TPWL

Wolne Lektury potrzebują pomocy! Wesprzyj bezpłatną bibliotekę internetową i przeczytaj opowiadanie Pawła Sołtysa napisane specjalnie dla Ciebie.

x

Spis treści

    1. Bogactwo: 1
    2. Brat: 1 2 3
    3. Córka: 1
    4. Dar: 1
    5. Dziecko: 1
    6. Kondycja ludzka: 1
    7. Konflikt: 1
    8. Krew: 1
    9. Los: 1 2 3 4
    10. Matka: 1 2 3
    11. Miłość: 1 2 3
    12. Morderstwo: 1
    13. Morze: 1
    14. Nienawiść: 1 2
    15. Obowiązek: 1
    16. Omen: 1 2
    17. Pan: 1
    18. Piękno: 1
    19. Polowanie: 1 2
    20. Prawo: 1
    21. Proroctwo: 1 2 3
    22. Przekleństwo: 1 2
    23. Religia: 1
    24. Samobójstwo: 1
    25. Sen: 1 2
    26. Siostra: 1
    27. Sługa: 1 2 3
    28. Tajemnica: 1
    29. Ucieczka: 1
    30. Walka: 1 2
    31. Wojna: 1
    32. Żałoba: 1

    Uwspółcześnienia:

    Poprawiono interpunkcję, dwukropki w większości zastępując przecinkami.

    Pisownia łączna/rozdzielna, np.: niemogli -> nie mogli, nieuczyni -> nie uczyni, niedosyć -> nie dosyć, niema -> nie ma, skąd innąd -> skądinąd, przedemną -> przede mną, odemnie -> ode mnie, bezustanku -> bez ustanku, nakoniec -> na koniec, dla tego -> dlatego, w koło -> wkoło, na około -> naokoło, w tenczas -> wtenczas.

    Pisownia spółgłosek dźwięcznych i bezdźwięcznych, np.: zkąd -> skąd, ztąd -> stąd, blizko -> blisko, świętokradzca -> świętokradca.

    Inne: probójmy -> probujmy, skąd innąd -> skądinąd, imie -> imię, plemie -> plemię, dziecie -> dziecię, kradzierz -> kradzież.

    Ujednolicenie pisowni: Beatryxa -> Beatrixa.

    Poprawione błędy źródła: przad -> przed, niezawiścią -> nienawiścią Fleksja: mię-> mnie, jednem -> jednym okrótne -> okrutne.

    Fryderyk SchillerOblubienica z MessynyTragedia z chóramitłum. Michał Budzyński

    OSOBY:

    1. Donna Izabella, księżna Messyny.
    2. Don Manuel, jej syn.
    3. Don Cezar, jej syn.
    4. Beatrixa.
    5. Diego.
    6. Posłańce.
    7. Chór złożony z przybocznej świty dwóch braci.
    8. Najstarsi Messyny. Osoby nieme.

    Scena przedstawia salę z kolumnami. Po obu stronach drzwi — a wielkie środkowe podwoje prowadzą do kaplicy

    Donna Izabella w grubej żałobie. Najstarsi Messyny otaczają ją.

    IZABELLA

    1

    Mężowie starzy mądrością i laty

    Nie z własnej woli, lecz dla spraw ojczyzny

    Opuszczam niewiast milczące komnaty

    I twarz odsłaniam przed wzrokiem męczyzny.

    5

    Bo wdowie smutnej po małżonka stracie

    Co był jej życia i światłem, i chwałą,

    Posępne lice w pogrzebowej szacie

    I w cichych marach ukrywać przystało.

    Ale tej chwili stanowczej głos tajny

    10

    Niepowstrzymanie, potężnie mnie woła

    Od niewiast domu samotnego koła,

    Na świat wzrokowi memu niezwyczajny.

    Księżyc dwa razy zmienił się od chwili

    Jakeśmy męża popioły książęce

    15

    Do ostatniego spoczynku złożyli.

    On rządy miasta trzymał w silnej ręce,

    W jego obronie stawiał mężne czoło

    Przeciwko światu grożącemu wkoło.

    Król wasz i władca leży w przodków grobie,

    20

    Ale duch jego żyje okazały

    Brat, NienawiśćW dwóch synach pełnych bohaterskiej chwały,

    Waszego miasta dumie i ozdobie.

    Wyście widzieli, jak dzieci wzrastały,

    Lecz razem z nimi, z tajemniczej woli,

    25

    Niezrozumienie wzrastało powoli,

    Węzłów braterskich rozrywając zgodę,

    Trując igraszek dziecinnych swobodę,

    Aż się w nienawiść zamieniło z wiekiem.

    Obydwóch pierś ta wykarmiła mlekiem,

    30

    Tkliwość matczyna jednakową była,

    Jednako matkę obydwa kochali

    I gdy we wszystkim walka ich dzieliła,

    W tym jednym czuciu razem się spotkali.

    Wprawdzie gdy ojciec dzierżył kraju rządy,/

    35

    Jego straszliwe, ale słuszne sądy

    Trzymały w karbach surowych zarówno

    Obydwóch braci porywczość gwałtowną.

    On jarzmem silnym w milczenie pokorne

    Naginał synów umysły niesforne.

    40

    Zbrojni nie mogli zbliżać się ku sobie

    Ani pod jednym noc przepędzać dachem.

    Tak surowością mądrą w każdej próbie

    Straszliwy wybuch opóźnił w nich strachem.

    Ale nienawiść, tak dawno poczęta

    45

    W dzikim ich łonie, została nietknięta.

    Potężny siłą nie uczyni kroku

    Żeby odwrócić cichy bieg strumienia,

    Kiedy on mocą swojego ramienia

    Może zatrzymać groźny pęd potoku.

    50

    Co miało wypaść, wypadło niebawem:

    Gdy głowa ojca w grobie się układła

    I dłoń potężna bezsilnie opadła,

    Dawny gniew braci ożył w boju krwawym,

    Tak jak zarzewie chwilę przytłumione

    55

    Wybucha w ogniu wiatrem rozniecone.

    Powtarzam, czego nikt z was nie ukrywa;

    Niezgoda braci Messynę rozdziela,

    Najświętsze związki natury rozrywa,

    Do krwawej walki mieszkańców ośmiela.

    60

    Miecz na miecz pada, miasto placem bojów,

    Krew zlała nawet ściany tych pokojów.

    Wy prawa kraju zgwałcone widzicie,

    Mnie męki serca zatruwają życie.

    Wy tylko ludu czujecie niedolę,

    65

    A nie zważacie na matczyne bole —

    Oto jest mowa, z jaką przychodzicie:

    „Widzisz, że długo twoich synów zwada

    Walkę domową śle do naszych progów.

    Kraj zagrożony od złego sąsiada

    70

    Jednością tylko może wyprzeć wrogów.

    Ty jesteś matką, więc tobie przystoi

    Wynaleźć sposób przywrócenia zgody.

    Po co nas, cichych mieszkańców zagrody,

    Długa nienawiść panów niepokoi?

    75

    Czyliż my zgubne mamy znosić szkody,

    Że twoje dzieci nie ustają w sporze? —

    My sami bez nich radę sobie damy;

    Innemu panu otworzymy bramy,

    Który nas zbawić i zechce, i może”.

    80

    Takąście mową, ludzie skamieniali,

    Troskliwi tylko o wasz byt i całość

    Trudy krajowe na to serce zdali —

    Jak gdyby długie cierpienia i żałość,

    Jak gdyby matki tęskne niepokoje

    85

    Nie dosyć łono obciążały moje! —

    W zamiarach moich bez wielkiej nadziei

    MatkaRzucam się z matki piersią zakrwawioną

    W walkę pomiędzy synami wznieconą

    Zgody wołając — błagam po kolei

    90

    Niepowstrzymana bez trudu i strachu

    Aż uprosiłam matczynym wołaniem:

    Że tu, w Messynie, ojcowskim ich gmachu

    Witać się będą przyjaznym spotkaniem.

    Tego nie było od śmierci książęcia.

    95

    Dzisiaj co chwila czekam, by mi posły

    O wjeździe synów obydwóch doniosły;

    Bądźcie gotowi do panów przyjęcia

    Ze czcią należną dla synów książęcia.

    Miejcie powinność tylko na pamięci,

    100

    Waszymi sprawy my będziem zajęci.

    Zgubne krajowi i wam, Messeńczykom,

    Niszczące walki moich synów były —

    Dziś zgodni znajdą w sobie dosyć siły

    Przeciw całego świata najezdnikom

    105

    W obronie kraju waszego uderzyć

    I słuszność sobie z was samych wymierzyć.

    Starce odchodzą w milczeniu z ręką na piersiach. Izabella daje znak staremu słudze.
    Izabella, Diego.

    IZABELLA

    Diego!

    DIEGO

    Co księżna rozkaże?

    IZABELLA

    Mój sługo,

    110

    Przybliż się do mnie, sługo mój poczciwy,

    Ty ból mój, cierpienia podzielałeś długo,

    Podzielże dzisiaj i szczęście szczęśliwy. —

    Jam twojej wiernej piersi powierzyła

    Bolesną, słodką tajemnicę świętą;

    115

    Dzisiaj szczęśliwa chwila się zbliżyła,

    Że z niej zasłona może być odjętą.

    Długom ja silne natury wzruszenie

    We wnętrzu łona mojego tłumiła,

    Bo mi groziło straszne przeznaczenie.

    120

    Dziś wolnym głosem odezwać się mogę

    I uspokoić serce bolejące;

    Pokoje długo pustkowiem stojące

    Obejmą dzisiaj wszystko, co mi drogie.

    Obróć więc prędzej krok twój ciężki laty

    125

    Do ścian klasztoru znajomego tobie,

    Gdzie przechowany był skarb mój bogaty.

    Tyś go sam ukrył ku szczęśliwej dobie,

    Smutną przysługę oddając stroskanej.

    Pospiesz więc teraz i powróć bez zwłoki

    130

    Zakład od serca tak długo czekany.

    Słychać głos trąby.

    Spiesz; niechaj radość odmłodni twe kroki —

    Słyszę już brzmienie wojennego rogu,

    Co mi oznajmia powrót moich dzieci.

    Diego odchodzi. Słychać z przeciwnej strony coraz głośniejszą muzykę.

    Messyna w ruchu — słuchaj, od bram progu

    135

    Zmieszanych głosów dziki szmer tu leci.

    To oni — piersi macierzyńskiej bicia

    W krew swą przyjmują bliskość ich przybycia.

    To oni sami! Dzieci moje, dzieci!

    Wychodzi spiesznie.

    CHÓR

    Składa się z dwóch półchórów, które w tej samej chwili wchodzą z dwóch przeciwnych stron, okrążają scenę, a potem szykują się w szereg po tych stronach, skąd weszli. Jeden półchór złożony jest ze starszych, drugi z młodszych — obaj znakami i odzieniem się różnią. Skoro dwa chóry ustanowią się na przeciwko siebie. — Muzyka ustaje a naczelnicy chórów mówią. (Chór ten podług nadesłanej uwagi autora do dyrekcji teatralnej złożony jest z Kajetana, Manfreda, Tristana i ośmiu rycerzy Don Manuela. Drugi z Bohemunda, Rogera, Hippolita i dziewięciu rycerzy Don Cezara. — W nawiasach oznaczone, kiedy każda z tych osób ma mówić).

    1. CHÓR (KAJETAN)

    Bądź nam pozdrowiona

    140

    Budowo gościnna,

    Naszych możnych panów

    Kolebko rodzinna

    Na licznych kolumnach wspaniale wzniesiona!

    W pochwie schowany

    145

    Niech się oręż skrywa;

    Przed bramą spętany

    Niechaj odpoczywa

    Wężowłosego boju skrwawiony mord srogi;

    Bo sal tych gościnnych

    150

    Święte dla nas progi

    Strzeże przysięga, syn Eryniona,

    Bóg najstraszniejszy piekielnego łona.

    2. CHÓR (BOHEMUND)

    Gniewne się w piersiach serce moje wzdyma,

    Pięście bez walki nie mogą się ostać;

    155

    Bo łeb Meduzy widzę przed oczyma,

    Mojego wroga nienawistną postać.

    Zaledwie w żyłach krew się wrząca trzyma;

    Mamże przyjaznym uczcić jego słowem,

    Czy pójść za moim popędem bojowym?

    160

    Ale mnie tylko bojaźliwym czyni

    Tych gmachów świętych potężna władczyni,

    Straszna Eumenida[1], pokoju bogini.

    1. CHÓR KAJETAN

    Mędrszy stan duszy przystoi wiekowi;

    Najrozumniejszy najpierwej pozdrowi.

    Do drugiego Chóru.
    165

    Wam więc pozdrowienie

    Co dzielicie razem

    Braterskim obrazem

    Jednakie wzruszenie.

    Wam, co tego gmachu

    170

    Bogom opiekuńczym

    Kłaniacie się w strachu.

    Gdy się przyjaźnie witają książęta,

    Niech i nam słowa zamienić pokoju

    Pozwoli zgoda dla obu stron święta,

    175

    Słowa przyjazne słodkie są po znoju;

    Lecz gdy na wolnym spotkamy się razem

    Niech krwawa zawiść odnowi się w boju,

    Naszą odwagę probujmy żelazem.

    CAŁY CHÓR

    Lecz gdy na wolnym spotkamy się razem

    180

    Niech krwawa zawiść odnowi się w boju,

    Naszą odwagę probujmy żelazem.

    Walka, Sługa, Obowiązek1. CHÓR (BERENGAR)

    Nie tobie gniew mój, tyś nie moim wrogiem;

    Jedno nam miasto jest rodzinnym progiem,

    Oni skądinąd wiodą imię swoje.

    185

    Lecz gdy ród książąt na siebie nastawa,

    Słudzy iść muszą na mordercze boje —

    Tak chce porządek, tak chcą ludów prawa.

    2. CHÓR (BOHEMUND)

    Niechaj brat bratu przyczynę wywodzi,

    Czemu na siebie wiodą szyki zbrojne

    190

    Do krwawej walki — mnie to nie obchodzi;

    Ale my za nich prowadzimy wojnę —

    Bo ten nie mężny, ten się hańbą kala

    Kto pana swego znieważać pozwala.

    CAŁY CHÓR

    Ale my za nich prowadzimy wojnę —

    195

    Bo ten nie mężny, ten się hańbą kala

    Kto pana swego znieważać pozwala.

    JEDEN Z CHÓRU (BERENGAR)

    Słuchajcie, jakie miałem myśli nowe,

    Kiedym przeciągał, w wolnej od prac chwili,

    Między szumiące ulice zbożowe.

    200

    Gdy bez ustanku grał w nas boju gniew,

    My między sobą nigdy nie radzili;

    Bo nas głuszyła wrząca w żyłach krew.

    Czyż to nie nasze te zboża zasiane?

    Te wiązy winnym liściem oplatane

    205

    Nie sąż naszego słońca dzieci drogie?

    Czemuż radosne spokoju użycie

    Nie ma nam uprząść dnie ciche i błogie,

    Wolne od trosków[2] śmiejące się życie?

    Czemuż szalonych dzieli walka krwawa

    210

    Za plemię obce, nieznanego rodu?

    Oni nie mają do tej ziemi prawa;

    Gdzieś od czerwonych obłoków zachodu

    Morska ich do nas przypłynęła nawa[3]

    Przodkowie nasi, bo temu czas długi,

    215

    Wzięli przybyszów w gościnne schronienia;

    A dziś my z wolnych najemnicze sługi,

    Poddani nędzni obcego plemienia!

    DRUGI (MANFRED)

    Prawda — mieszkamy na szczęśliwej ziemi

    Gdzie słońce, nieba przebiegając kraje,

    220

    Złoci jej niwy promieńmi[4] jasnemi

    I nam bogactwa do użycia daje.

    Ale wał żaden brzegów nie zamyka —

    A wzdęte morza sęsiedniego fale

    Dają nas często na łup rozbójnika,

    225

    Co wyspę naszą pustoszy zuchwale.

    Domowa kosa co roku uderza

    O zgubny oręż obcego żołnierza.

    My niewolniczą nosimy obrożę,

    A kraj swych synów zasłonić nie może.

    230

    Nie stąd, gdzie złota Ceres[5] się uśmiecha

    I Pan[6] dostrzega bujną w kwiaty ziemię,

    Lecz skąd żelazo warstwy gór napycha,

    Wychodzi groźne panujących plemię.

    1. CHÓR (KAJETAN)

    Nierówno skarby rozdzielone w dani

    235

    Pomiędzy ludzi gromadą przechodną;

    Ale natura, sprawiedliwa pani,

    Nam dała w dziale pełność zawsze płodną,

    Im moc potężną i wolę wszechrodną.

    Zbrojni w potęgę straszną majestatu

    240

    Namiętnej duszy nasycają szały

    I grzmotem władzy zagrażają światu.

    Ale z wierzchołka olbrzymiego chwały

    W przepaść głęboką upada zuchwały —

    Dlatego lepiej, że na tym padole

    245

    Mogę się ukryć w moją cichą dolę.

    Te groźne, burzą zrodzone potoki

    Wylęgłe z gradu ziarek niezliczonych,

    Z czarnych obłoków w deszcze rozpuszczonych

    Posępnym szumem grzmią z góry wysokiej.

    250

    Woda ich w groźne wały[7] się nadyma,

    Mosty i groble razem z nimi płyną;

    Nic tych potężnych władców nie zatrzyma.

    Lecz jedna chwila zawiodła ich w życie;

    Ślady potoku straszne przed godziną

    255

    Po drobnych piaskach karłowato giną,

    Ruiny tylko świadczą o ich bycie.

    Zdobywce wchodzą, potem idą dalej —

    My, ich poddani, będziem w miejscu stali.

    Tylne drzwi otwierają się, pomiędzy Don Manuelem a Don Cezarem ukazuje się Izabella.

    OBYDWA CHÓRY (KAJETAN)

    Pokłon ci i chwała:

    260

    Żeś nam zajaśniała

    Jak słońce wschodowe.

    Na kolanach czcimy pysznę twoją głowę.

    1. CHÓR

    Piękna jest księżyca

    Jasność łagodniejsza

    265

    Między gwiazd gromadą co nocy przyświeca.

    Lecz matka piękniejsza

    Miłością przeczystą

    Między dwóch synów potęgą ognistą.

    Takiego obrazu

    270

    Na kuli ziemskiej nie znajdziesz i razu.

    Na żywota szczycie

    Wznosząc jasne czoło

    Ona piękności zamyka koło.

    Bo matka tkliwa i ród jej młodzieńczy

    275

    Doskonałości koroną świat wieńczy.

    Kościół nie mówi w przedwiecznym zakonie

    O nic piękniejszym[8] na niebieskim tronie:

    A taż sztuka płodna,

    Od nieba pochodna,

    280

    Czy coś wyższego ma w swojej krainie

    Jak matkę przy synie[9].

    2. CHÓR (BOHEMUND)

    MatkaPatrzy szczęśliwa, jak rośnie z jej łona

    Kwitnące drzewo, na którego szczycie

    Jaśnieje wiecznej płodności korona;

    285

    Bo pokoleniu ona dała życie,

    Co z słońcem razem czasom się ostoi

    I wiek bieżący w imię swe ustroi.

    (ROGER)

    Przejdą pokolenia,

    Przebrzmią imiona;

    290

    Noc zapomnienia

    Skrzydła roztoczy

    Na ludzkie plemiona. —

    Królów tylko głowy

    Przybiorą blask nowy,

    295

    Uderzy w nie słońce

    Złotym swym promieniem

    Jakby w wierzchołki świata sterczące.

    IZABELLA

    wychodząc naprzód z synami.

    Pojrzyj, królowo w niebieskiej koronie,

    Do tego serca przyłóż twoje dłonie —

    300

    Nie, to nie duma tak w nim bić zaczyna;

    Matka o szczęściu własnym zapomina,

    Gdy się przegląda w świetnym blasku syna.

    Pierwszy raz, odkąd zawiodłam was w życie,

    Mogę się całym sercem rozweselić;

    305

    Bo dotąd każdej radości użycie

    Musiałam z żalem na dwie części dzielić

    I zapominać jedno moje dziecię,

    Gdy mi się przyszło przy drugim weselić.

    O! miłość moja była zawsze jedna,

    310

    Choć się synowie niezgodą dwoili!

    Mówcie, czy dzisiaj mogę, matka biedna,

    Oddać się sercem upojenia chwili?

    Gdy brata twego ściskam dłoń przyjaźnie

    Czy tym zazdrości twojej nie rozdrażnię?

    Do Don Cezara.
    315

    Na nim gdy spocznie tęskne oko moje,

    Czyż to nie kradzież wyrządzona tobie?

    Moją miłością, ja się nawet boję,

    Czy nienawiści większej nie sposobię.

    Po krótkiej chwili patrząc na obu.

    Mówcie: co wasze oznajmia przybycie?

    320

    W jakich uczuciach przyszliście w te progi?

    Czy z nienawiścią, tak jak dawniej wrogi,

    Do ojcowskiego domu przychodzicie?

    Miałażby wojna u miasta podwojów,

    Na krótką chwilę wstrzymana przysięgą,

    325

    Zgrzytać zębami do dawnych rozbojów,

    Żeby wybuchnąć z straszniejszą potęgą,

    Skoro z matczynych wyjdziecie pokojów?

    CHÓR (BOHEMUND)

    Wojna czy pokój? — nikt się nie dowie,

    Co kryją ciemne przyszłych zdarzeń fale!

    330

    Lecz nim wyjdziemy, przeważą się szale,

    My na oboje zbrojni i gotowi.

    IZABELLA

    oglądając się naokoło.

    Wkoło mnie widok przedstawia się strachu;

    Co ma oznaczać ta gromada zbrojna?

    Czy na tym miejscu, w macierzyńskim gmachu

    335

    Za waszą sprawą wytoczy się wojna?

    Po co zuchwale obcy tłum się zbiera,

    Gdzie matka serce przed dziećmi otwiera?

    Czy i tu nawet, przy matczynym łonie,

    Śmiecie się lękać podejścia i zdrady,

    340

    Że plecy wasze stawiacie w obronie?

    Te się za wami snujące gromady,

    Waszego gniewu skorzy wichrzyciele,

    Nie są, o wierzcie, wasi przyjaciele.

    Oni zbawiennej nie podadzą rady;

    345

    Bo jak by mogli serce swe darować

    Obcych przychodniów natrętnej rodzinie,

    Co dom obrała w ich ojców dziedzinie

    I nad synami zaczęła panować?

    Wierzcie mi, wolnym chce być każdy z ludzi

    350

    I pod własnymi prawami się chować;

    Rząd cudzoziemca zazdrość w sercu budzi.

    W waszej potędze, w poddanych bojaźni

    Leży rękojmia[10] wątłej ich przyjaźni.

    Znajcie to plemię chytre i okrutne:

    355

    Gdy nas przygody dotykają smutne,

    Oni radości mszczą się śmiechem skrytym

    Nad naszym szczęściem i potężnym bytem.

    Upadek władców, zgon wysokiej głowy

    Treścią ich piosnek, przedmiotem rozmowy

    360

    Która od synów wnukom przekazana,

    Zimowe noce zajmuje do rana.

    Synowie moi! Ziemia ta fałszywa

    Nie ma przyjaźni — każdy sobie sprzyja,

    A kruche, wiotkie są wszystkie ogniwa

    365

    Które przelotna chwila szczęścia zbija.

    Kaprys rozplata, co sam kaprys zwija,

    Natura tylko jedna jest prawdziwa;

    Ona się trzyma na wieczystej osi

    Gdy resztę burza żywota unosi.

    370

    Uczucie serca daje przyjaciela,

    Jeżeli przyjaźń korzyści udziela.

    BratSzczęśliwy, komu wśród samotni świata

    Traf urodzenia dał czułego brata.

    Dar ten od chimer szczęścia nie pochodzi;

    375

    Jemu przyjaciel z kolebki się rodzi

    I przeciw ziemi pełnej kłamstw i wojny,

    Staje dwoistym pośrednictwem zbrojny.

    CHÓR (KAJETAN)

    Szlachetne słowa! Ja uwielbiać muszę

    Duch, co napełnia jej królewską duszę.

    380

    Zamiar człowieczy i człowiecza sprawa

    Przed jej myślami w jasnym świetle stawa. —

    Nas tylko pędzi dzikie przeznaczenie

    Na życia puste, bezcelne przestrzenie.

    IZABELLA

    do Don Cezara.

    Ty, co na brata dobywasz oręża,

    385

    Patrzaj: czy jeden pomiędzy tą zgrają

    Ma tak szlachetną, jak on, postać męża?

    Do Don Manuela.

    Któryż z przyjaciół, co cię otaczają,

    Z twoim się bratem porównać odważy?

    Każdy jest lat swych wzorowym obliczem,

    390

    Jeden drugiemu niepodobny z twarzy,

    Jeden drugiemu nie ustąpi w niczem

    A żaden z wami nie zechce się spierać. —

    O dumo próżna, zazdrości szalona!

    Gdyby z tysiąca przyszło ci wybierać,

    395

    Jego byś tylko wziął za przyjaciela,

    Jego jednego przycisnął do łona —

    Dziś, gdy go tobie natura udziela,

    Za towarzysza przeznacza od młodu,

    Ty, świętokradca krwi własnego rodu,

    400

    Dar nieba dumną odpychasz odmową

    I gorszych ludzi otaczasz się zgrają,

    Ludzi, co ciebie za obcego mają.

    DON MANUEL

    Słuchaj mnie, matko!

    DON CEZAR

    Ja ci powiem słowo.

    IZABELLA

    405

    Smutna się zwada nigdy nie oddali

    Wołając zawsze: to moje, to twoje;

    Winę i zemstę kładąc w jednej szali.

    Kto wie, skąd przyszły siarkowate zdroje

    W strumień ognisty wylane obficie?

    410

    Ogniów podziemnych wszędzie znajdziesz życie,

    Lawa na zdrowej ziemi się układa,

    Kto po niej chodzi, zniszczeniu podpada.

    Jeszcze wam jedno do serca przełożę:

    Dziecko, KonfliktZłe, które człowiek dojrzałego wieku

    415

    Rozważnie zrządza na drugim człowieku,

    Ciężko się zatrzeć i przebaczyć może;

    Bo on chce zemstę swoją uspokoić —

    I chęć tę, dzieło rozważonej rady,

    Czas długoletni nie potrafi zgoić.

    420

    Lecz pierwsze źródło waszej ciężkiej zwady

    Zasięga pory igraszek dziecinnych,

    I to was właśnie powinno rozbroić.

    Pytajcie tylko, co was poróżniło? —

    Nie wiecie pewnie — a choćby tak było,

    425

    Wstydzić się uraz wypadnie niewinnych.

    Lecz pierwsza zwada, gdyście dziećmi byli,

    Mnożąc się ciągle w łańcuchu zwad innych

    Niezrozumienie sprowadza tej chwili —

    Bo dotąd wszystkie sprawy między wami

    430

    Są podejrzenia i zemsty synami.

    Dziś, gdy jesteście w dojrzałych lat porze,

    Czyż kłótnia dzieci przeciągać się może?

    biorąc obydwóch za ręce.

    Moi synowie! niechaj ta godzina

    Ukończy spory w źródle swoim ciemne;

    435

    Bo jednakowa z obu stron jest wina.

    W wspaniałomyślnej i szlachetnej dumie

    Puśćcie w niepamięć urazy wzajemne;

    Ten jest zwycięzca, kto przebaczać umie.

    W grobie ojcowskim schowajcie od świata

    440

    Starą nienawiść dziecinnego lata;

    Niech życie wasze, zgodą odnowione,

    Będzie miłości pięknej poświęcone.

    Ustępuje o jeden krok, jakby dać im sposobność zbliżenia się do siebie — ale bracia ze spuszczonymi oczyma nie śmią pojrzeć na siebie.

    CHÓR (KAJETAN)

    SługaZdrowej od matki posłuchajcie rady;

    Z jej ust wychodzi dobroczynne słowo.

    445

    Dosyć już, dosyć, skończcie długie zwady,

    Albo gdy chcecie, wiedźcie bój na nowo.

    Co wam przyjemne, mnie się słusznym zdaje;

    Bo wy panami, ja sługą zostaję.

    IZABELLA

    Długo czekając zbliżenia się braci, w milczeniu stała, na koniec odzywa się z bolesnym uczuciem.

    Już nie wiem — próżne słowa mowy mojej

    450

    I siła błagań moich wyczerpnięta[11];

    W grobie ten leży, co na was kładł pęta

    Matka bezwładnie między dziećmi stoi.

    Idźcie — otwarta chęciom waszym droga

    Zły duch was woła do zgubnej topieli —

    455

    Kalajcie ołtarz domowego Boga!

    Niech te sklepienia, gdzieście życie wzięli,

    Morderczych mieczów odbijają szczęki.

    Tu, przed moimi, przed matki oczyma

    Gińcie nie z cudzej, ale z własnej ręki.

    460

    Ciało o ciało, ramię pod ramieniem,

    Sprężystość w ruchach, zajadłość w źrenicy

    Jako Tebańscy dawni zapaśnicy

    Ściskajcie siebie zawziętym ściśnieniem.

    Życie za życie wydzierając sobie,

    465

    Piersi nawzajem przeszyjcie żelazem,

    Żeby niezgoda trwała jeszcze w grobie:

    Niech płomień krwawy, gdy będziecie razem

    Na jednym stosie pogrzebnym leżeli,

    Na dwa oddzielne słupy się rozdzieli

    470

    I płonie życia waszego obrazem.

    Odchodzi — Bracia w jednakim zawsze stoją oddaleniu.
    Dwaj bracia — i dwa Chóry.

    CHÓR (KAJETAN)

    Te słowa tylko z ust jej wyleciały;

    One jednakże w piersi moje z lodu

    Brzmieniem swym raźne uczucie wstrzymały.

    Ja nie przelałem krwi własnego rodu,

    475

    Nic nie przelałem, ręce na krzyż kładę —

    Ale wy, bracia, skończcie krwawą zwadę.

    DON CEZAR

    nie patrząc na Don Manuela.

    Ty jesteś starszy — zacznij mówić do mnie,

    Pierw rodzonemu ustąpię bez wstydu.

    DON MANUEL

    w podobnej postawie.

    Daj dobre słowo — pójdę za przykładem

    480

    Szlachetnym, który poda mi brat młodszy.

    DON CEZAR

    Nie dla przyczyny, żebym się winniejszym,

    Lub słabszym sądził w przekonaniu moim.

    DON MANUEL

    Kto zna Cezara, podłym go nie nazwie,

    Gdyby był słabszym, przemawiałby dumniej.

    DON CEZAR

    485

    Czy tak istotnie sądzisz o twym bracie?

    DON MANUEL

    Ty się uniżyć, ja kłamać nie umiem.

    DON CEZAR

    Pogardy serce moje nie wytrzyma;

    Lecz w walek[12] naszych najżywszym zapędzie

    Umiałeś godnie pamiętać o bracie.

    DON MANUEL

    490

    Mam dowód jawny, żeś nie chciał mej śmierci;

    Mnich się najmował zabić mnie kryjomo,

    Tyś go odepchnął i ukarał zdrajcę.

    DON CEZAR

    przystępując bliżej.

    Gdybym cię wprzódy znał tak doskonale

    Wiele by złego nie przyszło do skutku.

    DON MANUEL

    495

    Gdybym był zgłębił twoje serce zgodne,

    Niejedną boleść oszczędziłbym matce.

    DON CEZAR

    Mnie przedstawiano ciebie dumnym wielce.

    DON MANUEL

    To jest przekleństwo wysoko stojących:

    Że słuch ich niższym łatwo się otwiera.

    DON CEZAR

    żywo.
    500

    Tak jest, na sługi pada zawsze wina.

    DON MANUEL

    Oni to serca oddalili nasze.

    DON CEZAR

    Słowa jednego szeptali drugiemu.

    DON MANUEL

    Truli czyn każdy fałszywym wykładem.

    DON CEZAR

    Żywili rany, miasto[13] je zagoić.

    DON MANUEL

    505

    Wzniecali płomień, miasto go ugasić.

    DON CEZAR

    Nas oszukano, uwiedziono obu.

    DON MANUEL

    Ich namiętności byliśmy narzędziem.

    DON CEZAR

    Jestże to prawda, że oni niewierni?

    DON MANUEL

    I fałszu pełni — zawierz słowom matki.

    DON CEZAR

    510

    Niechaj więc ścisnę tę braterską rękę.

    Podaje rękę.

    DON MANUEL

    żywo ją obejmując.

    Ona najbliższą będzie mi na święcie.

    DON CEZAR

    Patrzę na ciebie i w zdziwieniu cały

    Odkrywam rysy naszej drogiej matki.

    DON MANUEL

    I ja w twym licu widzę podobieństwo,

    515

    Które mnie jeszcze cudowniej uderza.

    DON CEZAR

    Jestże to prawda, żeś przyjaznym słowem

    Do mnie, młodszego brata, chciał przemówić?

    DON MANUEL

    W tobież ja, cichym, łagodnym młodzieńcu,

    Nienawistnego uważałem[14] brata?

    Krótkie milczenie.

    DON CEZAR

    520

    Arabskie konie po ojcu zostałe

    Chciałeś zatrzymać — ja ci odmówiłem.

    DON MANUEL

    Jeśli je lubisz, nie chcę o nich myśleć.

    DON CEZAR

    O nie! weź konie, weź powóz ojcowski —

    Zabierz je — błagam, zaklinam cię bracie.

    DON MANUEL

    525

    Chętnie je wezmę, jeśli zechcesz przyjąć

    Zamek na morzu — przedmiot naszych sporów.

    DON CEZAR

    Dla siebie nie chcę — lecz obadwa razem

    Wspólnie, bratersko mieszkajmy w tym miejscu.

    DON MANUEL

    Niechaj tak będzie, po co nam oddzielne

    530

    Trzymać własności, gdy serca są zgodne.

    DON CEZAR

    Po co osobno mamy żyć od siebie,

    Kiedy w jedności każdy jest bogatszy.

    DON MANUEL

    Już nic osobno, lecz razem żyjemy.

    Spieszy w jego objęcie.

    1. CHÓR (KAJETAN)

    do Drugiego

    Czego się okiem mierzymy złowrogim,

    535

    Gdy już książęta przyjaźń sobie dali?

    Idźmy co prędzej za przykładem błogim,

    Niech między nami pokój się ustali.

    Będziemyż z sobą wiecznie się ścierali?

    Oni są braćmi, związani krwią rodu,

    540

    A my synowie jednego narodu!

    Obadwa Chóry ściskają się.

    GONIEC

    zbliża się.

    2. CHÓR (BOHEMUND)

    do Don Cezara

    Goniec się zbliża do drzwi pałacowych,

    Ciesz się Cezarze, bo z jasnego lica

    Wieść pożądana dla ciebie przyświeca.

    GONIEC

    Bądź pozdrowiony — i niech pozdrowione

    545

    Będzie to miasto z przekleństw uwolnione.

    Radością moje oko się weseli,

    Że książąt, których jak nieprzyjacieli[15]

    Widziałem wprzódy w morderczej pogoni,

    Dziś przyjaźń święta wiąże dłoń do dłoni.

    DON CEZAR

    550

    Miłość powstała z zażartej niezgody

    Jak z płomienistych ogniów Feniks[16] młody.

    GONIEC

    Do tego szczęścia nowe ci przynoszę;

    Kij mój poselski rozpuścił liść wiosny.

    DON CEZAR

    biorąc go na stronę.

    Mów — co przynosisz?

    GONIEC

    555

    Jeden dzień radosny

    Wszystkie dla ciebie zgromadził rozkosze.

    Ta, którąś stracił, którąś szukał długo,

    Wynaleziona w bliskości przebywa.

    DON CEZAR

    Wynaleziona? — gdzie? Mów, wierny sługo?

    GONIEC

    560

    W Messynie — w środku miasta się ukrywa.

    DON MANUEL

    pół obrócony do pierwszego Chóru.

    Żywym rumieńcem lice czerwienieje

    I oko jego płomieniem jaśnieje —

    Nie wiem[17] przyczyny — lecz ten znak wesela

    I mojej duszy radości udziela.

    DON CEZAR

    do Gońca.
    565

    Chodź ze mną — prowadź — bądź zdrów, Manuelu,

    W objęciach matki znowu się znajdziemy;

    Mnie droga wiedzie do ważnego celu.

    Chce odchodzić.

    DON MANUEL

    Idź — nie odwlekaj; szczęścia ci na drogę.

    DON CEZAR

    po namyśle wraca jeszcze.

    Don Manuelu! Ta radosna chwila

    570

    Więcej mnie, cieszy niż wymówić mogę.

    Z drżącego serca słodka wróżba strzela,

    Że po bratersku kochać się będziemy.

    Popęd przyjaźni, tak długi czas niemy,

    Nowego słońca nowe światło zrodzi

    575

    I utracone dnie życia nagrodzi.

    DON MANUEL

    Piękny kwiat piękne owoce wyrodzi.

    DON CEZAR

    To nie jest dobrze, uznaję mą winę,

    Że się tak prędko z objęć twych wyrywam —

    Lecz nie mniej czuję, chociaż tę godzinę

    580

    Wzniosłą i piękną gwałtownie przerywam.

    DON MANUEL

    Idź za tą chwilą, która ciebie czeka;

    Bo takie chwile, co miłości płyną,

    Na całe życie wpływają człowieka.

    DON CEZAR

    Opowiem tobie, co mnie z tych miejsc woła.

    DON MANUEL

    585

    Zostaw mi serce, zabierz tajemnicę.

    DON CEZAR

    Nas tajemnica rozdzielić nie zdoła,

    Wkrótce ci ciemność ostatnią wyświecę.

    Do Chóru.

    Wam oznajmuję, żebyście wiedzieli,

    Na wieki zwada nasza pojednana.

    590

    Uważać będę za nieprzyjacieli

    I nienawidzić jak piekieł szatana

    Tych, co zarzewie przygaszone zgodą

    W nowego sporu płomienie rozwiodą.

    Mojej wdzięczności pewnie nie pozyska

    595

    Kto mi złe słowo przyniesie od brata.

    Źle zrozumiana usłużność od świata

    Do serca gorycz słów przelotnych ciska.

    Słowo porywcze wyrzeczone w gniewie

    Jadu zgubnego w duszę nie wkorzenia;

    600

    Ale złowione uchem podejrzenia

    Czołga się długo jak powoju krzewie,

    Póki tysiącem zrodzonych gałęzi

    W ramiona swoje serca nie uwięzi.

    Takim sposobem zamieszanie dzieli

    605

    Najlepszych ludzi, czułych przyjacieli.

    Ściska brata i odchodzi w towarzystwie drugiego Chóru.
    Don Manuel i Chór pierwszy

    CHÓR (KAJETAN)

    Widząc cię, Panie, zdziwionym być muszę

    I ledwie poznać mogę twoją duszę.

    Twojego brata miłość taka szczera

    Zaledwie skąpą nagrodzona mową,

    610

    On ci swe serce przyjaźnie otwiera

    Ty stoisz niemy, otwierasz powieki

    Jako lunatyk z pochyloną głową,

    Obecny ciałem, a duszą daleki.

    Kto cię obaczy, serce twe oskarży

    615

    O obojętność i chęci złowrogie;

    Lecz ja nieczułym nazwać cię nie mogę,

    Bo uśmiech wdzięczny gra na twojej twarzy

    I oko szczęściem niezwyczajnym żarzy.

    DON MANUEL

    Co odpowiedzieć mam na twoją mowę?

    620

    Brat mój przyjazne mógł znaleźć wyrazy;

    W nim nienawiści zniknęły obrazy

    I serce uczuć zmieniło osnowę.

    Ale ja gniewu nie czułem i chwili,

    Ledwie wiem, o co walkęśmy toczyli,

    625

    Ponad znikome poziomości świata

    Skrzydłem wesela dusza moja wzlata;

    W otaczającym mnie blasku swobody

    Zniknęły chmury minionego lata,

    Zniknęły życia ponure przygody.

    630

    Patrzę na gmach ten, na pyszne sklepienie

    I w myślach moich wystawiam zdziwienie

    I miły przestrach narzeczonej mojej,

    Gdy ją do zamku wprowadzę podwoi,

    W najpierwszą panię i księżnę zamienię.

    635

    Piękno, BogactwoDziś jeszcze we mnie uwielbia kochanka,

    Obcego w swoje przyjęła objęcia

    I nie czekała weselnego wianka

    Od Manuela, Messyny książęcia.

    Jak słodko duszy, swoją ulubioną

    640

    Uwieńczyć jasną wielkości koroną.

    Dawno pragnąłem tego zachwycenia,

    A choć jej urok nigdy się nie zmienia,

    Niech jednak piękność wielkością się zdobi —

    Złota oprawa droższym brylant robi.

    CHÓR (KAJETAN)

    645

    Pierwszy raz twoje wyznanie słyszałem;

    Bo już od dawna badawcze źrenice

    Pragnęły poznać twoje tajemnice;

    Lecz co ty kryłeś, ja pytać nie śmiałem.

    Ciebie nie nęcą ani żwawe łowy,

    650

    Ani bieg konia, ani lot sokoła.

    Skoro przygaśnie promień zachodowy

    Ty się wymykasz od dworzanów koła

    I żaden z Chóru, co był z tobą zbrojny

    W niebezpieczeństwach i łowów, i wojny,

    655

    Nie śmie ci w skrytej drodze towarzyszyć.

    Czemuż nie mamy o twym szczęściu słyszeć?

    Co potężnego do tajemnic zmusza?

    Wszak od bojaźni wolna twoja dusza.

    DON MANUEL

    Szczęście ma skrzydła i prędko ulata,

    660

    Skoro przed okiem nie zamkniesz go świata.

    Milczenie stanąć powinno na straży;

    Bo szczęście długo zatrzymać nie można

    Jeśli przed czasem szczebiotliwość próżna

    Jego zasłonę podnieść się odważy.

    665

    Lecz dzisiaj, celu mego niedaleki

    Nie chcę was dłuższym udręczać milczeniem.

    Z najpierwszym słońca rannego promieniem

    Już ona moją zostanie na wieki.

    Zazdrość szatana czoło swe uchyli —

    670

    Nie będę do niej ukradkiem przybywać,

    Owoc miłości tajemniczo zrywać,

    W ucieczce szukać szczęścia mego chwili.

    Odtąd w mem życiu dzień jutra nadobny

    Będzie do dzisiaj pięknego podobny.

    675

    Nie tak mi szybko dzień słodki upłynie

    Jak błyskawica, co w ciemności ginie,

    Ale powolnie, jako piasek drobny

    W czystej klepsydrze lub strumyk w dolinie.

    CHÓR (KAJETAN)

    Niech nasze ucho nazwisko usłyszy

    680

    Tej, co twe serce uszczęśliwia w ciszy,

    Byśmy zazdroszcząc, los twój uwielbiali

    I narzeczonej księcia cześć oddali.

    Powiedz nam, w jakiej kryjesz ją ustroni?

    Myśmy w wesołej, myśliwskiej pogoni

    685

    Wzdłuż i wszerz wyspę całą przebiegali,

    A nigdzie słychu nie powzięli o niej,

    Tak że mi wkrótce mogło przyjść do głowy,

    Że ją skrył obłok czarownej osnowy.

    DON MANUEL

    Co było skrytym, dziś przyjdzie do wieści.

    690

    Słuchajcie tylko przygód moich treści:

    Polowanie, UcieczkaByło to w czasie, temu pięć miesięcy,

    Gdy jeszcze ojciec w tym kraju panował

    I mocą groźnej potęgi książęcej

    Młodzież uporną niewolą krępował.

    695

    Innej na świecie nie znałem zabawy

    Jak szczękać bronią, zarzucać obławy.

    Jużeśmy podłuż górzystego lasu

    Do wieczornego polowali czasu,

    Gdy mnie gonitwa jednej łani białej

    700

    Z dala od świty odłączyła całej.

    Trwożne zwierzątko ucieka przez jary,

    Bezdrożne krzaki i długie obszary;

    Na jeden pocisk bieży wciąż przede mną

    Ale gdy strzała celu nie dotyka

    705

    Rumak go dobiec kusi się daremno,

    Łania u bramy ogrodowej znika.

    Skaczę na ziemię, nie żałuję kroku,

    Już ręka moja ostrą dzidę mierzy

    Gdy oto dziwny cud się zjawia oku:

    710

    Zwierzątko u nóg zakonnicy leży,

    A ona dłonią białą i pieszczoną

    Tuli do siebie łanię przelęknioną.

