Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Witam Was serdecznie. Nazywam się Mateusz i jestem realizatorem w Postęp Studio, miejscu, gdzie powstają audiobooki dystrybuowane dalej przez Fundację Wolne Lektury.

Jako realizator odpowiadam za cały proces tworzenia audiobooka od nagrań lektorskich aż do finalnej postprodukcji. Wolne Lektury to świetna inicjatywa, która daje Wam dostęp do bazy, do dużej biblioteki lektur szkolnych zupełnie za darmo.

Jeżeli zależy ci na tym, aby móc dalej wspierać tą inicjatywę i aby ta inicjatywa mogła się rozwijać, dorzuć się, proszę, przysłowiową cegiełkę do zbiórki, która została, właśnie przez fundację założona. Z góry dziękuję i życzę wszystkiego dobrego.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Andrzej Sosnowski, Życie na Korei, Trzy wiersze z bliskiej północy, Wild Water Kingdom
All that jazz → ← Huntsville

Spis treści

      Andrzej SosnowskiŻycie na KoreiWild Water Kingdom

      1
      Ale te wielkie zjeżdżalnie wodne, jaki to piękny
      podarek dla śmiechu i od śmiechu, w pewnym sensie, też.
      Tu nie ma zahamowań. Przede wszystkim negliż;
      wszyscy są prawie nadzy i nikt nie trzyma się prosto
      5
      a jeśli nawet prosto, to po to, żeby kłaść się
      i spadać, lecieć z nóg ze śmiechem, kłaść się
      ze śmiechu i pędzić z zawrotną prędkością
      podkręcaną przez śmiech aż po eksplozję wody
      co jest jak salwa śmiechu kończąca ten żart
      10
      z postawy pionowej i recept decorum. Tu jest
      perpetuum mobile, alchemia ruchu dla ciała,
      bo i po ciężkiej nocy, po czarnej mszy, w ciągu dwóch godzin
      możesz odzyskać pełną potencję i rezon
      nawet niekoniecznie rzucając się w dół z tej pionowej
      15
      zjeżdżalni czy lecąc przez lazurową rurę, lecz choćby
      kołysząc się na Lazy River lub drżąc z rozkoszy
      w gorącym basenie jaccuzzi. A potem dzwonią na falę
      (spiętrzoną w domku bez okien), której rytm przypomina
      wieczność zmuszającą do bezustannego skakania —
      20
      jakby przez błękitną skakankę czasu albo naprężoną
      gumę rozpiętą na łydkach tych dwóch ratowniczek
      stojących na brzegach basenu. Tu są megafony
      (wszystko jest pozorem, radością momentu,
      pożarem monumentu i szczęściem spadania)
      25
      i gwar, i te okrzyki wow i oh, boy zewsząd,
      ciała prędkie jak rtęć i piękne nimfetki
      niby tak zajęte sobą a przecież zawsze
      znajdujące odpowiednią chwilę, żeby obrzucić
      mężczyzn jakimś niezupełnie niewinnym spojrzeniem,
      30
      w którym migocze coś jak szybki cień uśmiechu,
      przedsmak śmiechu Virginie, który Paul poczuje
      niby kostkę lodu drgającą na brzuchu. I pragnę
      zanurzyć się w tej folie lucide[1], chcę doznać
      vertige de l'hyperbole[2], commotio
      35
      vel fluctus[3]. Tu jest po prostu ciągły przeciąg wody,
      pęd i w zasadzie brak gruntu pod stopami,
      choć niby jest to „w zasadzie”, a zatem i tutaj
      można by balansować — na wstęgach wody, w zamieci?
      Ale nie wolno zjeżdżać głową w dół. To nogi
      40
      idą najpierw i budzi wesołość
      to dowartościowanie nóg tak karnawałowe
      (głowa wlecze się z tyłu jak roześmiana zabawka)
      zwłaszcza w scenerii tak jawnie komicznej,
      wśród syntetycznych kształtów, ni męskich ni kobiecych,
      45
      zalewanych hektolitrami heraklitejskiej wody
      mknącej we wszystkie strony niczym metafora
      cyrkulacji płynów w aniele Swedenborga.
      I całość się przewraca w jakąś alegorię.
      Zobacz w strumieniach wody parodię potoków
      50
      łez całego świata, zobacz w tym systemie
      niebieskich wodospadów koronę gałęzi
      splątanych jak węże, cudownie
      groteskową wersję mitycznego drzewa,
      naturę przechytrzoną w akcie alegorii,
      55
      która przedrzeźnia ogród uciech tudzież ogród nauk
      tymi hiperbolami, parabolami, sinusoidami rozkoszy,
      uczonymi spiralami śmiechu. I nie mam pojęcia,
      czy wszystko kończy się weselem czy obłędem,
      roślinną powagą radości czy konwulsją śmiechu,
      60
      bo stosunki mogą się zmieniać, ale wygnanie
      pozostaje bez zmian. Boisz się, maleńka? W nocy
      te zjeżdżalnie drżą w błękitnym blasku
      wody pod czarnym niebem, a my odlatujemy
      z odwróconych łuków tęczy jakby z negatywów
      65
      niedoświetlonych uczuć i każde ma osobny śmiech
      przekreślający przestrzeń jak spieniony ogon komety,
      jak kwiat, który wieńczy noc samotnością
      odurzającego blasku. I rozjeżdżamy się
      w odwrotne strony, nieuchronnie, opadając, down
      70
      we go. I tak jest dobrze.

      Przypisy

      [1]

      folie lucide (fr.) — świadome szaleństwo. [przypis edytorski]

      [2]

      vertige de l'hyperbole (fr.) — zawrót głowy hiperboli. [przypis edytorski]

      [3]

      commotio vel fluctus (łac.) — poruszenie albo fala. [przypis edytorski]

      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca