Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x

Spis treści

    1. Kondycja ludzka: 1
    2. Los: 1 2
    3. Poeta: 1
    4. Samobójstwo: 1
    5. Słowo: 1
    6. Śmierć: 1 2
    7. Zaświaty: 1
    8. Zwycięstwo: 1

    błąd źródła: kszałtować > kształtować

    fleksja: twem > twym itp.

    pisownia łączna i rozdzielna: niedozniesienia > nie do zniesienia; wgłębi > w głębi; zdawna > z dawna; wdół > w dół; jakgdyby > jak gdyby

    leksyka - pisownia ó/u: brózdy > bruzdy

    Rainer Maria RilkeRequiem za Wolfa hrabiego von Kalckreuth[1]tłum. Stefan Napierski

    Zaprawdę, nie widziałem ciebie nigdyż? Serce
    tak mam ciężarne tobą, jak przez nadto
    ciężki początek, który się odracza. Niechbym
    rozpoczął ciebie, umarły, wymawiać, ty, coś
    umarły jest; ty chętnie, ty namiętnie
    umarły. Byłoż to ci taką ulgą,
    jakeś osądził[2], albo zali jednak
    to już-nie-życie wciąż dalekie jeszcze
    od umarłości było? Tyś przypuszczał,
    że tam prawdziwiej posiądziesz, własności
    gdzie nikt nie ceni. Zdało ci się: w dali
    tamtej od wewnątrz wsnuty będziesz w pejzaż,
    co tu przed tobą kroczył wciąż, jak obraz,
    i w ukochaną przenikniesz od wnętrza,
    przejdziesz przez wszystko, silny i skrzydlaty!
    Och, obyś teraz twych lat pacholęcych
    pomyłki nadto długo nie wetował[3].
    Obyś, rozpłynion[4] na prądach żałości,
    porwany przez nie i wpół tylko świadom,
    w ruchu okrężnym wokół gwiazd dalekich
    odnalazł radość, którąś stąd przełożył
    w umarłość twoich snów. Jakże blisko, miły,
    byłeś jej tutaj. Jak zadomowiona
    była ta, którąś mniemał: twej tęsknoty srogiej
    poważna radość. Gdyś zarówno szczęściem,
    jak i niedolą gdy rozczarowany,
    ryłeś się w siebie i kiedyś z przejrzeniem
    mozolnie wracał, pod uciskiem niemal
    skruszon[5] ciemnego twego znaleziska:
    wtedyś ty dźwigał[6] ją, nierozpoznaną,
    radość: drobnego twego Zbawiciela
    brzemię przez krew dźwigałeś i ponad nią.
    Czemuś nie czekał, aż ciężkość się stanie
    nie do zniesienia: wtedy się przemienia,
    i tak jest ciężka, gdyż tak jest prawdziwa.
    Widzisz, to może twa najbliższa chwila
    była; we włosach wieniec układała
    może przed drzwiami, kiedyś ty je zawarł[7].
    Śmierć, Kondycja ludzka, LosO, huk ten, jakżeż przenika on wszechświat,
    gdy kędyś ostry twardy niecierpliwy
    przeciąg na rygiel zatrzaskuje zamek.
    Któż zaprzysięgnie, że zdrowe nasiona
    nie popękają przezeń w głębi ziemi;
    któż zbadał, czy w zwierzętach oswojonych
    rozkosz zabicia nie zadrga lubieżnie,
    gdy to szarpniecie w mózg im padnie blaskiem
    błyskawicowym? Któżże[8] wpływ rozezna,
    co z działań naszych przeskakuje w ostrze
    bliskie, i któżże zdołałby nareszcie
    wieść go do końca, kiedy wszystko wiedzie?
    To, żeś ty zburzył. Że po koniec czasów
    to jedno trzeba będzie rzec o tobie.
    A, jeśli zrodzić się będzie bohater
    miał, co znaczenie, które my przyjmujem[9]
    za rzeczy samych oblicze, jak larwę[10],
    zedrze i kiedy on to, oszalały,
    oblicza nam odkryje, których oczy
    znieruchomiałe z dawna są wpatrzone
    w nas poprzez szpary, dotąd maskowane;
    to jest obliczem raz na zawsze, nigdy
    się nie przemieni; żeś zburzył. Tu spoczywały
    głazy, a na powietrzu wokół nich już rytm ten,
    ledwo wstrzymany, drgał przyszłej budowli;
    błądziłeś wokół, ale ich porządku
    nie postrzegałeś, każdy ci przesłaniał
    następny; każdy zdał się wkorzeniony[11],
    kiedyś, przechodząc, próbował nieufnie,
    czy nie podejmiesz go. I wszystkieś podjął[12]
    w twej desperacji, ale tylko po to,
    by je na powrót zawalić w ziejący
    ów kamieniołom, w który już nie wejdą
    twym sercem rozszerzone. Samobójstwo, LosGdyby jaka
    kobieta lekką dłoń na twego gniewu
    tak wątły jeszcze początek złożyła;
    gdybyż ktoś, wielce zajęty, w najgłębszym
    zajęty wnętrzu swoim, gdyby ciebie
    bez słowa spotkał, gdy niemy wyszedłeś
    w świat czyn ów spełnić; — gdyby choćby ścieżka
    twa mimo wiodła w pobliżu warsztatu
    czujnego, gdzie mężczyźni kują, gdzie z prostotą
    urzeczywistnia się dzień; gdyby w twym wejrzeniu,
    po brzegi wypełnionym, choćby tyle
    przestrzeni pozostało, iż odbicie
    żuka, co się mozoli, wejść weń[13] mogło:
    nagle, ujrzawszy jasno, przeczytałbyś
    pismo, którego znaki od dzieciństwa
    powoli rytowałeś w sobie, próbujący,
    czy jakie zdanie od czasu do czasu
    samo nie złoży się, ach, niedorzeczne
    zdało się tobie. Wiem; o, wiem; leżałeś
    przed nim i palce zdzierałeś o bruzdy,
    jak po omacku wyczuwa się napis
    na płycie grobu. Co ci się zdawało,
    iż płonie jarko[14], dzierżyłeś, jak żagiew,
    przed owym wierszem; ale płomień gasł,
    zanim pojąłeś, być może oddechem
    stłumiony, może dygotem twej dłoni;
    a może z siebie sam, jak to płomienie
    niekiedy gasną. Nigdyś nie przeczytał[15].
    My się zaś czytać już nie ośmielamy
    z oddali nadto wielkiej, przez ból wszystek[16].
    Tylko się wierszom tym przypatrujemy,
    co słowa twe unoszą dobierane
    w dół, z prądem twego czucia zawsze jeszcze.
    Nie, nie wybrałeś wszystkich; często bowiem
    powierzon[17] ci był początek, jak gdyby
    gotowa całość, której zawierzałeś,
    jak powołaniu. I zdał ci się smutny.
    Ach, obyś nigdy był go nie usłyszał.
    Anioł twój zawsze jeszcze woła głośno
    i tekst ten sam inaczej akcentuje,
    a we mnie radość bezmierna wybucha,
    gdy słyszę, jak on wymawia: nad tobą
    zachwyt: albowiem to własnością twoją
    było jedyną: iż kochania godne
    wszystko od ciebie znowu odpadało,
    iż wyrzeczenie pojąłeś w nauce
    długiej widzenia, a w śmierci twój postęp.
    To jeno twoim było, ty, artysto;
    te trzy rozwarte formy. Oto odlew,
    o, spójrz, tej pierwszej: obszar wokół twego
    uczucia; z drugiej tej oto wykuję
    patrzenie, które nic już nie pożąda,
    wielkiego wzrok artysty, a zaś w trzeciej,
    którą przedwcześnie sam pogruchotałeś,
    gdy w nią pokarmu ledwo pierwszy drżący
    z rozpalonego do białości serca
    haust wniknął — śmierć starannie wykończona
    była, głębokim ukształcona dłutem,
    śmierć własna, której tak bardzo nas trzeba,
    gdyż my ją żyjem[18], a której przenigdzie[19]
    tak blisko nie jesteśmy, jako tutaj.
    To wszystko było twym dobytkiem oraz
    przyjaźnią twoją; czestoś to przeczuwał[20];
    lecz potem próżnia form cię tych strwożyła,
    sięgnąłeś w nie i zaczerpnąłeś pustkę
    i wzniosłeś skargę. — Poeta, SłowoO, dawne przekleństwo
    poetów, co się skarżą, miast wymawiać,
    co sąd sprawują nad swoim uczuciem
    wtedy, gdy winni je kształtować, którzy
    wciąż jeszcze myślą, iż to, co w nich smutne,
    albo radosne, znają: że im wolno
    żalić się nad tym w wierszu lub je sławić.
    I używają mowy tak, jak chorzy,
    utyskujący, aby opisywać,
    gdzie też ich boli, zamiast się przemienić
    twardo w wyrazy, jak się przeobraża
    kamieniarz w głazu obojętność, kiedy,
    zawzięty, ciosa sklepienie katedry.
    To był ratunek. Gdybyś choć raz jeden
    ujrzał, jak los przenika w strofy, stamtąd
    już nie powraca, jak się wewnątrz staje
    obrazem, tylko obrazem, podobnie,
    jak przodek, który, gdy wzniesiesz niekiedy
    źrenice, w ramach zda ci się ten samy[21],
    to znowu inny —: byłbyś wytrwał.
    Jednak
    jest małostkowe to, co się nie stało,
    myśleć. A także jest pozór wyrzutu
    w tym porównaniu, co cię nie dotyczy.
    To, co się dzieje, tak bardzo wyprzedza
    mniemanie o nim, że go nie dogonim[22]
    nigdy, nie pojmiem[23], jako wyglądało
    w rzeczywistości przenigdy.
    Śmierć, ZaświatyO, nie bądź
    zawstydzon[24], kiedy cię muskać umarli
    będą, ci zmarli inni, którzy aż do końca
    wytrwali. (Cóżże znaczy słowo koniec?).
    Spokojnie wymień, jak jest we zwyczaju,
    spojrzenie z nimi, wcale się nie lękaj,
    iż żal za tobą nasz tak cię obarczy
    dziwnie, że spojrzą zanadto uważnie.
    Z tych czasów wielkie słowa, gdy zdarzenia
    widzialne jeszcze były, nie są dla nas.
    ZwycięstwoKtóż o zwycięstwie rzekł? Przetrwać jest wszystkim.

    Przypisy

    [1]

    Wolf graf von Kalckreuth (1887–1906) — niem. poeta, zmarły w wieku 19 lat; pozostawił po sobie zbiór wierszy i tłumaczenia z fr. (m.in. przekład Kwiatów zła Baudelaire'a). [przypis edytorski]

    [2]

    jakeś osądził — dziś: jak osądziłeś. [przypis edytorski]

    [3]

    wetować — odpłacać, wynagradzać; odbijać sobie. [przypis edytorski]

    [4]

    rozpłynion — ten, który się rozpłynął. [przypis edytorski]

    [5]

    skruszon — dziś: skruszony. [przypis edytorski]

    [6]

    wtedyś ty dźwigał — dziś: wtedy dźwigałeś. [przypis edytorski]

    [7]

    kiedyś ty je zawarł — dziś: kiedy je zamknąłeś. [przypis edytorski]

    [8]

    któżże — kto, któż. [przypis edytorski]

    [9]

    przyjmujem — dziś popr. forma 2 os. lm cz.ter.: przyjmujemy. [przypis edytorski]

    [10]

    larwa (tu daw.) — maska. [przypis edytorski]

    [11]

    wkorzeniony — zakorzeniony. [przypis edytorski]

    [12]

    wszystkieś podjął — dziś: podjąłeś wszystkie. [przypis edytorski]

    [13]

    weń (daw.) — w nie. [przypis edytorski]

    [14]

    jarko (z ros.) — jasno, intensywnie. [przypis edytorski]

    [15]

    nigdyś nie przeczytał — dziś: nigdy nie przeczytałeś. [przypis edytorski]

    [16]

    wszystek (daw.) — cały, wszelki. [przypis edytorski]

    [17]

    powierzon — dziś: powierzony. [przypis edytorski]

    [18]

    żyjem — dziś popr. forma 2 os. lm cz.ter.: żyjemy. [przypis edytorski]

    [19]

    przenigdzie (reg.) — zupełnie nigdzie. [przypis edytorski]

    [20]

    częstoś to przeczuwał — dziś: często to przeczuwałeś. [przypis edytorski]

    [21]

    ten samy — dziś: ten sam. [przypis edytorski]

    [22]

    dogonim — dziś popr. forma 2 os. lm cz.przysz.: dogonimy. [przypis edytorski]

    [23]

    pojmiem — dziś popr. forma 2 os. lm cz.przysz.: pojmiemy. [przypis edytorski]

    [24]

    zawstydzon — dziś: zawstydzony. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...
    x