Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Wspólnie budujemy najpopularniejszą bibliotekę internetową w Polsce.

Dzięki Twojej wpłacie uwolnimy kolejną książkę. Przeczytają ją tysiące dzieciaków!


Dorzucisz się?

Jasne, dorzucam się!
Tym razem nie, chcę przejść do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x

Spis treści

    1. Bieda: 1
    2. Dom: 1
    3. Korzyść: 1 2
    4. Książka: 1
    5. Niewola: 1
    6. Ojciec: 1
    7. Pan: 1
    8. Pochlebstwo: 1
    9. Pozycja społeczna: 1
    10. Prawda: 1 2
    11. Sługa: 1
    12. Syn: 1
    13. Umiarkowanie: 1
    14. Wieś: 1 2

    Franciszek KarpińskiPowrót z Warszawy na wieś

    DomOtóż mój dom ubogi, też lepione ściany,
    Też okna różnofarbne[1], piec niepolewany,
    I niska strzecha moja!.. Wszystko tak jak było,
    Tylko się ku starości więcej pochyliło!
    WieśSzczęśliwy! kto na małym udziale przebywa,
    Spokojny siadł przy stole wiejskiego warzywa;
    Z swej obory ma mięso, z ogrodu jarzynę,
    Z domu napój i wierną przy boku drużynę.
    Obym ja był tak dawniej myślił[2], oszukany!
    I w ukrytym gdzie kącie żył raczej nieznany;
    Gdyby o mnie w powiecie nawet nie wspomniano;
    I tylko mię sąsiadem dobrym nazywano!
    Bym się żywił z krwawego rąk moich wyrobku,
    Żył na świecie bez wieści, umarł bez nagrobku,
    Com zyskał, że rzuciwszy ubogie zagrody,
    Chciałem nieopatrzony[3] płynąć przeciw wody?
    I widząc na me oczy, jak drudzy tonęli,
    Jam sobie myślił:… „Oni płynąć nie umieli”.
    PanCom zyskał na wysokie pańskie pnąc się progi,
    Gdzie po śliskich ich stopniach, obrażając nogi,
    Nic się z moim lepszego nie zrobiło stanem,
    Prócz marnego wspomnienia, że gadałem z panem.
    Prawda, Ojciec, Syn, Pochlebstwo, KorzyśćKiedy mię ojciec stary żegnał przy swym zgonie:
    „Idź — mówił — synu, na świat; w jakiej będziesz stronie,
    Pamiętaj, że na prawdzie nikt nigdy nie traci:
    Zostawiam cię ubogim, prawda cię wzbogaci”.
    Słuchałem cię, ojcze mój, goszcząc między pany;
    Takem pisał lub mówił, jak był przekonany.
    Nie brałem sobie za cel ludzkie głosić winy,
    A jeślim kogo chwalił, nigdy bez przyczyny,
    Cóżem zyskał pochlebstwem nie służąc nikomu?
    Otom wrócił uboższym, niż wyjechał z domu.
    Nie przeto[4], święta Cnoto, porzucić cię trzeba[5],
    Że wieku dzisiejszego nic nie dajesz chleba,
    Choćby mi jeszcze wolniej miało szczęście pociec,
    Bo i z prawdą pięknie jest, i tak kazał ojciec.
    Korzyść, Niewola, SługaTrzeba wyznać, jak było, że mi coś dawano,
    Ale wszystkie godziny życia kupić chciano,
    Żebym wieczny niewolnik nosił jarzmo czyje,
    Żył cały komuś, a sam zapomniał, że żyję;
    A wreszcie mi nadzieją szafowano szczodrze.
    Nikomum źle nie robił, ani mnie nikt dobrze.
    Pozycja społeczna, Umiarkowanie, WieśNadziejo! czyż ja ciebie w złotej chciał mieć szacie,
    Żeby oczy pospólstwo obracało na cię?
    Żebym słynął majątkiem? drugiemi pomiatał?
    Nie o tom ja pod drzwiami Fortuny kołatał.
    Jedna wioska do śmierci, jeden dom wygodny,
    Gdzie bym jadł nie z wymysłem[6], ale wstał niegłodny;
    Gdzie bym się nie usuwał nikomu do zgonu,
    Swym pługiem zoranego pilnował zagonu;
    Spokojnym będąc na tem, co stan mierny niesie,
    Stałbym sobie na dole, niech kto inny pnie się.
    W tym zamiarze praca mię całe życie tłoczy;
    KsiążkaNad książkami straciłem i zdrowie, i oczy:
    Nad książkami, które ja, co gębie odjąłem,
    Może zbytecznym na mnie nakładem ściągnąłem.
    Cóż mi książki oddały? Jak niewierna niwa,
    Co zgubiła nadzieję rolnikowi żniwa;
    Po wieku mego wiosny niewróconej szkodzie,
    Nachylony ku zimie, zostałem o głodzie.
    Za lat Symonidesów albo Kochanowskich,
    Może znalazłbym sobie Zamoyskich, Myszkowskich,
    Przy których bym wygodnie wieku mego użył,
    I pismem pożytecznem narodowi służył.
    Dziś zabierz mi kto księgi, ten sprzęt nieszczęśliwy,
    Do których mię przywiązał nałóg uporczywy;
    I co mi będzie lepiej w ubóstwie usłużne,
    Zamieniaj na motyki i żelaza płużne.
    Porzucę nad pismami myśli kłopotliwe;
    A serce niech mi tylko zostanie dotkliwe[7],
    Żebym się mógł nad losem biedniejszych litować,
    I przy pracy miał sposób bliźniego ratować.
    Mario! siostro moja! jakżeś się kwapiła[8]!…
    Prawieś wraz z mym powrotem i ty tu przybyła!
    Czego, stojąc w tym kącie z twarzą wyniszczoną,
    Otoczona dziatkami, nieszczęśliwa żono,
    Poglądasz mi na ręce, rychło[9] jakim datkiem,
    Wesprę cię, już goniącą majątku ostatkiem.
    Bieda, PrawdaNędza was jak popadła, tak statecznie[10] gniecie.
    I tyś także, jak widzę, prawdą szła na świecie.
    Opłakana rodzino! Wy myślicie ślepi:
    «On był między panami i nam będzie lepiej».
    Byłem i byłbym pewnie panom na coś zdatny;
    To wiem, a tego nie wiem, za com niepopłatny.
    Stało się! nie mam swojej, kopmy cudzą grzędę.
    Podeprzeć tę lepiankę! jeszcze w niej przebędę!

    Przypisy

    [1]

    różnofarbny — wielobarwny, kolorowy. [przypis edytorski]

    [2]

    myślił (daw. forma 3 os. lp cz. przesz. rodz. m.) — myślał. [przypis edytorski]

    [3]

    nieopatrzony — niezabezpieczony, nieprzygotowany. [przypis edytorski]

    [4]

    przeto — zatem, więc. [przypis edytorski]

    [5]

    Nie przeto, święta Cnoto, porzucić cię trzeba — w zdaniu tym występuje szyk przestawny, możnaby je zapisać również tak: „Nie trzeba przeto porzucić cię, święta Cnoto”. [przypis edytorski]

    [6]

    z wymysłem — wymyślnie, wykwintnie. [przypis edytorski]

    [7]

    serce (…) dotkliwe — czułe, wrażliwe serce. [przypis edytorski]

    [8]

    kwapić się — spieszyć się. [przypis edytorski]

    [9]

    rychło — szybko. [przypis edytorski]

    [10]

    statecznie — stale, niezmiennie. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...