    Niemy, poglądam na widok uroczy

    Bezwładnie ostrej dobywając strzały;

    715

    Ale dziewica wznosi wielkie oczy,

    Żebrząc litości dla swej łani białej.

    W tej chwili sobą staliśmy zajęci —

    Jak długo? Nie wiem — czas wypadł z pamięci.

    Ale jej oczy głęboko utkwione

    720

    Na serce moje rzuciły zasłonę.

    Com ja jej mówił, co ona odrzekła,

    Darmo ode mnie opisu czekacie;

    Bo ta rozmowa w czas przeszły uciekła,

    Jak snów dziecinnych szarawe postacie.

    725

    Gdy przytomności odzyskałem siły

    Drżące jej piersi przy piersiach mych biły.

    Wtem dzwonek głosu uroczystym brzmieniem

    Do wieczornego pacierza przyzywa,

    Dziewica niknie przed moim spojrzeniem

    730

    Jak duch, co w lekkich wiatrach się rozpływa,

    Daremnie gonię za jej błędnym cieniem.

    CHÓR (KAJETAN)

    Bojaźnią, panie, bije nasze łono:

    Rabunkiem grzesznym ręce masz dotknięte;

    Chciałeś posiadać Boga narzeczoną,

    735

    A śluby mniszek straszne są i święte.

    DON MANUEL

    Odtąd przed sobą miałem jedną drogę;

    Żądze niestałe weszły w ciasne koło

    I życie było w treści nieubogie.

    Jak pielgrzym na wschód zwraca swoje czoło

    740

    Gdzie mu ma błysnąć słońce wybawienia,

    Tak ja zwracałem chęci i spojrzenia

    W jeden punkt jasny górnego sklepienia.

    Słońce nie weszło, nie zapadło w morze

    Żeby kochanki nie widział kochanek:

    745

    Cicho spleciony był serc naszych wianek,

    I tylko wszystko widzące przestworze

    Nasze tajniki wypowiedzieć może.

    To były chwile szczęściem malowane!

    Grzeszny rabunek ode mnie daleki,

    750

    Serce jej żadnym ślubem niezwiązane,

    Mnie się pierwszemu oddała na wieki.

    CHÓR (KAJETAN)

    Więc klasztor miejscem był tylko ukrycia

    Cichej młodości — a nie grobem życia?

    DON MANUEL

    Jak zakład święty przyjął ją dom Boży

    755

    I kiedyś znowu w prawe ręce złoży.

    CHÓR (KAJETAN)

    Z jakiego rodu krew swoją wywodzi?

    Bo od szlachetnych szlachetne pochodzi.

    DON MANUEL

    Zakryta sobie samej w tajemnice,

    Rosła nie znając, gdzie dom i rodzice.

    CHÓR (KAJETAN)

    760

    Czyli wskazówka jaka nie zawiodła

    Do jej początku nieznanego źródła?

    DON MANUEL

    Jedyny człowiek, powiernik rodzinie,

    Zaświadcza, że w niej szlachetna krew płynie.

    CHÓR (KAJETAN)

    Kto jest ten człowiek? — nie taj nic przede mną,

    765

    Inaczej rada zostanie daremną.

    DON MANUEL

    To sługa stary, czasem wysyłany

    Skrycie do córki od matki nieznanej.

    CHÓR (KAJETAN)

    Nic że od starca wybadać nie można?

    Starość lękliwa, w mowie nieostrożna.

    DON MANUEL

    770

    Nie śmiałem mojej wiedzy zaspokoić,

    Żeby harmonii szczęścia nie rozbroić.

    CHÓR (KAJETAN)

    Gdy on dziewicę nawiedza w klasztorze,

    Jego rozmowy jaka treść być może?

    DON MANUEL

    Rok w rok zanosi pocieszenie do niej,

    775

    Że przyjdzie chwila, co ciemność odsłoni.

    CHÓR (KAJETAN)

    Tej chwili, co ma wszystko wytłomaczyć,

    Czy nie mógł starzec wyraźnie oznaczyć?

    DON MANUEL

    Od kilku czasów zagraża dziewicy,

    Że już jest bliski koniec tajemnicy.

    CHÓR (KAJETAN)

    780

    Jak to zagraża? — czy rozumiesz, panie,

    Że niepomyślne przyjdzie rozwiązanie.

    DON MANUEL

    Zmiana szczęśliwych nigdy nie zbogaci,

    Gdzie zysku nie ma, tam się często traci.

    CHÓR (KAJETAN)

    Odkrycie może być zbawienne tobie.

    DON MANUEL

    785

    Może pogrążyć szczęście moje w grobie,

    Dlatego prędko zaszedłem mu drogę.

    CHÓR (KAJETAN)

    Jak to, o panie, w piersi rzuczasz trwogę —

    Prędkiego kroku przypuścić nie mogę.

    DON MANUEL

    W przyszłym miesiącu wymówił się sługa

    790

    Słówkiem mówiącym jasno do pojęcia,

    Że czas się zbliża i chwila niedługa

    Wróci ją znowu w rodziny objęcia;

    Ale z wyraźnej wczorajszej rozmowy

    Wiem, że ze wschodem dzisiejszego słońca

    795

    Los jej tajemny miał stanąć u końca.

    Dlatego prędko zamiar był gotowy,

    Wpadłem do bramy o nocnej godzinie

    I uwiezioną ukryłem w Messynie.

    CHÓR (KAJETAN)

    Straszna, zuchwała, zabójcza godzina!

    800

    Przebacz mi, panie, naganę surową,

    Lecz starość mądra musi karać mową,

    Gdy się gwałtowna młodość zapomina.

    DON MANUEL

    Blisko klasztoru panien miłosiernych,

    W ciszy ogrodu zakrytej przed światem,

    805

    Właśnie z jej objęć wyrwałem się wiernych,

    Żeby przyspieszyć zgodę z moim bratem.

    W tęsknocie pędząc samotne godziny,

    Nigdy lękliwej nie przyjdzie do głowy

    Wyjść z tego miejsca księżniczką Messyny,

    810

    I na wspaniałej podstawie tronowej

    Ukazać się wśród zebranej drużyny.

    Ale inaczej nie ujrzy mnie ona,

    Jak w pysznych szatach, z wielkością na czole

    I w waszym, chóru rycerskiego, kole.

    815

    Nie chcę, ażeby moja narzeczona

    Z wstydem sieroty, z pokorą klasztoru

    Do matki mojej przychodziła dworu.

    Więc ją jak córę książęcego rodu

    Do ojców moich zaprowadzę grodu.

    CHÓR (KAJETAN)

    820

    Powiedz, czekamy twojego rozkazu.

    DON MANUEL

    Gdy mnie te chwile z objęć jej wyrwały,

    Nią tylko jedną chcę się zająć cały.

    Spieszcie więc ze mną do miasta bazarów.

    Gdzie Maurytanin na sprzedaż wyścieła

    825

    Zbiór najbogatszy ze wschodu towarów

    Drogie materie i sztuk arcydzieła.

    Wybierzcie naprzód trzewiki złocone,

    Ozdobę stroju i nogi ochronę;

    Na suknią, żeby odbijała świetnie,

    830

    Weźcie tkaninę indyjskiego kraju

    Jasno błyszczącą jak śniegi na Etnie,

    Jak światło dzienne pogodnego maju —

    Niech ona członków dziewiczych budowę

    Owiewa lekko jak wiatry rankowe.

    835

    Pasek co ciało w samym stanie ściska

    I skromnym piersiom daje kształt powabny,

    Uszyty gładko z purpury jedwabnej

    Deseniem złotych niteczek niech błyska.

    U szyi droga zatrzyma cykada

    840

    Płaszcz, który z ramion w gęstych fałdach pada:

    Niech i on blaskiem świeci się purpury!

    O bransoletkach pomnijcie gustownych,

    Wybierzcie pereł i koralów sznury

    Najpierwsze z morza podarków cudownych.

    845

    Niech się we włosach promieni korona

    Z drogich kamieni sztucznie wyrobiona,

    Gdzie by harmonii składając budowę

    Szmaragd krzyżował rubiny ogniowe.

    Mglista zasłona, spadając od czoła,

    850

    Niech na kształt jasnej chmurki porankowej

    Lekką jej postać owionie dokoła.

    Do ukończenia weselnego stroju

    Włóżcie jej wianek mirtowego zwoju.

    CHÓR (KAJETAN)

    Wszystko się stanie, jak książę rozkaże,

    855

    Bo strój gotowy znajdziemy w bazarze.

    DON MANUEL

    Najpiękniejszego co żywo rumaka

    Ze stajni mojej wyprowadzić trzeba,

    Niech się maść biała łyszczy na nim taka,

    Jak na dwóch koniach słonecznego Feba[18].

    860

    Czaprak[19] pąsowy niech pod siodłem będzie

    A drogi kamień na cuglach[20] i rzędzie[21],

    Bo na nim moja królowa usiędzie.

    Wy, obleczeni w rycerskie ubranie,

    Bądźcie gotowi, przy odgłosie rogów,

    865

    Księżnę wprowadzić do zamkowych progów.

    Spieszmy urządzić wszystko na spotkanie

    Dwóch pójdzie za mną — reszta tu zostanie

    Pomnijcie jeszcze: o naszej rozmowie,

    Bez mojej woli niech się nikt nie dowie.

    Odchodzi, a za nim dwóch z Chóru.

    CHÓR (KAJETAN)

    870

    Gdy już książęta skończyli wojnę

    Powiedz: co teraz stanie się z nas?

    Trzeba zapełnić chwilę spokojne

    I zabić długi bez końca czas.

    Każdego ranku człek się kłopota,

    875

    Marzy w nadziei, lub w strachu drży,

    Żeby znieść łatwiej ciężar żywota,

    Męczącą duszę jednakość dni

    I co dzień innym wiatru powiewem

    Kołysać życia nietrwałym drzewem.

    JEDEN Z CHÓRU (MANFRED)

    880

    Piękny jest pokój — jak chłopczyk młody

    Leży nad strugiem[22] spokojnej wody,

    Przy nim owieczki raźnie skaczące

    Szczypią od słońca trawki błyszczące.

    Słodka melodia jego flecika

    885

    Przerywa echem samotną ciszę;

    Przy zachodzącym blasku promyka

    Jego szmer wody do snu kołysze.

    WojnaAle i wojna, co los człowieka

    Na tę i ową stronę porusza,

    890

    Winnego hołdu od ludzi czeka;

    Bo lubi czynny ruch moja dusza —

    Lubi to wieczne chwianie, drżenie, chybotanie

    Na drzemiącym, huczącym szczęścia oceanie.

    Człowiek w pokoju troski podziela,

    895

    Bezczynne życie jest męstwa grobem.—

    PrawoPrawo w lękliwym ma przyjaciela,

    I jakim można szuka sposobem

    Na niewieściuchów pozamieniać ludzi.

    Dopiero wojna śpiącą siłę budzi,

    900

    Z jej łona czyny niezwyczajne stają

    I moc odwagi bojaźliwym dają.

    DRUGI Z CHÓRU (BERENGAR)

    MiłośćCzyliż nie mamy Wenery[23] kościoła?

    Piękność świat cały do piersi swej wola.

    W niej się nadzieja, w niej strach rodzi skryty,

    905

    Król ten, kto umie wpaść w oko kobiety!

    Miłość porusza, napawa rozkoszą,

    Tak że się żywe rumieńce podnoszą.

    Upodobana córa upojenia

    Zwodzi powabnie młodociane lata,

    910

    I snuje złote obrazy marzenia

    W zwyczajne życie i w byt smutny świata.

    TRZECI Z CHÓRU (KAJETAN)

    Niech kwiat zielonej rozwija się wiośnie,

    Niech piękność wieńce wesołe uplata

    Takim, u których włos młodzieńczy rośnie.

    915

    Ale z siwizną my, ludzie wiekowi

    Poważniejszemu dajmy cześć Bogowi.

    PIERWSZY Z CHÓRU (MANFRED)

    PolowanieNiech nas Dyjana[24], przyjaciółka łowów,

    W bory i gąszcze zawiedzie zdziczałe,

    Szukajmy w lasach cienistych parowów

    920

    Skaczmy ochotnie ze skały na skałę.

    Bo polowanie podobne do bojów,

    Jest smutnej wojny wesołym kochankiem;

    Budzi cię ze snu szarawym porankiem,

    A gdy grzmot huknie z myśliwskich obojów,

    925

    Lecisz co żywo w doliny mgliste,

    W góry, przepaście, lasy cieniste,

    I wywleczone członki z pościeli

    Nurzasz w świeżego wiatru kąpieli.

    DRUGI (BERENGAR)

    MorzeNiechaj się dola powierzy nasza

    930

    Wiecznie szumiącej błękitów Pani,

    Co zwierciadłami wody zaprasza

    Do nieskończonej swojej otchłani.

    Na oceanie fali tańczącej

    Budujmy żywo zamek płynący.

    935

    Kto kryształowe zielone pole

    Uprawia wartkim okrętu spodem,

    Poślubił sobie szczęśliwą dolę,

    Świat zrobił swojej własności grodem.

    On bez zasiewu zbiera plon obfity;

    940

    Bo sine morze jest nadziei domem,

    Królestwem trafów z chimerą kobiety.

    Żebrak się spotka z bogactwa ogromem,

    Bogacz siermięgą powróci okryty.

    Jak groźna burza szybkim myśli lotem

    945

    Kompas wiatrowy przebiega w około,

    Tak się przemiennym los kręci obrotem

    I chmurzy szczęścia rozjaśnione czoło.

    Na falach wszystko podobne do fali,

    Kto dzisiaj zyskał, jutro strat się żali.

    TRZECI Z CHÓRU (KAJETAN)

    950

    LosAle nie tylko na fal krainie,

    Nie tylko w morzu szumnej dziedzinie,

    Na ziemi nawet, co mocno stoi

    Na dawnych, starych słupach wieczności,

    Niestałe szczęście długo nie gości.

    955

    Ta zgoda braci mnie niepokoi,

    Ani jej wierzyć serce się ośmiela.

    Na lawie, która szczyty gór rozdziela

    Budować chatę uchowaj mnie Boże!

    Dawna nienawiść zagłębiła szpony

    960

    I czyn niejeden został popełniony,

    O którym serce zapomnieć nie może.

    Końca wypadków nie widziałem jeszcze,

    A już mnie trapią przeczucia sny wieszcze.

    Nie chcę zgadywać, ale mnie przeraża

    965

    Ta tajemnica, ten związek złowrogi,

    Miłości kręte, nieznajome drogi,

    Grzeszny rabunek świętego ołtarza.

    Człek sprawiedliwy prostą drogą chodzi;

    Zły tylko zasiew złe owoce rodzi.

    (BERENGAR)

    970

    PrzekleństwoWszystkim wiadomo, że nasz książę stary,

    Podejściem[25] związek zawarł z swoją żoną,

    Bo ona ojcu była przeznaczoną.

    Toteż zwiedziony wołał bożej kary,

    W gniewie na łoże grzesznego małżeństwa

    975

    Rzucił okropne nasienie przekleństwa.

    Zbrodnie nieznane, przejmujące strachem

    Pod tego domu skrywają się dachem.

    CHÓR (KAJETAN)

    Źle się zaczęły dzieje tej rodziny,

    I ze złym, wierzcie, spotkają się końcem,

    980

    Bo namiętności zaślepionej czyny

    Krwawo skarane zostaną pod słońcem.

    To nie przypadek, ani ślepy los

    Że bracia ręce podnosili zbrojne:

    Na matki łono spadł przekleństwa cios,

    985

    Musiała zrodzić nienawiść i wojnę.

    Ale niech wszystko noc pokryje głucha,

    Bo bożek zemsty rozmowy podsłucha.

    Płakać nieszczęścia będzie dosyć pory,

    Gdy je na scenę wywiedzie czas skory.

    Chór odchodzi.
    Scena zmienia się w ogród, z którego widok wychodzi na morze — z przylegającej ogrodowej sali ukazuje się Beatrixa.

    BEATRIXA

    przebiega na jedną i na drugą stronę sceny jakby szukając kogo — nagle staje i przysłuchuje się.
    990

    To nie on idzie — wiatr tylko swawolny

    Szeleszcząc jodły po wierzchołkach bodzie;

    Słońce przechyla głowę na zachodzie;

    Leniwym krokiem bieży czas powolny —

    I mnie przejmuje straszliwe wzruszenie

    995

    Bezfarbne nawet przeraża milczenie.

    W całej przestrzeni wzrok nic nie obaczy —

    Ach! 0n mnie samą zostawił w rozpaczy.

    W bliskości słyszę jakby szczęk oręża,

    Miasto szumiące mieszkańców natłokiem;

    1000

    Tam dalej wielkie morze się wytęża

    I w brzegi bije fali swoich skokiem.

    W sercu mym burza strachów się rozlewa —

    Wirem rzucona jako listek drzewa

    Gubię się drobna w niezmiernej przestrzeni.

    1005

    Czemu z klasztorną rozstałam się chatą? —

    Tam niestęskniona w objęciach swobody,

    Miałam pierś cichą jak łąk jasne wody.

    W życzenia próżną, lecz w radość bogatą,

    Teraz na fale żywota porwana

    1010

    Biegnę w olbrzymim uściśnieniu świata.

    Zerwałam węzły dziecinnego lata,

    Ufając lekkim przysięgom młodziana.

    Ach! com ja poczęła?

    Czym zmysły zajęła?

    1015

    Czy napad szalony

    Wziął mnie w swoje szpony?

    Rozdarłam zasłonę

    Skromności dziewiczej;

    Wybiłam bramy klasztoru święcone!

    1020

    Czy mnie oślepił piekła czar zwodniczy?

    W grzesznej ucieczce od klasztornych krat

    Za zwodzicielem śmiałym poszłam w świat.

    O przyjdź, mój kochanku!

    Nieś ulgę sumieniu;

    1025

    Pierś drży bez ustanku

    W bólu i cierpieniu.

    Gdzie tak długo bawisz[26]?

    O chodź, mój kochanku

    Pokój sercu sprawisz!

    1030

    Czyż nie pokładać ufności w człowieku,

    Co jeden w świecie przytulił mnie biedną?

    Bo jeszcze w dziecka chwiejącym się wieku

    Los mnie surowy wyrwał samą jedną

    Od matki mojej tkliwego objęcia.

    1035

    Pamiętam tylko w igraszkach dziecięcia

    Tę, co mi dała ujrzeć światło dzienne;

    Ale jej obraz znikł jak mary senne.

    Wzrastałam pośród głuchego zacisza

    W samotnych ścianach mając towarzysza;

    1040

    Aż oto stanął u bramy kościelnej

    Jak bożek piękny, jak bohater dzielny!

    O, moich uczuć nie oddadzą słowa —

    Z obcego świata przyszedł mi nieznany

    I węzeł stanął niczym niezerwany,

    1045

    Jakby znajomość była już wiekowa.

    Przebacz ty, przebacz, coś mi życie dała,

    Że nie czekając przeznaczonej doli

    Samam bez ciebie los mój obierała;

    Lecz on mnie znalazł, nie miałam swej woli.

    1050

    Bóg się przeciśnie w zamknięte podwoje;

    On znalazł drogę Perseusza[27] wieży,

    Zły duch ofiarę umiał dostać swoję.

    Niechaj na pustych skałach ona leży,

    Niech się przywiąże do kolumn Atlasu,

    1055

    Rumak skrzydlaty i tam ją dobieży.

    Nie chcę wspominać ubiegłego czasu,

    Nie mam ojczyzny, żeby tęsknić do niej;

    A więc kochając chcę w kochanej dłoni

    Złożyć me szczęście — bo gdzież szczęście gości

    1060

    Czystsze, piękniejsze, jeśli nie w miłości?

    Nie znam i nie chcę nigdy się weselić

    Z tymi, przez których życie we mnie bije,

    Jeśli mnie mają z kochankiem rozdzielić —

    Niechaj mnie wieczna zagadka pokryje,

    1065

    Wiem tylko o tym: że dla ciebie żyję.

    Przysłuchując się.

    Ot lubego głosu dźwięk

    — Nie, to echa smutny jęk

    Co powtarza szumy morza,

    Bijącego w skał podnóża,

    1070

    Nie lubego to jest dźwięk.

    Biada, biada, gdzie on bawi,

    Mnie dreszcz zimny piersi trawi!

    Coraz głębiej słońce tonie,

    Coraz pustsze to ustronie,

    1075

    Coraz ciężej serce bije —

    Gdzie on bawi, gdzie się kryje?

    Z niespokojnością przechodzi się.

    Za ogrodu tego mury

    Nic mnie więcej nie powoła.

    Mnie przenika żal ponury

    1080

    Żem wejść śmiała do kościoła;

    Lecz na jutrznię gdy wołali,

    Z głębi piersi mej głębokiej

    Jakaś siła wiodła kroki

    Do przybytku świętej sali,

    1085

    Tam upadłam na kolana

    Cześć oddała matce pana.

    Gdyby odkrył mnie ciekawy?

    Świat ten pełny tajnych wrogów,

    Chytrość czyha u drzwi progów

    1090

    I zastawia swoje sprawy,

    Młode dziewczę żeby zdradzić,

    W sidła zguby zaprowadzić.

    Wiem jak w ten czas strach się budzi,

    Jeszcze pomnę owe chwile

    1095

    Gdym śmiałości miała tyle

    Wejść pomiędzy tłumy ludzi.

    Tam w kościele w dniu parady

    Gdy grzebali księcia ciało:

    Od niechybnej mej zagłady

    1100

    Niebo tylko zachowało.

    Młodzian stanął przy mym boku

    Z płomienistym żarem w oku,

    Spojrzeniami, co wraziły

    Strach we wszystkie ciała żyły

    1105

    Pojrzał w serca głąb najskrytszą.

    Dziś gdy wspomnę, strach przeszywa

    Piersi moje bez ustanka;

    Cichej winy bojaźliwa

    Nie śmiem pojrzeć w twarz kochanka.

    Przysłuchując się.
    1110

    Głosy się rozchodzą;

    Teraz mnie nie zwodzą

    Błędne marzenia,

    To jego tchnienia,

    Kochanka mojego.

    1115

    Coraz bliżej biegą,

    Lecę stęskniona

    W jego ramiona,

    Do piersi jego.

    Z wyciągniętymi rękami bieży w głąb ogrodu i spotyka wchodzącego Don Cezara.
    Chór, Don Cezar, Beatrixa.

    BEATRIXA

    Cofając się ze strachem.

    Biada, o biada, co mi się przedstawia?

    W tej chwili wchodzi Chór.

    DON CEZAR

    1120

    Nie bój się, piękna!

    Do Chóru.

    Brzęk wojennej stali

    Tkliwą dziewicę bojaźnią nabawia —

    Ustąpcie zaraz i czekajcie w dali!

    Do Beatrixy.

    Nie bój się — piękność i wstyd dla mnie święty.

    Chór się oddalił — Don Cezar zbliża się do niej i porywa za rękę.
    1125

    Gdzie byłaś? jaki bożek niepojęty

    Tak ciebie długo ukrywał przede mną?

    Ja cię szukałem, śledziłem daremno.

    Odkąd raz pierwszy na księcia pogrzebie

    Stanęłaś przy mnie w anioła postawie,

    1130

    W głębi mej duszy miałem tylko ciebie

    Czym marzył we śnie, czym czuwał na jawie.

    Ty wiesz, jak straszną dotknęłaś mnie męką —

    Zdradziłem miłość niemym ust szeptaniem,

    Oka mojego płomienistym graniem

    1135

    I w twojej ręce drżącą moją ręką.

    Dnia uroczystość zatrzymała mowę,

    W cichej modlitwie pochyliłem głowę —

    Ale gdy kapłan skończył mszę pobożną,

    Jam szukał ciebie i szukał na próżno.

    1140

    Twojego czaru siła niepojęta

    Na serce moje nałożyła pęta.

    Odtąd za tobą biegłem, moja droga,

    Wszędzie, gdzie wolno wejść skromnej dziewicy;

    Do bram pałaców, do świątyni Boga,

    1145

    Do miasta cichej i hucznej ulicy.

    Daremna praca, daremny trud długi!

    Aż oto dzisiaj Bóg mi dał wesele;

    Stokroć szczęśliwsza czujność mego sługi

    Odkryła ciebie w sąsiednim kościele.

    Beatrixa, która przez cały czas drżąca i z odwróconą twarzą słucha Don Cezara, daje w tej chwili znak zadziwienia.
    1150

    Mam ciebie znowu — i niech życie skończę

    Wprzód niźli kiedy z tobą się rozłączę.

    Żebym z szczęśliwych korzystał wypadków,

    Zniszczył od piekła zazdrość nastawioną,

    Oto w obliczu tych rycerskich świadków

    1155

    Ogłaszam ciebie prawą moją żoną.

    Przedstawia ją Chórowi.

    Nie chcę wyśledzać twego urodzenia —

    Skoro cię wolnym wyborem posiędę

    O ród i miano pytać się nie będę.

    Mnie przekonały oczów twych spojrzenia

    1160

    Ze ród twój świetny i dusza twa taka —

    A choćbyś wyszła z lepianki żebraka,

    Jesteś władczynią życia mego doli

    Bo odkąd ciebie widzę — nie mam woli.

    Losami mymi mogę rozporządzić —

    1165

    Żebyś o władzy mojej mogła sądzić,

    Żebyś wiedziała, że wysoko stoję

    I mam potęgę w olbrzymim ramieniu

    Aż do mnie podnieść ulubioną moję:

    Dość, gdy usłyszysz o moim imieniu.

    1170

    Jestem Don Cezar i wśród tego grodu

    Nikogo nie ma świetniejszego rodu.

    Beatrixa daje znak przestrachu — Don Cezar postrzega i mówi po krótkicm milczeniu.

    Chwalę cię widząc, jak drżysz przestraszona:

    W cichej skromności jest wdzięków korona —

    Bo piękność sama przed sobą ukryta

    1175

    W własnej potędze zgubę swoją czyta.

    Ja stąd odchodzę — zostawiam cię, żeby

    Z bojaźni twoja ocknęła się dusza:

    Nowość, choć błoga, zawsze strachem wzrusza.

    Do Chóru.

    Wy zaś pospieszcie pokłon złożyć w dani

    1180

    Mojej małżonce i was wszystkich pani.

    Głoście jej przyszłą wielkość i swobodę —

    Ja wkrótce wracam i w kole rycerzy

    Żonę do domu ojców mych powiodę,

    Jak mnie przystoi i jak jej należy.

    Odchodzi.
    Beatrixa i Chór.

    CHÓR (BOHEMUND)

    1185

    Cześć ci dziewico

    Księżniczek perło,

    Tobie się świecą,

    Tryumf i berło.

    Pokłon należy

    1190

    Kwitnącej matronie

    Która pocznie w łonie

    Ród przyszłych rycerzy!

    (ROGER)

    Cześć ci troista!

    Z gwiazdą wróżby błogiej

    1195

    Wchodzisz promienista

    W domu tego progi

    Gdzie gości Boga dłoń błogosławiona,

    Gdzie wieńce sławy wiją się na ścianie;

    Gdzie berło złote i państwa korona

    1200

    Z ojca na syna idą nieprzerwanie.

    (BOHEMUND)

    Twoje przybycie

    Da szczęścia życie

    Bogom domowym,

    Ludziom wiekowym

    1205

    Szanowanym w kraju.

    U drzwi cię powita

    Hebe[28] okryta

    Zielenią maju —

    I władczyni świata

    1210

    Wiktoria[29] skrzydlata,

    Co na ojcowskiej dłoni wisząca

    Trzepocze skrzydłem do zwycięstw słońca.

    (ROGER)

    W książąt naszych rodzie

    W niezmiennej pogodzie

    1215

    Błyszczy rozjaśniona

    Piękności korona.

    Idąc do wieczności

    Stara daje młodej

    Zasłonę skromności,

    1220

    Przepaskę urody.

    Ale cud natury

    Dziś nawiedził nas:

    Widzim kwiatek córy,

    Nim kwiat matki zgasł.

    BEATRIXA

    ocucając się z przestrachu.
    1225

    O biada mi, biada!

    Do jakiego domu

    Beatrixa wpada?

    Między wszystkimi,

    Co żyją na ziemi

    1230

    Tego najwięcej lękam się rodu!

    Teraz pojąć muszę

    To straszne wzruszenie,

    Tajemnicze drżenie

    Trapiące duszę

    1235

    Skorom usłyszała

    Imię tej rodziny,

    Co jadem gadziny

    Przeciw swoim pała

    Niszczy własną krew.

    1240

    Gdy o braciach mi mówiono,

    Strach przeszywał drżące łono —

    A dziś losu mego gniew

    Rzuca biedną, opuszczoną

    W nienawiści wiecznej wir

    1245

    Pod nieszczęścia zgubny styr[30].

    Wybiega do ogrodowej sali.

    CHÓR (BOHEMUND)

    Zadroszczę tobie, Bogom miły synie,

    Władco szczęśliwy w potęgi dziedzinie!

    Najcudowniejsze jest twoim udziałem —

    Wszystko, co ziemia nazywa wspaniałem,

    1250

    Musi ci kwiatek przynieść w daninie.

    (ROGER)

    Z pereł, co nurek w morzu wygrzebie,

    On najpiękniejszą niesie dla siebie.

    Zysk odniesiony za wspólną pracą

    Władcy największą przynosi płacę!

    1255

    Gdy los na sługi zdobycz rozdaje,

    Największy udział jemu zostaje.

    (BOHEMUND)

    Najdroższy klejnot dziś mu daje świat —

    Niech do wszystkiego prawo sobie rości,

    W tym tylko jednym serce mu zazdrości:

    1260

    On w dom swój wiedzie kobiet naszych kwiat,

    I tę, co wszystkich zachwycała oczy,

    On sam ramieniem miłości otoczy.

    (ROGER)

    Zuchwały korsarz na brzegi wysiada

    Wyspę spokojną żelazem napada,

    1265

    Zabiera z sobą i męże, i żony;

    Lecz w namiętności dzikiej nasycony

    Nie śmie dotykać najpiękniejszej twarzy,

    Bo ona tylko królowi się żarzy.

    (BOHEMUND)

    Chodźmy przy wejściu stanąć na straży,

    1270

    Pilnować świętych progów tego domu

    Do tajemnicy nie dać wejść nikomu —

    Żeby pan sługę swego pochwalił,

    Że mu najdroższe dobro ocalił.

    Chór oddala się w głąb sceny.
    Pokój w pałacu.
    Donna Izabella pomiędzy Don Manuelem i Don Cezarem.

    IZABELLA

    Cieszmy się długo pożądaną dobą,

    1275

    Co dziś nam blaskiem uroczystym świeci:

    Jak ja te ręce łączę razem z sobą,

    Tak połączone serca moich dzieci.

    Pierwszy raz w kole prawdziwej przyjaźni

    Matka przemówić może bez bojaźni.

    1280

    Tłum obcych świadków już nas nie podsłucha,

    Szczęk zbroi mego nie uderzy ucha.

    Jak sowy nocne, smutnej wróżby gońce,

    Z pogorzeliska długiej ich siedziby

    Wzlatują gwarnie, chmurząc jasne słońce,

    1285

    Skoro do pustej przez czas długi skiby

    Wraca wesołych mieszkańców gromada

    I nowych domów posadę zakłada:

    Tak z tego grodu do strasznego piekła

    Stara nienawiść dwóch braci uciekła,

    1290

    I prędkim za nim popędziły krokiem

    Trup podejrzenia z wydrążonym okiem,

    Złość zezowata i zazdrość zaciekła.

    W ich miejsce pokój z ufnością i zgodą

    Radosny uśmiech w progi nasze wiodą.

    Wstrzymuje się.
    1295

    SiostraDzień ten nie tylko szczęście nam uplata,

    Że z was każdemu wraca znowu brata,

    Ale i siostra przybędzie do domu.

    Zwracacie na mnie oczy zadziwione?

    Tak z tajemnicy nieznanej nikomu

    1300

    Czas jest, ażebym odjęła zasłonę.

    Siostra wam żyje — ja memu mężowi

    Najmłodsze jeszcze urodziłam dziecię —

    Nim się przybliży dzień ten ku końcowi,

    Do braterskiego serca ją przyjmiecie.

    DON CEZAR

    1305

    Co mówisz, matko? Siostra nasza żyje

    I dotąd jeszcze przed nami się kryje?

    DON MANUEL

    Wprawdzie mówiono, gdyśmy dziećmi byli,

    O siostrze, która umarła w powiciu.

    IZABELLA

    Źle wam mówiono, ona jest przy życiu.

    DON CEZAR

    1310

    Czemuż ją do tej ukrywałaś chwili?

    IZABELLA

    Córka, Proroctwo, SenPowiem przyczynę mojego milczenia;

    Słuchajcie tylko przeszłych lat zdarzenia:

    Byliście dziećmi, a już was dzieliła

    Niezgoda, która bogdaj nie wróciła.

    1315

    Rodzice, patrząc na zwady codzienne,

    Strapionym sercem nad wami boleli.

    W tym ojciec dziwne miał zjawisko senne,

    Jemu się zdało, że z ślubnej pościeli

    Rosły dwa laury, a pomiędzy nimi

    1320

    Lilia schylała listki swe do ziemi.

    Dziwnym sposobem kwiatek się zapalił,

    Płomień ogarnął i drzewa, i ściany,

    I rosnąc w pożar wichrem podniecany

    Wszystko pod domu gruzami zawalił.

    1325

    Przejęty strachem książę się zapytał

    Araba, który biegle w gwiazdach czytał,

    Jakie znaczenie to zjawisko kryje?

    Arab wyłożył: jeśli moje brzemię

    Urodzi córkę, ona mu zabije

    1330

    Synów i zniszczy rodu jego plemię.

    Gdy córka przyszła, ojciec wasz niedługo

    Rozkazał w morze rzucić biedne dziecię.

    Zamiar był krwawy, lecz ja z wiernym sługą

    Mojej dziewczynie zachowałam życie.

    DON CEZAR

    1335

    Cześć mu, że wstrzymał dziecięcia zagładę —

    Miłość matczyna znajdzie zawsze radę!

    IZABELLA

    Nie tylko w sercu miałam powód silny

    Zachować córkę od zguby niemylnej,

    I mnie, skorom ją na świat urodziła,

    1340

    Sen, ProroctwoDziwna wyrocznia w śnie się objawiła:

    Na łące pośród pogodnego czasu

    Igrało dziecię anielskiej postawy,

    Lew groźny wybiegł z sąsiedniego lasu

    W wściekłej paszczęce niosąc połów krwawy.

    1345

    Ułaskawiony dziecięcia widokiem,

    Łaszcząc się, zdobycz kładzie mu na łonie;

    W tej samej chwili orzeł pod obłokiem

    Wzlatywał z sarną uwięzioną w szponie —

    Ledwie na łąkę pojrzał bystrym okiem

    1350

    Sarna leżała na dziecięcia łonie —

    I lew, i orzeł, niegdyś tak zajadli

    W nogach dzieciny cicho się układli.

    Pobożny kapłan, ulubieniec nieba,

    Przy którym serce miało pocieszenie

    1355

    Skoro go ziemska dotknęła potrzeba,

    Tak wytłumaczył senne objawienie:

    Urodzę córkę, której przeznaczenie

    Będzie wojenny szał braci złagodzić

    I ich niesnaski miłością pogodzić.

    1360

    Zamknęłam w sercu słowa przepowiedni

    I wierząc więcej objawieniu Boga

    Niźli kłamliwej zabobonów bredni,

    Sprawiłam tyle, że mi córka droga,

    Zakład nadziei i niebieskiej łaski,

    1365

    Została wasze pogodzić niesnaski.

    DON MANUEL

    Myśmy bez siostry serca pogodzili;

    Lecz przez nią miłość nasza się usili[31].

    IZABELLA

    Biedną sierotę, od matki daleko,

    Cudza dłoń i cudze wykarmiło mleko.

    1370

    Bojąc się gniewu waszego rodzica

    Nie mogłam nawet obaczyć jej lica;

    Bo on, dręczony podejrzenia snami,

    Wszystkie me drogi zastawiał szpiegami.

    DON CEZAR

    Ale już trzeci miesiąc nam upływa,

    1375

    Jak ojciec w cichym grobie odpoczywa,

    Jakaż ci, matko, stawała przeszkoda

    Wydobyć córkę z cichego ukrycia,

    Pociechę rozlać w tęskne chwile życia?

    IZABELLA

    I cóż, jeżeli nie wasza niezgoda?

    1380

    Zaledwie ojca zanieśli do grobu,

    Ona zaczęła wasze serca trawić

    I pojednania nie dała sposobu.

    Czyż mogłam siostrę między wami stawić?

    Wśród waszych sporów burzliwej godziny

    1385

    Was nie dochodził głos mowy matczynej.

    I jakbym śmiała spokojną dziewicę,

    Mojej nadziei ostatnią kotwicę,

    Rzucać na wściekłość niezgodnej rodziny?

    Wprzód chciałam widzieć pojednanych braci,

    1390

    A potem, szczęście uwieńczając błogie,

    Przywieść im siostrę w anioła postaci.

    Dzisiaj wy zgodni, dziś ją wrócić mogę.

    Sługa, któremu znajome ukrycie,

    Przyjdzie oznajmić radosne przybycie.

    1395

    Dzisiaj ją matka przytuli do łona,

    Dziś ją braterskie uścisną ramiona.

    DON MANUEL

    Ale nie tylko naszej siostry samej

    Przyjdzie się cieszyć matczynym uściskiem —

    Szczęście przez wszystkie wejdzie do nas bramy,

    1400

    I opuszczone tak długo pokoje

    Będą wesela kwitnącem siedliskiem.

    Usłyszysz matko tajemnice moje.

    Dałaś mi siostrę, a ja dziś w zamianę

    U twego progu z drugą córką stanę.

    1405

    O matko moja! Pobłogosław syna,

    Bo serce jego znalazło nagrodę:

    Zanim wieczorna zbliży się godzina

    Małżonkę moją do nóg ci przywiodę.

    IZABELLA

    Do matczynego przycisnę objęcia

    1410

    Wybór mojego starszego dziecięcia.

    Niech na jej ścieżkach złota radość wschodzi,

    Niech kwiatem szczęścia życie uwieńczone

    Przywiązanemu synowi nagrodzi

    Za najpiękniejszą dla matki koronę.

    DON CEZAR

    1415

    Nie zlewaj matko, łask twoich szczodrotę

    Tylko na syna najstarszego głowę;

    Bo jeśli miłość w serce wlewa cnotę,

    To i ja w twoje progi pałacowe

    Przywiodę córkę, co mnie nauczyła

    1420

    Znać, jak potężna miłości jest siła.

    Nim więc wieczorna zbliży się godzina,

    Powitasz matko żonę twego syna.

    DON MANUEL

    Miłości, mocą uzbrojona bożą!

    Słusznie cię zowią królową przyrody.

    1425

    Przed tobą groźne żywioły się korzą,

    Ty nieprzyjaznych łączysz węzłem zgody.

    Któż twej wielkości nie ujrzał wśród świata?

    Niepokonany przez nikogo wprzódy

    Wzięłaś w okowy dziki umysł brata.

    ściskając Don Cezara.
    1430

    Dziś wierzę sobie — i z nadzieją całą

    Do braterskiego przyciskam cię łona.

    Niechaj wątpliwość w duszy mojej skona,

    Bo twoje serce miłość już poznało.

    IZABELLA

    Błogosławiona ta chwila szczęśliwa,

    1435

    Co piersi mojej, brzemiennej cierpieniem,

    Pozwala zagrać wolnym odetchnieniem —

    Ród mój na silnych kolumnach spoczywa

    I ducha mego jaśniejące oko

    Patrzy spokojnie na przyszłość szeroką.

    1440

    Ja wczoraj w wdowy pogrzebowej szacie

    Jak pustelnica samotna, bez dzieci,

    Po głuchej, tęsknej chodziłam komnacie —

    A dzisiaj dla mnie blask młodzieńczy świeci,

    W rozkwitającym piękności uroku

    1445

    Trzy córki staną przy matczynym boku.

    Ze wszystkich niewiast na świata obszarze

    Niechaj choć jedna matka się pokaże

    Jak ja szczęśliwa z przeznaczeń wyroku.

    Lecz jakich książąt królewskie dziewice

    1450

    Jaśnieją w kraju tego okolice,

    O których matce waszej nie mówiono?

    Bo wiem, że moich dwóch synów wyborem

    Świetność krwi naszej nie będzie splamioną.

    DON MANUEL

    Dziś tylko nie chciej domysłem za skorym

    1455

    Rozdzierać szczęścia mego tajemnicy;

    Później ci wszystko wiadomym zostanie.

    Najlepiej, matko, od oblubienicy

    Usłyszeć możesz o rodzie i mianie;

    Lecz wierz, że skoro przybędzie do dworu,

    1460

    Uznasz ją godną mojego wyboru.

    IZABELLA

    Widzę, że ojca umysłem i duchem

    Syn mój najstarszy został obdarzony —

    I tamten w swoich myślach zagłębiony

    Krył się przed ludzi spojrzeniem i słuchem;

    1465

    Lubił tajemne wysnuć przedsięwzięcie

    I w głębi duszy zachować go święcie.

    Żądana zwłoka w niczym nie zawadzi;

    Lecz syn mój Cezar w matczyne objęcie

    Zapewne córkę królów przyprowadzi?

    DON CEZAR

    1470

    Nie mam zwyczaju kryć się w tajemnicy,

    Jak oko moje swobodnie spoziera,

    Tak dusza moja otwarta i szczera.

    Chcesz matko wiedzieć nazwisko dziewicy?

    Wyznam ci z całą duszy mej szczerotą[32],

    1475

    Żem jeszcze siebie nie zapytał o to.

    Kto pyta słońca, skąd blask jego lica?

    Co wszystkim świeci i siebie oświeca.

    Z jasności, którą oko jej rozwodzi,

    Widać, że ona od światła pochodzi.

    1480

    Na wzrok dziewicy pojrzałem mroczy

    W serce jej serca utopiłem oczy —

    Z czystego blasku ja perłę ocenię,

    Lecz jej nazwiska nigdy nie wymienię.

    IZABELLA

    Jak to, mój synu? — wyświeć to zdarzenie;

    1485

    Pierwszemu silnych uczuć popędowi

    Posłuszny byłeś jak Boga głosowi.

    Przebaczę żywość młodzieńczego wieku,

    Lecz nie szaleństwo w dojrzałym człowieku.

    Mów, co twój wybór wytłumaczyć może?

    DON CEZAR

    1490

    Mówisz mi, matko, o moim wyborze?

    Jestże to wybór, kiedy gwiazd opieka

    W chwili przeznaczeń wyprzedza człowieka?

    Nie za kochanką wyszedłem tej doby[33],

    W domu umarłych, w świątyni żałoby

    1495

    Taka poziomość od myśli ucieka.

    Jednak gdy w modłach pogrążony stałem

    Już ona była, choć jej nie szukałem.

    Mnie obojętne, bez żadnej zasługi

    Było białogłów szczebiotliwe koło;

    1500

    Bo oprócz ciebie nie znalazłem drugiej

    Która by moje pochyliła czoło.

    W dniu tym, gdy zwłoki ojcowskie grzebali,

    Idąc za twojej mądrości wyrokiem

    My, między ludu ukryci natłokiem,

    1505

    W nieznanych szatach na uboczy[34] stali —

    Żeby gwałtowność swarnego zapędu

    Nie śmiała przerwać świetności obrzędu.

    Żałoba, MiłośćCzarną krepą obito przybytek kościoła;

    Dwadzieścia geniuszów świecąc pochodniami

    1510

    Przy środkowym ołtarzu stanęło do koła.

    Trumna na katafalku wspartym kolumnami

    Pokryta była kirem krzyżowanym biało —

    Na niej złożyli berło piastowane z chwałą,

    Naszych książąt koronę, rycerskie ostrogi

    1515

    I miecz ojca z temblakiem sutym w kamień drogi.

    Gdy wszyscy w cichych modłach szukali pociechy,

    Niewidzianych organów zahuczały miechy

    Echo budząc sklepienia — z wysokiego chóru

    Śpiew dobranych stu głosów ozwał się do wtóru.

    1520

    Tymczasem pośród dźwięków pogrzebnej żałoby

    Trumna z ciałem w podziemne zapadła się groby:

    Na ziemi tylko ziemskie zostały oznaki

    I kir czarny w szerokie rozciągnięty szlaki.

    Ale duch uwolniony od świata poziomu,

    1525

    Leciał na białych skrzydłach anielskiego brzmienia,

    Chcąc się dostać co prędzej do wieczności domu,

    Do łaski zbawienia.

    To wszystko, matko, zbieram do pamięci:

    Żebyś uznała, czy w tej chwili świętej

    1530

    Mogły światowe zajmować mnie chęci.

    A jednak życia władca niepojęty

    W owej godzinie pobożnie zaczętej

    Promień miłości chciał zapalić we mnie —

    Jakim sposobem — pytać się daremnie.

    IZABELLA

    1535

    Dokończ, mój synu! niech wszystko usłyszę.

    DON CEZAR

    Skąd ona przyszła, z jakiego wyroku

    Przerwała mojej pobożności ciszę,

    Tego ci matko, nigdy nie opiszę —

    Lecz ledwiem postrzegł ją przy moim boku,

    1540

    Już jej bliskości nieznajoma siła

    Do głębi duszę moją poruszyła.

    Nie ust różowych uśmiech czarowniczy,

    Nie cudne wdzięki na twarzy grające,

    Nie postać w kształty ulana wabiące;

    1545

    To byt jej matko, mroczny, tajemniczy

    Skrytych wyroków rozkładając księgę,

    I myśl, i serce wziął w swoją potęgę.

    Gdym dech mój wmieszał w jej tchnienia czarowne

    Dusze się nasze dotknęły bezmowne;

    1550

    Obcą mi była, a jednakże znana!

    W piersiach mych jasność błysła dobroczynna:

    Ach! Rzekłem wtenczas padłszy na kolana,

    Ona jest dla mnie albo żadna inna.

    DON MANUEL

    W mowie twej boski miłości jest promień

    1555

    Co wpada w duszę, wznieca żar i płomień.

    Gdy zgodne serca łączą się do siebie

    Próżny tam opór i wybór daremny,

    Człek nie rozwiąże, co Bóg związał w niebie.

    Zgadzam się z bratem — jego los tajemny

    1560

    Mojego losu opowiedział dzieje.

    Z tego uczucia zdjąłeś obłok ciemny,

    Co duszy mojej ożywia nadzieje.

    IZABELLA

    Tak chcą wyroki, żeby moje dzieci

    Odrębną drogą przeszli życia morze.

    1565

    Wezbrany potok gdy z gór szczytnych leci

    Sam bieg wybiera, sam uścieła łoże

    I w wściekłym pędzie nie uważa drogi

    Którą roztropne udeptały nogi.

    Gdy więc tak każe niezmienna potrzeba,

    1570

    Z pokorą serca poddaję się woli

    Niepowstrzymanej, silnej władzy nieba

    Co snuje ciemną przędzę naszej doli.

    W uczuciach synów nadzieję mieć muszę —

    Jak ród ich świetny, tak wielkie ich dusze.

    Ciż i Diego.

    IZABELLA

    1575

    Patrzaj — ot sługę postrzegam wiernego —

    Bliżej tu, bliżej poczciwy Diego!

    Gdzie córka moja? Oni już słyszeli!

    Milczenie twoje na nic nie posłuży,

    Powiedz, gdzie ona, nie ukrywaj dłużej;

    1580

    Niech nas największe szczęście rozweseli.

    Chce wyjść z nim.

    Jak to? Wstrzymujesz? Nie masz w ustach mowy?

    Wzrok twój zbłąkany nieszczęście ogłasza!

    Co tobie? — mnie dreszcz ziębi gorączkowy.

    Gdzie ona? — gdzie jest Beatrixa nasza?

    DON MANUEL

    uderzony nazwiskiem na stronie.
    1585

    Co? Beatrix!

    DIEGO

    wstrzymując chcącą wychodzić Izabellę.

    Zostań!

    IZABELLA

    Och! Mnie trwoga

    W ściśnionych piersiach dech zaparty trzyma.

    DIEGO

    Nie ma jej ze mną — córki twojej nie ma.

    IZABELLA

    1590

    Mów, co się stało? Mów, na imię Boga!

    DON CEZAR

    Mów? Nieszczęśliwy, gdzie siostra przebywa?

    DIEGO

    Korsarze siostrę waszą pochwycili!

    Bogdaj bym nigdy nie dożył tej chwili!

    DON MANUEL

    Ucisz się, matko!

    DON CEZAR

    1595

    Matko, bądź cierpliwa

    Aż on ci wszystko do końca opowie!

    DIEGO

    Szedłem posłuszny na twoje rozkazy,

    Ku znajomemu dobrze klasztorowi

    Po ścieżce, którąm chodził tyle razy.

    1600

    Po raz ostatni wyprawiony w posły

    Skrzydła radości szybko mnie uniosły.

    DON MANUEL

    Do rzeczy!

    DON CEZAR

    Prędzej!

    DIEGO

    Gdym klasztor powitał

    1605

    I o księżniczkę co żywo zapytał,

    W oczach przytomnych[35] widzę przerażenie

    I słyszę z dreszczem straszne wydarzenie.

    Izabella blada i drżąca upada na krzesło — Don Manuel bieży ją cucić i ciągle przy matce zostaje.

    DON CEZAR

    Maury porwali, powiadasz Diego?

    Kto widział Maurów, kto był świadkiem tego?

    DIEGO

    1610

    Okręt zbójecki zarzucił kotwicę

    Tam, gdzie klasztoru leżą okolice.

    DON CEZAR

    Wiele się statków w nasze porty chroni,

    Żeby ujść wichrów burzliwych pogoni.

    Gdzie jest ten okręt?

    DIEGO

    1615

    Skoro błysła zorza,

    Już go widziano w dalekości morza.

    DON CEZAR

    Czy mówią jeszcze o jakiej łupieży?

    Maurom nie dosyć na jednej kradzieży.

    DIEGO

    Zabrali woły trzodą się pasące

    1620

    Na niedalekiej od tej strony łące.

    DON CEZAR

    Jak mogli zbójce wziąć ją bez oporu

    Z opasanego murami klasztoru?

    DIEGO

    Mury klasztorne łatwo przebyć można

    Po gęstych szczeblach sznurowej drabiny.

    DON CEZAR

    1625

    Jakże do celi weszli bez przyczyny?

    Surowe prawa ma mniszka pobożna.

    DIEGO

    Nie wdziawszy jeszcze zakonniczej szaty,

    Mogła na wolne wychodzić zza kraty.

    DON CEZAR

    Czy siostra nasza, powiedz mi Diego,

    1630

    Zwykła używać często prawa tego?

    DIEGO

    Często ją w ciszy widziano ogrodu —

    Dzisiaj raz pierwszy znikła bez powodu.

    DON CEZAR

    po namyśle.

    Gdy zbójca do niej tak się zbliżył wolno,

    To ona była do ucieczki zdolną.

    IZABELLA

    powstając.
    1635

    Nie — to rabunek, to przemoc zuchwała,

    Znane jej były obowiązki ostre,

    Żeby się uwieść dobrowolnie dała.

    Synowie moi! chciałam wam dać siostrę

    A teraz od was wyglądam nadziei —

    1640

    Pod siłą waszą niech się wszystko zgina;

    Wy nie ścierpicie, żeby ta dziewczyna

    Miała być łupem zuchwałych złodziei.

    Chwyćcie za bronie, żagle rozwijajcie,

    Na całą wyspę baczność waszą rzućcie;

    1645

    Za rozbójnikiem morza przebiegajcie,

    Wywalczcie siostrę, a mnie córkę wróćcie!

    DON CEZAR

    Dalej do zemsty, dalej do dzieła.

    Odchodzi — Don Manuel zaś budząc się z głębkiego roztargnienia zwraca się niespokojny do Diega.

    DON MANUEL

    Od kiedy, mówisz, z klasztoru zniknęła?

    DIEGO

    Już jej nie mogli wyszukać dziś rano.

    DON MANUEL

    do matki
    1650

    I Beatrixą córkę twoją zwano?

    IZABELLA

    Tak — to jej imię — nie pytaj o więcj.

    DON MANUEL

    O matko! Jeszcze jedno wiedzieć muszę.

    IZABELLA

    Spiesz się za brata przykładem co prędzej.

    DON MANUEL

    Gdzie ona była? Zaklinam na Boga!

    IZABELLA

    zmuszając go do odejścia.
    1655

    Patrz na łzy moje, na moje katusze!

    DON MANUEL

    Mów, jaka do niej prowadziła droga?

    IZABELLA

    Przecież nie w ziemi była pochowana.

    DIEGO

    O! Teraz straszna przejmuje mnie trwoga.

    DON MANUEL

    Trwoga? Skądże trwoga niespodziana?

    DIEGO

    1660

    Tego porwania ja przyczyną całą.

    IZABELLA

    O nieszczęśliwy! Odkryj, co się stało?

    DIEGO

    Jam nic nie mówił — bo nie chciałem ciebie

    Może zbytecznym troszczyć niepokojem;

    Ale na księcia naszego pogrzebie,

    1665

    Gdy lud ciekawy gromadził się rojem,

    Księżniczka ze łzą błagała mnie w oku

    Żeby być świadkiem smutnego widoku —

    Ja, nieszczęśliwy, uprosić się dałem

    I żałobnymi przyodziawszy szaty

    1670

    Zaprowadziłem na obchód bogaty.

    Tam między ludu tłumnym zgromadzeniem,

    Chociaż ją suknia skrywała żałobna,

    Może ją zbójca wyśledził spojrzeniem —

    Bo jej piękności ukryć niepodobna.

    DON MANUEL

    na stronie.
    1675

    Teraz pierś moja z bólu uwolniona;

    Z tego, co mówi, to nie była ona.

    IZABELLA

    Starcze, tyś twoją oszukał władczynię.

    DIEGO

    Pani! Jam myślał, że dobrze uczynię.

    Głos ja natury, potęgę krwi rodu

    1680

    Ujrzałem w chęci widzenia obchodu.

    Mnie się zdawało, że nieba wyroki

    Chciały tym dziwnym, tajemnym sposobem

    Córkę postawić nad ojcowskim grobem.

    A tak pobożne wypełniając dzieło

    1685

    Szlachetne czucie zły skutek poczęło.

    DON MANUEL

    na stronie.

    Czego tu stoję w udręczeniu krwawem? —

    Wnet ja rozproszę tę niepewność ciemną.

    DON CEZAR

    który powrócił.

    Przebacz mi bracie, pospieszę niebawem.

    DON MANUEL

    Ze mną nie pójdziesz, nikt nie pójdzie ze mną.

    Odchodzi.

    DON CEZAR

    z zadziwieniem patrząc na odchodzącego
    1690

    Powiedz mi, matko, co się bratu stało?

    IZABELLA

    Takim go nigdy serce me nie znało.

    DON CEZAR

    Powracam znowu, bo w żarliwej chęci,

    Może daleką wybierając drogę,

    Zapytać ciebie wyszło mi z pamięci

    1695

    O znak, po którym siostrę poznać mogę,

    Jak dojdę śladu, gdy mi nikt nie powie

    Skąd rozbójnicy porwali niebogę?

    Naucz mnie, matko, jak się klasztor zowie.

    IZABELLA

    Klasztor ma świętej Cecylii nazwisko —

    1700

    On jak milczących dusz ciche siedlisko

    Stoi za borem, którego gęstwina

    Po grzbietach Etny powoli się wspina.

    DON CEZAR

    Ufaj nam, matko, weź uśmiech pogodny,

    Córka powróci w objęcia matczyne,

    1705

    Choćbym jej szukał przez ziemie i wody.

    Tylko się, matko, troszczę o jedyne:

    U obcych moją zostawiam dziewczynę,

    W twojej opieki bezpiecznym siedlisku

    Niechaj się zakład mego szczęścia mieści —

    1710

    W jej troskliwości, w jej serca uścisku

    Zapomnisz smutku, zapomnisz boleści.

    Odchodzi.

    IZABELLA

    Kiedyż przekleństwo rozwiąże się stare,

    Co nad tym domem ma wypełnić karę?

    Zły duch z nadziei mojej się naśmiewa,

    1715

    W zazdrości wściekłej nigdy nie spoczywa.

    Tak bliską byłam bezpiecznego brzegu,

    Tak zaufaną w szczęścia słodkim biegu!

    Wiatr do cichego układł się noclegu,

    Blaskiem wieczora zachodowe słońce

    1720

    Pokryło lądy w dali migające,

    Aż oto wicher z obłoków wysłany

    Porwał mnie znowu na morza bałwany.

    Odchodzi.
    Scena przedstawia ogród jak wprzódy.
    Obadwa Chóry, potem Beatrixa.
    Chór Don Manuela wchodzi w szatach uroczystych z przypiętemi wiankami — chłopcy wnoszą podarki ślubu opisane wyżej. Chór Don Cezara chce wstępu zabronić.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Dobrze uczynisz, gdy stąd pójdziesz precz.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Jak mi kto lepszy przełoży tę rzecz.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    1725

    Widzisz, żeś przyszedł w niepotrzebny czas.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Właśnie zostanę, żeby dogryźć was.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Tu moje miejsce — kto mnie wyprze stąd?

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Ja to uczynię, mnie tu dano rząd.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Jeśli tu jestem, Don Manuel tak chciał.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    1730

    A mnie Don Cezar ten sam rozkaz dał.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Starszemu młodszy ustępuje brat.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Kto pierwszy wchodzi, ten zabiera świat.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Obrzydły wrogu! Oddal się stąd precz.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Nie wprzód, aż z mieczem spróbuje się miecz.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    1735

    Mamże u wszystkich spotykać cię dróg?

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Zajdę ci w oczy, skoro będę mógł.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Co tu masz słuchać, co pilnować masz?

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Czego tu szukasz, czego pana grasz?

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Moja odpowiedź nie dla ciebie, nie —

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    1740

    Ja jednym słówkiem nie zaszczycę cię.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Hardy młodzieńcze! Stary szanuj wiek.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    W męstwie ja równie doświadczony człek.

    BEATRIXA

    wpadając.

    Biada mi! Czego chcą te dzikie tłumy?

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    do drugiego.

    Pogardzam tobą, szydzę z twojej dumy.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    1745

    Ten pan mężniejszy, który nami włada.

    BEATRIXA

    Jeśli on przyjdzie, o biada mi, biada!

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Kłamiesz — Don Manuel wszędzie go zwycięża.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Don Cezar zawsze miał chwałę oręża.

    BEATRIXA

    Teraz on przyjdzie, to jest jego czas.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    1750

    Gdyby nie pokój, pognębiłbym was.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Bojaźń, nie pokój zatrzymuje bój.

    BEATRIXA

    Bogdaj by on był tysiąc mil daleko.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Prawo mnie lęka, nie groźny wzrok twój.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Prawo jest zawsze lękliwych opieką.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    1755

    Zacznij, ja gotów.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Nagie miecze nasze.

    BEATRIXA

    Stoją do boju, dobyte pałasze.

    Wstrzymajcie jego, wy potęgi nieba!

    Niechaj przeszkody zajdą mu u drogi,

    1760

    Nałożą sidła, łańcuchy na nogi

    Żeby zapomniał, że mu przyjść tu trzeba.

    Wy, aniołowie których jam prosiła

    Przywieść go prędzej pod waszą opiekę —

    Nie pamiętajcie, o com się modliła,

    1765

    Weźcie go raczej daleko, daleko!

    Wybiega do sali ogrodowej — gdy Chóry napadają na siebie, ukazuje się Don Manuel.
    Don Manuel, Chór.

    DON MANUEL

    Co widzę? Stójcie!

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN, BERENGAR, MANFRED)

    do drugiego.

    Chodźcie do mnie, do mnie.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND, ROGER, HIPOLIT)

    Niechaj ich na śmierć pałasze zasieką.

    DON MANUEL

    Staje pomiędzy nimi z dobytym orężem.

    Stójcie!

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    1770

    Książę!

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Brat, trzymajcie się skromnie!

    DON MANUEL

    Kto pierwszy mrugnie zajadłą powieką,

    Lub zechce groźbą wzywać przeciwnika,

    Ten trupem padnie wśród tego trawnika.

    1775

    Jaki duch wściekły, jaka myśl szalona

    Każe wam dawne wzniecać niepokoje?

    Pomiędzy nami wojna ukończona;

    Mówcie: kto pierwszy śmiał rozpocząć boje?

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN, BERENGAR)

    Oni tu stali…

    DRUGI CHÓR (ROGER, BOHEMUND)

    przerywając.
    1780

    Oni się zbliżyli…

    DON MANUEL

    do pierwszego Chóru.

    Ty mów!

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Mój książę! Właśnieśmy tej chwili

    Przynieśli twoje podarki weselne,

    Jak widzisz, w szaty ubrani weselne,

    1785

    Ufni świętości przymierza, spokojnie

    Wiedliśmy drogę, nie myśląc o wojnie —

    Aż oto oni stanęli u wchodu,

    Chcąc nam zabronić wejścia do ogrodu.

    DON MANUEL

    Wściekli! Od waszej rozbójniczej broni

    1790

    Nie ma bezpiecznej i wolnej ustroni —

    Tu, w niewinności zacisze spokojne,

    Chcieliście nawet zanieść spór i wojnę.

    Do drugiego Chóru

    Wyjdzie stąd zaraz — mam tu tajemnice

    Których niegodne są wasze źrenice.

    Gdy ten się ociąga.
    1795

    Wyjdź rozkazuję w miejscu twego pana;

    Bo my jak bracia — jesteśmy od rana —

    Myślą i sercem połączeni razem,

    Rozkaz ode mnie jest jego rozkazem..

    Do pierwszego Chóru.

    Tv masz tu zostać i pilnować bramy.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    1800

    Pan, Sługa, WalkaCo my począć mamy?

    Prawda, że nasi książęta są w zgodzie —

    A chciej się tylko w wielkich panów rodzie

    Do sporów mieszać, do niezgody wciskać,

    Zamiast wdzięczności karę możesz zyskać.

    1805

    Gdy możnym walka naprzykrzy się długa,

    Płaszcz winowajcy nosi zawsze sługa;

    Na nich nie spadnie ni wina, ni zdrada —

    Niech się więc skończy przez nich samych zwada,

    Wy posłuchajcie, taka moja rada!

    Drugi Chór oddala się, pierwszy odchodzi w głąb sceny. — W tej chwili wpada Beatrixa i rzuca się w objęcia Don Manuela.
    Beatrixa, Don Manuel.

    BEATRIXA

    1810

    Wracasz na koniec, okrutny kochanku,

    Tak długo bawisz — a ja bez ustanku

    Ku tobie moje wyciągając ręce

    Oddaną byłam bojaźni i męce.

    Lecz nic już o tym — u twojego łona

    1815

    Moja opieka i moja obrona.

    Oni już poszli, możemy uciekać.

    Chodź, już nie można jednej chwili zwlekać.

    Chcąc go pociągnąć za sobą, przypatruje się bliżej jego twarzy.

    Co twemu sercu? — cichy, zadumany,

    Tak mnie przyjmujesz poważnie, tajemnie.

    1820

    Gdy ja cię ściskam, uciekasz ode mnie —

    Czyż to Don Manuel, mój mąż, mój kochany?

    DON MANUEL

    Beatrixo!

    BEATRIXA

    Nie — teraz nie mów słowa,

    Nie w porę nasza przyszłaby rozmowa.

    1825

    Spieszmy się, spieszmy — każda chwila drogą.

    DON MANUEL

    Stój i odpowiadaj.

    BEATRIXA

    Do ucieczki, dalej,

    Zanim nadejdą ci ludzie zuchwali.

    DON MANUEL

    Czekaj, ci ludzie szkodzić ci nie mogą.

    BEATRIXA

    1830

    O! Ty ich nie znasz — uciekaj daleko.

    DON MANUEL

    Nie miej bojaźni pod moją opieką.

    BEATRIXA

    Wierz mi, tu możni ludzie się mieszają.

    DON MANUEL

    Kochanko! Nie ma możniejszych ode mnie.

    BEATRIXA

    Cóż ty sam poczniesz z taką zbrojnych zgrają?

    DON MANUEL

    1835

    Sam! Ludzie, co cię trwożą nadaremnie…

    BEATRIXA

    Nie znasz ich, nie wiesz, komu oni służą.

    DON MANUEL

    Mnie oni służą, ja jestem ich panem.

    BEATRIXA

    Ty? Serce moje drży przestrachu burzą.

    DON MANUEL

    TajemnicaZ kochanka twego obeznaj się stanem:

    1840

    Ja tym nie jestem, czym ci byłem rano,

    Biednym rycerzem z nieznajomą zbroją

    Który przez miłość zyskał miłość twoją.

    Ród mój wysoki — potęgę i miano

    Kryłem dotychczas przed moją kochaną.

    BEATRIXA

    1845

    Ty nie Don Manuel? Któż ty jesteś taki?

    DON MANUEL

    Jestem Don Manuel; ale nikt w tym mieście

    Wyższych dostojeństw nie nosi oznaki —

    Księcia Messyny znaj we mnie nareszcie.

    BEATRIXA

    Jak to, ty byłbyś Don Cezara bratem?

    DON MANUEL

    1850

    Jam brat Cezara.

    BEATRIXA

    Cezar tobie bratem?

    DON MANUEL

    I w tym znajdujesz bojaźni przyczynę?

    Czy znasz Cezara, znasz moją rodzinę?

    BEATRIXA

    Toż Don Manuela widzą moje oczy,

    1855

    Brata, co z bratem długą walkę toczy?

    DON MANUEL

    Od dzisiaj zgodą połączeni razem

    Jesteśmy braćmi sercem i wyrazem.

    BEATRIXA

    Od dzisiaj braćmi!

    DON MANUEL

    Powiedz, co to znaczy,

    1860

    Co te na licu wzruszenie tłomaczy?

    O moim rodzie czy wiesz jeszcze więcej

    Niżeli imię i tytuł książęcy?

    Jam ci się odkrył, bądźże mi wzajemną,

    Czy nic tajnego nie miałeś przede mną?

    BEATRIXA

    1865

    Co myślisz? — jakież ja mam tajemnice?

