TPWL

Wolne Lektury potrzebują pomocy! Wesprzyj bezpłatną bibliotekę internetową i przeczytaj utwory napisane specjalnie dla Ciebie.

x

    Kazimierz Przerwa-TetmajerJudaszTragedia w 4 aktach

    TEMAT:

    XXVI, 6. A gdy Jezus był w Bethanii, w domu Symona trędowatego,

    7. Przystąpiła do niego niewiasta, mając alabastr olejku drogiego, i wylała na głowę Jego, gdy u stołu siedział.

    14. Tedy odszedł jeden ze dwanaście, którego zwano Judaszem Iszkariotem, do przedniejszych kapłanów,

    15. I rzekł im: Co mi chcecie dać, a ja Go wam wydam?

    16. A od onąd szukał pogody, aby Go wydał.

    Evang. sec. Mat.

    OSOBY:

    1. Judasz, lat około 40
    2. Sella, lat 16, córka Judasza
    3. Ada, lat 17, córka Judasza
    4. Mawiael, lat 16, syn Judasza
    5. SzalonaNawrócona, lat 20
    6. Jakób Zebedeuszów
    7. Jan Zebedeuszów
    8. Piotr
    9. Andrzej
    10. Mateusz
    11. Symeon, znajomy Judasza
    12. Ebal, lichwiarz
    13. Lamech, sługa gminny
    14. Nun i Kul, słudzy domowi
    15. Sąsiedzi i sąsiadki Judasza
    16. Przekupnie i przekupki
    17. Młodzieńcy: Rzymianin, Egipcjanin, Assyryjczyk

    FIGURY WIZYJNE:

    1. Nieznany
    2. Kaifasz
    3. Annasz
    4. Rada
    5. Matka Judasza
    6. Tłum dzieci, kobiet i mężczyzn

    AKT PIERWSZY

    Przed domem Judasza. Pod drzewem ławka, stół. Pod zachód słońca. Okolica pusta i posępna. Widok na jałowe wzgórza.

    SCENA I

    Judasz, niezamożnie, ale i nieubogo ubrany. Płaszcz na ramionach. Czarne włosy i broda. Wyraz twarzy posępny, odstręczający. Symeon, dobrotliwy staruszek z kijem podróżnym. — Siedzą pod drzewem.

    JUDASZ

    1

    Dług mam zapłacić Ebalowi,

    trzy srebrne — termin dziś już trzeci.

    SYMEON

    Nie masz?

    JUDASZ

    Skąd? Wszystko zjedzą dzieci

    5

    i —

    macha ręką z niechętną rezygnacją.

    SYMEON

    Cóż więc poczniesz?

    JUDASZ

    Że odmówi

    czwartej odwłoki, z góry wiem.

    SYMEON

    Hm…

    JUDASZ

    10

    Szkołę jeszcze mi gotowi

    zamknąć, że długów nie wypłacam.

    Na uczyciela nie wypada — —

    zły pogłos…

    SYMEON

    Hm… No, a sąsiedzi?

    JUDASZ

    15

    Z sąsiedztwem tylko wieczna zwada.

    Jak zwykle… Com pożyczył, zwracam,

    nie dziś, to jutro. I nie zjem,

    a płacę, com gdzie winien komu.

    Dziś darmo głowa mi się biedzi,

    20

    przyjdzie się gorzko najeść sromu,

    a może nawet ruszyć z domu…

    SYMEON

    Zaś by cię wygnać z domu miał?!

    Lichwiarz przeklęty!

    JUDASZ

    Żebym dał

    25

    choć co — lecz groszam nie dał dotąd…

    Com za naukę dzieci wziął —

    macha ręką z niechętną rezygnacją.

    SYMEON

    Hm…

    JUDASZ

    wskazując na gardło

    Już mam tego potąd! potąd!

    Niech Szatan!…

    SYMEON

    30

    Nie trza, abyś klął!

    JUDASZ

    Więc co?! Mam może błogosławić?!

    Już mnie tak nędza życie dławi,

    że rad bym czartu je zastawić,

    jeśli mnie od tej nędzy zbawi!

    SYMEON

    35

    Biedny nie jesteś —

    JUDASZ

    Biedy nie ma — —

    ja jedną łyżką, inni trzema.

    SYMEON

    Nie trza zazdrościć, bracie, komu.

    JUDASZ

    Lecz mnie strach sromu — strach mi sromu…

    40

    Już dość przez dzieci — jeszcze i to —

    niespłatny dłużnik — zbędę szkoły —

    a wtedy jeno zagiąć poły

    i w żebry —

    SYMEON

    Hm…

    JUDASZ

    45

    Niech grom zatrzaśnie!

    Bodaj mnie żywcem w ziemię wryto,

    niźli doczekać tego właśnie

    na ludzki śmiech, urągowisko!

    Po całym życia znoju, trudzie…

    SYMEON

    50

    Zaś by tak mieli źli być ludzie?

    Pomogą raczej —

    JUDASZ

    Starcze, drwisz,

    czyli udajesz niedorostka

    z cielęcem okiem, z gęsią szyją?!

    55

    Kiełźnij się tylko nogą z mostka,

    pchną, byś miał wodę głowy wzwyż!

    Ludzki świat to jest gnój, śmietnisko!

    Ludzie pomogą — bo dobiją!

    SYMEON

    Gorzkie są słowa te —

    JUDASZ

    60

    Prawdziwe.

    Tak mówi, kto zna sprawy świata.

    SYMEON

    Słuchajże… widzisz… bo to lata,

    tych zębów nie ma, tamte krzywe,

    człek więcej żyje już nabiałem,

    65

    otóż więc chciałem, u Anera,

    wiesz, krowę ma, syryjka szczera,

    cisula, łaty tak — łaciata —

    posuwa rękę niby wzdłuż grzbietu

    mleko, jak złoto — otóż chciałem

    kupić, bo to wiesz, człowiek stary —

    JUDASZ

    niecierpliwie
    70

    Aha; więc co? co?

    SYMEON

    Otóż chciałem

    kupić — bo to mi nie do wiary

    robi —

    JUDASZ

    j. w.

    Aha —

    SYMEON

    75

    Za darmo nie da,

    jakiś tam grosik uciułałem —

    JUDASZ

    j. w.

    Więc co?! Więc co?!

    SYMEON

    Poczkajże, bracie;

    więc wziąłem z domu —

    JUDASZ

    kończąc niecierpliwie
    80

    Pieniądze.

    SYMEON

    Tak.

    A gdy ci, bracie, dzisiaj brak,

    i kiedy cię przycisła bieda,

    otóż — schowane mam w tej szmacie —

    wydobywając z za pazuchy
    85

    poczkajże — zaraz… gdyś w kłopocie,

    weź —

    wydobywa z zawinięcia pieniądze.

    JUDASZ

    zdumiony

    Ty byś — tyle mi pożyczył?!

    SYMEON

    rozdzielając pieniądze

    Otóżem właśnie miedź odliczył —

    JUDASZ

    Trzy srebrne!… Tyle, ilem dłużen!

    SYMEON

    90

    Tylko kiedy byś zwrócić mógł?

    JUDASZ

    O Symeonie! Niech ci Bóg

    nagrodzi! Niech pomnoży w krocie!

    Dzień twój niech będzie troski próżen!

    SYMEON

    zadowolony

    Lecz kiedyż mógłbyś?

    JUDASZ

    95

    W dwa miesiące —

    jak ziemię widzisz i to słońce,

    co teraz za górami schodzi.

    SYMEON

    Pamiętaj, — bo to ludzie młodzi

    często najmniej to pamiętają,

    100

    kiedy, co winni, oddać mają.

    JUDASZ

    niecierpliwie

    Niech Bóg nagrodzi po sto razy!

    Idziesz już?

    SYMEON

    Pójdę dać zadatek.

    Kwiatek nie krowa! A co płatek

    105

    to inny! No, bywaj mi zdrowy —

    a gdzież to dzieci?

    Judasz macha ręką z niechętną rezygnacją.

    Nie w posłuchu?

    JUDASZ

    Serce na piętach — a świat w brzuchu —

    klątwa — na sercu mojem głazy —

    SYMEON

    110

    Co —

    JUDASZ

    j. w.

    Czuję, widzę —

    SYMEON

    chcąc umknąć

    Ja już pójdę —

    JUDASZ

    Ręka dosięgnie mnie Jehowy —

    grzeszyłem — wiem, że Mu nie ujdę —

    SYMEON

    kiwając głową przystaje
    115

    Czwartegoś nie czcił przykazania —

    JUDASZ

    Ściga mnie krzywda matki, ojca —

    ty wiesz —

    jam bił —

    dzisiaj ta dwójca

    120

    swej pomsty czeka i karania…

    SYMEON

    Jam ci to nieraz gadał, bracie….

    Jak jastrząb krwi, tak życie chciwe

    zemsty i w zemście nie leniwe…

    JUDASZ

    Już mści się…

    SYMEON

    125

    Możeć lepiej by szło,

    gdybyś zaś żonę pojął wtórą —

    sam jeden siedzisz z dziećmi w chacie,

    samemu w życiu jest ponuro.

    JUDASZ

    Samemu w życiu jest żałoba,

    130

    samemu w życiu jest tęsknica,

    samemu oko świeci łzą

    samemu więdną lica…

    SYMEON

    Pojmij —

    JUDASZ

    Nie mogę…

    SYMEON

    135

    Przeczże?

    JUDASZ

    wskazując na piersi z rozpaczą

    Tu

    jest żar, co pali…

    po chwili

    O ramiona!

    O duszo moja utęskniona!…

    140

    O miłowanie utracone!…

    O tęskna nocy!… Tęskny dniu!…

    O dolo moja nieszczęśliwa!…

    SYMEON

    Mówię ci, pojmij wtórą żonę —

    JUDASZ

    Jać mam.

    SYMEON

    zdumiony
    145

    Gdzie?!

    JUDASZ

    Śmiercią się nazywa.

    SYMEON

    Tyś, bracie, spragnion miłowania —

    JUDASZ

    posępnie

    Jam godzien ukamionowania.

    SYMEON

    Wyrzutyć dręczą —

    JUDASZ

    po chwili głośno do siebie
    150

    O miłości,

    stracona, wiecznie pożądana!

    po chwili

    Jam cię pogrzebał… Żal rwie kości!

    Nie zmartwychwstaniesz…

    SYMEON

    zabierając się Chwalmy Pana

    155

    i poszukujmy szczęśliwości,

    bo na to na świat jest posłana

    i tego duch pożąda nasz.

    JUDASZ

    Lecz pojrzyj na mnie — na mą twarz!

    Ona jest klątwą piętnowana!

    160

    Gdym w Jeruzalem w paschę był —

    a byłem jeszcze młodym chłopcem —

    gdziem się pokazał — zaraz szmer:

    złodziej… Jakąem wściekłość krył —

    a i ból jaki!… W oku obcem

    165

    myśl taką budzić — na pierwszy zer…

    W końcum się chował, jak bity pies…

    Złodziej… Wiesz, żem wsze uczciw był…

    Złodziej!… tym szeptem w twarz mi pluto!…

    SYMEON

    Na złość ci jeno robił bies…

    JUDASZ

    nie zwracając uwagi
    170

    Obliczem z ludzi mnie wyzuto —

    napiętnowano — i kto? Bóg…

    wstrząśnięty

    I słuchaj — miewam straszny sen —

    straszny sen — czasem mi się zdaje,

    że ile w świecie ścieżek, dróg,

    175

    chodników: zewsząd, przez wsze kraje,

    pielgrzymi idą, idzie tłum

    przez wieki, wieków wieki — hen —

    wszyscy drży na całem ciele — zimny mnie zlewa pot —

    wszyscy… urywanie

    180

    przeciwko mnie…

    z rękoma

    wyciągniętemi…

    w górą — wzwyż

    podniesionemi —

    z wysiłkiem
    185

    z klątwą…

    po chwili

    Szum

    okropny w uszach… w sercu młot —

    zjawa okropna — półwidoma,

    kryjoma pół — i jakiś krzyż —

    190

    krzyż jakiś we mgle — w górze — gdzieś

    nad mną — jak orzeł —

    SYMEON

    dając pieniądze, przerażony

    Bracie — weź —

    muszę już…

    wychodzi szybko.
    Po wyjściu Symeona Judasz, który bezmyślnie bierze pieniądze, bezmyślnie je zawija w węzełek i zatyka za opasek, tak, że wiszą przewieszone i widoczne. Judasz stoi pod wrażeniem własnych słów chwilę. Lamech ukazuje się i schodzi ze wzgórza ku niemu.

    SCENA II

    Judasz, Lamech.

    LAMECH

    tęgi, z pałką w ręku, z dali

    Hej tam! Judasz!

    JUDASZ

    195

    Co? Lamech?

    LAMECH

    Ja.

    Zwierzchność gminna mnie przysyła.

    JUDASZ

    Czego chcesz?

    LAMECH

    Córka twa

    200

    Ada —

    JUDASZ

    poruszony

    Ada? Co?

    LAMECH

    Dała zgorszenie.

    JUDASZ

    Ada się czego dopuściła!?

    Kłamiesz! Łżesz!!

    LAMECH

    spokojnie
    205

    Judasz, nie mów, że nie,

    skoro ci prawda nie jest znana —

    urzędowo naśladując sędziów, ordynarnie, z powagą, sucho

    Ada w uczynku jest schwytana,

    a że schwytana na uczynku,

    już jej tem samem dowiedziono —

    210

    czy nie?

    Gdy zatem jest schwytana

    i skoro dowód jest uczynku

    o co została oskarżona:

    ma być przez wieś we worze gnana,

    215

    stawiona oczom wszech na rynku,

    gdzie, że jest jeszcze bardzo młoda,

    karą jej będzie zimna woda:

    czterdzieści wiader i śmiech ludzi.

    JUDASZ

    gwałtownie

    O hańbo! Wstydzie! O boleści!

    220

    O podły płodzie ty niewieści!

    LAMECH

    Tak twoja córka się paskudzi;

    twój syn Mawiael zaś u Sali

    krawca skradł sukna postaw —

    JUDASZ

    Boże!!

    225

    Łżesz! Kłamiesz!

    LAMECH

    niewzruszenie

    który tam schowali

    kupiwszy —

    JUDASZ

    Gorze mi!

    LAMECH

    w komorze,

    230

    i ma być za to karan chłostą,

    pletni czterdzieści ze spocznięciem,

    ile że jeszcze jest chłopięciem.

    JUDASZ

    To wszystko kłamstwa! Niecne słowa!

    Łżą! Breszą! Skarze ich Jehowa!!

    LAMECH

    235

    Zwierzchności gminy jest ma mowa,

    a ty się nie drzyj ponad miarę,

    bo wół nie gada ze starostą.

    Bądź zdrów.

    JUDASZ

    Stój!

    LAMECH

    240

    Czego?

    JUDASZ

    Nie pozwolę!

    Ja jeden prawo karcić mam!

    Ja ojciec!

    LAMECH

    obojętnie

    Dano taką karę,

    245

    bo twoje dzieci są zakałem,

    wstydem i hańbą w mieście całem.

    JUDASZ

    Ty łotrze!!

    LAMECH

    j. w., poruszając pałę.

    Pilnuj się ty sam,

    bo mówią: czyli winien w szkole

    250

    nauczać taki dzieci cudze,

    co własne chował

    znowu naśladując

    na bezecne

    i które niecny płodzą czyn.

    JUDASZ

    255

    Lamech!!

    LAMECH

    kpiąc głupkowato

    Kłaniaj się twemu słudze —

    i niech ci słońce w północ świeci.

    Wychodzi.

    SCENA III

    Judasz, Sella, Ada, Mawiael.

    JUDASZ

    O słowa, słowa, słowa niecne!

    O niecne, niecne, niecne dzieci!

    260

    O córka moja!… O mój syn!…

    Mawiael w koźlej skórze wchodzi. Judasz rzuca się ku niemu.

    Coś ty uczynił?!

    MAWIAEL

    JUDASZ

    U krawca!

    Chwyta go za włosy. Sella, tęga, złowroga, wchodzi.

    U krawca!!

    SELLA

    zatrzymuje Judasza w miejscu.

    Ojciec — czy oprawca?!

    Ada bezczelna, głupia, wchodzi.

    ADA

    265

    Tacie się śniło, że psy łowi,

    o czem śnił, poznać dał synowi.

    JUDASZ

    tupiąc.

    Bezczelna! Z ojca hycla robisz?!

    ADA

    Cóż tata tak nogami drobisz?

    JUDASZ

    Ty suko!

    ADA

    niezmieszana
    270

    Albo?

    JUDASZ

    Zasądzona!

    ADA

    Aha! To tata już wie o tem?

    Owa! Nie z przodku, nie z ostatka.

    JUDASZ

    Bezecna!

    ADA

    obojętnie
    275

    Wiem, że coś tam będzie,

    głośno pomstują coś w urzędzie.

    Bo ja to chciałam poza płotem,

    a on, że szparę w ścianie zatka…

    Już mnie nie złapią po raz drugi —

    JUDASZ

    280

    Gdzieś była?

    ADA

    Albo? U Arona.

    JUDASZ

    Żmija jest każdy włos twój długi!

    Jaszczurek gniazdo usta twoje!

    ADA

    Rób ojciec swoje, a ja swoje.

    JUDASZ

    285

    Szmato plugawa!

    ADA

    Daj pieniądze —

    czy ja to tak, jak inne chodzę?

    JUDASZ

    Dość masz! na ciebie!

    ADA

    głupio, bezmyślnie

    Ja chcę lepiej.

    JUDASZ

    290

    Dość masz!

    ADA

    Za co się oporządzę?

    Mam taką być, jak groch przy drodze?

    Ja chcę być ładnie.

    MAWIAEL

    Daj pieniądze!

    295

    Nie będę kradał, gdy mieć będę!

    Skąpiście jak czart!

    SELLA

    pogardliwie

    Nie jedz! Nie pij!

    ADA

    Może przy drodze prosić siędę?

    JUDASZ

    Czemu roboty nie szukacie?

    MAWIAEL

    unosząc nieszczególny płaszcz ojca
    300

    A wasz płaszcz jaki? Wszak ją macie!

    ADA

    Jam młoda —

    JUDASZ

    Nie na cudze łoże!

    ADA

    bezczelnie

    Gdzież się we własnem z kim położę?

    pokazując na dom

    Tu?

    JUDASZ

    porywa kamień z ziemi
    305

    Ty!!

    SELLA

    uderza go w piersi dłonią.

    Biłbyś!? Co?!

    JUDASZ

    z widoczną obawą Selli

    Ty ochrono!

    Ty opiekunko!… Ty byś ojca

    własnego śćmiła krwią czerwoną —

    310

    zbójczyni —

    SELLA

    Któż tu chciał być zbójca?

    JUDASZ

    Dobrze, że matka już nie żyje!

    SELLA

    Zatem jej ojciec już nie bije.

    JUDASZ

    Milcz!

    SELLA

    zuchwale

    JUDASZ

    odwracając głowę
    315

    Gdy musiałem!

    SELLA

    Wściekłyś był!

    JUDASZ

    przyciszonym głosem

    Wężu!

    SELLA

    Dzieckiem małem

    byłam, lecz pomnę… Wieczna zwada,

    320

    wieczny krzyk, hałas, wyklinanie!

    JUDASZ

    z rozpaczą

    Bom musiał!

    SELLA

    Charkot o sąsiada,

    stryjów, znajomych, o Uzala

    szewca, o kupca Chusa — z dala,

    325

    czy z bliska kto nastąpił jeno,

    Izraelici, czy poganie,

    to o każdego podejrzenie,

    gwałt, wrzaski, klątwy — i rzemienie!

    Pamiętam dobrze!

    JUDASZ

    330

    Ty hyeno!

    Przestań!

    SELLA

    Nieprawdę mówię może?

    Tymczasem pojawili się sąsiedzi zwabieni hałasem.

    ADA

    Więc gdzież mam to postawić łoże?

    Mawiael parska śmiechem.

    JUDASZ

    do Ady

    Ty nierządnico!

    do Selli
    335

    A co z matką,

    Bóg niech —

    SELLA

    przerywając

    Bóg dał jej skórę gładką,

    a twoja zazdrość — garbowaną.

    JUDASZ

    Kochałem ją!

    SELLA

    340

    Zabiłeś!… Rano —

    pomnisz?

    JUDASZ

    Nie żrej mnie!…

    SELLA

    Pomnisz? Rano?

    Rzuciłeś z łoża rozespaną —

    345

    nie wstała więcej —

    wyłeś potem —

    JUDASZ

    Zamilcz —

    SELLA

    lekceważąco

    I kto? Taki człeczyna —

    z pierza, ni z mięsa — czyś to dał

    350

    sługi, pałace, wozy, konie?

    Inna po uszy w zbytku tonie,

    ty się dzień cały zlewasz potem

    a nie masz w domu stągwi wina!

    Cóżeś dał, żeś tak żądać śmiał?!

    355

    Cóż miała biedna kobiecina?!

    A córkęś z lepszych, niż sam, miał!

    JUDASZ

    Jam —

    SELLA

    wpadając w słowo

    Pracowałeś

    z rosnącą wzgardą

    jakeś umiał.

    360

    Żuk rył się w łajnie, orzeł szumiał.

    JUDASZ

    dotknięty

    A! Ty niegodna —

    MAWIAEL

    przerywając

    Mówię tacie —

    JUDASZ

    Ty masz wziąć chłostę!

    MAWIAEL

    Niech mnie prędzej

    365

    złapią! A ty mi daj pieniędzy,

    inaczej będę kradł, co da się!

    Choćby spod własnej twej pościeli.

    Podsuwa się.

    JUDASZ

    Psie!

    MAWIAEL

    Choćby to, co sam masz w pasie!

    chwyta i wyrywa pieniądze.

    JUDASZ

    370

    A!

    rzuca się ku niemu, Mawiael uderza go pieniędzmi w węzełku w czoło i ucieka; Judasz zatacza się w tył.

    A! A! A!

    SĄSIADKA

    drwiąc

    Gońże prędzej!

    Ada, Sella wychodzą.

    JUDASZ

    nieprzytomnie

    Wyście widzieli?

    SĄSIADKA inna

    My widzieli.

    SĄSIAD

    375

    Jakto sąsiedzi, po sąsiedzku.

    SĄSIADKA

    pierwsza, wskazując guz, drwiąc

    Nie trzeba wody, to po dziecku…

    Sąsiedzi odchodzą.

    JUDASZ

    pada na stół i zasłania twarz rękami

    A! A! A!

    SCENA IV

    Judasz, Jakób Zebedeuszów.
    Jakób wchodzi w płaszczu, młody.

    JAKÓB

    Pokój domowi temu.

    JUDASZ

    dźwigając głowę napółprzytomnie

    Pokój —

    380

    Kto zacz i czego chce?

    JAKÓB

    Spocznienia.

    JUDASZ

    Jest.

    JAKÓB

    Co jest z tobą?

    JUDASZ

    Nic.

    JAKÓB

    385

    Z kamienia

    nie poznasz śladu przeszłej nogi,

    ale nie z lica człowieczego.

    JUDASZ

    Dobrześ rzekł; poznasz nóg stąpanie

    po ludzkiem licu.

    JAKÓB

    390

    Żal uspokój

    i ciszę weź do serca twego.

    W wierzącym mieszka spokój błogi.

    JUDASZ

    W wierzącym? Wierzę w złość i zbrodnię,

    w grzechy i w grzechów pokaranie!…

    JAKÓB

    dotykając mu czoła
    395

    Głowa ci gorze — niech ochłodnie.

    Uderzyłć kto?

    JUDASZ

    Syn.

    JAKÓB

    A?!

    JUDASZ

    w rozdrażnieniu coraz większem

    Ja biłem —

    JAKÓB

    400

    Gdy winien —

    JUDASZ

    Jam bił me rodzice —

    JAKÓB

    A!?

    JUDASZ

    Mnie z kolei —

    JAKÓB

    Nie mów!

    JUDASZ

    405

    Drżysz?

    W pokrzywyś wszedł, chciałeś w winnicę

    W soczystem chciałeś, jesteś w zgniłem!

    Myślałeś ogród, a to gnój!…

    JAKÓB

    Ukój się bracie, bracie mój!…

    JUDASZ

    410

    Czyś ty rodzice swe katował

    i sam od dzieci swych był bit,

    że zwiesz mnie bratem?…

    JAKÓB

    kładzie mu rękę na ramieniu

    Bracie, cyt!

    Dotykam ręką — dźwignę wzwyż —

    JUDASZ

    415

    Jam dług miał spłacić — ukradł syn,

    com na dług jeden zaś pożyczył

    i com tu, o, za pasem schował —

    w dwie strony teraz dwie mam win —

    unosząc się

    w dwie strony teraz czynić rzecz!

    420

    Precz! Bom jest wściekły! Mówię: precz!

    jakby w szale

    Precz! Bym cię pasem nie oćwiczyl!!

    Precz!

    JAKÓB

    nie cofając się

    Bracie!

    JUDASZ

    Bratem jest mi Szatan!

    425

    Z nim jednym jestem jednej krwi!

    Pozdrowion bądź, jeżeliś on!

    JAKÓB

    Bracie, Jehowa —

    JUDASZ

    Z ludzi drwi!

    Na niebie siedzi utajony,

    430

    w ukryciu swój postawił tron,

    aby tem snadniej patrzeć mógł —

    a grzech żre ludzi, jak Lewiatan,

    a śmiech jest Boga grom czerwony,

    a żyje, kiedy żywych zmógł!

    435

    Szyderstwo jeno Jahwy duszą!

    Na szyd swój stworzył człeczy ród!

    Z Szatanem jest płomieniem zbratan!

    Szatan — Jehowa! Jahwe — Szatan!

    Za szyję jego ręce duszą!

    440

    Jak topór, żywo rąbie z nóg!

    Dymy ofiarne — piekła smród!

    pieni się.

    JAKÓB

    Tyś opętany od Demona!

    JUDASZ

    On szczęsny, gdy kto w bólach kona!

    Promienny, gdy w boleściach serca

    445

    człowiek się w krwawej glinie kurczy!

    O ojce moi! O ma żona!

    Wyrzutów, bólu straszny jad!

    O Jahwe, Jahwe, o szyderca!

    Człowieczy syn jest syn jaszczurczy!

    450

    Jam zbrodniarz — zbrodni pod nóż padł!…

    słania się i opada w tył, plecami o drzewo się opierając.

    JAKÓB

    Zmilcz!

    JUDASZ

    szalony, pokazuje na gardło

    Wszystkie lata ot, tu grzęzną —

    cały mojego życia wiek!…

    Pójdę — tam w lesie gałąź jest —

    455

    wynajdę gałąź tam uwięzną,

    tęgą — zawisnę —

    wyczerpany, dźwiga się, chce iść.

    JAKÓB

    Brałeś chrzest?!

    JUDASZ

    jakby nie słysząc

    I raz w spoczynku obym legł!…

    JAKÓB

    Pytam się: brałeś chrzest od Jana?!

    JUDASZ

    osłabły wybuchem
    460

    Była mi woda na grzbiet lana.

    Wszyscy szli, tom też poszedł razem.

    Prorok nauczał niedaleko.

    Myślałem: może spłynie z rzeką

    chwast zła i grzechu rodu mego,

    465

    lecz nie mknie z wodą, co jest głazem

    i nie zostałem zbawion złego…

    Lecz ktoś jest? Przecz mię pytasz? Jakie

    prawo twe pytać? Nie znam cię!

    JAKÓB

    uroczyście

    I jam cię nie znał, ale znał

    470

    Ten, co stworzenie zna wszelakie —

    gdy zechce: w owoc zmienia kał.

    JUDASZ

    uderzony mimo rozdrażnienia słowami Jakóba, z pewnem zdziwieniem, nieco frazesowo

    Mojżesz uczynił z laski węża —

    aza się drugi Mojżesz zrodził?

    JAKÓB

    kończąc uprzednie

    I ten mnie właśnie w drogę słał.

    z akcentem
    475

    a snadź, abym po nic nie chodził.

    JUDASZ

    By w owoc zmienić kał?

    JAKÓB

    By serce

    człowiecze znaleźć w poniewierce.

    JUDASZ

    wyczerpany, wpadając w dialektykę.

    Jesteś zbieraczem serc?

    JAKÓB

    480

    On z góry,

    kto słał mię, rzeszom mówił:

    „I odpuść nam nasze winy

    jako i my odpuszczamy

    naszym winowajcom”.

    JUDASZ

    485

    Który?

