w strukturach przemocy. Główny bohater, zakonnik Diego Manente, początkowo żarliwy przeciwnik stosowanych przez inkwizycję metod, zostaje przyjęty na sekretarza przez Tomasa Torquemadę, zwierzchnika tej złowrogiej instytucji. Podejmując tę decyzję, Torquemada okazuje się wnikliwym psychologiem, bowiem Diego, mimo początkowych wątpliwości, szybko przechodzi na stronę opresyjnego systemu.

Niezależnie od historycznego sztafażu, a nawet stylizacji na średniowieczną kronikę, Ciemności kryją ziemię to w istocie przypowieść o władzy i przemocy, nawet nie tyle uniwersalnej, ile tej najbliższej momentowi powstania książki — stalinowskiej.

    See also:

    Themes

    Information about the work

    Author: Jerzy Andrzejewski

    Ur.
    19 sierpnia 1909 w Warszawie
    Zm.
    19 kwietnia 1983 w Warszawie
    Najważniejsze dzieła:
    Popiół i diament (1948), Ciemności kryją ziemię (1957), Miazga (1979)

    Prozaik, poseł na sejm PRL, opozycjonista, jeden z założycieli Komitetu Obrony Robotników. Przed wojną, za sprawą …

    Source XML file
    Book on Editor's Platform
    Mix this book
    Close

    * Loading