    DON MANUEL

    O matce twojej nic jeszcze nie słyszę —

    Powiedz, kto ona? — czy poznasz jej lice

    Gdy go pokażę lub słowem opiszę?

    BEATRIXA

    Zna moją matkę i nic nie powiada?

    DON MANUEL

    1870

    Jeśli znam, biada tobie i mnie biada!

    BEATRIXA

    W tej chwili pamięć moja ożywiona

    Woła jej postać z głębokości łona.

    Widzę ją, widzę jak bóstwo nadobną,

    W dobroci słońca jasności podobną.

    1875

    Włos hebanowy spadając w pierścienie

    Na śnieżną szyję rzuca lekkie cienie,

    Oko jej wielką zamknięte oprawą

    Pod kształtnym czołem czerni się jaskrawo,

    A głos harmonią duszy napełniony

    1880

    Trąca o śpiące serca mego strony

    I budzi we mnie…

    DON MANUEL

    O biada mi, biada!

    Poznaję matkę z tego co powiada.

    BEATRIXA

    Uciekłam od niej, gdy tego poranku

    1885

    Los mnie na wieki miał do matki wrócić.

    Wszystko dla ciebie mogłam, mój kochanku,

    Wszystko ja mogłam, nawet matkę rzucić.

    DON MANUEL

    W księżnie Messyny znajdziesz matkę twoją,

    Pójdziemy do niej, ona czeka ciebie.

    BEATRIXA

    1890

    Do matki twojej, do Cezara matki?

    O nigdy, nigdy — przez Boga na niebie!

    DON MANUEL

    Drżysz Beatrixo? Mów, z jakiej przyczyny,

    Co ten strach znaczy; znasz księżnę Messyny?

    BEATRIXA

    O nieszczęśliwe, o straszne odkrycie;

    1895

    Bogdaj bym wprzódy utraciła życie!

    DON MANUEL

    Skąd w ciebie biją te przestrachu gromy?

    Wprzód nieznanego, dziś mnie witasz księciem.

    BEATRIXA

    O! Bądź mi znowu, jak wprzód, nieznajomy,

    Na puszczę, pójdę za twoim objęciem.

    DON CEZAR

    za sceną.
    1900

    Skąd tu te tłumy ludu zgromadzone?

    BEATRIXA

    Ten głos! Mój Boże, w jaką skryć się stronę?

    DON MANUEL

    Znasz, Beatrixo, głos tego rycerza?

    Nie — on raz pierwszy ucho ci uderza.

    BEATRIXA

    O, prędzej uciekaj — chwili tu nie czekaj.

    DON MANUEL

    1905

    Jak to? uciekać? — to głos mego brata!

    Szukając za mną w tę ustroń przylata.

    Dziwi mnie tylko, jak mógł wiedzieć o niej.

    BEATRIXA

    Uciekaj prędzej od jego pogoni,

    Przez wszystkich świętych, przez Boga na niebie,

    1910

    Niech on w tym miejscu nie zastanie ciebie.

    DON MANUEL

    Moja kochanko! Szalejesz z bojaźni;

    Mówię, że węzeł złączył nas przyjaźni.

    BEATRIXA

    Od tej godziny zbaw mnie, dobry Boże!

    DON MANUEL

    Czy to podobna? Jaka myśl straszliwa

    1915

    W tej chwili drżącą pierś moją przeszywa!

    Głos mego brata znajomy ci może?

    O Beatrixo! nie śmiem pytać ciebie,

    Powiedz: ty byłaś na ojca pogrzebie?

    BEATRIXA

    Biada mi, biada!

    DON MANUEL

    1920

    Byłaś tam przytomna[36]?

    BEATRIXA

    Nie swarz się na mnie.

    DON MANUEL

    Byłaś, nieszczęśliwa?

    BEATRIXA

    Byłam.

    DON MANUEL

    Okropność.

    BEATRIXA

    1925

    Przebacz mi, mój miły,

    Zgłuszyć ciekawość nie miałam dość siły.

    Tyś słyszał moje gorące błagania!

    Lecz twoja cichość, posępność dumania

    Przerwały mowę, usta oniemiły,

    1930

    Odtąd złe gwiazdy ciągle mi w pamięci

    Stawiały serca niezgłuszone chęci.

    Sługa mi swojej udzielił pomocy —

    A tak, mój miły, nie słuchając ciebie,

    Mimo twej woli byłam na pogrzebie.

    Wiesza mu się na szyi — a wtem wchodzi Don Cezar od całego Chóru towarzyszony.
    Dwaj Bracia, Dwa Chóry i Beatrixa.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    do Don Cezara.
    1935

    Nie chcesz nam wierzyć — patrz na własne oczy!

    DON CEZAR

    wchodzi szybkim krokiem i na widok brata cofa się z przerażeniem.

    Złudo piekielna! Ściska go za szyję.

    Przystępując bliżej, do Don Manuela.

    MorderstwoWężu! Czy taka w tobie miłość bije?

    Na to ci zgody braterskiej potrzeba?

    O! Ta nienawiść była głosem nieba!

    1940

    Idź w piekło, duszo jadowitej żmije!

    Przebija go.

    DON MANUEL

    Umieram — moja Beatrixo! — bracie!

    Pada — Beatrixa omdlewa.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Zabójstwo! Spieszcie, porwijcie za bronie!

    We krwi niech zemsta za czyn krwawy tonie!

    Dobywają mieczów.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Chwała nam, chwała, zakończona zwada.

    1945

    W Messynie jeden tylko książę włada.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN, BERENGAR, MANFRED)

    Zemsta! Zabójca niech poniesie karę!

    Niech zabitemu idzie na ofiarę!

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND, ROGER, HIPOLIT)

    My z tobą, panie, nie bój się niczego.

    DON CEZAR

    dumnie między nich wchodząc.

    Precz stąd, ja wroga zabiłem mojego.

    1950

    On szczerość serca oszustwem zakrwawił,

    Sidła z braterskiej miłości nastawił.

    Okropne czynu mojego spojrzenie;

    Ale tak chciało niebios przeznaczenie.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Biada ci, biada, o moja Messyno!

    1955

    W murach twych strugi krwi niewinnej płyną.

    Biada wam starce, młodzieńce i matki,

    Biada wam, jeszcze niezrodzone dziatki.

    DON CEZAR

    Skarga za późna — tu bieżcie z pomocą

    wskazując na Beatrixę.

    Ocućcie biedną z głuchego omdlenia.

    1960

    Do zamku matki zanieście co prędzej,

    Niechaj nie patrzy na miejsce zniszczenia.

    Ja biegnę siostrę wynaleźć straconą.

    Powiedźcie matce, że ja ją przysyłam.

    Odchodzi. Drugi Chór wynosi omdlałą Beatrixę na krześle. Pierwszy Chór zostaje przy zwłokach, które w półkole otoczone są przez chłopców przybyłych z podarkami ślubnymi.

    CHÓR (KAJETAN)

    Ja wytłomaczyć i pojąć nie mogę

    1965

    Jak się tak prędko spełniły wyroki.

    Widziałem w myślach podwojone kroki

    Mary zniszczenia, co usłała drogę

    Czynowi strachu i krwawej posoki.

    Bojaźń po ciele rozlewa się całem,

    1970

    Gdy widzę jak się bieg przeznaczeń toczy,

    Jak na spełnienie patrzą moje oczy

    Tego, co tylko w przeczuciu widziałem.

    Pomnąc na straszne obecności dzieje

    Trętwieją[37] członki, krew lodowacieje.

    1975

    Drzewo, co niosło ofiarę zbroczoną,

    Niech nigdy życia nie błyszczy koroną,

    Niech nie rozwija wiosennej zieleni

    Ani użycza podróżnemu cieni,

    Bo to, co pokarm bierze z krwawej strugi

    1980

    Martwym powinno oddawać posługi.

    PIERWSZY Z CHÓRU (KAJETAN)

    Biada, o biada zbrodniarzowi będzie

    Co się dał uwieść w szalonym zapędzie.

    Za chwilę w ziemskie czeluście i szpary

    Wsięknie bez znaku krew twojej ofiary;

    1985

    Ale pod ziemią w głębinie grobowej,

    Bez blasku słońca, bez śpiewu, bez mowy

    Córki Temidy[38] zasiadły wspaniale

    W ręku trzymając nieomylną szalę,

    A w czarnych kotłach pracowicie żwawo

    1990

    Za zbrodnię zemstę przyrządzają krwawą.

    DRUGI (BERENGAR)

    Z tej ziemi, blaskiem oświeconej słońca,

    Prędko przepada każdy czyn zbrodniarzy

    Jak gest przelotny rozlany na twarzy;

    Ale w wyrokach rządzących bez końca

    1995

    Ciemno i skrycie czynem śmiertelnika,

    Bez śladu nic się nie gubi, nie znika.

    Czas jest kwitnącą wiecznie doliną,

    Natura wielką życia krainą,

    A wszystko, co się w ich łonie znachodzi

    2000

    Zasiewa ziarno albo owoc rodzi.

    TRZECI (KAJETAN)

    Biada zabójcy, co na tym padole

    Morderczym ziarnem zasiał swoje pole!

    Czyn rozbójniczy inne ma w marzeniu

    A inne oczy po swoim spełnieniu.

    2005

    Gdy w piersiach zemsty uczucia się warzą

    On śmiało mężnie przychodzi do łona —

    Ale gdy padnie ofiara zbroczona

    Zachodzi drogę z pobielałą twarzą.

    Te same furie, co zjadliwe żmije

    2010

    Pozawieszały na Oresta[39] szyję,

    Kusiły syna do zabójstwa matki.

    Przez słodkie słowa, przez śmiech w ustach gładki

    Tak jego serce umiały otoczyć,

    Że poszedł ręce w krwi matczynej broczyć.

    2015

    Ale jak tylko uderzać przestała

    Pierś, co mu życie, co pokarm dawała,

    Te same dziewice

    Do jego zagłady

    Zawołały gady.

    2020

    Syn poznał ich lice,

    Poznał uśmiech gładki

    Co go zachęcał do zabójstwa matki

    I co na wieki od owej godziny

    Szczypie mu ciało żądłami gadziny;

    2025

    Pędzi przez morza, w pogoni nie spocznie

    Aż do kościoła delfickiej wyroczni.

    Chór odchodzi, na marach niosąc ciało Don Manuela.
    Sala w zamku.
    Noc — Scena oświecona wiszącą pośrodku lampą.
    Izabella i Diego.

    IZABELLA

    Od synów moich czy nie przyszły posły,

    Co by o córce straconej doniosły?

    DIEGO

    Nie jeszcze, pani, lecz miej zaufanie,

    2030

    Że śmiałość braci siostrę wydostanie.

    IZABELLA

    O, jak się serce moje niepokoi!

    Cios ten odwrócić stało w mocy mojej.

    DIEGO

    Niechaj ten wyrzut serca ci nie rani —

    Czyliż co uszło twej baczności, pani?

    IZABELLA

    2035

    Bogdaj bym wcześniej wzięła ją do siebie

    Jak mi tajemna doradzała trwoga.

    DIEGO

    Tyś pani, mądrej uległa potrzebie,

    Skutek był w ręku potężnego Boga.

    IZABELLA

    Mnie każdą radość cierpienie pokrywa —

    2040

    Gdyby nie zbójcy, byłabym szczęśliwa!

    DIEGO

    Spoźnione szczęście jaśniej ci zaświeci —

    Tymczasem, pani, ciesz się zgodą dzieci.

    IZABELLA

    Przed moim okiem brat brata uścisnął —

    Jeszcze mi widok taki nie zabłysnął.

    DIEGO

    2045

    Z serca pochodzi ta braterska zgoda,

    Bo sztuki fałszu nie zna pierś ich młoda.

    IZABELLA

    Z radością widzę, że ich tkliwa dusza

    Łagodnych uczuć przyjmuje wrażenia

    I że ten przedmiot, co w nich miłość wzrusza

    2050

    Jest razem celem czci i uwielbienia.

    Ustawy prawa mając na pamięci,

    Umieją w karbach trzymać dzikie chęci,

    Namiętność nawet młodzieńczego łona

    Świeci skromnością cichą osłoniona.

    2055

    Diego, szczerą prawdę ci wynurzę,

    Gdy serc ich pączek rozkwitać zaczynał

    Strach nieraz bólem piersi moje ścinał;

    Bo miłość w serca gwałtownej naturze

    Często grożące nagromadza burze.

    2060

    Gdyby w niezgody żary niebezpieczne

    Płomień zazdrości miał jeszcze ugodzić,

    Gdyby ich czucia zawsze z sobą sprzeczne

    W jednej miłości miały się znachodzić…

    Myśl sama budzi w sercu bole wieczne!

    2065

    Szczęściem tę nawet chmurę piorunową

    Czarnym obłokiem wiszącą nad głową

    Anioł dobroci przeprowadził z cicha,

    I dał, że wolno pierś moja oddycha.

    DIEGO

    Ciesz się twym dziełem. Ty uczuciem tkliwem,

    2070

    Cichym rozsądkiem dokazałaś więcej

    Niż ojciec władzą potęgi książęcej.

    Tobie i razem cześć gwiazdom szczęśliwym.

    IZABELLA

    Wiele ja, więcej szczęście dokazało.

    Niełatwo było taką tajemnicę

    2075

    Tak długo chować przed Messyną całą,

    Niełatwo było oszukać źrenice

    Podejrzliwego małżonka i księcia

    I tłumić w sercu ten popęd matczyny,

    Co jak zamknięty ogień, co godziny

    2080

    Chciał wzlecieć wolno z niewoli objęcia.

    DIEGO

    Ta łaska szczęścia robi ci nadzieje

    Że wszystko podług życzeń zajaśnieje.

    IZABELLA

    LosNie chcę wychwalać gwiazdy przeznaczenia,

    Aż ujrzę koniec całego zdarzenia.

    2085

    Bo córki mojej ucieczka ostrzega

    Że mnie zły geniusz jeszcze nie odbiega.

    Zgań mnie lub pochwal — lecz dla ciebie, sługo

    Znany z wierności, nie mam tajemnicy —

    Gdy oni służą straconej dziewicy,

    2090

    Bezczynnie czekać nie mogłam tak długo.

    Gdzie sztuka ludzi nie jest dostateczna,

    Często nam radzi potęga przedwieczna. —

    DIEGO

    Powiedz mi pani, co mi wiedzieć wolno.

    IZABELLA

    Na Etnie mieszka pustelnik pobożny

    2095

    Z dawna u ludu zwany Starcem góry —

    On od plemienia człowieczego różny,

    Mieszkając bliżej nieba i natury

    Umysł swój ziemski z poziomego grzechu

    Oczyścił w lekszym powietrza oddechu,

    2100

    I patrzał długo z górnego ukrycia

    Na niepojętą grę ludzkiego życia.

    Znane mu domu naszego zdarzenia,

    Jego gorące i pobożne modły

    Niejedne niebios przekleństwo odwiodły.

    2105

    Do samotnego na górach schronienia

    Wyszedł posłannik młodym wiekiem hoży,

    Żeby o córce dowiedział się skorzej.

    Jego powrotu wyglądam co chwili.

    DIEGO

    Jeśli mnie, pani, stary wzrok nie myli,

    2110

    Wraca już spiesznie twój wysłannik młody.

    Jego usłużność godna jest nagrody.

    Goniec i Poprzedzający.

    IZABELLA

    Czy złe, czy dobre przynosisz mi wieści,

    Niechaj się wszystko na ustach twych wieści.

    Jaką odpowiedź dał ci Starzec góry?

    GONIEC

    2115

    Kazał oznajmić powrót waszej córy.

    IZABELLA

    Szczęśliwe usta! Pociechy aniele,

    Ty zawsze radość niosłeś mi do łona.

    Przez kogóż córka była znaleziona?

    GONIEC

    Syn twój najstarszy dostał los ten w dziele.

    IZABELLA

    2120

    Don Man'el matce taką radość sprawił!

    Bóg mi to dziecię zawsze błogosławił.

    DarStarzec czy raczył wziąć gromnicę w darze,

    Żeby świętego przystroić ołtarze? —

    Bo darów, które cieszą umysł próżny,

    2125

    Nie chce przyjmować pustelnik pobożny.

    GONIEC

    OmenW milczeniu przyjął przysłaną gromnicę,

    Lecz na ołtarzu ledwie ją zapalił,

    Płomień gwałtowny ogarnął kaplicę,

    Gdzie starzec Boga blisko sto lat chwalił.

    IZABELLA

    2130

    Co mówisz? — jakie okropne zjawisko!

    GONIEC

    Pustelnik, biada, wołając trzy razy

    Ustąpił z góry — a mnie dał rozkazy:

    Nie iść za śladem samotnego kroku

    I poza siebie nie obracać wzroku.

    2135

    Posłuszny jemu, gnany widmem strachów,

    Przybyłem spiesznie do zamkowych gmachów.

    IZABELLA

    Śpieszność tak wielka rzuca moją duszę

    W nową wątpliwość i w nowe katusze.

    Pustelnik mówił, że córka stracona

    2140

    Przez Don Man'ela była znaleziona:

    Jakąż mi radość ta wieść przynieść może,

    Gdy wspomnę straszny wypadek na górze?

    GONIEC

    Obróć się, pani — obaczysz tej chwili,

    Że słowo Starca sprawdzać się zaczyna,

    2145

    Ot twoja córka, lub mnie oko myli

    Wraca z rycerską świtą twego syna.

    Chór drugi wchodzi i stawia na przodzie sceny krzesło, na którym Beatrixa bez życia i ruchu złożona.
    Izabella, Diego, Goniec, Beatrixa, Chór. (Bohemund, Roger, Hipolit i innych dziewięciu rycerzy Don Cezara).

    CHÓR (BOHEMUND)

    Pana naszego spełniając rozkazy,

    Do nóg twych, pani, dziewica przybyła,

    Tak nam polecił i te rzekł wyrazy:

    2150

    Powiedzcie, że ją Don Cezar przysyła.

    IZABELLA

    z wyciągniętymi rękami spieszy do córki i cofa się z przestrachu.

    O Boże! Ona blada i bez tchnienia!

    CHÓR (BOHEMUND)

    Nie — ona żyje, zbudzi się powoli —

    Czekajmy, aż się ocknie z przerażenia

    Trzymającego zmysły jej w niewoli.

    IZABELLA

    2155

    Znowuż cię widzieć mogę, dziecię moje,

    Trosków matczynych i boleści dziecię!

    Tak że powracasz w rodzinne podwoje? —

    Ja moim życiem przywołam ci życie,

    Do matczynego cisnąć będę łona,

    2160

    Aż krew od zimna śmierci uwolniona

    Sercu twojemu da gorętsze bicie.

    Do Chóru.

    Opowiedz! Powiedz, co to wszystko znaczy?

    Gdzie ją znalazłeś, jaki strach ją trzyma

    W tym stanie cierpień i niemej rozpaczy?

    CHÓR (BOHEMUND)

    2165

    Mnie nie zapytuj — u mnie mowy nie ma.

    Syn twój Don Cezar lepiej będzie wiedzieć,

    Bo on ją przysłał w matczyne podwoje.

    IZABELLA

    Syn mój Don Man'el, tak chciałeś powiedzieć.

    CHÓR (BOHEMUND)

    Syn twój Don Cezar przysłał dziecię twoje.

    IZABELLA

    do Gońca.
    2170

    Wszak Don Man'ela wymienił wieszcz stary?

    GONIEC

    Tak — o nim wspomniał w przepowiedni swojej.

    IZABELLA

    Który bądź z synów miał córkę wybawić

    On moje serce ucieszył bez miary,

    Serce go za to będzie błogosławić.

    2175

    Czyż i tę jeszcze chwilę radującą

    Której czekałam, błagałam gorąco

    Zazdrosny geniusz chce jadem zaprawić?

    Ja muszę szczęście tłumić pośród trwogi:

    Córka wróciła w rodzicielskie progi,

    2180

    Ale w grobowej i bezwładnej ciszy

    Nie widzi matki, głosu jej nie słyszy,

    Na radość moją trzyma nieme lice.

    Popatrzcie na mnie, wy lube źrenice!

    Nabierzcie ciepła, drobniuchne rączęta;

    2185

    Ty, martwa piersi, ocuć w sobie życie,

    Zagraj radością w dniu wielkiego święta.

    Patrzaj, Diego, to jest moje dziecię,

    Dziecię stracone, dziecię wybawione:

    Przyznać go mogę w oczach wszystkich ludzi.

    CHÓR (BOHEMUND)

    2190

    Dziwny i nowy strach się we mnie budzi;

    Czekam ciekawie, jaki koniec będzie

    Gdy się pokaże, że wszyscy są w błędzie.

    IZABELLA

    do Chóru, na którego twarzach widać niespokojność i przestrach.

    Serca nieczułe, serca nieprzebite!

    Pierś wasza miedzi otoczona zbroją,

    2195

    Ciało morskimi skałami pokryte,

    Wy zniszczyć chcecie cichą radość moją.

    Daremnie szukam w licznym waszym gronie

    Oka, na którym łza litości płonie.

    Gdzie moje dzieci, gdzie moi synowie?

    2200

    Ich serce matce współczuciem odpowie;

    Bo na tym miejscu, tak mi się wydaje

    Jakby mnie pustyń otoczyły zgraje,

    Jakby straszydła morskie przyszły w zmowie.

    DIEGO

    Otwiera oczy, podnosi się — żyje!

    IZABELLA

    2205

    Niechże najpierwej ujrzy matki lice.

    DIEGO

    Ze strachem znowu zamyka źrzenice.

    IZABELLA

    do Chóru.

    Idźcie, wzrok obcych znowu ją zabije.

    CHÓR (BOHEMUND)

    ustępując

    Przed jej oczyma chętnie się ukryję.

    DIEGO

    Wzrok swój zdziwiony po licu twym wodzi.

    BEATRIXA

    2210

    Gdzie jestem? — twarz ta zdaje mi się znana.

    IZABELLA

    Powoli — cicho — do zmysłów przychodzi.

    DIEGO

    Co ona czyni? — pada na kolana.

    BEATRIXA

    na kolanach.

    Piękna, anielska matki mojej twarz!

    IZABELLA

    Chodź, moje dziecię, w matczyne ramiona.

    BEATRIXA

    2215

    Do nóg twych padam, winną córkę skarz.

    IZABELLA

    Gdy ty powracasz, wina przebaczona.

    DIEGO

    Patrz pani na mnie, znasz ten siwy włos?

    BEATRIXA

    Wiernego sługi znajomy mi głos!

    IZABELLA

    Lat twych dziecinnych obrońca jedyny.

    BEATRIXA

    2220

    Więc znowu jestem na łonie rodziny!

    IZABELLA

    Nic cię nie wyrwie od niej, chyba zgon.

    BEATRIXA

    Czy mnie do obcych nie zapędzisz stron?

    IZABELLA

    Nigdy — spełniona już wola wyroku.

    BEATRIXA

    Więc ja istotnie jestem przy twym boku

    2225

    I wszystko we śnie jawiło się oku?

    O matko moja! Straszny sen mną władał,

    Widziałam jego, jak bez życia padał! —

    Jakie mnie tutaj przyniosły wypadki?

    Nic nie pamiętam, chwała Ci, jedyny!

    2230

    Że się spokojnie znachodzę przy tobie,

    Że wybawiona powracam do matki.

    Chcieli mnie zawieść do księżny Messyny,

    O! Wolę raczej znajdować się w grobie.

    IZABELLA

    Ocknij się, córko! — wszak księżna Messyny…

    BEATRIXA

    2235

    O! Nie chciej tego wspominać nazwiska;

    To imię śmiercią członki moje ściska.

    IZABELLA

    Słuchaj mnie córko… ta księżna Messyny…

    BEATRIXA

    Do niej należą niezgodni synowie,

    Jeden się Man'el, drugi Cezar zowie.

    IZABELLA

    2240

    Jestem ta sama, poznaj we mnie matkę.

    BEATRIXA

    Co mówisz? Jakie wymówiłaś słowo?

    IZABELLA

    Jestem twą matką i księżną Messyny.

    BEATRIXA

    Matka Man'ela i matka Cezara?

    IZABELLA

    I twoja razem — mówisz o twych braciach.

    BEATRIXA

    2245

    Biada mi, biada — straszliwe odkrycie!

    IZABELLA

    Co ci się stało? Co cię straszyć może?

    BEATRIXA

    patrząc w około postrzega Chór.

    Teraz poznaję — tak, to oni sami!

    Teraz mnie senne złudzenie nie mami.

    Ja ich widziałam w tej okropnej chwili!

    2250

    Mówcie, nieszczęśni! Gdzieście go ukryli?

    CHÓR

    O biada, biada!

    IZABELLA

    Kogo ukryli? — bezmowni stoicie?

    Twarz wasza mówi, że ją rozumiecie.

    O, z oczów waszych, z urwanego głosu

    2255

    Czytam wyrocznię okropnego losu.

    Mówcie — chcę zaraz wiedzieć, co mnie czeka;

    Czego zwracacie wzrok wasz na podwoje?

    Co to za śpiewy biją w ucho moje?

    CHÓR (BOHEMUND)

    Dowiesz się pani — chwila niedaleka!

    2260

    Na serce twoje przywdziej zbroję dzielną,

    Przenieś po męsku tę boleść śmiertelną.

    IZABELLA

    Co się przybliża? — jaki cios mnie czeka?

    Po zamku śpiewy żałobne rozwodzą —

    Gdzie są synowie? — czemu nie przychodzą?

    Pierwsze pół Chóru wnosi na marach trup Manuela pokryty czarnym kirem i stawia go na wolnej stronie sceny.
    Izabella, Beatrixa, Diego i Dwa Chóry.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    2265

    LosPo miasta ulicy

    Przy boku tęsknicy

    Nieszczęście bieży.

    Obchodzi z daleka

    Mieszkania człowieka.

    2270

    Dzisiaj uderzy

    O jedne podwoje,

    Jutro ciosy swoje

    Do drugich wymierzy —

    A nie opuści żadnego domu,

    2275

    A nie przebaczy nigdy nikomu.

    Nieszczęście swym grotem

    Pierwej albo potem

    Każdy próg nawiedzi,

    Gdzie żywego widzi.

    (BERENGAR)

    2280

    Gdy listki opadną

    W późnej jesieni,

    Gdy w grób się pokładną

    Starce schyleni,

    Natura łaskawa

    2285

    Natenczas uznaje

    Dawne swoje prawa,

    Odwieczne zwyczaje,

    I nic się nie dzieje,

    Przed czym człek truchleje.

    2290

    Ale tu człowieka

    I okropność czeka:

    Zabójstwo rozrywa

    Najświętsze ogniwa,

    Do stygowej[40] lodzi

    2295

    Kwiat wiosennej młodzi

    Straszna śmierć porywa.

    (KAJETAN)

    Kondycja ludzkaGdy chmury zaciemnią nieba błękity

    Gdy głucho zagrzmi piorun ukryty,

    Natenczas człowiek śmiertelny czuje,

    2300

    Że nim przeznaczeń ręka kieruje.

    Ale w pogodnej nawet naturze

    Uderza piorun, powstają burze.

    Pośród żywota szczęśliwej doby

    Możesz nieszczęścia doznać żałoby!

    2305

    Niechaj więc serce twoje nie lata

    Za krótką, zwodną próżnością świata!

    Kto dziś ma własność, jutro ją utraci —

    Kto szczęścia doznał, bólem go upłaci.

    IZABELLA

    Co ja usłyszę? — co ten kir okrywa?

    Zbliża się do mar i cofa się znowu.
    2310

    Strach niewidomy zbliża moje kroki

    I znów oddala lodowatą dłonią.

    Do Beatrixy, która pomiędzy nią a marami stanęła.

    O pozwól! co jest niechaj mi odsłonią.

    Podnosi kir.

    Boże wszechmocny! Syna mego zwłoki.

    CHÓR (KAJETAN, BERENGAR, MANFRED)

    Matko nieszczęsna! Syna twego ciało!

    2315

    Samaś straszliwe słowo wymówiła,

    Ono z ust moich wypełzać nie śmiało.

    IZABELLA

    Mój syn! Mój Man'el! Boże litościwy

    Także[41] ja moje mam oglądać dziecię!

    Musiałeś wracać do matki nieżywy,

    2320

    Żeby zachować siostry twojej życie.

    Gdzie był Don Cezar, gdzie twój brat pogonił,

    Że cię od ciosów zabójczych nie bronił?

    PrzekleństwoPrzekleństwo ręce, co go uderzyła,

    Przekleństwo matce, co zbójcę powiła,

    2325

    Przekleństwo czarne niech skrzydła rozpina

    Nad rodem całym zbójcy mego syna.

    CHÓR

    Biada, o biada! Biada, o biada!

    IZABELLA

    Wy, duchy nieba, takeście wróżyli,

    Także[42] wyrocznia prawdę nam wykłada?

    2330

    Biada tym, biada, co jej zawierzyli.

    Po co uprzednio lękać się i marzyć,

    Gdy takim końcem Bóg nas chciał obdarzyć?

    Wy, których do mnie sprowadziła trwoga,

    Co w bólu moim nakarmiacie wzroki

    2335

    Patrzcie, jak kłamią i sny, i proroki,

    Patrzcie, jak ufać można słowom Boga:

    Gdy czułam łono córką tą brzemienne

    Ojciec jej dziwne miał zjawisko senne:

    Jemu się zdało, że z ślubnej pościeli

    2340

    Rosły dwa laury, przy nich lilia w bieli.

    Liliję ogień cudowny zapalił

    I rosnąc w płomień, dom w gruzach obalił.

    Przejęty strachem mąż się wypytywał

    Araba, który lot ptaków zgadywał,

    2345

    Jakie znaczenie to zjawisko kryje?

    Czarownik odrzekł: jeśli moje brzemię

    Urodzi córkę — ona mu zabije

    Synów i zniszczy całe domu plemię.

    CHÓR

    Co mówisz, pani? Biada, biada, biada!

    IZABELLA

    2350

    Ojciec dlatego kazał zabić dziecię;

    Lecz ja biednemu zachowałam życie.

    W dziecinnym wieku córka urodzona

    Wyrwaną była z matczynego łona,

    Żeby jej bracia przez nią nie pomarli.

    2355

    A teraz zbójce życie mu wydarli,

    Krew wytoczona na nią nie upada.

    CHÓR

    Biada, o biada! Biada, o biada!

    IZABELLA

    Nieufne słowom pogańskiego sługi

    Słodszą nadzieję serce przeczuwało;

    2360

    Bo przepowiedział w on czas człowiek drugi

    Co mi się szczerą prawdą wydawało.

    Mówił, że córka, która się narodzi,

    Kiedyś mi synów miłością pogodzi.

    ProroctwoDwie więc wyrocznie między sobą sprzeczne

    2365

    Zlały zarazem na głowę dziecinną

    Słodką nadzieję i przekleństwo wieczne.

    Przekleństwo biednej dotknąć nie powinno,

    Nadziei spełnić nie miała sposobu.

    Kłamstwo więc, kłamstwo wyszło od nich obu!

    2370

    Prorok swą sztuką nigdy nie zgaduje;

    Jest oszukanym, albo oszukuje.

    Prawdziwa przyszłość zakryta dla ciebie,

    Czy dłoń twa w mętach piekielnych nurkuje,

    Czy szuka w światłach łyszczących na niebie.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    2375

    Biada, o biada, co wyrzekłaś pani!

    Umiarkuj, wstrzymaj słowa twe zuchwałe,

    Wyrocznia widzi w przyszłych lat otchłani;

    Koniec zanuci prawdomównym chwalę.

    IZABELLA

    Nie wstrzymam mowy — tak jak serce każe

    2380

    Na głos o mojej będę mówić męce.

    Po co my święte zwiedzamy ołtarze,

    Po co do nieba podnosimy ręce?

    Bogów wysoko siedzących złagodzić

    Jedno co księżyc chcieć strzałą ugodzić.

    2385

    Przyszłości tajnej zasłon nie odkryjesz,

    Modlitwą twardych niebios nie przebijesz.

    Czy w tę, czy w tamtą stronę lecą ptaki,

    Tam czy gdzie indziej gwiazd gromada sięga,

    Zamknięta dla nas jest natury księga;

    2390

    Sny nasze kłamią, oszukują znaki.

    DRUGI CHÓR (BOHEMUND)

    Stój nieszczęśliwa, o biada ci, biada!

    Nie widzisz słońca, blask jego nie wpada

    Do ciemnych oczów. Bogowie są w niebie,

    Oni straszliwie otoczyli ciebie.

    (WSZYSCY RYCERZE)

    2395

    Bogowie są w niebie

    Oni straszliwie otoczyli ciebie.

    BEATRIXA

    Po coś, o matko! wybawiła dziecię?

    Czemuś go przekleństw nie oddała zgubie

    Grożącej zanim odebrałam życie?

    2400

    Czemuś sądziła być mędrszą w rachubie

    Od tych proroków, co bliskość spajają

    Z odległym czasem, w przyszłości czytają?

    Ty Bogom śmierci wydarłaś ofiarę,

    I mnie, i tobie, nam wszystkim na szkodę;

    2405

    Dziś oni wchodzą odebrać, za karę

    Większą w dwójnasób, w trójnasób nagrodę.

    Ja ci nie mogę dziękować za życie

    Bólami, łzami zalane obficie.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    w żywym poruszeniu patrząc na podwoje.

    Otwórzcie się rany!

    2410

    Niech ze krwi wylanej

    Tryskają w obłoki

    Czarnych wód potoki!

    (BERENGAR)

    Słyszę nóg miedzianych

    Po podłodze brzęk,

    2415

    Wężów z piekła gnanych

    Sykający dźwięk.

    Ach! to furiów[43] jęk.

    (KAJETAN)

    Ściany tego domu,

    Walcie się od gromu;

    2420

    Zapadaj, podłogo,

    Pod straszliwą nogą;

    Czarnych dymów pary

    Wychodźcie z pieczary

    I obwińcie w chmury,

    2425

    Jasny blask natury!

    A wy, domu Bogi,

    Ustępujcie z drogi;

    Bo staną w rodzinie

    Tej zemsty Boginie!

    Ciż i Don Cezar.
    Za wejściem jego — Chór spiesznie rozdziela się i on sam pośrodku sceny zostaje.

    BEATRIXA

    2430

    O biada, to on!

    IZABELLA

    zbliża się do niego.

    Synu mój Cezary!

    Także cię widzę — pojrzyj na te mary;

    Patrz na cios ręką zbrodniczą zadany.

    Prowadzi go do trumny.

    DON CEZAR

    cofa się ze strachem, twarz zasłaniając.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN, BERENGAR)

    2435

    Otwórzcie się, rany!

    Niech ze krwi wylanej

    Tryskają w obłoki

    Czarnych wód potoki!

    IZABELLA

    Strach w twoich oczach — lice pobielało!

    2440

    Ach! To jest wszystko, co tobie zostało

    Po twoim bracie — i moje nadzieje

    Razem z tym prochem wiatr grobów rozwieje.

    Waszej miłości, waszej świętej zgody

    W samym nasieniu kwiat piękny więdnieje,

    2445

    Choć owocowej nie zrodził jagody.

    DON CEZAR

    Pociesz się matko — nas związek połączył

    Szczerego serca — Bóg go krwią zakończył.

    IZABELLA

    Ja wiem, żeś kochał całą duszą brata —

    Z radością wasze widziałam przymierze,

    2450

    Chciałeś go kochać w szczerej serca wierze,

    Hojnie nagrodzić utracone lata —

    Zbójca miłości waszej cios zadaje,

    Teraz ci tylko zemsta pozostaje.

    DON CEZAR

    Chodź, chodź! To miejsce nie dla twojej duszy;

    2455

    Wyrwij się z tego widoku katuszy.

    Chce ją wyprowadzić.

    IZABELLA

    wiesza mu się na szyi.

    Ty jeszcze żyjesz, mój jedyny synie[44]!

    BEATRIXA

    Co robisz, matko!

    DON CEZAR

    Niechaj łza ta płynie

    Na moje piersi — o matko jedyna!

    2460

    Jeszcze śmierć tobie nie wydarła syna,

    Bo jego miłość będzie wiecznym żarem

    Palić się w twoim dziecięciu Cezarym.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN, BERENGAR, MANFRED)

    KrewOtwórzcie się, rany

    Wznieście głosy swoje!

    2465

    Niech w czarnym potoku

    Tryskają krwi zdroje!

    IZABELLA

    biorąc za rękę Beatrixę i Cezara

    O, moje dzieci!

    DON CEZAR

    Jakże się raduję

    Że ją przyciskasz matczynym objęciem.

    2470

    Niech ona odtąd będzie twym dziecięciem

    Siostra…

    IZABELLA

    Tobie ja za córkę dziękuję.

    Wiernie danego słowa dotrzymałeś

    I siostrę twoją do matki przysłałeś.

    DON CEZAR

    zdziwiony.
    2475

    Kogo przysłałem?

    IZABELLA

    Ją przysłałeś, synu!

    Tę, którą widzisz przed twymi oczyma.

    DON CEZAR

    Ta siostra moja!

    IZABELLA

    Żadnej innej nie ma.

    DON CEZAR

    2480

    Ta siostra moja?

    IZABELLA

    Którąś przysłał, synu!

    DON CEZAR

    I siostra jego?

    CHÓR

    Biada, biada, biada!

    BEATRIXA

    O matko moja!

    IZABELLA

    2485

    Drżącą mnie widzicie!

    DON CEZAR

    Przeklęty ten dzień, w którym wziąłem życie!

    IZABELLA

    Co ci jest? Boże!

    DON CEZAR

    Przeklęte to brzemię,

    Co mnie grzesznego wydało na ziemię!

    2490

    Przeklęta skrytość, za której przyczyną

    Zmazałam ręce taką krwawą winą!

    Niech pada piorun, co ci pierś rozbije,

    Dłużej straszliwej zbrodni nie ukryję:

    Dowiedz się, matko, że widząc ich razem

    2495

    Brata mojego przebiłem żelazem.

    Jeżeli nie znasz narzeczonej mojej,

    Patrz na nią — ona przed tobą tu stoi! —

    Ją przydybałem w jego uściśnieniu —

    Teraz wiesz, matko, o całym zdarzeniu.

    2500

    Jeżeli ona siostrą jest dwóch braci,

    To straszną zbrodnię na moim sumieniu

    Długa pokuta i żal nie odpłaci.

    CHÓR (BOHEMUND)

    O najsmutniejszej słyszałaś żałobie —

    Nic już tajnego nie zostało tobie.

    2505

    LosTak się spełniło, jak głosili wieszcze,

    Bo nikt przeznaczeń nie uniknął jeszcze,

    A kto odwrócić chce losów koleje,

    Musi sam kończyć, co niebo zasieje.

    IZABELLA

    Co mnie obchodzi, czy wasi Bogowie

    2510

    Byli kłamliwi, czy rzetelni w słowie?

    Ja wiem, że przez nich ta pierś nieszczęśliwa

    Najboleśniejszą raną się okrywa.

    Chociaż ich na mnie pioruny uderzą,

    Tej blizny serca więcej nie rozszerzą.

    2515

    Kto się na świecie niczego nie lęka,

    Temu niestraszna groźna Bogów ręka.

    Syn mój najdroższy leży martwy w grobie,

    Żywego nie chcę więcej mieć przy sobie.

    Niechaj przepada! — to nie moje dziecię,

    2520

    Bazyliszkowi dałam kiedyś życie;

    Własnego łona wykarmiłam mlekiem

    Żeby był potem brata rozbójnikiem.

    Chodź, moja córko! Pójdziem w kraj daleki,

    Niechaj tu zemsty zamieszkują Bogi —

    2525

    Zbrodnia mnie niegdyś zawiodła w te progi

    Zbrodnia mnie dzisiaj wygania na wieki.

    Z niechęcią weszłam, przebywałam w trwodze,

    Z rozpaczą matki na zawsze odchodzę.

    Niewinnie zniosłam ból i żale krwawe —

    2530

    Lecz wieszcz ma prawdę, bogi mają sławę.

    Odchodzi. Za nią Diego.
    Beatrixa, Don Cezar, Chór.

    DON CEZAR

    zatrzymując Beatrixę.

    Wstrzymaj się siostro, nie opuszczaj brata!

    Niech serca matki uciska mnie strata,

    Niech krew ta woła o pomstę do Boga,

    Niech potępiony zostanę od świata!

    2535

    Ty tylko jedna, siostro moja droga,

    Ty nie przeklinaj! Bo twego przekleństwa

    Znieść moja dusza nie ma dosyć męstwa.

    BEATRIXA

    odwraca twarz i wskazuje na mary.

    DON CEZAR

    Kochanka twego nie jestem morderca!

    Brata ja sobie i tobie wydarłem.

    2540

    Dzisiaj żyjący, tak ci bliski serca

    Jak ten, którego oglądasz umarłym.

    BEATRIXA

    głośno płacze.

    DON CEZAR

    Płacz, płacz nad bratem; i ja po tej stracie,

    Ja razem z tobą łzą zapłaczę rzewną!

    Tylko kochanka nie śmiej płakać w bracie,

    2545

    Tego pierwszeństwa nie przeniosę pewno.

    Zostaw mi jedną pociechę, ostatnią,

    Ostatnią w żalu nieprzebranej mierze:

    Że ja do serca twego tak należę,

    Jak on zabity moją ręką bratnią.

    2550

    Spełniona na nas ta wyrocznia krwawa

    Równe nam daje nieszczęście i prawa.

    Troje rodzeństwa w zgubny los wplątane

    Muszą być jednym żalem opłakane.

    Gdy więc pomyślę, że łza twoja szczera

    2555

    Nie na grób brata, lecz kochanka pada,

    Natenczas czuję, że mi zazdrość blada

    W boleściach ulgę ostatnią wydziera.

    Nie tak radośnie, jakbym życzył sobie,

    Złożę ofiarę na braterskim grobie;

    2560

    Ale się zgonem moim nie zastraszę.

    Duch mój spokojnie wzniesie się do Boga,

    Bylebym wiedział, że ty, siostra droga,

    W jeden popielnik złożysz prochy nasze.

    Obejmując ją ramieniem, mówi z żywą namiętnością.

    Ciebie pierś moja ukochała wrząca,

    2565

    Choć jeszcze tajne było pokrewieństwo —

    Za moją miłość bez granic, bez końca

    Noszę okropne zabójcy przekleństwo.

    Żem ciebie kochał, zgrzeszyłem u świata;

    Lecz dziś, gdy we mnie widzisz tylko brata,

    2570

    Dzisiaj od ciebie wymagam litości

    Jako świętego długu powinności.

    Poziera na nią śledzącym wzrokiem i z bolesnym oczekiwaniem — a widząc ją płaczącą odwraca się gwałtownie.

    Nie — na łzy twoje ja patrzeć nie mogę,

    Przy tym umarłym w sercu czuję trwogę,

    Wątpliwość straszna rozdziera mi życie.

    2575

    Zostaw mnie w błędzie — płacz cicho i skrycie.

    Nie wracaj do mnie — uciekam co prędzej —

    Ciebie i matki nie chcę widzieć więcej,

    Ona mnie nigdy, nigdy nie kochała!

    W bólu jej dusza otwarła się cała:

    2580

    Jego nazwała lepszym swoim synem,

    Kłamstwo więc było codziennym jej czynem!

    I ty fałszywą jesteś tak, jak ona!

    Do udawania nie muś[45] twego łona;

    Pokaż nienawiść chowaną tajemnie —

    2585

    Mnie już nie ujrzysz. Idź, o idź ode mnie!

    Oddala się. Beatrixa zostaje jakiś czas w niepewności i walce sprzecznych uczuć — potem oddala się.

    CHÓR (KAJETAN)

    Stokroć szczęśliwe mijają godziny,

    Temu, co pośród spokojnej doliny,

    W dali od życia niebezpiecznej chmury

    Leży jak dziecko na łonie natury!

    2590

    Bo mnie w pałacach smutek serce ciśnie

    Patrząc[46], jak pany spadają z wysoka,

    Jak ich pomyślność ledwie chwilą błyśnie,

    Już wiedzie boleść w jednym mgnieniu oka. —

    I ten szczęśliwe usłał sobie łoże,

    2595

    Kto od burzliwej życia tego fali

    W czas przestrzeżony duszę swą ocali

    I w cichym, głuchym zamieszka klasztorze;

    Kto odrzuciwszy wszystkie ziemskie sprawy,

    Umie zagłuszyć bodzącą chęć sławy,

    2600

    Uciszy w łonie rozkosze szalone

    I żądze zawsze głodne i spragnione.

    Jego natenczas namiętność burzliwa

    Na dzikie wichry życia nie porywa;

    Nigdy on w swojej spokojnej zaciszy

    2605

    Smutnego głosu ludzi nie usłyszy.

    Do miernych tylko wysokości świata,

    Pomiędzy grodów zadymione głazy

    Wchodzi cierpienie i zbrodnia przylata —

    Lecz miecz wyniosłych stroni jak zarazy.

    (BERENGAR, BOHEMUND, MANFRED)

    2610

    Wolność jest w górach — tam dołów wyziewy

    Nie dojdą czyste zatruwać powiewy.

    Świat ten jest piękny, doskonały wszędzie,

    Gdzie człek z cierpieniem swoim nie zasiędzie.

    (CAŁY CHÓR)

    Wolność jest w górach itd. itd.

    Don Cezar, Chór.

    DON CEZAR

    spokojniejszym głosem.
    2615

    Po raz ostatni woli mej słuchajcie:

    Ciało to drogie grobowi oddajcie —

    To cześć ostatnia dla umarłych ludzi.

    W waszej pamięci zapewne się budzi

    Obrzęd żałobny, gdyż niedawnej chwili

    2620

    Ciało książęcia ziemiąście pokryli.

    Zaledwie przebrzmiał głos żałobnej trąby,

    Już inne ciało tamte w głąb przywala,

    Jedna się świeca przy drugiej zapala

    I na grobowych schodach katakomby

    2625

    Schodzą się z sobą pogrzebne orszaki.

    Niechaj więc obchód przygotują taki,

    W tym samym miejscu, gdzie ojciec spoczywa —

    Niechaj jak wprzódy wszystko się odbywa

    Cicho, spokojnie i przy drzwiach zamkniętych.

    CHÓR (BOHEMUND)

    2630

    Prędko się stanie zadość woli twojej;

    Jeszcze katafalk przy ołtarzu stoi

    Jako pamiątka tych obrzędów świętych —

    I wzniesionego strasznej śmierci dzieła

    Dotąd się żadna ręka nie dotknęła.

    DON CEZAR

    2635

    OmenZła była wróżba, że umarłych lochy

    W domu żyjących zaraz nie zamknięto,

    Ale gdy ojca pochowano prochy

    Czemu nieszczęsny katafalk nie zdjęto?

    CHÓR (BOHEMUND)

    Burzliwe czasy, między wami wojna,

    2640

    W której Messyna wystąpiła zbrojna

    Gdzie indziej naszą uwagę zwróciły,

    Pustej świątyni drzwi zamknięte były.

    DON CEZAR

    Spiesznie do dzieła, nim północ uderzy,

    Ukończcie całą pracę jak należy.

    2645

    Niech jutro słońce porankowym wschodem

    Zastanie dom ten ze krwi oczyszczony

    I świeci jasno nad szczęśliwym rodem.

    Drugi Chór oddala się ze zwłokami Don Manuela.

    PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)

    Czy mam pobożne sprowadzić zakony

    Podług dawnego kościoła zwyczaju,

    2650

    Żeby z ich piersi hymn błogosławiony

    Duszę zmarłego wprowadził do raju?

    DON CEZAR

    Na naszym grobie niech ich pieśni święte

    Brzmią po czas wieczny przy blaskach pochodni —

    Dziś im nie wchodzić w te progi przeklęte,

    2655

    Bo świętość czysta nie przystała zbrodni.

    SamobójstwoCHÓR (KAJETAN)

    O krwawym czynie nie chciej myśleć, panie,

    Nie wznoś na siebie żelaza rozpaczy!

    Między żywymi sędzia twój nie stanie,

    A żałującym Bóg winę przebaczy.

    DON CEZAR

    2660

    Między żywymi sądu na mnie nie ma,

    Wiem, i dlatego sam siebie ukarzę —

    Niebo pokutę za żal szczery trzyma,

    Ale czyn krwawy krwią się tylko maże.

    CHÓR (KAJETAN)

    Rozpacz w tym domu winieneś złagodzić,

    2665

    A nie cierpienia do cierpień przywodzić.

    DON CEZAR

    Przez śmierć upadnie klątwa nieszczęśliwa,

    Bo samobójstwo rwie losów ogniwa.

    CHÓR (KAJETAN)

    Musisz żyć, panie, dla kraju posługi

    Gdy z twojej ręki poległ władca drugi.

    DON CEZAR

    2670

    Ja bogom śmierci dług zapłacę winny;

    Niech o żyjących troszczy się kto inny.

    CHÓR (KAJETAN)

    Póty nadzieja, póki słońce błyska—

    Od śmierci tylko nic człowiek nie zyska.

    DON CEZAR

    Przed powinnością sługi uchyl czoła —

    2675

    Ja idę z duchem, który na mnie woła.

    Dla kogo szczęście dary swe otwiera,

    Niech w głębie duszy mojej nie spoziera.

    Jeśli cię władca pana nie zatrważa,

    To przeklętego lękaj się zbrodniarza

    2680

    I szanuj głowę nieszczęściem dotkniętą,

    Bo ona nawet dla Bogów jest świętą.

    Kto tyle doznał, ile ja doznaję

    Przed śmiertelnymi rachunku nie zdaje.

    Donna Izabella, Don Cezar, Chór.

    IZABELLA

    wchodzi powolnym krokiem, niepewny wzrok rzuca na Don Cezara — zbliża się na koniec do niego i spokojnym mówi głosem.

    Już moje oczy ujrzeć cię nie miały,

    2685

    Tak w duszy mojej przyrzekłam zbolałej;

    Lecz zamiar matki, z naturą niezgodny

    Przechodzi prędko jak wiatr niepogodny.

    Synu! Z pustego mieszkania boleści

    Mnie tu przywiodły nieszczęśliwe wieści.

    2690

    Mamże im wierzyć? — czyż to prawda szczera,

    Że mi dzień jeden dwóch synów zabiera?

    CHÓR (KAJETAN)

    Widzisz w nim serce niezgiętej odwagi,

    Gotowe wstąpić do zmarłych mogiły.

    Użyj ty, pani, matczynej powagi

    2695

    I próśb matczynych wzruszającej siły,

    Bo moje słowa daremnie dzwoniły.

    IZABELLA

    Synu! Ja cofam potępienia mowę

    Którą z rozpaczy ślepa i szalona,

    Na twoją drogą zawołałam głowę.

    2700

    Matka nie może dziecię swego łona

    Zrodzone bólem i cierpieniem mnogiem

    Potępić wiecznie przed ludźmi i Bogiem.

    Niebo tych grzesznych modłów nie wykona,

    One, brzemienne łzami przebaczenia,

    2705

    Odbić się muszą od jego sklepienia.

    O żyj, mój synu! Wolę ja zapewne

    Widzieć jednego dziecięcia mordercę

    Niźli nad dwojgiem łzy wylewać rzewne.

    DON CEZAR

    Nie myślisz, matko, co chce twoje serce;

    2710

    I mnie, i sobie gotujesz męczarnie.

    Ja żyć na ziemi nie mogę bezkarnie —

    Gdybyś ty nawet miała dosyć męstwa

    Patrzeć na moje oblicze przekleństwa,

    To ja nie zniosę na bezmownej twarzy

    2715

    Wyrzutu, którym rozpacz mnie obdarzy.

    IZABELLA

    Nigdy cię wyrzut nie zrani żałosny,

    Skargi nie będzie ni cichej, ni głośnej.

    W smutku się boleść rozleje łagodnie,

    Będziemy wspólnym cierpieniem i łzami

    2720

    Płakać nieszczęścia i ukrywać zbrodnię.

    DON CEZAR

    biorąc jej rękę łagodnym głosem.

    I tak się stanie! — zapłaczesz nad nami;

    W smutku się boleść rozleje łagodnie

    Wtenczas, gdy będą pod tym samym głazem

    Spoczywać zbójca i zabity razem.

    2725

    Na naszym grobie gdy kamień pamiątki

    Uczci obydwóch pochowane szczątki,

    Z głowy mej klątwa bezbronna uleci

    I ty jednako wspomnisz twoje dzieci.

    Łza, co z pięknego oka ci popłynie

    2730

    Będzie po jednym i po drugim synie —

    Bo śmierć jest mocnym pośrednikiem ludzi,

    Ona płonący ogień gniewu studzi,

    Gasi nienawiść — tam litość w żałobie,

    Jak obraz siostry płaczącej na grobie,

    2735

    Do urny smutnej łagodnie się schyla

    I cichym prochom łzami się przymila.

    Dlatego nie broń, żebym obmył zgonem

    Klątwę wiszącą nad zbrodniczym łonem.

    IZABELLA

    ReligiaŁaska religii otworem ci stoi,

    2740

    Ona strapione serce uspokoi.

    Niejedną winę miłosierdzie maże

    Gdy grzesznik zwiedzi Loretty ołtarze.

    Błogosławieństwo nieba odpoczywa

    Na grobie świętym, co grzech wszelki zmywa.

    2745

    Modły pobożnych ludzi są skuteczne,

    Bo ich zasługi mają łaski wieczne —

    W miejscu, gdzie ręce zbrodnią się zmazały,

    Można zbudować kościół okazały.

    DON CEZAR

    Morderczą strzałę wyjmiesz z głębi łona,

    2750

    Lecz rana przez to nie będzie zgojona.

    Niech kto chce pędzi żywot pognieciony

    Ostrą pokutą oczyszczając grzechy,

    Ja w sercu czując pozrywane strony[47]

    Na ziemi, matko, nie znajdę pociechy.

    2755

    Ja muszę wolnym duchem ożywiony

    Brać w siebie czyste powietrza oddechy,

    I między ludzi gromadą wesołą

    Podnosić dumne i pogodne czoło.

    Mnie jeszcze wtenczas zazdrość życie truła,

    2760

    Gdyś ty dla obu równą miłość czuła.

    Czyż dziś nie doznam męki udręczenia,

    Gdy w twoim żalu jedna łza na twarzy

    Zmarłego brata pierwszeństwem obdarzy?

    Śmierć ma potężną siłę oczyszczenia,

    2765

    Ona u wiecznych pałaców swych bramy

    Śmiertelność w cnoty dyjament zamienia,

    Z słabej ludzkości ściera brudne plamy.

    On teraz stoi nade mną wysoko

    Jak gwiazdy złote nad ziemską powłoką.

    2770

    Jeżeli zazdrość dzieliła dwóch braci,

    Gdy w ziemskiej obaj byliśmy postaci,

    To dzisiaj ona serce mi roztoczy;

    Dzisiaj, gdy wieczność zagrała mu w oczy,

    Gdy go bez sporu religia człowieka,

    2775

    Jak Boga, świętą pamięcią obleka.

    IZABELLA

    To żeście na to ujrzeli Messynę,

    Żeby ostatnią obaczyć godzinę?

    Jam was zwołała do zgody przymierza,

    A los złowrogi słodkie sny matczyne

    2780

    W przeciwną stronę nadziei uderza.

    DON CEZAR

    O, nie bluźń, matko! spełnione wyroki.

    Z nadzieją zgody biegliśmy ku tobie,

    I oto cicho spoczną nasze zwłoki

    Zgodą złączone, w wiecznym śmierci grobie.

    IZABELLA

    2785

    O żyj, mój synu! W tej cudzej krainie,

    Gdzie dla mnie twarze obce i nieznane,

    Ja twardym ludzi szyderstwem zostanę,

    Gdy mnie opieka synów moich minie.

    DON CEZAR

    Gdy świat bez serca cześć wypowie tobie,

    2790

    Chroń się od niego i na naszym grobie

    Zawołaj, matko, synów twoich cieni:

    My wtenczas, w duchy Boże zamienieni,

    Przyjdziemy pomoc nieść twojej żałobie.

    Jak gwiazdy bliźnie na nieba obłoku

    2795

    Wśród burzy świecą żeglarzom zbłąkanym,

    Tak my do twego przylecimy boku

    Pociechą siłę dać piersiom stroskanym.

    IZABELLA

    O żyj, mój synu! Żyj dla matki twojej!

    Stracie tak wielkiej pierś się nie ostoi!

    z namiętnym wzruszeniem obejmuje go za szyję — Don Cezar łagodnie wyrywa się z jej uścisku i z odwróconą twarzą podaje jej rękę.

    DON CEZAR

    2800

    Bądź zdrowa, matko!

    IZABELLA

    Widzę z bolesnym uczuciem rozpaczy,

    Ze nic głos matki u ciebie nie znaczy.

    Może kto inny prośbą swą wyjedna

    Więcej od ciebie niźli matka biedna.

    idzie ku drzwiom.
    2805

    Chodź, moja córko! Gdy zimny trup brata

    Tak go potężnie przyciąga do grobu,

    To może siostra, kochanka ich obu,

    W blask czarujący piękności bogata

    Nadzieją złotą zwabi go do świata.

    Beatrixa ukazuje się we drzwiach. Donna Izabella, Don Cezar, Chór.

    DON CEZAR

    na widok siostry wzruszony twarz sobie zakrywa.
    2810

    O matko, matko! Coś ty wymyśliła?

    IZABELLA

    przyprowadzając Beatrixę.

    Jam go prosiła, daremnie prosiła;

    Ty teraz błagaj, zaklinaj, niech żyje.

    DON CEZAR

    Strasznie próbujesz chęci moje czyste!

    Do nowej walki wiedziesz moją duszę

    2815

    Tak, że na drodze do nocy wieczystej

    Za blaskiem słońca więcej tęsknić muszę.

    Tu anioł życia strojny w raju wdzięki

    Staje przede mną i z bogatej ręki

    Sypie mi tysiąc kwiatów oko ćmiących,

    2820

    Tysiąc owoców życiem woniejących.

    W promieniach słońca serce się ocuca,

    Martwa pierś moja w życie się zamienia

    Woła nadzieję i żądzę istnienia.

    IZABELLA

    Błagaj go, błagaj: niech nas nie porzuca,

    2825

    Podpory naszej z sobą nie unosi —

    Gdy ty nie możesz, nikt go nie uprosi.

    BEATRIXA

    Jeśli umarły chce od nas ofiary,

    To pozwól, matko, niech ja się poświęcę.

    Nim w sobie życia mogłam uczuć żary,

    2830

    Już mnie w zabójcze przeznaczono ręce.

    Klątwa wisząca nad rodzinnym domem

    Czeka, by swoim ugodzić mnie gromem:

    Bożej własności kradzież popełnicie

    To, którym żyję, zachowując życie.

    2835

    Ja sama matko, jam brata zabiła —

    Uśpione furie niezgody zbudziła —

    Mnie więc za sądem i Bogów, i świata

    Poświęćcie cieniom umarłego brata.

    CHÓR (KAJETAN)

    O biedna matko! Każde z twoich dzieci

    2840

    Do domu zmarłych na wyścigi leci —

    A ciebie samą zostawia wśród świata

    Bez rad przyjaciół, bez miłości dzieci.

    BEATRIXA

    Dla matki naszej zachowaj się, bracie!

    Dla niej synowska potrzebniejsza siła —

    2845

    Jam dziś dopiero do domu przybyła,

    Łatwiej po mojej ukoi się stracie.

    DON CEZAR

    z tkliwością głęboko dotkniętą.

    My żyć możemy, czy życie zakończyć

    Byle jej tylko z kochankiem się złączyć.

    BEATRIXA

    Zazdrością nawet prochy brata gonisz?

    DON CEZAR

    2850

    On życiem błogiem żyje w twej żałobie,

    Ja martwym będę na ziemi i w grobie.

    BEATRIXA

    O bracie!

    DON CEZAR

    z wyrazem najżywszej namiętności.

    Siostro! Czy dla mnie łzy ronisz?

    BEATRIXA

    Żyj i broń matkę.

    DON CEZAR

    upuszcza jej rękę i cofa się.
    2855

    Matkę tylko jedną?

    BEATRIX

    schylając się na pierś jego.

    Żyj, bracie, dla niej — i ciesz siostrę biedną.

    CHÓR (BOHEMUND)

    Zwycięstwo przy niej; prośbom siostry tkliwej

    Nie mógł się oprzeć umysł jego żywy.

    Matko! Nadzieja błyska w twej żałobie:

    2860

    On wybrał życie — syna wrócił tobie.

    W tej chwili słychać śpiew chóralny — środkowe podwoje otwierają się i widać w kościele katafalk z trumną licznymi kandelabrami otoczony.

    DON CEZAR

    obrócony do trumny.

    Nie, bracie! Twojej nie stracisz ofiary,

    Prochy twe święte wzniesione na mary

    Wołają na mnie silniej, głosem groźby,

    Niż płacze matki, niż kochanki prośby.

    2865

    Trzymam w objęciu mojego ramienia

    Co los człowieka w los Bogów zamienia —

    Ale czyż zbójca ma szczęśliwe chwile

    Pędzić na ziemi — a ty bez pomszczenia

    Trupieć niewinny w głębokiej mogile?

    2870

    Niech nas przedwieczna zachowa opieka,

    Żeby los taki był działem człowieka.

    Jam widział — łzy jej płynęły nam obu,

    Spokojny idę za tobą do grobu.

    Przebija się sztyletem i zatacza się pod nogi siostry, która pada w objęcia matki.

    CHÓR (KAJETAN)

    po krótkim milczeniu.

    Stoję strachem przejęty bez tchnienia, bez głosu;

    2875

    Nie wiem, czy go żałować, czy zazdrościć losu?

    Jedna mi tylko prawda błyszczy wśród chaosu:

    Życie nie jest największym bogactwem człowieka,

    Ale w zbrodni największe nieszczęście go czeka.

    Przypisy

    [1]

    Eumenida — inaczej: Erynia, w mit. gr. Erynie były wysłanniczkami Fatum, mścicielkami tropiącymi zbrodniarzy; przedstawiane były z wężami we włosach i skrzydłami; z imienia znane są trzy: Alekto (Niestrudzona), Tysyfone (Mścicielka) i Megera (Wroga). [przypis edytorski]

    [2]

    trosków — dziś popr. forma D.lm: trosk. [przypis edytorski]

    [3]

    nawa (daw.) — okręt. [przypis edytorski]

    [4]

    promieńmi — dziś popr. forma N.lm: promieniami. [przypis edytorski]

    [5]

    Ceres (mit. rzym) — bogini płodności, rolnictwa i urodzaju. [przypis edytorski]

    [6]

    Pan (mit. gr.) — bóg pasterzy, przedstawiany z koźlimi nogami, jego rzymski odpowiednik to Faun. [przypis edytorski]

    [7]

    wał (daw.) — fala. [przypis edytorski]

    [8]

    o nic piękniejszym — dziś popr.: o niczym piękniejszym. [przypis edytorski]

    [9]

    synie — dziś popr. forma Msc.lp: synu. [przypis edytorski]

    [10]

    rękojmia (daw.) — gwarancja. [przypis edytorski]

    [11]

    wyczerpnięty — dziś popr.: wyczerpany. [przypis edytorski]

    [12]

    walek — dziś popr. forma D.lm: walk. [przypis edytorski]

    [13]

    miasto (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]

    [14]

    uważać (daw.) — zauważać, dostrzegać. [przypis edytorski]

    [15]

    nieprzyjacieli — dziś popr. forma D.lm: nieprzyjaciół. [przypis edytorski]

    [16]

    feniks — legendarny ptak, ginący w płomieniach i odradzający się z popiołów. [przypis edytorski]

    [17]

    wiedzieć — tu: znać. [przypis edytorski]

    [18]

    Feb (mit. gr.) — przydomek Apolla, boga słońca. [przypis edytorski]

    [19]

    czaprak — okrycie konia umieszczane pod siodłem. [przypis edytorski]

    [20]

    cugle — lejce. [przypis edytorski]

    [21]

    rząd — ozdobna uprząż końska do jazdy wierzchem. [przypis edytorski]

    [22]

    strugiem — dziś w r.ż.: strugą. [przypis edytorski]

    [23]

    Wenera a. Wenus (mit. gr.) — bogini miłości. [przypis edytorski]

    [24]

    Diana — dziewicza bogini łowów, odpowiednik gr. Artemidy. [przypis edytorski]

    [25]

    podejście — fortel, podstęp. [przypis edytorski]

    [26]

    bawić (daw.) — przebywać. [przypis edytorski]

    [27]

    Perseusz (mit. gr.) — syn Zeusa i Danae, heros, zabójca Meduzy. [przypis edytorski]

    [28]

    Hebe (mit. gr.) — córka Zeusa i Hery, personifikacja młodości. [przypis edytorski]

    [29]

    Wiktoria (mit. rzym.) — bogini zwycięstwa. [przypis edytorski]

    [30]

    styr — dzis popr.: ster. [przypis edytorski]

    [31]

    usilić — wzmocnić. [przypis edytorski]

    [32]

    szczerota — dziś popr.: szczerość. [przypis edytorski]

    [33]

    tej doby (daw.) — w tym czasie. [przypis edytorski]

    [34]

    na uboczy — dziś popr.: na uboczu. [przypis edytorski]

    [35]

    przytomny (daw.) — obecny. [przypis edytorski]

    [36]

    przytomny (daw.) — obecny. [przypis edytorski]

    [37]

    trętwieć — dziś popr.: drętwieć. [przypis edytorski]

    [38]

    Temida (mit. rz.) — bogini sprawiedliwości. [przypis edytorski]

    [39]

    Orestes (mit. gr.) — syn Agamemnona i Klitajmestry, matkobójca, który pomścił w ten sposób zabójstwo ojca. [przypis edytorski]

    [40]

    stygowy (mit. gr.) — styksowy (od nazwy rzeki płynącej w krainie umarłych). [przypis edytorski]

    [41]

    Także — „tak” z partykułą wzmacniającą -że. [przypis edytorski]

    [42]

    Także — „tak” z partykułą wzmacniającą -że. [przypis edytorski]

    [43]

    furiów — dziś popr. forma B.lm: furii. [przypis edytorski]

    [44]

    synie — dziś popr. forma Msc.lp: synu. [przypis edytorski]

    [45]

    musić (daw.) — zmuszać. [przypis edytorski]

    [46]

    patrząc — błąd składni, winno być: gdy patrzę. [przypis edytorski]

    [47]

    strony — dziś popr. forma B.lm: struny. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...