    JAKÓB

    Ten, który rzeszom mówił z góry:

    „Błogosławieni, którzy płaczą; albowiem

    będą pocieszeni. Błogosławieni

    pokój czyniący, albowiem

    490

    nazwani będą synami Bożymi”.

    JUDASZ

    do siebie, wyczerpany

    O co za straszne ciężkie dni…

    O co za straszny ciężki dzień…

    JAKÓB

    w przejęciu nauką

    Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci:

    czyja się dusza pada, psowa,

    495

    czyja się dusza zsuwa w cień,

    czyjej się duszy chwycił grzyb,

    wziąwszy chleb w koszyk, nieco ryb,

    do Galilei niechaj spieszy,

    bo w Galilei wielkie dni

    500

    i wielka moc słyszącej rzeszy….

    JUDASZ

    nie rozumiejąc

    Nie tłomaczona mi twa mowa.

    JAKÓB

    Aby ci była tłomaczona,

    zaodziej płaszcz twój na ramiona,

    pójdź ze mną!

    JUDASZ

    505

    Dokąd?

    JAKÓB

    Ruń zielona.

    Niebieskie zioła i różane.

    Od słońca wody wysrebrzane.

    Od słońca obłok złotem jasny.

    510

    Kielichy kwiatów i pąkowie.

    Wszędy chleb, wszędy napój własny.

    Wszędy dom. Wszędy jest wezgłowie.

    JUDASZ

    Aza mi prawisz zaś o raju?

    JAKÓB

    Aza nie jesteś z cierpień kraju?

    JUDASZ

    515

    Aza jest raj od Boga dany?

    JAKÓB

    Aza nie we krwi twoje rany?

    JUDASZ

    Aza lekarstwo obiecujesz?

    JAKÓB

    Aza swej studni sam nie trujesz?

    JUDASZ

    Azaś wysłannnik do mnie Boży?

    JAKÓB

    520

    Aza się żywot twój nie sroży

    przeciw cię?

    JUDASZ

    Mów: raj.

    JAKÓB

    Jest na ziemi.

    JUDASZ

    Gdzie?

    JAKÓB

    525

    Pójdź.

    JUDASZ

    Jest cisza?

    JAKÓB

    Jest. Podziemi.

    JUDASZ

    Jest sen?

    JAKÓB

    Jest. Nieba.

    JUDASZ

    530

    Jest wesele?

    JAKÓB

    Jest. Dzieci.

    JUDASZ

    Wróg jest?

    JAKÓB

    Jest. Przy ciele.

    JUDASZ

    Dusza?

    JAKÓB

    535

    Błyszczenie.

    JUDASZ

    Jakoż z domu —

    JAKÓB

    Dom jest złoczyństwa i jest sromu.

    JUDASZ

    Domy odlecieć —

    JAKÓB

    Jak orłowie —

    JUDASZ

    540

    Twarz odwracając —

    JAKÓB

    W niebo twarz!

    JUDASZ

    Kędy raj wróżbisz?

    JAKÓB

    Imię znasz?

    JUDASZ

    Imię?

    JAKÓB

    545

    Który skarb zamknął w słowie,

    który naucza ludu rzesze.

    JUDASZ

    Jan?

    JAKÓB

    Większy.

    JUDASZ

    Mów!

    JAKÓB

    550

    Wokoło lud.

    On, siedząc jasny, jako cud,

    kędy nad wodą, gdzie przy strzesze,

    na wzgórzu, w cieniu fig, w winnicy,

    czasem w miasteczku gdzie w ulicy,

    555

    w rzeźwy poranek, w późny chłód

    Królestwo Boże opowiada.

    JUDASZ

    Królestwo Boże?

    JAKÓB

    Słucha lud.

    Słowo po słowie tak upada,

    560

    jak między wróblów ziarno prosa,

    jak otrząs wiśni gdy się czyni,

    jak spadła na pustyni —

    i otwierają się niebiosa

    gdzie Boga widzą oczy ludzi!…

    JUDASZ

    nieufnie, matowo
    565

    A cóż ze snu takiego budzi?

    JAKÓB

    Błogość serdeczna, jako woda

    kryniczna rano —

    JUDASZ

    Imię jego?

    JAKÓB

    Święte.

    JUDASZ

    570

    Tyś co?

    JAKÓB

    Uczeń posłany —

    słychać bębnienie

    Co to? tam bębnią?

    Widać zbliżającą się Adę w worze, Lamecha i grupę ludzi.

    Orszak idzie —

    JUDASZ

    słoniąc oczy

    O hańbo! Bólu! O mój wstydzie!

    JAKÓB

    575

    Dziewczynę wiodą — dziewka młoda —

    JUDASZ

    Ha!

    chce biec ku Adzie — zatrzymuje się

    Pójdź!!

    JAKÓB

    Gdzie?

    JUDASZ

    Tam!

    580

    Do raju!

    nagle rzucając się ku tłumowi

    Łotry! Ja nie dam!

    Dziecko me! Łotry!

    Lamech i inni odtrącają go
    rzuca się ponownie

    Psy! Pogany!!!

    Lamech chwyta go z tyłu za ręce i przytrzymuje — tłum z wrzaskiem przechodzi — wchodzi Ebal.

    SCENA V

    Judasz, Jakób, Lamech, Ebal.

    JUDASZ

    do Lamecha

    Puść!!

    LAMECH

    spokojnie
    585

    Stój, aniele pozłacany.

    JUDASZ

    Córka ma! Córka! Ja nie dam

    hańbić!

    EBAL

    wsuwa się. Ryży. Przygarbiony

    Przepraszam.

    JUDASZ

    do niego

    Precz! Zabiję!

    EBAL

    poruzumiewa się oczami z Lamechem, uspokojony, tłomacząc Jakóbowi
    590

    Przepraszam. Ja tu po trzy srebrne —

    JUDASZ

    Precz!

    EBAL

    Czemu? Ja zawołam straży!

    do Jakóba.

    Winien —

    JAKÓB

    Wiem

    EBAL

    595

    Grozić się tu waży!

    podnosząc głos

    Niech naprzód odda co jest czyje!

    JAKÓB

    On odda.

    do Lamecha

    Puść go.

    LAMECH

    Nie.

    JUDASZ

    do Ebala
    600

    Weź dom!

    I wszystkie sprzęty! I mój srom,

    jeżeli ci się przyda na co!

    Weź! Za trzy srebrne ci zapłacą!

    do Lamecha

    Ty precz!

    wyrwawszy się
    605

    bo czaszkę ci rozbiję!

    odtrącając Lamecha

    Pachołku podły!

    Ebal przestraszony cofa się, Lamech odskakuje.

    O me córy!

    O syn mój! Hańba!… piekieł dym!

    Oczy wyżera — pierś zadusza —

    610

    wszystko dym. Kędy są niebiosa?

    Kędy jest raj i ten co w nim?

    Kędy jest głos mówiący z góry:

    do Jakóba

    Odpuść nam winy, jako i my?

    Kędy kał grzechu zrzuca dusza?

    615

    Kędy jest słowo, jako rosa?

    Kędy jest wszystko nie jak dymy?

    do Ebala

    Weź dom! Za srebrne wsadź do trzosa!

    do Lamecha, który stoi nie wiedząc co zrobić

    Bądź zdrów!

    chwyta Jakóba za rękę

    Ja idę z nim!

    Wybiega, ciągnąc Jakóba.

    AKT DRUGI

    Przed zachodem słońca pod miasteczkiem. Na lewo niewielka chata podleśna z oknem zamkniętem, za nią zarośla, dalej las. Pośrodku i na prawo plac podmiejski targowy wolny. W głębi za nim las.

    SCENA I

    Uczniowie w liczbie jedenastu i Judasz. Wszyscy mają płaszcze. Na lewo sceny. Przed nimi mały ogienek z drewek. Jan śpi.

    PIOTR

    620

    Cudna noc była. Słońce wstanie

    niedługo.

    MATEUSZ

    Nie wiem, czyli budzić Pana?

    PIOTR

    Nie. Niech śpi. Tak mi miłe jego spanie

    jak kwiat woniący.

    ANDRZEJ

    625

    Mnie się zawdy zdaje

    gdy śpi, że wtedy duch Jego powstaje

    i w niebo wraca. Uważcie, że z rana,

    gdy się obudzi, w oczach Jego błyska

    blask, co go ziemia w oczach nie zapala.

    MATEUSZ

    630

    Jak gwiazda, co się o świcie oddala,

    błękitnem światłem świeci w czystej studni.

    PIOTR

    do jednego z Uczniów, podrzucając mu drewka

    Suchutkie drewka… Dorzuć do ogniska…

    JUDASZ

    do Jakóba

    Niedługo się tu zaludni.

    JAKÓB

    z uśmiechem

    Już ci pachnie z targowiska?

    JUDASZ

    635

    Praca mi się w rękach spala

    jakby ogień buchał z ręki!

    Zda mi się, że dźwignę górę,

    takim silny!

    JAKÓB

    Bogu dzięki,

    640

    żeś odżył tu pośród nas.

    JUDASZ

    żywo

    Niech przeklętym będzie czas!…

    na znak ręką Jakóba

    Przeinaczę mą naturę,

    pośród świętych będę święty!…

    JAKÓB

    Porówna się ze zwierzęty,

    645

    co ryczą z gniewu w pustyni,

    kto przeklina.

    JUDASZ

    Czart to czyni

    w człowieku…

    zamyśla się.

    JAKÓB

    Co myślisz?

    JUDASZ

    650

    At — —

    myśl o domu…

    Kręci się świat…

    JAKÓB

    Dom był przekleństwa i sromu.

    JUDASZ

    Z nienacka nadleci myśl…

    JAKÓB

    655

    Precz

    odegnaj.

    JUDASZ

    Gdybym mógł miecz

    pochwycić i przeciąć węzły

    co z dawnym żywotem wiążą…

    660

    Tak, jak gdyby nogi grzęzły

    i ciało ku ziemi ciążą,

    gdy dusza skrzydeł dostała…

    JAKÓB

    Potrzeba wyjść duszą z ciała,

    jak Jan.

    JUDASZ

    665

    Są takie godziny — —

    są inne…

    Kupię dziś grochu,

    daktyli, czosnku po trochu,

    kołaczy…

    670

    Są takie godziny…

    Wczoraj, wiesz, posłał mię Pan —

    spotkałem Helkiasza syny:

    chcę mówić, co każe Pan —

    urwał się głos…

    675

    Chwytam słowo,

    zaczynam znowu — na nowo,

    aby odpuszczali winy,

    aby, niosąc wody dzban,

    spragnionego napoili

    680

    wprzód, zanim by sami pili —

    więzgnie słowo… rwie się wpół…

    ginie w ustach…

    JAKÓB

    Ciążyć dom.

    Życie dawne. Czas wyzwoli

    685

    i staniesz się jako łom

    w Pańskiej ręce, abyś kuł

    w opoczystem ludzkich dusz

    Pańskiemu posłaniu gwoli.

    Jan budzi się, siada na ziemi, gdzie spał.

    JUDASZ

    I Jan się obudził już.

    690

    Pośród nas on jako róża

    czerwona, lub żagiew ognia.

    I wonie i płonie razem.

    JAKÓB

    Ducha jego Pan rozognia,

    wichry myśli Pan rozchmurza,

    695

    zaświat mu staje obrazem…

    JAN

    ujmującej, zdolnej jednak grozy powierzchowności młodzieniec

    Świta…

    PIOTR

    JAN

    Kędym był…

    Czy to wy?… To Galileja

    ta ziem?…

    JAKÓB

    700

    Śniłeś bracie?

    JAN

    Śnił…

    Oto

    śniła mi się chmur zawieja,

    skłębione morze chmur…

    705

    Widziałem: orzeł z głową złotą

    przelatał — w poprzecz — chmur…

    Jam stał na szczycie — pode mną, w dół,

    otchłań — w mgłach ginął mur

    skały, co biegła w dół…

    710

    Rozwarta przepaść… Jam czuł

    martwy wiew z głębi — mrożący kość…

    I czułem skrzydeł orła wiew…

    Naprzeciw rozdarły się mgły —

    blask żółty począł róść —

    715

    jawił się lew — —

    pół-lew, pół-wąż,

    z lica pół-wąż, pół-mąż…

    PIOTR

    kiwając głową

    Janowe sny…

    JAN

    Rzucił się w przepaść — w mgły —

    720

    szponami orła chwycił —

    za pierś —

    widziałem bój — —

    orlą krwią jęzor sycił —

    świat grzmiał… Krwi zdrój

    725

    lał się w przepaść… W noc…

    Trwał bój…

    Jam stał

    bez ruchu, zda się w kloc

    kamienny zmienion…

    730

    Orzeł padł…

    Wraz z lwem…

    Przepaść zagrzmiała…

    W posadach drżał

    świat…

    735

    Pode mną skała

    zawisła.

    PIOTR

    Janowe sny…

    JAN

    Ocknąłem się… Pan jeszcze śpi?

    PIOTR

    Tak.

    JUDASZ

    740

    Słuchałem drżący —

    JAN

    spojrzawszy nań mimo woli

    Z lica pół-mąż, pół-wąż…

    ANDRZEJ

    Dzień będzie dzisiaj gorący.

    PIOTR

    do Jana

    Sny nawiedzają cię wciąż —

    trawią cię.

    JAN

    745

    Głowa jest moja

    jak wieża pośród chmur zwoja…

    JUDASZ

    do Jakóba

    Sen dziwny… Straszny…

    z wymusem

    Ach! Jak

    błogo tu — w lesie… Tam ptak

    750

    na drzewie świergoce nam…

    Tam synogarlic para

    leci — o tam…

    przechodząc z wymusu w szczerość

    Szczęście tu mieszka,

    wśród nas…

    755

    Gdy zbieram do mieszka

    grosze, za które was żywię:

    myślę: o jak to szczęśliwie!

    człowiek się o nic nie stara,

    żyje pół w raju żywotem

    760

    uniesion słowem Pańskiem

    i Pańską obecnością:

    tonie we świetle złotem,

    w świetle niebiańskiem,

    gorze światłością —

    765

    Zaiste — szczęście jest z nami!…

    PIOTR

    Oto przekupnie z warzywami,

    dzienny gwar…

    Od prawej strony na plac nadchodzą przekupnie obojej płci, z koszami w rękach i toczonymi na wózkach. Rozstawiają je. Napływa ludność kupująca. Tymczasem rozedniało zupełnie.

    JAKÓB

    do Judasza

    Pójdź na zakup.

    PIOTR

    Wszystkiego, co trzeba, nakup,

    770

    nie wiem gdzie Pan nas zwróci.

    wskazując

    Widzę tam pewnej dobroci

    dynie.

    Judasz bierze koszyki i zbliża się do przekupniów. Uczniowie powstają.

    PIOTR

    Pan śpi. Jest czas.

    Pójdźmy na chwilę w ten las —

    775

    pomodlić się.

    Odchodzą.

    SCENA II

    Targ ogólny.

    JUDASZ

    do najbliższego przekupnia

    Dzień dobry!

    PRZEKUPIEŃ

    Dzień dobry ci.

    JUDASZ

    Masz świeże jarzyny?

    PRZEKUPIEŃ

    Pi!

    780

    Cóż myślisz, że mi zostały

    od wczoraj?!

    wskazując towar

    Mam ogród cały!

    JUDASZ

    Wiele za czosnek chcesz?

    PRZEKUPIEŃ

    Pięć groszy.

    JUDASZ

    785

    Dwa.

    PRZEKUPIEŃ

    O wa!

    do drugiego

    Dwa!

    drugi kiwa głową.

    JUDASZ

    No wiele?

    przekupień macha lekceważąco ręką

    Trzy?

    790

    No?

    PRZEKUPIEŃ

    Powiedziałem.

    JUDASZ

    Pięć?! Za to nic?! Za tę wiązę!

    Za pięć groszy fig gałązkę!

    PRZEKUPIEŃ

    To nie kup! Kto ci każe!

    JUDASZ

    795

    Trzy!

    PRZEKUPIEŃ

    Nie!

    JUDASZ

    Cztery, dałem.

    PRZEKUPIEŃ

    Nie!

    DZIEWCZYNA Z LUDU

    Idą kuglarze!

    800

    O!

    Nadchodzi kilku kuglarzy ludowych. Jeden gra na flecie.

    INNY Z LUDU

    pokazując błazna

    Jak śmiesznie podryga ciałem!

    JUDASZ

    Cztery!

    PRZEKUPIEŃ

    Nie!

    JUDASZ

    Niech cię Szatani!

    PRZEKUPIEŃ

    805

    Niech ciebie!

    PRZEKUPKA

    Cygani,

    jeszcze klnie!

    JUDASZ

    Ja cyganię?! Ja?!

    INNY PRZEKUPIEŃ

    śmiejąc się

    Kręcisz, jak biczem po wodzie!

    810

    Dość na cię spojrzeć!

    JUDASZ

    gwałtownie

    Ty!! A!!

    miarkując się

    Drzeć się nie chcę dać!

    DZIEWCZYNA

    Cicho! Cicho! Będą grać!

    KTOŚ Z TŁUMU

    Sztuki będą pokazywać!

    JUDASZ

    815

    U tej marchwi śmierdzi nać!

    Nie chcę!

    PRZEKUPIEŃ

    Bodajś w takim smrodzie

    całe życie…

    SCENA III

    Ciż sami. Szalona, trzej młodzieńcy. Szalona młoda, piękna, ubrana strojnie i wykwintnie. Młodzieniec jeden Rzymianin, drugi Assyryjczyk, trzeci Egipcjanin. Bogato i wytwornie ubrani.

    PRZEKUPKA

    do sąsiadki

    Patrz — idzie ta drań — wstyd! rano!

    DRUGA

    820

    Idzie spać!

    SZALONA

    Świeże daktyle,

    figi — a! jest i muzyka!

    Dobrze, będą nam przygrywać!…

    PRZEKUPKA

    Wieleś miała w nocy?

    SZALONA

    śmiejąc się
    825

    Pięciu!

    PRZEKUPKA

    Ja myślałam, że dziesięciu!

    SZALONA

    śmiejąc się

    I to się trafiało już —

    Potrafię i drugie tyle — —

    II PRZEKUPKA

    do pierwszej

    Nie mów z nią! z tą…

    SZALONA

    830

    Świeże róże, świeże figi — —

    świeże słońce — świeży dzień!

    Judasz spostrzega Szaloną — zapomina się

    PRZEKUPIEŃ

    No! Bierzesz daktyle — nie?

    SZALONA

    Świeże róże! Świeży dzień!

    PRZEKUPIEŃ

    Zgłupiał!

    ciągnie Judasza za rękaw, ten mimo woli wstrząsa ręką
    835

    Będziesz kupował na migi?

    Zgłupiał naraz…

    JUDASZ

    Nie szarp mnie.

    PRZEKUPIEŃ

    Bierzesz daktyl?

    JUDASZ

    nieprzytomnie

    Wiele?

    PRZEKUPIEŃ

    840

    Groszy sześć.

    Ośm dał — zgłupiał…

    do sąsiada

    O czosnek się targował,

    a przy daktylach darował —

    zgłupiał…

    SZALONA

    845

    Wieńce pleść!

    Wiecie co? Będziem sprzedawać!

    Więcej kwiatów, lilij, róż!

    Kwiatów! Kwiatów! Kwiatów dawać!

    Chcę utonąć w kwiatach cała,

    850

    jak kuropatwa wśród zbóż,

    i świecić ciałem przez kwiaty,

    w kwiatach świecić kwiatem ciała

    jak gwiazda w morzu spłoniona,

    jak dyjament przez szkarłaty,

    855

    jak przez kobiet sto tysięcy

    błyszczy się Pani Szalona!

    Kto chce wieńcy! wieńcy! wieńcy!

    I PRZEKUPKA

    Od Szatanów opętana —

    II PRZEKUPKA

    Suka!

    III PRZEKUPKA

    860

    Gzi się! Jak się gzi!

    I PRZEKUPIEŃ

    chwytając pieniądz rzucony przez Szaloną

    Srebrniaka rzuciła mi —

    SZALONA

    Hollaho! Hallo! Hollaho!

    Dajcie wina na śniadanie!

    Daktyli, fig — będziem jeść!

    865

    Płynu z pomarańczy w dzbanie!

    Kwiatów! Kwiatów! Wiele stanie!

    Wiele stanie: kwiatów znieść!

    Przez noc całą miłowanie!

    Przez dzień cały róże pleść!

    II PRZEKUPIEŃ

    870

    Suka…

    III PRZEKUPIEŃ

    Jak się gzi —

    SZALONA

    Hej tam!

    Grać! A żywo!

    dookoła rzucając kwiaty

    Róże dam!

    śmiejąc się do Rzymianina
    875

    Tym za darmo — a ty płać!…

    I PRZEKUPKA

    Ja jej pójdę w gębę dać!

    Gorszy!

    II PRZEKUPKA

    Płaci jak królowa.

    III PRZEKUPKA

    Lekko zarabia i chowa…

    I PRZEKUPKA

    880

    Zgnije kiedyś…

    SZALONA

    do jakiegoś przechodnia

    A ty chcesz?

    Ah! Przeraził się, jak zwierz!

    Hahahaha! Zląkł się!… Cóż?

    Mnie przeląkłeś się, czy róż?

    885

    Każdy bierze —

    rzuca kwiaty, wszyscy chwytają

    a ty co?!…

    Ach! Popląsać chęć mnie bierze!

    PRZEKUPKI

    Siedm szatanów! Siedm szatanów!

    SZALONA

    Chce mi się szaleństwa, tanów!

    okręca się
    890

    Lalaho!

    Lalaho! Lalaho! Z drogi!!

    Assyryi i Syryi bogi!

    Mithry, Isthary, Baale,

    Izydy, Jowisze — z drogi!

    895

    Promienna, Bezcenna w szale!

    Depce człowieka i bogi!

    Krasa, kwiatami owiana!

    Światło, kochanka Szatana!!…

    Lalaho! Lalaho!!

    chwyta przekupnia, okręca nim, rzuca
    900

    Precz!

    chwyta innego

    Precz!

    wiruje sama sypiąc kwiaty z rozwianemi złotemi włosami. Spostrzega Judasza, który stoi osłupiały, zatrzymuje się.

    A!!

    do młodzieńców

    Wilk, człowiek wąż, sowa, lew,

    czy wszystko w człowieku wraz?!

    905

    Ktoś jest?

    Judasz milczy

    Ktoś jest? Mów!

    do otoczenia

    Niemowa?

    I PRZEKUPIEŃ

    Dobrze się o czosnek kłócił.

    SZALONA

    Jak cię zwą? Gdzie taki siew

    910

    wzrósł? Chyba nie pośród nas

    w Galilei? Piekłoś rzucił,

    czyli dążysz tam, jak sowa

    widny i milczący człeku?

    JUDASZ

    drżąc od wrażenia

    Jestem z Keriothu, dzień

    915

    drogi od Hebron miasta…

    SZALONA

    Mów! Zali jest ziemi niewiasta

    co na mnie rzuci swój cień?

    Zali w Keriocie lub Hebronie

    widziałeś taką biel łona

    920

    i zaliś widział na łonie,

    że lilia z zazdrości kona?

    Zaliś nad temi miastami

    widział błękity w purpurze,

    gdy oczy wzniosę ku górze

    925

    i niebo przyćmię oczami,

    aby ze wstydu gorzało?

    Zali widziałeś tam ciało

    pełne tak cudnych tajemnic,

    że groby Assyryi ciemnic

    930

    szepcą do siebie nieśmiało,

    że one większych nie mają?

    Zali widziałeś gdzie włosy

    gęste, jak piaski pustynne,

    wśród których na każdym włosie

    935

    jednego człowieka losy

    jak łzy na rzęsach zwisają?

    I usta takie niewinne

    jak jad wężowy na rosie?

    Widziałeś? Mów!

    JUDASZ

    940

    Nie!

    SZALONA

    I cóż na mnie patrzysz tak?

    Czym ja żmija, a tyś ptak?

    do młodzieńców

    Patrzcie, co za dziwny stwór!

    To potwór! To z piekieł czart!

    945

    Mów człowieku! coś ty wart?

    Czemeś?

    JUDASZ

    Jestem…

    SZALONA

    Jesteś kto?

    Satyr? Zali przybył z gór

    950

    i gajów laurowych Idy

    z fletem lasów greckich bóg,

    koźlej brody, koźlich nóg

    wiodąc dziką rzeszę swą?

    uderza go dłonią w pierś

    I tyś Satyr? Haha! Hola!

    955

    Dzika chwyta mnie swawola —

    na Astarte! pierś Izydy!

    biodro Wenus! Devów sto!

    Gdyś ty Satyr, łowca ciał:

    jam Nimfa! Bachantek szał!

    960

    Goń mnie! Ha!

    chwyta Judasza za rękę jak szalona i ciągnie za sobą w las.

    Na Afrodytę!

    Goń, aż pot się będzie lał!

    Jam Nimfa! Ha!…

    wybiega w las, ciągnąc za sobą Judasza.
    Zasłona spada.
    Zasłona się podnosi.

    SCENA IV

    Plac pusty. Uczniowie oprócz Judasza.

    PIOTR

    Już południe.

    965

    Gdzie Judasz? Ot jego kosz.

    Kupił za niemały grosz.

    do Andrzeja

    Bracie — czy gadałeś z Panem,

    przyszedłszy wprzód?

    ANDRZEJ

    Są zakryte

    970

    myśli Pańskie. Nie rzekł nic,

    choć mnie ujrzał; zszedł pod studnię,

    obmył milcząc twarz i szyję

    i ogarnął włosy z lic,

    poczem powrócił do chaty

    975

    milczący.

    PIOTR

    Nie zgadną czyje

    myśli, co ducha przenika

    Bożego Syna.

    JAN

    Skrzydlaty

    980

    duch leci, jak gołębica

    nad polami, z oczu znika

    jak gołąb w obłoku.

    PIOTR

    Trudno

    pojąć, co z Judą?… Bezludno

    985

    wszędy, targ dawno skończony —

    JAN

    Duch leci jak błyskawica

    nad morzami… jako woda

    w fałach rzeki.

    Judasz ukazuje się z lasu.

    Judasz idzie!

    990

    Gdzieś był bracie?… Jak strudzony!…

    Spotkałać jaka przygoda?

    JUDASZ

    do siebie

    O klątwa!… Hańbo!… O wstydzie!…

    PIOTR

    Kędyś bywał?

    JUDASZ

    Z tamtej strony

    995

    szukałem…

    PIOTR

    My zamodleni

    szli, aż w lesie na polanie,

    gdyśmy siedli, gorejące

    uśpiło nas wszystkich słońce.

    1000

    Pierwszy Andrzej wstał.

    JUDASZ

    Jam szukał,

    zabiegłem het — głośnom hukał

    po lesie —

    JAKÓB

    uchylając drzwi chaty

    Posiądźmy w sieni.

    1005

    Słońce prażyć nie przestanie.

    Uczniowie wchodzą do sieni.

    SCENA V

    Judasz, Nieznany.

    JUDASZ

    O klątwa!… O hańbo!… O wstydzie!…

    Nieznany pojawia się nagle. Wysoki, owity w płaszcz czarny tkany w złote gwiazdy. Twarz mroczna. Na głowie wieniec czarnych róż.

    NIEZNANY

    Zali tak?

    Staje się nagle ciemno.

    JUDASZ

    przerażony

    Ktoś jest?!

    NIEZNANY

    Przechodzień.

    JUDASZ

    1010

    Nie zbliżaj się!

    NIEZNANY

    Czemu?

    JUDASZ

    Zbrodzień!

    NIEZNANY

    A ty?

    JUDASZ

    Ty wiesz?!…

    NIEZNANY

    1015

    Co?

    JUDASZ

    Nic…

    NIEZNANY

    Czemu?

    pytasz zatem?

    JUDASZ

    Widziałeś?

    NIEZNANY

    1020

    Co?

    JUDASZ

    Tak: co?…

    NIEZNANY

    Grzech?

    JUDASZ

    Grzech?

    NIEZNANY

    Ktoś ty?

    JUDASZ

    1025

    Jam Judasz, z Keriothu…

    NIEZNANY

    Poseł

    Mistrza…

    JUDASZ

    Ty wiesz?…

    NIEZNANY

    Wrogi złemu —

    JUDASZ

    chce krzyczeć, lecz głos nie wychodzi mu z ust
    1030

    Ktoś jest?! Ktoś ty?! Ktoś ty!? Kto?!…

    Ktoś jest?!

