Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 453 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 500 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Wesprzyj!
Szacowany czas do końca: -
William Shakespeare (Szekspir), Kupiec wenecki
  1. Antysemityzm: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13
  2. Bieda: 1
  3. Bogactwo: 1 2
  4. Bóg: 1
  5. Carpe diem: 1
  6. Choroba: 1
  7. Cień: 1
  8. Cierpienie: 1
  9. Córka: 1 2 3
  10. Czas: 1
  11. Czyn: 1 2
  12. Diabeł: 1 2 3
  13. Dom: 1
  14. Drzewo: 1
  15. Dziewictwo: 1
  16. Głupiec: 1
  17. Głupota: 1
  18. Gwiazda: 1
  19. Handel: 1 2 3
  20. Jedzenie: 1
  21. Kobieta: 1
  22. Kochanek: 1 2
  23. Koń: 1
  24. Król: 1
  25. Krzywda: 1 2
  26. Książka: 1
  27. Księżyc: 1
  28. List: 1 2 3
  29. Los: 1 2 3 4
  30. Łzy: 1
  31. Małżeństwo: 1 2
  32. Mąż: 1
  33. Milczenie: 1 2
  34. Miłosierdzie: 1 2 3
  35. Miłość: 1 2 3 4 5 6 7
  36. Młodość: 1
  37. Modlitwa: 1
  38. Morze: 1
  39. Muzyka: 1 2 3 4 5 6
  40. Niebezpieczeństwo: 1 2 3 4
  41. Niebo: 1 2
  42. Nienawiść: 1 2
  43. Noc: 1 2 3 4 5 6
  44. Obcy: 1
  45. Ojciec: 1
  46. Oko: 1 2
  47. Okręt: 1 2 3 4 5
  48. Okrucieństwo: 1
  49. Pan: 1
  50. Pieniądz: 1 2 3 4 5 6 7 8
  51. Pies: 1
  52. Pocałunek: 1
  53. Pochlebstwo: 1
  54. Prawo: 1 2 3
  55. Przebranie: 1
  56. Przyjaźń: 1
  57. Przysięga: 1
  58. Rasizm: 1 2
  59. Religia: 1 2 3 4
  60. Rozstanie: 1
  61. Rozum: 1 2 3
  62. Sąd: 1 2 3
  63. Sen: 1
  64. Skąpiec: 1 2 3
  65. Słońce: 1
  66. Słowo: 1 2 3
  67. Sługa: 1 2 3 4
  68. Sprawiedliwość: 1 2
  69. Starość: 1
  70. Strach: 1 2 3
  71. Sumienie: 1
  72. Szaleństwo: 1
  73. Szatan: 1
  74. Szczęście: 1
  75. Śmierć: 1 2
  76. Światło: 1
  77. Tęsknota: 1
  78. Theatrum mundi: 1
  79. Tłum: 1 2
  80. Ucieczka: 1 2 3 4
  81. Uczta: 1 2
  82. Uczucie: 1
  83. Umiarkowanie: 1
  84. Upadek: 1 2
  85. Uroda: 1 2 3
  86. Wiara: 1 2
  87. Wiatr: 1
  88. Wiedza: 1
  89. Wierność: 1 2
  90. Władza: 1
  91. Wróg: 1
  92. Wzrok: 1
  93. Zabawa: 1
  94. Zaufanie: 1 2
  95. Zbawienie: 1
  96. Zdrada: 1
  97. Zemsta: 1 2 3 4
  98. Zło: 1
  99. Żona: 1 2 3
  100. Żyd: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

Poprawiono błędy źródła: powól > pozwól; Loreneo > Lorenco > Lorenzo; ani odrzucać > ani odrzucić; pienądze > pieniądze; Frakfurcie > Frankfurcie; Znajdzież > Znajdziesz; Lancellot > Lancelot.

Uwspółcześnienia:

* pisownia łączna/rozdzielna, np.: niema (=brak) > nie ma; jakto > jak to; nakoniec > na koniec; codzień > co dzień; nadewszystko > nade wszystko; któżby > któż by; z pomiędzy > spomiędzy; z pod > spod; nie trudno > nietrudno;

* pisownia wielką i małą literą, np.: janusowe > Janusowe; biblia > Biblia; czarny poniedziałek > Czarny Poniedziałek;

* pisownia joty, np.: Wenecya > Wenecja; Szkocya > Szkocja; dyabeł > diabeł; loterya > loteria; donacya > donacja; notaryusz > notariusz; dyament > diament;

* fleksja, np: tem > tym; czemś > czymś; mem > mym; mojem > moim; wszystkiem > wszystkim; chłodnemi > chłodnymi; morskiemi > morskimi; moję > moją;

* dźwięczność i bezdźwięczność: blizko > blisko; nizko > nisko; przysiądz > przysiąc; hołupce > hołubce;

* inne zmiany pisowni oraz drobne zmiany form wyrazów, np.: Jakób > Jakub ; doktór > doktor; błachy > błahy; ośmdziesiąt > osiemdziesiąt; marszczki > zmarszczki; źrobek (gw.) > źrebak; okuć (konia) > podkuć; przódy > wprzódy; i tam dalej > i tak dalej; samotnie przechodzi > samotnie przechadza; w twych ręku > w twych rękach.

Imiona postaci zapisano w postaci bardziej zbliżonej do oryginału: Salarino > Salerio /Solanio (wg pierwszego folio); Szajlok > Shylock; Lorenco > Lorenzo; Jessyka > Jessica; Neryssa > Nerissa.

Rozwinięto skrót: na str. > na stronie.

Zmieniono składnię większości zdań z orzecznikiem przymiotnikowym w narzędniku, np.: umrę czystą > umrę czysta; pozostawiając ją tam, gdzie wymaga tego występujący w oryginale rym (strife/wife > zwiedzioną/żoną).

Poprawki, zmiany i uzupełnienia tłum. na podst. tekstu ang., zmiany szyku, dodatki i skrócenia z uwagi na rytm: Jako oceanu > Jak oceanu (rytm); Niejeden statek (…) W niejednem miejscu (not in one bottom trusted, Nor to one place) > Nie jeden statek (…) Nie w jednym miejscu (ujednoznacznienie); nie da bez wątpienia, szczęśliwego losu tylko temu, który szczerze kochać cię będzie (will, no doubt, never be chosen by any rightly but one who you shall rightly love) > nie da, bez wątpienia, szczęśliwy los tylko temu, który szczerze kochać cię będzie; [opuszczone przez tłumacza] (How now! what news?) > Cóż tam za wieści?; Bankier z mojego pokolenia, Tubal (Tubal, a wealthy Hebrew of my tribe) > Bankier z mojego plemienia, tak, Tubal (zmiana wyrazu oraz dodane „tak” dla rytmu); Brać lub dawać pieniądze na procent > Brać albo dawać pieniądze na procent (rytm); Że ani dajesz, ani bierzesz procentów > Że ani płacisz, ni bierzesz procentów (rytm); Jeśli nie jest kradzieży owocem > Jeżeli nie jest owocem kradzieży (rytm); Jakub był sługą za przygodną płacę (This was a venture, sir, that Jacob serv'd for) > Takie ryzyko Jakub podjął, służąc; równie rozmnażam je szybko > równie szybko je rozmnażam; Jest jako rozbójnik z uśmiechem na twarzy > Jest jak rozbójnik z uśmiechem na twarzy (rytm); potrzeba mi teraz pieniędzy (we would have moneys) > potrzeba nam teraz pieniędzy; Więc zgoda: oblig taki podpiszę > Więc zgoda: oblig taki ci podpiszę (rytm); [opuszczone przez tłumacza] (Where Phoebus' fire scarce thaws the icicles) > Gdzie ogień Feba ledwie topi lody; Zrobię więc na nim parę doświadczeń (I will try confusions with him) > Wezmę go trochę pod wniosek; nastroję minę (will I raise the waters) > wywołam łzy; to nie Lancelot (you are not Launcelot) > ty nie Lancelot; mógłbyś każdy mój palec na moich żebrach rachować (you may tell every finger I have with my ribs) > mógłbyś wszystkie palce żebrami porachować; mała żon bagatela > mała żon grupka; Zbytkiem rozpusty (Something too liberal) > nazbyt swobodne; „Ołtarzyka” (prayer-books) > psałterzyka (ołtarzyk=nieczyt. odniesienie do słowa z tytułu daw. katolickich modlitewników); rozpusty szatę najweselszą (boldest suit of mirth) > swawoli szatę najweselszą; [opuszczone przez tłumacza] (Exeunt) > Wychodzą (na końcu sceny 2 aktu II); Co go choć z cząstki nudoty > Co go choć z nudy cząsteczki; Wszak dopiero co czwarta wybiła,/ Mamy jeszcze całe dwie godziny > Wszakże dopiero co czwarta wybiła, Mamy więc jeszcze całe dwie godziny (rytm); jest cztery lata temu po południu we wstępną środę (falling out that year on Ash-Wednesday was four year in the afternoon) > co przypadał tego roku wtedy, kiedy cztery lata temu była Środa Popielcowa po południu; Chrześcijanina ujrzysz na ulicy /Godnego spojrzeń pięknej Żydowicy (There will come a Christian by, Will be worth a Jewess' eye; słowo Jewess neutralne) > Chrześcijanina ujrzysz tam z wysoka, / Godnego pięknej Żydóweczki oka; Powiedział tylko: pani, bądź mi zdrowa! > Powiedział mi tylko: »Pani, bądź mi zdrowa!« (rytm); Oto poddasze, pod którym (This is the penthouse) > Oto jest okap, pod którym; Byłoby potwornie > Byłoby potworne; Znalazłbyś inne słowa > Znalazłyby inne słowa; Ludziom twej cery niech szczęście twe służy (Let all of his complexion choose me so > Ludziom tej cery niech tak szczęście służy; Bo za wszystko drogo mu zapłaci > Bo za to wszystko drogo mu zapłaci (rytm); Nie widzi tylko, co mu w oczy bije (Not learning more than the fond eye doth teach) > I widzi tylko, co mu w oczy bije; Ileż podłego znalazłbym metalu (How much low peasantry would then be glean'd) Ileż podłego znalazłbym pospólstwa; To jest, prócz grzecznych słów i zaleceń > To jest, prócz grzecznych i słów, i zaleceń (rytm); Chciałbym, żeby tym razem kłamała, jak wdowa, która chce wmówić w sąsiadki (I would she were as lying a gossip in that as ever knapped ginger, or made her neighbours believe) > Chciałbym, żeby tym razem kłamała, jak żująca imbir plotkara, która chce wmówić w sąsiadki; że się zbliża postać Żyda (for here he comes in the likeness of a Jew) > (…) w postaci Żyda; Które najwięcej nabrały towaru (that wear most of it) > Które najwięcej mają go na sobie; Zdradnego morza, albo szarfą uroczą > Zdradnego morza lub szarfą uroczą (rytm); [opuszczone przez tłumacza] (Ner. What! and stake down? Gra. No; we shall ne'er win at that sport, and stake down) > NERISSA: Co?! O to zakład ma stanąć?… GRACJANO: Nie wygramy tego zakładu, jeśli nie stanie. Solanio (akt III, scena 2) > Salerio; nieprzyjaciół (intercessors) > pośredników; co na czas zgłosili się do mnie (that have at times made moan to me) > co czasem zgłaszali się do mnie; Tak stale znosząc męża twego odjazd > Z taką stałością znosząc odjazd męża; gatunkiem (…) nadziei > rodzajem (…) nadziei; grzechy ojca nawiedzone będą na dzieciach (the sins of the father are to be laid upon the children) > grzechy ojca spadają na dzieci; ale wtedy grzechy mojej matki byłyby na mnie nawiedzone (so the sins of my mother should be visited upon me) > nawiedziłyby mnie grzechy mojej matki; Śpiesz się do Padwy > Śpiesz z nim do Padwy; a zresztą od czegóż byłaby Murzynką, gdyby nie nosiła ciąży? > [pominięto fragment jako rasistowsko-mizoginiczny, nieodpowiadający oryginałowi i niezawierający gry słów, którą miałby wnosić po oryginale] Słuchaj twych pochwał, póki masz apetyt (let me praise you while I have a stomach) > Słuchaj mych pochwał, póki mam apetyt; Pierwsza uraza maż rodzić nienawiść? (Every offence is not a hate at first) > Każda uraza ma rodzić nienawiść?; większą ofiaruje sumę (there's thrice thy money offer'd thee) > większą ofiarują sumę; przyjacieli nie miał (had not once a love) > przyjaciela nie miał; ofiarę za oczy > ofiarę zaoczną; Iż cudzoziemiec każdy, przekonany, Że lub pośrednio albo bezpośrednio (If it be prov'd against an alien That by direct or indirect attempts) > Iż gdy dowiedzie się cudzoziemcowi, Że bezpośrednio albo też pośrednio; Na zwykły procent zatrzymam u siebie (let me have The other half in use, to render it) > Na przechowanie zatrzymam u siebie; wstyd mnie > wstyd mi; pana Lorenzo i pani Lorenzo > pana Lorenzo, pana Lorenzo; rozpustne stado (wild and wanton herd) > swawolne stado; od królika (than the wren) > od strzyżyka; To jest, dziewczyna wyrosła na męża (Ay, if a woman live to be a man) > Tak, gdy dziewczyna wyrośnie na męża; przysiąc gotowa na niego > przysiąc gotowa za niego; Nie ten przynajmniej, który ja ci dałam (Not that, I hope, which you receiv'd of me) > Nie ten, przypuszczam, który ja ci dałam; Pomimo tego, witam cię z radością Sir, grieve not you; you are welcome notwithstanding > Nie trap się. Mimo to miło cię widzieć.

Dostosowano interpunkcję do współczesnych zasad.

William ShakespeareKupiec weneckiDramat w pięciu aktachtłum. Leon Ulrich

OSOBY:

  1. Doża wenecki
  2. Książę Maroka
  3. Książę Aragonii
  4. Antonio, kupiec wenecki
  5. Bassanio, przyjaciel Antonia
  6. Gracjano |
  7. Solanio |
  8. Salerio | przyjaciele Antonia i Bassania
  9. Lorenzo, zakochany w Jessice
  10. Shylock, Żyd
  11. Tubal, Żyd, przyjaciel Shylocka
  12. Lancelot Gobbo, błazen, sługa Shylocka
  13. Stary Gobbo, ojciec Lancelota
  14. Leonardo, sługa Bassania
  15. Baltazar |
  16. Stefano | słudzy Porcji
  17. Porcja, bogata dziedziczka
  18. Nerissa, jej służąca
  19. Jessica, córka Shylocka
  20. Panowie weneccy, urzędnicy trybunału, odźwierny więzienia, słudzy.

Scena częścią w Wenecji, częścią w Belmont, majątku Porcji na stałym lądzie.

AKT PIERWSZY

SCENA I

Ulica w Wenecji.
Wchodzą Antonio, Salerio i Solanio.

ANTONIO

1
Prawdziwie, nie wiem, dlaczegom tak smutny;
I siebie, i was, jak mówicie, nudzę;
Ale jak na mnie spadła ta tęsknota,
Z czego się składa, jak się wyrodziła,
5
Sam nie wiem dotąd.
Smutek ten wszystkie myśli mi tak mąci,
Że sam się nieraz ledwo poznać mogę.

SALERIO

OkrętMyśl twa z morskimi tłucze się falami,
Gdzie twe okręty z rozpuszczonym żaglem,
10
Jak oceanu bogaci mieszczanie
Lub, że tak powiem, morskie dziwowisko,
Z pogardą patrzą na kramarskie barki,
Które pokorne biją im pokłony,
Gdy je tkanymi mijają skrzydłami.

SOLANIO

15
Handel, Okręt, Niebezpieczeństwo, StrachGdybym ja wodzie swe powierzał mienie,
Wierzaj mi, lepsza uczuć moich cząstka
Tam by za moją pobiegła nadzieją;
I ciągle trawę wyrywałbym z ziemi,
Ażeby odkryć, skąd wiatr teraz wieje;
20
Po mapach ślepił porty, groble, tamy;
I wszystko, co mym statkom grozić może,
W duszy by mojej smutek rozbudzało.

SALERIO

Handel, Okręt, Niebezpieczeństwo, StrachSam oddech, którym studziłbym mą zupę,
Febryczne[1] zimno w serce by mi wlewał
25
Na myśl, co może wielki wiatr wśród morza.
Nie mógłbym patrzeć na klepsydry piasek
I wraz[2] nie myśleć o morskich mieliznach,
Nie widzieć, jak tam bogaty mój „Andrzej”[3]
Niżej swych boków pochylonym masztem
30
Grób swój całuje. Nie stawiłbym nogi
W kamiennych ścianach świętego kościoła
I wraz nie myślał o skałach podwodnych,
O które statek mój trącając piersią,
Wonne korzenie rozsiałby po morzu,
35
Fale ryczące w jedwab mój ustroił;
Słowem, przed chwilą być panem tak wielkim,
Po chwili — niczym. Kiedy o tym myślę,
Czyż mogę zaraz nie myśleć i o tym,
Że jeśli moja sprawdzi się obawa,
40
Długiego smutku dnie na mnie czekają?
Daremno przeczyć. Antonio jest smutny,
Bo myśli o swych towarach na morzu.

ANTONIO

Nie, przyjaciele. Dzięki mojej doli
Nie jeden statek majątek mój niesie,
45
Nie w jednym miejscu, i co bądź wypadnie,
Rok ten mojego losu nie jest panem.
Smutków mych źródłem nie myśl o towarach.

SALERIO

To może miłość?

ANTONIO

Co za przypuszczenie!

SALERIO

50
Ani też miłość? Więc pozwól powiedzieć:
Dlategoś smutny, żeś nie jest wesoły;
I równie łatwo byłoby ci tańczyć,
Mówić, żeś wesół, bo nie jesteś smutny.
Przysięgam na dwie Janusowe[4] głowy,
55
Natura lepi zabawne figury:
U jednych radość ciągle z ócz wygląda,
Śmieją się ciągle, jak gdyby papugi
Na kobzy[5] odgłos; drudzy, z kwaśną miną,
Nigdy w uśmiechu zębów nie pokażą,
60
Choć Nestor[6] świadczy, że żart śmiechu godny.
Wchodzą Bassanio, Lorenzo i Gracjano.

SOLANIO

Otóż szlachetny twój krewny Bassanio,
Gracjan, Lorenzo. Bywajcie więc zdrowi,
W lepszym was teraz zostawiamy kole.

SALERIO

Gdyby nie przyszli godniejsi ode mnie,
65
Byłbym tu został, żeby cię rozerwać.

ANTONIO

Waszą obecność zawsze drogo cenię.
Przypuszczam teraz, że wam interesa
Korzystać każą z pierwszej sposobności.

SALERIO

Więc do widzenia, łaskawi panowie.

BASSANIO

70
Kiedyż się znowu pośmiejemy społem[7]?
Rzadcy z was goście od pewnego czasu.

SALERIO

Będziem korzystać z pierwszej sposobności.
Wychodzą Salerio i Solanio.

Lorenzo

do Bassania
Skoro znalazłeś Antonia, odchodzim,
Ale pamiętaj, że razem na obiad
75
Spotkać się mamy.

BASSANIO

Nie chybię[8] godziny.

GRACJANO

Antonio, w twarzy twej czytam cierpienie;
Światowe rzeczy zbyt wysoko cenisz:
Traci je, kto je kupuje tak drogo.
80
Wierzaj mi, wielka, dziwna w tobie zmiana.

ANTONIO

Theatrum mundiI ja też świat ten, ile wart jest, cenię,
Jak scenę, kędy każdy gra swą rolę;
A mnie tragiczna rola się dostała.

GRACJANO

Carpe diemTo ja znów śmieszka wolę przyjąć rolę:
85
Niech przyjdą zmarszczki wśród tańców i śmiechu.
Wolę, niech wino śledzionę przepali,
Niż żeby serce zmroziły westchnienia.
Czemuż ma człowiek z gorącą krwią w żyłach
Siedzieć jak posąg starego pradziadka
90
I spać, czuwając, ciągle w złym humorze,
Zawlec się w końcu w królestwo żółtaczki?
Słuchaj, Antonio, a słowa te przyjaźń
Natchnęła szczera: są na ziemi ludzie,
Na których twarzy, jak stojącej wodzie,
95
Rozmyślna ciszy zsiada się skorupa,
Aby ich ubrać w mądrość i powagę,
Nadać im pozór głębokości myśli;
Zda[9] się, że prawią[10]: »Jam jest pan Wyrocznia,
A gdy ja mówię, niech i pies nie szczeka«.
100
O, mój Antonio, niemało znam ludzi,
Którzy dlatego za mądrych uchodzą,
Że ciągle milczą; a nie wątpię wcale,
Że byle tylko otworzyli usta,
Będą przeszkodą zbawieniu słuchacza,
105
Bo swoim bliźnim głupców da on imię[11].
Lecz później o tym pogadamy dłużej;
Teraz cię proszę, na ten smutny haczyk
Nie łów kiełbika[12] głupców — próżnej chwały.
Śpieszmy, Lorenzo. Bądź zdrów, przyjacielu,
110
Moje kazanie skończę po obiedzie.

LORENZO

Więc zostawiamy cię aż do obiadu.
I ja być muszę jednym z niemych mędrców,
Gracjano bowiem mówić mi nie daje.

GRACJANO

Żyj tylko ze mną ze dwa lata dłużej,
115
A brzmień własnego zapomnisz języka.

ANTONIO

I mnie by przedmiot ten gadułą zrobił.

GRACJANO

Co daj ci Boże! Ja chwalę milczenie
Tylko w wędzonym wołowym ozorze,
Tylko w dziewczynie, co nie jest na sprzedaż[13].
Gracjano i Lorenzo odchodzą.

ANTONIO

120

I cóż to wszystko znaczy?

BASSANIO

121

Gracjano plecie nie do rzeczy bardziej niż ktokolwiek w całej Wenecji. Rozum, GłupotaRozsądne myśli u niego jak dwa ziarnka pszenicy w dwóch korcach[14] plew schowane; trzeba ci szukać dzień cały, nim je znajdziesz, a gdy znajdziesz, zobaczysz, że nie było czego szukać.

ANTONIO

Powiedz mi teraz, co to za kobieta,
Do której tajną ślubujesz pielgrzymkę?
Wszak dziś mi wszystko wyjawić przyrzekłeś.

BASSANIO

125
Wiesz o tym dobrze, kochany Antonio,
Jak zadłużyłem dziedziczny majątek,
Życie na wyższą trochę wiodąc skalę,
Niż dozwalały szczupłe me dochody.
A nie myśl, proszę, bym się na to żalił,
130
Że mi z dawnego spuścić trzeba tonu.
Dziś myślę tylko, jak bym mógł z honorem
Wypłacić długi, w które mnie lat młodych
Zbytnia rozrzutność ciężko uwikłała.
Tobie najwięcej winienem w miłości,
135
Tobie w pieniądzach; w przyjaźń twoją ufny,
Dziś ci wyjawię plany i zamiary,
Jak się uiścić ze wszystkich chcę długów.

ANTONIO

Dobry Bassanio, mów ze mną otwarcie;
A jeśli plan twój, jak życie twe dotąd,
140
Z drogi honoru nie zejdzie w manowce,
Moja szkatuła, osoba, me wszystko
Stoi otwarte na twoje rozkazy.

BASSANIO

Kiedym był dzieckiem, a straciłem strzałę,
W tęż samą stronę wystrzeliłem drugą,
145
Z tą samą siłą, lecz większą bacznością[15],
A tak, na stratę narażając obie,
Nieraz mi obie znaleźć się udało.
Dziecinny przykład dlatego przywodzę,
Że co mam mówić, równie jest niewinne.
150
Wielem[16] ci winien; jak pusty[17] młodzieniec,
Wszystkom to stracił; lecz jeżeli zechcesz
W tę samą stronę strzałę cisnąć drugą,
Ja, z niej mojego nie spuszczając oka,
Nie wątpię wcale, że lub obie znajdę
155
Albo przynajmniej drugą ci powrócę,
Za pierwszą wdzięcznym zostając dłużnikiem.

ANTONIO

Wszak znasz mnie dobrze i tylko czas tracisz,
Do mego serca mówiąc z ogródkami.
Szczerze ci wyznam, że mnie krzywdzisz więcej,
160
Wątpiąc na chwilę o mej gotowości,
Niż gdybyś całe me zmarnował mienie.
Powiedz otwarcie, co w twoim mniemaniu
Dla twej usługi zrobić jestem zdolny,
A jestem gotów. Czekam na odpowiedź.

BASSANIO

165
Jest w Belmont[18] młoda, bogata dziedziczka,
Piękna, piękniejsza nad wszelkie wyrazy,
A cnoty pełna. Kiedyś z jej źrenicy
Nieme poselstwo, szczęsny[19], odebrałem.
UrodaImię jej Porcja; a mierzyć się godna
170
Z córką Katona, Brutusową Porcją[20].
Piękność jej znana całemu jest światu,
Bo cztery wiatry, z czterech końców ziemi,
Zwiewają do niej świetnych zalotników.
Jasne jej włosy wiją się na skroniach
175
W bogatych splotach, jakby złote runo,
Zmieniają Belmont na kolchidzkie brzegi[21],
Do których Jazon[22] niejeden się puszcza.
O, gdybym tylko wynalazł sposoby
Dotrzymać placu mym współzalotnikom,
180
Jakieś przeczucie szepcze mi do ucha,
Że tam, że w Belmont szczęście na mnie czeka.

ANTONIO

Wiesz, że na morzu całe moje mienie,
Że nie mam teraz w domu gotowizny[23]
Ani sposobów zebrać jej dość śpiesznie,
185
Lecz próbuj, co mój kredyt w mieście może;
Wszystkie ofiary ponieść jestem gotów,
Byle cię godnie do Belmont wyprawić.
Szukajmy tylko, gdzie gotowy pieniądz,
A ja pożyczki znajdę już sposoby
190
Na mą rękojmię lub dla mej osoby.
Wychodzą.

SCENA II

Belmont. Pokój w domu Porcji.
Porcja i Nerissa.

PORCJA

191

Wierzaj mi, Nerisso, ten wielki świat znudził już małą moją osobę.

NERISSA

192

Wcale by mnie to nie dziwiło, droga pani, gdyby twoje utrapienia równie były liczne jak twoje pomyślności. A jednak, wnosząc z tego, co widzę, przekonywam się, że przesyt równie jak głód szkodzi zdrowiu. UmiarkowanieNiemałe to więc szczęście stać w pośrodku: dostatek siwieje wcześniej, lecz mierność żyje dłużej.

PORCJA

193

Dobre i dobrze wyrażone maksymy.

NERISSA

194

Byłyby lepsze, gdyby się stosowano do nich lepiej.

PORCJA

195

Wiedza, CzynGdyby wykonać tak łatwo było, jak wiedzieć, co do wykonania dobre, od dawna kaplice zmieniłyby się w kościoły, a ubogich lepianki w książęce pałace. Dobry ten pleban, który własne pełni nauki. Łatwiej mi radzić dwudziestu, jak postępować należy, niż być jedną z dwudziestu, gotową iść za moją radą. Rozum, UczucieMózg może dla krwi pisać prawa, lecz gorący temperament zimne przepisy przeskoczy; jak zając, szalona młodość przesadzi sidła koślawca, dobrej rady. Ale wszystkie te piękne rozumowania nie będą mi pomocą w wyborze małżonka. Ach, nieszczęśliwa! Co ja mówię o wyborze, gdy mi nie wolno ani wybrać, kogo pragnę, ani odrzucić, kogo nienawidzę. Tak więc wola żyjącej córki poddać się musi woli umarłego ojca. Nie jestże to, Nerisso, twarda dola, że ani wybrać, ani odrzucić nie mogę?

NERISSA

196

Ojciec twój, pani, zawsze był cnotliwy, a święte osoby w godzinę śmierci mają dobre natchnienia. Los, MałżeństwoLoteria więc, którą wymyślił w tych trzech szkatułkach ze złota, srebra i ołowiu, z których, kto po jego myśli wybierze, ciebie wybierze, da, bez wątpienia, szczęśliwy los tylko temu, który szczerze kochać cię będzie. Ale jestże w twoim sercu gorętsze jakie uczucie dla któregokolwiek z przytomnych[24] tu książęcych twoich zalotników?

PORCJA

197

Mianuj[25] ich po kolei, a na każdego imię dam ci jego opis; z opisu bierz uczuć moich miarę.

NERISSA

198

Naprzód jest tu książę neapolitański.

PORCJA

199

To prawdziwy źrebak w stajni wychowany; nie mówi o niczym, tylko o swoim koniu, a główną ze swoich doskonałości widzi w tym, że go sam potrafi podkuć. Boję się, czy jego pani matka nie zapatrzyła się na kowala.

NERISSA

200

Następnie jest tu hrabia Palatyn[26].

PORCJA

201

Ten marszczy się tyko, jakby chciał mówić: „Jeśli mnie nie chcesz, wybieraj”. Słucha wesołych powieści, a nie uśmiecha się. Lękam się, aby na stare lata nie został płaczącym filozofem[27], gdy za młodu tak w smutku jest niepomiarkowany. Wolałabym raczej wziąć za męża trupią głowę z piszczelą w zębach niż z dwóch tych jednego. Od obu zachowaj mnie Panie!

NERISSA

202

A cóż mówisz o szlachcicu francuskim, monsieur le Bon?

PORCJA

203

Bóg go stworzył, niech więc uchodzi za człowieka. Wiem ja, że to grzech jest szydzić, ale on! On lepszego ma konia niż Neapolitańczyk, lepszy zły nałóg marszczenia czoła od hrabi Palatyna; posiada wszystkich ludzi przymioty, choć nie jest człowiekiem; niech drozd świśnie, on już wybija hołubce[28]; gotów fechtować[29] się z własnym cieniem. Biorąc go za męża, wzięłabym dwudziestu mężów. Gdyby mną wzgardził, przebaczyłabym mu chętnie, bo choćby mnie kochał do szaleństwa, nie znajdzie nigdy wzajemności.

NERISSA

204

A co mówisz o Falconbridge'u, młodym baronie angielskim?

PORCJA

205

Wiesz, że do niego nie mówię wcale, bo się nie możemy zrozumieć. On nie umie ani po łacinie, ani po francusku, ani po włosku, a co do mnie, możesz przysiąc w trybunale, że nie umiem za grosz po angielsku. Ładny z niego obrazek, ale, niestety, któż potrafi z lalką rozmawiać? A jak dziwacznie ubrany! Zdaje mi się, że we Włoszech kupił kamizelkę, rajtuzy we Francji, w Niemczech kapelusz, a maniery wszędzie.

NERISSA

206

Co myślisz o młodym lordzie szkockim, jego sąsiedzie[30]?

PORCJA

207

Że ma wielką miłość chrześcijańską, bo u Anglika pożyczył policzka, a przysiągł, że odda, gdy będzie w możności; myślę, że Francuz był mu poręczycielem i dla pewności swoją także pieczęć przyłożył.

NERISSA

208

Jak ci się podoba młody Niemiec, synowiec[31] księcia saskiego?

PORCJA

209

Bardzo mało rano, kiedy trzeźwy, a najmniej po południu, kiedy pijany. W najprzychylniejszych dla siebie okolicznościach trochę gorszy od człowieka, w najprzeciwniejszych trochę lepszy od bydlęcia. W najgorszym razie mam otuchę, że mu się wymknąć potrafię.

NERISSA

210

Gdyby jednak chciał wybierać, a wybrał szczęśliwą szkatułkę, pogwałciłabyś wolę ojca, gdybyś go przyjąć nie chciała.

PORCJA

211

Toteż dla bezpieczeństwa postaw kufel wina reńskiego na innej, bo wiem, że gdyby sam diabeł siedział wewnątrz, a zewnątrz ta pokusa, wybierze ją. Gotowa jestem zrobić wszystko wprzódy[32], Nerisso, nim rękę moją oddam gąbce.

NERISSA

212

Nie lękaj się, pani, by którykolwiek z tych pretendentów twoim został mężem. Już mnie uwiadomili o swoim postanowieniu, że wrócą do domów i dręczyć cię zalotami przestaną, jeżeli dla otrzymania twojej ręki trzeba koniecznie, stosownie do woli twojego ojca, między szkatułkami wybierać.

PORCJA

213

Choćbym dożyła wieku Sybilli[33], umrę czysta jak Diana[34], jeśli nie znajdę męża według ojcowskiego rozkazu. Cieszę się, że ta część zalotników tyle pokazała rozsądku, bo nie ma jednego między nimi, o którego odjeździe nie marzyłabym z rozkoszą. Niechże Bóg szczęśliwie ich prowadzi!

NERISSA

214

Czy nie przypominasz sobie, pani, młodego Wenecjanina, ćwiczonego w książkach, a żołnierza, który tu przybył, jeszcze za życia twojego ojca, w towarzystwie markiza Montferratu[35]?

PORCJA

215

O, bardzo dobrze; zdaje mi się, że się nazywa Bassanio?

NERISSA

216

On właśnie. Ze wszystkich mężczyzn, na których biedne moje oczy poglądały kiedykolwiek, on najgodniejszy pięknej żony.

PORCJA

217

Pamiętam go dobrze; o ile pamiętam, pochwały twojej godny.

Wchodzi Służący.
218

Cóż tam za wieści?

SŁUŻĄCY

219

Czterej cudzoziemcy pytają się o panią, chcą ją pożegnać. Przyjechał także goniec piątego, księcia Maroka, z doniesieniem, że książę, pan jego, wieczorem tu przybywa.

PORCJA

220

Gdybym tak szczerze powitać mogła piątego, jak mogę czterech pierwszych pożegnać, cieszyłabym się z jego przyjazdu. RasizmJeśli ma przymioty świętego, a cerę diabła[36], wolałabym go za spowiednika niż za zalotnika.

Idźmy, Nerisso. Prowadź nas do sali.
Gość nowy zjeżdża, nim ci odjechali.
Wychodzą.

SCENA III

Publiczny plac w Wenecji.
Bassanio i Shylock.

SHYLOCK

223

Trzy tysiące dukatów[37], dobrze.

BASSANIO

224

Tak jest, na trzy miesiące.

SHYLOCK

225

Na trzy miesiące, dobrze.

BASSANIO

226

Za które, jak ci już powiedziałem, ręczy Antonio.

SHYLOCK

227

Za które ręczy Antonio, dobrze.

BASSANIO

228

Czy możesz oddać mi tę przysługę? Czy chcesz zrobić mi tę przyjemność? Czy dasz mi na koniec odpowiedź?

SHYLOCK

229

Trzy tysiące dukatów, na trzy miesiące, na zaręczenie Antonia.

BASSANIO

230

Twoja odpowiedź?

SHYLOCK

231

Antonio jest dobry człowiek.

BASSANIO

232

Albożeś kiedykolwiek słyszał co przeciw niemu?

SHYLOCK

233

O nie, nie, nigdy! Jeślim powiedział, że Antonio jest dobry człowiek, to rozumiem przez to, że jego zaręczenie jest dostateczne. Ale jego zamożność tylko domniemana. Jeden z jego okrętów w drodze do Trypolisu[38], drugi do Indii, a jak słyszałem na Rialto[39], trzeci jest w Meksyku, czwarty płynie do Anglii, inne rozproszone po innych stronach świata. Okręt, NiebezpieczeństwoAle okręty to deski, a majtkowie to ludzie; są też szczury lądowe i szczury wodne, złodzieje lądowi i złodzieje morscy, to jest rozbójnicy; a prócz tego niebezpieczna jest woda i wiatry, i skały. Mimo tego jednak zaręczenie jego dostateczne; trzy tysiące dukatów — myślę, że mogę przyjąć jego oblig[40].

BASSANIO

234

Możesz bez obawy.

SHYLOCK

235

Chciałbym nie mieć obawy; ale żebym nie miał obawy, potrzebuję namysłu. Czy mogę mówić z Antoniem?

BASSANIO

236

Jeśli chcesz z nami dziś obiadować.

SHYLOCK

237

Żyd, ReligiaTak, i wąchać wieprzowinę, i jeść to pomieszkanie[41], w które wasz prorok Nazarejczyk[42] wpędził diabła![43] Będę kupował z wami, sprzedawał z wami, przechadzał się z wami i tak dalej, ale nie chcę jeść z wami, pić z wami ani modlić się z wami. Co tam nowego na Rialto? Kto się do nas przybliża?

Wchodzi Antonio.

BASSANIO

238

To Antonio.

SHYLOCK

na stronie
Co za fałszywa mina publikana[44]!
240
PieniądzOn chrześcijanin, już go nienawidzę,
Lecz stokroć więcej, że w głupiej prostocie
Darmo pieniądze biednym rozpożycza[45]
I zniża procent na giełdzie weneckiej.
O, jeśli kiedy chwycę go za biodro[46],
245
Dawną urazę nakarmię do syta!
Żyd, Pieniądz, AntysemityzmOn nienawidzi święte plemię nasze,
I szydzi ze mnie pośród kupców tłumu,
Ze mnie i moich godziwych zarobków,
Które zwie lichwą[47]. Niech przekleństwo spadnie
250
Na ród mój cały, jeśli mu przebaczę!

BASSANIO

Shylock, czy słyszysz?

SHYLOCK

Właśnie teraz myślę,
Jak stoją rzeczy z moją gotowizną.
O ile mogę z pamięci zmiarkować[48],
255
Nie będę w stanie całych trzech tysięcy
Zebrać natychmiast; ale cóż to znaczy?
Bankier z mojego plemienia, tak, Tubal,
Doda mi więcej. Na ile miesięcy
Ma być pożyczka?
do Antonia
260
Uniżony sługa!
Właśnie o panu była teraz mowa.

ANTONIO

Choć to mym nigdy zwyczajem nie było
Brać albo dawać pieniądze na procent,
Dziś dla naglących potrzeb przyjaciela
265
Zwyczaj ten łamię.
do Bassania
Czy wie, co ci trzeba?

SHYLOCK

Wiem, trzy tysiące trzeba mu dukatów.

ANTONIO

Na trzy miesiące.

SHYLOCK

Prawda, zapomniałem;
270
Na trzy miesiące, jak mi pan powiada.
Co do obligu — o, tak — słuchaj, panie,
Wszak mi mówiłeś, jeśli się nie mylę,
Że ani płacisz, ni bierzesz procentów?

ANTONIO

Do dziś przynajmniej taki był mój zwyczaj.

SHYLOCK

275
Gdy Jakub[49] wuja Labana pasł trzody,
Jakub ten, z świętej linii Abrahama
(Przez mądrą sztukę swej roztropnej matki)[50]
Był trzecim, tak jest, trzecim był dziedzicem.

ANTONIO

I cóż stąd? Czyliż Jakub brał procenty?

SHYLOCK

280
Nie, nie brał, to jest raczej bezpośrednio
Nie brał procentu, lecz słuchaj, co robił.
Kiedy z Labanem, wujem, się ułożył,
Że z trzody wszystkie pstrokate jagnięta
Dla niego będą, pod koniec jesieni,
285
Kiedy do owiec przypuszczono tryki[51]
I gdy wełniste matki płód poczęły,
Rozumny pasterz drzew pewne gałęzie
Z kory obłupał i tak obłupane
Przed kotnych[52] owiec wystawił oczami;
290
A kiedy przyszedł czas, młode jagnięta
Były pstrokate, były Jakubowe.
Tak rósł w bogactwo mąż błogosławiony,
Bo wszelki dochód jest błogosławieństwem,
Jeżeli nie jest owocem kradzieży.

ANTONIO

295
Takie ryzyko Jakub podjął, służąc
Za rzecz od jego niezawisłą woli,
Lecz kierowaną bożym tylko palcem.
Jak to, więc tekst ten bronić ma lichwiarzy?
Lub czy twe złoto owcą jest i trykiem?

SHYLOCK

300
Nie wiem, lecz równie szybko je rozmnażam.
Słuchaj mnie, panie.

ANTONIO

Książka, Wiara, DiabełUważaj, Bassanio,
Że Biblię może i diabeł cytować.
Zła dusza święte przywodząca teksty
305
Jest jak rozbójnik z uśmiechem na twarzy
Lub piękne jabłko, ale zgniłe w jądrze.
O, jakże piękną fałsz przybiera postać!

SHYLOCK

Hm, trzy tysiące — okrągła to sumka!
A trzy miesiące z dwunastu to zrobi…

ANTONIO

310
Powiedz, możemyż[53] na ciebie rachować[54]?

SHYLOCK

Antysemityzm, PieniądzPanie Antonio, nie raz, nie dwa razy
Szydziłeś sobie ze mnie na Rialto,
Ze mnie, z pieniędzy moich i procentów;
Żyd, LosJa wszystko jednak znosiłem cierpliwie,
315
Bo Izraela[55] przeznaczeniem cierpieć.
Zwałeś mnie kundlem, niewiernym rabusiem,
Plwałeś na moją żydowską opończę[56]
Za to, żem mojej używał własności.
Dziś, zda się, mojej trzeba ci pomocy;
320
Dobrze więc, dzisiaj przychodzisz i mówisz:
»Shylock, potrzeba nam teraz pieniędzy«.
Tak mówisz do mnie, ty, co plwałeś na mnie,
Deptałeś po mnie, odganiałeś nogą,
Jak psa od progu. Teraz chcesz pieniędzy!
325
A ja co na to? Mamże odpowiedzieć:
»Jak to być może, by miał pies pieniądze,
By mógł pożyczyć kundel trzy tysiące?«
Lub czy z pokłonem, głosem niewolnika,
Wstrzymując oddech w uczuciu pokory,
330
Mam odpowiedzieć: »Panie w przeszłą środę
Plunąłeś na mnie, przed kilkoma dniami
Psem mnie nazwałeś, potrąciłeś nogą;
Za tyle łaski daję ci pieniądze«?

ANTONIO

Antysemityzm, Pieniądz, Wróg, ZemstaJak dawniej byłem, tak dziś jestem gotów,
335
Nogą cię kopać i pluć ci na brodę.
Jeśli nam zechcesz pożyczyć pieniędzy,
To nie pożyczaj jak przyjacielowi,
Bo kiedyż przyjaźń niepłodne metale[57]
Rozmnażać pragnie w przyjaciela ręku?
340
Lecz daj je raczej nieprzyjacielowi,
Na którym, jeśli na czas nie wypłaci,
Będziesz miał prawo zemstę swą nasycić.

SHYLOCK

Na co te gniewy? Ja z całego serca
Chciałbym na waszą zarobić przychylność,
345
Zabyć[58] krzywd starych i starej urazy,
Wyliczyć sumę, nie żądać procentu:
A wy tu nawet słuchać mnie nie chcecie;
Możnaż[59] przyjaźni komu lepiej dowieść?

ANTONIO

Byłby to dowód prawdziwej przyjaźni.

SHYLOCK

350
Otóż ten dowód Shylock dać jest gotów.
Teraz chodź ze mną pan do notariusza
I podpisz oblig, w nim, jakby dla żartu,
Wyraź, że jeśli na tę lub tę datę,
Tam lub tam, wiernie nie zapłacisz sumy,
355
Na jaką w swym się podpiszesz obligu,
Oddasz mi jeden funt[60] twojego mięsa,
Który odkraję, gdzie mi się spodoba,

ANTONIO

Więc zgoda: oblig taki ci podpiszę
I powiem jeszcze: uczciwy Żyd z ciebie.

BASSANIO

360
Ja nie przystaję na takie warunki,
Wolę na zawsze w nędzy mojej zostać.

ANTONIO

Dobry Bassanio, daremnie się trwożysz;
Za dwa miesiące (to jest przed terminem
Na miesiąc cały) statki me wracają
365
Z sumą od długu dziewięć razy większą.

SHYLOCK

ZaufanieO, Abrahamie, jak ci chrześcijanie,
Własnego serca twardością uczeni,
I cudze myśli mają w podejrzeniu.
Toż mi powiedzcie, gdy na termin chybi,
370
Jaką mi korzyść oblig ten zapewnia?
Funt mięsa z ciała jego odkrojony
Mniej wart daleko niż funt baraniny.
Co robię, robię dla waszej przyjaźni.
Przyjmuje, dobrze; nie, to bądźcie zdrowi;
375
Żyd, KrzywdaProszę was tylko, nie krzywdźcie mnie odtąd.

ANTONIO

Twoje warunki chętnie podpisuję.

SHYLOCK

Więc czekaj na mnie pan u notariusza,
Zabawny oblig każ mu przygotować,
A ja tymczasem biegnę po dukaty,
380
Zajrzę do domu, który zostawiłem
W niepewnej straży wierutnego łotra,
I wnet powracam.

ANTONIO

Śpiesz się, dobry Żydzie.
AntysemityzmŻyd ten się przechrzci — żyć począł uczciwie.

BASSANIO

385
Gdzie myśl łotrowska, groźna mowa święta.

ANTONIO

Wierzaj, mi wszystko skończy się szczęśliwie,
Miesiąc przed czasem wrócą me okręty.
Wychodzą.

AKT DRUGI

SCENA I

Belmont. Pokój w domu Porcji.
Przy odgłosie trąb wchodzą Książę Maroka i jego świta, wszyscy w bieli; Porcja z Nerissą i dworem.

KSIĄŻĘ MAROKA

Dla mojej cery nie miej do mnie wstrętu;
To ciemny kolor palącego słońca[61],
390
W którego bliskim urosłem sąsiedztwie.
Niech tu najbielszy przyjdzie syn północy,
Gdzie ogień Feba[62] ledwie topi lody —
Dla twej miłości żyły otworzymy,
A ujrzysz, czyja krew czerwieńsza będzie.
395
Wierzaj mi, pani, na widok tej twarzy
Waleczni drżeli i dla niej miłością
Piękne mej ziemi płonęły dziewice.
Nie chciałbym zmienić mojego koloru,
Chyba w nadziei skradzenia twych myśli.

PORCJA

400
W moim wyborze nie słucham jedynie
Błahych podszeptów dziewiczego oka;
Prócz tego moich przeznaczeń loteria
Wszelkie wyboru odjęła mi prawo.
Gdyby mnie ojca nie zmuszała wola
405
Do dania ręki mojej temu tylko,
Który mnie wygra w sposób ci wiadomy,
Waleczny książę, równe miałbyś prawo
Do moich uczuć jak inni przybysze,
Których do dzisiaj w mym domu widziałam.

KSIĄŻĘ MAROKA

410
I za te nawet dziękuję ci słowa.
Prowadź mnie teraz do twoich szkatułek,
Pozwól mi próbę fortuny[63] mej zrobić.
Przysięgam, pani, na ostrze tej szabli,
Od której sofi[64] i perski legł książę,
415
Trzykroć pierzchnęły wojska Solimana[65],
Że gotów jestem, aby cię pozyskać,
Najśmielszych źrenic wytrzymać spojrzenie,
Najśmielsze serca przewyższyć odwagą,
Szczenię od piersi niedźwiedzicy wydrzeć
420
I ze lwa szydzić, gdy zgłodniały ryczy.
LosAle, ach! kiedy Lichas[66] z Herkulesem[67],
Kto z nich dzielniejszy, w kostki chcą rozstrzygnąć,
Rzut może lepszy z słabszej wypaść ręki,
I giermek może Alcyda[68] zwyciężyć.
425
I ja tak, pani, ślepych losów dziełem[69],
Utracić mogę, co mniej godny zyska,
I umrzeć z żalu.

PORCJA

Musisz jednak, książę,
Albo natychmiast wyrzec się wyboru
430
Lub wprzódy przysiąc, że jeśli się zmylisz,
Nigdy już później do żadnej kobiety,
Nigdy nie rzekniesz słowa o zamęściu.
Namyśl się dobrze.

KSIĄŻĘ MAROKA

Idźmy do szkatułek!

PORCJA

435
Lecz wprzódy, książę, śpieszmy do świątyni,
A po obiedzie wybór będzie wolny.

KSIĄŻĘ MAROKA

Niech los przyjazny wiedzie moją rękę
Na szczęście wieczne albo wieczną mękę!
Trąby. Wychodzą.

SCENA II

Ulica w Wenecji.
Lancelot i Gobbo.

LANCELOT

439

Bez wątpienia, sumienie pozwoli mi drapnąć od tego Żyda, mojego pana. Diabeł stoi mi przy boku i kusi mnie, mówiąc: „Gobbo, Lancelocie Gobbo”, albo: „dobry Gobbo”, albo: „dobry Lancelocie Gobbo, dalej nogi za pas i zmykaj!” Ale sumienie woła: „Nie, strzeż się, uczciwy Gobbo — albo jak wyżej — uczciwy Lancelocie Gobbo, nie uciekaj, gardź ucieczką z nogami za pasem!” Ale szatan, niezmieszany, wciąż prawi swoje: „Pakuj manatki! Dalej! — woła szatan — w drogę! — woła szatan — przez Boga[70], nabierz serca! — woła szatan — i zmykaj!”. Ale sumienie moje, wieszając się na szyi mojego serca, mówi do mnie bardzo mądrze: „Uczciwy mój przyjacielu Lancelocie, ty, co jesteś synem uczciwego człowieka, albo raczej synem uczciwej niewiasty — (bo ojciec mój, wyznać muszę, trochę czymś trąci i z czasem dostał pewnego smaku), więc tedy sumienie mówi: — Lancelocie, nie ruszaj!”. „Ruszaj!” — mówi szatan. „Nie ruszaj!” — powtarza sumienie. „Sumienie — mówię ja — i ty radzisz dobrze; szatanie” — mówię ja — i ty radzisz dobrze”. Sługa, Ucieczka, Sumienie, Żyd, Diabeł, Antysemityzm, SzatanIdąc za głosem sumienia, zostałbym z Żydem, moim panem, który — odpuść Panie! — jest rodzajem diabła, ale uciekając od Żyda, poszedłbym za głosem szatana, który, uczciwszy uszy, jest diabłem we własnej osobie. Zapewne, i Żyd też diabłem jest wcielonym, i, na sumienie, sumienie moje twardym jest sumieniem, gdy mi radzi zostać z Żydem. Szatan daje mi przyjaźniejszą radę. Ucieknę, szatanie, moje pięty na twoje rozkazy, ucieknę.

Wchodzi stary Gobbo z koszykiem.

GOBBO

440

Hej, młody paniczu, powiedz mi, proszę, którędy droga do pana Żyda?

LANCELOT

na stronie
441

O nieba, to prawowity mój ojciec! Ale że bielmem zaszły mu oczy, nie poznaje mnie. Wezmę go trochę pod wniosek[71].

GOBBO

442

Młody paniczu, powiedz, proszę, którędy droga do pana Żyda.

LANCELOT

443

Przy pierwszym skręcie weź się na prawo, ale przy najpierwszym skręcie na lewo; ale pamiętaj, żebyś przy najbliższym skręcie nie brał się ani na prawo, ani na lewo, lecz poszedł prosto bokiem do żydowskiego domu.

GOBBO

444

No, Boże drogi, ciężka będzie sprawa do niego trafić. Nie mógłżebyś mi powiedzieć, czy niejaki Lancelot, który z nim mieszka, mieszka z nim, czy nie?

LANCELOT

445

Czy mówisz o młodym panu Lancelocie? na stronie Baczność, teraz wywołam łzy. Czy mówisz o młodym panu Lancelocie?

GOBBO

446

Nie paniczu, ale o synu chudego pachołka. Ojciec jego, choć ja to mówię, jest uczciwy, bardzo biedny człowiek, choć zdrów dotąd, dzięki Bogu.

LANCELOT

447

Niech ojciec jego, czym chce, będzie, my teraz mówimy o młodym panu Lancelocie.

GOBBO

448

O pańskim słudze i Lancelocie.

LANCELOT

449

Więc proszę cię, ergo[72], staruszku, proszę cię, powiedz, czy mówisz o młodym panu Lancelocie?

GOBBO

450

O Lancelocie, z pańskim przeproszeniem.

LANCELOT

451

Ergo, o panu Lancelocie. Ojcze, nie mów o panu Lancelocie. Młody ten pan przez zrządzenie losów i przeznaczeń, i podobnych dziwacznych wokabuł[73], i trzech sióstr[74], i innych gałęzi umiejętności, zaprawdę, pan ten umarł, albo, jakbyś po prostu powiedział, przeniósł się do wieczności.

GOBBO

452

Uchowaj Boże! Chłopak ten był kijem mojej starości, moją podporą.

LANCELOT

453

Mamże minę pałki lub drąga, kija lub podpory? Czy poznajesz mnie, ojcze?

GOBBO

454

Nie, nie poznaję cię, młody paniczu, ale powiedz mi, proszę, czy mój chłopiec — Panie świeć nad jego duszą! — umarł czy żyje?

LANCELOT

455

Nie poznajesz mnie, ojcze?

GOBBO

456

Ach, paniczu, oczy moje bielmem zaszły; nie poznaję cię.

LANCELOT

457

Choćbyś miał i zdrowe oczy, mógłbyś się łatwo omylić; mądry ojciec, który zna własne dzieci. Słuchaj, staruszku, powiem ci nowinę o twoim synu: daj mi twoje błogosławieństwo; prawda wyjdzie na jaw; zabójstwo nie może się długo utaić, choć syn człowieczy[75] może, ale na koniec prawda wyjdzie na jaw.

GOBBO

458

Proszę cię, wstań, paniczu, bo jestem pewny, że ty nie Lancelot, mój chłopak.

LANCELOT

459

Proszę cię, skończmy te żarty; daj mi twoje błogosławieństwo. Ja jestem Lancelot, chłopak twój kiedyś, syn twój dzisiaj, a twoje dziecię na przyszłość.

GOBBO

460

Nie mogę wierzyć, żebyś był moim synem.

LANCELOT

461

Nie wiem, co o tym myśleć; ale wiem, że nazywam się Lancelot, że jestem Żyda pachołkiem, i jestem pewny, że Magda, żona twoja, moją jest matką.

GOBBO

462

Prawda, że imię jej Magda. Jeśli ty Lancelot, to mogę przysiąc, że ty ciało i krew moja. Niech będzie błogosławione imię Pańskie, jakże ci broda porosła![76] Wszak ty masz więcej włosów na podbródku niż Dobbin, moja szkapa, na ogonie.

LANCELOT

463

To chyba ogon jego na wspak rośnie, bo jestem pewny, że więcej miał włosia na ogonie niż ja na twarzy, kiedym go ostatni raz widział.

GOBBO

464

Chryste, jak się zmieniłeś! A z panem twoim jak jesteś? Przynoszę mu podarek. Jak teraz z nim jesteś?

LANCELOT

465

Tak, niezgorzej. Ale co do mnie, kiedy już na tym stanęło, że mam dać drapaka, nie stanę, aż dobry kawał ziemi udrapię. Żyd, Skąpiec, SługaPrawdziwy Żyd z mojego pana. Przynosisz mu podarek? Przynieś mu stryczek. Uschłem na jego służbie; mógłbyś mi wszystkie palce żebrami porachować[77]. Rad jestem, ojcze, że przyszedłeś: daj twój podarek pewnemu panu Bassanio; to mi pan, który daje przepyszną nową barwę[78]! Jeśli u niego służby nie znajdę, będę pędził, póki mi ziemi stanie[79]. Co za szczęście! To on się zbliża. Do niego, ojcze, bo jestem Żydem, jeśli temu Żydowi służyć będę dłużej.

Wchodzi Bassanio, za nim Leonardo i służba.

BASSANIO

466

Możesz tak zrobić; staraj się tylko, żeby wieczerza była gotowa najpóźniej na godzinę piątą. Odeślij te listy, komu trzeba, daj barwę do roboty i proś Gracjana, żeby natychmiast do mnie przyszedł.

Jeden ze sług wychodzi.

LANCELOT

467

Mówże do niego, ojcze!

GOBBO

468

Niech Pan Bóg ześle wszystkie błogosławieństwa na jaśnie wielmożnego pana!

BASSANIO

469

Dziękuję. Czy masz co do mnie?

GOBBO

470

Oto mój syn, jaśnie panie, biedny chłopak…

LANCELOT

471

Nie biedny chłopak, panie, ale pachołek bogatego Żyda, który by pragnął, panie, jak to mój ojciec wyspecyfikuje…

GOBBO

472

Wielką ma infekcję[80], panie, że tak powiem, służyć.

LANCELOT

473

Krótko mówiąc, służę Żydowi, a pragnę, jak to mój ojciec wyspecyfikuje…

GOBBO

474

Pan jego i on, z przeproszeniem jaśnie pana, żyją jak pies z kotem.

LANCELOT

475

Słowem, aby opowiedzieć prawdę, Żyd mnie pokrzywdził i spowodował, jak to mój ojciec, będąc, jak spodziewam się, staruszkiem, jaśnie panu wyruferuje[81]

GOBBO

476

Przyniosłem parę gołąbków, którą chciałbym ofiarować jaśnie panu, a moja prośba….

LANCELOT

477

Krótko mówiąc, prośba jest w despekcie[82] do mej osoby, jak się jaśnie pan dowie od tego uczciwego staruszka, a choć ja to mówię, choć staruszka, chudego przecie pachołka, mojego ojca.

BASSANIO

478

Niechże jeden mówi za obu. Czego żądasz?

LANCELOT

479

Służby u pana.

GOBBO

480

To jest defekt[83] naszej prośby.

BASSANIO

Znam ciebie dobrze; masz, czego żądałeś.
Shylock o tobie mówił mi przed chwilą.
Żyd, Bogactwo, Bieda, Sługa, AntysemityzmMasz u mnie służbę, jeżeli przenosisz[84]
Opuścić Żyda bogacza mieszkanie,
485
A pójść za biednym tak jak ja szlachcicem.

LANCELOT

486

Stare przysłowie rozdzieliło się dobrze między mojego pana Shylocka a jaśnie pana: pan ma błogosławieństwo Boże, a on ma dostatek.

BASSANIO

Dobrześ powiedział. Staruszku, idź z synem,
Niech z swoim dawnym pożegna się panem,
A potem śpieszcie do mojego domu.
do służby
490
Dajcie mu barwę od innych bogatszą.

LANCELOT

491

Ojcze, wygrana! Nie, nie mogę znaleźć służby, nie, nie mam w gębie języka!

patrząc na swoją dłoń
492

Dobrze, znajdź mi człowieka we Włoszech z piękniejszą dłonią. Patrz tylko: tu ciągnie się prosta linia życia; tu mała żon grupka, niestety! Piętnaście żon to nic — jedenaście wdów a dziesięć panien to zwykła porcja dla jednego męża. A prócz tego potem: trzy razy uratowany od mokrej śmierci, raz w niebezpieczeństwie życia od ostrza pierzyny — to zwykłe ludzkie koleje! Jeśli prawda, że fortuna jest niewiastą, to uczciwe z niej kobiecisko. W drogę, ojcze! Pożegnanie z Żydem odbędzie się w mgnieniu oka.

Lancelot i stary Gobbo wychodzą.

BASSANIO

Myśl tylko o tym, dobry Leonardo.
Gdy wszystko zbierzesz, wszystko upakujesz,
495
Wracaj do domu, bo wiesz, że wieczorem
Moich najlepszych częstuję przyjaciół.

LEONARDO

Będę się śpieszył, o ile wydołam.

GRACJANO

wchodząc
Gdzie pan twój?

LEONARDO

Tam się samotnie przechadza.
Leonardo wychodzi.

GRACJANO

500
Signor[85] Bassanio!

BASSANIO

O drogi Gracjano!

GRACJANO

Mam cię o łaskę prosić.

BASSANIO

Otrzymałeś.

GRACJANO

Muszę do Belmont jechać z tobą razem.

BASSANIO

505
Więc musisz. Słuchaj jednak, mój Gracjano,
Zbyt jesteś dziki, zbyt śmiały w wyrazach,
Co wszystko, prawda, bardzo ci do twarzy
I w oczach naszych wadą nawet nie jest.
Lecz gdzieś[86] mniej znany, to wydać się może
510
Nazbyt swobodne; staraj się więc studzić
Kilku chłodnymi skromności kroplami
Wrzący twój umysł, żeby twoja śmiałość,
Na mój rachunek czasem zapisana,
Wszystkich nadziei moich nie zniszczyła.

GRACJANO

515
Jeśli skromnej nie przywdzieję miny,
Jeśli kląć będę częściej, niż potrzeba,
Jeśli nie będę psałterzyka[87] nosił,
A przy modlitwach jeśli moich oczu
Nie spuszczę skromnie i nie westchnę: amen!
520
Jeśli nie będę chował praw grzeczności,
Jak mąż ćwiczony w formach uroczystych,
Aby na względy babki swej zarobić,
Nie wierz mi nigdy.

BASSANIO

Będziemy widzieli.

GRACJANO

525
Ale dzisiejszą tylko noc wyjmuję[88]:
Z dzisiejszej nocy nie przesądzaj jutra.

BASSANIO

Byłaby szkoda. I owszem, tej nocy
Przywdziej swawoli szatę najweselszą,
Bo mam przyjaciół, którzy chcą się bawić.
530
Bądź zdrów; mam jeszcze roboty niemało.

GRACJANO

Ja do Lorenza i przyjaciół śpieszę;
Lecz nie chybimy godziny wieczerzy.
Wychodzą.

SCENA III

Wenecja. Pokój w domu Shylocka.
Jessica i Lancelot.

JESSICA

Smutno mi bardzo, że tak ojca rzucasz.
Dom nasz jest piekłem, a tyś był diabełkiem,
535
Co go choć z nudy cząsteczki okradał.
Lecz bywaj zdrowy! Dukat ten dla ciebie.
Słuchaj, jak tylko zobaczysz Lorenza,
Który dziś z nowym twym panem wieczerza,
Proszę cię, list ten oddaj mu tajemnie.
540
A teraz bądź zdrów! Nie chcę, by mój ojciec
Widział nas razem.

LANCELOT

542

Rozstanie, Łzy, SłowoBądź zdrowa! Łzy są moim językiem. Najpiękniejsza poganko, najsłodsza Żydóweczko! Jeżeli jaki chrześcijanin figla nie wypłata, żeby cię zyskać, omyliłbym się grubo. Ale bądź zdrowa! W głupich kroplach[89] tonie trochę męski mój umysł. Bądź zdrowa!

Wychodzi.

JESSICA

Bywaj mi zdrowy, dobry Lancelocie.
O, co za ciężki grzech na mym sumieniu,
545
Że ojca mego córką się być wstydzę!
Ale choć jestem krwi jego dziecięciem,
Nie jestem córką jego charakteru.
Lorenzo, jeśli nie jestem zwiedzioną,
Wnet chrześcijanką będę i twą żoną.
Wychodzi.

SCENA IV

Wenecja. Ulica.
Gracjano, Lorenzo, Salerio i Solanto.

LORENZO

550
Podczas wieczerzy wymkniemy się skrycie,
W moim mieszkaniu maski pobierzemy
I za godzinę będziemy z powrotem.

GRACJANO

Jeszcze nam braknie wiele przygotowań.

SOLARINO

Nie mamy jeszcze giermków do pochodni.

SOLANIO

555
Jeżeli wszystko nie jest jak należy,
Mym zdaniem, lepiej rzecz całą odłożyć.

LORENZO

Wszakże dopiero co czwarta wybiła,
Mamy więc jeszcze całe dwie godziny.
Wchodzi Lancelot z listem.
Jakie nowiny niesiesz, przyjacielu?

LANCELOT

560

Niech pan ten list odpieczętuje, może tam znajdzie jakie nowiny.

LORENZO

List, UrodaAch, znam tę rękę! O, piękna to ręka!
I bielsza, bielsza aniżeli papier,
Na którym pisze.

GRACJANO

Nowiny miłości.

LANCELOT

565

Z pozwoleniem wielmożnego pana.

LORENZO

Gdzie idziesz?

LANCELOT

567

Zaprosić mojego dawnego pana Żyda na wieczerzę do mojego nowego pana chrześcijanina.

LORENZO

Weź to dla siebie. A pięknej Jessice
Powiedz tajemnie, niechaj na mnie liczy.
Wychodzi Lancelot.
570
Proszę, czy będzie co z tej maskarady?
Co do mnie, mam już giermka do pochodni.

SALERIO

Ja mego idę szukać.

SOLANIO

I ja także.

LORENZO

W domu Gracjana zbierzemy się wszyscy.

SALERIO

575
Rzecz ułożona.
Salerio i Solanio wychodzą.

GRACJANO

Czy list od Jessiki?

LORENZO

List, Żyd, Córka, Ucieczka, Bogactwo, AntysemityzmPowiem ci wszystko. W liście tym mi pisze,
Jak ją mam wykraść z ojcowskiego domu;
Co bierze w złocie, a co w diamentach,
580
Jakiego pazia ubiór ma gotowy.
Jeśli się Żyd ten do nieba dostanie,
To przez zasługi słodkiej swojej córki;
A gdy ją troska w życiu kiedy spotka,
To chyba tylko dlatego jedynie,
585
Że jest potomstwem niewiernego Żyda.
A teraz idźmy; list przeczytasz w drodze.
Jessica będzie mej pochodni giermkiem.
Wychodzą.

SCENA V

Przed domem Shylocka.
Shylock i Lancelot.

SHYLOCK

Na własne oczy zobaczysz różnicę
Między Shylockiem starym a Bassaniem. —
590
Hej, ho! Jessica! — Nie będziesz się spasał,
Jak w moim domu. — Czy słyszysz, Jessica? —
I spał, i chrapał, i darł piękną odzież. —
Jessica, śpiesz się!

LANCELOT

Hejże tam, Jessica!

SHYLOCK

595
A to co znowu? Kto wrzeszczeć ci kazał?

LANCELOT

596

Wasza wielebność miała zwyczaj ciągle łajać mnie za to, że nie mogłem nic zrobić bez rozkazu.

Wchodzi Jessica.

JESSICA

Wołasz mnie, ojcze? Co masz mi rozkazać?

SHYLOCK

Jessico, jestem na obiad proszony.
Weź moje klucze. Żyd, Pochlebstwo, Uczta, Nienawiść, PieniądzAle czemuż idę?
600
Z pochlebstwa proszą mnie, a nie z przyjaźni.
Lecz pójdę jednak, pójdę z nienawiści,
Rozrzutnych chrześcijan pójdę jeść fortunę.
Ty, moje dziecko, dobrze pilnuj domu.
Z niechęcią idę; Sendla mej spokojności
605
Jakieś tu groźne warzy się nieszczęście,
Bo mi się śniło o workach pieniędzy.

LANCELOT

607

Proszę cię, śpiesz się, mój panie, bo mojego pana niecierpliwi twoja nieobecność.

SHYLOCK

608

Jak mnie jego.

LANCELOT

609

Jest między nimi zmowa. Nie mówię, że zobaczysz maskaradę; jeśli zobaczysz jednak, to nie darmo puściła mi się krew z nosa, o szóstej rano, w ostatni Czarny Poniedziałek[90], co przypadł tego roku wtedy, kiedy cztery lata temu była Środa Popielcowa[91] po południu.

SHYLOCK

610
Co? Maskarada? Słuchaj mnie, Jessico,
Drzwi mi zarygluj, a jeśli usłyszysz
Odgłos bębenków, piszczałek świstanie,
Religia, DomPamiętaj, proszę, okna nie otwieraj
I na ulicę nie wychylaj głowy,
615
Aby szalonych chrześcijan, pośród gwaru,
Lakierowanym przyglądać się twarzom.
Zatkaj mi uszy domu, to jest okna,
Ażeby puste wariatów tych wrzaski
Skromnej komnaty ścian nie obrażały.
620
Nie mam ochoty ucztować dziś w mieście,
Nie mam, przysięgam na laskę Jakuba,
Lecz pójdę. Ruszaj i powiedz, że przyjdę.

LANCELOT

Pójdę i powiem. A ty, młoda panno,
Pomimo przestróg wychyl oknem głowę;
625
Chrześcijanina ujrzysz tam z wysoka,
Godnego pięknej Żydóweczki oka.
Wychodzi.

SHYLOCK

Co ci Hagary[92] potomek ten szeptał?

JESSICA

Powiedział tylko: »Pani, bądź mi zdrowa!«

SHYLOCK

Sługa, PanDobre chłopczysko, tylko żarłok straszny,
630
Ciężki do pracy, a we dnie śpi więcej
Niż żbik wśród boru. Nie chcę w moim ulu
Trutni hodować, chętnie go też dałem
Rozpustnikowi, któremu, daj Panie,
Niech dopomoże do przemarnowania
635
Sum pożyczonych. Bądź zdrowa, Jessico;
Może być bardzo, że za chwilę wrócę.
Zrób, jak mówiłem: zamknij drzwi na rygiel,
Bo strzeżonego Pan Bóg, mówią, strzeże;
Mądry naukę i z przysłowia bierze.
Wychodzi.

JESSICA

640
Bądź zdrów! Jeżeli losy mnie nie zwiodą,
Ja tracę ojca, a ty córkę młodą.
Wychodzi.

SCENA VI

Ulica. Przed domem Shylocka.
Gracjano i Salerio w maskach.

GRACJANO

Oto jest okap, pod którym Lorenzo
Zejść miał się z nami.

SALERIO

Już przeszła godzina.

GRACJANO

645
Bardzo się dziwię, że go jeszcze nie ma.
Kochanek, CzasKochanek zwykle przed zegarem bieży[93].

SALERIO

Miłość, WiernośćDziewięćkroć chyżej[94] Wenery[95] gołębie
Lecą zatwierdzać nowych uczuć węzły
Niźli dochować raz już danej wiary.

GRACJANO

650
Tak zawsze będzie. UcztaKtóż wstaje od uczty
Z tym apetytem, z którym zasiadł do niej?
Gdzie rumak, który z równym będzie ogniem
Wracał po drodze, którą raz przemierzył?
Każdy z nas ziemi tej wszystkich piękności
655
Pragnie goręcej, niżeli używa.
OkrętJak młody panicz lub jak marnotrawnik
Wypływa z portu okręt strojny w flagi,
Gnany zalotnych wiatrów uściskami;
Ale powraca jak syn marnotrawny,
660
Z podartym żaglem, z piersią skołataną,
Obdarty z bander przez swych zalotników.
Wchodzi Lorenzo.
Otóż Lorenzo. Później więcej o tym.

LORENZO

Ach, przyjaciele, przebaczcie spóźnienie;
Nie mnie, lecz moje wińcie interesy.
665
Kiedy kraść żony kolej na was przyjdzie,
Jestem gotowy równie długo czekać.
Tu Żyd, mój ojciec, mieszka. Hej! Czy słyszysz?

JESSICA

w oknie, ubrana po męsku
Kto tam? Odpowiedz dla mojej pewności,
Choć przysiąc mogę, że głos ten znam dobrze.

LORENZO

670
Lorenzo, twoja miłość.

JESSICA

O tak, Lorenzo! O tak, miłość moja!
Bo kogóż więcej kocham? A oprócz ciebie
Któż wie, Lorenzo, czyli[96] jestem twoja?

LORENZO

Niebo i twoje myśli są świadkami,
675
Że jesteś moja.

JESSICA

Lorenzo, co prędzej
Weź tę szkatułkę; warta bacznej straży.
Dziękuję nocy, że mnie nikt nie widzi,
Bo sama własnej przemiany się wstydzę.
680
Miłość, SzaleństwoLecz miłość ślepa; młodzi kochankowie
Nie mogą widzieć własnych pięknych szaleństw,
A gdyby mogli, sam nawet Kupido[97],
Widząc mnie chłopcem, płonąłby ze wstydu.

LORENZO

Śpiesz się, bo musisz moją nieść pochodnię.

JESSICA

685
Jak to, czy własnej hańbie mam przyświecać?
I tak już dosyć jest hańba ta jasna.
Służbę jawności polecasz mi, drogi,
A mnie potrzeba cienia i ukrycia.

LORENZO

Dosyć cię kryje twoja piękna odzież
690
Młodego chłopca. Lecz się śpiesz, kochana,
Bo noc ucieka, a na nas Bassanio
Od dawna czeka w przyjaciół swych kole.

JESSICA

Idę drzwi zamknąć, więcej dukatami
Palce ozłocić i za chwilę wrócę.
Znika.

GRACJANO

695
Na honor, co za wierna z niej niewierna!

LORENZO

Kochanek, MiłośćNiech zginę, jeśli nie kocham jej z duszy;
Bo jest roztropna, ile sądzić mogę,
Bo piękna, jeśli oczy me nie kłamią,
I wierna, czego dowody mi dała;
700
A jak roztropna i piękna, i wierna
W mym wiernym sercu władać będzie wiecznie.
Wchodzi Jessica.
Jesteś gotowa? Podwójmy więc kroki,
Bo maskarada nie cierpi już zwłoki.
Wychodzi z Jessicą i Saleriem. Wchodzi Antonio.

ANTONIO

Kto tam?

GRACJANO

705
Antonio? Czy też głos mnie zwodzi?

ANTONIO

Wstydźcie się, wstydźcie! Gdzie reszta przyjaciół?
Już po dziewiątej; was tylko brakuje.
Nic z maskarady. Wiatr pomyślny wieje,
Bassanio siada na okręt za chwilę:
710
Dwudziestu posłów wypchnąłem za wami.

GRACJANO

Nie ja się smucę, że płyniem tak nagle;
Już rozwinięte chciałbym widzieć żagle.
Wychodzą.

SCENA VII

Belmont. Sala w domu Porcji.
Przy odgłosie trąb wchodzą Porcja, Książę Maroka i ich orszaki.

PORCJA

Rozsuń firanki i pokaż szkatułki.
Szlachetny książę, wybieraj w nich teraz.

KSIĄŻĘ MAROKA

715
Pierwsza ze złota, a na niej te słowa:
»Mnie biorąc, weźmiesz, czego wielu pragnie«.
Druga jest srebrna z taką obietnicą:
»Mnie biorąc, weźmiesz, ile zasługujesz«.
Trzecia z ciężkiego ołowiu, z napisem:
720
»Mnie biorąc, wszystko na szwank musisz stawić[98]«.
Po czymże poznam, żem wybrał szczęśliwie?

PORCJA

W jednej szkatułce jest portret mój, książę;
Gdy tę wybierzesz, żoną jestem twoją.

KSIĄŻĘ MAROKA

Kieruj mną, Boże! Wszystkie te napisy
725
Raz jeszcze jeden rozważmy głęboko.
Cóż ta szkatułka ołowiana mówi?
»Mnie biorąc wszystko na szwank musisz stawić«.
Co, wszystko stawić? A za co? za ołów?
Napis ten grozi. Kto wszystko naraża,
730
Naraża w wielkich nadziejach wygranej.
Nie do ołowiu myśl się zniży złota;
Nie dla ołowiu wszystko na szwank stawię.
Co mówi srebro w swej dziewiczej bieli?
»Mnie biorąc, weźmiesz, ile zasługujesz«.
735
Pomyśl, Maroku! Ile zasługujesz!
Zważ własną cenę sprawiedliwą ręką;
Jeśli sam twoją stanowić masz wartość,
Wart jesteś wiele; a jednak to wiele
Jestże już godne tak pięknej nagrody?
740
Wątpiąc jednakże o mojej zasłudze,
Sam siebie własną potępiam śmiałością.
Ilem zasłużył! Na nią zasłużyłem
Przez urodzenie i przez posiadłości,
Przez moje cnoty, moje wychowanie,
745
A nade wszystko przez miłość mą ku niej.
Gdybym tu przestał, gdybym srebrną wybrał?
Rozważmy jednak jeszcze złotej napis.
»Mnie biorąc, weźmiesz, czego wielu pragnie«.
A więc ją wezmę; jej świat cały pragnie.
750
Z czterech stron świata schodzą się pielgrzymi
Całować ołtarz tej pięknej śmiertelnej.
Hyrkańskie[99] puszcze[100] i arabskie piaski
Są teraz bitym gościńcem, po którym
Śpieszą książęta ujrzeć piękną Porcję.
755
Morze, Niebezpieczeństwo, StrachWodne królestwa, co usty[101] dumnymi
W twarz plują niebu[102], nie mają dość grozy,
Aby odstraszyć błądzących żeglarzy,
Co po nich, jakby po mruczącej strudze,
Płyną, ażeby ujrzeć piękną Porcję.
760
W jednej z nich boski jej obraz spoczywa.
Czy wśród ołowiu? Niech będzie przeklęty,
Kto śmie tak sądzić! Byłoby potworne,
W tak ciemnym grobie blasku tyle zamknąć.
Lub miałbym myśleć, że zamknięta w srebrze
765
Dziesięćkroć tańszym od czystego złota?
O grzeszne myśli! Kiedyż perła taka
W gorszej od złota świeciła oprawie?
W Anglii jest pieniądz z postacią anioła[103]
Na złocie rytą, tylko na powierzchni;
770
Ale tu anioł na złotej pościeli
Uśpiony leży. Skończyłem wahanie;
Daj klucz, tum wybrał[104], niech się, co chce, stanie!

PORCJA

Jeśli w szkatułce tej portret mój leży,
Żoną twą jestem.
Książę Maroka otwiera szkatułkę.

KSIĄŻĘ MAROKA

775
Na ognie piekielne!
Co widzę, tylko hydny[105] szkielet śmierci,
A w pustych oczach papier się bieleje.
I cóż mi powie?
czyta:
Wszystko stracone! Niechże moja głowa
780
Od dnia ucieka, wiecznie wita cienia!
Bądź zdrowa, Porcjo! Wśród duszy cierpienia
Żegnać nie umiem. Na wieki bądź zdrowa!
Wychodzi.

PORCJA

Zasuń firanki. Szczęśliwej podróży!
RasizmLudziom tej cery niech tak szczęście służy![108]
Wychodzi.

SCENA VIII

Ulica w Wenecji.
Salerio i Solanio.

SALERIO

785
Widziałem okręt Bassania pod żaglem,
Z nim na pokładzie stał i nasz Gracjano,
Lecz jestem pewny, nie było Lorenza.

SOLANIO

Ten Żyd przeklęty krzykiem zbudził dożę[109],
Poszedł z nim okręt Bassania przetrząsać.

SALERIO

790
Poszedł za późno; okręt był pod żaglem.
Lecz w samym porcie zapewnił ktoś dożę,
Że z swą kochanką, Jessicą, Lorenza
Widział w gondoli na jakimś kanale;
Antonio także przysiągł uroczyście,
795
Że ich nie było na Bassania statku.

SOLANIO

NŻyd, Ojciec, Córka, Ucieczka, Pieniądz, Antysemityzmigdym nie słyszał tak sprzecznych, tak dziwnych,
Tak pomieszanych namiętności krzyków,
Jak były tego psa Żyda wołania:
»O moja córka! o moje dukaty!
800
Z chrześcijaninem uciekła! ma córka!
Me chrześcijańskie dukaty! ma córka!
Sprawiedliwości! o moje dukaty!
Worek z pieczęcią, dwa worki dukatów,
Samych dublonów[110]! przez córkę skradzione!
805
Przy tym klejnoty, dwa drogie kamienie,
Drogie kamienie! przez córkę skradzione!
Sprawiedliwości! Znajdź mi córkę moją,
A z nią dukaty me, klejnoty moje!«

SALERIO

Toż dzieci za nim biegają i krzyczą:
810
»Moje klejnoty, ma córka, dukaty!«

SOLANIO

Niechże Antonio terminu nie chybi,
Bo za to wszystko drogo mu zapłaci.

SALERIO

Słuszna uwaga. Rozmawiałem wczoraj
Z francuskim kupcem, który mi powiedział,
815
Że na rękawie morskim, co rozdziela
Francję od Anglii[111], niedawno zatonął
Wenecki okręt z bogatym ładunkiem.
Słysząc to, w duszy do nieba westchnąłem:
Byle Antonio statku nie był panem!

SOLANIO

820
Powinien byś mu nowinę tę zanieść,
Ostrożnie tylko, by go zbyt nie zmartwić.

SALERIO

Duszy piękniejszej nie nosi ta ziemia.
Widziałem, kiedy żegnał się z Bassaniem.
Bassanio mówił, że o ile zdoła,
825
Powrót przyśpieszy; ale on mu na to:
»Nie naglij tylko interesów dla mnie,
Czekaj cierpliwie, aż czas twój dojrzeje.
Co się zaś tyczy układów mych z Żydem,
Niech myśl ta twojej nie chmurzy miłości.
830
Baw się i całą twoją obróć baczność
Ku twym zalotom, miłosnym oznakom,
Które ci w Belmont jedynie przystoją«.
Gdy mówił, łzy mu błyszczały w źrenicach;
Podał mu rękę z odwróconą twarzą,
835
A z głębokiego uczucia wyrazem
Ścisnął mu dłonie — i tak się rozstali.

SOLANIO

Dla niego tylko życie zda się kochać.
Idźmy do niego, szukajmy rozrywek,
Które by mogły wygnać czarne myśli
840
Z jego umysłu.

SALERIO

Nie traćmy więc czasu.
Wychodzą.

SCENA IX

Belmont. Sala w domu Porcji.
Nerissa i Służący.

NERISSA

O, śpiesz się, śpiesz się, rozsuń te firanki,
Bo już wykonał książę aragoński[112]
Swoją przysięgę i wybierać dąży.
Przy odgłosie trąb wchodzą Porcja, Książę Aragoński i ich orszaki.

PORCJA

845
Szlachetny książę, oto są szkatułki.
Jeśli tę, w której portret mój, wybierzesz,
Ksiądz na nas czeka u ślubnych ołtarzy;
Lecz jeśli zbłądzisz, to pałac ten, książę,
Musisz bez zwłoki na zawsze opuścić.

KSIĄŻĘ ARAGOŃSKI

850
Do trzech przysięgą związałem się rzeczy:
Naprzód, nikomu nigdy nie wyjawić,
Którą szkatułkę wybrałem; po wtóre,
Jeśli się w moim wyborze omylę,
Nie szukać innej dziewicy za żonę;
855
Na koniec, jeśli zawiodą mnie losy,
Natychmiast dom ten opuścić na zawsze.

PORCJA

Na te warunki każdy przysiąc musi,
Co mnie, niegodną, za żonę chce dostać.

KSIĄŻĘ ARAGOŃSKI

Teraz, fortuno, wspieraj me nadzieje!
860
Widzę tu złoto, srebro, podły ołów.
»Mnie biorąc, wszystko na szwank musisz stawić«.
Przódy jaśniejszy blask musisz rozniecać,
Zanim dla ciebie wszystko na szwank stawię.
Zobaczmy teraz, co powiada złoto:
865
»Mnie biorąc, weźmiesz, czego wielu pragnie«.
Wielu, lecz może ten napis przez wielu
Rozumie Tłumtłumy głupiego motłochu,
Który z pozorów o wyborze sądzi
I widzi tylko, co mu w oczy bije,
870
W głąb nie przenika, ale jak jaskółka
Na zewnątrz muru gniazdo swe buduje,
Na wielkiej drodze przygody i burzy.
TłumNie ja wybiorę, czego wielu pragnie,
Bo nie chcę razem z barbarzyńską tłuszczą,
875
Z pospolitymi umysły iść w parze.
Do ciebie teraz, srebrny idę skarbie;
Powiedz mi jeszcze raz, jaki twój napis.
»Mnie biorąc, weźmiesz, ile zasługujesz«.
Głębokie słowo! Bo i któż by gonił
880
Za uśmiechami zwodniczej fortuny,
Gdyby znaczony nie był zasług piętnem?
CzynNiech nikt godności znamion nie przybiera,
Jeśli zasługa prawa mu nie daje.
O, gdyby ziemie, stopnie i urzędy
885
Nie były ręką sprzedajną dzielone!
Gdyby honory płaciła zasługa!
Iluż, co stoi z odsłonionym czołem,
Wdziałoby czapki! Iluż, co rozkazy
Dzisiaj wydaje, słuchać by musiało!
890
Ileż podłego znalazłbym pospólstwa
W czystego niegdyś honoru nasionach!
A ile znowu wyrwałbym honoru
I z plew, i z gruzów zawistnego czasu!
Lecz do wyboru! Szkatułka ta mówi:
895
»Mnie biorąc, weźmiesz, ile zasługujesz«.
Co zasłużyłem, biorę. Daj mi klucze,
Niech się natychmiast rozstrzygną me losy.

PORCJA

Wybór twój niewart tak długiej rozwagi.

KSIĄŻĘ ARAGOŃSKI

Co widzę? Szpetny idioty portret,
900
Z obłędnym okiem, papier trzyma w ręku.
Jakżeś do pięknej niepodobny Porcji,
Do mej nadziei i do zasług moich!
»Mnie biorąc, weźmiesz, ile zasługujesz«.
Tylkoż na głupca głowę zasłużyłem?
905
Toż me zasługi? Toż moja wygrana?

PORCJA

Błądzić i sądzić, książę, są dwie role
Różnej natury.

KSIĄŻĘ ARAGOŃSKI

Co powiada karta?
czyta:
Gdybym w tym domu pragnął zostać dłużej,
910
Dawnej głupocie przydam[114] tylko nową;
Wjechałem tutaj z jedną głupią głową,
Ale ze dwiema powrócę z podróży.
Dotrzymam wiernie danego ci słowa,
W milczeniu cierpiąc. Porcjo, bywaj zdrowa!
Wychodzi.

PORCJA

915
Głupiec, Rozum, UpadekSpaliła świeca skrzydełka motyle.
Przemądre głupcy! Którym dały nieba
Dowcipu[115] w głowach tylko właśnie tyle,
Ile do zguby własnej im potrzeba.

NERISSA

Raz jeszcze stare przysłowie sprawdzone:
920
Stryczek i żona z góry przeznaczone.
Wchodzi Służący.

SŁUŻĄCY

Gdzie nasza pani?

PORCJA

Co masz za nowiny?

SŁUŻĄCY

Przed bramą zamku tej chwili zsiadł z konia
Młody Wenetczyk, który zapowiada
925
Swojego pana niebawne[116] przybycie;
Przynosi razem[117] piękne pozdrowienie.
To jest, prócz grzecznych i słów, i zaleceń,
Bogate dary. Dotąd nie widziałem
Równie pięknego posłańca miłości.
930
Nigdy dzień słodszy w kwietniu nie zabłysnął,
Zapowiadając bliskie drogie lato,
Jak ten przed panem swoim młody biegun.

PORCJA

O, dosyć na tym, bo lękam się bardzo,
Abyś nie dodał, że krewnym jest twoim,
935
Gdy tak marnujesz dowcip swój świąteczny.
Śpieszmy, Nerisso; posłaniec tak grzeczny
Wart, żeby jego przyjąć powitanie.

NERISSA

Niech to Bassanio będzie, daj, o Panie!
Wychodzą.

AKT TRZECI

SCENA I

Ulica w Wenecji.
Solanio i Salerio.

SOLANIO

939

Co nowego na Rialto?

SALERIO

940

Utrzymuje się dotąd pogłoska, że bogato ładowny okręt Antonia rozbił się na kanale w miejscu zwanym, zdaje mi się, Goodwins[118]. Niebezpieczna to i fatalna mielizna, w której kadłuby wielu wysmukłych okrętów leżą pogrzebane, jeśli kumoszka wieść nie kłamie.

SOLANIO

941

Chciałbym, żeby tym razem kłamała, jak żująca imbir[119] plotkara, która chce wmówić w sąsiadki, że płacze po śmierci trzeciego męża. Prawda jednak, żeby mówić bez ogródek, a nie mijać się z prostym gościńcem szczerości, prawda, że dobry Antonio, uczciwy Antonio — o, gdybym znalazł przymiotnik godny nazwisku jego towarzyszyć!

SALERIO

942

Skończ, proszę.

SOLANIO

943

Ha, nie wiesz, o co pytasz, ale skończę — stracił okręt.

SALERIO

944

Gdyby się na tym straty jego skończyły!

SOLANIO

945

Modlitwa, Diabeł, Żyd, Antysemityzm„Amen!” wołam co prędzej, żeby diabeł nie zaszedł drogi w modlitwie, bo widzę, że się zbliża w postaci Żyda.

Wchodzi Shylock.
946

Dzień dobry, Shylocku. Co za nowiny między kupcami?

SHYLOCK

947

Wyście wiedzieli — nikt lepiej, och! nikt od was lepiej — wyście wiedzieli o ucieczce mojej córki.

SALERIO

948

Bez wątpienia. Ja przynajmniej znałem krawca, który jej uszył skrzydła do lotu.

SOLANIO

949

A Shylock wiedział także ze swej strony, że ptaszek porósł już w pierze; a w naturze podlotków, że odlatują z gniazda.

SHYLOCK

950

Potępiona za to!

SALERIO

951

Bez wątpienia, jeśli diabeł jest jej sędzią.

SHYLOCK

952

Ciało moje i krew moja zbuntowane!

SOLANIO

953

Wstydź się! Stare ścierwo buntuje się jeszcze w twoim wieku?

SHYLOCK

954

Mówię o córce, która jest ciałem i krwią moją.

SALERIO

955

Większa jest różnica między twoim a jej ciałem niż między hebanem[120] a słoniową kością; większa między krwią waszą niż między czerwonym a reńskim winem[121]. Ale powiedz, czy słyszałeś o jakich statkach Antonia na morzu?

SHYLOCK

956

I tu znowu zły interes. Bankrut, marnotrawnik, który ledwo śmie głowę na Rialto pokazać; żebrak, który zwykle tak wymuskany na plac przychodził. Niech baczy[122] na swój oblig, zwykle mnie lichwiarzem nazywał; niech baczy na swój oblig, zwykle pieniądze przez chrześcijańską miłość rozpożyczał; niech baczy na swój oblig.

SALERIO

957

Pewny jestem, że jeśli się nie uiści, nie weźmiesz przecie jego mięsa; i na cóż by ci się przydało?

SHYLOCK

958

Na rybią ponętę. Żyd, Krzywda, ZemstaJeśli nie nasyci nikogo, to nasyci moją zemstę. Zniesławił mnie, przeszkodził pół miliona zarobić, śmiał się ze strat moich, szydził z moich zysków, gardził moim narodem, moje spekulacje krzyżował, ziębił moich przyjaciół, moich nieprzyjaciół zagrzewał — a dla jakich powodów? Bo jestem Żydem. Alboż Żyd nie ma oczu? Alboż Żyd nie ma rąk, członków, organów, zmysłów, uczuć i namiętności? Alboż się nie żywi tym samym pokarmem, ran nie odbiera od tej samej broni, nie ulega tym samym chorobom, nie leczy się tymi samymi lekarstwami, nie grzeje się i nie oziębia tym samym latem i tą samą zimą co chrześcijanin? Gdy nas ukłujesz, czy nam krew nie ciecze? Czy nie śmiejemy się, kiedy nas łechcesz? Kiedy nam truciznę zadasz, czy nie umieramy? A gdy nas pokrzywdzisz, nie mamyż[123] pomsty szukać? Podobni wam we wszystkim — i w tym będziemy podobni. Pokrzywdzony przez Żyda chrześcijanin czym swoją pokorę objawia? Zemstą. Żyd przez chrześcijanina pokrzywdzony, wierny chrześcijańskiemu przykładowi, czym swojej cierpliwości dowiedzie? Zemstą. Złość, której mnie uczycie, do was zastosuję, a źle by było, gdybym nie ulepszył nauki.

Wchodzi Służący.

SŁUŻĄCY

959

Pan mój, Antonio, czeka na was u siebie i pragnie z wami mówić.

SALERIO

960

Właśnie szukaliśmy go wszędzie.

Wchodzi Tubal.

SOLANIO

961

Otóż i drugi z plemienia; trzeciego im nie dobierzesz, chyba sam diabeł stanie się Żydem.

Salerio i Solanio wychodzą.

SHYLOCK

962

I cóż, Tubalu? Jakie nowiny z Genui mi przynosisz? Czy znalazłeś moją córkę?

TUBAL

963

Słyszałem o niej często, lecz nie mogłem jej znaleźć.

SHYLOCK

964

Skąpiec, Pieniądz, Córka, UcieczkaAch, ach, ach! Przepadł diament, który mnie we Frankfurcie[124] dwa tysiące dukatów kosztował! Teraz dopiero spadło przekleństwo na nasz naród; nie czułem go dotąd. Jeden diament — dwa tysiące dukatów! a prócz tego inne drogie klejnoty! Chciałbym córkę trupem u nóg mych widzieć, a klejnoty w jej uszach; chciałbym, żeby w trumnie u nóg mych leżała, a klejnoty były w trumnie! Żadnej o nich wiadomości! Jak to? A ja tu nie wiem już, jak wiele na szukanie ich wydałem! Strata goni za stratą! Złodziej uniósł tyle, a tyle na znalezienie złodzieja! a żadnego zadośćuczynienia, żadnej zemsty! Nie ma nieszczęścia, tylko na moich barkach, nie ma westchnień, tylko w moich piersiach, nie ma łez, tylko w moich oczach.

TUBAL

965

O nie, i na innych spadają nieszczęścia. Antonio, jak słyszałem w Genui…

SHYLOCK

966

Co, co? Nieszczęście, nieszczęście?

TUBAL

967

Stracił bogaty okręt, wracający z Trypolisu.

SHYLOCK

968

Dzięki Bogu, dzięki Bogu! Ale czy to tylko prawda? Czy prawda?

TUBAL

969

Rozmawiałem z majtkami, którzy uratowali się z rozbicia.

SHYLOCK

970

Dziękuję ci, uczciwy Tubalu. Dobre nowiny, dobre nowiny! Ha, ha! Gdzie, w Genui?

TUBAL

971

Córka twoja przetrwoniła w Genui, jak słyszałem, w jednej nocy osiemdziesiąt dukatów.

SHYLOCK

972

Skąpiec, PieniądzUtopiłeś mi sztylet w sercu. Nie zobaczę się już nigdy z moim złotem! Osiemdziesiąt dukatów na raz! Osiemdziesiąt dukatów!

TUBAL

973

Przybyłem do Wenecji w towarzystwie kilku wierzycieli Antonia; wszyscy zapewniają, że musi zbankrutować.

SHYLOCK

974

Co za radość! Będę go dręczył, będę go męczył. Co za radość!

TUBAL

975

Jeden z nich pokazywał mi pierścień, który dostał od twojej córki za małpę.

SHYLOCK

976

Ha, żeby ją!… Męczysz mnie, Tubalu. To był mój turkus; dostałem go od Lii, kiedym był jeszcze kawalerem. Za całą puszczę małp byłbym go nie dał.

TUBAL

977

Ale Antonio niezawodnie zrujnowany.

SHYLOCK

978

Prawda, wielka prawda! Idź, Tubalu, najmij mi woźnego[125], zamów go na dwa tygodnie przed terminem. Wydrę mu serce, jeśli się nie uiści. Bylem się jego pozbył z Wenecji, będę mógł, jakie zechcę, kontrakty zawierać. Idź, Tubalu. Znajdziesz mnie w bożnicy; idź dobry Tubalu; w bożnicy, Tubalu.

Wychodzą.

SCENA II

Belmont. Sala w domu Porcji.
Bassanio, Porcja, Gracjano, Nerissa, dwór. Widać odsłonięte szkatułki.

PORCJA

Wstrzymaj się, proszę, dzień lub dwa dni jeszcze;
980
Bo jeśli w nagłym zmylisz się wyborze,
Utracam miłe twoje towarzystwo.
Coś mi tu szepce (ale to nie miłość),
Że bym cię stracić nie chciała; wiesz dobrze,
Podobnej rady nie daje nienawiść.
985
Bojąc się, żebyś źle mnie nie zrozumiał,
Choć Dziewictwo, Młodość, Kobieta, Słowodziewic myśli dziewic są językiem,
Chciałabym parę wstrzymać cię miesięcy,
Nim pójdziesz ręki mej szukać w wyborze.
Wprawdzie bym mogła wskazać ci szkatułkę,
990
Ale to byłoby krzywoprzysięgać,
A nie chcę winną być krzywoprzysięstwa.
Wiec możesz w twoim pobłądzić wyborze,
A wtedy, wtedy wolałabym zgrzeszyć
I krzywoprzysiąc. Miłość, Oko, WzrokPrzeklęte twe oczy
995
Swoim mnie czarem rozcięły na dwoje;
Część jedna twoja i druga jest twoja,
Chcę mówić: moja, lecz moje jest twoje,
Więc wszystko twoje. O, czasy okrutne,
Co właściciela od praw jego dzielą,
1000
I chociaż twojej — bronią zostać twoją!
Jeśli tak będzie, niech do piekła za to
Nie ja, lecz moja zapadnie fortuna!
Tak długo mówię, tylko by czas zwlekać,
Wybór twój wstrzymać.

BASSANIO

1005
Pozwól mi wybierać,
Bo teraz żyję jakby na męczarniach.

PORCJA

Jak na męczarniach? Więc wyznaj, Bassanio,
Jaka się zdrada z twą miłością miesza.

BASSANIO

Ach, tylko szpetna zdrada wątpliwości,
1010
Czy zdołam posiąść, co kocham tak wiernie;
Miłość, ZdradaBo równie łatwo śnieg z ogniem sprzyjaźnić
Jak miłość moją zjednoczyć ze zdradą.

PORCJA

Ty może mówisz jak człek na męczarniach,
W boleściach mówić, co kto chce, gotowy.

BASSANIO

1015
Zaręcz mi życie, a wyznam ci prawdę.

PORCJA

Więc żyj, a wyznaj.

BASSANIO

Raczej »żyj, a kochaj«
Jest całą treścią mego wyznania.
Drogie męczarnie, kiedy kat mój własny
1020
Sam mi zbawienia podsuwa odpowiedź!
Lecz pozwól moim rozstrzygnąć się losom.

PORCJA

Zamknięta jestem w jednej z tych szkatułek;
Jeśli mnie kochasz, odkryjesz mnie łatwo.
A teraz wszyscy na bok się usuńcie.
1025
Niech wyborowi pieśni towarzyszą;
Jeśli pobłądzi, niech jak łabędź kona,
Mdleje wśród pieśni[126]. Żeby porównanie
Było zupełne, łzy me strugą będą
I mokrym grobem jego; jeśli wygra,
1030
Pieśń wtedy będzie jako trąb odgłosy,
Kiedy poddani w dzień koronowania
Swego nowego witają monarchę;
Jak słodkie tony, które w dniu poranku
Z rozkosznych marzeń budzą oblubieńca
1035
I do ołtarza wołają. Już idzie,
Z równą powagą, lecz większą miłością
Niż młody Alcyd[127], gdy płaczącą Troję
Od dziewiczego wyzwolił haraczu,
Który potworze morskiej opłacała.
1040
Jam jest ofiarą; to dardańskie[128] córki,
Co, trwogą blade, przyszły widzieć koniec
Strasznej rozprawy. Śmiało, Herkulesie!
Żyj, a ja żyję. Na bój patrząc srogi,
Więcej się lękam niż szermierz mój drogi.
Bassanio rozważa w milczeniu napisy szkatułek. Muzyka.

PIEŚŃ

1045
Powiedz, gdzie się miłość rodzi?
Czy w głowie, czy w sercu wschodzi?
Co ją żywi, co ją płodzi?
Powiedz! Powiedz!
W jasnych oczach urodzona,
1050
Blaskiem oczu wykarmiona,
A w kolebce swojej kona.
Więc miłości głośmy zgon;
Ja zaczynam: don, dyn, don!

WSZYSCY

Don, dyn, don!

BASSANIO

1055
Boć[129] blask pozorny może nicość słonić[130],
Świat ciągle zwodzi ozdobna powłoka.
Bo w sądach naszych gdzież jest tak zła sprawa,
Która by, słodkim okraszona słówkiem,
Wad swych nie skryła? A jestże w religii
1060
Herezja taka, co nie ma kapłana
Z poważną miną zawsze gotowego
Pobłogosławić i tekstem ją stwierdzić[131],
Pięknym ubraniem słonić jej ohydę?
Nie ma występku, który by zarazem
1065
Na zewnątrz cnoty jakiej nie miał piętna.
Iluż to tchórzów, których pierś zwodnicza
Jest wałem z piasku; choć na twarzy noszą
Brodę Alcyda lub gniewnego Marsa[132],
To serce mają tak białe jak mleko…[133]
1070
Tylko narosty[134] odwagi przybrali,
Aby świat trwożyć. Przyjrzyj się piękności,
A znajdziesz, że jest na wagę kupiona,
Że towar cuda z kobietami robi,
Że te się właśnie najlżejsze wydają,
1075
Które najwięcej mają go na sobie.
Te złote, jak wąż wijące się sploty,
Z którymi wiatry rozkosznie igrają,
Blaskiem zwiedzione, wprzódy należały
Do czaszki, która dawno w grobie leży.
1080
Tak więc strój tylko zwodniczym jest brzegiem
Zdradnego morza lub szarfą uroczą
Indyjską piękność[135] przed okiem słoniącą,
Pozorną prawdą, przez którą czas chytry
I mędrców zwodzi. Więc, błyszczące złoto,
1085
Mijam cię, twardy Midasa[136] pokarmie,
I ciebie, blady, zwykły pośredniku
Ludzkich układów. Ty, biedny ołowiu,
Co raczej grozisz, niźli obiecujesz,
Ja nad wymowę cenię twoją bladość,
1090
Ciebie wybieram, daj mi złotą radość!

PORCJA

Jak wszystkie inne uczucia topnieją!
Rozpacz, co już się żegnała z nadzieją,
Trwoga i zazdrość z źrenicą zieloną!
Hamuj, miłości, radość twą szaloną!
1095
Sącz po kropelce rozkosz do mej duszy,
Albo jej zbytek wątłe ciało skruszy!
Lękam się zbytku[137].

BASSANIO

otwierając ołowianą szkatułkę
O Boże, co widzę?
Oko, UrodaPorcji oblicze! I jakiż półbożek
1100
Na ziemię zstąpił? Czy oko jej mruga?
Lub czyli tylko w oczu moich stoku
Ruszać się zdaje? Usta jej rozdziela
Cukrowy oddech; tak słodka przegroda
Tak słodkich dzielić powinna przyjaciół.
1105
Włosy jej malarz, jak pająk, powikłał,
Złote ich sploty przemienił w tkaninę,
Co ludzkie serca niezawodniej chwyta
Niż sieć pajęcza muchy i komary.
Jej oczy! Jakże oddać mógł te oczy?
1110
Kiedy z nich jedno, wiernie przedstawione,
Dość miało siły ukraść jego oba
I w środku pracy zatrzymać malarza?
Lecz jak pochwały me niżej są wdzięków
Tego tu cienia, tak daleko znowu
1115
Ten cień jest niżej wdzięków swego wzoru.
Lecz pismo jakiż los mi zapowiada?
czyta:
Jak słodki rozkaz! Posłuszeństwo skore.
całuje ją
Na rozkaz, pani, i daję, i biorę.
Jak na igrzyskach, kiedy szermierz młody
1120
Czuje w zapasach, że jest wart nagrody,
Gdy grzmot oklasków wstrząsł teatru ściany,
Niepewne oko toczy jak pijany,
Niby się się pyta: »Mnież to powitanie?«,
W równym, o piękna, wątpliwości stanie,
1125
Ufności nie mam w moim szczęściu nowym,
Póki ty, droga, nie stwierdzisz go słowem.

PORCJA

MiłośćBassanio, widzisz mnie teraz przed sobą
Taką, jak jestem. Choć dla siebie samej
O nic bym więcej nie prosiła nieba,
1130
Dla ciebie jednak pragnęłabym stać się
Stokroć piękniejszą, tysiąckroć bogatszą;
Żeby w twych oczach większą zyskać cenę,
Chciałabym wszelki prześcignąć rachunek
W cnotach, piękności, skarbach, przyjaciołach.
1135
Ale, ach! cała wartości mej suma
Wynosi — zero. Bo i cóż ją składa[138]?
Dziewczyna prosta i bez doświadczenia,
Szczęśliwa tylko, że młoda jest jeszcze,
Kształcić się zdolna; a stokroć szczęśliwsza,
1140
Że ma zdolności, które kształcić może,
A najszczęśliwsza, że giętki swój umysł
Pod twój, Bassanio, oddaje kierunek,
Byś jej był panem, rządcą jej i królem.
Ja i co moje teraz się przemienia
1145
W ciebie i twoje. Krótką chwilę temu
Tego pałacu, sług tych byłam panią,
Własną królową; lecz teraz, już teraz
Ten dom, ci słudzy, a nawet ja sama,
Wszystko to twoje, wszystko ci oddaję
1150
Wraz z tym pierścieniem. Jeśli pierścień stracisz
Albo dasz komu, to będzie mi znakiem,
Że twoja dla mnie miłość przeminęła,
Że będę mogła skarżyć się na ciebie.

BASSANIO

Słowa twe, pani, niemym mnie zrobiły,
1155
Tylko w mych żyłach krew ci odpowiada.
W mych wszystkich myślach takie zamieszanie,
Jakie się rodzi po wymownym głosie
Drogiego księcia wśród szemrzących tłumów,
Gdy szmer tysiąców, pomieszany razem,
1160
Rośnie w ton dziki głośnego wesela,
Wyraźnych uczuć znamię niewyraźne.
Przysięga, WiernośćPierścień ten z palca tylko z życiem spadnie;
Mów wtedy śmiało: »Bassanio mój skonał«.

NERISSA

Pani ma, panie, teraz na nas kolej,
1165
Cośmy na wasze patrzyli wesele:
Więc szczęść wam Boże, mój panie, ma pani.

GRACJANO

Dobry Bassanio i ty, dobra pani,
Niech wszystkie wasze spełnią się życzenia,
Bo i wy moich spełnienia pragniecie.
1170
Gdy czas nadejdzie, w którym zamierzacie
Ślubować sobie wiarę, pozwolicie,
Że i ja z żoną stanę przed ołtarzem.

BASSANIO

I owszem, jeśli żonę tę znalazłeś.

GRACJANO

Dzięki ci, panie; tobie ją winienem.
1175
Źrenice moje tak jak twoje, bystre;
Tyś ujrzał panią, ja jej powiernicę;
W jednym spojrzeniu, jak ty, pokochałem,
Bo, jak ty, równie zwłoki nienawidzę.
Twój los był w tamtych zamknięty szkatułkach;
1180
Tam moje także były przeznaczenia.
Bo gdy w umizgach[139] poty na mnie biły,
Gdy mi schło w gardle wśród przysiąg miłosnych,
Po długiej walce otrzymałem przecie
Słowo nadziei — jeśli godna wiara —
1185
Że mi odpłaci miłość wzajemnością,
Byleś ty zdołał wygrać pani rękę.

PORCJA

do Nerissy
A ty co na to?

NERISSA

Wszystko prawda, pani,
Byle to z twoją zgadzało się wolą.

BASSANIO

1190
A ty, Gracjano, czy chcesz w wierze dotrwać?

GRACJANO

Chcę, na mój honor.

BASSANIO

Ślub wasz, Gracjano,
Niemało blasku i naszemu przyda.

GRACJANO

1194

Załóżmy się z nimi, kto będzie miał pierwszego chłopca, o tysiąc dukatów.

NERISSA

1195

Co? O to zakład ma stanąć?…

GRACJANO

1196

Nie wygramy tego zakładu, jeśli nie stanie.

Lecz któż to? Ze swą niewierną Lorenzo,
A z nimi stary przyjaciel Salerio.
Wchodzą Lorenzo, Jessica, Salerio.

BASSANIO

Witaj, Lorenzo! Witaj mi, Salerio!
1200
Jeśli mi młode szczęście prawo daje
Witać was tutaj. Przebacz, droga Porcjo,
Jeśli tak witam dwóch moich współziomków,
Starych przyjaciół.

PORCJA

I ja, razem z tobą,
1205
Przyjaciół twoich szczerym witam sercem.

LORENZO

Dzięki ci, pani. Co do mnie, Bassanio,
Nie miałem myśli odwiedzić cię tutaj,
Ale gdym spotkał Saleria wśród drogi,
Nie mogłem jego oprzeć się życzeniom.

SOLANIO

1210
Prawda, a miałem do tego natręctwa
Ważne powody. Dobry nasz Antonio
Twej się poleca pamięci.
Oddaje mu list.

BASSANIO

Salerio,
Nim list otworzę, zaspokój mnie wprzódy,
1215
Mów mi o zdrowiu mego przyjaciela.

SALERIO

Jeśli jest chory, to chyba na duszy,
Chyba na duszy, jeżeli jest zdrowy.
List powie resztę.

BRACYANO

Proszę cię, Nerisso,
1220
Idź i powitaj tę obcą kobietę.
Daj dłoń, Salerio. I cóż tam w Wenecji?
Co tam porabia królewski nasz kupiec?
Wiem, że go nasza ucieszy pomyślność:
Jak nowy Jazon zyskaliśmy runo.

SALERIO

1225
Bodaj to było runo, które stracił!

PORCJA

ListPapier ten musi niezwykłej być treści:
Wszystek rumieniec z jego liców kradnie.
Czy przyjaciela śmierć? Bo cóż innego
Tak nagle może twarz całą przemienić
1230
Silnego męża? Coraz, coraz gorzej!
Pozwól, Bassanio, jestem twą połową,
Mam przeto prawo do jednej połowy
Utrapień twoich.

BASSANIO

Słodka moja Porcjo,
1235
Ach, to są słowa najczarniejszej treści,
Co kiedykolwiek papier pokalały!
Kiedym ci pierwszy raz miłość mą wyznał,
Nie kryłem prawdy, że całym mym skarbem
Była w mych żyłach moja krew szlachecka.
1240
Mówiłem szczerze. Jednak, droga moja,
Ujrzysz, że nawet ceniąc się tak nisko,
Jeszcze zbyt wiele samochwalstwa miałem.
Mówiąc, że mienie moje było niczym,
Winienem dodać: było mniej niż niczym,
1245
Bo zaciągnąłem dług u przyjaciela,
Który, by mojej dogodzić potrzebie,
Z śmiertelnym wrogiem wejść musiał w układy.
Ten list, jak mego przyjaciela ciało,
Każde w nim słowo jest otwartą raną,
1250
Z której krew ciecze! Lecz powiedz, Salerio,
Czy wszystkie statki, czy wszystkie przepadły?
Z Anglii, Trypolis, Meksyku, Lizbony,
Indii, Algieru[140]? Czy żaden nie uszedł
Morderczych dotknień skał przykrytych wodą?

SALERIO

1255
Żaden, Bassanio. Zdaje się prócz tego,
Że gdyby nawet i miał dziś pieniądze,
Żyd by ich przyjąć nie chciał. Nigdym jeszcze
Nie widział wilka pod człeka postacią,
Co by łakomszy był na krew bliźniego.
1260
We dnie i w nocy uprzykrza się doży,
Oskarża prawa rzeczypospolitej[141],
Jeśli odmówią mu sprawiedliwości.
Dwudziestu kupców, doża i najpierwsi
Senatorowie próżno go błagali,
1265
Zawsze i zawsze on powtarza swoje:
Prawo i kontrakt, i złamane słowo.

JESSICA

ZemstaPamiętam, kiedy jeszcze byłam w domu,
Jak przed Tubalem i Chusem przysięgał,
Że woli mięsa jego drobną cząstkę
1270
Niźli dwadzieścia razy wartość sumy,
Którą mu winien; wiem zbyt dobrze tylko,
Że jeśli prawo zapory nie stawi,
Twardy los będzie biednego Antonia.

PORCJA

Twójże przyjaciel w takich jest kłopotach?

BASSANIO

1275
O, mój najlepszy, najdroższy przyjaciel,
Szlachetne serce, dusza nieznużona
W czynieniu dobrze! Jak Włochy szerokie,
Mąż nie oddycha, którego by czyny
Wskrzeszały lepiej stary rzymski honor.

PORCJA

1280
Jak wielką sumę zaciągnął u Żyda?

BASSANIO

Trzy mu tysiące winien jest dukatów,
A winien za mnie.

PORCJA

Jak to? I nic więcej?
Więc sześć mu zapłać, byle oblig zniszczyć;
1285
Lub podwój, potrój sumę, jeśli trzeba,
Wprzód nim przyjaciel tak dobry, tak rzadki,
Włos jeden straci dla mego Bassania.
Naprzód w kościele daj mi żony imię,
Do przyjaciela potem, do Wenecji!
1290
Bo nie położysz głowy przy twej żonie,
Póki w twej duszy niepokój ten gości.
Będziesz miał złota dosyć, jeśli trzeba,
Aby dwadzieścia razy dług ten spłacić.
Zapłać, a potem wracaj z przyjacielem.
1295
Ja tu z Nerissą, jakby dwie dziewice,
Jakby dwie wdowy czekać was będziemy.
Śpieszmy! Bo musisz w dzień ślubu mnie rzucić;
Pozdrów przyjaciół, a przestań się smucić;
Drogi mi będziesz, boś drogo kupiony.
1300
Ale odczytaj mi list przyjaciela.

BASSANIO

czyta
1301

„Kochany Bassanio, wszystkie moje okręty przepadły; moi wierzyciele co dzień niemiłosierniejsi, moje położenie co dzień gorsze. Termin wypłaty Żydowi już przeminął; a że dopełniając następnych warunków, żyć nie mogę, wszystkie rachunki między nami będą pokwitowane[142], bylem cię ujrzał raz jeszcze przed śmiercią. Mimo tego jednak słuchaj własnego tylko natchnienia; jeśli cię przyjaźń nie będzie naglić do powrotu, niech cię mój list nie nagli”.

PORCJA

Mój drogi, odłóż wszystkie interesy
A śpiesz się.

BASSANIO

Droga, żegnam się więc z tobą;
1305
Śpieszę do miasta, do mych przyjacieli;
Nie będzie winą snu ani pościeli,
Jeśli choć jedną powrót spóźnię dobą.
Wychodzą.

SCENA III

Ulica w Wenecji.
Shylock, Solanio, Antonio i stróż więzienia.

SHYLOCK

Stróżu, bądź baczny. Nie mów o litości.
Głupi, kto pieniądz gratis[143] rozpożycza.
1310
Stróżu, bądź baczny.

ANTONIO

Słuchaj mnie, Shylocku…

SHYLOCK

Żyd, Zemsta, PiesChcę mieć mój oblig, muszę mieć mój oblig,
Przysiągłem na to — próżna gadanina.
Psem mnie nazwałeś, przód nim miałeś powód;
1315
Gdy więc psem jestem, strzeż się moich zębów.
Doża wymierzyć musi sprawiedliwość.
Dziwię się, stróżu, że tak lekkomyślnie
Na więźnia prośbę po mieście z nim chodzisz.

ANTONIO

Proszę cię, słuchaj mnie, dobry Shylocku…

SHYLOCK

1320
Muszę mieć oblig, a nie chcę cię słuchać.
Muszę mieć oblig — nie mów do mnie więcej.
Nie chcę być miękkim, zapłakanym głupcem,
Potrząsać głową, wzdychać i ustąpić
Mych chrześcijańskich pośredników prośbom.
1325
Próżne gadanie — muszę mieć mój oblig!
Wychodzi.

SALERIO

AntysemityzmŻyd ten przeklęty, ach, to pies najtwardszy,
Co kiedykolwiek żył pomiędzy ludźmi!

ANTONIO

Dość tego; próśb tych daremnych już dosyć!
Śmierci mej pragnie, wiem dobrze dlaczego:
1330
Nieraz ja z szponów jego wyzwoliłem
Biednych, co czasem zgłaszali się do mnie;
Stąd ta nienawiść.

SOLANIO

Doża nie zezwoli
Na wykonanie takiego obligu.

ANTONIO

1335
Prawo, Handel, Zaufanie, ObcyDoża hamować biegu praw nie może,
By cudzoziemcom nie dać w podejrzenie
Sprawiedliwości naszych trybunałów,
Pomny, że miasta naszego bogactwo
Spoczywa całe na ufności kupców.
1340
Straty i troski tak mnie wycieńczyły,
Że mi zaledwo funt mięsa zostanie
Na wierzyciela mojego dług krwawy.
Stróżu, wracajmy. Bylebym przed śmiercią
Bassania ujrzał, o resztę nie stoję[144].
Wychodzą.

SCENA IV

Belmont. Pokój w domu Porcji.
Porcja, Nerissa, Lorenzo, Jessica i Baltazar.

LORENZO

1345
Pani, choć mówiąc, skromność twą obrażę,
Wyznam, że w myślach szczytne masz pojęcie
Boskiej przyjaźni, czego dziś dowodzisz,
Z taką stałością[145] znosząc odjazd męża.
A gdybyś jeszcze wiedziała, o pani,
1350
Ile szlachetnej pomagasz osobie,
Ile do męża twego przywiązanej,
Wiem, że byś w sercu więcej czuła dumy,
Więcej, niż dobroć pospolita wzbudza.

PORCJA

Nie żałowałam nigdy dobrych czynów
1355
I dziś nie będę. Przyjaźń, MałżeństwoW towarzyszach bowiem,
Którzy pospołu dnie żywota pędzą,
Których myśl jedno jarzmo[146] uczuć sprzęga,
Musi być równa miara i stosunek
Ducha, zwyczajów, chęci i skłonności;
1360
To mi więc każe sądzić, że Antonio,
Jako serdeczny przyjaciel Bassania,
Musi być jemu podobny; w tym razie
Antysemityzm, OkrucieństwoJakże niewielkim, jak ubogim kosztem
Duszę pokrewną mojej wykupiłam
1365
Od piekielnego okrucieństwa Żyda.
Ale to wszystko zbyt tchnie samochwalstwem,
Więc przejdźmy raczej do innej rozmowy.
Słuchaj mnie teraz, Lorenzo, w twych rękach
Zostawiam cały zarząd mego domu
1370
Aż do powrotu Bassania. ŻonaCo do mnie,
Tajną przysięgą niebu ślubowałam,
Że na modlitwach i na rozmyślaniu
Z Nerissą, jedną tylko towarzyszką,
Czas będę pędzić do powrotu męża.
1375
Jest cichy klasztor, odległy dwie mile[147],
Tam się zamkniemy. Nie odmawiaj, proszę,
Usługi, którą przyjaźń i konieczność
Wkładają na cię[148].

LORENZO

Pani, całym sercem
1380
Słusznych rozkazów zawszem słuchać gotów.

PORCJA

Mój dwór, o mojej uprzedzony woli,
Będzie poważał ciebie i Jessicę
Jak mnie i męża mojego, Bassania.
Więc bądźcie zdrowi aż do zobaczenia!

LORENZO

1385
Szczęśliwe myśli niech ci towarzyszą!

JESSICA

Niech radość spłynie na serce twe, pani!

PORCJA

Dobre życzenia życzeniem odpłacam:
Bądźcie szczęśliwi! Jessico, bądź zdrowa!
Lorenzo i Jessica wychodzą.
Słuchaj, Baltazar: zawsześ był mi wierny,
1390
Bądź nim i teraz. Weź list ten i zaraz,
O ile tylko siły twoje starczą,
Śpiesz z nim do Padwy, tam oddaj go w ręce
Mego krewnego, doktora Bellario,
A ubiór, który da ci, i papiery
1395
Z równym pośpiechem przynieś do przewozu
Na wielkim trakcie weneckim; śpiesz tylko
A wracaj; ja tam przed tobą już będę.

BALTAZAR

Bądź pewna, pani, że nie stracę czasu.
Wychodzi.

PORCJA

Śpieszmy, Nerisso. Mam na myśli dzieło,
1400
O którym pewno nie śniłaś; małżonków
Ujrzymy prędzej, niż się spodziewają.

NERISSA

A oni będąż nas widzieć?

PORCJA

Zapewne,
Lecz tak przebrane, iż będą mniemali,
1405
Że mamy wszystko, na czym nam dziś zbywa.
PrzebranieO zakład, że gdy wdziejemy przebranie,
Ja będę chłopcem piękniejszym od ciebie,
Z dzielniejszą gracją nosić będą sztylet,
Piskliwym głosem wyrostka rozmawiać,
1410
Wąziuchne kroki na chód zmieniać męski,
Prawić o bójkach jak młodzik chełpliwy,
Kłamać, jak wielkie kochały mnie damy,
Jak je w grób moja wpychała oziębłość;
»Nie moja wina — dołożę ze skruchą —
1415
Byłoby lepiej, gdybym ich nie zabił«.
Dodam dwadzieścia innych kłamstw wierutnych,
Tak że słuchacze zdziwieni powiedzą:
»Młokos ten ze szkół wymknął się przed rokiem«.
Mam w głowie mojej tysiąc różnych figlów,
1420
Które im płatać zamierzam.

NERISSA

Więc w mężczyzn
Zmienić się mamy?

PORCJA

Fe, co za pytanie!
A gdyby jaki słyszał nas rozpustnik?
1425
Lecz idźmy, powóz u bramy nas czeka,
Śród drogi resztę planów ci wyłożę.
Pamiętaj, że nim gwiazdy zaczną świecić,
Dziesięć mil drogi musimy przelecieć.
Wychodzą.

SCENA V

Belmont. Ogród.
Lancelot i Jessica.

LANCELOT

1429

Antysemityzm, ReligiaBez wątpienia, bo słuchaj, grzechy ojca spadają na dzieci[149] i dlatego to boję się o ciebie. Byłem zawsze z tobą szczery i w tym więc przedmiocie nie zataję ci prawdy; nie trać przeto serca, bo zdaje mi się, że jesteś potępiona. Jedna tylko pozostaje ci nadzieja ratunku, a i ta nawet jest rodzajem bękarciej nadziei.

JESSICA

1430

Cóż to za nadzieja, proszę?

LANCELOT

1431

Co za nadzieja? Możesz się trochę spodziewać, że cię nie twój ojciec spłodził, że nie jesteś córką Żyda.

JESSICA

1432

Byłaby to niezawodnie bękarcia nadzieja. Wtedy nawiedziłyby mnie grzechy mojej matki.

LANCELOT

1433

To prawda. Widzę więc, że jesteś potępiona po kądzieli i po mieczu[150]. Kiedy chcę uciekać od Scylili[151], twojego ojca, wpadam w Charybdę, twoją matkę. Na obu drogach przepadłaś.

JESSICA

1434

Wiara, JedzenieMój mąż mnie zbawi[152], on mnie zrobił chrześcijanką.

LANCELOT

1435

I bardzo źle zrobił. I tak już było dosyć chrześcijan, właśnie ilu się mogło wyżywić uczciwie jedni przy drugich. Ta fabrykacja chrześcijan podniesie cenę wieprzowiny. Jeśli wszyscy zostaniemy wieprzojadami, nie długo człowiek za żadne pieniądze kawałka szperki[153] nie dostanie.

Wchodzi Lorenzo.

JESSICA

1436

Powiem to wszystko mojemu mężowi, który właśnie nadchodzi.

LORENZO

1437

Zacznę być zazdrosny, Lancelocie, jeśli tak po kątach będziesz z żoną moją rozmawiał.

JESSICA

1438

Nie masz się czego obawiać, Lorenzo! Lancelot jest w otwartej ze mną wojnie. Powiada mi bez ogródki, że nie ma dla mnie miłosierdzia w niebie, bo jestem córką Żyda, a ciebie nazywa złym obywatelem rzeczypospolitej, bo nawracając Żydów, podnosisz cenę wieprzowiny.

LORENZO

1439

Łatwiej mi z tego będzie usprawiedliwić się przed rzecząpospolitą niż tobie z uwiedzenia Murzynki[154], która przez ciebie zaszła w ciążę.

LANCELOT

1440

Słusznie, aby zyskała w objętości, co straciła w uczciwości.

LORENZO

1441

Słowo, MilczenieJak każdy błazen igrać może ze słowami! Zdaje mi się, że niedługo milczenie będzie najlepszą zaletą dowcipu, a mowa tylko w papugach będzie miała wartość. Idź teraz i powiedz sługom, żeby się gotowali do obiadu.

LANCELOT

1442

Wszyscy od dawna gotowi, wszyscy mają żołądki.

LORENZO

1443

Ach, co za koncepcista[155]! Więc powiedz, niech przygotują obiad.

LANCELOT

1444

Już przygotowany, brak tylko zastawy.

LORENZO

1445

To zastaw.

LANCELOT

1446

Co i u kogo?

LORENZO

1447

Coraz nieznośniejszy! Czy chcesz od razu pokazać wszystkie skarby twojego dowcipu? Proszę cię, zrozum po prostu proste wyrazy. Idź do twoich towarzyszy, niech stół nakryją, zastawią potrawy, bo chcemy zaraz obiadować.

LANCELOT

1448

Stół, panie, będzie zastawiony, potrawy będą nakryte, a co do pańskiego obiadowania, to zależy od humoru i fantazji.

Wychodzi.

LORENZO

Co za gaduła bez myśli i sensu!
1450
Błazen ten w swojej zaszczepił pamięci
Armię konceptów. Znam niemało błaznów
Na wyższym niż on postawionych szczeblu,
Koncepcikami tak jak on wypchanych,
Co śmiesznym słowem pragną sens zastąpić.
1455
Słodka Jessico, powiedz mi otwarcie,
Jak ci się żona Bassania podoba?

JESSICA

Brak mi słów na to. Słusznie się należy,
Aby cnotliwe Bassanio wiódł życie,
Żona, Szczęście, NieboBo w żonie mając błogosławieństw tyle,
1460
Rozkosze nieba znalazł już na ziemi;
Jeśli na ziemi ceny ich nie pozna,
Nie wart jest, żeby i w niebie je znalazł.
Gdyby dwa bóstwa o zakład niebieski
Dwie postawiły ziemi tej niewiasty,
1465
A Porcja jedną z nich była, do drugiej
Skarb jeszcze jaki dodać by musiały:
Świat biedny drugiej Porcji nie posiada.

LORENZO

Czym śród żon Porcja, tym ja pośród mężów.

JESSICA

O, co do tego, pytaj mnie o zdanie.

LORENZO

1470
Tylko nie teraz, idźmy przód na obiad.

JESSICA

Słuchaj mych pochwał, póki mam apetyt.

LORENZO

Nie, nie, zachowaj to aż do obiadu,
Żebym mógł strawić razem z potrawami
Wszystko, co powiesz.

JESSICA

1475
Usłyszysz nowiny.
Wychodzą.

AKT CZWARTY

SCENA I

Wenecja. Trybunał.
Doża, senatorowie, Antonio, Bassanio, Gracjano, Solanio, Salerio i inni.

DOŻA

Gdzie jest Antonio?

ANTONIO

Czekam na rozkazy.

DOŻA

Z boleścią widzę, że masz odpowiedzieć
Na kamiennego przeciwnika skargi,
1480
W którego nędznym sercu nadaremnie
Szukałbyś kropli ludzkiego uczucia.

ANTONIO

Książę, wiem dobrze, ileś zażył trudów,
By żądań jego surowość złagodzić;
Ale gdy w chęciach swoich trwa upornie[156],
1485
Skoro prawnymi nie mogę środkami
Wyrwać się z szponów jego nienawiści,
Niechaj cierpliwość tarczą moją będzie.
Jestem gotowy spokojnym umysłem
Wytrzymać jego wściekłości męczarnie.

DOŻA

1490
Niech Żyd się teraz przed trybunał stawi.

SOLANIO

Żyd czeka przy drzwiach na sędziów rozkazy.
Wchodzi Shylock.

DOŻA

Zróbcie mu miejsce. Przybliż się, Shylocku!
To jest i świata, i moje mniemanie,
Że choć się srożysz do ostatniej chwili,
1495
W końcu pokażesz większe miłosierdzie,
Niż jest pozorne twoje okrucieństwo;
Że chociaż teraz, wedle słów obligu,
Chcesz z ciała jego funt mięsa wykroić,
Nie tylko prawa twojego się zrzeczesz,
1500
Lecz, uczuć ludzkich duchem przenikniony,
Odstąpisz jednej części kapitału,
Litosnym okiem rzucając na straty,
Które na jego zwaliły się barki,
Pożarły mienie królewskiego kupca,
1505
Zbudziły litość nad jego niedolą
W żelaznych piersiach i kamiennych sercach
Synów Tartarii[157], niećwiczonych nigdy
W szlachetnej szkole uczuć delikatnych.
Czekamy na twą litosną odpowiedź.

SHYLOCK

1510
Książę, wiadome ci są me zamiary.
Ja na nasz święty szabas[158] poprzysiągłem,
Że mieć to muszę, co mi oblig daje.
Odmowa twoja groźbą razem będzie
I prawom waszym, i waszej wolności.
1515
Jeśli mnie spytasz, dlaczego przenoszę
Funt złego ścierwa nad moje pieniądze,
Choć odpowiedzieć nie mam obowiązku,
Lecz cóż, gdy powiem: to me przywidzenie;
Odpowiedź taka nie będzież wam dosyć?
1520
Czyliż gdy w domu moim szczur plądruje,
Dać mi nie wolno, jeśli mam ochotę,
Dziesięć tysięcy dukatów za trutkę?
I ta odpowiedź jeszczeż wam nie dosyć?
Jedni znieść kota widoku nie mogą,
1525
Kwiczącej świni ci nie mogą słuchać[159],
Inni, gdy kobza zaskrzypi im w uszach,
Daremnie pragną zatrzymać urynę,
Bo antypatii i sympatii władza
Po swojej woli myśli ich nastraja.
1530
I ja też powiem w mojej odpowiedzi:
Jak ty nie możesz dobrej dać przyczyny,
Dlaczego jeden znieść nie może kota,
Kwiczącej świni ten nie może słuchać,
A tamten kobzy, by się pomścić nie chciał
1535
Na mimowolnej słabości przyczynie,
Tak ja nie mogę dać wam i dać nie chcę
Innej przyczyny mojego uporu,
Jak zastarzałą moją doń nienawiść.
Odpowiedź moja jestże dostateczna?

BASSANIO

1540
Taka odpowiedź, kamienny człowieku,
Dzikich popędów nie usprawiedliwia.

SHYLOCK

Nic mnie nie zmusza, abym w odpowiedziach
Pragnął na twoją zasłużyć pochwałę.

BASSANIO

Mamyż zabijać, czego nie kochamy?

SHYLOCK

1545
Nienawiść, ŚmierćKtóż nie chce zabić, czego nienawidzi?

BASSANIO

Każda uraza ma rodzić nienawiść?

SHYLOCK

Chcesz więc, by dwakroć ten sam wąż cię ukłuł?

ANTONIO

AntysemityzmNie zapominaj, że spierasz się z Żydem;
Że równie łatwo mógłbyś nad wybrzeżem
1550
Rozkazać fali rosnącej ustąpić,
Że z równym skutkiem mógłbyś wilka pytać,
Dlaczego jagnię od owcy wydziera,
Równie byś łatwo leśnym kazał sosnom,
Aby bez szumu kołysały czoła,
1555
Gdy je niebieskie trącają oddechy;
Łatwiej byś spełnił najtrudniejsze dzieło,
Niż tego Żyda twarde zmiękczył serce.
Więc cię zaklinam, przestań próżno błagać
I dozwól, proszę, ażeby bez zwłoki
1560
Sąd wydał wyrok, a Żyd dostał swoje.

BASSANIO

Za trzy tysiące daję sześć, Shylocku.

SHYLOCK

Z sześciu tysięcy gdyby każdy dukat
Na sześć się nowych dukatów rozdzielił,
Jeszcze bym moich praw ci nie odstąpił.

DOŻA

1565
MiłosierdzieJeśli dla bliźnich miłosierdzia nie masz,
Jak możesz liczyć sam na miłosierdzie?

SHYLOCK

Żyjąc uczciwie, czego mam się lękać?
Wszak macie u was kupnych niewolników,
Których jak osłów, jak psów lub jak koni
1570
Do niewolniczych posług używacie,
Bo to wasz pieniądz. Mamże wam powiedzieć:
Dziedziczki wasze dajcie im za żony;
Wróćcie im wolność; niech pościel ich będzie
Miękka jak wasza; niech ich podniebieniu
1575
Równie wykwintne pochlebiają dania.
Wy odpowiecie: to własność jest nasza.
To samo teraz i ja odpowiadam.
Mięso, o które przed wami się spieram,
Drogo kupiłem, moją jest własnością.
1580
Jeżeli przegram, hańba prawom waszym!
Wyroki wasze czczą są gadaniną.
Wymagam sądu: czyliż mi go dacie?

DOŻA

Mocą praw moich odraczam trybunał,
Dopóki doktor uczony, Bellario,
1585
Którego zdania w sprawie tej zasięgam,
Nie będzie z nami.

SALERIO

Książę, właśnie z Padwy
Przybył posłaniec z listami doktora.

DOŻA

Przynieś mi listy, zawołaj posłańca.

BASSANIO

1590
Drogi Antonio, dobrej bądź otuchy;
Przód Żyd zabierze mą krew, mięso, kości,
Zanim ty dla mnie krwi kropelkę stracisz.

ANTONIO

Jam jest śród trzody zarażoną owcą,
Na śmierć skazaną; jak najsłabszy owoc
1595
Najpierwszy spada, tak ja niechaj spadnę,
A ty nie możesz nic lepszego zrobić,
Jak żyć i dla mnie nagrobek napisać.
Wchodzi Nerissa w ubiorze dependenta[160].

DOŻA

Czy od Bellaria, czy z Padwy przybywasz?

NERISSA

Książę, Bellaria niosę pozdrowienie.
Oddaje list.

BASSANIO

1600
Dlaczego nóż twój tak żarliwie ostrzysz?

SHYLOCK

By dług wykroić na bankruta ciele.

GRACJANO

Nie na rzemieniu, ale na sumieniu
Nóż ten zaostrzasz; ale żaden metal,
Nie, żaden, nawet katowska siekiera
1605
Połowy ostrza złości twojej nie ma.
Żadna więc prośba wzruszyć cię nie zdoła?

SHYLOCK

Żadna, przynajmniej, którą ty zanosisz.

GRACJANO

Bądźże przeklęty, psie nieubłagany!
Twe życie sądów wieczną jest satyrą!
1610
Prawie zachwiałeś moją silną wiarę,
Przyjąć mnie zmuszasz Pitagora[161] zdanie,
Że się zwierzęce przelewają dusze
W człowieka ciało; że psia twoja dusza
W wilku mieszkała, gdy go powieszono,
1615
Wpłynęła w ciebie prosto z szubienicy,
Gdyś jeszcze w matki przeklętym był łonie,
Bo wszystkie twoje skłonności i żądze
Są wilcze, krwawe, głodne i żarłoczne.

SHYLOCK

Póki szyderstwem nie zniszczysz obligu,
1620
Daremnie krzykiem płuca twoje męczysz.
Radzę ci z serca, dowcip twój połataj,
Bo jest dziurawy. Domagam się sądu.

DOŻA

Bellario listem poleca doktora
Młodego, ale pełnego nauki.
1625
Gdzie jest ten doktor?

NERISSA

Czeka niedaleko
Na twą odpowiedź i twoje rozkazy.

DOŻA

Niech się więc śpieszy. Spomiędzy was kilku
Niech go uprzejmie wprowadzi do sali.
1630
Tymczasem listu słuchajmy Bellaria.

SEKRETARZ

czyta
1631

„Książę, w dzień odebrania waszego listu złożony byłem ciężką chorobą. Ale razem z waszym posłańcem przybył do mnie z Rzymu w odwiedziny młody doktor, nazwiskiem Baltazar. Opowiedziałem mu całą sprawę Żyda i kupca Antonia. Przerzuciliśmy ksiąg niemało; Baltazar wie moje zdanie, a dopełniając je własną nauką, której głębokości dostatecznie zalecić nie jestem w stanie, śpieszy w moim zastępstwie, aby żądaniu waszemu zadosyć uczynić. Proszę was, niech brak lat nie naraża go na brak waszego szacunku, bo nigdy jeszcze widzieć mi się nie zdarzyło z tak młodym ciałem tak starej głowy. Polecam go więc waszej uprzejmości, przekonany, że próba będzie dla niego lepszą niż moje słowa rekomendacją”.

DOŻA

Tak pisze do nas uczony Bellario.
Właśnie i młody doktor nasz przychodzi.
Wchodzi Porcja w ubiorze doktora prawa.
Daj rękę. Stary przysłał cię Bellario?

PORCJA

1635
Tak jest.

DOŻA

Więc witaj! Siądź przy moim boku.
Znaszli[162] treść sprawy, która tu się toczy,
W której dziś wyrok trybunał ma wydać?

PORCJA

Wszystkie szczegóły znane mi dokładnie.
1640
Teraz gdzie Żyd jest, gdzie kupiec Antonio?

DOŻA

Antonio, Shylock, przybliżcie się oba.

PORCJA

Imię twe Shylock?

SHYLOCK

Shylock imię moje.

PORCJA

Dziwnej natury proces wytoczyłeś,
1645
Lecz w takiej formie, że weneckie prawa
Oprzeć się twoim nie mogą żądaniom.
do Antonia
Tobie zagraża to niebezpieczeństwo?

ANTONIO

Tak jest, mnie, panie!

PORCJA

Czy uznajesz oblig?

ANTONIO

1650
Uznaję.

PORCJA

Żydzie, bądź więc miłosierny.

SHYLOCK

A czemu, proszę, mam być miłosierny?

PORCJA

Miłosierdzie, Władza, Król, Bóg, SprawiedliwośćDla miłosierdzia nikt przymusu nie ma;
Ono jak kropla niebieskiego deszczu
1655
Spływa na ziemię, dwakroć błogosławi:
Tego, co daje, i tego, co bierze.
Ono z potężnych jest najpotężniejsze;
Przystoi królom lepiej niż korona.
Berło ich świadczy doczesną potęgę,
1660
Obudza w sercach bojaźń majestatu
I groźne myśli o królów potędze;
Lecz miłosierdzie od władzy tej wyższe,
W królewskich sercach jego panowanie;
Ono jest Boga samego przymiotem:
1665
Najpodobniejszy jest Bogu król ziemski,
Gdy sprawiedliwość słodzi miłosierdziem.
Dlatego, Żydzie, choć prawo za tobą,
Sprawiedliwość, Sąd, Zbawienie, MiłosierdziePomnij, że nikt z nas zbawienia nie znajdzie
W sprawiedliwości sądzie nieugiętym.
1670
W modlitwach Boga o litość błagamy;
Czyż ta modlitwa nie uczy nas razem,
Żeśmy bliźniemu winni miłosierdzie?
Mówię tak długo, aby cię przebłagać,
Bo jeśli zechcesz uprzeć się przy prawie,
1675
Trybunał musi Antonia potępić.

SHYLOCK

Zdam w swoim czasie liczbę z moich czynów;
Teraz chcę sądu wedle słów obligu.

PORCJA

Czy nie jest w stanie uiścić się z długu?

BASSANIO

I owszem. Ja mu w przytomności sądu
1680
Daję podwójną sumę; gdy to mało,
Dziesięćkroć więcej zapłacić przyrzekam
Pod ręki, serca, pod głowy utratą.
Jeśli mu na tym nie dosyć, to widać,
Że nad uczciwym złość dziś tryumfuje.
1685
Powagą twoją złam prawo, wykonaj
Z niewielką krzywdą wielką sprawiedliwość
I ugnij diabła okrutnego wolę.

PORCJA

Nie mogę. PrawoNie ma w Wenecji potęgi
Mogącej łamać stanowione prawo.
1690
Sąd taki byłby złym tylko przykładem,
Za którym liczna gromada nadużyć
W prawa by nasze wkradła się. Nie mogę.

SHYLOCK

Daniel[163], o Daniel przyszedł nas rozsądzić!
O mądry sędzio, jakże cię uwielbiam!

PORCJA

1695
Pozwól mi, proszę, oblig ten odczytać.

SHYLOCK

Oto jest, zacny, przewielebny sędzio!

PORCJA

Trzykroć ci większą ofiarują sumę.

SHYLOCK

Przysięga moja w niebie zapisana;
Krzywoprzysięstwem mamże się obciążyć?
1700
Tego nie zrobię za Wenecję całą.

PORCJA

Oblig jest jasny; niewątpliwe prawo
Żydowi służy funt mięsa wykroić
Z Antonia piersi, spod samego serca.
Ale, Shylocku, pokaż miłosierdzie,
1705
Weź, co ci dają; dozwól oblig podrzeć.

SHYLOCK

Jak go zapłaci wedle jego treści.
Widzę, że jesteś dostojnym doktorem,
Prawo, SądPrawo znasz dobrze, jasno je wykładasz,
A więc cię teraz wzywam w imię prawa,
1710
Którego jesteś potężnym filarem,
Przystąp do sądu. Na duszę przysięgam,
Nie ma języka zdolnego mnie zachwiać
W moich zamiarach, a przy mnie jest prawo.

ANTONIO

I ja z mej strony błagam was, sędziowie,
1715
Wydajcie wyrok.

PORCJA

Wyrok tej jest treści:
Do noża jego pierś przygotuj twoją.

SHYLOCK

Szlachetny sędzio! Wyborny młodzieńcze!

PORCJA

Bo i duch prawa, i jego litera
1720
Upoważniają wykonanie kary,
Którą twój oblig wyraźnie zastrzega.

SHYLOCK

To wielka prawda. O przemądry sędzio!
Jakże twój rozum lata twe prześciga!

PORCJA

Odsłoń więc piersi.

SHYLOCK

1725
Tak jest, odsłoń piersi:
Tak mówi oblig; czy nie, zacny sędzio?
»Najbliżej serca«, to są własne słowa.

PORCJA

Czyli[164] masz wagi, by mięso odważyć?

SHYLOCK

Mam je gotowe.

PORCJA

1730
Zarazem, Shylocku,
Miej w pogotowiu dobrego chirurga,
By go krwi ujście o śmierć nie przywiodło.

SHYLOCK

Czyś i to także w obligu wyczytał?

PORCJA

Choć oblig żadnej nie ma o tym wzmianki,
1735
Zrób to przez proste ludzkości uczucie.

SHYLOCK

Warunku tego darmo w piśmie szukam.

PORCJA

A ty, Antonio, czy masz co powiedzieć?

ANTONIO

Tylko słów kilka. Umrzeć jestem gotów.
Bądź zdrów, Bassanio, daj mi twoją rękę;
1740
Niech dola moja łez ci nie wyciska.
Los, Upadek, Starość, ŚmierćUznaj w tym wszystkim fortuny przychylność
Większą niż zwykle. Kiedy bowiem innych
Przymusza bogactw swych przeżyć ruinę,
Z zapadłym okiem, pomarszczonym czołem
1745
Patrzeć na nędzę samotnej starości,
Mnie naraz z długich wyzwala męczarni.
Poleć mnie pięknej żony twej pamięci,
Powiedz jej koniec procesu Antonia,
Mów, jak cię kochał, powiedz, jak umierał,
1750
A potem żądaj, niech rozsądzi sama,
Czyli Bassanio przyjaciela nie miał.
Nie żałuj, proszę, że stracić mnie musisz;
Ja, dług twój płacąc, życia nie żałuję.
Byleby Żyd ten pchnął nóż dość głęboko,
1755
Dług mój, bez trwogi, chętnym płacę sercem.

BASSANIO

Wiesz, mój Antonio, że pojąłem żonę,
Która mi droższa niźli moje życie;
Lecz życie, żona, ale świat ten cały
Mniej mi są drogie od twego żywota
1760
I chciałbym wszystko utracić, poświęcić
Temu tu diabłu, byle cię ocalić.

PORCJA

Gdyby twa żona słyszała ofiarę,
Nie wiem, jak bardzo byłaby ci wdzięczna.

GRACJANO

I ja mam żonę, którą z duszy kocham,
1765
Lecz chciałbym, żeby w niebie teraz była,
Błagała Boga, by psa tego zmiękczył.

NERISSA

Dobrze, że robisz ofiarę zaoczną,
Boby inaczej wojna była w domu.

SHYLOCK

na stronie
ReligiaTo chrześcijańscy męże. Ja mam córkę,
1770
Wolałbym, żeby z rodu Barabasza[165]
Dostała męża niż chrześcijanina.
głośno
Lecz czas tracimy na próżno. Do rzeczy!

PORCJA

Funt jego mięsa własnością jest twoją;
Tak prawo mówi, a stwierdza trybunał.

SHYLOCK

1775
O wielki sędzio!

PORCJA

Wykroisz je z piersi;
Tak prawo mówi, a stwierdza trybunał.

SHYLOCK

O sędzio mądry! uczony! Do dzieła!

PORCJA

Poczekaj chwilę — jedno jeszcze słowo.
1780
Oblig nie daje ci krwi ani kropli;
Funt jeden mięsa, powiada wyraźnie.
Weźże, co twoje, weź jeden funt mięsa;
Lecz biorąc mięso, jeżeli rozlejesz
Krwi chrześcijańskiej choć jedną kropelkę,
1785
Wszystkie twe dobra prawo konfiskuje
Na rzecz Wenecji.

GRACJANO

Uczony sędzia! Shylock, co za sędzia!

SHYLOCK

Czy to jest prawo?

PORCJA

Pokażę artykuł.
1790
Sprawiedliwości domagasz się ciągle,
Dam ci jej więcej, niżeli sam żądasz.

GRACJANO

Uczony sędzia! Hę, czy nie uczony?

SHYLOCK

Więc wolę, niech mi potrójnie zapłaci
I z Bogiem idzie.

BASSANIO

1795
Oto są pieniądze.

PORCJA

Nie; sprawiedliwość musim mu wymierzyć;
Chciał jego mięsa, niechże mięso weźmie.

GRACJANO

O wielki sędzia! Żydzie, mądry sędzia!

PORCJA

Dlatego śpiesz się zabrać twoje mięso,
1800
Lecz strzeż się rozlać krew albo odkroić
Mniej albo więcej jak jeden funt mięsa;
Bo jeśli weźmiesz albo mniej lub więcej,
Choćby o setną tylko cząstkę grama,
Ba, choćby tylko i o włosa wagę,
1805
Czekają na cię śmierć i konfiskata.

GRACJANO

O, drugi Daniel! Żydzie, drugi Daniel!
Teraz, niewierny, złapałem cię w szpony.

PORCJA

Czemu się wahasz, Shylocku? Do dzieła!

SHYLOCK

Zwróć mi kapitał, a kwituję z reszty.

BASSANIO

1810
Czekam od dawna z sumą odliczoną.

PORCJA

Nie chciał jej przyjąć w przytomności sądu,
Sprawiedliwością niech się teraz cieszy.

GRACJANO

O Daniel, Daniel, Żydzie, drugi Daniel!
Dzięki ci za to, żeś to imię znalazł!

SHYLOCK

1815
Nie mogęż dostać choćby kapitału?

PORCJA

Dostaniesz tylko, co oblig waruje,
A biada tobie, jeśli weźmiesz więcej!

SHYLOCK

A więc niech diabeł zapłaci mu za mnie!
Ja się wyrzekam praw moich.

PORCJA

1820
Poczekaj!
Jeszcze wszystkiego nie skończyłeś z prawem.
W weneckich prawach stoi zapisane,
Iż gdy dowiedzie się cudzoziemcowi,
Że bezpośrednio albo też pośrednio
1825
Godził na życie Wenecji mieszkańca,
Dóbr swych połowę na rzecz jego traci;
Drugą połowę skarb publiczny bierze,
A w końcu życiem samym winowajcy
Doża dowolnie może rozporządzić.
1830
Dziś ten artykuł potępia cię, Żydzie,
Bo z procedury całej się wykrywa,
Że tak pośrednio, jak i bezpośrednio
Groziłeś życiu obżałowanego[166];
Dlatego wyżej przytoczona kara
1835
Dosięga ciebie i twe posiadłości.
O miłosierdzie błagaj u stóp doży.

GRACJANO

Błagaj, niech ci się powiesić dozwoli.
Ale gdyś cały utracił majątek,
Gdy nie masz grosza na kupno postronka,
1840
A więc publicznym kosztem będziesz wisiał.

DOŻA

Byś uczuć naszych sam poznał różnicę,
Wprzód niźli błagasz, daruję ci życie.
Twych dóbr połowę zabiera Antonio,
Ale część tego, co do skarbu wpływa,
1845
Jeszcze pokorą możesz uratować.

PORCJA

Z Antonia części nic odjąć nie wolno.

SHYLOCK

Nie, zabierz życie; nie błagam o życie;
Dom mój zabierasz, zabierając słupy,
Co go wspierają; wydzierasz mi życie,
1850
Gdy mi z rąk bierzesz wszystko to, czym żyję.

PORCJA

do Antonia
A ty, czym twoją pokażesz mu litość?

GRACJANO

Daj mu postronek gratis, lecz nic więcej.

ANTONIO

SądNiech wyrok sądu, miłosierdzie doży
Wrócą Żydowi połowę majątku.
1855
Drugą połowę, aż do jego śmierci,
Na przechowanie zatrzymam u siebie,
A potem wszystko temu wiernie spłacę,
Który niedawno córkę jego wykradł.
Dwa jednak inne dołożę warunki:
1860
Za tyle łaski chrzest przyjmie natychmiast
I w trybunale urzędownie stwierdzi
Donację[167] wszystkich swoich posiadłości
Córce i swemu synowi Lorenzo.

DOŻA

Jeśli warunków obu nie dopełni,
1865
Ja odwołuję słowo przebaczenia.

PORCJA

Żydzie, czy na to przystajesz?

SHYLOCK

Przystaję.

PORCJA

Więc, sekretarzu, akt wygotuj śpiesznie.

SHYLOCK

Pozwólcie teraz, żebym się oddalił,
1870
Bo mi jest słabo. Akt przyślijcie za mną,
Podpiszę w domu.

DOŻA

Możesz się oddalić.

GRACJANO

Dwóch chrzestnych ojców do chrztu cię powiedzie;
Gdybym był sędzią, dodałbym dziesięciu[168],
1875
Żeby powiedli cię na szubienicę.
Wychodzi Shylock.

DOŻA

do Porcji
Racz dzisiaj przyjąć obiad w moim domu.

PORCJA

Z żalem nie mogę przyjąć zaproszenia,
Bo mnie do Padwy obowiązek woła;
Wenecję muszę bez zwłoki opuścić.

DOŻA

1880
Boleję, że tak nagle nas opuszczasz.
do Antonia
Pokaż się wdzięcznym temu doktorowi,
Bo wielkiej ceny oddał ci usługę.
Wychodzą Doża, senatorowie i służba.

BASSANIO

Drogi doktorze, ja i mój przyjaciel
Przez mądrość twoją uszliśmy szczęśliwie
1885
Okrutnej kary; za twoje zabiegi
Zechciej uprzejmie z naszej przyjąć ręki
Te trzy tysiące dukatów Shylocka[169].

ANTONIO

A oprócz tego na zawsze bądź pewny
Naszej wdzięczności i miłości naszej.

PORCJA

1890
Sumienie nasze najlepiej nas płaci.
Szczęśliwy, że was mogłem uratować,
W moim sumieniu jestem zapłacony.
Moją nauką nigdym nie frymarczył[170].
Przyjaźń mi waszą zachowajcie, proszę,
1895
A teraz bądźcie zdrowi i szczęśliwi!

BASSANIO

Kochany sędzio, jedno jeszcze słowo.
Przyjmij co od nas, już nie jak zapłatę,
Lecz jak pamiątkę. Dozwól mi dwie łaski:
Śmiałość mi przebacz, daru nie odmawiaj.

PORCJA

1900
Trudno odmówić tylu naleganiom.
Dla twej miłości przyjmę na pamiątkę
Twe rękawiczki i pierścień ten z palca.
Nie cofaj ręki, na tym poprzestanę,
A ty zapewne nie zechcesz odmówić.

BASSANIO

1905
Ten pierścień, sędzio, zbyt małej jest wagi
I wstyd mi taką dawać ci drobnostkę.

PORCJA

Ja znowu nie chcę nic innego przyjąć,
A szczerze pragnę dostać, o co proszę.

BASSANIO

Ten pierścień droższy dla mnie nad swą cenę.
1910
Najdroższy brylant, który w całym mieście
Przez obwieszczenia znaleźć mi się uda,
Dam ci w podarku, ten zostaw mi tylko.

PORCJA

Szczodry, jak widzę, jesteś w obietnicach.
Tyś mnie nauczył żebrać, teraz uczysz,
1915
Jak żebrakowi trzeba odpowiadać.

BASSANIO

Słuchaj, ten pierścień dostałem od żony,
Której przysiągłem, kładąc go na palec,
Że go nie sprzedam, nie dam ani stracę.

PORCJA

Dobra wymówka, aby dar zatrzymać.
1920
Jeśli twa żona przy zdrowych jest zmysłach,
Wie, za co pierścień dostałem w nagrodę,
Niedługo w sercu zachowa urazę.
Lecz dosyć na tym; bywajcie mi zdrowi!
Wychodzą Porcja i Nerissa.

ANTONIO

Dobry Bassanio, daj mu ten pierścionek.
1925
Niech miłość moja i jego zasługi
Ten raz rozkazy żony twej przeważą.

BASSANIO

Śpiesz się, Gracjano, ponieś mu pierścionek,
A jeśli możesz, przyprowadź go z sobą,
W Antonia domu będziemy czekali.
Wychodzą.

SCENA II

Wenecja. Ulica.
Wchodzą Porcja i Nerissa.

PORCJA

1930
Wyszukaj Żyda; niechaj akt podpisze,
A wracaj śpiesznie. Wyjeżdżamy w nocy
I powrót mężów dniem wyprzedzim całym.
Miły gościniec[171] niesiem dla Lorenza.
Wchodzi Gracjano.

GRACJANO

Piękny doktorze, szczęście, żem cię znalazł.
1935
Pan mój, Bassanio, po lepszym namyśle
Daje ci pierścień i na obiad prosi.

PORCJA

Pierścień z wdzięcznością przyjmuję, obiadu
Przyjąć nie mogę; przeproś go ode mnie.
Proszę cię także, pokaż, jeśli możesz,
1940
Sekretarzowi memu dom Shylocka.

GRACJANO

Chętnie.

NERISSA

Wprzód z panem chwilę chcę pomówić.
na stronie do Porcji
Spróbuję pierścień wyłudzić od męża,
Który na palcu wiecznie nosić przysiągł.

PORCJA

1945
Dostaniesz, ręczę. Będą po staremu
Kląć się, że dali mężczyznom pierścionki,
Lecz my bezczelność spłacim bezczelnością,
A klęciem klęcie. Wiesz, gdzie się zejść mamy.

NERISSA

Prowadź mnie teraz do Shylocka domu.
Wychodzą.

AKT PIĄTY

SCENA I

Belmont. Aleja prowadząca do domu Porcji.
Lorenzo i Jessica.

LORENZO

1950
Księżyc, Noc, Wiatr, Drzewo, Pocałunek, Miłość, TęsknotaJak jasny księżyc! W takiej jak ta nocy,
Kiedy wiatr słodki drzew całował szczyty,
One całunków nie zdradzały szumem,
Troilus[172] stąpał po trojańskich murach
I słał westchnienia ku greckim obozom
1955
Do swej Kresydy[173].

JESSICA

W takiej jak ta nocy
Tysbe[174], z traw rosę lękliwie strząsając,
Lwa groźnym cieniem nagle przerażona,
Z trwogą pierzchnęła.

LORENZO

1960
W takiej jak ta nocy
Dydona[175], w ręku z gałązką wierzbową,
Na pustym brzegu wzywała kochanka,
Ażeby wrócił.

JESSICA

W takiej jak ta nocy
1965
Medea[176] zioła czarowne zbierała,
Którymi ciału starego Ezona
Wróciła młodość.

LORENZO

W takiej jak ta nocy
Dom opuściła ojcowski Jessica
1970
I biegła z swoim rozrzutnym kochankiem
W Belmont się schronić.

JESSICA

W takiej jak ta nocy
Młody Lorenzo miłość jej przysięgał,
Wykradł jej duszę tysiącami przysiąg,
1975
Przysiąg fałszywych.

LORENZO

W takiej jak ta nocy
Piękna Jessica, malutka złośnica,
Kochanka swego ciężko spotwarzyła;
On jej przebaczył.

JESSICA

1980
Przenocowałabym
Wszystkie twe noce, ale ktoś nadchodzi.
Wchodzi Stefano.

LORENZO

Noc, MilczenieKtóż się tak śpieszy wśród milczenia nocy?

STEFANO

Swój, wasz przyjaciel.

LORENZO

Imię, przyjacielu.

STEFANO

1985
Jestem Stefano, przynoszę wiadomość,
Że pani moja jeszcze przed świtaniem
Do Belmont wróci. Teraz u stóp krzyża
Klęczy w pokorze i zanosi modły
O dnie szczęśliwe swojego zamęścia.

LORENZO

1990
Kto z nią przybywa?

STEFANO

Nikt oprócz Nerissy
I pustelnika. Czy pan już powrócił?

LORENZO

Nie, dotąd żadnej o nim wiadomości.
Teraz, Jessico, wracajmy do domu,
1995
Pomyślmy, jakby piękną panią naszą
W chwili powrotu witać uroczyście.
Wchodzi Lancelot.

LANCELOT

1997

Hola, ho! Hola, ho! Hola, ho!

LORENZO

1998

Kto tam woła?

LANCELOT

1999

Hola, ho! Czy nie widziałeś przypadkiem pana Lorenzo, pana Lorenzo? Hola, ho!

LORENZO

2000

Przestań wrzeszczeć, człowieku, tu jestem.

LANCELOT

2001

Hola, ho! A gdzie?

LORENZO

2002

Tu.

LANCELOT

2003

Więc mu powiedz, że przyszła poczta od mojego pana z pełnym rogiem[177] dobrych nowin. Pan mój wraca przed świtaniem.

Wychodzi.

LORENZO

Idźmy, o droga, w domu na nich czekać.
2005
Ale nie, po co w murach się zamykać?
Dobry Stefano, zapowiedz służącym,
Że lada chwila pani się pokaże.
Każ wyjść kapeli na wolne powietrze.
Wychodzi Stefano.
Jak słodko drzemie światło na pagórku!
2010
Muzyka, NocTu siądźmy, tutaj niech muzyki fale
W uszy nam płyną; nocy miękka cichość
Słodkiej harmonii przystoi najlepiej.
Niebo, Gwiazda, MuzykaUsiądź, Jessico; spojrzyj, jak sklep[178] nieba
Jasno wybity złotymi gwiazdami;
2015
Najmniejsza kula wśród gwiazd tych tysiąca
W biegu swym śpiewa[179] jak anioł niebieski,
Wtórując chórom młodych cherubinów[180].
Taka harmonia w nieśmiertelnych duszach;
Ale dopóki w tym błocie znikomym
2020
Duch nasz zamknięty, nie możem jej słyszeć.
Wchodzi muzyka.
Zacznijcie, hymnem rozbudźcie Dianę[181],
Najsłodsze tony ślijcie w pani uszy,
Niech ją muzyka przyciągnie do domu.
Muzyka.

JESSICA

Słodka muzyka wesele mi kradnie.

LORENZO

2025
Bo twoje myśli pod władzę swą bierze.
Koń, Zabawa, MuzykaRzuć tylko oczy na swawolne stado
Nieujeżdżonych, dzikich, młodych źrebiąt,
Jak rżą, jak skaczą po łąkach szalone,
Posłuszne tylko krwi gorącej w żyłach;
2030
Lecz niech przypadkiem usłyszą głos trąby
Lub jakikolwiek dźwięk uszami schwycą,
Ujrzysz, jak całe wstrzymuje się stado,
Z dzikiej źrenicy łagodność wygląda,
Słodkiej muzyki zbudzona potęgą.
2035
MuzykaStąd to poeci mówią, że Orfeusz[182]
Ciągnął za sobą lasy, wody, skały,
Bo nie ma duszy tak wściekłej, tak twardej,
By jej na chwilę nie zmiękczyły pieśni.
Muzyka, ZłoCzłowiek, co nie ma w swych piersiach muzyki,
2040
Którego rzewne nie wzruszają tony,
Do zdrad, podstępów, grabieży jest skłonny,
Duch jego ciężki jak ciemności nocne,
A myśli jego tak jak Ereb[183] czarne.
Takiemu nigdy nie ufaj. Słuchajmy!
Porcja i Nerissa pokazują się w odległości.

PORCJA

2045
To światło w moim goreje[184] przedsieniu[185],
Uboga lampa jak daleko błyszczy!
Pośród złych ludzi tak czyn dobry świeci.

NERISSA

Gdy księżyc jaśniał, nie znać[186] było lampy.

PORCJA

2050
Tak większa chwała mniejszą chwałę gasi.
Namiestnik króla króla blaskiem świeci,
Nim król przybędzie; wtedy jego światłość
Znika jak strugi wędrujące fale
Wśród oceanu. Lecz słuchaj, muzyka!

NERISSA

2055
To zwykła domu twojego kapela.

PORCJA

Noc, MuzykaWszystko, jak widzę, względnie tylko dobre.
Muzyka w nocy słodsza mi się zdaje.

NERISSA

Bo głucha cichość wdzięku jej przyczynia.

PORCJA

Dla obojętnych, roztargnionych uszu
2060
Wrona tak słodko jak skowronek śpiewa,
I słowik nawet, gdyby we dnie nucił
Wśród gęsi gęgu, może od strzyżyka[187]
Lepszym nie wydałby się muzykantem.
Rzecz każda, tylko gdy w porę się jawi,
2065
Doskonałości otrzymuje palmę.
Cichość! Jak księżyc śpi z Endymionem[188]
I nie chce, żeby zbudziła go wrzawa.
Ustaje muzyka.

LORENZO

Głos to jest Porcji albo słuch mnie zwodzi.

PORCJA

Poznał mnie, widzę, jak ślepy kukułkę —
2070
Po szpetnym głosie.

LORENZO

O, witaj nam, pani!

PORCJA

Za mężów zdrowie błagałyśmy Boga,
Może te modły powrót ich przyśpieszą.
Czy już wrócili?

LORENZO

2075
Nie wrócili jeszcze,
Lecz ich posłaniec przed chwilą oznajmił,
Że są już blisko.

PORCJA

Śpiesz się więc, Nerisso,
Nakaż służącym, niech nie robią wzmianki,
2080
Żeśmy na chwilę dom ten opuściły;
A i wam także milczenie zalecam.
Słychać odgłos trąbki.

LORENZO

To mąż twój, pani, słyszę jego trąbkę.
O nas się nie bój, nie mrukniemy słowa.

PORCJA

Noc, Choroba, Cierpienie, CieńNoc ta się zdaje tylko dniem w chorobie,
2085
Bledszym z cierpienia; dzień tak się wydaje,
Kiedy się słońce utuli za chmury.
Wchodzą Antonio, Bassanio, Gracjano i ich służba.

BASSANIO

Z antypodami[189] dzień byśmy nasz mieli,
Gdybyś za słońce wschodzić tylko chciała[190].

PORCJA

Żona, Słońce, Światło, Mąż, NocNiech będę słońcem, lecz tylko dla ciebie:
2090
Żona, co wszystkim zarówno chce świecić,
Nad mężem tylko noc zawiesi czarną.
Lecz niech się wszystko z bożą dzieje wolą!
Witaj, o mężu, witaj w twoim domu!

BASSANIO

Dzięki ci. Witaj mego przyjaciela;
2095
To jest Antonio, drogi mój Antonio,
Któremu tylem jest obowiązany.

PORCJA

O, bardzo wiele, bo on, jak słyszałam,
Ciężkie za ciebie wziął zobowiązanie.

ANTONIO

Już mi za wszystko sowicie zapłacił.

PORCJA

2100
Jak są nam miłe twoje odwiedziny,
Nie czczym wyrazem dowiodę ci, panie,
Dlatego grzecznych oświadczeń ci skąpię.
Gracjano i Nerissa rozmawiają na stronie.

GRACJANO

Krzywdzisz mnie, świadkiem ten księżyc na niebie,
Sekretarzowi sędzi go oddałem.
2105
Chciałbym w rzezańca[191] zmienić pisarczyka,
Gdy cię ta sprawa tak mocno dotyka.

PORCJA

Jak to? Już wojna? Co ją zapaliło?

GRACJANO

Złota obrączka, ubogi pierścionek,
Który mi dała, którego dewiza[192]
2110
Nie większą miała poetyczną wartość
Od nożownika dewizy na trzonku:
»Kochaj mnie szczerze, a nie zgub mnie, proszę«.

NERISSA

Co o poezji pleciesz, o wartości?
Czy nie przysiągłeś, kiedy ci go dałam,
2115
Że go nie zdejmiesz z palca aż do śmierci,
Że go po śmierci do grobu zabierzesz?
Jeśli nie dla mnie, to dla przysiąg własnych
Trzeba ci było wiernie go zachować.
Sekretarzowi dał go! Ten sekretarz
2120
Nie będzie nigdy włosa miał na brodzie.

GRACJANO

Będzie, byleby wyrósł na mężczyznę.

NERISSA

Tak, gdy dziewczyna wyrośnie na męża.

GRACJANO

Klnę się na duszę, pierścień ten oddałem
Biednemu dziecku, małemu chłopięciu,
2125
Twojego wzrostu, sędzi wyrostkowi;
Nie chciał innego poczestnego[193] przyjąć.
Powiedz sumiennie, mógłżem mu odmówić?

PORCJA

Otwarcie powiem, niedobrze zrobiłeś,
Żeś dał tak łatwo pierwszy prezent żony,
2130
Rzecz, którąś włożył na palec śród przysiąg,
Wiernością przybił do twojego ciała.
Ja także dałam pierścień kochankowi,
On także przysiągł zachować go wiernie
I jestem przysiąc gotowa za niego,
2135
Że by go z palca nie zdjął, nie odstąpił
Za świata skarby. Wierzaj mi, Gracjano,
Dałeś twej żonie słuszny powód żalu.
Ja na jej miejscu straciłabym rozum.

BASSANIO

na stronie
Ach, czemuż sobie nie uciąłem ręki,
2140
Abym mógł przysiąc, że ją utraciłem,
Pierścienia broniąc!

GRACJANO

Bassanio dał także
Pierścień sędziemu, który nań zasłużył,
O który prosił; a jego sekretarz,
2145
Co się umęczył, akta redagując,
O mój się uparł; ni jeden, ni drugi
Nie chciał innego przyjąć honorarium.

PORCJA

Jakiż to pierścień dałeś mu, Bassanio?
Nie ten, przypuszczam, który ja ci dałam?

BASSANIO

2150
Gdybym chciał kłamstwo do błędu przyrzucić,
Przeczyłbym temu. Lecz widzisz mój palec;
Palec jest nagi, zniknął z niego pierścień,

PORCJA

Jak z twego serca i prawda, i wiara.
Niebo mi świadkiem, że do twego łoża
2155
Nie wstąpię, póki nie ujrzę pierścionka.

BASSANIO

Gdybyś wiedziała, komu dałem pierścień,
Gdybyś wiedziała, za kogom dał pierścień,
Gdybyś wiedziała, za co dałem pierścień,
Z jaką niechęcią odstąpiłem pierścień,
2160
Gdy nie chciał przyjąć nic, ten tylko pierścień,
Wiem, że by zaraz gniewy twe ostygły.

PORCJA

Gdybyś znał cnoty, które miał ten pierścień,
Gdybyś znał wartość tej, co dała pierścień,
Honor, co wzywał, byś zachował pierścień,
2165
Nie tak byś łatwo z palca zsunął pierścień;
Bo gdzie jest człowiek tyle bezrozumny,
Aby upornie stał przy swym żądaniu,
Gdybyś był bronił szczerze i gorliwie,
Jak świętej rzeczy, mego podarunku?
2170
Tak jak Nerissa, i ja też przysięgam,
Że mój dziś pierścień jakaś ma kobieta.

BASSANIO

Nie, na mój honor, nie, na moją duszę,
Nie, nie kobieta, ale doktor prawa,
Który z pogardą złoto me odrzucił,
2175
O pierścień prosił; odmówiłem naprzód;
Widziałem, z jaką urazą odchodził
Ten, który drogie mego przyjaciela
Ocalił życie. I cóż miałem robić?
Kochana, pierścień musiałem mu posłać,
2180
Zmuszony wstydem i sumienia głosem.
Miałżem oszpecić niewdzięczności plamą
Czysty mój honor? Przebacz mi, o droga!
Ale przysięgam na te jasne gwiazdy,
Że gdybyś była przytomna, ty sama
2185
Zdjęłabyś pierścień i dała go sędzi.

PORCJA

Niechże ten doktor w strony te nie zjeżdża.
Gdy dostał klejnot, którym tak kochała,
Któryś miał chować dla mojej miłości,
I ja też będę równie szczodrobliwa,
2190
Dla niego będzie wszystko, co jest moje,
Nawet me ciało i mężowskie łoże.
Poznać go, wierzaj, nietrudno mi będzie.
Strzeż mnie jak Argus[194], nie opuszczaj domu,
Bo ile razy zostawisz mnie samą,
2195
Przysięgam na mój honor dotąd czysty,
Że bez doktora spać się nie położę.

NERISSA

I ja nie myślę spać bez sekretarza.
Wiesz, co cię czeka, jeśli się oddalisz.

GRACJANO

Niechże sekretarz nie wpadnie mi w ręce:
2200
Jeśli go złapię, pióro mu ukręcę.

ANTONIO

Ja nieszczęśliwą sporów tych przyczyną.

PORCJA

Nie trap się. Mimo to miło cię widzieć.

BASSANIO

Daruj mi, Porcjo, błąd ten przymuszony,
A w przytomności tych wszystkich przyjaciół
2205
Przysięgam, droga, na jasne twe oczy,
W których się widzę…

PORCJA

Słyszycie, co mówi?
We dwu mych oczach podwójnie się widzi,
Raz w każdym oku; mam wierzyć przysiędze,
2210
Którą wykonał na swe dwie postacie?

BASSANIO

Błąd mi ten przebacz! Przysięgam na duszę,
Że ci raz drugi nie złamię przysięgi.

ANTONIO

Dla jego szczęścia życie naraziłem,
A od mąk strasznych ten mnie uratował,
2215
Który dziś pierścień Bassania posiada.
Teraz powtórnie głową moją ręczę,
Że mąż twój więcej nie złamie ci wiary.

PORCJA

Bądź mu rękojmią; daj mu ten pierścionek
I zaleć, żeby lepiej go pilnował.

ANTONIO

2220
Weź i przysięgnij zachować go wiernie.

BASSANIO

Ach! To pierścionek, który sędzi dałem!

PORCJA

Mnie go dał sędzia. Daruj mi, Bassanio,
Lecz doktor ze mną spał za ten pierścionek.

NERISSA

Przebacz mi także, dobry mój Gracjano,
2225
Lecz ów wyrostek, sekretarz doktora,
Za ten pierścionek noc przepędził ze mną.

GRACJANO

To coś wygląda, jakby szarwark[195] w lecie,
Gdy dobrą drogę lud naprawiać śpieszy.
Mamyż mieć rogi, nim na nie zasłużym?

PORCJA

2230
Mów trochę skromniej. Sprawa ta was dziwi;
Oto list, który rzecz wyjaśni całą;
Jest to list z Padwy, pisze go Bellario.
Tam wyczytacie, że Porcja doktorem,
Nerissa była jego sekretarzem.
2235
Że wkrótce po was dom ten opuściłam,
Wróciłam tylko na chwilę przed wami,
To wam potwierdzi Lorenza zeznanie.
Raz jeszcze witaj, Antonio! Dla ciebie
Mam stokroć lepsze nowiny w zapasie,
2240
Niż się spodziewasz; list ten otwórz tylko,
A w nim wyczytasz, że trzy twe okręty
Wbiegły do portu z bogatym ładunkiem.
Jakim przypadkiem list ten wpadł mi w ręce,
Nie pytaj teraz.

ANTONIO

2245
Z dziwu oniemiałem.

BASSANIO

Byłaś doktorem, a jam cię nie poznał!

GRACJANO

Tenli sekretarz rogi mi przyprawi?

NERISSA

On sam, a wtedy dotrzyma ci słowa,
Kiedy na męża wyrośnie.

BASSANIO

2250
Doktorze,
Będziesz mi słodkim nocy towarzyszem,
A gdy odjadę, śpijże z moją żoną.

ANTONIO

Dałaś mi życie i z czego żyć dajesz,
Bo tu niemylne wyczytuję wieści,
2255
Że me okręty wróciły szczęśliwie.

PORCJA

Słuchaj, Lorenzo, młody mój sekretarz
Ma i dla ciebie dobre wiadomości.

NERISSA

Za które żadnych kosztów nie wymaga.
Masz akt zapisu, którym Żyd bogaty
2260
Wszystkie wam skarby leguje[196] po śmierci.

LORENZO

O piękne panie, wy spuszczacie mannę[197]
Na pustą drogę zgłodniałego ludu.

PORCJA

Już świta prawie; widać z waszych oczu,
Że wszystko jeszcze nie dosyć wam jasne;
2265
Idźmy do domu; tam z nas wywód słowny
Możecie ciągnąć i wszystko wyświecić.

GRACJANO

Niech i tak będzie. Pierwszy wywód słowny,
Który z mej pięknej wyciągam Nerissy,
Jest, czy chce czekać przyszłego wieczora,
2270
Czy też spać woli, choć już świtu pora;
A gdy dzień przyjdzie, nocy będę wzywać,
Bym z sekretarzem akta mógł spisywać.
Odtąd zaś, póki stanie mi istnienia,
Jak własnych źrenic będę strzegł pierścienia.

Przypisy

[1]

febryczny — taki jak w febrze, tj. gorączce połączonej z silnymi dreszczami. [przypis edytorski]

[2]

wraz (daw.) — zarazem, równocześnie. [przypis edytorski]

[3]

bogaty mój „Andrzej” — mowa o statku; nazwa jest aluzją do hiszpańskiego galeonu zdobytego przez Anglików podczas morskiego rajdu na Kadyks (1596), przemianowanego z „San Andres” na „Saint Andrew”. [przypis edytorski]

[4]

Janus (mit. rzym.) — bóg początków, przejść i zmian, opiekun drzwi, bram i mostów, zwyczajowo przedstawiany z dwiema twarzami. [przypis edytorski]

[5]

kobza — tu: dudy, instrument muzyczny złożony z miecha skórzanego i przytwierdzonych do niego piszczałek. [przypis edytorski]

[6]

Nestor (mit. gr.) — król Pylos, najstarszy uczestnik wojny trojańskiej, symbol wieku i związanego z nim doświadczenia. [przypis edytorski]

[7]

społem (daw.) — wspólnie, razem. [przypis edytorski]

[8]

nie chybić (daw.) — dotrzymać czegoś, nie zawieść. [przypis edytorski]

[9]

zda się — zdaje się, wydaje się. [przypis edytorski]

[10]

prawić (daw.) — mówić, opowiadać. [przypis edytorski]

[11]

Będą przeszkodą zbawieniu słuchacza, bo swoim bliźnim głupców da on imię — odniesienie do wersetu biblijnego Mt 5,22: „A kto by rzekł bratu swemu: Raka, będzie winien rady. A kto by rzekł: Głupcze, będzie winien ognia piekielnego” (tłum. Jakuba Wujka). [przypis edytorski]

[12]

kiełbik (zdr.), kiełb — ryba słodkowodna z rodziny karpiowatych. [przypis edytorski]

[13]

w dziewczynie, co nie jest na sprzedaż — w znaczeniu: „niesprzedawalnej, nienadającej się do sprzedaży”, tj. niezamężnej kobiecie, która przekroczyła zwykły wiek zawierania małżeństwa, podstarzałej. [przypis edytorski]

[14]

korzec — dawna jednostka objętości towarów sypkich; także: naczynie służące do przechowywania zboża. [przypis edytorski]

[15]

baczność — uwaga, czujność. [przypis edytorski]

[16]

Wielem ci winien — skrócone od: Wiele [jeste]m ci winien. [przypis edytorski]

[17]

pusty (daw.) — lekkomyślny. [przypis edytorski]

[18]

Belmont — nazwa siedziby bogatej dziedziczki zapożyczona przez Szekspira z jego głównego źródła do Kupca weneckiego: pierwszej noweli czwartego dnia ze zbioru Il Pecorone Ser Giovanniego Fiorentino. [przypis edytorski]

[19]

szczęsny — szczęśliwy, obdarzony szczęściem. [przypis edytorski]

[20]

Porcja (ok. 70–ok. 43 p.n.e.) — córka Katona Młodszego, żona Marka Brutusa, jednego z przywódców spisku przeciwko Juliuszowi Cezarowi; przez Plutarcha opisywana jako młoda i piękna; Szekspir sportretował ją w tragedii Juliusz Cezar, napisanej kilka lat po Kupcu weneckim. [przypis edytorski]

[21]

Kolchida — hist. kraina na płd.-wsch. wybrzeżu Morza Czarnego, na terenie dzisiejszej zach. Gruzji; w mit. gr. znana jako cel wyprawy Argonautów: miejsce, gdzie znajdowało się ofiarowane bogu Zeusowi, zawieszone na drzewie i pilnowane przez smoka złote runo, tj. złota skóra cudownego barana. [przypis edytorski]

[22]

Jazon (mit. gr.) — przywódca wyprawy Argonautów (od nazwy statku „Argo”) po złote runo do Kolchidy. [przypis edytorski]

[23]

gotowizna (daw., pot.) — pieniądze w gotówce. [przypis edytorski]

[24]

przytomny (daw.) — obecny, uczestniczący w sprawie. [przypis edytorski]

[25]

mianować (daw.) — nadawać miano, imię; tu: wymieniać po imieniu. [przypis edytorski]

[26]

hrabia Palatyn — tj. hrabia z Palatynatu Reńskiego (niem. Rheinpfalz), krainy hist. w zach. Niemczech na zachód od Renu; w czasach Szekspira na terenach Palatynatu panował kalwinizm, nurt protestantyzmu przyjmujący, że ludzie od chwili urodzenia są przeznaczeni przez Boga albo do zbawienia, albo do potępienia, stąd stereotypowe przedstawienie postaci jako smutnej i zrezygnowanej. [przypis edytorski]

[27]

płaczący filozof — Heraklit z Efezu (ok. 540–ok. 480 p.n.e.), filozof grecki, zaliczany do jońskiej szkoły filozofii przyrody; z powodu swojego pesymizmu i niechęci do ludzi nazywany „płaczącym” filozofem. [przypis edytorski]

[28]

hołubiec — figura w tańcu polegająca na uderzeniu obcasem o obcas podczas podskoku. [przypis edytorski]

[29]

fechtować się — uprawiać szermierkę, walczyć na broń białą, np. szpady, szable. [przypis edytorski]

[30]

lordzie szkockim, jego sąsiedzie — w oryginale neighbour, co oznacza również bliźniego: Francuzi stawali po stronie Szkotów w ich częstych konfliktach z Anglią. [przypis edytorski]

[31]

synowiec (daw.) — bratanek. [przypis edytorski]

[32]

wprzódy (przestarz.) — najpierw, przedtem. [przypis edytorski]

[33]

Sybilla (mit. rzym.) — wieszczka przepowiadająca przyszłość, kapłanka wyroczni Apollina w Cumae w Italii, której przypisywano autorstwo ksiąg z przepowiedniami dotyczącymi losów Rzymu. Sybilla wyprosiła od zakochanego w niej Apolla tyle lat życia, ile ziaren piasku zmieści w dłoni, ale ponieważ potem odrzuciła zaloty boga, a nie prosiła go o wieczną młodość, w ciągu tysiąca lat coraz bardziej starzała się i kurczyła. [przypis edytorski]

[34]

Diana (mit. rzym.) — dziewicza bogini łowów i księżyca, odpowiednik gr. Artemidy. [przypis edytorski]

[35]

Montferrat a. Monferrato — hist. region Piemontu w płn. Włoszech, rządzony przez markizów, a następnie książąt. [przypis edytorski]

[36]

Jeśli ma (…) cerę diabła… — w czasach Szekspira uważano, że diabły mają czarną skórę; Porcja daje wyraz swojej niechęci wobec osób o ciemnej skórze, zanim jeszcze zobaczyła księcia Maroka. [przypis edytorski]

[37]

dukat — dawna złota moneta, będąca w obiegu do XIX w. [przypis edytorski]

[38]

Trypolis — duże miasto portowe na afrykańskim brzegu M. Śródziemnego, ważne centrum handlowe; ob. stolica Libii. [przypis edytorski]

[39]

Rialto — handlowo-finansowe centrum Wenecji, powstałe w XI w. na lewym brzegu Canal Grande, połączone z dzielnicą na wschodnim brzegu charakterystycznym mostem Rialto, do XIX w. jedynym stałym mostem w Wenecji. [przypis edytorski]

[40]

oblig — skrypt dłużny: wystawiane przez dłużnika pisemne potwierdzenie długu. [przypis edytorski]

[41]

pomieszkanie (daw.) — mieszkanie; dom. [przypis edytorski]

[42]

wasz prorok Nazarejczyk — tj. Jezus z Nazaretu. [przypis edytorski]

[43]

Tak, i wąchać wieprzowinę, i jeść to pomieszkanie, w które wasz prorok Nazarejczyk wpędził diabła! — odniesienie do opowieści z ewangelii, w których Jezus wypędza złe duchy z ludzi, by weszły w trzodę świń (Mk 5, 2–13; Mt 8,28–32); z powodu religijnego zakazu żydzi, w przeciwieństwie do chrześcijan, nie mogą jeść wieprzowiny. [przypis edytorski]

[44]

publikan (łac. publicanus) — w starożytnym Rzymie: prywatny dzierżawca podatków, ceł i in. dochodów publicznych, dokonujący ich poboru na rzecz państwa; termin w tekstach biblijnych tłumaczony jako celnik; przen.: zdzierca; fałszywa mina publikana: być może odniesienie do Łk 18,10–14, sceny w której w świątyni modlą się faryzeusz i celnik (faryzeusze stanowili w starożytności stronnictwo religijno-polityczne, które następnie, po zburzeniu świątyni i zaniku innych ugrupowań religijno-politycznych, miało decydujący wpływ na ukształtowanie judaizmu rabinicznego). [przypis edytorski]

[45]

Darmo pieniądze biednym rozpożycza i zniża procent na giełdzie weneckiej — od czasów starożytnych Kościół katolicki surowo potępiał pobieranie odsetek od pożyczek jako niemoralne i nakładał karę ekskomuniki na każdego chrześcijanina, który by pożyczał pieniądze na procent. [przypis edytorski]

[46]

kiedy chwycę go za biodro — jak w zapasach, mocowaniu się; wyrażenie nawiązujące do sceny biblijnej, w której patriarcha Jakub całą noc walczył z tajemniczą nadludzką istotą (Bogiem lub aniołem), która nie mogąc go pokonać, dotknięciem uszkodziła mu staw biodrowy, a po walce nadała mu nowe imię: Izrael (Rdz 32, 25–29). [przypis edytorski]

[47]

moich godziwych zarobków, które zwie lichwą — dawniej w chrześcijaństwie lichwą nazywano pobieranie jakichkolwiek odsetek od pożyczki i bez względu na ich wielkość uznawano je za niemoralne; od ok. XVI w. zaczęto stopniowo dopuszczać pobieranie odsetek od pożyczek, wskutek czego termin lichwa nabrał znaczenia nieuczciwej praktyki pożyczania pieniędzy na wygórowany procent osobom znajdującym się w trudnym położeniu. [przypis edytorski]

[48]

miarkować (daw.) — domyślać się, wnioskować; orientować się. [przypis edytorski]

[49]

Jakub — postać z biblijnej Księgi Rodzaju, syn Izaaka i Rebeki, wnuk Abrahama, patriarcha, ojciec 12 synów, od których wywodzono tzw. dwanaście plemion Izraela; historia opowiadana przez Shylocka pochodzi z Rdz 30,25–43. [przypis edytorski]

[50]

Jakub ten, z świętej linii Abrahama (Przez mądrą sztukę swej roztropnej matki)… trzecim był dziedzicem — matka Jakuba, Rebeka, pomogła mu podstępem zdobyć ojcowskie błogosławieństwo przeznaczone dla syna pierworodnego jako dziedzica, które z urodzenia należało się jego starszemu bratu Ezawowi (Rdz 27). [przypis edytorski]

[51]

tryk — samiec owcy, baran. [przypis edytorski]

[52]

kotna — będąca w ciąży; o kotce, zajęczycy lub owcy. [przypis edytorski]

[53]

możemyż — konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy możemy. [przypis edytorski]

[54]

rachować na kogoś — dziś: liczyć na kogoś. [przypis edytorski]

[55]

Izrael — przen.: naród żydowski; potomkowie patriarchy Jakuba, któremu Bóg zmienił imię na Izrael. [przypis edytorski]

[56]

opończa — bszerny płaszcz bez rękawów, z kapturem. [przypis edytorski]

[57]

niepłodne metale — pieniądze ze złota i srebra, które w przeciwieństwie do zboża lub bydła są bezpłodne, tj. nie rozmnażają się i nie rodzą nowych monet; w średniowiecznym społeczeństwie, w którym podstawą gospodarki było rolnictwo i hodowla, „niepłodność metali” stanowiła argument przeciwko pożyczaniu na pieniędzy procent, czyli żądaniu zwrotu większej ilości pieniędzy niż pożyczona; wraz z rozwojem handlu argument ten stopniowo tracił na znaczeniu. [przypis edytorski]

[58]

zabyć (daw.) — zapomnieć. [przypis edytorski]

[59]

możnaż — konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czyż można. [przypis edytorski]

[60]

funt — dawna jednostka wagi, równa ok. 0,5 kg. [przypis edytorski]

[61]

to ciemny kolor palącego słońca — przypuszczenie, że ciemniejszy kolor skóry mieszkańców krain położonych bardziej na południu wynika z bardziej gorącego klimatu i jest rodzajem stałej opalenizny, powstało już w starożytności; obecnie wiadomo, że za jaśniejszą lub ciemniejszą wrodzoną barwę cery odpowiada ten sam obecny w organizmie pigment, co za przejściową zmianę zabarwienia skóry wskutek działania promieni słonecznych: melanina. [przypis edytorski]

[62]

Feb a. Febus (mit. gr., mit. rzym.) — zlatynizowana forma słowa Fojbos (gr.: promienny), przydomka Apolla, boga światła i słońca. [przypis edytorski]

[63]

fortuna — los; szczęście, powodzenie. [przypis edytorski]

[64]

sofi — dawne europejskie określenie władcy Persji (szacha), powstałe przez zniekształcenie nazwy perskiej dynastii Safawidów (1501–1736). [przypis edytorski]

[65]

Soliman, dziś popr.: Sulejman Wspaniały (1494–1566) — wybitny sułtan osmański, wielki zdobywca, reformator państwa, mecenas kultury; za jego panowania Imperium Osmańskie osiągnęło szczyt swojej potęgi. [przypis edytorski]

[66]

Lichas (mit. gr.) — sługa Heraklesa (w mit. rzym. Herkulesa). [przypis edytorski]

[67]

Herkules (mit. rzym.) a. Herakles (mit. gr.) — heros, mityczny siłacz, zasłynął wykonaniem 12 trudnych i niebezpiecznych zadań. [przypis edytorski]

[68]

Alcyd a. Alkides (mit. gr.) — Herakles (w mit. rzym. Herkules), jako oficjalnie syn śmiertelniczki Alkmeny i jej męża, króla Amfitriona, syna Alkajosa (Alceusza). [przypis edytorski]

[69]

ślepych losów dziełem — tzn. wskutek działania ślepego losu. [przypis edytorski]

[70]

przez Boga (daw.) — dziś: na Boga (wykrzyknienie). [przypis edytorski]

[71]

Wezmę go trochę pod wniosek — w oryg.: I will try confusions with him (dosł.: wypróbuję z nim zamieszań); Lancelot lubi posługiwać się trudnymi słowami, ale je przekręca lub myli: w tym przypadku powinno być try conclusions: wdać się w dyskusję. [przypis edytorski]

[72]

ergo (łac.) — więc; spójnik używany tradycyjnie przy budowaniu dowodu logicznego, np. w filozofii lub w prawie. [przypis edytorski]

[73]

wokabuły (daw.) — słówka wyjaśniane w słowniku (wokabularzu), szczególnie cudzoziemskie; tu: dziwaczne powiedzenia, przysłowia. [przypis edytorski]

[74]

trzy siostry — tu: Parki (mit. rzym.), trzy boginie przeznaczenia, zajmujące się nicią ludzkiego losu. [przypis edytorski]

[75]

syn człowieczy — charakterystyczne wyrażenie biblijne, dosłownie oznaczające człowieka w ogólności, w ewangeliach używane wyłącznie przez Jezusa, zawsze w trzeciej osobie liczby pojedynczej, w odniesieniu do samego siebie. [przypis edytorski]

[76]

jakże ci broda porosła! — zgodnie z tradycją sceniczną, być może sięgającą czasów samego Szekspira, klęczący przed ojcem Lancelot obraca się do niego tyłem, a niewidomy Gobbo maca jego głowę i bierze jego długie włosy za brodę. [przypis edytorski]

[77]

wszystkie palce żebrami porachować — Lancelot przekręca, mając na myśli: wszystkie żebra palcami porachować. [przypis edytorski]

[78]

barwa — tu: liberia, oficjalny uniform noszony przez służbę na dworach wielkich panów, zwykle o kolorach charakterystycznych dla herbu pana lub pani domu. [przypis edytorski]

[79]

stać (daw.) — wystarczać. [przypis edytorski]

[80]

Wielką ma infekcję (…) służyć — zamiast: wielką ma intencję służyć; Gobbo i Lancelot, rozmawiając z „wielmożnym panem” Bassaniem, starają się używać „pańskich”, mądrych słów, którymi sami się na co dzień nie posługują i je przekręcają. [przypis edytorski]

[81]

wyruferuje — przekręcone: zreferuje, tj. przedstawi sprawę, opowie w uporządkowany sposób. [przypis edytorski]

[82]

despekt (daw.) — uchybienie, obraza; tu zamiast zamierzonego respekt: szacunek, wzgląd na kogoś; w despekcie do mej osoby zamiast: ze względu na mnie, dotycząca mnie. [przypis edytorski]

[83]

defekt — wada, uszkodzenie; tu zamiast zamierzonego efekt: skutek, rezultat. [przypis edytorski]

[84]

przenosić (daw.) — bardziej cenić, dawać pierwszeństwo; woleć. [przypis edytorski]

[85]

signor (wł.) — pan. [przypis edytorski]

[86]

gdzieś mniej znany — tu skrócone: gdzie [jeste]ś mniej znany. [przypis edytorski]

[87]

psałterz — książka z psalmami biblijnymi, używana jako modlitewnik, śpiewnik lub przeznaczona do celów liturgicznych; w oryg.: prayer-books: modlitewnik. [przypis edytorski]

[88]

wyjmuję — tu: wyłączam, wykluczam. [przypis edytorski]

[89]

w głupich kroplach — w kroplach łez. [przypis edytorski]

[90]

Czarny Poniedziałek — tu: Poniedziałek Wielkanocny. Podczas wojny stuletniej, 13 kwietnia 1360, w poniedziałek, drugi dzień świąt wielkanocnych, 10-tysięczne wojsko Edwarda III rozbiło obóz pod Chartres, żeby oblegać miasto; nagle rozpętała się burza z silnym wiatrem, piorunami i ogromnym gradem, a temperatura gwałtownie spadła; wśród żołnierzy wybuchła panika, grad i intensywne zimno zabiły prawie tysiąc Anglików, utracono kilka tysięcy koni. Odtąd Poniedziałek Wielkanocny nazywano Czarnym Poniedziałkiem. [przypis edytorski]

[91]

Środa Popielcowa a. Popielec — w kalendarzu katolickim pierwszy dzień wielkiego postu, przypadający na 46 dni kalendarzowych przed Niedzielą Wielkanocną. [przypis edytorski]

[92]

Hagar — postać biblijna z Księgi Rodzaju, egipska niewolnica Sary, żony patriarchy Abrahama, która z powodu długiej bezdzietności swojej pani urodziła mu syna; po urodzeniu przez Sarę Izaaka, przodka plemion izraelskich, Hagar z synem została wypędzona; Hagary potomek ten: Shylock zapewne sugeruje, że Lancelot jest jak potomek Hagar, gdyż mieszkał w domu swego żydowskiego pana, ale teraz go opuszcza. [przypis edytorski]

[93]

bieżyć (daw.) — biec, spieszyć, podążać. [przypis edytorski]

[94]

chyżej — tu: bardziej chyżo, szybciej. [przypis edytorski]

[95]

Wenera a. Wenus (mit. rzym.) — bogini miłości i piękna, odpowiednik greckiej Afrodyty; towarzyszyły jej gołębie, kojarzone z miłością. [przypis edytorski]

[96]

czyli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czy też, czy aby. [przypis edytorski]

[97]

Kupido a. Kupidyn (mit. rzym.) — bóg miłości, przedstawiany jako mały chłopiec z łukiem i strzałami. [przypis edytorski]

[98]

stawić — tu: postawić, zaryzykować. [przypis edytorski]

[99]

Hyrkania — kraina hist. obejmująca ziemie na płd.-wsch. od Morza Kaspijskiego, w ob. płn. Iranie, w starożytności stanowiące satrapię (prowincję) perską; w literaturze łacińskiej i u Szekspira często wymieniana jako odległe miejsce, gdzie żyją krwiożercze tygrysy. [przypis edytorski]

[100]

puszcza (daw.) — pustkowie, pusty, dziki teren. [przypis edytorski]

[101]

usty (daw.) — dziś popr. forma N. lm: ustami. [przypis edytorski]

[102]

Wodne królestwa, co (…) w twarz plują niebu — tzn. morza i i oceany, których wzburzone fale wznoszą się aż do nieba. [przypis edytorski]

[103]

W Anglii jest pieniądz z postacią anioła… — złota moneta angielska z wizerunkiem archanioła Michała zabijającego smoka, bita od 1465 do 1642; traktowana jako talizman. [przypis edytorski]

[104]

tum wybrał — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: tu wybrałem. [przypis edytorski]

[105]

hydny (daw.) — ohydny, wstrętny. [przypis edytorski]

[106]

krewkość — tu ogólnie: popędliwość, łatwe poddawanie się emocjom. [przypis edytorski]

[107]

podwoje (książk.) — duże, dwuskrzydłowe drzwi wejściowe; opuścić podwoje: wyjść z budynku. [przypis edytorski]

[108]

Ludziom tej cery niech tak szczęście służy! — w oryg.: Let all of his complexion choose me so (Niech wszyscy jego karnacji wybierają mnie tak samo). Porcja życzy sobie, żeby wszyscy ciemnoskórzy kandydaci do jej ręki zgadywali równie błędnie. [przypis edytorski]

[109]

doża — naczelnik państwa w Republice Weneckiej, obierany dożywotnio. [przypis edytorski]

[110]

dublon — tu: double ducat, tj. podwójny dukat, moneta o dwukrotnej wadze dukata, warta dwa dukaty. [przypis edytorski]

[111]

na rękawie morskim, co rozdziela Francję od Anglii — tj. w szerokiej cieśninie morskiej zwanej kanałem La Manche, co po francusku oznacza dosłownie: rękaw. [przypis edytorski]

[112]

Aragonia — region hist. w płn.-wsch. Hiszpanii, dawniej samodzielne królestwo; w XV w. utworzyła z Kastylią zjednoczone królestwo Hiszpanii, w którym do pocz. XVIII w. zachowała odrębność ustrojową. [przypis edytorski]

[113]

moję (daw.) — dziś popr. forma B. lp: moją. [przypis edytorski]

[114]

przydać (daw.) — dodać, dołożyć. [przypis edytorski]

[115]

dowcip (daw.) — bystry umysł, rozum. [przypis edytorski]

[116]

niebawne (daw.) — takie, które nastąpi niebawem, wkrótce. [przypis edytorski]

[117]

razem (daw.) — dziś: jednocześnie, zarazem. [przypis edytorski]

[118]

Goodwins Sands — piaszczysta mielizna u wschodniego wybrzeża Anglii, w pobliżu głównych szlaków żeglugowych. [przypis edytorski]

[119]

żująca imbir — żucie imbiru miało przywracać apetyt seksualny starszym kobietom. [przypis edytorski]

[120]

heban — cenne drewno egzotyczne o naturalnym czarnym kolorze, bardzo twarde i ciężkie. [przypis edytorski]

[121]

reńskie wina — białe wina wytrawne produkowane w winnicach położonych w dolinach otaczających rzekę Ren w Niemczech. [przypis edytorski]

[122]

baczyć (daw.) — zwracać uwagę; pilnować. [przypis edytorski]

[123]

mamyż — konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy mamy, czyż mamy. [przypis edytorski]

[124]

Frankfurt nad Menem — miasto niemieckie w Hesji; od średniowiecza ważny ośrodek handlowy z wielkimi targami. [przypis edytorski]

[125]

woźny — tu: pracownik sądowy pośredniczący pomiędzy stronami sporu oraz między sądem a stronami, zajmujący się m.in. dostarczaniem pozwów, ściąganiem zasądzonych kar, dokonywaniem aresztowań. [przypis edytorski]

[126]

niech jak łabędź kona, mdleje wśród pieśni — nawiązanie sięgającego starożytności przekonania, że łabędzie śpiewają tylko w ostatnich chwilach przed śmiercią. [przypis edytorski]

[127]

lecz większą miłością niż młody Alcyd… — Herakles (Herkules) za młodu zgodnie z umową uratował trojańską królewnę Hezjone, przykutą do skały i oddaną na pożarcie potworowi morskiemu; podjął się tego pod warunkiem, że jej ojciec odda mu w nagrodę parę cudownych koni, jakie otrzymał od Zeusa. [przypis edytorski]

[128]

dardańskie (mit. gr.) — trojańskie; od imienia Dardanosa, przodka Trojan. [przypis edytorski]

[129]

boć (daw.) — bo przecież. [przypis edytorski]

[130]

słonić (daw.) — zasłaniać. [przypis edytorski]

[131]

stwierdzić (daw.) — potwierdzić, zatwierdzić. [przypis edytorski]

[132]

Mars (mit. rzym.) — bóg wojny. [przypis edytorski]

[133]

serce mają tak białe jak mleko… — tzn. lękliwe; ze strachu serca im bledną, tak jak twarz staje się blada. [przypis edytorski]

[134]

narost — to, co narosło na czymś. [przypis edytorski]

[135]

Indyjską piękność — tj. śniadą, czarnowłosą kobietę z Indii (lub z Indii Zachodnich, czyli Karaibów); określenia „piękność” Bassanio używa tutaj z przekąsem, ironicznie: w czasach Szekspira za piękne uważano tylko blondynki o jasnej skórze, śniada, ciemna cera uchodziła za brzydką. [przypis edytorski]

[136]

Midas (mit. gr.) — król Frygii; na swoją prośbę otrzymał od boga Dionizosa dar zamieniania w złoto wszystkiego, czego dotknął; kiedy zorientował się, że chleb i wino również zamieniają się w złoto i grozi mu śmierć głodowa, wybłagał cofnięcie daru. [przypis edytorski]

[137]

zbytek — tu: nadmiar. [przypis edytorski]

[138]

składać coś (daw.) — stanowić coś, tworzyć coś; składać się na coś. [przypis edytorski]

[139]

umizgi — zaloty. [przypis edytorski]

[140]

Algier — duże miasto portowe w płn.-zach. Afryce, ob. stolica Algierii; od XVI do XIX w. należące do Imperium osmańskiego. [przypis edytorski]

[141]

rzeczpospolita — tu ogólnie: republika. [przypis edytorski]

[142]

rachunki między nami będą pokwitowane (daw.) — tzn. uznane za rozliczone; dziś w tym znaczeniu: skwitować, zwolnić kogoś z zobowiązań, wydając pokwitowanie. [przypis edytorski]

[143]

gratis (z łac.) — bezpłatnie, darmo. [przypis edytorski]

[144]

nie stoję (daw.) — nie dbam. [przypis edytorski]

[145]

stałość — spokój, niewzruszoność. [przypis edytorski]

[146]

jarzmo — drewniana rama umieszczona na szyjach wołów, aby trzymać je razem podczas pracy. [przypis edytorski]

[147]

mila — tu: stara mila angielska, dawna miara odległości równa ok. 2 km. [przypis edytorski]

[148]

na cię — dziś popr.: na ciebie. [przypis edytorski]

[149]

grzechy ojca spadają na dzieci — wielokrotnie wyrażany w księgach biblijnych pogląd, że przewiny ojców są przez Boga karane na ich dzieciach i kolejnych pokoleniach (np. Wj 34,7; Lb 14,18; Pwt 5,9); w niektórych tekstach biblijnych prezentowany jest pogląd przeciwny, o indywidualnej odpowiedzialności za grzech. [przypis edytorski]

[150]

po kądzieli i po mieczu — zarówno po matce, jak i po ojcu (ogólnie: po rodzinie ze strony matki i ze strony ojca); kądziel: pęk włókien przygotowanych do przędzenia, dawniej symbol płci żeńskiej. [przypis edytorski]

[151]

Scylla i Charybda (mit. gr.) — dwa potwory morskie, opisane przez Homera w Odysei, czyhające na żeglarzy w wąskiej cieśninie: jeden po jednej, drugi po drugiej stronie cieśniny. [przypis edytorski]

[152]

Mój mąż mnie zbawi — być może odniesienie do 1 Kor 7,14, gdzie stwierdza się, że niewierząca żona osiągnie świętość dzięki wierzącemu mężowi. [przypis edytorski]

[153]

szperka — słonina, płat tłuszczu wieprzowego. [przypis edytorski]

[154]

Murzynka — tu w oryginale Moor, czyli Mauryjka (muzułmańska kobieta z Afryki Płn. lub Płw. Iberyjskiego), zapewne czarnoskóra służąca; w odpowiedzi Lancelot wykorzystuje grę słów, podobieństwo brzemienia do słowa more (więcej): It is much that the Moor should be more than reason itd. [przypis edytorski]

[155]

koncepcista (daw.) — człowiek miewający dowcipne koncepty, pomysły; dowcipniś, żartowniś. [przypis edytorski]

[156]

upornie (daw.) — uporczywie. [przypis edytorski]

[157]

Tartaria — dawna europejska nazwa rozległej części Azji, obejmującej ziemie na wschód od M. Kaspijskiego i Uralu oraz na północ od Persji, Indii i Chin, terenów zamieszkiwanych m.in. przez plemiona Tatarów. [przypis edytorski]

[158]

szabas a. szabat — sobota, siódmy dzień tygodnia obchodzony w judaizmie jako święto. [przypis edytorski]

[159]

Kwiczącej świni ci nie mogą słuchać — w oryg. Some men there are love not a gaping pig, ogólnie: „nie lubią”, przy czym gaping pig może też oznaczać upieczoną świnię na półmisku, z owocem w pysku. [przypis edytorski]

[160]

dependent (daw.) — praktykant lub pomocnik u adwokata lub notariusza. [przypis edytorski]

[161]

Pitagoras (ok. 570–ok. 495 p.n.e.) — grecki matematyk i filozof, domniemany założyciel ruchu filozoficzno-religijnego i naukowego zwanego pitagoreizmem; pitagorejczycy wierzyli w wędrówkę dusz: wielokrotne odradzenie się człowieka po śmierci biologicznej przez wcielanie się jego duszy w inne ciało. [przypis edytorski]

[162]

znaszli — konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czy znasz. [przypis edytorski]

[163]

Daniel — bohater biblijnej Księgi Daniela, prorok żydowski; znany m.in. z mądrości, jaką wykazał się jako młodzieniec, osądzając sprawę cnotliwej Zuzanny oskarżonej przez dwóch lubieżnych starców o cudzołóstwo (Dan 13). [przypis edytorski]

[164]

czyli (daw.) — konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czy też, czy aby. [przypis edytorski]

[165]

Barabasz — w księgach Nowego Testamentu: przestępca winny ciężkiej zbrodni, współwięzień Jezusa, głosem ludu uwolniony od kary ukrzyżowania. [przypis edytorski]

[166]

obżałowany (daw.) — oskarżony o coś; podsądny. [przypis edytorski]

[167]

donacja (z łac.) — darowizna. [przypis edytorski]

[168]

Dwóch chrzestnych (…) Gdybym był sędzią, dodałbym dziesięciu — tradycyjnie w anglosaskim systemie prawnym o winie lub niewinności osoby oskarżonej w procesie karnym decyduje ława przysięgłych, złożona z 12 osób (sędzia wyznacza tylko wymiar kary, jeśli przysięgli orzekną winę); współczesny Szekspirowi komediopisarz Ben Johnson w komedii The Devil is an Ass nazywa przysięgłych „chrzestnymi ojcami wedle prawa” (akt V, scena 5), to samo określenie pojawia się w The Muse's Looking-Glass (1630) Thomasa Randolpha oraz u Williama Bulleyna w jego A Dialogue bothe pleasaunte and pietifull (…) against the fever Pestilence (1564). [przypis edytorski]

[169]

Te trzy tysiące dukatów Shylocka — tj. kwotę pożyczoną od Shylocka, która wcześniej miała mu być zwrócona. [przypis edytorski]

[170]

frymarczyć (daw.) — kupczyć, handlować. [przypis edytorski]

[171]

gościniec — tu: prezent przywieziony z podróży. [przypis edytorski]

[172]

Troilus (mit. gr.) — młody książę Troi, syn Priama; wg legendy średniowiecznej zakochany w Kresydzie, wzór wiernego kochanka; po innych autorach (m.in. Bocaccio, Chaucer) rozwiniętą wersję tej historii miłosnej przedstawił także Szekspir, w sztuce Troilus i Kresyda (1602). [przypis edytorski]

[173]

Kresyda — postać ze średniowiecznych i renesansowych opowieści o wojnie trojańskiej: Trojanka, córka kapłana Kalchasa, ukochana księcia Troilusa, w ramach wymiany zakładników wysłana do obozu Greków. [przypis edytorski]

[174]

Tysbe (mit. gr.) — bohaterka jednej z opowieści poematu Przemiany Owidiusza: ukochana Pyrama. Kochankowie należeli do zwaśnionych rodzin, porozumiewali się potajemnie przez szparę w murze. Tysbe, która przyszła pierwsza na umówione spotkanie, zobaczyła lwa i uciekła, gubiąc przy tym okrycie. Pyram, widząc poszarpaną szatę i sądząc, że Tysbe zginęła, popełnił samobójstwo. Gdy Tysbe odkryła jego ciało, również odebrała sobie życie. Romantyczna opowieść o Pyramie i Tysbe, bardzo popularna w średniowieczu i renesansie, znalazła odbicie w dramacie Szekspira Romeo i Julia (1597). [przypis edytorski]

[175]

Dydona — legendarna królewna fenicka, założycielka i królowa Kartaginy; w Eneidzie Wergiliusza zakochana w Eneaszu, trojańskim księciu, który uciekł z płonącej Troi ze swoim ojcem, synem i garstką towarzyszy; chciała oddać mu swą rękę i władzę nad miastem, ale mimo jej próśb posłuszny woli bogów Eneasz porzucił ją i odpłynął do Italii, by założyć tam nowe państwo; zrozpaczona Dydona przeklęła go i popełniła samobójstwo; w ręku z gałązką wierzbową: symbolem żałoby po stracie kochanka. [przypis edytorski]

[176]

Medea (mit. gr.) — czarodziejka, córka króla Kolchidy, zakochana w Jazonie, pomogła mu zdobyć złotego runo, po czym uciekła z nim i została jego żoną; na prośbę Jazona swoimi czarami przywróciła młodość jego ojcu Ajzonowi (łac. Aeson). [przypis edytorski]

[177]

z pełnym rogiem — nawiązanie do mitycznego rogu obfitości, stale napełniającego się pożywieniem. [przypis edytorski]

[178]

sklep (daw.) — sklepienie. [przypis edytorski]

[179]

Najmniejsza kula wśród gwiazd tych tysiąca w biegu swym śpiewa… — mowa o tzw. harmonii sfer, przepełniającej kosmos, niesłyszalnej dla ludzi muzyce; wg dawnej koncepcji pitagorejczyków, popularnej aż do XVII w., orbity (sfery) ciał niebieskich pozostają ze sobą w takich samych prostych stosunkach liczbowych jak dźwięki muzyki, zatem wszechświat rozbrzmiewa nieustającą harmonią, której ludzie nie słyszą, gdyż żyją wśród niej od urodzenia. [przypis edytorski]

[180]

cherubini — występujące w Biblii potężne istoty nadprzyrodzone, skrzydlaci strażnicy, pomagający Bogu w rządzeniu światem; wg tradycji mają młodzieńcze, ludzkie rysy, stoją wysoko w niebiańskiej hierarchii. [przypis edytorski]

[181]

Diana (mit. rzym.) — dziewicza bogini łowów i księżyca, odpowiednik gr. Artemidy; tu w jej imieniu głoska „i” czytana jako zgłoskotwórcza: Di-a-na. [przypis edytorski]

[182]

Orfeusz (mit. gr.) — niezrównany tracki śpiewak i poeta, swoim śpiewem uspokajał dzikie bestie i poruszał nawet rzeczy nieożywione. [przypis edytorski]

[183]

Ereb (mit. gr.; z gr. erebos: mrok) — bóg ciemności, a także określenie podziemnej krainy zmarłych (Hadesu) albo najgłębszej i najciemniejszej jej części (Tartaru). [przypis edytorski]

[184]

gorzeć (daw.) — palić się, płonąć. [przypis edytorski]

[185]

przedsień — przednia część sieni, przedsionek. [przypis edytorski]

[186]

nie znać — tu: nie widać. [przypis edytorski]

[187]

strzyżyk — mały ruchliwy ptak, pospolity w zaroślach. [przypis edytorski]

[188]

Endymion (mit. gr.) — piękny pasterz, ukochany bogini księżyca Selene; na jej prośbę Zeus obdarzył go wieczną młodością i pogrążył w wiecznym śnie w grocie, w której go odtąd odwiedzała w księżycowe noce; tu w jego imieniu „i” czytane jako zgłoskotwórcze: En-dy-mi-o-nem. [przypis edytorski]

[189]

antypodowie (z gr. antipodes: naprzeciw stopy) — ludzie mieszkający na antypodach, tj. po przeciwnej stronie kuli ziemskiej. [przypis edytorski]

[190]

Gdybyś za słońce wschodzić tylko chciała — tzn. gdybyś zechciała wschodzić zamiast słońca, zastępować je. [przypis edytorski]

[191]

rzezaniec (daw.) — eunuch, kastrat. [przypis edytorski]

[192]

dewiza — tu: wyryty na przedmiocie krótki napis z myślą przewodnią. [przypis edytorski]

[193]

poczestne — podarunek honorowy; honorarium, wynagrodzenie; od słowa cześć: szacunek, poważanie. [przypis edytorski]

[194]

Argos (mit. gr.), łac. Argus — stuoki, zawsze czuwający olbrzym, pilnujący nimfy Io na rozkaz bogini Hery. [przypis edytorski]

[195]

szarwark — przymusowe świadczenia w robociźnie wykonywane przez ludność wiejską dla publicznego pożytku, najczęściej przy budowie i naprawie dróg, mostów i wałów przeciwpowodziowych. [przypis edytorski]

[196]

legować (daw.) — zapisywać w testamencie. [przypis edytorski]

[197]

manna — w Biblii: pokarm, który został zesłany Izraelitom przez Boga w trakcie ich wędrówki przez pustynię po ucieczce z Egiptu (Wj 16,14–15; Lb 11,7–9). [przypis edytorski]

15 zł

tyle kosztują 2 minuty nagrania audiobooka

35 zł

tyle kosztuje redakcja jednego krótkiego wiersza

55 zł

tyle kosztuje przetłumaczenie 1 strony z jęz. angielskiego na jęz. polski

200 zł

tyle kosztuje redakcja 20 stron książki

500 zł

Dziękujemy za Twoje wsparcie! Uzyskujesz roczny dostęp do przedpremierowych publikacji.

20 zł /mies.

Dziękujemy, że jesteś z nami!

35 zł /mies.

W ciągu roku twoje wsparcie pozwoli na opłacenie jednego miesiąca utrzymania serwera, na którym udostępniamy lektury szkolne.

55 zł /mies.

W ciągu roku twoje wsparcie pozwoli na nagranie audiobooka, np. z baśnią Andersena lub innego o podobnej długości.

100 zł /mies.

W ciągu roku twoje wsparcie pozwoli na zredagowanie i publikację książki o długości 150 stron.

Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

Dane do przelewu tradycyjnego:

nazwa odbiorcy

Fundacja Wolne Lektury

adres odbiorcy

ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

numer konta

75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

tytuł przelewu

Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

wpłaty w EUR

PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

Wpłaty w USD

PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

SWIFT

WBKPPLPP

x
Skopiuj link Skopiuj cytat
Zakładka Istniejąca zakładka Notka
Słuchaj od tego miejsca