Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
600 000 zł

Cześć ludzie!

Tu Patyczak, Brudne Dzieci Sida! Lubię biegać, lubię grać, ale czytać wprost uwielbiam. Dlatego wspieram skromnym, ale za to regularnym comiesięcznym zleceniem stałym Fundację Wolne Lektury. Napisałem nawet wiersz:

Czy wolisz czytać w domu, czy na łonie natury,
Zapraszam! Wspierajmy razem Fundację Wolne Lektury!

Wspieram Wolne Lektury!
Szacowany czas do końca: -
Bolesław Leśmian, Dziejba leśna (tomik), Sen wiejski
Śmierć Buddy → ← Śmierć wtóra

Spis treści

    1. Cień: 1
    2. Czas: 1
    3. Las: 1
    4. Lato: 1
    5. Motyl: 1
    6. Przemijanie: 1 2
    7. Sen: 1 2 3 4
    8. Stworzenie: 1
    9. Śmierć: 1
    10. Śpiew: 1
    11. Wieś: 1
    12. Życie snem: 1

    Informacja o dokonanych zmianach

    Wprowadzono uwspółcześnienia w następującym zakresie:

    Pisownia łączna/rozdzielna: poto > po to; nawskroś > na wskroś; napozór > na pozór; niema > nie ma; naoścież > na oścież.

    Udźwięcznienia/ubezdźwięcznienia: z pod > spod.

    Fleksja: tem > tym; mię > mnie.

    Interpunkcja: lipce i sierpnie i wrześnie > lipce i sierpnie, i wrześnie; bezgłośne i jednoczesne i dziwnie nieznośne > bezgłośne i jednoczesne, i dziwnie nieznośne; ukośne i jednoczesne i dziwnie nieznośne > ukośne i jednoczesne, i dziwnie nieznośne

    Bolesław LeśmianDziejba leśnaSen wiejski

    1
    Wieś, SenŚni mi się czasem wieś, którą wbrew losom
    Wysiłkiem marzeń przymuszam do trwania,
    Czując, jak przymus co chwila jej wzbrania
    Zniknąć, gdy właśnie zmyślonym niebiosom,
    5
    Oczyma ledwo naznaczyłem w próżni
    Miejsce spotkania snu mego z błękitem.
    Drzewa mnie nęcą naocznym rozkwitem —
    Czasem się tylko jakiś liść opóźni
    Lub gałąź, nie tak zjawiona, przez szpary
    10
    Snu w mrok wybiegnie ponad snu zamiary…
    A zresztą — wieczór żmudny, nieustanny,
    Z pola znużone wracają dziewczęta,
    Wadząc spódnicą o złote dziewanny[1],
    O których sen mój, że śnią się, pamięta.
    15
    A kroki dziewcząt — uparte, bezgłośne
    I jednoczesne, i dziwnie nieznośne,
    Jakby szły po to, by mi tylko dowieść,
    Że idą, dbałe o pył, co się zrywa
    Spod stóp ku zorzy. I, jak we śnie bywa,
    20
    Gdy życie wkracza we własną opowieść,
    Wiem o nich wszystko… A one mą wiedzę
    Zgadują na wskroś, że nie ta i pusta,
    I dalej idą, wypełniając miedzę
    I umiejętnie rozchylając usta
    25
    Jakby do śpiewu. Sen, Stworzenie, ŚpiewChoć śpiewu nie słyszę,
    Wiem, że śpiewają — i wsłuchany w ciszę
    Ich warg, niemotą[2] drętwych beznadziejną,
    Te słowa chwytam na pozór kolejno:
    «Czy kto nas wyśnił? I skąd nasza dola?
    30
    I czy to prawda, że wracamy z pola?
    I czy to prawda, że my w sobie — żywe?
    Śnijmy się nadal — zgodne i cierpliwe!»
    Choć słów tych nie ma, lecz słyszę je w chwili,
    Kiedy pomyślę, że tak być powinno.
    35
    Zorza ku głębiom strumieni się chyli,
    Ściekając złotem i purpurą płynną,
    Bieleją brzozy, krwawią się czereśnie —
    Wszystko to we śnie.
    Wszystko to we śnie. Gdy chylę w sen głowę,
    40
    Dziewczęta chylą tak samo swe skronie…
    LasPrzechodzą teraz przez nagłą dąbrowę,
    Której nie było, a która, ustronie
    Wprzód upatrzywszy, w sieć snu siebie chwyta
    I na spotkanie idącym rozkwita,
    45
    Szumiąc zieleni zaklętą pierwszyzną,
    Nieprzewidzianą, a bujną i żyzną,
    Wśród której życie, przemieszane z zorzą,
    Przeświecające wraz z niebem przez liście,
    CieńPurpurowieje mętnie i cieniście.
    50
    Na widnokręgu obłoki się mnożą.
    MotylOd dziewcząt cienie padają ukośne
    I jednoczesne, i dziwnie nieznośne,
    Jak gdyby po to wysnuły się drogą,
    Aby mi dowieść, że mają od kogo
    55
    I na co upaść… I błędne motyle
    Na pokaz, z trudem swój kształt w zorzy trwalą[3].
    Teraz chcę zliczyć tłum dziewcząt, co falą
    Płynie po kwiatach — jest tyle a tyle,
    To wszystko — liczby określić nie umiem,
    60
    Ale ją na wskroś i żywcem rozumiem,
    Jak gdyby była nie liczbą, lecz spadem
    Ciał w głąb na oścież rozwartego ducha.Czas, Lato, Przemijanie
    Już czerwiec, skrząc się, biegnie moim sadem,
    A w chacie mojej — noc lipcowa, głucha,
    65
    A w polu wieczór dogasa sierpniowy.
    Jakiż to miesiąc zmącił sny mej głowy?
    Mijają lipce i sierpnie, i wrześnie…
    Wszystko to we śnie.
    SenWszystko to we śnie! I wszystko przemija,
    70
    Nie przemijając. I trwa wieś niczyja
    I wieczór, złotą znakowany smugą.
    O, jakże znikąd i jakże już długo
    Idą te z pola znużone dziewczęta!
    I ja wraz z nimi! Bo i mnie też pęta
    75
    Żądza przebycia nad strumieni wodą
    Nagłego lasu, co złudnie się spiętrza,
    Życie snemAle nie mogę wejść cały do wnętrza
    Mego snu: jestem sam sobie przegrodą.
    Choć w nim się błąkam, choć dłońmi obiema
    80
    Dotykam kwiatów, wiem, że mnie tam nie ma.
    Dziewczęta wzajem poprzez mgieł błękitność
    Wskazują sobie moją tam niebytność
    I sad, gdzie mogłem w cieniu grusz i śliwek
    Czekać na przyjście ich wśród drzew bezładu,
    85
    I popod[4] płotem tego właśnie sadu
    Siadają rzędem na wspólny przyśniwek[5]
    O tym, co serce niewoli do bicia —
    Czy pozyskanie, czyli[6] strata życia?
    I o tym jeszcze, co słodsze dla ciała —
    90
    Sen, który gaśnie, czy jawa, co pała?
    I o tym jeszcze, skąd przyszła ich dola?
    I czy to prawda, że wracają z pola?
    I czy to prawda, że zjawiona w ciszy
    Pierś ich tym żyje, że swój oddech słyszy?
    95
    Sen, Śmierć, PrzemijanieI tak śnią chórem chciwie, pracowicie,
    Dłonią w swych piersiach przytrzymując życie,
    A która dośni do końca — ta gaśnie.
    Gasną kolejno, bez żalu. Już właśnie
    W ostatniej tli się snu reszta ostatnia,
    100
    Która się w zorzy jeszcze wyszkarłatnia,
    A i ta z wolna do śmierci nawyka
    I w mgle samochcąc bez śladu zanika,
    W tej mgle, co w dal się rozwiewa bezkreśnie…
    Wszystko to we śnie.

    Przypisy

    [1]

    dziewanna — roślina zielna z niewielkimi żółtym kwiatami na wysokiej łodydze. [przypis edytorski]

    [2]

    niemota — niemożność mówienia. [przypis edytorski]

    [3]

    trwalić się (neol.) — trwać, utrwalać się. [przypis edytorski]

    [4]

    popod (daw.) — pod. [przypis edytorski]

    [5]

    przyśniwek (neol.) — sen. [przypis edytorski]

    [6]

    czyli — czy z partykułą pytajną -li. [przypis edytorski]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    x
    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca