Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Fryderyk Schiller, Rękojmia

Spis treści

    1. Ofiara: 1
    2. Przyjaźń: 1 2

    Fryderyk SchillerRękojmiatłum. Jan Nepomucen Kamiński

    1
    Gdzie mieszkał tyran Dionizy[1] srogi,
    Meros wniósł z sobą sztylet przechowany,
    Straże go jęły[2], okuły w kajdany.
    „Po co z sztyletem wszedłeś w moje progi?”
    5
    Rzecze mu tyran, ochłonąwszy z trwogi.
    „Chciałem ojczyznę oczyścić z poczwary!”
    „Srogiej na krzyżu nie ujdziesz mi kary”.
    Przyjaźń„Umrzeć odważnie — będzie dla mnie chlubą,
    O życie swoje nie proszę cię wcale,
    10
    Chcesz jednak ze mną obejść się wspaniale?
    Daj trzy dni czasu, bym przed swoją zgubą
    Mógł jeszcze wydać za mąż siostrę lubą;
    Przyjaciel chętnie stanie ci w porękę,
    On, gdy nie wrócę, zniesie każdą mękę”.
    15
    Król się uśmiechnął i z obłudną miną
    Po krótkiej chwili tak do niego rzecze:
    „Niech się twa kara na trzy dni odwlecze.
    Ale gdy chwile tej zwłoki przeminą,
    A ty nie staniesz, spóźnisz się godziną,
    20
    On w srogich mękach na twym miejscu skona,
    Tobie zaś kara będzie odpuszczona”.
    Meros do swego idzie przyjaciela:
    „Król chce, ażebym swój zamach ukryty
    Opłacił życiem na krzyżu przybity;
    25
    Jednakże trzy dni zwłoki mi udziela,
    Póki nie sprawię swej siostrze wesela;
    Chciej być poręką za mnie w tej potrzebie,
    Aż ja powrócę i uwolnię ciebie”.
    Przyjaciel, milcząc, żegna go ściśnieniem,
    30
    A sam się stawia pod straż tyranowi,
    Tamten się puszcza ku siostry domowi.
    Nim trzecia zorza błysnęła promieniem,
    Już się ułatwił[3] z siostry zaślubieniem
    I już z obawą jak najśpieszniej leci,
    35
    By przeznaczony nie minął dzień trzeci.
    Tu deszczem lunie chmura natarczywa,
    Lecą z gór nagle zapienione ścieki,
    Wznoszą się stawy, nadymają rzeki.
    On z kijem w ręku do brzegu przybywa,
    40
    Bystry prąd wody pokład mostu zrywa,
    A bałwan z grzmotem uderzając w łuki,
    Wraz ze sklepieniem trzaska je na sztuki.
    A on po brzegu w obłąkaniu chodzi,
    Patrzy, zagląda, jak daleko zdoła,
    45
    Głos wzywający posyła dokoła,
    Ale pomocnej nikt mu nie śle łodzi,
    Nikt się nie waży płynąć śród powodzi,
    Zhukanych nurtów żaden flis[4] nie porze[5],
    Tymczasem rzeka zamienia się w morze.
    50
    On wzdycha, płacze i klęka na brzegu,
    Podnosi ręce do pana nad pany:
    „Jowiszu[6], poskrom szalone bałwany!
    Czas spieszy, słońce w południowym biegu,
    A jak się spuści w morze do noclegu
    55
    I miasta moje nie osiągną kroki,
    Zginie kochany przyjaciel bez zwłoki”.
    Lecz strumień rośnie coraz bardziej wzdęty,
    Tłuką się fale, jedna drugą rodzi,
    A tak godzina po godzinie schodzi;
    60
    On na ten widok, rozpaczą przejęty,
    Rzuca się dziko w bezdenne odmęty,
    Silnym ramieniem porze wartkie wody,
    A bóg łaskawy wiedzie go bez szkody.
    Dopływa brzegu i bez straty czasu
    65
    Bogu dziękując, krok żywo[7] podwaja;
    A wtem do niego skryta zbójców zgraja
    Z ciemnego nagle wyskakuje lasu
    I łaknąc łupu wznosi, śród hałasu,
    Okropny topór i maczugę srogą,
    70
    Broniąc mu zewsząd dalszą bieżeć drogą.
    „Puśćcie mnie! — krzyknie i bez duszy stanie. —
    Na cóż to życie wam się przydać może,
    Które sam dzisiaj u nóg króla złożę?
    Nad przyjacielem miejcie zmiłowanie!”
    75
    Wtem rwie maczugę zbójcy niespodzianie
    I uderzając potężnym zamachem,
    Trzech kładzie, reszta ucieka ze strachem.
    Lecz skwarne słońce straszną sieje spiekę,
    Wątli mu siły nuża[8] niesłychana,
    80
    Chwiejące pod nim łamią się kolana:
    „O ty, coś pomógł bystrą przebyć rzekę,
    Coś mnie od zbójców w swoją wziął opiekę,
    Chceszże, bym tutaj me oczy zawierał[9],
    A mój przyjaciel na krzyżu umierał?”
    85
    Aż tu coś szemrze, niby srebrem łyska,
    Właśnie jak strumień, kiedy mknie poskokiem.
    On wstaje, słucha, chciwym rzuca okiem,
    Widzi, jak szybko i tuż przy nim z bliska
    Świegotnie gwarząc żywe źródło tryska;
    90
    Nie znając miary w zachwyceniu swojem,
    Przylega chyżo, krzepi siły zdrojem.
    Słońce ciekawie strzela w liść zielony
    I na złotawe trawnika dywany
    Ciska cieniowe drzew szczytnych bałwany,
    95
    Aż dwaj podróżni w te się jawią strony.
    On chce ich minąć z wiatrem na przegony.
    Słyszy, jak mówią, będąc już w pobliżu:
    „Teraz go właśnie wieszają na krzyżu”.
    A on w skok bieży tą wieścią przeszyty,
    100
    Pędzi go trwoga, zgryzota bez końca;
    Wtem od promieni zachodniego słońca
    Błyszczą się z dala Syrakuzy szczyty,
    A tu Filostrat, sługa pracowity,
    Wierny stróż domu, w drodze go spotyka,
    105
    Poznaje pana i z trwogą wykrzyka:
    „Uchodź, nieszczęsny, ratuj własne życie,
    Dla przyjaciela późna twa obrona!
    Oto w tej chwili na krzyżu już kona.
    Aż do ostatka wytrwał należycie,
    110
    Z każdą godziną wierzył w twe przybycie,
    Nie dał się strwożyć szyderstwem tyrana,
    Niczym nie była wiara w nim zachwiana”.
    „Jeśli nie zdołam tego mieć wesela,
    Abym w czas[10] przybiegł na jego obronę,
    115
    Niechże z nim razem życie me wyzionę!
    Niech się tym chełpić[11] tyran nie ośmiela,
    Że mógł przyjaciel zdradzić przyjaciela,
    Niech we dwie razem ofiary uderzy,
    A w przyjaźń wierną niechaj odtąd wierzy”.
    120
    I o zachodzie przybiega pod mury.
    OfiaraZe zgrozą widzi krzyż już wystawiony.
    Ciekawą tłuszczą wkoło otoczony:
    Wtem przyjaciela kat ciągnie do góry,
    On przez gawiedzi[12] przebija się chmury
    125
    I krzyczy: „Stójcie! Oto jestem, stójcie!
    Jam to przewinił, mnie więc zamordujcie!”
    Zdziwia lud wszystek taka nagła zmiana.
    Oni serdecznie ściskają się oba,
    Łzy im wyciska radość i żałoba;
    130
    Rozrzewnia widzów wierność dochowana,
    A ta wieść dziwna dochodzi tyrana.
    Ludzkość porusza w nim serce z opoki[13],
    Każe ich stawić przed tronem bez zwłoki.
    PrzyjaźńI długo na nich patrzy z zadziwieniem.
    135
    A potem rzecze: „Sam to wyznać muszę,
    Udało wam się zmiękczyć moją duszę:
    Wierność, jak widzę, nie jest urojeniem.
    Żyć zawsze z wami jest moim życzeniem;
    Tak rzadkiej pary nigdy nie rozdzielę,
    140
    Wszyscy trzej odtąd bądźmy przyjaciele”.

    Przypisy

    [1]

    Dionizy — właśc. Dionizjusz Starszy (431–367 p.n.e.), znany z okrucieństwa tyran Syrakuz, gr. kolonii we wschodniej Sycylii. [przypis edytorski]

    [2]

    jąć (daw.) — chwycić. [przypis edytorski]

    [3]

    już się ułatwił — sens: zdążył. [przypis edytorski]

    [4]

    flis — osoba zarabiająca spławianiem drewna po rzece. [przypis edytorski]

    [5]

    porze (daw.) — (o falach itp.) pruje. [przypis edytorski]

    [6]

    Jowisz (mit. rzym.) — najważniejszy bóg rzym. panteonu, odpowiednik gr. Zeusa. [przypis edytorski]

    [7]

    żywo (daw.) — szybko. [przypis edytorski]

    [8]

    nuża — znużenie. [przypis edytorski]

    [9]

    zawierać (daw.) — zamykać. [przypis edytorski]

    [10]

    w czas — w porę. [przypis edytorski]

    [11]

    chełpić się — wywyższać się. [przypis edytorski]

    [12]

    gawiedź — tłum gapiów. [przypis edytorski]

    [13]

    opoka — skała. [przypis edytorski]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    x
    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca