Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 436 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Pracuj dla Wolnych Lektur

Pracuj dla Wolnych Lektur! Szukamy fundraiserek i fundraiserów >>>

x
Wild Water Kingdom → ← Wiersz dla Becky Lublinsky

Spis treści

      Andrzej SosnowskiŻycie na Korei Huntsville

      Le sexe est sombre, et, Henri Parisot,
      parce que la poesie l'est encore plus.[1]

      Antonin Artaud

      1
      Dni są nieistotne: sprawunki, zniewagi,
      i ta szorstka jawność w tekturowych domkach
      bez okiennic, zazdrostek, firanek i rolet
      tak że wie się dużo i męczy wrażenie
      5
      uczestnictwa w spowiedzi każdego przed każdym,
      Tu wszędzie jest skała, nuda i otwartość,
      plateau ennui i beletrystycznych nastrojów
      i można odpowiedzieć na każde pytanie
      zadane przez kogoś dawno i daleko. A świat
      10
      nam się układa w żmudne serie rytmów
      rzucanych bezładnie we wszystkich kierunkach —
      fala, skowyt nura, grzmot, kroki i oddech —
      jakby jakiś demiurg puszczał kaczki przez wszechświat
      siedząc na kamienistej plaży w skupieniu godnym
      15
      lepszej sprawy. Ale czy cokolwiek z tego
      staje się częścią umierania? Bo myślę, że śmierć
      jest jak to jezioro stojące na sztorc
      w powietrzu, całe skryte w rudej mgle,
      grzywce światła. I to już jest noc.
      20
      A noce są ciekawsze, montują obrazy, księżyc
      jak cząstka cytryny wbity w krawędź szklanki nagle
      przepada we mgle i jeden dom z tektury wygląda
      jak bania pinakolady na śniegu. I słychać świerszcza
      „jak-jak” surową krytykę, słychać każdy oddech
      25
      i dalej wszystko trzeba robić jakby potajemnie
      z palcem na czyichś ustach, z zębami
      na własnym nadgarstku, bo noc niby miłość musi być
      cicha i pusta jak plaża baptystów w niedzielę.
      Ale i noc do nich należy, bo zorza polarna,
      30
      ta korona, przyczółek lub ostroga światła
      w rzece nocy (choć dla mnie raczej oszroniona szklanka,
      lub dłoń na ciepłym czole nocy) jest dość sugestywna,
      by pisali farbą w sprayu na wysokich skałach
      o sądzie, który przyjdzie zaraz po tym, i palcem
      35
      w lepkim kurzu na samochodach, że Jezus umarł
      za nasze grzechy. A wszędzie na trawniczkach:
      my presence shall go with thee[2]. Zaiste,
      nieoswojone są tylko te chwile nad ranem,
      kiedy zamiera śmiech i dogorywają gry, wywrotowe
      40
      zabawy — chińczyk na planszy od węży i drabin
      jak na ironię serio. I pamiętam biel soli
      na ustach, poranne pragnienie i brak uzmysłowiony,
      który uświadomiony staje się sekretem
      jak tamten nocny motyl, ćma wielkości dłoni dziecka,
      45
      jakby z barwnego zamszu, kropka postawiona po nocy —
      emblemat snu, albo magiczny inicjał
      rozpoczynający iluminowany rękopis,
      którego treści nie będziemy znali.

      Przypisy

      [1]

      Le sexe est sombre, et, Henri Parisot, parce que la poesie l'est encore plus. (fr.) — Płeć jest ciemna, Henri Parisot, ponieważ poezja jest taka jeszcze bardziej. [przypis edytorski]

      [2]

      my presence shall go with theeKsięga Wyjścia 33, 14. [przypis edytorski]

      Zamknij
      Proszę czekać…
      x