Władysław Stanisław Reymont
Ziemia obiecana, tom pierwszy
Józio przesunął się śpiesznie i wszedł do nietynkowanego domu, który świecił wszystkimi oknami od suteryn...
Józio przesunął się śpiesznie i wszedł do nietynkowanego domu, który świecił wszystkimi oknami od suteryn...
Naprzeciwko siadywała przy stole panna Matylda Brahe. Osoba w nieokreślonym wieku — daleka kuzynka mojej matki...
O nocy bez przedmiotów! O tępe okno wychylone, o drzwi troskliwie pozamykane; urządzenia z dawien...
To było już w ostatnich jej latach, kiedy to od niej słyszałem. W czasach kiedy...
Przypomniało się nam, że był czas, kiedy maman pragnęła, abym ja był małą dziewczynką, a...
Mimo wszystko dzieci ciągle się nudziły i korzystały z każdej zręczności, żeby się wymknąć do...
— Nie dali mi jedynaczką się nacieszyć. Toć prawie dziecko, tak chciałam ją jeszcze parę lat...
— Nie wiem ci ja, jako innym jest! Mnie się zda, że mi to dziecko będzie...
Szła nocami, w słocie i mgle jesiennej, bardzo się kwapiąc, bo ledwie parę rubli miała...
Nie rzeknie mu tam nikt na matkę, że łajdaczka, nie nazwie go nikt bękartem, nie...
Motywem tym zaznaczamy fragmenty mówiące o przeświadczeniach na temat powinności związanych z rolą matki. Często są to stereotypy, mówiące o rozmaitych instynktach koniecznie ujawniających się u matki w odniesieniu do jej dziecka — instynktach związanych przede wszystkim z opiekuńczością, czuwaniem nad rozwojem, bytem i losem dziecka. Szczególnym przykładem może być tu pani Rollison z Mickiewiczowskich Dziadów, która, pozbawiona wzroku, kieruje się przeczuciem oraz potrafi innymi zmysłami odnaleźć swojego syna (np. odróżnia jego krzyk spośród innych głosów cierpiących więźniów).