    NIEZNANY

    Krzyk nie zwabi cichy…

    Płyniesz — ale łódź bez wioseł…

    JUDASZ

    Ha!…

    chce uciekać ku chacie, lecz kroku zrobić nie może
    1035

    Jezu!…

    NIEZNANY

    Jeszcze się nie spełniło…

    JUDASZ

    zmiażdżony w duszy przemocą Nieznanego

    Co?…

    NIEZNANY

    Co się spełni…

    JUDASZ

    błagalnie

    Jam lichy,

    1040

    nędzny robak — puść mię —

    NIEZNANY

    Nie!…

    Rozjaśnia się.

    JUDASZ

    woła głośno

    Klątwa na mnie!!

    Obcy znika.

    SCENA VI

    Judasz, Uczniowie wychodzą z chaty.

    PIOTR

    Co się stało?

    JUDASZ

    To wy?!…

    opanowując się
    1045

    Wilk!

    PIOTR

    zdumiony

    Wilk? Tu?

    JUDASZ

    Przelatał…

    JAN

    Lecz wołałeś: „klątwa na mię”?

    JUDASZ

    patrząc na Jana złowrogo

    Kląłem nań, na wilka…

    JAN

    do Jakóba.
    1050

    Kłamie.

    PIOTR

    Tu? Wilk? A to chodzi śmiało!

    W pobliż ludzi — w biały dzień!…

    ANDRZEJ

    Spłatał

    gdzie może sztuczkę jakową

    1055

    i tu zbiegł ścigany psami —

    JAN

    do Jakóba

    Słyszałem wyraźnie słowo —

    tu nie był zwierz —

    JAKÓB

    do Jana

    Więc kto?

    ANDRZEJ

    do Judasza

    Mami

    1060

    czasem w oczach upał zbytni —

    JUDASZ

    chwyta kosz, siląc się na humor

    Hej! Tu czosnek! Tu chleb żytni!

    Zielonego grochu strąki —

    figi — kołacz z słodkiej mąki —

    częstuje, siląc się panować nad sobą.

    ANDRZEJ

    Panu się przerwać nie godzi?

    JAN

    1065

    Kto ducha kradnie, jest złodziej

    gorszy, niż kto skarb ukradnie,

    bo skarb przywrócić jest snadnie,

    lecz duch skradziony nie wraca.

    JUDASZ

    Mówisz?

    JAN

    1070

    Mówię: próżna praca,

    kto jest rozrzutnikiem ducha.

    JUDASZ

    Odrasta i trawa sucha.

    JAN

    Lecz nie wzrośnie wypalona.

    JUDASZ

    Gdyby była z nowa siana —

    JAN

    1075

    Z nowa byłaby wyrwana,

    jeśli miejsce jest przeklęte.

    JUDASZ

    Święty czyni miejsce święte.

    JAN

    Święty przeklina, co czarta.

    JUDASZ

    Dusza w pokucie uparta.

    JAN

    1080

    Dusza grzesząca zgubiona.

    PIOTR

    Nie jest grzech bez przebaczenia.

    JAN

    Demona jest, co Demona!

    PIOTR

    Z ręki Boskiej piekło wstało.

    JUDASZ

    I grzech wstał z Boskiego tchnienia,

    1085

    gdy wszystko z Boga powstało.

    JAN

    Piekło powstało z Szatana!

    JUDASZ

    Lecz Szatana stworzył Bóg!

    JAN

    w uniesieniu

    By go w otchłań strącić mógł!

    Aby walka była Złego

    1090

    z Dobrem i Dobra zwycięztwo!

    Aby była moc i męstwo!

    Aby był bój i Hosanna!

    Aby był tryumf i chwała!

    By ziemia w posadach drżała

    1095

    i po piorunowej nocy

    by wstała zorza poranna!

    JUDASZ

    z udaną i zarazem prawdziwą złą pokorą

    Mówisz, jak mówią prorocy —

    JAN

    mierząc go wzrokiem

    Mówisz, jak mówią wątpiący!

    JAKÓB

    do Jana

    Bracie!

    JUDASZ

    oburzony
    1100

    Jam w wierze gorący

    jak wy! Wierzę w Boga! Więcej

    nie wierzył nikt!!

    PIOTR

    surowo do Jana i Judasza

    Dość.

    JAKÓB

    Młodzieńcy

    1105

    jakowiś…

    SCENA VII

    Ciż sami. Trzech młodzieńców z otoczenia Szalonej. — Judasz zakrywa twarz.

    MŁODZIENIEC I

    Powiedzcie, proszę,

    nie widzieliście kobiety?

    PIOTR

    Jakiej?

    MŁODZIENIEC II

    Szalonej.

    MŁODZIENIEC I

    1110

    Uciekła

    w las —

    PIOTR

    Szalona?

    MŁODZIENIEC III

    Diable łoszę!

    MŁODZIENIEC I

    I człeka z sobą powlekła.

    Judasz kryje twarz jeszcze lepiej.

    PIOTR

    1115

    Młoda?

    SCENA VIII

    Ciż sami. Szalona wychodzi z lasu. Judasz spostrzegłszy ją powstaje szybko i cofa się za ścianę chaty.

    SZALONA

    do młodzieńców

    Haha! Szukacie?

    Otom jest! W godowej szacie!

    Nimfa z satyrem po ślubie!

    Otom jest! Skrzydła cherubie

    1120

    obimały pierś włochatą —

    szalony, szalony sen — —

    Mithrze dwa pawie dam za to

    białe i hen, z morskich den,

    dwa sznury pereł bezcenne —

    JAN

    powstając
    1125

    Pójdź precz, nierządna! W Gehennę!!

    SZALONA

    zdumiona

    Ten kto?

    Jak patrzy — źrenice

    u niego: to błyskawice —

    gorzą — jak oczy orła — ha!

    1130

    myślisz, że ci się zlęknę?!

    Ty orła masz oczy — jak piękne!!

    Patrz w twarz!! Czy oko me drga?!

    Czy drży przed tobą?! Potęgi!

    Oto się mierzy świat z światem!

    1135

    Grom z tęczą!

    Tniesz mieczem twych źrenic? Ja kwiatem!

    Tniesz czołem? Ja łonem! Na wstęgi

    twych spojrzeń płomienie palące

    ja rzucam mych blasków tysiące —

    1140

    pochłonę!!…

    postępuje naprzód

    Czy słyszysz, jak dźwięczą

    spojrzenia ócz naszych krzyż w krzyż?!

    Ustąpisz!!… Krok ku mnie się zbliż!

    Ustąpisz!!…

    1145

    Na pomoc, Szatanie!

    Ja muszę pokonać! Szatanie!

    Szatanie! Szatanie! Szatanie!

    Uczniowie cofają się przerażeni. Młodzieńcy stoją bezradni. Jan ze skrzyżowanemi rękoma na piersiach patrzy płomieniami w oczy Szalonej. Uchyla się okno chaty i wysuwa się z niej biała ręka, skierowana ku Szalonej.

    SZALONA

    ujrzawszy rękę cofa się i pada w tył z krzykiem.

    A!!…

    Zasłona spada.

    AKT TRZECI

    Ogród cienisty. W głębi dom namalowany na zasłonie, która się może podnieść. Kwiaty, drzewa. Pod grubym pniem ławka. Pora pod zachód słońca.

    SCENA I

    Nun i Hul siedzą na trawie jedząc bób.

    NUN

    starszy, lepiej odziany
    1149

    Jakoś nie widać tych gościów, co u nasz mają być dzisiaj.

    HUL

    młodszy, parobek ze wsi, mówi po chłopsku
    1150

    A któs to ma być?

    NUN

    1151

    A cóż cię to nasza pani nie objaśniła, kiedy cię pożyczała od pana Jorobaama na dzisiaj?

    HUL

    1152

    Nie.

    NUN

    1153

    He! Żebyś ty wiedział!… W czałej okolicy tylko u nasz takie goście bywają! Aż oczy bolą!

    HUL

    1154

    A któs to taki?

    NUN

    1155

    Pan Syn Boży i uczniowie jego.

    HUL

    rozdziawia gębę nie rozumiejąc
    1156

    Eee…

    NUN

    1157

    Ma się wiedzieć!

    HUL

    gapiowato
    1158

    Jakże on wyglądo? Wielgi?

    NUN

    1159

    Głupiś. Nie twoja głowa w tem. Nasze państwo ma wyszokie sztosonki. Panna mieszkała długie czaszy w Jerozolimie. Tam dopiero! Bywali tam panowie rzymscy, greccy, perszcy, aszyryjszcy, szyryjszcy, egipszcy — aż oczy bolały! To ci nieraz powiem brachu, moja pani, niby nasza pani, nieraz mnie tam poszyłała z lisztem — bo niby się turbowała bardzo o naszą pannę, ale to już przeszło — bo nasza panna — wiesz, niby tego ten, oho! — aż oczy bolały! To byli bogaci panowie! A nasza panna to ci z nimi po perszku, szyryjsku, po rzymsku — to ci tak trzepała, jak ja tu do ciebie mówię! Hoho! Nie w kij dmuchał! Edukaczja! Ale to się wszystko zmieniło. Panna teraz jak święta. O czemże to ja chciałem mówić? Ehe! Pytałeś mi się, czy Pan Syn Boży wielki? A ja ci powiedziałem, żeś głupi. Słuśniem ci powiedział.

    HUL

    1160

    Moze, ale bez co?

    NUN

    1161

    „Bez co?” „Bez co?” Mówi się: cemu? „Bez to”, żeś się pytał. Pan Syn Boży taki jest, jak ty i ja. Ani więksy, ani mniejszy. Ino, że patrzeć nań — aż oczy bolą!

    HUL

    1162

    Bbe — — cemu?

    NUN

    1163

    Uwidzisz.

    zamyśla się
    1164

    Hm… Żeby to do nasz szam pan prekurator Pilatusz Poncziusz — albo szam pan arczykapłan Kaifas przyszedł — ciekawość, ktoby na pierwszem miejszczu siedział? Czy Pan Syn Boży, czy pan prekurator Pilatusz na ten przykład, albo na ten przykład pan arczykapłan, czy Pan Syn Boży?

    HUL

    1165

    Tak się pise: Syn Bozy?

    NUN

    1166

    Głupiś. Tak Go nazywa moje pańsztwo. Ale — hm — kto by na pierwszem miejszczu siedział? Zawsze to, choć osoba niezwyczajna, ale co prekurator, to prekurator, a jeszcze rzymski! Albo i arczykapłan… Musieliby się państwo dobrze namyśleć… A ty co myślis?

    HUL

    1167

    Co myślę? Niby względem tego, kto by na pierwsem miejscu za stołem siedział? Ja myślę, ze ten, co by se na niem pierwsy siad.

    NUN

    1168

    Głupiś. Ale kogo by posadzić trzeba? W tem rzecz.

    HUL

    1169

    W tem rzec? Niby Pana Syna Bożego, cy pana prekuratora, abo pana arcykapłana? He, cłeku, Pan Bóg daleko, a prekurator i arcykapłan blisko.

    NUN

    1170

    Mądrześ powiedział, dobrześ powiedział, słuśnieś wykalkulował. Pan Syn Boży jak Syn Boży, a co urząd to urząd i o honór stoi. Lada Rzymianin, abo i nasz Saduceus, jak się mu nie ustąpisz, to cię w pysk dziabnie, aż oczy bolą… Co urząd to urząd…

    Słychać głos kobiecy wołający: Nun! Hul!

    NUN

    1171

    Żara! Żara!

    do Hula
    1172

    Chybaj! Aleśmy się też nagadali, aż oczy bolały…

    Wychodzą.

    SCENA II

    Judasz wchodzi powoli z lewej strony i siada na ławce, schylając głowę w zamyśleniu. W chwilę za nim pojawia się z tej samej strony Nieznany i staje obok Judasza z założonemi na piersiach rękami. Judasz spostrzegłszy go przeraża się.

    JUDASZ

    Jesteś znów!?

    NIEZNANY

    Widzisz.

    JUDASZ

    1175

    Jak tu wszedłeś?

    NIEZNANY

    Bramą.

    JUDASZ

    Zawarta.

    NIEZNANY

    Nie — otwarta owszem oścież.

    JUDASZ

    oglądając się, rwąc myśl

    Zawarta! Widzę!…

    NIEZNANY

    1180

    Uczta będzie. Proścież.

    JUDASZ

    Kogo?

    NIEZNANY

    Kto prawo ma to samo

    wejść, co ty.

    JUDASZ

    Prawo to samo?

    1185

    Któż ma je?

    NIEZNANY

    Cień twój…

    JUDASZ

    głowa zwisa mu bezradnie

    Cień mój… Iście…

    Co cię tu wiodło?

    NIEZNANY

    Smród.

    JUDASZ

    opanowując się siłą
    1190

    He — he! Straszysz…

    wzdryga się strachem.

    NIEZNANY

    Liście.

    JUDASZ

    Tak… liście…

    znów siłą się opanowując

    He — he… straszysz…

    NIEZNANY

    „Gdziekolwiek było

    1195

    ciało, tam się i orłowie zgromadzą”…

    JUDASZ

    posuwa się buntowniczo

    Nie jesteś władzą!

    Nie jesteś siłą!…

    z rozpaczą

    Ty jesteś niczem!…

    NIEZNANY

    Wszystkiem.

    JUDASZ

    1200

    Nie dla mnie!

    NIEZNANY

    Właśnie dla ciebie.

    JUDASZ

    broniąc się z rozpaczą

    Nie jestem twoim! Nie jestem listkiem!

    Nie jesteś wichrem! Z drzewa nie urwiesz mnie!

    NIEZNANY

    Zawieszę ciebie mocno — na kształt wiech —

    JUDASZ

    kuląc się
    1205

    Gdzie?…

    NIEZNANY

    By cień twój był na niebie.

    JUDASZ

    Na niebie? Mój cień?

    NIEZNANY

    Wszerz!

    Ściemnia się.

    JUDASZ

    Jak tęcza?…

    NIEZNANY

    1210

    Jako cień.

    JUDASZ

    Ty wiesz?…

    NIEZNANY

    Ty wiesz.

    JUDASZ

    z rozpaczą słaniając się ku ziemi

    Nie!!

    NIEZNANY

    Popełnisz!

    JUDASZ

    buntowniczo
    1215

    Nie!!

    NIEZNANY

    Popełnisz —

    JUDASZ

    błagalnie

    Nie!!

    NIEZNANY

    Popełnisz grzech!…

    znika.
    Rozjaśnia się. Judasz zatacza się bez sił z zamkniętemi pod grozą oczyma.

    SCENA III

    Judasz. Nawrócona.

    NAWRÓCONA

    w białej sukni, błękitnym płaszczu. Wchodząc od prawej strony spostrzega Judasza.

    Co to?

    JUDASZ

    otwiera oczy i upada na kolana przed Nawróconą
    1220

    A!!

    NAWRÓCONA

    Co czynisz?!

    JUDASZ

    Święta!

    NAWRÓCONA

    Świętym jest Pan. Przecz padłeś na kolana?

    Słyszałam głos…

    JUDASZ

    z rozpaczną rezygnacją szepce
    1225

    Szatana…

    NAWRÓCONA

    z ufną pogodą

    Już nie ma wstępu…

    JUDASZ

    podnosząc się

    Posłuchaj mnie.

    ujmuje Nawróconą za rękę, siada i lekko przymusza ją do usiąścia obok.

    Pamiętasz?…

    NAWRÓCONA

    Moment, gdym ocknęła się

    1230

    z martwych?

    JUDASZ

    Nie. Serce pamięta —

    NAWRÓCONA

    Serce pamięta wzrok

    co na mnie padł jak ton

    Dawida harfy w żal ducha…

    JUDASZ

    1235

    On!…

    NAWRÓCONA

    z miłością nieziemską uwielbiającą

    On — winnicy sok,

    który napełnia kielich próżny.

    JUDASZ

    On!…

    nieśmiało

    Ty — nie dasz i jałmużny?

    NAWRÓCONA

    1240

    Ubogie miłować każe —

    JUDASZ

    On?

    NAWRÓCONA

    On.

    JUDASZ

    A kto ma uszy,

    niech słyszy —

    NAWRÓCONA

    1245

    Mów

    JUDASZ

    O miłowaniu.

    NAWRÓCONA

    Pana naszego.

    JUDASZ

    do siebie

    O piekło!

    NAWRÓCONA

    Mów.

    JUDASZ

    1250

    O darze —

    NAWRÓCONA

    Słowo jak balsam wciekło

    w głąb duszy —

    w trwaniu…

    JUDASZ

    szukając sposobu

    Cierpiałem srodze…

    NAWRÓCONA

    1255

    Pocieszy.

    JUDASZ

    Życie się wlekło

    jak gad.

    NAWRÓCONA

    z nieograniczoną ufnością

    Ulęże przy nodze.

    JUDASZ

    Nieszczęsny byłem —

    NAWRÓCONA

    z nieograniczoną wiarą
    1260

    Ukoi.

    JUDASZ

    szukając innego sposobu

    Jam grzech…

    NAWRÓCONA

    W Nim przebaczenie.

    JUDASZ

    szukając innego sposobu

    Żona zdradzała mnie… Dzieci złe…

    Dom lichwiarz wziął… Wróg stoi

    1265

    wokół…

    NAWRÓCONA

    W Nim przecie

    żona i dzieci i dom i przyjaźń.

    JUDASZ

    szukając innego sposobu

    Posłuchaj mnie…

    zastanawia się, wreszcie

    Patrz na mą twarz:

    1270

    jam wstręt — jam — — obrzydzenie — —

    NAWRÓCONA

    Przed duchem niebo masz…

    JUDASZ

    szybko, namiętnie

    Cierpiałem… Nienawiść ojca,

    ból matki, braci wstyd,

    pospólstwa żart —

    1275

    kryłem się, jak zabójca — pytałem sam: com wart?

    echo mówiło: ciemności…

    NAWRÓCONA

    W ciemnościach Światło gości…

    JUDASZ

    I żyłem tak — i jeden dzień

    nie był radosny — jeden świt —

    1280

    ot:

    robak deptany, śmieć za płot

    rzucony — pleń,

    który się czołga, a ptaki żrą —

    i żyłem tak, dławiony krwią…

    1285

    bom prawo miał!

    I żyłem tak — —

    a wszak

    byłem człowiekiem, prawom miał

    jak drudzy żyć!

    1290

    Pośród róż!

    Szczęście znać!

    Szczęście ciał!

    Szczęście dusz!

    Prawom miał

    1295

    jak drudzy żyć!

    Jeść i pić

    z szczęścia mis —

    rozkosz pić,

    kochanym być,

    1300

    jak drudzy!… Prawom też miał!

    I dzień mój zwisł

    i spadł — —

    uwiądł kwiat,

    życia kwiat — —

    gwałtownie
    1305

    bom był od urodzenia przeklęty!…

    przeklęty!… przeklęty!…

    Bo przeklął Bóg!…

    Nawrócona chce mówić. Judasz nie dopuszcza jej do słowa, usuwa się do jej kolan i mówi szybko chwytając oddech

    I przyszedł dzień — i przyszedł czas:

    jam szczęśliw był… jam szczęście czuł…

    1310

    wśród cichych głusz… wśród błędnych dróg,

    wśród ciemnych drzew, wśród wonnych ziół,

    jam szczęśliw był… i wyrósł las

    co szczęście krył…

    I nadszedł czas

    1315

    i był ten czas,

    żem szczęśliw był…

    powstaje, z potęgą

    I muszę być!!

    NAWRÓCONA

    spokojnie

    W Nim żyć.

    JUDASZ

    po chwili

    Nie — nie w Nim — nie — nie w Nim —

    z rosnącą namiętnością
    1320

    Słowa — dym!

    chwyta Nawróconą za rękę, jak nieprzytomny

    Jam krew — krwi chcę!

    Wiem, w kim mi żyć — nie w Nim —

    słowa — dym!

    Pędzą dnie,

    1325

    nie wrócą — pójdź!

    NAWRÓCONA

    odtrącając go

    Precz!

    JUDASZ

    Nie!

    Jam krew — krwi chcę!

    Pójdź!!

    NAWRÓCONA

    1330

    Precz!

    JUDASZ

    Nie!

    Jam silny!… Przecz

    odtrącasz? W rękuś drżała!…

    Las widział nas — —

    1335

    Pójdź!!

    NAWRÓCONA

    obejmując ramieniem drzewo

    Precz! Tyś jest zakała,

    trąd —

    JUDASZ

    szarpiąc ją ochrypły z żądzy

    Pójdź!…

    NAWRÓCONA

    Opętańcze!

    1340

    Precz!!

    JUDASZ

    nieprzytomny z uniesienia

    Sen w piersi niańczę — —

    cienisty las — —

    piorunująco

    Co ty?! nieszczędna za dukata!

    Ty jesteś szmata!!

    chce ją unieść w rękach, Nawrócona wydaje krzyk. Judasz pada po raz trzeci na kolana z widoczną nową błyskawicą myśli w głowie.
    1345

    Przebacz mi!…

    po chwili, gdy Nawrócona dyszy nie mogąc przyjść do siebie.

    Ja wydam…

    NAWRÓCONA

    przerażona

    Coś rzekł?!

    JUDASZ

    Wydam Go…

    Nawrócona chce się zerwać, biec, Judasz przytrzymuje ją, powstając.

    W twojem jest ręku Jego los.

    Nawrócona jakoby zobaczyła otwartą przepaść u stóp.
    1350

    Pójdź…

    Widzisz cios

    nad Jego sercem?…

    Widzisz kły

    Saduceuszów?…

    1355

    Pazurów sto.

    w Jego pierś — Faryzeusze!… Patrz!…

    Pójdź…

    Bacz:

    w twem ręku On…

    do siebie
    1360

    Piekielny jad…

    głośno

    Twa siostra, brat —

    uczniowie, Matka Jego… lud…

    do siebie

    Stanie się cud…

    głośno

    I cały świat — —

    1365

    On — pasterz trzód —

    do siebie

    Omdlewa kwiat…

    głośno

    W twem ręku Jego los —

    wydam —

    Patrz: rany —

    1370

    cały we krwi skąpany,

    ciało odpada od kości,

    język schnie, kona głos,

    a każdy, każdy włos

    śliną oplwany,

    1375

    błotem zbryzgany

    krwawem —

    po kamieniach

    wloką Go głową — skronią bije —

    słyszysz?! On wyje —

    1380

    wyje w cierpieniach —

    kona —

    przez ciebie — —

    wydam…

    Jeden dzień! Dziś!…

    1385

    Inaczej: kto sprawcą? Tyś!!

    NAWRÓCONA

    w najwyższem przejęciu błagalnie

    O słuchaj!… Tyś z Nim chodził razem,

    w Jego owczarni jako pies —

    drzwi Mu maiłeś wonnym ślazem

    i miętą w chacie, kędy spał —

    1390

    ty okna Mu stroiłeś w bez

    i wiśni kwiat — tyś karmił Go —

    tyś kochał Go — o Niego dbał —

    ty byś Go wrogom wydać miał?

    Ty — — wydać Go?!…

    JUDASZ

    1395

    Ja okna Mu stroiłem ślazem

    i miętą w chacie, kędy spał — —

    ja z Nim chodziłem, jak pies, razem,

    karmiłem Go, o Niegom dbał — —

    z ponurą odwagą

    jeśli On czaszka: jam jest głazem!

    1400

    jeśli On głazem; jam jest grom!

    Albo ty ze mną pójdziesz razem,

    lub runie dom!

    NAWRÓCONA

    błagalnie

    O wysłuchaj!…

    JUDASZ

    Pójdź! W twem ręku Jego los —

    namiętnie
    1405

    za ten twój włos —

    za ten twój kark —

    za białość bark —

    za łona srom —

    NAWRÓCONA

    z rozpaczą

    Zabij mnie!…

    rzuca mu się do nóg
    1410

    Ja u nóg twych — —

    włosami — patrz —

    Nie wydaj Go!!

    JUDASZ

    Daremny płacz — — W twojem jest ręku Jego los…

    NAWRÓCONA

    z rozpaczą

    Ha! Na stos

    1415

    ofiarny — w płomień… w serce nóż…

    Oto kara

    za złota trzos,

    za fale róż,

    za wina żar — oto kara

    1420

    za żądzy war,

    rozkoszy głębokie fale —

    oto się palę

    jak suchy szczep w rozpaczy,

    w bezdennej męce —

    1425

    oto ofiara — jeśli poświęcę — —

    On i ja —

    grzech — i On —

    o piekło!… piekło!… zgon!…

    JUDASZ

    Wola twa — —

    1430

    pójdź — — przebaczy — —

    NAWRÓCONA

    nagle zrywając się z ziemi

    Ja wiem, czego On chce!

    Nie!! Nie!!

    do Judasza

    Słaby! Ty będziesz u Jego stóp

    jak wiór!… Tyś grób!

    1435

    Życie — On!!

    wybiega na prawo.

    JUDASZ

    z podniesionemi rękami

    Ha!!… O rozpaczy!!…

    SCENA IV

    Judasz i Jakób.
    Jakób Zebedeuszów wchodzi od lewej strony.

    JAKÓB

    Szukamy cię,

    wieczerzać zasiadł Pan —

    co ci jest?

    JUDASZ

    1440

    Nic! krew do głowy —

    JAKÓB

    Weź zimnej wody dzban,

    wypij —

    wychodzą na prawo.
    Zasłona podnosi się.
    W głębi na podwyższeniu, wewnątrz domu widać ucztę. Za stołem siedzi Pan, Uczniowie, Judasz i inni, mężczyźni i kobiety. Od prawej strony wchodzi Nawrócona z alabastrowem naczyniem z wonnym olejkiem, uklęka u stóp Pana, namaszcza mu stopy i wyciera je włosami, poczem powstaje i rzuca naczynie opodal od siebie, tak, że pryska z dźwiękiem.
    Zasłona spada.
    Mrok.

    SCENA V

    JUDASZ

    O rozpaczy! rozpaczy! rozpaczy!

    NIEZNANY

    Przyzywasz mnie?

    JUDASZ

    1445

    Ha! To ty! Płód kainowy!

    Prowadź mnie!

    NIEZNANY

    Dokąd?

    JUDASZ

    Tam!!…

    O! O! O!…

    1450

    O ja nieszczęsny! Ja przeklęty!

    O miłujący tak!… O wzięty

    na tortur krzyż!… Kamionowany!…

    O miłujący!… O oplwany!…

    O serce!… Serce!… Żywot mój!…

    1455

    O boleść bez dna!…

    Jego krew…

    Stój!!

    Co czynisz?!…

    Jeden dzień!…

    1460

    Jeden raz… Szczęścia siew — jedno ziarno — ziarenko małe — —

    Niech piekło schłonie

    mnie i ich!…

    Jedno ziarenko na życie całe…

    Wstąpić w sień — —

    1465

    tam — o — na tronie

    Szatan —

    książę złych — — —

    Ha! Niebo wszerz

    przerznie mój cień

    1470

    jak tęcza!…

    Nas dwu — On — ja!!

    Skujemy świat — —

    obręczą — —

    On słońcem — jam tęcza —

    1475

    pioruny dźwięczą

    i tysiąc lat

    w jednem westchnieniu przedźwięcza…

    Jam — wieczność…

    NIEZNANY

    Nie lękasz się mnie?

    JUDASZ

    1480

    Nie!

    Jam wieczność…

    A ona — Ewa — —

    dwa drzewa —

    tu i tam —

    1485

    w Raju i tu…

    Jakóbie! wiodłeś mnie w Raj —

    wewiodłeś w Raj…

    w kraj snu…

    Po dwakroć gubi Ewa…

    dotyka pnia nad ławką ręką
    1490

    dwa drzewa…

    tu i tam…

    Adam i On… wąż — i jam…

    Jam wąż… ninie…

    On zginie…

    do Nieznanego
    1495

    Pójdź…

    Wyciąga ku Nieznanemu dłoń, ujmuje go za rękę, wychodzą.
    Zasłona spada.

    AKT CZWARTY

    Rano. Dom Judasza od innej strony. Duże drzewa. Od prawej strony mały pagórek. Omszone głazy półkręgiem po lewej stronie sceny.
    Judasz siedzi na głazie po środku sceny z głową zwisłą ku ziemi.

    GŁOS Z GÓRY

    Judaszu! Judaszu!…

    JUDASZ

    Jak gromem ugodzony

    To On!…

    GŁOS Z GÓRY

    Judaszu! Judaszu!

    JUDASZ

    przychyla się, zakrywając głowę płaszczem.

    To On… Szuka mnie… Ha!…

    1500

    Woła…

    po chwili

    Cyt — cicho…

    Ucichło…

    A — —

    ucichło…

    1505

    Cisza…

    Wieki brzmią!

    ten głos…

    Wołał mnie…

    Jak ciche drzewa…

    1510

    Złudzenie!

    Nie wołał nikt…

    uśmiecha się boleśnie

    Jam miał

    przywidzenie…

    Cicho… Trawa śpi — —

    1515

    zielona trawa — — wonieje — — —

    O, co za straszne dni…

    Co za dzieje…

    Trawa — — zielona — — czysta — —

    cicha tak…

    1520

    Glista

    sunie się — o — —

    Mrówka się spieszy —

    niesie coś — — co?…

    Z pieleszy

    1525

    wyłazi pająk ziemny — co za brzuch

    pękaty… Wszędy ruch,

    życie…

    Tak — trawa cicha — —

    cicho wokół — nie wzdycha

    1530

    nikt — — nie jęczy — — nie łka — —

    w najwyższem przerażeniu

    A!!

    Ta trawa cała krzyczy:

    drżąc

    Judaszu!… Judaszu!…

    po chwili głucho

    Stało się…

    1535

    Któż sobie życzy

    być żywcem chowany w grobie?

    którzy chcą —

    chcieli — — —

    1540

    W tej dobie

    opiera się o pień

    oparty o drzewa pień

    jest — — człowiek — — —

    zakrywa gwałtownie twarz

    A!! Dzień Rady!!…

    Ów dzień! Ów dzień! Ów dzień!…

    1545

    Dzień Rady…

    Bezradnie obwisa cały ze zwieszonemi rękoma w dół.

    Dzień rady…

    po chwili

    Gdyby wrócił — — —

    Znów — —

    ze strasznem westchnieniem

    O!

    1550

    Gdyby wrócił…

    po chwili zimno

    Szatan chciał,

    lub On… Włada…

    po chwili z rozpaczą

    Kto gnał

    w tę sieć? Jam człowiek…

    po chwili
    1555

    Czemże jest człowiek

    przeciw Boga? i przeciw Czarta? Nic…

    dotyka końcem stopy

    Oto ten nędzny rydz

    rosnący tu

    pod krzem: roztoczy skrzydeł dwoje

    1560

    i wzleci w strop, jak sokół niedosiężny,

    gdy zechce On — lub Szatan… Któż jest mężny

    przeciw nim?…

    drży

    Ach!… Przecz się boję?

    Jest las — — i nic…

    wielkim głosem, zimno
    1565

    Jam chciał — mą wolą się stało,

    chciałem zabić — i jest zabitem Ciało…

    po chwili

    Te ulice… w Jeruzalem… tam…

    idę — — sam — —

    sam jeden — — z żelazem w duszy — —

    1570

    ni jeden się nie ruszy

    pod nogą głaz chodnika, ani zadrgnie

    kamienny schód — —

    idę, a nikt nie pragnie

    zatrzymać — — Rady Dom — — wszedłem,

    1575

    by wydać Go… Paść musiał…

    po chwili

    Wszedłem:

    przed Radę wiodą — — — przecz

    nie wstrzymał nikt? Wstecz

    nie pchnął?… Tak być musiało — —

    1580

    chciałem zabić — — i jest zabitem Ciało…

    po chwili

    O co za natłok krwi — — w głowie — — szum — —

    czy chwyta sen gorączki?… Jakiś tłum — —

    zjawa — — czy mór — — — orszak głów — —

    widzę — — —

    Ściemnia się.

    WIDZENIE

    Wchodzi Annasz, Kaifasz, dziesięciu z Rady i urzędnik arcykapłanów. Zasiadają półkolem na głazach, arcykapłani w środku. Urzędnik staje obok Kaifasza z pergaminem w ręku. Judasz powstaje w hallucynacji, czyni kilka kroków i staje przed arcykapłanami. Cała ta scena trzymana być ma matowo.
    Rozjaśnia się, lecz niezupełnie.

    KAIFASZ

    1585

    Ktoś jest?

    JUDASZ

    Judaszem mnie zwą

    z Keriothu, dzień od Hebronu —

    KAIFASZ

    Czego chcesz?

    JUDASZ

    Zdrady.

    KAIFASZ

    1590

    Jego?

    JUDASZ

    Zgonu.

    KAIFASZ

    Mów!

    JUDASZ

    Przychodzę k'wam,

    aby się stały ostateczne rzeczy…

    1595

    Ja znam — —

    Syn Człowieczy,

    który jest Synem Bożym, będzie

    wydan.

    Jam jest narzędzie.

    1600

    Jam uczeń Jego.

    KAIFASZ

    Jezusa z Nazarethu?

    JUDASZ

    Tak.

    KAIFASZ

    Ktoś jest, jak rak

    wyciągający szczypce? A zuchwale.

    1605

    Przed Radą jesteś!

    JUDASZ

    Większa jest zbrodnia ma, niż wy.

    KAIFASZ

    Wiesz: kto my?

    W jakiej chwale?

    Pokłon nam!

    JUDASZ

    1610

    Wam?

    Ja Boga mam

    w rękach…

    rozstawia palce

    tu — — —

    Cóż wy?

    1615

    Jam jest, który wali zrąb

    co stawił Bóg — —

    ćmy

    spadające na trup!…

    Wy — popiół będzie z was,

    1620

    choćbyście trwali świat — —

    robactwa kłąb —

    Syn Boga jest mój łup.

    Przychodzę zabić ciało…

    Czas

    1625

    przyszedł…

    Lat

    tysiące… Chwałą

    napełnion…

    nagle

    On znał!

    1630

    Potargał mnie i psom mnie dał!

    On przeklął!…

    On tknął

    palcem czoło — przychodzę zabić ciało —

    Bóg żywie — ciało zginie…

    KAIFASZ

    1635

    Zabijasz, co jest ziemi?

    JUDASZ

    Tyś powiedział.

    KAIFASZ

    Zemsta cię gna?

    JUDASZ

    On wiedział.

    To życie — kał:

    1640

    któż je dał

    ulepił ręcy swemi

    w glinie?…

    I przyszedł czas… i przyszedł dzień…

    zaświtał blask… zajaśniał dzień…

    1645

    com czuł…

    zakrywa twarz
    odsłaniając twarz

    Arcykapłani

    i wy, przytomni!

    Jeden był Słońca Wschód!…

    Com czuł — — gdy w lasu cień

    1650

    podobna łani — — —

    u Boga się upomni

    krew…

    TRZYNASTU

    Biada!…

    JUDASZ

    Dwa cienie przewalą świat — —

    1655

    orzeł i lew — —

    Abel tu padł — —

    wstał Kain — —

    Krew

    znowu rzucona…

    po chwili
    1660

    Ruń zielona.

    Niebieskie zioła i różane.

    Od słońca wody wysrebrzane.

    Od słońca obłok złotem jasny.

    Kielichy kwiatów i pąkowie.

    1665

    Wszędy chleb, wszędy napój własny.

    Wszędy dom. Wszędy jest wezgłowie…

    Słowo po słowie tak upada,

    jak między wróblów ziarno prosa,

    jak otrząs wiśni gdy się czyni,

    1670

    jak manna spadła na pustyni —

    i otwierają się niebiosa

    gdzie Boga widzą oczy ludzi…

    A cóż ze snu takiego budzi?…

    po chwili

    Ile jest w świecie ścieżek, dróg,

    1675

    chodników, zewsząd przez wsze kraje

    pielgrzymi idą, idzie tłum,

    przez wieki, wieków wieki…

    Wszyscy przeciwko mnie

    z rękoma

    1680

    wyciągniętemi…

    wstaje

    krzyż nad mną — — jak orzeł…

    krzyczy przeraźliwie

    Bóg

    na krzyżu!…

    pada na twarz, po chwili powstając
    1685

    Jam

    przyszedł wydać. Wiadoma

    mnie rzecz. Nie we dnie,

    w noc…

    On przed wiekami

    1690

    wiedział… w niebie… Dajcie mi straż. Powiodę!

    ANNASZ

    Jakąć nagrodę

    dać?

    JUDASZ

    Nagrodę?

    Starcze! Tyś proch przede mną! Cóż od ciebie?

    ANNASZ

    1695

    Dajcie srebrników mu trzydzieści!

    JUDASZ

    wyciągając rękę

    Dajcie! Aby był większy stos!

    Na hańbę?

    chwyta włos na głowie

    Starcze, widzisz włos?

    Jeszcze ten jeden włos — — —

    1700

    na nim się mieści

    nagroda za mękę Boską…

    Ściemnia się. Rada zapada się w cień. Judasz stoi chwilę nieruchomy, potem woła głośno.

    O niezwładana trosko,

    od której włos nie siwieje,

    ale odpryska od głowy!…

    EBAL

    uchylając okno domu Judasza.
    1705

    Co to jest? Co się dzieje?

    Kto krzyczy?

    JUDASZ

    Ebal!

    EBAL

    No, nowy

    gospodarz —

    poznając Judasza
    1710

    To ty? A po co?

    JUDASZ

    Ukradł!

    EBAL

    A tyś oddał dług?

    JUDASZ

    Gdzie dzieci?!

    EBAL

    drwiąco, wysuwając równocześnie koniec kija

    Poszły pod stóg.

    Judasz jakby się chciał rzucić ku Ebalowi, gdy ukazują się Sella, Ada i Mawiael z tobołkami na plecach. Nie widzą Judasza.

    ADA

    1715

    Dokądże pójdziem?

    SELLA

    Przed siebie,

    po prośbie.

    MAWIAEL

    Przez ojca tego!

    Niech go czart żywcem pogrzebie!

    JUDASZ

    nie posuwając się
    1720

    Dzieci!

    Dzieci Judasza zatrzymują się. Chwila milczenia.

    MAWIAEL

    Ojciec?!

    ADA

    Wygnali nas!

    SELLA

    Ty?!

    EBAL

    Precz! Pachołki domu strzegą!

    1725

    Kijami was odegrzmocą!

    JUDASZ

    Dzieci!

    Ani Judasz, ani dzieci nie robią ku sobie kroku.

    MAWIAEL

    Odszedłeś!

    SELLA

    Zapłacić

    przychodzisz dług?

    EBAL

    1730

    Są i psy!

    MAWIAEL

    Musieliśmy dom utracić

    przez ciebie!

    JUDASZ

    A tyś uderzył

    ojca w czoło! Gdzie trzy srebrniki?!

    SELLA

    1735

    Przyszedłeś się kłócić z nami?

    Ukazują się sąsiedzi wychodzący do rannej pracy koło domu.

    SĄSIAD I

    Patrz! Judasz! Kto by uwierzył?!

    SĄSIAD II

    Już kłótnia!

    SĄSIADKA I

    Dziada z dziadami!

    SĄSIADKA II

    Patrzcie, jaki Judasz dziki —

    1740

    jakiś inny, niźli był —

    SELLA

    Przez ciebie cierpimy nędzę!

    JUDASZ

    Przez was czartu dałem duszę!

    SELLA

    Czartaś, boś rodzice bił!

    JUDASZ

    A ty?!

    SĄSIADKA I

    1745

    Żrą się, jak te jędze!

    SĄSIADKA II

    Ledwie się spotkali.

    SĄSIAD I

    Ale!

    JUDASZ

    Przez was piekło się otwarło!

    Przez was się w męczarni duszę!

    SELLA

    1750

    Przez ciebie iść nędzy w gardło!

    Przez ciebie się wstydem spalę!

    ADA

    głupowato powtarza

    Przez ciebie!

    JUDASZ

    Przez was!

    MAWIAEL

    Przez ciebie!

    SĄSIAD I

    1755

    Patrz, jako się dziady kłócą.

    SĄSIADKA I

    Patrzeć, rychło li się rzucą

    z pięściami na się?

    SĄSIADKA II

    Zgorszenie!

    1760

    Ojciec z dziećmi! Drzeć się tak

    poprzed ludzi!

    SĄSIAD I

    Miast o chlebie

    myśleć teraz, kiedy brak —

    SĄSIADKA II

    A żeby tak za kamienie

    1765

    nie czekając —

    SĄSIADKA I

    Przegnać licho!

    Niech nie gorszy!

    SELLA I MAWIAEL

    Gdzieś był?! Gdzie?

    EBAL

    ukazuje się z okna.

    Nie będziecie wy raz cicho?!

    1770

    Psy spuszczę!

    Wchodzą Jan i Jakób Zebedeuszowi.

    JUDASZ

    z rozpaczą załamując ręce

    Znaleźli mnie!

    Jakby chciał uciec, jednak zostaje w miejscu.

    JAKÓB

    Patrz, bracie, idąc przed siebie,

    zaszliśmy przed zdrajcy dom —

    spostrzega Judasza

    Tu on?!

    GŁOS Z GÓRY

    1775

    Judaszu! Judaszu!

    Daleki grzmot.

    GŁOSY POMIESZANE

    Grom!

    Zagrzmiało!

    Czyście słyszeli?

    W grzmieniu głos!

    1780

    Mnie się wydało,

    ktoś wołał!

    JAN

    podniesionym głosem

    Ucho słyszało!

    Żar błysnął z pośród topieli!

    JAKÓB

    do Judasza

    Bracie!

    JUDASZ

    zwieszając głowę, złowrogo
    1785

    Jam nie twój brat…

    JAKÓB

    Coś uczynił?!…

    Wszyscy skupiają się.

    Zaprzedałeś krew niewinną!

    Rozdziera szatę.

    SĄSIEDZI

    Biada!

    JAKÓB

    Wziąłeś trzydzieści srebrników!

    JUDASZ

    1790

    Zwróciłem…

    SĄSIEDZI

    On zaprzedał krew niewinną!…

    JAKÓB

    Wstałeś, jako Kain nowy!

    Wąż cię swą śliną oślinił,

    który w Raju wzbudził grzech!

    SĄSIEDZI

    1795

    Co on takiego uczynił?

    JAKÓB

    Zaprzedał niewinną krew!

    SĄSIEDZI

    Biada!…

    Grzmot.

    JAN

    Ludzie! Chylcie głowy!

    Żebrzcie, by od waszych strzech

    1800

    odstąpił gniew Pański, ściany

    domów waszych nie pokruszył!

    Bo się wzruszył Pański gniew!

    Bo rozewrą się niebiosy

    i ujrzycie bok krwią zlany

    1805

    i ujrzycie krwawe włosy,

    i ujrzycie z włosów krew!

    Żebrzcie, bo się Bóg poruszył

    wskazuje Judasza

    przeciw temu!! Bóg się jawi!

    Drżyjcie! Bo wał wstaje w morzach,

    1810

    piętrzą się głębie żywiołu,

    góra się na górę stawi,

    aby zagrzmiały pospołu:

    oto, który przedał krew!!!

    JUDASZ

    dygocąc

    Jam zwrócił…

    SĄSIEDZI

    nie rozumiejąc, ze zgrozą
    1815

    On przedał krew…

    JAN

    do Judasza

    Przecz przed Szatanaś położył

    Ciało Boga?!

    JUDASZ

    On mnie stworzył…

    SĄSIEDZI

    Co uczynił? Jak uczynił?

    JAN

    1820

    Niemy kamień będzie winił!

    Nieme drzewa będą sędzie!

    Niema trawa krzyczeć będzie:

    przeklęty!!

    JAKÓB

    On za trzydzieści

    1825

    srebrników zaprzedał Boga!

    SĄSIEDZI

    Biada!…

    JAKÓB

    Z nim ciemność i trwoga!

    Jan i Jakób wychodzą.

    JUDASZ

    z rozpaczą

    Zwróciłem…

    ADA

    głupowato

    Toś wziął

    1830

    i zwrócił, a Ebal w domu?

    MAWIAEL

    A w domu się Ebal mieści,

    a on zwrócił?! oddał komu?!

    ADA

    głupowato

    A wiatr taki zimny dął

    przez noc całą tam pod stogiem…

    SĄSIEDZI

    połowa
    1835

    Biada!… On frymarczył Bogiem!…

    SĄSIEDZI

    druga połowa

    Zgroza!… Za kamienie brać!…

    SĄSIADKA I

    wskazując za Janem i Jakóbem

    Może Aniołowie byli?

    SELLA

    A tyś wziął i oddał komu?!

    Gdy my tak —

    zaciska pięście i zbliża się ku Judaszowi. Mawiael i Ada za nią.
    1840

    Ha, psie parszywy!

    Gdy my tu —

    JUDASZ

    nie cofając się, głucho

    Będziecie bili?

    SĄSIEDZI

    Dosyć! Dosyć! Raz mu dać!

    Bił swą żonę! Bił swą mać!

    1845

    Boga za srebrniki zdał!

    Jeszcze ściągnie Boży gniew

    na domy nasze i niwy!

    Aniołowie go przeklęli!

    Kamionować!!

    Straszliwe grzmoty z przerażającym błyskiem. Powicher skręca i obala drzewa.

    GŁOSY

    1850

    Biada!… Byśmy nie zginęli!…

    Pioruny!… Ulewa drzew!…

    Sąsiedzi uciekają do domów. Dzieci Judasza za nimi. Judasz pozostaje nieruchomy. Powicher przelata i ucisza się.

    NIEZNANY

    pojawiając się.

    Żyjesz —

    JUDASZ

    głucho

    Żyję —

    NIEZNANY

    Czemu? Wiesz?

    JUDASZ

    j. w.
    1855

    Bym na niebie wisiał wszerz

    jak tęcza —

    NIEZNANY

    Byś dokończył —

    JUDASZ

    j. w.

    Com rozpoczął —

    NIEZNANY

    Przed stworzeniem —

    JUDASZ

    1860

    Widział Bóg —

    NIEZNANY

    W żywocieś się matki począł —

    JUDASZ

    z bolesną rezygnacją

    Abym w ziemi spocząć mógł…

    po chwili

    O matko…

    NIEZNANY

    Daremny jęk —

    JUDASZ

    1865

    O matko!…

    NIEZNANY

    Pustynia krzyczy —

    JUDASZ

    z rozpaczą

    O matko! matko! matko!…

    Ściemnia się. Nieznany znika. Rozjaśnia się.
    z czułością

    Twarz twoja — —

    twe włosy — — twe oczy — — twe ręce —

    1870

    spod śmiertelnego zawoja — —

    twe oczy — —

    otom twój syn…

    widzisz mnie?

    Och, twe spojrzenie!…

    w uniesieniu
    1875

    O większa, niż w niebie, słodyczy!

    z rozpaczą wyrzutów sumienia

    O męka — — o męka w męce…

    po chwili

    Matko, patrz — oto kamienie,

    któremi miał twój syn

    kamionowany być…

    po chwili
    1880

    Ty znasz mych win

    bezmierny ciężar…

    po chwili

    Twe łzy,

    twe nieprzespane noce,

    twoje serdeczne płacze,

    1885

    twoje rozpacze…

    Twoje sieroce

    godziny życia… Twe czoło

    zdeptane — —

    wzdryga się

    nogą syna — —

    1890

    twe łzy — — —

    Bóg nie powiedział: przebaczę…

    z wybuchem

    Ty, matko, poniewierana,

    bita — —

    ty, któraś kryła twarz połą

    1895

    szaty, gdy ręka cię syna — —

    by twarz zakryta — —

    by twarz! — — —

    Godzina

    straszna — — pamięci…

    po chwili
    1900

    Gdy wszystkie ręce

    przeciwko mnie — — gdy krzyż

    nad mną, jak orzeł — matko! i ty?!…

    przeciw mnie?!…

    słania się
    głucho

    dałaś mi serce, krwawsze niż

    1905

    tygrysa…

    przecz?…

    po chwili

    Twe łzy,

    cóż łzy twe?

    w wyczerpaniu ducha

    Czym kupił za nie

    1910

    szczęście i miłowanie?…

    Z za domu Judasza wychodzi stara kobieta z sierpem, schyla się i poczyna żąć trawę.

    JUDASZ

    Co to?!

    Matko!…

    To ty?! To ty?!…

    jakby w obłędzie

    Mamo — widzisz motyla?

    1915

    Jak śliczny — o,

    na kwiecie… skrzydła rozchyla,

    poleciał…

    Mamo, o,

    widzisz, jaki on duży — —

    1920

    jak dłonie dwie — —

    jak się ślicznie lśnią

    skrzydła — — mknie — —

    jak kwiat do gwiazd w podróży…

    Co będziesz żęła? Trawę?

    1925

    Dla krowy?

    Szkoda trawy,

    biegną w niej takie żwawe

    robaczki — o — — —

    takie rade…

    nagle
    1930

    Matko — — jak blade

    twe lica!… Nie żnij trawy —

    pot z niej wystąpił krwawy — —

    krew z trawy!!… krople jak groch!!…

    chwyta się za głowę

    Czy słyszysz mnie?!

    1935

    Przestań żąć trawę!!

    Nie?!

    Zbliża się gwałtownie i podnosi rękę jak do uderzenia. Nagle zakręca się i pada u stóp widma, które żnie dalej.

    Och! Och! Och!

    powstając, po chwili

    Proch — —

    nic więcej…

    1940

    Nie ma krwi…

    Matko — — przebacz mi — —

    ty wiesz — — ty…

    ty wiesz — — —

    Bóg tak chciał — —

    1945

    przeklął — —

    i życie dał…

    po chwili pod nagłą myślą

    Spójrz na mnie — — widzisz twarz?

    Mą twarz?

    Tyś ją dała — —

    1950

    sierp w ręku masz:

    zedrzej!… Rękami

    zedrzej — — plami…

    Gdym w paschę był

    w Jerozolimie młodym chłopcem,

    1955

    gdziem się pokazał, zaraz szmer:

    złodziej… Jakąem wściekłość krył,

    a i ból jaki!… W oku obcem

    myśl taką budzić — na pierwszy zer…

    Złodziej!… tym szeptem w twarz mi pluto!..

    zrywając się z dzikim krzykiem
    1960

    Matko! Obliczem wyzuto

    z śród żywych mnie!!

    z furią

    To ty!!… Tyś dała je!!…

    Widmo przestaje żąć, podnosi się i patrzy na Judasza. Moment wahania. Wydaje się, jakby widmo chciało wyciągnąć ku niemu ręce i postąpić ku niemu, jakby czekało, aby on się zbliżył. On jednak stoi nieruchomy. Ściemnia się. Widmo niknie. Rozjaśnia się.

    Znikła!… Ha!…

    z wysileniem

    Uszła — —

    1965

    przede mną — —

    uciekła — — drugi raz — —

    raz pierwszy w ciszę podziemną,

    pod grobu głaz — —

    raz drugi — —

    1970

    Skończone.

    Był cień…

    Uszła — — jam — — jam — —

    po chwili podnosząc powoli palec ku niebu.

    W nieskończoności

    znikła — to było widmo — — szloch

    1975

    i nic…

    Tam kiedyś matek dwóch

    zadrżą wnętrzności

    naprzeciw się — tam — w niewysłowionej boleści — —

    dwóch matek — — —

    1980

    a przecież oddałem trzydzieści

    srebrnych, nie wziąłem nic!

    Słychać śmiech i w oddali grzmot piorunu.
    Judasz z przerażeniem

    Czyj śmiech?!

    GŁOS NIEZNANEGO

    Wygnałeś matkę swoją!…

    Odeszła!

    JUDASZ

    chwytając się za głowę.
    1985

    O! O! O!…

    W hallucynacji Judasza pojawia się gromada dzieci, potem orszak kobiet młodych i starych, potem orszak mężów i starców, na końcu Uczniowie. Jan Ewangelista trzyma ogromny czarny krzyż przed sobą. Wchodzą z różnych stron i prawie otaczają Judasza stojącego pod drzewem. Wszyscy mają prawice wyciągnięte ku Judaszowi, piętnujące.

    JUDASZ

    w największej trwodze

    Panie!!…

    po chwili z rękoma do tłumu

    Przyszli!!…

    po chwili na wsze strony

    I czegóż chcecie?

    Po co idziecie?

    1990

    Zwróciłem tych trzydzieści…

    Żem wydał Pana,

    że krew rozlana — —

    lecz patrzcie w głąb boleści…

    Mojego serca

    1995

    straszny szyderca

    kawały przed psy miotał!

    przetom przezdradził — —

    przetom prowadził — —

    przetom ten Dom zdruzgotał…

    2000

    Czego wy chcecie?…

    Po co idziecie?…

    Krzyż mnie pod ziemię wgniata!…

    Okropni sędzie!…

    I sąd wasz będzie

    2005

    do końca, do końca świata!!…

    Tłum cofa się i wychodzi.

    JUDASZ

    sam

    Jestem…

    Nie jestem proch… O straszliwość…

    Pusto… Jasność świetlana

    dnia…

    2010

    Świata żywość

    pełna, a pusta tak — — jak szczyty gór — —

    Ni Boga, ni Szatana…

    O klątwa!!

    chwyta sznur, którym jest przepasany

    Jedno: sznur

    2015

    i ja…

    I przecz?!

    Grzmot.

    I znowu gromy?

    Cały mi świat

    przez wieków grad

    2020

    na oczach jest widomy —

    jam Wieczność…

    W jasności wstępuje na pagórek po prawej stronie sceny Nieznany w purpurowym płaszczu z płomiennym trójzębem w ręce.

    NIEZNANY

    Piekło…

    JUDASZ

    przeniknięty do szpiku kości

    Wieczność kary…

    NIEZNANY

    Idźcie przeklęci w ogień wieczny,

    2025

    tam będzie płacz i zgrzytanie zębów…

    JUDASZ

    Ha!… Piekła żary — —

    NIEZNANY

    Miecz obosieczny

    płomienia w ręku Anioła

    u Raju zrębów.

    JUDASZ

    2030

    Piekło — — — u Raju zrębów…

    powtarzając

    Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci:

    czyja się dusza pada, psowa,

    czyja się dusza zsuwa w cień,

    czyjej się duszy chwycił grzyb,

    2035

    wziąwszy chleb w koszyk, nieco ryb,

    do Galilei niechaj spieszy,

    bo w Galilei wielkie dni…

    wybucha płaczem spazmatycznym.

    Och! Och! Och!

    NIEZNANY

    Słowa, słowa,

    2040

    słowa — dym…

    JUDASZ

    Wieczność kary — —

    wieczność męki — — —

    nikt nie pocieszy — —

    nie przebaczy — —

    NIEZNANY

    2045

    Wieczność męki,

    wieczność kary,

    wieczność rozpaczy.

    JUDASZ

    I nigdy wyzwolenia?!

    I nigdy przebaczenia?!

    NIEZNANY

    2050

    Nikt nie przebaczy.

    Grzmot.

    JUDASZ

    porywając się

    Więc nie!!

    GŁOS Z GÓRY

    Judaszu! Judaszu!

    JUDASZ

    Nie szukaj mnie!

    Jam nie Adam, co drżał!

    2055

    Przeklęty byłem tu, niech będę tam

    potępiony!!…

    Przeciągłe grzmoty.

    Zczeźnij na miał

    ziemio! Ruń gwiazdo i słońce!

    Z niebiosów bram

    2060

    wyjdź ogniu i z piekła krat!!

    Klnę rodzące

    i niemowlęta!!

    Zioła, zwierzęta,

    zasiew i plon

    2065

    i wszystek ludzki świat!

    Niech zginie, co stworzył On!!…

    Przeklinam!!

    NIEZNANY

    Spełniło się…

    zstępuje za pagórek.

    JUDASZ

    z podniesionemi obu pięściami ku niebu.

    Słyszysz?!

    Nagle zatacza się, jakby jakaś moc ugodziła weń.
    2070

    Co?

    Co to?! Z niebiosów?! Ręka?!

    Ku mnie?! Nad głową mą?!

    Ku mnie — — w czoło — — w pierś — — a!!

    Palec wytknięty! Palec — we mnie!

    2075

    Ach! We mnie!!…

    O jak mię nęka!

    Wieki już trwa!!

    Wieki już tak… Ha, skryć się — — —

    Daremnie! Daremnie! Daremnie!

    2080

    Ziemię na wskroś przebije!!

    A!! wyję

    jak pies…

    O to okropne

    ten palec tam — — ten palec nad mą głową…

    2085

    Jak wąż zdeptany: wić się…

    O to okropne! okropne! okropne!

    Tak nieruchomo wytknięty — — z mocą,

    na której wisi świat…

    Włosy się pocą

    2090

    krwią — — — jak Jemu…

    Rwą się

    wnętrzności… Nie znikniesz?!…

    Puste słowo — —

    to Wieczność…

    2095

    Ha!! Zapadam się — — przepadam — —

    widziałem w pąsie

    Czarta — — czy siebie samego — —

    Płomienie żegą — — —

    Z Raju — jak Adam — —

    2100

    W Piekło — jak Kain…

    Zrywa z siebie sznur i zarzuca na gałąź.
    Zasłona spada.
    Close
    Please wait...