TPWL

Wolne Lektury potrzebują pomocy! Wesprzyj bezpłatną bibliotekę internetową i przeczytaj utwory napisane specjalnie dla Ciebie.

x

Spis treści

    1. Błądzenie: 1
    2. Bóg: 1
    3. Dziedzictwo: 1
    4. Historia: 1
    5. Kondycja ludzka: 1
    6. Natura: 1
    7. Ojczyzna: 1
    8. Polak: 1
    9. Prawda: 1 2
    10. Ptak: 1
    11. Religia: 1
    12. Smutek: 1
    13. Upadek: 1
    14. Wiedza: 1
    15. Woda: 1

    Juliusz SłowackiWiesz, Panie, iżem zbiegał świat szeroki…

    1

    Prawda, Kondycja ludzkaWiesz, Panie, iżem zbiegał świat szeroki

    NaturaSzukając jednej prawdy człowiekowi,

    Śród tęcz chodziłem skalnych — przez obłoki,

    I rzekłem: «Wola ich nie zastanowi,

    5

    Człowiek nie wyrwie piorunu z chmurzycy,

    Lecących niby stadami srebrnemi

    Gwiazd nie zatrzyma — ani z błyskawicy

    Miecza ukuje, chcąc być panem ziemi…»

    I byłem jeszcze tam, gdzie Ateńczyki

    10

    W lasach oliwnych gwarzyli poważnie,

    Duchem być sądząc wodę lub płomyki[1],

    A prawdą: przeciw nędzom stać odważnie.

    Więc i tam, Panie! pod tymi niebiosy

    Turkusowymi, kiedym słuchał blady,

    15

    Leciały do mnie różne prawdy głosy,

    Jak echa od harf umarłej Hellady.

    A jednak smętny odszedłem od echa

    Partenońskiego, gdzie marmur różany

    I gładki — wiecznie z nieba się uśmiecha,

    20

    Jak Wenus w srebrne wracająca piany,

    Skąd była wyszła kwiatem.Ptak, Ojczyzna, Smutek — I tak, Boże!

    Słuchałem znowu lecących bocianów,

    Które się wlekły girlandą przez morze,

    A niosły mi pieśń z mych ojczystych łanów.

    25

    Ale i głosy ptaków nic nie rzekły

    Rozumieć tworów nieumiejącemu,

    Tylko girlandy smętnych jęków wlekły,

    Szum skrzydeł dając wiatrowi wielkiemu,

    A smętek morzu… Bóg, Prawda, WiedzaLecz teraz, o Panie,

    30

    Radosny jestem i rozweselony,

    Przyszedłszy na to natury poznanie,

    Które mi staje za[2] skarby i trony

    A z Ciebie wyszło…

    Polak, Religia, Historia, DziedzictwoNiechże nie powiada

    35

    Człowiek, że w moich słowach kościołowi

    Jaka nienawiść jest lub jaka zdrada

    Albo strach jaki…

    Bośmy w nim nienowi,

    Bośmy go dawniej, pełni złotej wiary —

    40

    Ani krwi nie żałując, ani stali —

    Stroili w straszne tureckie sztandary,

    A sztandarami w miesiące ubrali,

    A miesiącami dzisiaj błyszczy tymi

    I tą odwieczną sztandarów purpurą,

    45

    Błyszczy jakoby pióry anielskimi

    Pod Apeninu rozwinięty górą.

    Oto więc proszę, aby mi na progu

    Pozwolił z mego narodu żebraki[3]

    Usiąść, a nie siał tam ciernia i głogu,

    50

    Gdzie człowiek zbity niby orzeł jaki

    Piersią upadnie… Proszę, niech już przecie

    Z litości nad swą wiarą wyziębioną

    Pozwoli, że kto czarta w nim rozgniecie

    I z błyskawicą się zetrze czerwoną,

    55

    Pozwól, że strzegąc krzyżowego znaku

    I polskiej wiary, i Boga Rodzicy

    Polak aż w kościół wjedzie na rumaku,

    Z szablą dobytą na pół i w przyłbicy.

    Woda, BłądzenieLedwom to wyrzekł,Upadek ktoś wykrzyknął: «Roma!

    60

    Nie jesteś ty już panią i królową,

    Boś jest jak szatan cielesny łakoma,

    A niższa sercem od ludów i głową».

    Spojrzałem wtenczas, kto w powietrzu gada,

    A oto obok jednego grobowca,

    65

    Na którym w locie jaskółka usiada,

    Tak jest samotny, a biały jak owca,

    Na ciemnej tych pól kampańskich zieleni,

    Na którą słońce, gdy bije, to broczy,

    I niby dawną, rzymską krwią rumieni,

    70

    I niby w jakiś sen wtrąca proroczy,

    Ujrzałem mary dwie, niby młodzieńca

    Z dziewicą, cudnej i smukłej urody,

    Braniem łącznego zatrudnionych wieńca

    Albo czerpaniem łez źródlanej wody,

    75

    Która z fontanny dawnej po Rzymianach,

    Rzadkie już perły srebrzyste sypała,

    Oboje bowiem byli na kolanach

    Przed nią, a ona, ta fontanna, stała

    Płacząca… Rzekłem więc: «Czego szukacie

    80

    I czemuście tu klękli przed źródłami?»

    Na ten głos obie cudowne postacie

    Wyprostowały się mówiąc: «My sami

    Nie wiemy, czemu u zrzódeł[4] tej wody

    Schylamy kolan, nie mając ni dzbanka,

    85

    Ani potrzeby picia i ochłody,

    Ani trzód, jako gdzieś Samarytanka».

    Na to im rzekłem: «Wiem, czego szukacie

    I czego chcecie od zrzódeł». — A oni:

    «Od zrzódeł, które są w powojów szacie,

    90

    Piękności tylko żądamy i woni».

    «O biedni! — rzekłem — piękność, woń i świéca

    Jest w duchu… a wy na zewnątrz wyciekli

    Jak rozwiązana w chmurze błyskawica».

    Przypisy

    [1]

    duchem być sądząc wodę lub płomyki (daw.) — we współczesnej składni: sądząc, że duchem jest woda lub płomyki; nawiązanie do różnych szkół staroż. greckiej filozofii przyrody: Tales z Miletu (ok. 620 p.n.e. – ok. 540 p.n.e.) uznawał za pierwotną zasadę świata wodę, zaś Heraklit z Efezu (ok. 540 p.n.e. – ok. 480 p.n.e.) ogień. [przypis edytorski]

    [2]

    stawać za coś — zastępować coś. [przypis edytorski]

    [3]

    z (…) żebraki (daw.) — dziś popr. forma N. lm: z żebrakami. [przypis edytorski]

    [4]

    zrzódło (daw.) — źródło; Słowacki stosuje niekonsekwentnie i zamiennie obie formy. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...